Dodaj do ulubionych

Zal do rodzicow o brak pomocy?

    • soemi Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 18:38
      Rozumiem Twoje racjonalne myślenie, ale weź pod uwagę to że to mieszkanie twoich
      rodziców, i oni decydują co robić ze swoim majątkiem. przedstawiłaś im logiczne
      rozwiązanie ich problemów, a teraz decyzja należy do nich. Moja babcia też
      dzierży mieszkanie, mieszka sama i nie chce od nas pomocy, ponadto wie, że kiedy
      odejdzie z tego świata to mieszkanie przepadnie-mieszka w mieszkaniu komunalnym,
      ale również nie chce pomóc wnuczkom.
      i nie jesteś samotna w tych staraniach o własne lokum, my zaczynaliśmy od -50
      000zł-spółdzielnia w której kupiliśmy mieszkanie upadła w trakcie budowy
      mieszkań. nie dostaliśmy od rodziców pomocy finansowej, nie zapłacili za nasz
      ożenek-częściowo to była nasza decyzja, mieszkanie też kupiliśmy na kredyt
      sami!-kolejne już po pierwszym nieudanym. mąż miał niską pensję i teraz
      zastanawiam się jak radziliśmy sobie mając tak małe pieniądze, nasza córa miała
      wtedy roczek a ja nie pracowałam. babcie nie zajmowały się naszą córką bym mogła
      iść do pracy.
      dlaczego nie pomieszkasz z rodzicami rok, byście mogli odłożyć na wkład własny i
      kupić mieszkanie?
      • fas-s Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 21:47
        Jestem w podobnej sytuacji tyle ze chodzi o tesciow.Nie stac nas na
        wlasne mieszkanie ale tescie wymyslili ze sprzedadza swoje 4
        pokojowe mieszkanie kupia cos malego a reszte podaruja nam i pomoga
        nam w splacie reszty kredytu.Siostra brata ma mieszkanie ale byloby
        niesprawiedliwie gdyby nic nie dostala wiec tescie przepisza jej to
        mieszkanie ktore sobie kupia wiec po ich smierci ona je
        dostanie.Mysle ze to sprawiedliwe.Dodam ze zadne z nas nie prosilo o
        to tesciow.
    • sloooneczko Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 18:38


      Buractwem jest wypominanie dziecku że dawało mu się dach nad głową,
      wyzywienie i wykształcenie.To zasrany obowiązek każdego rodzica!!

      ja nie wiedzę żadnej próby wymuszania. Padła propozycja i tyle.
      Miała/y prawo coś takiego zaproponowac po tym jak wiecznie słysza że
      drogie utrzymanie, że tamto i owamto.Rodzice się nie zgodzili i
      tyle. Czy autorka wątku powinna czuc żal wobec takiej sytuacji. Ma
      takie prawo.Nie chcą pomóc w ten sposób trudno..

      Czytajac niektóre wypowiedzi, niedobrze się robi..

      Niestety żyjemy w trudnych, ciężkich czasach. Chore dla mnie jest
      to że 2 pracujacych ludzi nie może pozwolic sobie na kupno
      mieszkania. Absurdem jest sytuacja, że kredytu nie dotają ludzie
      którzy w chwili obecnej płacą wynajem równy potencjalnej racie
      kredytu, a nie maja zdolności kredytowej.
      • sympatyczna1980 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 18:47
        a gdzie jest napisane ze rodzice musza pomoc w zakupie mieszkania? i nie dziwie
        sie argumentom w stylu " mi tez nikt nic nie dal ".

        Licz na siebie smile a rodzice maja prawo mieszkac w tym mieszkaniu skoro tak im
        sie podoba.
        • lola211 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:15
          > a gdzie jest napisane ze rodzice musza pomoc w zakupie mieszkania

          W normalnej rodzinie sie pomaga, no ale malo kto moze sie takowa jak
          widac poszczycic.
          • doral2 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:21
            lola211 napisała:

            "..W normalnej rodzinie sie pomaga, no ale malo kto moze sie takowa jak widac
            poszczycic..."

            czy na podstawie tej wypowiedzi można sądzić, że autorka wątku nie posiada
            normalnej rodziny?

            pomaganie dorosłym i samodzielnym dzieciom jest dobrą wolą rodziców, a nie ich
            psim obowiązkiem.
            swoim dzieciom daje bardzo dużo, ale dlatego że chcę, a nie dlatego że mnie
            dzieci do tego zmuszają, bo im się lepszego życia zachciewa.

            niektórzy ludzie nie są w stanie pojąć, że mając marną pracę, marne
            wykształcenie nie będzie ich stać na pewne rzeczy.
            i dlatego mają pretensje do całego świata.
            • lola211 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:24
              Sadzac po tym , co pisze o swoim ojcu, to nie jest normalna rodzina,
              szanujaca sie i kochajaca.

              > swoim dzieciom daje bardzo dużo, ale dlatego że chcę

              A jej ojciec NIE CHCE.I to wlasnie jest nienormalne.

              Wlasne mieszkanie to nie jest jakas fanaberia- to podstawowe
              dobro.tu chodzi o jakies 25 tys zl , nie o kupienie mieszkania.
              • sir.vimes Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:31
                Ponadto, warto podkreślić, chodzi o pożyczkę i poprawę za jednym zamachem
                sytuacji siostry, autorki i matki. Ale i tak uważam, ze starych drzew się nie
                przesadza - autorka zaproponowała, odmówiono, koniec sprawy. Trudno.
          • makurokurosek Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:51
            pomoc nie oznacza, wyprzedanie siebie bo dziecko tak chcę. Nie mamy tu sytuacji
            rodziców żyjących w luksusach, tylko sytuację skromnie żyjących staruszków,
            których na wiele rzeczy nie stać. Pomoc oczywiście, ale rozsądna i na miarę
            możliwości, ci ludzie tych możliwości nie mają, mieszkanie to jedyna wartościowa
            rzecz którą w przypadku choroby można sprzedać. Jeżeli sprzedają mieszkanie i
            spełnia roszczenia córek, w przypadku choroby pozostaną sami, za co kupią drogie
            leki, za co zapłacą za drogą terapię.
            • lola211 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:57
              Jeżeli sprzedają mieszkanie i
              > spełnia roszczenia córek, w przypadku choroby pozostaną sami, za
              co kupią drogi
              > e
              > leki, za co zapłacą za drogą terapię.

              Pewnie za zaoszczedzona kase za oplaty.
              • makurokurosek Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 21:05
                zaoszczędzona kasa na opłaty prawdopodobnie pójdzie na bieżące wydatki, na to na
                co teraz nie mogą sobie pozwolić ze względu na brak kasy. Mniejsze mieszkanie
                wcale nie musi oznaczać mniejszych opłat.
            • qunegunda Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 20:11
              >mieszkanie to jedyna wartościow
              > a
              > rzecz którą w przypadku choroby można sprzedać

              Wróć ty lepiej do podstawówki na naukę czytania. Oni tego miszkania
              nie mają! jest SPÓŁDZIELCZE, nie wykupione. Gdyby mieli własne,
              choćby małe, ale WŁASNE można by mówić o zabezpieczeniu.

              Stary się zaparł. Trudno. Szkoda prądu na takiego typa. Ale ty
              kompletnie nie rozumiesz problemu, patriarchalna wizja świętości
              starszyzny odebrała ci rozum. Jeśli go kiedykolwiek miałaś.
              • makurokurosek Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 21:08
                wiem że aby to mieszkanie było ich nalezy je wykupić, dlatego dla mnie tym
                bardziej pomysł sprzedaży jest idiotyczny bo po odjęciu 30 tys na wykup, 50 -60
                tysięcy dla córek i około 15 tys na sprawy prawno notarialne, tym ludziom ledwo
                starczy na kupno dwupokojowego mieszkania.
                • qunegunda Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 21:55
                  wg twoich wyliczeń metr kw kosztuje 3 300zł

                  u ciebie na wsi pewnie tak jest


          • angazetka Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:53
            A jak kogos nie stać na taką pomoc, to już jest patologią?
            Bo mnie się wydawało, że rodzina ma dać dziecku przede wszystkim
            miłość, wsparcie oraz wychowanie na dobrego człowieka, a nie kasę.
            • lola211 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 19:58
              > Bo mnie się wydawało, że rodzina ma dać dziecku przede wszystkim
              > miłość, wsparcie oraz wychowanie na dobrego człowieka, a nie kasę.

              Jak dla mnie to najlepiej jak da wszystko -łacznie z kasa.Bo chyba
              nie sadzisz, ze milosc z kasa sie wyklucza?
              • angazetka Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 20:05
                Jak się da, to owszem, jasne. Ale nie zawsze się da i wtedy
                ważniejsze jest to, co rodzice dali dziecku - niematerialnie. Choćby
                dlatego, że takie dziecko ma większe szanse poradzić sobie w życiu
                (i kupić samo sobie mieszkanie).
                • lola211 Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 20:51
                  W tym watku rozpatrujemy opcje- da sie, ale sie nie chce.
                  • angazetka Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 21:36
                    Opcja "da się, ale kosztem pogorszenia jakości życia rodziców" jakoś
                    mnie nie przekonuje. To nie jest sytuacja typu: potrzebne pilnie
                    pieniądze na operację dziecka, a wredni rodzice nie dają.
          • dynema Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 12.01.09, 09:17
            Skoro to jest normalna rodzina to dlaczego corka nie wyprowadzi sie
            za miasto i bedzie dojezdzac, ale pomoze rodzicom w remoncie czy tez
            wykupie mieszkania?

      • myelegans Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 22:22
        sloooneczko napisała:


        > Niestety żyjemy w trudnych, ciężkich czasach. Chore dla mnie jest
        > to że 2 pracujacych ludzi nie może pozwolic sobie na kupno
        > mieszkania. Absurdem jest sytuacja, że kredytu nie dotają ludzie
        > którzy w chwili obecnej płacą wynajem równy potencjalnej racie
        > kredytu, a nie maja zdolności kredytowej.

        Witaj na wolnym rynku, tak jest na calym swiecie, albo jeszcze gorzej, ludzie po
        studiach ruszaja w zycie z dlugami, i to sporymi zaciagnietymi na rzecz czesnego
        na studia... Nie uzalaj sie nad soba, tak juz jest.
        • sloooneczko Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 12.01.09, 08:44
          bynajmniej ja nie użalam się nad sobą.Ja mam ten luksus, że nie mam
          na głowie żadnych kredytów.Dostałam 80 metrowe mieszkanie właśnie od
          rodziców (męża).Współczuję innym i nie jest tak na całym świecie...
    • jagoja Re: Zal do rodzicow o brak pomocy? 11.01.09, 22:34
      Uważam, że masz prawo czuć żal. I nie jesteś nienormalna. Nie
      rozumiem Twoich Rodziców, ani ojca - ani tym bardziej matki, która
      dała się sterrozyzować ojcu i nie ma własnego zdania.
      Wśrod moich najbliższych znajomych, wraz z nami to sześć par...
      każdy dostał mieszkanie lub dom (część domu). Nikt z nas nie ma
      bogatych rodziców, ale za to rodziców, którym zależało na dobrym
      starcie dla swych dzieci. Jeśli ktoś urodził dziecko, to nie
      powinien czuć się zaskoczony 25 lat później, że dziecko dorosło.
      Trochę tego czasu jest na to, żeby przygotować się na pomoc w
      starcie dorosłemu dziecku. Niekoniecznie kupując mieszkanie, ale
      sorry ... te 20 tys. na start to mogliby CHOCIAŻ pożyczyć. Piszecie,
      że autorka wątku jest niegospodarna, a ciekawe co z jej Rodzicami?
      Jak mogli "zrobić" sobie dwójkę dzieci całe życie żyjąc w
      spółdzielczym mieszkaniu? Szczyt patologii wink.
      • ellmelek Garsc konkretow 11.01.09, 23:13
        Dorzuce tylko garsc konkretow, bo az mnie trzepie jak czytam o tym ze chce
        pogoprszyc byt rodzicom.
        Konkrety:
        Mieszkanie jest warte minimum 550 tysiecy. Minimum, w tej okolicy i w tych
        samych blokach takie metraze schodza nawet powyzej 650 tysiecy w zaleznosci od
        standardu. Mieszkanie ma 69 metrow, 3 duze pokoje, z jednego rodzice praktycznie
        nie korzystaja. Pierwsze wiec najdrozsze pietro, budynek z cegly.
        Na tym samym osiedlu mozna kupic mieszkanie dwupokojowe, 40-45 metrow za 350-400
        tysiecy zlotych. Wiadomo, mniejsze wiec drozej wychodzi za metr. GDYBY
        zdecydowali sie kupic mieszkanie do remontu i urzadzic je tak jak by sobie
        wymarzyli (czy raczej mama wymarzyla), cena byla z pewnoscia nizsza i mogli by
        te gorke przeznaczyc na remont pod siebie i swoje upodobania.
        GDYBY rodzice zdecydowali sie sprzedac wieksze i kupic sobie mniejsze to po
        splaceniu spoldzielni i wszelkich oplat prawnych, agencyjnych, zostaje im w
        kieszeni MINIMUM 100 tysiecy zlotych, a moze i 150, w zaleznosci od tego jak
        ladnie wykonczone mieszkanie by kupili. Mysle, ze gdyby pozyczyli czy nawet dali
        mnie i siostrze po 30 tysiecy i zostawili sobie reszte, czyli 40-90 tysiecy to
        by cholera jasna nie stracili. I nie placili by czynszu prawie 700 zl tylko moze
        400. I zamiast mieszkac w lokum z linoleum na podlodze i kuchnia z lat 70.
        zyliby w komfortowych warunkach. I mieli sporo gotowke na czarna godzine,
        ewentualnie tzw. ekstra wydatki, wakacje, inwestycje. Na to, na co cale zycie
        nie mielisad
        Skad to wszystko wiem? Ano stad ze sledze rynek nieruchomosci, wiem jakie sa
        ceny, znam troche osob z tego rejonu, ktore posprzedawaly mieszkania. Rodzice
        mojej kolezanki z liceum sprzedali swoje 2 pokojowe za 400 rok temu i kupili
        sobie sliczne nowe mieszkanko w Otowcku za 2/3 tej kwoty. A kolezanka jest
        szczesliwa, bo i oni maja lepiej, i ona tez dostala wklad na wlasne. Czyli
        jednak mozna jak sie chce.|


        Mimo wszystko dziekuje osobom mieszajacym mnie z g... i tym ktorzy mnie po
        prostu studza. Chyba faktycznie najwyzsza pora wyzbyc sie zludzen o tym jak byc
        powinno, pogodzic sie z tym jak jest i skupic sie na sobie...

        • arioso1 Re: Garsc konkretow 12.01.09, 07:46
          ellmelek napisała:

          Wiadomo, mniejsze wiec drozej wychodzi za metr. GDYBY
          > zdecydowali sie kupic mieszkanie do remontu i urzadzic je tak jak
          by sobie
          > wymarzyli (czy raczej mama wymarzyla), cena byla z pewnoscia
          nizsza i mogli by
          > te gorke przeznaczyc na remont pod siebie i swoje upodobania.
          > GDYBY rodzice zdecydowali sie sprzedac wieksze i kupic sobie
          mniejsze to po
          > splaceniu spoldzielni i wszelkich oplat prawnych, agencyjnych,
          zostaje im w
          > kieszeni MINIMUM 100 tysiecy zlotych, a moze i 150, w zaleznosci
          od tego jak
          > ladnie wykonczone mieszkanie by kupili. Mysle, ze gdyby pozyczyli
          czy nawet dal
          > i
          > mnie i siostrze po 30 tysiecy i zostawili sobie reszte, czyli 40-
          90 tysiecy to
          > by cholera jasna nie stracili. I nie placili by czynszu prawie 700
          zl tylko moz
          > e
          > 400. I zamiast mieszkac w lokum z linoleum na podlodze i kuchnia z
          lat 70.
          > zyliby w komfortowych warunkach. I mieli sporo gotowke na czarna
          godzine,
          > ewentualnie tzw. ekstra wydatki, wakacje, inwestycje. Na to, na co
          cale zycie
          > nie mielisad
          -

          Nie mogli miec skoro maja takie pazerne córki?
          A jakagwarancje ma twój tato,ze nie zabierzecie im tych pozostałych
          pieniedzy?sadzac po twojej lapczywości on ma prawo tak pomysleć.
          Jezcze raz ci powtarzam odczep sie d rodziców i pogoń męza nieroba
          aby pracował dwa razy tyle- a Ty jek chcesz opływac luksusy tez
          idz tańczyc na rurze -dobrze cię opłacą za to bedziesz miała na
          wklad- skoro sie nie wtydzisz wydzierac matce i ojcu ,to i nie
          bedzie hańba dla ciebie takowe zajęcie-oby ci to wszystko bokiem
          wyszło-zebys tak koziej budy nigdy nie kupiła za to ze chcesz
          rodzicom zabrac.I jeszcze masz fochasad
          żal ze istnieja takie bzduszne kobiety jak ty-żal
          • widosna Re: Garsc konkretow 12.01.09, 08:09
            jeny, na prawdę jak czytam niektóre wypowiedzi to aż przykro się
            robi, że tak łatwo sondować wyroki o autorce wątku. Ja nie oczekuję,
            że rodzice pomogą. Liczę na siebie. A w opisanej sytuacji, wcale nie
            sądzę, że autorka jest sępem żerującym na rodzicach. Dała im
            propozycję - zwłaszcza, że ciągle słyszy jak ciężko jest utrzymać
            tak duże mieszkanie. Niewątpliwie zamiana na mniejsze ulżyłaby
            rodzicom w comiesięcznych wydatkach. Może, gdyby nie to narzekanie,
            nie rozważałaby zamiany i nie urodziłby się pomysł, że z różnicy w
            kwotach mieszkań rodzice mogliby pomóc autorce i jej siostrze.
            Przykre jest też, że ojciec wypomina kasę jaką łożył na utrzymanie
            córek, gdy one jeszcze nie były samodzielne. To jest przykre i moim
            zdaniem - niedopuszczalne. Jeśli chodzi zaś o prezenty - zwłaszcza
            dla mamy. Też ją trochę rozumiem - ojciec sknera a matka nie
            kupiłaby sobie. Czuje się odpowiedzialna za rodziców i chce jakoś im
            pomóc. Z drugiej strony liczy na pomoc z ich strony - bo mają taką
            możliwość. Jednak wydaje mi się, że musi przestać na to liczyć. Może
            i dobre te Wasze baty bo dziewczyna przestanie wierzyć w pomoc ojca.
            Moja sugestia - przestać nalegać na zamianę mieszkania na mniejsze i
            starać się odłożyć więcej kasy. Mamie prezentów bym nie przestawała
            robić skoro to jest jedyny sposób aby dać jej radość i rzeczy,
            których przy ojcu sama nie może sobie kupić (oczywiście w granicach
            rozsądku - fryzjer tak, kosmetyczka nie smile)) ale ojcu już bym nie
            pomagała. A w sytuacji gdy znowu zacząłby wypominać ile to pieniędzy
            w nie włożył - podziękowałabym mu i powiedziała, że już na nic
            więcej nie liczysz. Trzymaj się. Sytuacja się poprawi. Musicie
            niestety uzbroić się w cierpliwość i starać znaleźć jakąś
            alternatywę.
          • insomnia0 Re: Garsc konkretow 12.01.09, 08:59
            ohh niesamowite ty taka idealna ..
            grunt to wyniosłosc i swiadomosc o swojej nieomylnosci... reszta to margines.. A
            Ty cala ze szczerego zlota..
            A mnie obrzydzenie bierze.. jak mozna kogos tak krytykowac nie znając
            szczegolow.. nie wszystko mozna ująć w kilku zdaniach...
            Ale juz wsadzilas w szufladke autorke watku..

            No ty to masz prawo do zbeztania kogos..
          • sloooneczko arioso1 12.01.09, 09:05
            dramat, dramat, dramat...
            Myślenie nie boli, a czytania tekstu ze zrozumieniem uczą w
            podstawówce...
          • sir.vimes Arioso, czy sądzisz po sobie? 12.01.09, 10:16
            "> A jakagwarancje ma twój tato,ze nie zabierzecie im tych pozostałych
            > pieniedzy?sadzac po twojej lapczywości on ma prawo tak pomysleć.
            • arioso1 Re: Arioso, czy sądzisz po sobie? 12.01.09, 13:49
              nie-bowiem niczego nigdy nie oczekiwałam od nikogo.Nigdy w zyciu
              nawetmieszkajac pod mostem-nigdy nie wyciagnełabym reki po majatek
              rodziców-nigdy.
              • premeda Re: Arioso, czy sądzisz po sobie? 12.01.09, 14:23
                Pier.dolisz głupoty, że aż głowa boli! Dobrze rozumiem autorkę
                wątku, bo też mam takiego ojca jak ona. Piszesz, że chodzi o majątek
                rodziców, a doczytałaś chociaż, że tego majątku to dorobiła się
                matka z córkami, które w liceum już zarabiały na swoje utrzymanie i
                zapewne utrzymanie domu. Szanowny tatuś miał i ma w du.pie, własne
                dzieci i małżonkę, tylko znająć ten typ ludzi, na starosć będzie od
                nich wymagał kasy, opieki i jeszcze wszystko ktytykował. Tacy ludzie
                potrafią dziecku powiedzieć, że wyksztłacenie mu dali chociaż
                absolutnie z osiagnięciami tegoż dziecka nie mają nic wspólnego. Mój
                ojciec to taki pasożyt, w utrzymaniu domu nie miał żadnych udziałów,
                od małego ja i brat pomagaliśmy w utrzymaniu mamie. Wszystko co
                potrafimy i sposób w jaki podchodzimy do życia zawdzięczamy jej. Ona
                zawsze nam pomoże, my jej również. W tej chwili wspólnie z mamą
                budujemy dom, tak naprawdę tylko dla niej, bo żadne z nas z
                pasożytem mieszkać nie będzie. Teraz będzie najlepsze wszyscy
                dookoła widzą, kto pracuje ale pasożyt już sąsiadom gada, że to
                wszystko dzięki niemu, bo on to wszystko robi! Tacy fałszywi ludzie
                byli, są, będą i się nie zmienią, tylko dzieci mieć nie powinni.
                Na miejscu autorki nie pomagałabym ojcu, mamę ewnetualnie kiedyś
                wzięłabym do siebie i zabezpieczyłabym bym się przed roszczeniami
                ojca w przyszłości.
                • arioso1 Re: Arioso, czy sądzisz po sobie? 13.01.09, 11:43
                  To nie zmienia postaci rzeczy- matka sobie takiego wybrała-a córki
                  sroce spod ogona nie wylecialy .
                  Sprawy sie maja tak że ojciec MOŻE- ale nie musi im pomóc i koniec.
                  Zapytały -on odmówił a one jeszcze smęcą.
                  Nie da i koniec i to jego wolna wola jest-nie maja prawa naciskac
                  ani zle o nim mówic -bo teraz dla nich jest zly ale jak by dał kasę
                  to cudowny tatuniek?
                  Bardzo niewdzięczne to zachowanie- nawet w przypadku kiedy to matka
                  dbala o dom i kiedy to one pracowały w wieku 16 lat-majatek jest
                  wspólny -ojca i matki i nie córkom jest dysponowac.
                  A może ojciec to mieszkanie wnukom przeznaczył?Co by mieli sie czym
                  podzielic.
                  Zamiast zrobic cos innego w zyciu to one uzalaja sie na forum jaie
                  to bidulki pokrzywdzone przez los bo im tatus odmowił pomocy.
                  A dupa- to nie o pomoc one wyciagają rece - sa sprawne zdrowe ich
                  męzowie też .One poprostu na latwizne sobie pójsc postanowily-a co
                  tam tata- pasozyt jeden ma dac kase i już-bo jak nie to jest zlem
                  koniecznym.
                  W Polbanku daja kredyty mieszkaniowe na 120% wartości mieszkania i w
                  Dominet banku tez.W santander connsumerr bank rowniez i moge jeszcze
                  z 10 conajmniej wymienic takich banków które dadza bez żadnej
                  wpłaty -tylko to juz trzeba by i wysilic i poszukac ale po co skoro
                  lepiej wysępic od ojców-bo pewnie liczyły na to że nie beda musiały
                  oddawac kasy .To jest majatek ich rodziców- matki i ojca-one niech
                  sie dorobią a nie żerują.Juz sobie wyobrazam co sie bedzie dzialo
                  jak niedaj Bog -ojciec zamknie oczy- przekabacą matke- i zagarną co
                  chcą-az wióra bedą leciały.
        • insomnia0 odpusc ...i nie tłumacz się 12.01.09, 09:08
          nie ma komu..
          Ja rozumiem.. i nie jestes jakas tam"bezduszna" bezduszny to Twoj ojciec- egoista..
          Normalni rodzice pomagają dzieciom jesli mogą.. Twoi mogą.. mają z czego..
          To nie tak ze jak dziecko konczy 18 lat to sie ich wywala z zycia..i niech radza
          sobie..
          Dziwie sie ze sami nie wpadli na taki pomysł zamiany..
          Ale widze ze dobrze im sie śpi w tych 70 m2..a Wy z siostra kątem gdzies u
          obcych... no super wrecz..!
          JA bym nie zniosła takiej sytuacji.. moj syn gdzies w wynajetym mieszkanku-
          wywala co mies pieniadze- duze!
          A ja nie korzystam ze wszystkich pokoi bo za duzo i jeszcze narzekam na duzy
          czynsz.. ale nie dam nie przedam- nie zamienię - bo to MOJE!!!
          Ale trzeba miec serce dla wlasnych dzieci..
          Nie daj sobie wmowic tych wszystkich negatywow ktore są sugerowane..
          • azile.oli Re: odpusc ...i nie tłumacz się 12.01.09, 09:27
            Ja jestem ciekawa, czy jak ci rodzice się zestarzeją i matka nie
            będzie już w stanie obrobić tych 70 m, to czy im się wreszcie nie
            otworzą oczy. Wtedy sprzątanie tych apartamentów spadnie na córki,
            bo widać, że się od rodziców nie odwrócą. Jak się dzieciom nie chce
            pomóc, to trzeba myśleć, żeby im w przyszłości przynajmniej nie
            utrudnić życia. Może się zdarzyć, że niedługo zniknie możliwość
            koprzystnego wykupu mieszkń spółdzielczych. Córki może w końcu
            dostaną kredyty ,ale będą musiały je spłacać. z mieszkania rodziców
            mogą już nigdy nie mieć żadnego pożytku, bo na jego wykupienie nie
            będzie ich stać, ale się jeszcze nieźle w tym mieszkaniu narobią.
            Wiem coś o tym, bo moja babcia ma nie mieszkanie, a dom i dwie
            córki, które tam zasuwają nieźle, bo babcia nie daje rady, powinien
            ktoś z nią zamieszkać, ale ona nie chce, bo to jej i już. Tyle
            tylko , że jej dwie blisko 60- letnie córki też nie mają siły
            obrabiać dodatkowo sporego domu.
            • luk19mich Re: odpusc ...i nie tłumacz się 12.01.09, 09:58
              Aby wysunac dobre wnioski trzeba by wysluchac rodzicow a bardziej ojca co ma do
              powiedzenia w temacie.Wbrew pozorom to takie przeprowadzki,sprzedaze mieszkan
              dla ludzi w wieku rodzicow autorki to dla nich szok.Wiem to z autopsji.To
              pieknie wyglada z daleka a jak juz dojdzie do skutku to kazda z coreniek wezmie
              kase i w nogi.
              Poza tym ojciec moze mysli tez inaczej,moze wie ze chocby stanął na glowie nie
              moze liczyc na nie a juz zieciowie chyba sie nie potrafia popisac i zarobic na
              mieszkanie.Jak jedno z rodzicow umiera to drugie nie ma miejsca u dzieci a
              raczej w domu starcow.Sprzedaja mieszkanie i zapominaja ze zostal gdzies
              rodzic.To co pisze to dokladnie opisuje sytuacje sasiadow.Dzieci dorosłe
              oczywiscie nie wszystkie ale maja tylko żadania,żale i oczekiwania.Z siebie
              oczywiscie nic bo oprzeciez nie rodzili sie po to by starymi sie opiekowac
          • angazetka Re: odpusc ...i nie tłumacz się 12.01.09, 10:14
            Właśnie mnie uświadomiłaś, że moja mama to potwór bez serca. Od
            czasu wyjechania na studia wynajmuję mieszkanie, a ona bezczelnie
            mieszka w naszym trzypokojowym mieszkaniu, zamiast wleźć do mysiej
            dziury. Jak ona może!

        • makurokurosek Re: Garsc konkretow 12.01.09, 10:19
          > Mieszkanie jest warte minimum 550 tysiecy

          jak sama pisałaś standard podstawowy, więc nie ma co liczyć na więcej
          Czyli róznica wychodzi około 150 tys
          - 30 tys wykup mieszkania
          - 60 tys dla ciebie i siostry
          - 20- 25 tysięcy opłaty notarialne ( jakby nie było musisz dwa razy zapłacić
          notariuszowi raz, za wykup, dwa za sprzedaż, dwie osobne sprawy, dwie osobne
          opłaty)
          - 5 tys przeprowadzka i ewentualne dokupienie jakiegoś niezbędnego sprzętu

          Razem 120 tys

          Dla twoich rodziców więc zostaje 30 tys, wow ale sobie poszaleją.Na prawdę
          myślisz o nich czy tylko o sobie ?


          • makurokurosek Re: do elmellek 12.01.09, 10:21
            jeszcze jedno, rozumiem że na wykup mieszkania mają wziąć kredyt. bo ty chyba
            nia zapłacisz za ten wykup, a wykupić należy przed sprzedażą a nie po
        • spacey1 Re: Garsc konkretow 12.01.09, 12:23
          Po pierwsze to na wykupienie mieszkania musieliby mieć pieniądze już, a nie po
          sprzedaży. Mają? Po drugie, coś mi się wydaje, że po wykupie chyba obowiązuje
          karencja - nie można sprzedaż mieszkania od razu. Przynajmniej kiedyś tak było.
    • 21aga1 Ja Cię rozumiem... 12.01.09, 15:13
      A ja Cię rozumiem, nie wydajesz mi się jakoś strasznie pazerna, a
      czasami w życiu tak jest, że niewiele brakuje a jednak samemu
      poradzić sobie nie można, tym bardziej, że na Twoim pomyśle wydaje
      się, że wszyscy mogliby po trosze skorzystać...Ale cóż zmusisz ich
      nie możesz, naciskać za bardzo nie warto...A może przygotuj dokładny
      rozpis, jak by to wyglądało, szacunek ile można by było wziąć za
      mieszkanie, co za to kupić (konkrety np. z ofert)i dać taką kartkę
      tacie do przemyślenia...(może najpierw wziąć kredyt na wykup
      mieszkania rodziców a potem kolejne kroki...).
    • magi104 Do Ellmelek 13.01.09, 14:36
      Nie wiem, czy to pytanie już nie padło, ale interesuje mnie skąd twoi rodzice
      mieliby wziąć te kasę na wykup mieszkania??? Może po prostu nie mają takiej kasy??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka