misi24
28.04.09, 15:04
Wracamy z małym do domu, ja prowadzę rower małego On grzecznie obok mnie od
strony podwórek nie od ulicy. Idzie kobieta z psem (bez smyczy) nawet nie wiem
kiedy pies zbliżył się do małego a ten w ciągu sekundy znalazł się na ulicy.
Dosłownie centymetry przed kołami. Wiem moja wina powinnam bardziej uważac,
ale to trwało sekundę. A babka mi na to że jej suczka nie lubi smyczy. Serce
mi bije jak szalone do tej pory. Nie mogę się pozbierac.