madmanu Re: synowa vs synowa (długie) 07.07.09, 20:33 po co Ty się w ogóle bawisz w jakieś nawiązywanie rozmowy z nią? Jak Cię "trąci biodrem", to popchnij ją na ścianę, wydrzyj się na całego, zwyzywaj ją od najgorszych, na kopach wywal z domu... Jeśli takie rozwiązanie nie wchodzi w grę, to 1) powiedz teściowej, że jeśli kiedykolwiek jeszcze tamta zachowa się wobec Ciebie jakkolwiek niestosownie, to teściowa tyle Cię i męża zobaczy w życiu- albo ona, albo Ty- rodzina ma Cię wspierać, a nie chować głowę pod stół bo 'teściowa w złym stanie'- no żeby zawału nie dostała... 2) jak tylko tamta będzie zaczynać swoje ataki, to za każdym razem całuj się namiętnie z mężem- przy wszystkich, ostentacyjnie nie zwracając uwagi na całą resztę, oczywiście promiennie się przy tym uśmiechając. 3) powiedz mężowi, żeby pogroził bratu. Który choleryk pozwala ubliżać swojej żonie? Na odrażających ludzi działają tylko odrażające argumenty, więc zacznij jej obrabiać tyłek, przy spotkaniu w sklepie powiedz na głos "o nie, to ta szmata- wychodzimy!". Najlepszą obroną jest atak, nie można dać sobą pomiatać, bo kultura i dobre wychowanie w takich sytuacjach nic nie dają. Odpowiedz Link Zgłoś
markytka Re: synowa vs synowa (długie) 07.07.09, 20:54 A ja myślałam że żony jedynaków mają przesrane... Odpowiedz Link Zgłoś
aga999929 Re: synowa vs synowa (długie) 07.07.09, 21:40 Moja szwagierka konsekwentnie za moimi polecami doporwadziła do tego, że mąż się ze mną rozwiódł. Po pierwsze długo nie miała ślubu z jego bratem i nie miała dzieci. Starałam się przyjąć jak najlepiej zapraszałam spotykałam się i w ogóle. Spotykała się z moim mężem bo łączył i ten sam zawód (sa prawnikami) nie mogła zrozumieć dlaczego jesteśmy szczęsliwi chociaż mamy chore dzieci w tym niepełnosprawne.Przekonywała męża za moimi plecami, że nie ma sensu aby się tak męczył z nami.Lepiej jak nas zostawi i będzie płacił alimenty. Doszło do tego, że nie mogłam o niej złego słowa powiedzieć w obecności męża. Mąż nakłaniał mnie abym znosiła jej traktowanie mnie jako gorszej. Postawiłam się i mam efekt- rozbita rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
borabora3 Re: synowa vs synowa (długie) 08.07.09, 00:44 Hej, u mnie sytuacja była podobna, z tym, że to ja byłam tą starszą i tępioną. Przyczyna wg mnie – nie lubimy się ze szwagierką od początku, chyba dlatego, że zbyt bardzo się różnimy i czegoś tam sobie zazdrościmy – ja - typ zakompleksionego cichego mola książkowego w okularach, ona – pyskata pewna siebie „doda” kokietująca każdego faceta, w tym własnego ojca, teścia, szwagra. Praprzyczyna wg mnie – wzajemna niechęć i rywalizacja obu braci, teraz przyszła kolej na żony, które toczą „zastępcze wojny”. Utrudnienie – wspólne zamieszkiwanie z teściami, szwagrami i ich rodzinami. Postawa otoczenia – teściową to bawiło, czasem specjalnie napuszczała obie strony na siebie, pozostała męska część rodziny po stronie atrakcyjniejszej. Postawa męża – nadstaw jak Chrystus drugi policzek, jestem za słaby, nie lubię się kłócić, brat jest silniejszy. Co zrobiłam? - szukałam pomocy u męża – efekt – do poczytania powyżej, - potem u teściowej – tylko się skompromitowałam, - więc zrobiłam tak jak umiałam – wyprowadzka i separacja od szwagierki ( byłam w tym konsekwentna aż do bólu) , po jakimś czasie mąż i jego rodzina zaakceptowali „podwójne święta”. Co radzę: - jeśli masz wystarczająco duży tupet i „gadane” – oddaj jej i to z podwójną siłą, ale jak przypuszczam właśnie tych cech tobie brakuje i stąd bierze się jej przewaga (niestety niektórzy ludzie to lubią jak „sport” – silniejszy znajduje przyjemność w znęcaniu się nad słabszym i celowo szuka w otoczeniu potencjalnej ofiary) - jeśli nie – skończ ze wspólnymi imprezami, wreszcie będziesz mieć spokój. Mediacja wg mnie ma sens tylko wtedy, gdy chcą tego obie strony, a nie tylko jedna. A z reguły silniejszy czerpie z tego radość, więc w imię czego ma ustępować, zwłaszcza gdy wygrywa i widzi, że ma wdzięczną publiczność (rodzina męża) a twój mąż – „twój obrońca” stchórzył. Uważam, że nikogo nie zmusimy, by nas lubił, ale nie możemy pozwolić, by nas bezczelnie obrażano i atakowano. Dlatego – walcz, jeśli widzisz szansę powodzenia albo uciekaj zanim cię zniszczą. Pewnie w oczach szwagierki przegrałam (w moich też - ale bardziej na polu małżeństwa – jak widać mąż nie udzielił mi wsparcia, na jakie liczyłam, poczułam się „zdradzona” i opuszczona), no cóż nie zawsze się wygrywa, ale przynajmniej mam dzisiaj spokój i to jest dla mnie najważniejsze Pozdrawiam, trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Jakaś po.rana jesteś. ;> 08.07.09, 08:00 mimka23 napisała: > Od samego początku jeste > m nieakceptowana przez tamtą synową. No to nie chodź do niej, ani na imprezy, na których ona jest. Po cholerę się pchasz tam, gdzie cię nie chcą? >Dla mnie to śmieszne A! No, to problem rozwiązany. Oddychamy z ulgą, że patrzysz na to z dystansem. Odpowiedz Link Zgłoś
switonemsi Re: synowa vs synowa (długie) 08.07.09, 09:38 A olać te drugą jak głupia! Odpowiedz Link Zgłoś
malinaprzelotem Re: synowa vs synowa (długie) 08.07.09, 09:57 olej ją albo traktuj jak niegroźnego idiotę. inaczej pożre Cie ta cała sytuacja. ciesz się ze jest tylko druga synowa a nie dodatkowo siostrunia która wspomaga przeciw Tobie tę drugą bo i tak sie jeszcze zdarza. i nie unikaj sytuacji rodzinnych jeśli chcesz na nich bywać. masz takie samo prawo i tyle pamiętaj ze nie opłaca Ci sie tracić energii na walkę z nią. pozdrawiam zycze wiele siły do przebrnięcia Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Do mimimki23 08.07.09, 12:00 Twoja bratowa jest niezrównoważona i ma skłonność do stosowania szantażów i manipulacji. A ty dajesz się manipulować. Do rodziny wchodzi młoda kobieta. Powoduje to lęk "starej" synowej, zazdrość o pozycję. Najlepszą obroną jest atak: "słuchaj twój brat teraz nas rzadziej odwiedza - to JEJ wina. Ona odciąga go od rodziny". Potem stara dostaje do ręki broń - odmowę zostania ojcem chrzestnym przez twojego męża. Nie ważne czyja była decyzja - twoja czy jego, grunt był przygotowany na zwalenie winy na ciebie. Na tym etapie ona już mogła sama uwierzyć w swoja teorię, że jesteś do gruntu zła i zagrażasz jedności rodziny "i na dobre się zaczęło". Konflikt narósł. Również ty drobne i większe uszczypliwości i afronty z jej strony odbierasz jako "plucie w twarz". W dodatku ona robi to tak sprytnie, ze nikt tego nie dostrzega i wychodzisz na glupia...To są jedynie prymitywne zagrywki. W efekcie nie chodzicie na rodzinne imprezy - czyli dajesz jej ponownie broń do ręki. Dajesz się wmanipulowywać w rolę schizmatyczki i osoby wrednej. Musisz to przerwać! Dopóki ona czuje ciche poparcie rodziny, a ciebie ustawia w postaci "tej gó...ary", nie zmieni swojego zachowania. Uwagi pani mediator są słuszne, ale do mediacji trzeba dwóch chętnych osób - tu tego nie ma. Uzbrój się w cierpliwość, na zaczepki reaguj z poczuciem humoru i wywlekaj je na swiatło dzienne. Trąciła cię biodrem - strać równowagę i wywal się demonstracyjnie. Potem wstań ze smiechem i powiedz "ale mnie staranowałaś, no nic nie szkodzi, kazdemu się zdarza". Upusciła sztućce przed tobą - powiedz głosno - "daj pomogę ci, bo chyba się zmęczyłaś". Rzuca ciastem na talerz - ty naprawdę słodko i głosno - "och nie wiedziałam, że nie lubisz kawowego, powiedz jakie lubisz to przyniose nastepnym razem, albo i upiekę." Bądź dla niej demonstracyjnie miła. Zaproście ich z mężem i dziećmi do siebie do domu. Będzie strasznie podejrzliwa i nie będzie wiedziała co knujesz. Zacznie się zdradzac, moze wybuchnąc publicznie. Rozpłacz się wtedy żałośnie, nie daj się wciągnąć w aferę. Ty nic nie knuj - bądź miła. Nie mogą przyjść bo dziecko chore...?Spytaj czy nie potrzebują pomocy i nie zapomnij wspomnieć tesciowej, ze ich "Maciuś" czy jak mu tam zachorował i nie mogli do was przyjść. Ponów zaprosznie, zadbaj o posiadanie swiadków odmowy, nawet opowiadajac o niej mimochodem komus z rodziny. Wyslij do nich męża na poopołudnie (uprzedź go że wysłucha na twój temat). Po trzech rozmowach zorganizuj przyjęcie dla rodziny, na które ich nie zaprosisz "bo i tak nigdy nie przychodzą...". Jesli przyjdą - tym lepiej. wyluzuj się. Nie daj się sprowokować krytyką firanek, jedzenia, twojej fryzury. Zapytaj brata męża o ulubione dania dzieci i czy wszystko moga jeść. Przygotuj im cos co lubia. Większość wizyty tego babska spędź z dziećmi, raz na jakiś czas je chwaląc (to ja trochę rozbroi), ale nie bezpośrednio, tylko np. do swojego męża "kochanie a wiesz, ze mała zna juz trzy wierszyki?". Zostanie bez argumentow... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mimka23 Re: Rozwaliłaś mnie:) 08.07.09, 12:23 Genialnie to napisałaś. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
li_lah Re: Do mimimki23 08.07.09, 16:42 twojabogini Ci dobrze napisala ja przeczytalam prawie wszystkie odpowiedzi ale chyba nie natknęłam sie ani na jedną w ktorej ktos przypuszczałby chociaz, ze moze stara boi sie o męża? skąd wiesz, ze jej mąż Cie nie polubił a ona tego nie zauwazyla? moze wlasnie dlatego odcina go od was, zeby z tobą nie rozmawial i cie nie widywal? druga sprawa to taka ze troche mi tu zalatuje fascynacją twoim męzem hehehe jakos tak napisalas, ze bardzo jej szkoda, ze on juz rzadziej do nich przychodzi, na to sie nalozyla zlosc wobec ciebie, jakies fochy itd...cos tu śmierdzi..zapytaj się ją publicznie wprost kiedys "zakochalas sie w moim mężu czy co?" czekaj na odpowiedni moment, efekt murowany hahaha co do jej męża szczere wyrazy współczucia..zabrania mu sie spotykac z wlasnym bratem koszmarna kobieta Odpowiedz Link Zgłoś