Dziewczyny, sprawa dotyczy przyjaciela mojego męza ( właściwie teraz
to już takiego wspólnego).
Chłopak poznał dziewczynę ze środowiska nieco patologicznego (
mieszka "na wiosce", ma wykształcenie zawodowe, mieszka z matką,
młodszym bratem, ojcem alkoholikiem i ... facetem mamy - rodzice nie
są rozwiedzeni - w jednym pokoju mieszka i matka i jej mąz i
facet:/generalnie towarzystwo "trunkowe") - chyba się z niej
zakochał, zakładając, że po jakimś czasie dziewczyna zaszła w ciążę
( nigdy nie pracowała, ma 23lata), więc zamieszkał z tym całym
dziwnym towarzystwem. Oczywiście utrzymywał całą "rodzinę".
Dziewczyna przez całą ciążę paliła ( "bo lekarz jej nie pozwolił
rzucić, żeby to nie było szokiem dla płodu") i generalnie nie dbała
o siebie specjalnie. Dziecko urodziło się przedwczesnie i miało
problemy z płucami.Przez cały czas trwania związku, podczas ciąży i
po urodzeniu dziecka dziewczyna straszliwie nim pomiatała i
upokarzała ( sama byłam świadkiem), nie zgadzała się, żeby wychodził
sam z dzieckiem ( np. do kościoła czy do jego rodziców), straszyła,
że zabierze mu dziecko...
Któregoś dnia M. nie wytrzymał i wyprowadził się.
Dziewczyna robiła mu dzikie awantury, dzwoniła do jego matki i
wyzywała ją od k..wy, wysyłała SMSy z pogróżkami do znajomych ( mąż
też dostał kilka), a także MMSy ze zdjęciami dziecka
podpisane "gdzie jesteś tatusiu" itd.itp.
Na dzień dzisiejszy toczy sie postępowanie o ograniczenie praw
rodzicielskich M. Ma on ustalone spotkania z dzieckiem, jednak
najczęściej dziewczyna przedstawia "lewe" zaświadczenia lekarskie,
że dziecko jest chore i do spotkań nie dochodzi...
Ostatnio powiedziała mu, że zamierza dowieść w sądzie, że M
jest...pedofilem!!! i że molestował dziecko

M dostał już pismo z
sądu o tym oskarżeniu

Dziewczyny, jak mu pomóc? Czy sądy zawsze faworyzują matki? Czy jest
jakaś szansa, żeby wygrał i miał możliwość uczestniczenia w
wychowaniu dziecka???
Przepraszam, że długie, ale my z mężem już nie wiemy co mu poradzić
i jak pomóc.