Dodaj do ulubionych

Marzy mi się własna firma...

20.11.08, 12:47
Tak mnie naszło smile Mam dość pracy pod dyktando i poleceń durnej
szefowej. Rozgrywek biurowych, plot, czekania, aż ktoś na "górze"
łaskawie podejmie decyzję, przestojów w pracy, kiedy wyć mi się chce
z nudów i takich dni, kiedy nie wiem, w co mam ręce włożyć. Pracy
zespołowej, która u mnie wygląda w ten sposób, że dwie osoby zap...,
a pozostałe trzy leżą do góry wentylem. Pójść z tym do dyrekcji nie
można, bo przecież na koleżanki się nie donosi.

Ostatnio przez jakiś czas byłam w domu, musiałam odebrać godziny
nadliczbowe i było cudownie. Robiłam jakieś tam analizy, ustaliłam
sobie czas "pracy". Obiad się gotował za plecami, a ja siedziałam
przy komputerze.
Marzy mi się firma, mogłabym spokojnie pracować w domu. Wiem, że nie
rzucicie się na mnie z pomysłami, co mogłabym robić, tak sobie tylko
chciałam pogadać smile

Pozdrawiam, Monte
Obserwuj wątek
    • iwonka50 Re: Marzy mi się własna firma... 20.11.08, 12:54
      Ja mam podobne przemyślenia. Obecnie jestem na wychowawczym i jak sobie
      przypomnę pracę to... mi się nie chcę wracać. Jestem biologiem i w moim mieście
      trudno znaleźć coś w zawodzie, tylko nauczyciel ale też po znajomościach. Mam
      uzdolnienia artystyczne ale żadnej szkoły w tym kierunku. Na naukę niby nie jest
      za późno ale mam już 34 lata więc nie wiem, czy już nie za późno jednak w moim
      przypadku?
      Pozdrawiam mamy.
    • miacasa Re: Marzy mi się własna firma... 20.11.08, 12:57
      A więc mam taką "firmę" obiad gotuje mi się, no nie za plecami, tylko w kuchni,
      w salonie na kanapie śpi moje chore dziecko, które nie mogło pójść do
      przedszkola, siedzę sobie przed kompem tak 7 dni w tygodniu po 8-12 godzin. W
      tzw. międzyczasie smażę kotlety, wstawiam pranie, prasuję po nocach, zasypiam o
      1-2 w nocy i tak marzy mi się czasami by wyskoczyć na 8 godzin na etat,
      odpocząć? Trawa u sąsiada zawsze zieleńsza smile
      • montechristo4 Re: Marzy mi się własna firma... 20.11.08, 13:22
        minusów na pewno jest sporo, ale na pewno "gul" Ci nie rośnie, kiedy
        widzisz, że pozostali współpracownicy niewiele robią, a Ty musisz.
        Poza tym - kiedy dziecko chore, nie kombinujesz, czy lepiej
        teściowa, czy może jakaś sąsiadka, bo nie możesz iśc na zwolnienie.
        • miacasa Re: Marzy mi się własna firma... 20.11.08, 13:29
          Tu masz świętą rację, tym bardziej, że moja mama i teściowa już nie żyją a
          sąsiadki i znajome same pracują. Moja firma powstała z braku możliwości
          zapewnienia opieki moim małym, często chorującym dzieciom i jest najlepszym
          rozwiązaniem, jakie na tym etapie życia mogłam brać pod uwagę.
    • kaira Re: Marzy mi się własna firma... 20.11.08, 13:20
      Mi się też marzy. Mam 34 lata i podjęłam decyzję o
      przekwalifikowaniu się, a raczej o dokształceniu. Od grudnia
      zaczynam roczny kurs, który da mi wiedzę praktyczną. Myślałam o
      studiach podyplomowych, ale obawiam się wiedzy akademickiej, a mi
      potrzeba praktycznej. Nie podejmuję pochopnych decyzji. Obecna praca
      mnie nie satysfakcjonuje, wręcz nudzi i by nie zwariować (o
      uwstecznianiu nie wspominając) muszę coś zmienić. Od marzeń
      przeszłam do realizacji. Czy się uda? Nic chwilowo oprócz kasy na
      kurs i swojego czasu nie ryzykuję. Ale patrząc na męża, który
      prowadzi swoją firmę zazdroszczę mu pasji, ale też widzę ile czasu
      pracuje. To mnie jednak z lekka hamuje, gdyż jest jeszcze Syn i ON
      jest najważniejszy.
    • osa551 Re: Marzy mi się własna firma... 20.11.08, 13:28
      Też mi się marzy tyle tylko, że mąż ma własną firmę i nie chcę wystawiać rodziny
      na podwójne ryzyko (tzn dwoje rodziców nie na etacie), bo mam dobrze płatną
      pracę na etacie. Poza tym, ja chyba mam mniej stresu z szefem i kolegami z pracy
      niż mój mąż z klientami.

      Tak sobie pomyślałam, że kiedyś jak mnie zwolnią, to bez gadania sobie zacznę
      własną działalność (w moim zawodzie mogę robić i etat i konsulting bez
      konieczności przekwalifikowania). Tyle tylko, że jakoś już parę lat minęło a
      nikt się nie spieszy, żeby mnie zwolnić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka