Jestem chora, ledwo zywa, siedze ze zdrowiejacymi dziecmi w domu. Zdrowiejacymi, nudzacymi sie potwornie i potwornie tosycznymi z tego powodu

Wlasciwie to mam ochote wziac karton, wsadzic te moje kochane chlopieta do paczki i wyslac na Madagaskar (nie opatrujac kartonu adresem zwrotnym)
Ktos sie przylaczy? (bedzie taniej)