Dodaj do ulubionych

Dziwni sąsiedzi.

21.04.09, 16:51
Nasze kamienice stoją prostopadle do siebie. Widać cały balkon i
wszystkie okna z naszego balkonu.
Teraz spędzamy trochę czasu na balkonie, bo sobie ogród balkonowy
robię. No i byłam przekonana, że tamto mieszkanie stoi puste.
Wcześniej było wynajmowane.
Rolety cały czas opuszczone, balkon zaniedbany.
I niedawno okazało się, że mieszka tam co najmniej jedna osoba.
mężczyzna, Azjata.
Dwa razy widział go na balkonie mój mąż, ja raz. Ten mężczyzna nie
nawiązuje kontaktu wzrokowego, od razu ucieka do mieszkania. Nie ma
szans sie przywitać.
Nigdy nie widzielismy go wchodzacego czy wychowdzącego.
Ostatnio mój mąż stwierdził, że jest tam jeszcze kobieta.
I udało mu się wymienic kiwnięcie głowy z mężczyzną. Ale też tak
dziwnie, bo najpierw uciekł, ale kątem oka musiał zauważyć gest, bo
wyszedł na balkon jakos tak lękliwie i też skinął głową.

Czy oni mogą być w Polsce nielegalnie? Poprzedni wynajmujący też
byli Azjatami, mieli sklep z chińskimi rzeczami, normalnie się
zachowywali.

Ja jestem strasznie ciekawska. Mam też teorię, że może Polacy nie
ukazali im się od najlepszej strony.
A może potrzebują pomocy?
Obserwuj wątek
    • hellious Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 17:02
      Wszystkie opcje sa mozliwe. ale dziwne troche to, ze ktos wynajmuje tylko
      azjatom tongue_out moze ma z tego jakies profity? Przechowuje do czasu az jakios sie tu
      zalegalizuja? albo co. Tak sobie gdybam smile
      • broceliande Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 17:04
        Właściciel pochodzi z Indii, ale ożeniony z Polką.
        Są lekarzami, dorobili sie domu i wyprowadzili, więc mieszkanie
        wynajmują.
        • hellious Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 17:07
          hmm.. moze sa poprostu niesmiali, strachliwi i tak, jak pisalas, moze nasz kraj
          nie ukazal sie z tej tolerancyjnej strony i zwyczajnie sie zrazili? Cholera wie,
          ale na twoim miejscu chyba probowalabym jakis kontakt nawiazac. chocby z ciekawosci.
          • 18_lipcowa1 Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 17:10
            Cholera wie
            > ,
            > ale na twoim miejscu chyba probowalabym jakis kontakt nawiazac.
            chocby z ciekaw
            > osci.


            Ale po co? Moze ktos zwyczajnie nie chce?
            • hellious Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 17:15
              Jak nie chce, to nie nawiaze. Przeciez nie mowie, ze na sile bym sie z ciastem
              pchala.
              • doral2 Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 18:38
                ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
                moi sąsiedzi też żaluzje mają zasłonięte całymi dniami i baaardzo rzadko ich widuję.
                ale nie dorabiam do tego teorii spisku.
                ludzie są dziwaczni i tyle.
              • 18_lipcowa1 Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 18:58
                hellious napisała:

                > Jak nie chce, to nie nawiaze.

                No ale to juz widac ze NIE CHCE.
          • kropkacom Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 17:13
            > chocby z ciekawosci.

            Ta ciekawość już nie jednego zgubiła. smile Po co się wtrącać w ogóle?
    • karra-mia Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 20:30
      ale to każdy sąsiad musi od razu wyłazić na balko i machac do was,
      uśmiechać się całą gębą i drzec się na całe gardło? Może jest
      nieśmiały, może nie ma ochoty na znajomości, a może faktycznie są
      nielegalnie... tym bardziej bym się nie wtrącała, bo możesz im
      zaszkodzić, albo nieźle zatruć zycie.
      • broceliande Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 20:42
        Chcę się tylko przywitać. Wymienić uśmiechy.
        To naturalne zachowanie. I moja potrzeba.
        Nie ma mowy o narzucaniu się z propozycjami znajomości, czy
        zatruwaniu życia. Nie ma mowy o nachalnym docieraniu do ludzi,
        którzy sobie tego nie życzą.
        Naprawdęsmile
        • hancik5 Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 21:22
          Ale masz problemy, kobieto..
          Dziwna to Ty jesteś, nie bądź wścibska, nie twoja sprawa.
          A szczerze, to ten Twój post mnie dosłownie powalił, i przyznaję rację niektórym
          męskim szowinistom, że niektóre baby są nie do zniesienia.
          • broceliande Re: Dziwni sąsiedzi. 21.04.09, 22:15
            hancik5 napisała:

            > Ale masz problemy, kobieto..
            > Dziwna to Ty jesteś, nie bądź wścibska, nie twoja sprawa.
            > A szczerze, to ten Twój post mnie dosłownie powalił, i przyznaję
            rację niektóry
            > m
            > męskim szowinistom, że niektóre baby są nie do zniesienia.


            No fakt, nie mam problemów z mężem, dzieckiem, teściową, pieniędzmi,
            to sama sobie szukam innychsmile
            Napisałam, że jestem ciekawska.
            Szowiniści nie muszą mnie znosić.
    • brak.polskich.liter Co kraj to obyczaj 21.04.09, 21:34
      Gdyby ow nieszczesny Azjata objawil sie na jakims forum netowym, prawdopodobnie
      zwerbalizowalby cos w stylu ¨alez te bialasy-chamidla sie gapia, cos
      strasznego, nawet czlowiek na balkon nie moze wyjsc¨.

      Nie nawiazuj kontaktu wzrokowego z Wietnamczykiem/Chinczykiem/ Koreanczykiem.
      Dla Europejczyka to naturalne, dla przybysza z Dalekiego Wschodu - nietakt i
      wielkie faux pas, tak wielkie naruszenie granic, jak dla nas klepanie po dupie
      przez obca osobe, nie przymierzajac.

      Kiwniecie glowy - pan sie uprzejmie przywital.

      Info od kolegi z pracy - Chinczyka.
      • broceliande Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:19
        brak.polskich.liter napisała:


        > Nie nawiazuj kontaktu wzrokowego z Wietnamczykiem/Chinczykiem/
        Koreanczykiem.
        > Dla Europejczyka to naturalne, dla przybysza z Dalekiego Wschodu -
        nietakt i
        > wielkie faux pas, tak wielkie naruszenie granic, jak dla nas
        klepanie po dupie
        > przez obca osobe, nie przymierzajac.

        Dobrze wiedzieć.
        To zabrzmi szowinistycznie, ale jednak cudzoziemiec w danym kraju
        powinien wiedzieć, zainteresować się, jakie normy obyczjowe są de
        rigeur. Na przykład ten kontakt wzrokowy i odpowiedź uśmiechem na
        uśmiec

        Kiwniecie glowy - pan sie uprzejmie przywital.
        >
        > Info od kolegi z pracy - Chinczyka.

        Dzieki za to info. Ale to mój mąż się uprzejmie przywitał. Tamten
        Azjata najpierw dał nogę.
        • 18_lipcowa1 Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:31

          > Dobrze wiedzieć.
          > To zabrzmi szowinistycznie, ale jednak cudzoziemiec w danym kraju
          > powinien wiedzieć, zainteresować się, jakie normy obyczjowe są de
          > rigeur. Na przykład ten kontakt wzrokowy i odpowiedź uśmiechem na
          > uśmiec


          Prosze Cie broceliande przestan. Czegos sie tak uparla na tego
          Azjate? Czy naprawde cos sie stanie jak ci ktos nie kiwnie i nie
          usmiecha sie?

          Moze i cudzoziemiec w obcym kraju powinien szanowac normy
          obyczajowe, ale bez przesady.

          >
          • broceliande Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:37
            18_lipcowa1 napisała:


            > Prosze Cie broceliande przestan. Czegos sie tak uparla na tego
            > Azjate? Czy naprawde cos sie stanie jak ci ktos nie kiwnie i nie
            > usmiecha sie?

            Nie, nie, nic się nie stanie. Ale fakt, uparłam się na tyle, żeby to
            tu opisać. Czyli mnie męczy.
            Że się ktoś zamyka na bliźnich.


            >
            > Moze i cudzoziemiec w obcym kraju powinien szanowac normy
            > obyczajowe, ale bez przesady.
            >

            No właśnie ja nie apeluję, żeby zachowywał normy. Chyba. Jakoś boli
            mnie, że ktoś tak daleko od ludzi jest, od uśmiechu ucieka.
            Nie mam innych zmartwieńsad
            • 18_lipcowa1 Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:41

              > Nie, nie, nic się nie stanie. Ale fakt, uparłam się na tyle, żeby
              to
              > tu opisać. Czyli mnie męczy.
              > Że się ktoś zamyka na bliźnich.



              Powaznie Cie to meczy? Mnie to wcale nie dziwi. Zwlaszcza u
              obcokrajowca. Zwlaszcza z zupelnie innej kultury.
              Ja sama osobiscie bratac sie tez nie lubie.


              Chyba. Jakoś boli
              > mnie, że ktoś tak daleko od ludzi jest, od uśmiechu ucieka.
              > Nie mam innych zmartwieńsad


              No nie masz. Ale lepiej miec takie niz gorsze w sumie.
              • broceliande Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:53
                18_lipcowa1 napisała:


                > Powaznie Cie to meczy? Mnie to wcale nie dziwi. Zwlaszcza u
                > obcokrajowca. Zwlaszcza z zupelnie innej kultury.
                > Ja sama osobiscie bratac sie tez nie lubie.

                To dobrze wiedzieć, że obcokrajowcy mogą zadziwić.
                Malł mam okazji, żeby się przekonać. Albo w krajach europejskich,
                albo w moim mieście, niedużym, gdzie cudzoziemców sporo, ale od
                niedawna.
                A ja się bratać lubię. Uwielbiam ten proces. To rozpędzanie
                stereotypów, uśmiechy, gestykulacje, bo słownictwa nie stajesmile
          • beata985 Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:50
            18_lipcowa1 napisała:
            > Prosze Cie broceliande przestan. Czegos sie tak uparla na tego
            > Azjate? Czy naprawde cos sie stanie jak ci ktos nie kiwnie i nie
            > usmiecha sie?

            no ale dziewczyna najnormalniej martwi sie czy oni nie potrzebują
            pomocy...pomijając już fakt, że mogą być nielegalnie, mogą miec
            zabrane paszporty, niewoleni, zmuszani do czegoś....no sama nie wiem.
            z jednej strony racja-nie wtrącać sie, mają taki styl bycia, można
            im narobić kłopotu a i sobie.
            ale z drugiej strony jeżeli naprawdę potrzebują pomocy....niechby
            coś im się stało/tfutfu/ nie wybaczy sobie a na forum wtedy usłyszy-
            dlaczego nie reagowałaś, nie zawiadomiłaś kogoś???
            ehh dobrze,ze z balkonu swój ogródek widzę.
        • brak.polskich.liter Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:36
          Zgadzam sie.
          Z drugiej strony, bez znajomosci jezyka danego kraju i wczesniejszego obycia z
          kultura Zachodu musi byc ciezko.
          Mam okazje obserwowac kilku Chinczykow, jednego Koreanczyka, Japonczyka i Tajke.
          Z wyjatkiem jednego chlopaka (student z Chin wlasnie) sa fantastycznie wprost
          zintegrowani, ciekawi kultury kraju, w ktorym zyja, ucza sie jezyka (wyobrazasz
          sobie Chinczyka mowiacego plynnie po czesku?). Tyle, ze kazdy z nich ma za soba
          po kilka lat pobytu w Europie. Ale mimo otwartosci, teoretycznej znajomosci
          kultury Europejskiej i najlepszych checi, na poczatku pobytu kazdy z nich
          zaliczyl niewielki culture clash.

          Teraz wyobrazam sobie kogos gorzej wyksztalconego, nieco mniej otwartego, o
          nizszych kompetencjach jezykowych i spolecznych, czy wolniej adaptujacego sie.
          Naprawde, poczatki moga byc cholernie trudne.
          • broceliande Re: Co kraj to obyczaj 21.04.09, 22:44
            Dlatego głupio (może, czy tam na pewno, jak kto woli) upieram się,
            że chodzi mi o gest, uśmiech. Czy uśmiech nie sprawia, że ludzie
            czują, że rozumieją się mimo barier językowych?

            Ja tak miałam do tej pory, ale przyznam, że z Europejczykami.
            Myślałam, że to nie ma znaczenia. Kontynent.
            Wierzę, że nie ma.

            Uśmiech, to jest minimum, co można zaoferować komuś o innej
            kulturze. Uśmiech jest międzynarodowy, międzykulturowy.
            I ktoś ignoruje tę podstawową komórkę, amebę, atom porozumienia.
            Brak odzewu na uśmiech jakoś mnie niepokoi.
            Może jestem wścibska i szukam problemów, ale i tak...
            • croyance Re: Co kraj to obyczaj 22.04.09, 01:17
              Hindus moze byc muzulmaninem, i nie widze, zeby usmiechal sie z
              balkonu do obcej, bialej kobiety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka