Dodaj do ulubionych

właśnie wywaliłam męża z domu

09.05.09, 22:26
po tym jak wyszło na jaw że bzyka swoją "znajomą". Spakowałam jego manatki i
kiedy wrócił z basenu, pod drzwiami znalazł walizkę...Mam mieszane uczucia,
ale chyba nie mogłam postąpić inaczej. Do dupy z facetami...
Obserwuj wątek
    • monk164 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:31
      do dupy niech ich szlag!
      a jak sie dowiedzialas?
    • kawka74 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:31
      yyy no to niefajnie, współczuję
      Rozumiem, że wina nie ulega wątpliwości?
      • gorzka_czekoladaa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:35
        no, niestety on też się przyznał- ale dopiero przyparty do muru. a jak wyszło na
        jaw? chyba klasycznie-czyli jego rozkojarzenie, późne powroty do domu,
        wychodzenie na rozmowy telefoniczne do ogrodu...trochę tego było...ech, tylko
        jak dalej żyć? jak sobie to życie ułożyć? jak powiedzieć dziecku że tatuś do
        domu raczej nie wróci?
        • kawka74 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 10.05.09, 09:04
          Najpierw ochłoń, potem, kiedy sytuacja się wyklaruje, podejmiesz decyzję, co dalej.
    • lola211 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:34
      A mieszkanie jest tylko twoja wlasnoscia?
    • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:35
      Wspolczuje. Zycze Ci duzo sily.

      Do doopy.
      • monk164 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:38
        trzymaj sie gorzka czekoladko!pewnie noc masz juz z glowysad
    • gorzka_czekoladaa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:38
      Dom w stanie surowym zamkniętym dostaliśmy w prezencie ślubnym od moich rodziców
      (budowali dla siebie), a resztę wykańczaliśmy już razem...
      • mamaemmy Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:40
        fajny artykul na temat zdrady meza jest na onet kobieta,troszke inny punkt
        widzenia..
        partnerstwo.onet.pl/1554705,3499,,kup_kwiaty_kochance_meza,artykul.html
        aczkolwiek ja pewnie tez po pierwsze zrobilabym to co Ty,potem bym myslala smile
    • montechristo4 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:53
      bardzo, bardzo Ci współczuję. Jak chcesz pogadać, możesz napisać.
      Kajał się jakoś? Tłumaczył? Masz za co żyć? Poradzisz sobie, czy
      potrzebujesz pomocy?
      • gorzka_czekoladaa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:57
        do walizki dołączyłam list...widziałam jak go czyta. wziął walizkę i poszedł
        sobie. a to już było jak gwóźdź do trumny- takie bezwolne zaakceptowanie tej
        całej sytuacji...póki co jeszcze nie dzwoni...chyba musi ochłonąć..
        • gryzelda71 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 10.05.09, 09:22
          Biedactwo musi ochłonąć.Ciekawe po czym,że się wydało?
        • lineczkaa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 11:30
          gorzka_czekoladaa napisała:

          > do walizki dołączyłam list...widziałam jak go czyta. wziął walizkę
          i poszedł
          > sobie. a to już było jak gwóźdź do trumny- takie bezwolne
          zaakceptowanie tej
          > całej sytuacji...

          Gdyby to była inna sytuacja, to pewnie by Ci podziękował, za
          podpowiedź i ułatwienie decyzji uncertain
    • gorzka_czekoladaa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:53
      normalnie jak w melodramacie jakimś się czuję....nigdy nie pomyślałabym że to
      może się mnie przydarzyć...dzięki dziewczyny za wirtualne wsparcie...
    • shyshka2 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 22:56
      dzielna dziewczyna!
    • aniahrabi Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 23:19
      Współczuje i życzę dużo sił. A tatuś niech w tej głowie sobie poukłada.
      • patrice7 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 21:38
        !
        Bardzo dobrze zrobiłas!Podziwiam Cie
    • anmoko Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 23:29
      A to swinia jedna! Tez bym wyrzucila drania. Trzymaj sie!
    • histerioza Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 23:40
      Postąpiłaś najlepiej, jak można było. Niejedna by płakała i błagała.
      A teraz to: jak wróci sam, coś to będzie znaczyć i może będzie warto
      mimo wszystko porozmawiać, a jak nie wróci, niech go szlag. I tak,
      niech go szlag. Trzymaj się, jesteś dzielna!
    • umasumak Re: właśnie wywaliłam męża z domu 09.05.09, 23:57
      Współczuję i jednocześnie podziwiam za zdecydowaną reakcję. Daj sobie jednak
      jeszcze czas na podejmowanie ostatecznych decyzji. Trzymaj się.
    • zofijkamyjka Re: właśnie wywaliłam męża z domu 10.05.09, 08:50
      Wspołczuję. Dobrze zrobiłaś!
      • maroco1977 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 10.05.09, 09:17
        No tak, gdy wyobrazamy sobie raj na ziemi zaraz zrobi sie z tego calkiem
        przyzwoite pieklosadjestes dzielna, ale moze jeszcze warto z nim porozmawiac,
        jesli ty umiesz wybaczyc, a on okazac skruche to moze sie uda cos naprawic,
        macie za soba lata zwiazku, dziecko, moze wiec warto tego nie przekreslac z
        gory.Oczywiscie zrobisz jak zechcesz.
    • lena_madzia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 10.05.09, 20:26
      wiele zależy od tego kim jest dla niego tamta druga, czy tylko
      towarem do bzykania czy coś więcej....

      ale jedno jest pewne: bardzo dobrze zrobiłaś, należało mu się!!!
    • lelieb Re: gorzka... 10.05.09, 20:44
      Wysłałam Ci wiadomość na gazetowego
    • gorzka_czekoladaa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 09:11
      dzięki dziewczyny za wszystkie ciepłe słowa...wczoraj przegadaliśmy 3 godziny,
      ale to tak naprawdę dopiero początek..czas pokaże co z tego wyjdzie.
      Pozdrawiam Was serdecznie,

      Patrycja
      • osa551 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 10:04
        Nie wiem jak się ta historia skończy bo to zależy od Ciebie i Twojego męża.
        Myślę, że Twoja zdecydowana i natychmiastowa reakcja wiele mu uświadomiła i była
        dobrym krokiem. Teraz przynajmniej wie, jak wiele może stracić i to natychmiast.

        Czy to go powstrzyma przed następnymi skokami w bok - nie wiem. Znam związki, w
        których ludzie dogadali się po takich sytuacjach i żyją ze sobą nadal. Znam
        takie, które się rozpadły.
      • ewelsia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 13:01
        podziwiam Cię za odważną i słuszną decyzję i wspólczuję tego, co
        czujesz teraz. emocje powoli będa opadac, dokładnie jak mówisz, czas
        pokaże, co dalej.jeżeli więcej Was łączy , niż dzieli i potraficz
        wybaczyć, to kto wie...
        podam Ci przykład: moja najlepsza przyjaciółka została zdradzona
        przez męża ok. 5-6 lat po ślubie, ich córka miała wtedy 5 lat. on
        się wyprowadził do rodzicow, ale codziennie przyjeżdżał do małej,
        poza tym osobne mieli życia. straszne to było wszystko, widziałam.
        po pwenym czasie on stwierdził, że tamto to "pomyłka, nic nie
        znaczyło, " itp. czyli znana śpiewka, chciał wrócić, ale ona
        nawiązała romans ze starszym. ten romans się rozpadł. tak wokół
        siebie jakoś chodzili, były żale, kłótnie i co tam jeszcze chcesz,
        ale wychodzili to, że się zeszli z powrtotem ( znaczy z mężem). Ja
        nie ukrywam, kibicowałam im, chciałam, żeby byli razem, bo wiem, że
        naprawdę się kochali. Teraz przyjaciólka jest w drugiej ciąży, po 13
        latach! wykańczają dom. To jest historia z happy endem, Twoja może
        też się tak skończyć, ale na pewno trzeba czasu, im to zajęło kilka
        lat, może ze 2-3. Ale teraz jest naprawdę dobrze.
        Pozdrawiam.
    • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 09:40
      A czy nie lepiej porozmawiać, pogadać itd? Jestem zdania, że unoszenie się
      ambicją, działanie pod wpływem impulsu, wyrzucanie z domu, pakowanie walizek to
      zły pomysł.

      Jestem zona od ponad dwudziestu lat. Mam bardzo atrakcyjnego męża, wiem, że
      podoba sie kobitom. Czy mnie zdradził - nie wiem. Nie dociekam, nie sądzę, ale
      tez nie mogę w 100% wykluczyć.
      Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok.
      W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi,
      dobrymi mężami, dbają o dom.
      Wyrzucenie męża z domu, pakowanie walizek itd rujnuje świat : dziecku ( w
      pierwszej kolejności) i Wam - obojgu.
      Może jednak pójdziesz po rozum do głowy i odłożysz emocje do szuflady. Uwierz mi
      rozmowa daje znacznie więcej.
      • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 09:48
        Ten swiat juz zostal zrujnowany.

        Czy w tej chwili osobne zamieszkanie stanowi bariere do porozumienia? Nie sadze.
        Kazde niech ma swoja przestrzen w tej chwili.
        • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 10:11
          Jeśli strony maja się obrzucać obelgami czy pięściami to oczywiście lepiej, zeby
          każde z nich miało osobną przestrzeń do przemysleń. Ale jesli nie to lepiej bez
          teatralnych gestów i pakowania walizek. Trudniej wrócic jesli się juz opuściło dom.
          • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 10:26
            Zachowania w obliczu tej sytuacji nie nazwalabym 'teatralnym gestem' raczej
            'krzykiem rozpaczy'. Pan mogl zareagowac inaczej niz wychodzac widac to bylo dla
            niego lepsze wyjscie.

            Trudniej wrócic jesli się juz opuściło
            > dom.

            I dobrze. Jasny sygnal, ze nastapil koniec 'czegos'. Jakiegos etapu w zwiazku,
            moze zwiazku. Jezeli beda chcieli budowac na nowo to przeprowadzka bedzie
            'drobnostka' wobec pracy jaka ich czeka.
            • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 10:31
              Może "krzykiem rozpaczy", ale podbarwionym scenografią z telenowel lub romansów.
              Znamy opowieść jednej ze stron, nie wiemy jak się zachowała druga. Czy autorka
              wątku tylko spakowała manatki czy jeszcze zrobiła cos innego ( jak znam życie
              towarzyszyły temu spore emocje i mocne słowa). Facet mógł zareagowac róznie,
              może tez nie chciał błagać o wybaczenie, może też poniosły go emocje.
              Z jednym się zgadzam - tak czy inaczej nastąpił koniec jakiegos etapu związku.
              Zaczął się drugi, inny, który trudniej im będzie odbudować gdy dzieli ich
              odległość, no i zapomnieli oboje o uczuciach i odczuciach dziecka. Ojciec
              zniknął i......no własnie i co......???????????
              • emasis jeszcze jeden aspekt 11.05.09, 13:51
                emocje emocjami - jest jeszcze jeden aspekt...mąż mojej przyjaciółki
                się zapomniał, tylko raz na jakimś wyjeździe czy czymś w tym stylu
                ona do dziś się zmaga z niezbyt ciekawa chorobą /pani z która
                sie "zapomniał" nie "spała ze wszystkimi" tylko po prostu była
                bezobjawowym nosicielem/ facetowi nic nie jest. chodzi o hpv -
                wcześniej tego nie miała mąz był jej pierwszym partnerem, sama
                choroba jest na tyle nieciekawa, że własnie czeka na wyniki biosji...
                odeszła od niego - nie chciała byc z kimś kto ją naraził na coś
                takiego /w tym przypadku to nie tylko naraził sad
      • travka1 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 10:23
        taaa, lepiej niech chodzi na boki, a ty schowaj ambicje i pierz mu
        koszule i majty, zeby kochanka nie powiedziala,ze zona to brudas i o
        mezusia nie dba...-tekst autentyczny , wypowiedziany przez moja
        znajoma...
        • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 10:26
          Jeśli w ramach tzw. ambicji ktoś chce rozwalać dom to niech potem nie płacze na
          forum Samodzielnej Mamy......
          Jest róznica pomiędzy opisywana przez Ciebie sytuacja a tym co ja proponuje.
          Jestem racjonalistka i trochę znam zycie. Unoszenie się ambicjami bez
          wyjasnienia, wysłuchania drugiej strony jest szkodliwe, dla całej rodziny, ale
          najbardziej dla dziecka!!!
          • gaskama Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 12:41
            Protozoa, popier...ły Ci się pojęcia. Ona w imię ambicji rozwala
            małżeńctwo?????? Wydaje mi się, że to on rozwala małżeństwo piep..ąc
            się na boku.
          • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 14:27
            Widze że dla ciebie wygodnictwo w życiu jest najważniejsze. Dla
            wygody usuniesz ciążę, popatrzysz przez palce na bzykanko męża -
            byle było wygodnie, bezproblemowo i generalnie jak jest.
            Nie wiem dlaczego nazywasz to racjonalizmem i kojarzysz
            ze "znajomością życia". Wbrew pozorom mało od niego wymagasz - mówię
            o związkach, uczuciach i takich tam. Byle na głowe nie kapało, no
            może w wydaniu takim bardziej de luxe.
            • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 07:46
              Wbrew temu co usiłujesz mi wmówic wymagam od zycia całkiem sporo. A zaczęłam
              wymagać wybierajac takiego a nie innego partnera życiowego. Nie mam dowodów, że
              mnie zdradził. Nie sądzę, żeby zrobił "skok w bok" Ale jesli nawet tak było, to
              nie miało to wpływu na nasz związek, na nasze naprawdę bardzo dobre małżeństwo.
              • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:34
                Ale cały czas piszesz, że wybaczyłabyś zdradę - czyli wierność
                partnera nie jest dla ciebie istotna. Dużo bardziej jakaś-tam
                trwałośc związku i zachowanie status quo - nieprawdaż? Dlatego
                napisałam, ze mało w sumie od zycia wymagasz - zaspokojenia w sumie
                podstawowych potrzeb - czyli życia na akceptowalnie wysokim poziomie.
                Dla mnie partner który "chodzi na boki" nie zasługuje na miano
                dobrego, niezależnie od płci. Związek zmienia sie wtedy w coś w
                stylu spółki zoo - za duzo mamy wspólnego zeby to rozwalić i jest to
                generalnie za drogie i za upierdliwe. Ty rób swoje, ja swoje i jakos
                to przepchamy do czasu, kiedy nam sie obojgu nie będzie chciało już
                skakać. Można i tak, ale dla mnie taka koncepcja związku jest jakaś
                żałosna. Takie stare, przeżarte hipokryzja amerykańskie małżeństwo -
                ludzie którzy mają wspólny właściciwie dom i dzieci. Strasznie mnie
                wkurza, jeśli ktoś twierdzi, ze KAŻDY związek nieuchronnie ewoluuje
                w stronę czegoś takiego, a jak będę miała 50-tkę, sama przyznam
                rację, i że przyjęcie tego faktu do wiadomości to jest własnie
                nabycie mądrości zyciowej. O niee, w takim układzie czułabym, że się
                duszę, że to kompletnie bez sensu i właśnie z wygody i źle
                pojętego "dobra dzieci". Przeciez one dokładnie widzą, w jakim
                fałszu i w jakich relacjach zyją rodzice. Bo jakoś sobie nie
                wyobrażam, że np mąż wita wracającą od "uzgodnionego" gacha żonę
                różami na poduszce i vice cersa. A jak skaczą oboje, w tym domu jest
                wielkie nic jesli chodzi o uczucia i duży salon. Przy okazji
                dzieciaki takie instrumentalne traktowanie partnera przenoszą do
                swoich związków - czyli "do małżeństwa" szukamy w miarę rozsądnego i
                zamożnego wspólnika w interesach, a erotycznie realizujemy się na
                boku.
                • jowita771 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 09:44
                  Zgadzam się z Moniką. Jeśli pogodzenie się z takim losem ma być obowiązkowym
                  etapem małżeństwa, to ja się wypisuję z tego interesu.
                  Jeśli małżeństwo Gorzkiej Czekolady się skończy, to nie dlatego, że ona
                  wyrzuciła męża z domu, tylko będzie to ciągle konsekwencja jego zdrady.
                  A podejście "lepsze takie małżeństwo niż żadne" jest mi kompletnie obce i mam
                  nadzieję, że tak zostanie.
              • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:27
                Protoza, może Ty otwarta i tolerancyjna jesteś po prostu wink
                ja bym też na zbity ryj delikwenta wywaliła, co nie nzaczy , że w
                pewnych okolicznościach nie przyjęła z powrotem - znam małżeństwo,
                które zdrada męża, do której sam się porzyznał, umocniła związek...
                raz bzyknął dziwkę na wyjedźie służbowym i sięprzyznał sam żonie...

                różnica jest między takim skokiem i przyznaniem się, a bzykaniem
                regularnym kogoś i odkryciem tego przez żonę, niewielka, ale jest...

                ale szanować się trzeba pilnować pewnych granic, zza których nie ma
                powrotu... dziwi mnie, że zdrada mężą nie ma wpływu na bardzo dobre
                małżeńswto i jak ona miałoby byćw tej sytuacji dobre? he? czy Ty nie
                racjonalizujesz sobie czasem, żeby Ci łatwiej było?
                • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:03
                  Ja (!) bardzo rzadko dopuszczam do głosu emocje, jestem racjonalistką. Pewnie,
                  że z tym łatwiej.
      • cudko1 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 12:43
        Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że
        zrobili skok w bok
        > .
        > W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa
        przyzwoitymi ludźmi,
        > dobrymi mężami, dbają o dom.

        śmiem twirdzić że wobec tego nie są tak do końca porządni
        > Wyrzucenie męża z domu, pakowanie walizek itd rujnuje świat :
        dziecku ( w
        > pierwszej kolejności) i Wam - obojgu.
        śmiem również twierdzić że przeżucanie odpowiedzialności na
        czekoladę jest wstrętne, to PAN mąż powinien się zastanowić nad
        rozwalaniem zanim umoczył swojego ptaszka w innym gniazdku
        • cudko1 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 12:44
          ło matko przerzucanie miało być uncertain
        • reszka2 protozoa, nie osłabiaj 11.05.09, 12:50
          Jak twoim zdaniem pojęcie "przyzwoitego człowieka, dobrego męża" można pogodzić
          z robieniem skoków w bok?
          Porządny, dobry człowiek NIE ROBI skoków w bok, ani na zjazdach, ani na
          dyżurach. Co za guano.
          Jeśli czekaladaaa uznała, że jakiekolwiek dalsze negocjcje może prowadzić bez
          obecności męża w domu - to jej sprawa.
          Prawdą jest, że przyczyny zdrady zazwyczaj leżą po obu stronach, ale autorstwo -
          tylko po jednej.To pan mąż się bzykał, a nie ona.
          • kotbehemot6 Re: protozoa, nie osłabiaj 11.05.09, 12:55
            Nie jest sie porządnym jeżeli bzykanko z kims innym jest ważniejsze niz rodzina.
            Ale... kryzysy mozna przejśc, tylko z jednej strony trzeba chcieć, a druga
            pozwolić. Zdrada boli, każda zdrada ,ale są wartości wieksze inz rana w sercu-to
            jest dobro dzieci i rodziny samej w sobie. Paradoksalnie taki kryzys moze z
            czasem bardzo wzmocnic rodzinę. To jest proces długotrwały i bolesny ale moze
            warto??? Warunek on musi chcieć a ty pozwolić. Zycze powodzenia i tzrymam kciuki.
          • kali_pso Re: protozoa, nie osłabiaj 12.05.09, 08:59
            > Jak twoim zdaniem pojęcie "przyzwoitego człowieka, dobrego męża"
            można pogodzić
            > z robieniem skoków w bok?


            Można. O ile założy się, że na przyzwoitość człowieka składa się
            wiele czynników. Widzisz, niektóre kobiety mówią: " Niech robi
            wszystko, byle mnie nie zdradził", czyli wyznaczają pułap
            przyzwoitości ta jednym, jedynym zachowaniem i w chwili zdrady mąż
            przestaje dla nich nosić ślady człowieczeństwa, walizki za drzwi,
            zero rozmów, rozwód itd. Myślę, że tym, które nie zakładają sobie
            takich emocjonalnych pęt z góry jest łatwiej wybaczyć i próbować
            naprawić ten związek.
            • reszka2 Re: protozoa, nie osłabiaj 12.05.09, 10:33
              kali-pso- ty też nie osłabiaj.
              Dobry mąż nie zdradza swojej żony.
      • osa551 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 13:13
        że zrobili skok w bok
        > .
        > W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd.

        Sa przyzwoitymi ludźmi, jasne, szczególnie zdradzając żonę

        > dobrymi mężami - oczywiście, szczególnie zdrada ich do tego kwalifikuje

        > Może jednak pójdziesz po rozum do głowy i odłożysz emocje do szuflady. -
        ona poszła po rozum do głowy, zamiast mu obciąć ptaszka, TYLKO wystawiła mu
        walizki za próg


        Uwierz m
        > i
        > rozmowa daje znacznie więcej.

        przecież napisała, że właśnie rozmawiała 3 godziny.

        Protozoa, nie pierwszy raz przekonuję się, że mój świat wartości i Twój świat
        wartości to dwa różne światy. Prawie każdym swoim postem mnie zadziwiasz. Jestem
        niewiele młodsza od ciebie ale mam wrażenie, że tego typu wynurzenia to jeszcze
        pokolenie starsze od mojej matki reprezentowało.

        To mąż zdradził, a żona zareagowała - jak z opisu wynika z dużą klasą. Nikt mu
        pistoletu do głowy nie przystawił, żeby się bzykał z koleżanką - to raz. A dwa,
        to w emocjonalnie pustej i bez uczucia pełnej rodzinie dziecku może być gorzej
        niż z samotnym rodzicem, który np. zbudował nowy, szczęśliwy związek. To co
        postanowi autorka wątku to oczywiście "non of my business". Jak już napisałam
        znam pary, które po zdradzie się rozeszły i takie, które się nie rozeszły. Mam
        też znajomą, która schowała głowę w piasek i udawała, że nie wie. I tak została
        sama i tak.
        • alyeska Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 13:57
          "sa przyzwoitymi ludzmi i dobrymi mezami" - no niezle, Protoza po
          twych postach wynika zes ty raczej z tych dolnych stanow srednich
          pod wzgledem moralnosci skoro zdradzajacy sa dla ciebie dobrymi
          mezami i przyzwoitymi ludzmi.
      • 40cztery Re: właśnie wywaliłam męża z domu 05.07.09, 13:47
        protozoa napisała:
        > Jestem zona od ponad dwudziestu lat. Mam bardzo atrakcyjnego męża, wiem, że
        > podoba sie kobitom. Czy mnie zdradził - nie wiem. Nie dociekam, nie sądzę, ale
        > tez nie mogę w 100% wykluczyć.
        > Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok
        > .
        > W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi,
        > dobrymi mężami, dbają o dom.

        Podoba mi się Twoje wyważone podejście. Wiem że u siebie na blogu raczej
        propaguję zdradę, ale gdzieś w głębi duszy wolałbym, żeby jej nie było. A jeśli
        to z takim wyważonym podejściem partnera

        40cztery
    • lena_madzia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 20:16
      Załóżmy ze dziewczyna wybaczy mu ze względu na dobro dzieci....
      no i co- dzieci dorosną nie wiadomo kiedy, zaczną mieć własne
      sprawy, potem pójdą w świat, a ona dalej bedzie w z tym wiarołomcą.

      to sie nazywa chyba poswięceniem siebie na ołtarzu "dobra dla
      dziecka"
      Dziewczyna musi sobie sama odpowiedzieć na pytanie na ile jest w
      stanie wybaczyc i w miarę zapomnieć.
      Bo w przeciwnym razie będą w związku ciagłe spięcia na tym tle,
      jeśli dziewczyna nie bedzie umiała na nowo facetowi zaufać. A to
      jest cholernie trudne, facet sam zniszczył podstawy ich związku.
      • embeel Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 21:34
        moja teściowa tak się poświęcała i przymykała oko przez ok 30 lat. Kiedy dzieci
        już dawno wyszły z domu a ona z mężem przeszli na emeryturę - szanowny małżonek
        oświadczył, że teraz to on się zrywa - w wieku 64 lat, po 39 latach małżeństwa,
        i że wcześniej nie miał odwagi ale wreszcie się na nią zdobył, bo nie wyobraża
        sobie spędzić z nią swoich ostatnich lat życia. I została sama. To było 5 lat
        temu, bardzo to przeżyła, teraz się powoli podnosi ale przyznała mi się, że
        gdyby miała wybór cofnąć się o 20 lat to inaczej by postąpiła tak, jak wszyscy
        ja namawiali...
    • margie88 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 21:53
      Czekolado, życzę siły i poukładania sobie życia od nowa.
    • selavi2 Protoza 11.05.09, 23:35
      ... Brak mi słów, zeby skomentować przerzucanie winy za zrujnowanie rodziny na
      czekoladę. Szkoda gadać...
    • selavi2 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 11.05.09, 23:38
      Trzymaj się, choć wiem, że nie jest Ci lekko i długo jeszcze nie bedzie. Jedno
      co wiem na pewno, choc pewnie teraz Ci w to rudno bedzie uwierzyć - to wszystko
      mnie i jeszcze sie usmiechniesz i bedziesz szcześliwa.
    • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:02
      Dziewczyny, zwłaszcza te najbardziej krzyczące i pochwalające "pakowanie walizek
      i wywalanie męża z domu" bardzo się zdziwią gdy sie dowiedzą, że ich śwetobliwi
      mężowie mieli skok w bok i to nie jeden.
      A tak na marginesie - ile z Was uległo zauroczeniu i zrobiło skok w bok, a
      jeszcze ciekawsze ile to zrobi?
      Mój kolega poszedł do łóżka( tak dokładnie tak, bez uczucia, bez zamiarów
      rozbijania rodziny) z młodszą od siebie atrakcyjna dziewczyna. Gdy dowiedziała
      się o tym jego zona rozpętała się awantura. Rozwód, chęć wyrzucenia go z JEGO
      DOMU ( prezent dla niego od jego rodziców jeszcze PRZED slubem) itd.
      Krzyczała, że pusci go w skarpetkach. Sprawy majątkowe jakoś uregulowali ( on
      górą ona dołem), dzieci dorastające - jedno pełnoletnie- zamieszkało z
      dziadkami, drugie z matką. Dziś to młodsze zdaje maturę i obaj synowie większą
      pretensje mają do matki, która z swojej zaciekłości, nienawiści, chęci zemsty
      miota się już chyba 5 lat.Z nikim nie potrafi byc, stale cos zmienia, szuka i
      nie znajduje. Zamiast rozmowy, racjonalnego spojrzenia wybrała burzę.
      Facet ma nowa partnerkę i wydaje się być mu całkiem dobrze.
      W klasie moich synów na 33 osoby ( 32 rodziny) ponad połowa ( 18) pochodzi z
      rozbitych rodzin. Czy ci młodzi ludzie sa szczęśliwi? Nie sądzę.
      • intuicja77 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:21
        protoza , czytając twoje posty w tym wątku jestem pewna że niejedno w życiu
        widziałaś i przemyślałaśsmile
        Świat nie jest czarno - biały. Znam wspaniałe małżeństwo które kiedyś musiało
        sie zmierzyć ze zdradą jednego z małżonków.
      • gryzelda71 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:28
        No tak,bo pan niby bez uczucia ale wsadził innej,więc żona powinna dziękować,ze
        było to bez uczucia.I jeszcze bardziej powinna zadbać o męża.
        Bo co tam jej uczucia,to je powinna do walizki spakować i wystawić za drzwi.
        • maurra Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:44
          Tyle jesteś warta, ile cię chłop w domu chce trzymać

          Niektórym paniom do twarzy w krótkim łańcuchu i świetnie realizują się w funkcji
          dziękczynno-usługowej względem ślubnego siewcy nasienia
        • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:47
          Eee, bo facet to takie dziecko jest, on tak naprawdę jak seksi to
          nie myśli i taki już jest. Trzeba zrozumieć i się pogodzić, bo tak
          już to pani jest na świecie.
          No i trzeba się modlić, żeby mu sie uczucia nie włączyły, bo wtedy
          wygodny smrodek diabli wezmą.
          A dajcie spokój sad
      • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:37
        A czy byliby szczęśliwi razem? Nie sądzę.
      • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:47
        protozoa napisała:

        > Dziewczyny, zwłaszcza te najbardziej krzyczące i pochwalające "pakowanie walize
        > k
        > i wywalanie męża z domu" bardzo się zdziwią gdy sie dowiedzą, że ich śwetobliwi
        > mężowie mieli skok w bok i to nie jeden.

        Kobiety nie tak 'radykalne' zdziwia sie mniej? Skad zalozenie, ze uwazaja swoich
        mezow za swietobliwych, bo przyklasnely Gorzkiej?

        Jestes typem osoby, ktora nie chce wiedziec i o nic nie pyta?
        Ile wg Ciebie mozna zniesc okazjonalnych wyskokow?

        Mozna uzywac sobie z innym gosciem i zajsc w ciaze. Prawda? Mozna usunac badz
        wspolnie z malzonkiem wychowywac dziecko. Z jego wiedza badz nie. Wszystko mozna
        prawda Protozoa? Tylko ludzie maja rozny kregoslup moralny, niektorym zanika a
        jeszce innie go nie posiadaja. Kazdy mierzy wg siebie. czyz nie?
      • kali_pso Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:50
        > Dziewczyny, zwłaszcza te najbardziej krzyczące i
        pochwalające "pakowanie walize
        > k
        > i wywalanie męża z domu" bardzo się zdziwią gdy sie dowiedzą, że
        ich śwetobliwi
        > mężowie mieli skok w bok i to nie jeden.


        Z tego co piszesz, to wynika, że też jedynie teoretyzujesz, więc nie
        rozumiem przytykówwinkp




        Dziś to młodsze zdaje maturę i obaj synowie większą
        pretensje mają do matki, która z swojej zaciekłości, nienawiści,
        chęci zemsty
        miota się już chyba 5 lat.Z nikim nie potrafi byc, stale cos
        zmienia, szuka i
        nie znajduje.




        Dlaczego wydaje mi się, że nie zadałaś sobie trudu przeanalizowania
        tych zachowań kobiety jako pokłosia zdrady męża? Dlaczego wydaje mi
        się, że założyłaś z góry, że jej brak umiejętności stworzenia nowego
        związku wynika z popędliwości w charakterze, ze skłonności do "burz"
        a nie do "rozmów" a nie z tego, że może boi się ponownie zaufać
        facetowi?
      • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 09:11
        Wiesz Twoj kolega mogl wczesniej uzgodnic z zona owe pojscie na bok. Wyluscic,
        ze nie chodzi o rozbicie rodziny, ze nie ma w tym zadnego uczucia od chce pojc
        do lozka. W czym lezal problem?

        Synowie moze trafia w swoim zyciu na partnerki, ktore beda kochali i nagle
        dotknie ich to co matke. Jest masa takich facetow, ktorym ciezko sie pozbierac
        po zdradzie. Przyjdzie czas na weryfikacje pogladow.

        To, ze masz takie towarzystwo a nie inne nie znaczy, ze jest to jedynie sluszna
        droga. Odnosze wrazenie, ze 'reprezentujesz' poglad kolegow o ktorych wczesniej
        pisalas. Nie uwzasz, ze inaczej sie patrzy na sytuacje jak sie ma na swoim
        koncie zdrady?


        Zarowno dziewczyny jak i Ty pewnego dnia mozesz sie zdziwic, gdy okaze sie ze
        maz ma wieloletnia kochanke. Sama chyba jestes swiadoma, ze moze to byc prawda.
        A nie chodzilo tylko o pojcie do lozka. Gdy Twoich synow odnajdzie przyrodnie
        rodzenstwo. Tak tez wygladaja naprawde dobre malzenstwa.
        • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 09:51
          Usiłuję pokazać Wam, że zycie ma wiele barw, a na dobre małżeństwo nie wpływa
          tylko i wyłącznie jeden czynnik - wierność w sensie seksualnym.
          Pewnie, że idealnie by było, gdyby żadne z małzonków nawet nie pomyslało o tym,
          ze można by tak z inna(ym), ale nie zawsze tak jest.
          Naprawdę zdrada fizyczna nie musi świadczyc o tym, że to już koniec małzeństwa.
          Oczywiście, że ani ja ani żadna kobieta nie chce być zdradzana. I część pewnie
          nigdy nie dowie się o zdradach męża a faceci nie maja pojęcia o pójściu na bok żony.
          Jak wspomniałam pracuje z prawie samymi facetami. Większość z nich to
          przyzwoici, porządni ludzie, dbający o dom, dzieci, zony, zarabiający itd. I
          niektórzy z nich mieli seksualne przygody, z których dokładnie nic nie wynikało.
          A co mężczyźni potrafią mówic na temat kobiet tylko i wyłącznie w swoim
          towarzystwie to......hm może lepiej, zeby większość z Was nie wiedziała.
          Nie mam 100% pewności czy mój, naprawdę bardzo atrakcyjny mąż, nie miał gdzieś
          kiedys jakiejs łóżkowej przygody i NIE BEDĘ GO ŚLEDZIŁA, WYPYTYWAŁA, DOCIEKAŁA,
          itd. To nie ma sensu, bo oprócz naprawdę udanego seksu łaczy nas wiele innych
          rzeczy, które niekoniecznie są spółka z oo.
          Mamy tysiące wspólnych zainteresowań, lubimy ze sobą być, rozmawiać, w podobny
          sposób spędzac wolny czas, szanujemy się,znamy swoje mocne i słabe strony,
          wiemy, ze możemy na siebie liczyć, uznajemy podobne wartości, mamy identyczny
          poglad w sprawach religii i podobny polityki itd, itp.
          Napewno nie byłabym szczęśliwa, gdyby okazało sie, ze moi synowie mają gdzieś w
          świecie przyrodnie rodzeństwo, ale więcej nas by mimo wszystko łączyło niż
          dzieliło i nie wystawiłabym mężowi walizek, choć bez wątpienia miałoby to wpływ
          na nasze relacje.
          A tak na marginesie - czy ci wszyscy mężowie mają wyłacznie skoki w bok z
          paniami stanu wolnego?????????
          • maurra Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:25
            No a parę osób usiłuje ci wytłumaczyć, że "bzykanie znajomych" to trochę inny
            kaliber niż puszczenie bąka przy niedzielnym rosole
            miłość, wspólny kredyt i inne magiczne spoiwa mogą po prostu ulecieć w siną dal
            po usłyszeniu takiego newsa
          • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:27
            Mezatki tez daja 'czadu' a tu akurat rozpatrujemy odwrotny przyklad.
            Do tanga trzeba dwoja. Czy to zona czy to maz tez znalezli kogos 'porzadnego' do
            tego.

            Co do ewentualnego rodzenstwa. Moj maz ma przyrodniego brata (wspolna matka) i
            ten Brat czyt. szwagier ma swojego drugiego brata od ojca, niedawno szwagier
            (nieoceniona NK wink ) dowiedzial sie o nastepnym bracie, zeby tego bylo malo
            odnalazla sie tez siostra. Tatus mial rozrzut po Polsce. Jeden ojciec cztery matki.

            Moj maz tez odnalazl przyrodnie rodzenstwo od ojca. On wiedzial kto jest ojcem
            ale nie wiedzial o rodzenstwie. Rodzenstwo nie mialo pojecia o nim (maz ze
            wzgledu na wiek jest srodkowy), twierdza ze matka tez nie wiedziala o zdradzie.

            Moja tesciowa na stanie ma dwoje nieslubnych dzieci z zonatymi mezczyznami. Co
            za tym idzie wychowywala ich sama, majac wieloletni romans z zonatym mezczyzna.
            Mezczyzna tem z racji pracy duzo podrozowal, minelo 30lat a on nadal jest z
            zona. Podkresla ze tesciowa do jego wielka milosc.

            Mezatki spotykaja sie tez z niezonatymi. Znam goscia, ktory normalnie odwiedzal
            meza swojej kochanki, pili razem na imprezach itd. Wyjechal bez kobiety swojej
            na urlop (matka mu towarzyszyla) i tam zdradzal ze swoja 'symatyczna znajoma' na
            'oczach' mamusi.

            Do meritum. Protozoa nie kazde malzenstwo wyglada jak Twoje. Jezeli jest tak
            faktycznie to gratuluje. Nie dla kazdego gra jest warta swieczki. Czasem ludzie
            nie potrafia wybaczyc chocby chcieli. To ciezkie.
            • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:08
              Moim zdaniem małżeństwo powinno mieć solidne podstawy, a wtedy okazjonalny "skok
              w bok" go nie zburzy. Solidne podstawy to nie tylko wspólne 4 ściany, kredyt,
              dzieci, ale także to o czym pisałam - trzeba się lubić ( nie tylko kochać),
              szanować, miec wspólne zainteresowania ( to ogromnie zacieśnia więzy), poglądy
              itd. Jesli małżeństwo opiera się na seksie ( też ważne jak cholera),
              zauroczeniu, chwilowej fascynacji to się rozpadnie - jak nie przy skoku w bok to
              pierwszych innych trudnościach: finansowych, chorobach, innym postrzeganiu świata.
              • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:13
                teraz rozumiem, dlaczego Cię nie rozumiem wink
                dla mnie kredyt, 4 ściany, to raczej "skutki uboczne" małżeństwa, a
                nie jego podstawy, dla mnie to, co ty wywaliłaś na plan 2 jest na
                planie 1, inny system wartości - nie dogadamy się, pasuję wink


                P.S.
                no muszę zapytać: rozumiem, że okazjonalne skoki w bok męża
                zawierająsoięw Twojej definizcji szacyunku do żony?
                • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:24
                  Błagam - CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM!!!!! Tak 4 ściany są ważne, ale równie ważne są
                  inne podstawy małżeństwa - pisałam juz o tym i powtórzę po raz kolejny: wspólne
                  zainteresowania, chęć przebywania ze sobą, niekończące sie tematy rozmów,
                  podobne zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu, priorytety, poglądy
                  polityczne, religijność ( lub jej brak), stosunek do pieniędzy, itd.
                  Okazywanie zonie szacunku ma szerszy aspekt niż myślisz. Jest to np. wzięcie
                  sprzątaczki, żeby nie stała przy garach, zainteresowanie jej zdrowiem, pomoc gdy
                  pojawią się problemy np. ze zdrowiem jej rodziców itd, itp. etc..
                  I jeśli to wszystko o czym napisałam wyżej jest to okazjonalny skok w bok, moze
                  zabolec, ale nie przekresla małżeństwa.
                  • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 17:26
                    > I jeśli to wszystko o czym napisałam wyżej jest to okazjonalny
                    skok w bok, moze
                    > zabolec, ale nie przekresla małżeństwa.


                    A Ty swoje, nie było mowy o okazjonalnym skoku, ale regularnym
                    bzykaniu... a Ty krytykowałaś wystawienie walizki za drzwi i
                    emocje...
          • premeda Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 13:04
            Pracowałam w firmie ochrony i tam były komentarze, zdrady tak jak
            piszesz ale to dla tego, że ta praca przyciąga specyficznych ludzi,
            o określonej psychice. Niestety ja tam żadnego szacunku dla żon nie
            wiziałam, raczej radochę, że taka głupia i jak gęś łyka wszystkie
            wymówki. Zaznaczę, że nawet tam byli normalni mężczyźni dla których
            zdrada była świństwem i których do dzisiaj miło wspominam. Jak
            skończyłam tam karierę to zupełnie zmieniłam postrzeganie relacji
            damsko-męskich na normalne i znane ogółowi społeczeństwa.
          • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 14:36
            Protozoa - rozumiem cię (troszkę wink) bo tez mam bardzo racjonalne
            podejście do życia i widzę jego ciemne strony.
            Ale dla mnie bardzo ważna w partnerze jest uczciwość. I vice versa -
            dla mojego męża też. To jeden z fundamentów naszego związku. Wspólne
            zdanie na tematy na sprawy ogólne i szczegółowe to ja mogę mieć i
            mam ze znajomymi i przyjaciółmi. Szacunek i wsparcie tez od nich
            mam. Relacja z mężem to jednak zupełnie coś innego - coś duzo
            bardziej prywatnego. Przynajmniej nam jest dobrze z poczuciem, że
            jesteśmy dla siebie kimś szczególnym. Nie czujemy potrzeby bzykania
            naokoło - bo nie i tyle. A mozliwości w temacie są wink. Wyłączność w
            seksie tez nam wchodzi do "parametrów" związku. Po chorobę wpuszczać
            tam kogoś jeszcze? Wcale to nie jest jak umycie zębów, poza tym
            ta "trzecia" osoba też często ma uczucia i oczekiwania inne niż
            wspólny wieczór co jakiś czas. Jej emocje też potrafią zburzyć
            smrodliwy "spokój".
            Ja mam trochę wrażenie, ze masz przystojnego męża i troche sie
            asekurujesz na wypadek jego "bzykactwa" własnie dlatego że jest
            przystojny. Ale mam też wrażenie, że przez to wasza relacja jest
            spłycona - trochę do poziomu dobrych przyjaciół, brakuje mi tego, za
            co bardzo cenię nasz związek. Zaufania, i to nie tylko rozumianego
            tak, że facet z którym jestem jest miły, rozsądny i porzadny. To
            naprawdę strasznie fajne w związku, jeśli jest taka więź. I dalej
            uważam, że godzenie się na to, żeby jej nie było, na drobne oszustwa
            i bzykanko to bardzo duże "ścięcie" oczekiwań wobec małżeństwa,
            obniżenie jego jakości. Owszem, układ wygodny, ale to nie jest to.
            Wbrew pozorom BARDZO dużo brakuje, mimo że na pozór jest wszystko w
            porzadku.
            A że dużo osób zyje w takich układach i przeróżnych konfiguracjach,
            zgadzam sie. Ale nie mam zupełnie poczucia, ze to jest naturalna
            faza ewolucji związku czy coś oczywistego. Po prostu wielu osobom
            tego "czegoś" brakuje, siedzą tak naprawde w skorupkach, nie
            małżeństwach. Tylko część dla wygody woli niczego nie ruszać, bo
            rozwalenie tego co jest nie daje żadnej nadziei na zbudowanie czegoś
            lepszego, a to co jest - jest akceptowalne. Gorzej jeśli "ciepełka"
            ma dosyć druga strona i zakocha sie naprawdę - nie dla sportu, tylko
            dlatego że ma dosyć takiego stanu rzeczy. Wtedy wszystko idzie w
            diabły.
            • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 15:02
              Odkąd pamietam mój mąż bardzo podobał sie kobietom. Pokus sporo i kandydatek tez
              nie brakuje - nie mam 100% pewności czy gdzieś kiedyś z którąś nie poszedł do
              łóżka. Nie sądzę, żeby tak było, pewnie bym coś wyczuła, ale nigdy go nie
              śledziłam, nie kontrolowałam, nie przetrząsałam kieszeni, nie sprawdzałam
              komórki. Czy dziś mając ponad 40 lat, dorosłe dzieci, ugruntowaną pozycję
              zawodową nie zechce spróbowac swoich sił i na tym polu - tego też nie wiem.
              Ja również należę , podobno, do atrakcyjnych kobiet. Pracuję z mężczyznami ( w
              znakomitej większości zonatymi) i.... jak dotąd nie znalazłam się z żadnym w
              łóżku, choć okazji nie brakowało. Czy jednak kiedyś mi nie odbije - tego też nie
              wiem. Na pewno jeżeli tak się zdarzy nie będzie to zwiążek o zabarwieniu
              uczuciowym. Jak dotąd mamy udane życie seksualne i nie szukamy mocnych wrażeń.
              • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 15:19
                Ja też pracuję głównie z mężczyznami, bardzo różnymi w kwestii
                kręgosłupa moralnego.
                Mi generalnie chodzi "o merituma" - czyli o to, ze pozwolenie na
                bzykanie in blanco to jednak objaw braków w związku niż
                potwierdzenie jego siły. Czegoś w nim nie ma, a jest mocne
                przyzwyczajenie i ogólny komfort. Żaden to objaw 'dojrzałości
                zyciowej".
                • bogoosia mamonika dokładnie - n/t 12.05.09, 17:31

      • seniorita_24 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 09:44
        Protozoa nie każdemu do twarzy jest z rogami i nie każdy czy też każda chce
        paradować z taka ozdobą. Zasłanianie się tzw/ "dobrem dziecka" jest brakiem
        odwagi na odcięcie się od małżonka, który robi drugie w balona.
        Zawsze dziwiło mnie przymykanie oczu na zdrady i trwanie w takim związku i takie
        gadanie, że dzieci mają pretensje do matki o rozwód z wiarołomnym mężem. Twoim
        zdaniem kobieta, która dowiaduje się o zdradzie ma zaprosić męża do dyskusji??
        Zacisnąć zęby, bo małżonek jest atrakcyjny a przecież może sobie zrobić wyskok
        bez uczucia żeby tą atrakcyjność potwierdzić czy po prostu się odstresować??
        Widać, że albo opisywany zdradzający pan (bez miłości, on górą) budzi w tobie
        więcej ciepłych uczuć i zrozumienia niż ta miotana emocjami żona, do której
        dzieci mają mieć pretensje.
        Jak młodsze dziecko dorośnie i partnerka zacznie go zdradzać to wtedy na swoim
        związku może testować wybaczanie smile

        Gorzka Czekolada, gratuluję.
        • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:01
          tzw "dobro dziecka" nie jest jedynym powodem dla którego przy przyłapaniu na
          zdradzie nie warto pakowac walizek. Przecież chyba tych ludzi coś łaczy(ło)?
          Zdrada - czy jak ktoś woli skok w bok- jest powodem do rozmów, wyjaśnień. Tak
          dzieje sie wśród ludzi, którzy się kochają i szanują. Zdradzony partner zawiódł
          się na współmałzonku, ale zwieść można się także w innych sytuacjach. Każdy
          czasem postepuje głupio, bezmyślnie, da się ponieść chwili.
          Rozwód nie pozostaje bez sladu, zawsze jest żal, zadra, zawiedzione nadzieje,
          budowanie czegos od początku itd.
          A rozmowa może wiele wyjaśnic.
          • seniorita_24 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:25
            Wyrzucenie zdradzającej ze wspólnego łózka sprzyja takim przemyśleniom. Ciężar
            rozmowy i rozpoczęcia starań o przywrócenie równowagi w związku powinien należeć
            do strony, która zawiniła. Więc kopniak na otrzeźwienie nie zaszkodzi, pan może
            zweryfikować poglądy i nie już mu tak wygodnie - z jednej strony ciepły dom,
            zona i dzieci a z drugiej ekscytujące wyskoki z kochanką. Jak się kończy wygoda
            to wtedy jest motywacja do pracy nad sobą.
            • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:12
              albo nie.... Facet pomyśli rozemocjonowana , rozhisteryzowana wariatka i będzie
              sie takiej zony po prostu bał. Znajdzie kogos innego. Dotyczy także strony
              przeciwnej - żona pomysli - labilny emocjonalnie i niedojrzały facet, jakie mi
              da oparcie w trudnych chwilach???
              • seniorita_24 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:57
                No tak, a jak przy innej okazji zonę poniosą emocje np. przy porodzie - wrzaski,
                przekleństwa i łzy dopisują przy tej okazji,
                - śmierci bliskiej osoby
                - byciu swiadkiem wypadku - i co zona w płacz i histerie, a mąż ucieka do
                stabilnej emocjonalnie lasencji.
                Sorry taki mąż to dla mnie d... nie mąż.
                • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 13:11
                  Normalny człowiek potrafi rozróznic emocje wynikające ze śmierci bliskiej osoby,
                  traumy wypadku a tym co jest przedmiootem powyższej dyskusji.
                  Jestem przeciwniczką obecności tatusiów na porodówkach. Ilu z nich jest dlatego,
                  że życzą sobie tego zony i jaki ma to wpływ na....no własnie na skoki w bok tego
                  lepiej nie pisać.
                  Moi koledzy - chirurdzy- a wiec zabiegowcy, którym nieobce są ból, cierpienie,
                  krew, krzyk, zapachy nie najpiękniejsze, niechętnie uczestnicza w porodach żon.
                  A potem niejeden robi skok w bok bo...nie ma ochoty na seks z własną zona po
                  podobnych przeżyciach. Mysle, ze podobne odczucia ma bankowiec, nauczyciel i
                  Felek z budowy.
                  • premeda Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 13:14
                    O ginekologach i położnikach masz podobne zdanie?
                    • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 13:16
                      Ginekolog-połoznik nie powinien być przy porodzie własnej zony.
                      • marina2 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 13:31
                        myślę,że autorka wątku potrzebuje separacji chwilowej lub nie z
                        wiarołomnym,bo chce złapać dystans i ochłonąć.jak potoczy się
                        historia i czy będą razem czas pokaże.weszła na forum i dała upust
                        swoim emocjom.nie odzywa się.

                      • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 14:42
                        A ja znam takich którzy byli kilka razy i dalej sie kochają tongue_out
                        Ginekolog i tak wie dokładnie co żona ma w środku.
                        • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 14:53
                          Czy widziałaś poród? Ja kilkadziesiąt razy - i normalny, gdy dziecko rodzi się
                          samo, i powikłany i cięcie cesarskie. Widziałam z racji studiów, stazu.
                          Od wielu lat jestem chirurgiem, znakomicie wiem co człowiek ma w środku i nie
                          chciałam być na sali operacyjnej gdy mój mąż był operowany. Za nic nie chciałam,
                          żeby mój mąż widział mnie rodzącą, on zresztą też sie do tego nie palił.
                          Mój ojciec jest lekarzem, widział niejeden zgon - nie chciał za nic widzieć
                          swojej matki po śmierci.
                          To samo mój mąż - zgon teściowej stwierdzałam ja, ochraniając męża i sugerując,
                          żeby nie wchodził do pokoju, w którym zmarła teściowa ( zmarła w domu).
                          • mamamonika Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 15:16
                            Mój mąż był przy wszystkich moich porodach, z własnej inicjatywy
                            wsadzał nos gdzie się dało z ciekawością badacza. Czynność powtarzał
                            z widocznym zaangażowaniem i z własnej inicjatywy wink
                            Mój ginekolog prowadzący osobiście odbierał porody swojej zony. Ale
                            już znajoma ginekolog cc miała w innym szpitalu niż "macierzysty" -
                            jakoś jej było nie po drodze, zeby koledzy ją ogladali od srodka.
                            Sprawa indywidualna - ja bym nie generalizowała.
                  • seniorita_24 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 15:25
                    Podłe kobity, odpuścić małego numerku na boku nie chcą. Mężów straszą podczas
                    porodów i wszystko jasne, najlepiej panu odreagować podczas beztroskiego
                    bzykanka z nie-histeryczną nie-zoną. Jeśli pan czy pani ma chęć zdradzić to
                    każdy powód jest dobry.
                    Ja mam inne priorytety - mój facet ma mnie nie zdradzać a ode mnie może
                    oczekiwać tego samego. Nie wiem co będzie np za 10 czy 20 lat, ale na dzień
                    dzisiejszy jeśli dowiedziałabym się, że mnie zdradził kierowałabym się swoimi
                    uczuciami i w takiej czy innej formie nastąpiłoby rozstanie. Dla mnie normalny
                    człowiek nie tłumi emocji, ale kontroluje swoje popędy i wie gdzie zakończyć
                    interesujące rozmowy pozamałżeńskie i posuwać się poza flirt.
                  • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 17:37
                    a to było tak od razu:

                    Konferencja, temat: "kariera zawodowa ,a wierność małżeńska",
                    referent wygłasza:
                    - pierwsze miejsce jeśli chodzi o zdrady małżeńskie zajmują
                    lekarze... te nocne dyżury sprzyjają, kilka etatów naraz itd...

                    - drugie miejsce to oczywiście artyści... ciągle nowe role, plany,
                    otoczenie...
                    - no a trzecie miejsce...to właśnie ludzie tacy jak Państwo –
                    uczestnicy konferencji, szkoleń, jeżdżący w delegację..
                    Z sali odzywa się facet:
                    - protestuję! już od 20 lat wyjeżdżam i nigdy mi się to nie
                    zdarzyło!!!
                    Na to głos z końca sali, wstaje facet i krzyczy:
                    - i właśnie przez takich ch...w jak ty mamy trzecie miejsce!!!

                    pozdrawiam
                    Bogusia
                    • maurra Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 18:02
                      big_grin big_grin big_grin
          • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:45

            >Każdy czasem postepuje głupio, bezmyślnie, da się ponieść chwili.

            ale tu chyba nie mówimy o "dać się ponieść" tylko o regularnym
            romansie? czytać nie umiesz?
      • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:36
        aaaa czyli dla Ciebie to norma! Twój skoczył i jakoś próbujesz
        teorię dorobić?
        ja na ten przykład jestem żoną dinozaurem i nigdzie nie skakałam i
        się nie wybieram, ale nigdy przecież nic nie wiadomo...

        znam przykłady związków opatych na dobru dzieci, które znieść swoich
        starych nie mogą, bo ci żyją razem, ale osobno, ale dla dobra
        dzieci...

        nie rozśmieszaj!
        • protozoa Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:17
          Bądź tak uprzejma i nie wypisuj bzdur. Nie wiem czy mój mąż mnie zdradził w
          sensie fizycznym. Nie sądzę, nie mam dowodów, ale nie mam też 100% pewności.
          Jesli potrafisz czytać to zauważ, ze nie byłabym taką sytuacją zachwycona,
          pewnie by mnie to zraniło, czułabym sie skrzywdzona, ale nie reagowałabym
          emocjonalnie, nie pakowała walizek. Znacznie bardziej niż pójście z kimś do
          łóżka zabolałaby mnie zdrada psychiczna, fakt, że nie mogę na nim polegać, ufac
          mu, że nie jest już moim przyjacielem. Pewnego rodzaju zdrada byłoby np.
          przystąpienie przez męża do wspólnoty Świadków Jehowy czy to, ze stałby się
          gorliwym Wszechpolakiem.
    • mariolka99 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:29
      Ja pochodzę z rodziny, która została cała, a powinna się rozpaść.
      Ojciec pił. Zginął w wypadku nim mama podjęła decyzję o wykopaniu go
      za drzwi, ale wiedziałam że była blisko. I powiem Wam jedno: gdyby
      byli ze sobą, to obie z siostrą nigdy, NIGDY nie wybaczyłybyśmy
      mamie, że nie miała na tyle jaj żeby dziada z domu wyrzucić. Gdy
      czytam o byciu razem "dla dobra dziecka" zawsze stawiam się w
      sytuacji dziaciaka. Uwierzcie mi, że podrośnięty kilkulatek łapie o
      co chodzi. I czuje że rodzice szczerze się nienawidzą, mimo że
      mieszkają razem... Lepsze jest ostre cięcie i zachowanie śladu
      kontaktów, niż milcząca wojna w "przyzwoitym" domu wink
      • phantomka Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 08:53
        Moja tesciowka miala podobne zycie, jakie opisuje protozoa: tez
        bardzo atrakcyjny maz, liczne wyjazdy, atrakcyjne kobiety pod reka.
        Z ktorych to obecnosci oczywiscie korzystal. Zona przymykala oko, bo
        dziecko, bo milosc, bo rodzina. I czy ty uwazasz, ze jak kobieta
        przechodzi nad zdrada do porzadku dziennego, to jest to dobre dla
        zwiazku? Pewnie, ze jestem zdania, ze jezeli obie strony chca
        ratowac zwiazek, to warto, ale ryzyko porazki jest cholernie duze,
        bo jak raz pomyslisz racjonalnie (jak to ty nazywasz przymkniecie
        oczu na zdrade) to nagle okazuje sie, ze mezczyzna nie umie zyc
        inaczej. A takich mezczyzn nie brakuje.
        Moja tesciowa miala tez podobna przygode, jak ty z przypadkowa
        ciaza. Tez miala taki stosunek, jak ty do usuniecia ciazy. Niestety
        lata doswiadczen zrewidowaly to podejscie, bo nagle okazalo sie, ze
        dzieciom tesciowej trudno wybaczyc rodzicom taka decyzje. Takze
        widzisz, zycie znasz, ale tylko do pewnej granicy, nigdy nie wiesz,
        co cie spotka i jaka bedzie tego konsekwencja. Nie masz monopolu na
        racje jak zyc, wiec nie obwiniaj autorki watku o to, ze wyrzucila
        meza, bo zostala zdradzona.
        • thaures Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:22
          Też mam atrakcyjnego męża, który pracuje z samymi kobietami.Nie śledzę go i nie
          mam pewności czy kiedyś nie zrobił skoku w bok.Chociaż nie sądzę. Ale w
          momencie, gdy dowiedziałabym się o jego zdradzie nie potrafiłabym dłużej z nim
          żyć. I, mimo, że go kocham nie zaufałabym ponownie.
    • naciete_krocze Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:07
      A tylko umoczył,czy była też miłość?
      Za jednorazowe (czy nawet kilkukrotne) samo umoczenie kara nie adekwatna do winy.
      Mężczyźni oddzielają seks od uczuć drogie Panie.
      • jowita771 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:29
        Czyli mężczyźnie należy skok w bok wybaczyć, bo oddziela seks od uczuć? Czy to
        znaczy, że kobiecie skoku w bok się nie powinno wybaczać, bo pewnie z uczuciem
        się bzykała? Moim zdaniem, jeśli już wybaczamy, to obu stronom tyle samo.
        Związek, w którym pan może zamoczyć na boku, bo jest mężczyzną, a kobieta za to
        samo ma ponosić konsekwencje, to średniowiecze.
        Poza tym, zdrada zdradą, ale w ten sposób można partnerce zafundować jakąś chorobę.
        • naciete_krocze Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 10:55
          Na szczęście wynaleziono prezerwatywy,a natura tak to ułożyła,że Panowie,którzy
          z reguły częściej niż kobiety zdradzają więcej też przeważnie zarabiają i Panie
          muszą podkulić ogon pod siebie (zwłaszcza,że mają dzieci pod opieką)i w
          większości przypadków wracają do "zdrajcy",bo utrzymać się samodzielnie z dwójką
          czy trójką dzieci to już nie jest różowo...
          I wtedy jednak jakoś zdrada jest łatwiej przełykana.
          Czytałem statystki z których wynikało,że po zdradzie odchodzą najczęściej Panie
          świetnie zarabiające,te mniej i z dziećmi częściej wybaczają-ciekawe prawda?
          • gryzelda71 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:06
            naciete_krocze napisał:

            > Na szczęście wynaleziono prezerwatywy,a natura tak to ułożyła,że Panowie,którzy
            > z reguły częściej niż kobiety zdradzają więcej też przeważnie zarabiają i Panie
            > muszą podkulić ogon pod siebie

            Ale na szczęście dla instytucji małżeństwa?Czy kobiet które omija jakieś
            choróbsko?Czy dla panów,co to mogą bzykać bezkarnie bo więcej zarabiają?
            • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:26
              Na szczescie dla wszystkich! Dla Ciebie, dla mnie... tongue_out
          • zawsze-chetna Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:20
            "a natura tak to ułożyła,że Panowie,którzy
            z reguły częściej niż kobiety zdradzają '


            ha! ha! ha!, chyba nie znasz życia

            częściej zdradzają kobiety
            • nutka07 Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:28
              zawsze-chetna napisała:

              > ha! ha! ha!, chyba nie znasz życia
              >
              > częściej zdradzają kobiety

              Z czystej ciekwosci pytam. Na czym opierwsz swoja wiedze?
          • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:50
            nic w tym ciekawego, zwykła proza życia, to raczej smutne...
            czylki każdemu wg. zarobków, to ciekawa teoria wink

            dziwić się potem facetom, że nie szanują kobiet, skoro te same się
            nie szanują...
          • bogoosia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 11:55

            > Czytałem statystki z których wynikało,że po zdradzie odchodzą
            najczęściej Panie
            > świetnie zarabiające,te mniej i z dziećmi częściej wybaczają-
            ciekawe prawda?

            "a" z "e" nie tak łatwo pomylić, czyżby to tłumaczyło Twoją
            stronniczość? wink
            • elegia Re: właśnie wywaliłam męża z domu 12.05.09, 12:30
              z wielu wypowiedzi wynika, ze kobiety rodza dzieci "na wlasna odpowiedzialnosc",
              to przerazajace...bo jak sie wystawi zdradzajacemu facetowi walizki za drzwi to
              znaczy, ze przejmuje sie calkowita odpowiedzialnosc za dzieci????? coz prawo nie
              stoi za samotna matka w polscem, kobiety nie wspieraja sie nawzajem...wygrywaja
              faceci. im wszystko wolno, zero konsekwencji!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka