Wiem wiem,mało świąteczny temat

Tak się jednak zastanawiam...
Kłócimy się z tymi naszymi mężami,strzelamy fochy(większość z nas

),nie odzywamy do nich...
I czasami podczas takich cichych godzin(dni bym nie wytrzymala

) zastanawiam się jaki to ma sens.Bo że nie warto marnować życia na kłótnie to wiem,ale jaki ma sens kłócenie się przez kilka godzin(u niektórych nawet kilka dni lub dłużej)?
Przecież któreś z nas kiedyś odejdzie...i czy nie będziemy żałować tych kłótni,tego straconego czasu???
P.S.Nie wiem co mnie naszło żeby to napisać,nie wiem czy wyjaśniłam dokładnie o co mi chodzi,ale chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat