patasia33 22.04.09, 15:10 hm, bo u mnie kiedys nie było wyzywania, ale to było daaaaaawno...teraz lecą wyzwiska, cos okropnego, nienawidzę tego.... a jednak. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kali_pso Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 15:14 Cóż....Wersalem nie pachnie w czasie naszych kłótni, ale raczej bez wulgaryzmów się to odbywa. Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 15:19 u nas w czasie MEGA kłótni dochodzi do Mega wyzwisk, wyciagania brudów z poprzedniej epoki.......niesttey......a jak juz wspomniałam, kiedys było inaczej...ale przekroczylismy kiedys ganice i od tamtej pory coraz gorzej... Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 15:29 My to się w zasadzie nie kłócimy. A z wyzywaniem się, hm... - Jesteś gupi! - A ty gupia baba! - A ty gupi utas! - A ty masz duże cycki! - A ty jesteś świnia! cmok cmok cmok. Debilnie, wiem Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: wyzywacie się w kłótni? 24.04.09, 15:03 Łeee, jak ja bym chciała mić duże cycki... Odpowiedz Link Zgłoś
kasulka79 Nie 22.04.09, 15:34 Czasem sobie pokrzyczymy, ale obywa się bez szukania nowych imion ;P Nawet bluzgi ogólne nie zaspecjalnie wtedy lecą ... Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 15:40 Powiedzcie, bo ja juz chyba nie mam dystansu do siebie i moze tego co robie, hm...jestem naprawdę bałaganiarą, wiem o tym...mąż przynosi zakupy, zdygany po pracy a w domy syfilis....czy Wasz by się wkurzył? czy przemilczał......?i sam się wziął za szmaty...itp.dodam,ze ja tez pracuję,ale przychodzę dużo wczesniej i czesto kładę się zdrzemnąć....mam w tyle bałagan.... Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 15:53 itp.dodam,ze ja tez pracuję,ale przychodzę dużo wczesniej i > czesto kładę się zdrzemnąć Rozbawiłas mnie tym, bo przypomniałam sobie swoja ciotkę- kobieta po pracy wracała do domu i wujek śmiał się, że zasypiała prawie na stojąco w spódnicy ściągnietej do kostekP Jak on z nia wytrzymywał to nie wiem, bo generalnie rozlazła baba była potwornie, nic na porę, nic na czas, zawsze spźniona, ale wuj był złotym człowiekiem, więc jakoś trwali. Co do Twojego męża- A kto robi porządek, kiedy już wstaniesz po tej drzemce? Razem? Czy też on? Zauważ, że Ty po pracy wypoczniesz, więc nic nie stoi na przeszkodzie abyś jednak posprzątała. Wymaganie od chłopa, aby bezpośrednio po powrocie brał się za szmatę jest nie ok. Podobnie, jak on nie powienien wymagać od Ciebie, abys po przekroczeniu progu łapała ścierkę od razu. Jaki problem w tym, posprzątać po wypoczynku? Ale jednak posprzątać..i przemyśleć, jak popracować nad swoim bałaganiarstwem, jeśli masz rzeczywiście z tym problem Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:00 oj mam, mam....hm, no wstaje,ale szczerze mówiąc nie za bardzo zajmuję się domem, bałagan jest... mój mąż po pracy przynosi siaty zakupów, własciwie to on robi zakupy zawsze.Czasami sprzata...nie powiem. Ale jak widzi syf w domu to go szlag jasny trafia czasem i mówi,ze nic nie umieim i nie potrafie....kurcze rzeczywiscie muszę się wziąc chocby za takie podstawowe sprzatanie..... Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:10 No więc może problemem nie jest syf tak naprawdę tylko to, że on jest przemęczony? Ty nie możesz robić czasami tych zakupów? Może ustalcie jakiś harmonogram prac domowych? W jednym tygodniu Ty robisz zakupy, on sprzata, w drugim odwrotnie. Coś musicie przedsięwziąć, bo wychodzi na to, że brakuje Wam organizacji, idziecie na żywioł a to prowadzi do dalszego zamieszania logistycznego i...ciągłego bałaganu. Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:16 no jest przemęczony... ale czy to powód aby się na mnie wyżywac, zreszta jest więcej niejasności, najgorsze,ze ja wszytskie teksty ;typu nic nie umiesz itd bardzo biorę do siebie...czy to nie jest poniżanie? Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak A ja mu się nie dziwię, serio 23.04.09, 10:53 Nie jestem jakąś boginią porządku, ale nie wyobrażam sobie, żeby mąż po pracy robił wszystko sam w domu. Z drugiej strony nie wiem, jak bym się zachowała, gdyby mój facet leniwił się pół dnia i robił wokół siebie totalny bałagan, ale z pewnością usłyszałby co nieco pod swoim adresem. patasia33: "najgorsze,ze ja wszytskie teksty ;typu nic nie umiesz > itd bardzo biorę do siebie...czy to nie jest poniżanie?" I bardzo dobrze, że bierzesz te teksty do siebie, bo do Ciebie są one kierowane. Nie, nie jest to poniżanie, jest to wyraz bezsilności Twojego faceta wobec Ciebie, który pewnie już wyczerpał wszelkie pokojowe środki, żebyś ruszyła doopę i raczyła coś zrobić we własnym domu. Nie zdziwię, gdy za parę miesięcy napiszesz rozpaczliwy post, że mąż Cię zostawił. A jak tak nie lubisz rzeczywiście sprzątać, to pomyślcie o kimś do pomocy w porządkach, bo chłop Ci się wykończy, albo ucieknie od Ciebie. Jednak nawet przy takim rozwiązaniu, konieczne jest Twoje minimum zaangażowania w sprawy domu, bo co z tego, że przyjdzie ktoś dwa razy w tygodniu i posprząta, jeśli Ty w ciągu paru godzin przywrócisz mieszkaniu wygląd sprzed porządków. Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: A ja mu się nie dziwię, serio 23.04.09, 12:01 No tak, wszytsko się zgadza....tylko,ze np tutaj chodzi o coś więcej niz teksty typu Ty nic nie umiesz...własciwie to jest tak naprawdę bardziej skomplikowane...moze napiszę coś jeszcze, mąż w napadzie furii nazywa mnie np pustym łbem....to tez jest w porządku???nie sądzę... Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: A ja mu się nie dziwię, serio 23.04.09, 12:58 W bezsilnej złości, na dodatek kumulowanej przez lata wspólnego życia, nie trudno o ciężkie słowa. Ja to widzę tak - facet długo pracuje, na dodatek po powrocie z siatami pełnymi domowych zakupów (robisz mu chociaż listę, co ma kupić, czy planowaniem posiłków też on się zajmuje?), widzi rozmemłaną żonę wśród bałaganu. Jeden, drugi, trzeci dzień mija - to samo. Za rok to samo. W końcu, gdy pierwsze lata związku poza wami, zauroczenie opada i facet sobie myśli: "Acha, to ja zaiwaniam od rana do wieczora, wracam do domu i pierwsze co muszę robić, to brać się za szczotki, a żona uważa, że wszystko w porządku, czyli ona musi coś mieć z głową - bo to nie jest w porządku". Raz uda mu się powstrzymać, raz nie, no i wtedy słysz, że jesteś "pustym łbem". Mówię Ci, zacznij zmiany od siebie, jak mąż będzie widział, że Tobie też zależy, żeby w domu była jakaś organizacja, to zmieni swoje zachowanie. Z tego co piszesz widać, że to dobry facet, tylko juz nie ma siły do Ciebie i jest ogólnie jest zmęczony sytuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: A ja mu się nie dziwię, serio 23.04.09, 13:28 tak, może to i bezsilnosc, ale juz przesadził, wg niego ja wszytsko zle robię...nic nie umiem, przykłąd; wycieram podłogę, a on Ty nawet podłogi wytrzec nie umiesz...(akurat naprawdę umiem, to nic skomplikowanego...)cały czas zarzuty...no ja juz nie mam naprawdę siły.........to rzeczywiscie wszytsko przez lata się skumulowało i juz chyba nie da rady... Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: A ja mu się nie dziwię, serio 23.04.09, 13:35 czuje i wiem,ze stracił do mnie szacunek...czy poczucie szacunku do drugiej osoby jest mozliwe do odbudowania, jak działac? czy jest to wogóle możliwe....? Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: A ja mu się nie dziwię, serio 23.04.09, 20:31 patasia33 napisała: > czuje i wiem,ze stracił do mnie szacunek...czy poczucie szacunku do > drugiej osoby jest mozliwe do odbudowania, jak działac? czy jest to > wogóle możliwe....? Jest możliwe. Jemu na Tobie zależy, gdyby było inaczej, już by uciekł. Na początek ustal sobie jakieś zasady - tak sama dla siebie - że np wstajesz o pół godziny wcześniej niż zwykle i w tym czasie wrzucasz pranie do pralki, sprzątasz kuchnie itp. Po powrocie z pracy godzinna drzemka, a potem następną godzinę zajmujesz się domem. Zobaczysz, jak Ci się wszystko odmieni, łącznie z zachowaniem męża. 1,5 godziny dziennie poświęcenia, a ile to spowoduje zmian na lepsze . Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
kasulka79 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 15:59 To napewno nie byłby powód do kłótni. W prawdzie nie ma u nas nigdy aż tak wielkiego syfu, żeby trzeba było natychmiast startować ze szmatą, ale gdyby się zdarzyło, to bomba rączek mu nie urwała więc, jak przeszkadzałby mu bałagan, to sam by go sprzątnął gdyby mi się nie chciało/ nie miałabym czasu/ źle bym się czuła/ inne tego typu ... Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Kasulka 23.04.09, 11:09 Ale tam jest to nagminne, jak sama Patasia to przyznała. Ona codziennie po pracy się kładzie w bałaganie, mąż mimo, że pracuje dłużej, zajmuje się aprowizacją, to po powrocie do domu, pierwsze co robi bierze się za bajzel. Czyli bomba rączek mu nie urwała, nie? Bomba urwała rączki Patasika, a na dodatek wzrok uszkodziła, skoro nie widzi, że ewidentnie się przyczynia do tego co się dzieje w jej związku. I widać, że zachowanie tego faceta, to jak wołanie na puszczy, bo ona jest zdziwiona o co mu chodzi! Odpowiedz Link Zgłoś
epb3 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:20 ale to co codziennie macie taki straszny balagan ze wejsc sie nie da? ja bym od tego zaczela. tak wychodzic z domu zeby po powrocie mozna bylo sie poprostu rzucic na kanape Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:23 yyy, no skoro jego kolega kiedys z nim rozmawiając wspomniał,ze Twoja żona to taka bałaganiara....(nie powinien!! co go to obchodzi?) to chyba coś w tym jest... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 23:10 (nie powinien!! co go to > obchodzi?) No wiesz- skądś to jednak wie... Może bywa u Was i ten syf widzi? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:25 Mój mąż zmilczałby bałagan, on z tych nieczepiających sie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanka79 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:42 A co za problem ogarnąć mieszkanie przed drzemką? Mnie też coś by trafiło, gdybym przyszła po pracy z siatami a w domu bajzel, bo wiadomo, że rano nie ma czasu ogarnąć. Piżamy na wieszchu, kubki po śniadaniu na stole ( nwaet nie w zlewie), ręczniki w łaznience byle jak i byle gdzie, ciuchy - bo pogoda się zmieniła. Itp. itd. Przecież chyba nie musisz codziennie odkurzać, myć okien i glazury? Ja też nie raz nie mam siły i ochoty na sprzątanie, jednakże pierwsze co robię po pracy to właśnie ogarnianie chałupy. Gdyby ktoś powiedział mojemu M, że ja fleja jestem, bo w domu bałagan( a faceci i tak widzą go mniej) to dałoby mi to duuuużoooo do myślenia. PS. A macie dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 00:00 Fleja jesteś i tyle. Czasem trzeba się przemóc i ogarnąć najbardziej widoczny bałagan. Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 11:18 Nie wiem czy mój by komentował czy nie. Sam by się na pewno nie wziął do sprzątania. Jesli juz to razem obydwoje. Ja pewnie też starałabym sięogarnąc trochę skoro On robi zakupy. A czy taka sytuacja jest u Was patowa czy zdarza się tak jednak nie codziennie? Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 20:33 a w domy syfilis....czy Wasz by > się wkurzył? czy przemilczał......?i sam się wziął za > szmaty...itp.dodam,ze ja tez pracuję,ale przychodzę dużo wczesniej i > czesto kładę się zdrzemnąć....mam w tyle bałagan.... Gdyby był syf do potęgi powiedziałby tylko "ale tu bajzel". Mogłabym nie sprzątać, nie prać, nie gotować i nie byłoby o to żadnego spięcia. Awantury są z innych powodów dla mnie naprawdę idiotycznych, dla niego nie. Wolałabym się kłócić z powodu syfu jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:03 W moim związku to ja jestem ta agresywna i pamiętliwa. Wyzywam od kretynów i idiotów. Mąż nie śmie, ale kiedyś powiedział, że w myśli lży mnie strasznie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:23 Chyba nie najlepiej dzieje sie w małażeństwie w którym padaja wyzwiska- no chyba że dla mnie wyzwisko to cos innego niez dla ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
patasia33 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:24 wiem własnie,ze nie najlepiej.... Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:41 Nie mamy takiej możliwości (bo się nie kłócimy). Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:44 krzyczymy na siebie ale nie padaja wyzwiska Odpowiedz Link Zgłoś
karra-mia Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 16:59 czasem, ale zawsze potem jest między nami jakiś kac Odpowiedz Link Zgłoś
tolka11 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 17:07 Nie, nawet nie krzyczymy na siebie. Co nie znaczy, ze sie nie kłócimy. ale my dopiero 16 lat jesteśmy razem, więc co bedze nie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
ewelsia Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 20:51 nie wyzywamy się, bo się nie kłócimy, nie mamy powodów, a na błahostki typu bajzel to już nie zwracamy uwagi, po prostu nie dopuszczam, żeby zbytnio mi się wszystko "rozlazło", generalnie jestem zorganizowana i radzę sobie dobrze. natomiast owszem, kiedyś była kłótnia ale to moja prowokacja i nery puściły i chlapnęłam jakąś wiązankę. ale na męża nie powiem złego slowa. Odpowiedz Link Zgłoś
cathy1976 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 21:01 Niestety przedwczoraj nazwałam swojego męża prostakiem. Przeprosiłam ale jest mi głupio. Więcej tego nie zrobię, bo w tej kłótni to JA miałam rację, ale przez to, że go tak nazwałam, moja racja gdzieś się ulotniła. I to ja przepraszałam. Nie opłaca się robic takich rzeczy, bo zamiast merytoryczengo sporu robi się przepychanka słowna, która do niczego nie prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
brak.polskich.liter Nie 22.04.09, 21:02 Oboje klniemy, jak przedwojenni dorozkarze (no, ja troche bardziej...), ale nie ad personam. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Nie 22.04.09, 21:20 Nie, bo dla mnie to granica, która raz przekroczona, sprawia, że kłótnie stają się okropne. Wiesz, bałagan to zdarza się każdemu, ale z syfem w domu nie dałabym rady. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 23:08 Rzadko sie klocimy i jak juz to jest to na ogol wymiana zdan podniesionym glosem. Nigdy przy tym sie nie wyzywamy ,bo nie my jestesmy przedmiotem klotni tylko jakies zdarzenie. Np. "qu... moglbys w koncu zabrac sie za ten bajzel w twoim pokoju ,a nie zawsze czekasz ,az ja do cholery za toba posprzatam". Rzucamy "miesem",ale nie personalnie. nie ma wyzwisk typu ty durniu,idioto czy kretynko. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: wyzywacie się w kłótni? 22.04.09, 23:13 Jak jestem skrajnie zła i nerwy mi puszczają- to czasem wyrażę swoją opinię w sposób głośniejszy od standardowej rozmowy Ale wyzwisk nie ma, nigdy. Pilnuję też, żeby nie mówić "bo ty zawsze/nigdy", żeby nie przyklejać etykietek "bo ty jesteś niechlujem" itd, żeby nie poniżać i nie kopać po ego. I tego wymagam też od małża. Udaje się Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 08:59 Nie ma wyzwisk i nigdy nie będzie, miałam je w domu rodzinnym i wiem czego się wystrzegać, nie ma też przyklejania łatek, a bo nic nie potrafisz itp. W naszych kłótniach, to każde z nas jedzie po sobie, bo przeze mnie życie sobie marnujesz Kłotnie to na ogół wyglądaja tak, że mój chłop chce uciec jak najdalej, a ja rzucam sie jak mała wsza, pokrzyczę, potupię, pomacham rękami i mi przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
paolka_82 Re: nie - nt 23.04.09, 09:34 Kłócimy sie -owszem-czasem bardzo burzliwie, ale mam kilka zasad, których nie łamię. Po pierwsze nie przeklinać, ewentualnie jakies cholera jasna... Po drugie nie wyzywać partnera o najgorszych Po trzecie zadnych tekstów o wyprowadzaniu sie , zarówno moim jak i jego Dodam że mąż tez tych zasad przestrzega Ja wogóle to mam tak, że jak mnie nerw na kogos szarpnie, to włacza mi sie tzw elokwencja i staram sie używac jak najwiecej tzw mundrych słów, co bardziej doprowadza do szału mojego męża niż gdybym zaczęła rzucać mięchem. Odpowiedz Link Zgłoś
doral2 NIE 23.04.09, 10:57 kłótnia nie polega na wyzwiskach. i nie po to się człowiek kłóci, żeby się poniżać. tylko żeby wynegocjować lepsze warunki. nie wyobrażam sobie, jak po wyzwiskach można zasiąść przy tym samym stole i spać obok siebie w tym samym łóżku. wyzwiska małżonków są ohydne. Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 11:05 nie, ale kłótnie w naszym wydaniu polegają na szybkim zamknięciu tematu i położeniu sie np. spać, bo jak już się zdarzy, to wieczorowa porą, kiedy już padamy na pysk Już dawno sobie poprzysięgłam, że pewnych słów w moim związku nie będzie i nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 11:09 nie zdarzyło sie. zreszta my sie jakos specjalnie nie kłócimy. Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 11:13 Nigdy. Znamy się 10 lat a 5 jesteśmy po ślubie. Jak dotąd ani razu w żadnej kłotni nie było wyzwisk. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalikm Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 11:43 nie... ale my tak na prawdę się nie kłócimy - do tego trzeba dwojga. Ja co najwyżej podnoszę głos, co mój małżonek kwituje, iż nie będzie dalej rozmawiał i tyle... Zarówno dla mnie jak i dla męża słowa mają znaczenie, więc gdyby poleciały epitety pod moim czy jego adresem znaczyłoby to tyle, że chyba coś jest nie HALO i być może się skończyło... Napatrzyłam i nasłuchałam się za to na takie kłótnie w bliskiej rodzinie i wiem czym skutkują... Nie chciałabym aby moje dziecko było tak wychowywane... Odpowiedz Link Zgłoś
czarnataka Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 11:56 Tak, ale nawet kłócąc się raczej żartujemy sobie z siebie. Wyzywamy sie od buraków, wieśniaków itp Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 12:34 Nie nigdy!!! Rzadko sie kłócimy w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
eilian Re: wyzywacie się w kłótni? 23.04.09, 19:56 ja czasem krzyczę, jak się mocno wkurzę, zdarza się, że mąż też podniesie głos, ale wulgaryzmy nie padają, w inny sposób też się nie obrażamy (to już cuchnie mi patologią), to jest raczej głośna - głównie z mojej strony (bo w nerwach) wymiana zdań, argumentów. A o takie rzeczy jak syf w chałupie to nie należy się kłócić, tylko spróbować znaleźć rozwiązanie problemu, bo jeśli oboje pracujecie, to problem przecież wspólny. Odpowiedz Link Zgłoś