Dodaj do ulubionych

Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie)

08.12.03, 11:50
Wiem, że tematy dotyczące kontaktów z teściami a zwłaszcza teściowymi są
tutaj poruszane bardzo często, i wiem że rady są niemal zawsze takie same -
po prostu przetrzymać, ale mi to już coraz mniej wychodzi.
Pominę nasze kontakty wzajemne, po prostu staram sie jej unikać (chociaż to
trudne, bo mój mąż wyznaje zasadę, że do jego mamy chodzimy zawsze wszyscy
razem). Jak już tam jesteśmy to też zaciskam zęby i nie odpowiadam na
zaczepki, gdy mówi do małej "Jakich ty masz niedobrych rodziców..." Ale
teraz gdy mała troszkę podrosła (ma ponad roczek) zaczęło sie kupowanie
prezentów. Moja teściowa nie jest zbyt zamożna, ale mimo tego coś tam zawsze
małej kupuje. I niestety są to rzeczy strasznej jakości, takie zabawki ze
sklepów wielobranżowych lub supersamów, lub klatki ze śpiewającymi
plastikowymi ptaszkami, lub okropne obrazki, wazoniki itd. Nie dość że jest
to straszne (po prostu zero gustu) to zabawki po pierwszej zabawie
najczęściej sie rozpadają i wtedy ze środka wypadają różnie "ciekawe"
elementy, typu plastikowe ostre szybki, maleńkie diody, kabelki itd.
Niestety prośby, "groźby", tłumaczenia nie skutkują. Do teściowej mówi sie
jak do słupa. Nie pomaga nawet pokazywanie tych rozwalonych zabawek i
tłumaczenie jakie niosą zagrożenie dla malucha. Oczywiście teraz zabieramy
te zabawki i dziecko nie bawi sie nimi wcale. I teraz przykład ostatnich
Mikołajek - w prezencie dziecko dostało taki srebrny nieduży samochód!!! Jak
sie włoży baterie to jeździ i strasznie wyje. Mąż zwrócił babci uwagę, że to
trochę niewłaściwy prezent dla rocznej dziewczynki i zapytał po co go
kupiła.
Babcia odpowiedział "Bo Karolina tak ładnie bawi sie tym samochodem, który
dostała na urodziny od drugich dziadków i ja nie jestem gorsza i też jej
kupiłam samochód". Tylko że tamten "samochód" to jeździdełko - słonik.
NIKT nie jest w stanie wytłumaczyć mojej teściowej ,że najpiękniejszy
prezent to książeczki, które mała uwielbia (takie po 2-3 zł.), lub jeśli
kupuje ubranka to body lub śpioszki (też są tanie)a nie rzeczy typu RÓŻOWO-
POMARAŃCZOWA czapka z ogromnymi pomponami (drugi prezent na Mikołajki),
zresztą czapka dużo za mała.
Na razie po prostu chowamy lub wyrzucamy te rzeczy, ale przecież mała
niedługo będzie większa i tak łatwo nie da sobie zabrać nowych zabawek.
Jak to wytłumaczyć osobie, dla której bezpieczeństwo i właściwy rozwój
dziecka powinno być szczególnie ważne. Nic nie pomaga, babcia jest z siebie
dumna, a małej mówi, że to my jej żałujemy zabawek.
Ratujcie!!!
Obserwuj wątek
    • mimarzena Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 08.12.03, 14:18
      Moja teściowa też kupuje tanie (w rozumieniu tandetne) prezenty (zwłaszcza
      ubrania), na dodatek nie tylko dzieciom, ale także mi i mężowi. Wiem, że ma
      dobre intencje i nie zdaje sobie sprawy, że nam się to może nie podobać.
      Przyjęliśmy zasadę, że "darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda" i
      przyjmujemy te prezenty, dziekujemy a potem raz czy dwa ubieramy sie w gości
      do teściów. Wiem, że dawanie prezentów sprawia naszym rodzicom, teściom duzo
      radości. Nie chcemy im jej odbierać. Zwłaszcza, że my też kupujemy prezenty (w
      naszym odczuciu fajne i nie tandetne) i przykrobyłoby nam, gdyby ktos je
      odrzucił.... Nikt nie ma monopolu na trafianie w czyjeś gusta.
      A co do niebezpiecznych zabawek - przyjąć i schowac niech mała dorośnie.
    • yenna_m Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 08.12.03, 14:35
      A ja sobie mysle dziewczyny, ze przesadzacie.

      Mysle, ze do oceny, czy zabawką moze bawic sie dziecko, potrzebny jest tez
      zdrowy rozsądek. Wiecie na przyklad, ze kwalifikacja, gdy idzie o wiek
      minimalny bawiacego sie, zalezy od przepisow? Czasem absurdalnych?

      Niestety, moje dzieci odkad skonczyly rok (Klucha nawet wczesniej), bawily sie
      resorakami - najcudowniejsze zabawki.
      albo takimi bucząco-wyjącymi zabawkami.
      Tez cudowna sprawa. Dla nich, rzecz jasna wink
      Pilkami bez atestu (bo od 3 roku zycia)
      Wiaderkiem , lopatkami, foremkami bez atestu.

      Musicie pamietac, ze kazdą zabawka w sumie dziecko powinno sie bawic pod okiem
      rodzica. Bo dziecko jednak to ma fantazje.
      Taka tansza tez nie zrobi mu krzywdy, jesli sie bedzie razem z dzieckiem tą
      zabawką bawic.


      I tu znow przyklad. Albo dam dziecku do reki tandentny telefon na baterie, albo
      moja komorke (bo chce, drze sie, lubi bawic sie w "halo" - wstawic inny powod).

      Dzieciom PODOBAJA sie zabawki, ktore odzwierciedlaja rzeczywistosc.
      Wiec na przyklad bardziej spodoba sie resorak (bo podobny do auta taty) niz
      kolorowy plastikowy samochod z atestem.

      Dziewczyny, dziecko powinno bawic sie roznie.
      Nie tylko sluchac bajek.
      Powinno rozwijac naturalna ciekawosc swiata.... Powinno sie rozwijac ruchowo.
      Ale i tez takie wizgi rozwijaja umiejetnosci dziecka.

      No, najlepiej posadzic dziecko, niech se posiedzi i nie poprzeszkadza wink

      Z drugiej strony postawcie sie w sytuacji babci-emerytki(rencistki) ktorej nie
      stac na firmową zabawke dla kazdego wnuka (srednio 40 zetów sztuka, o ile nie
      wiecej).
      Moze w takim razie proponujcie dokladanie sie do zabawek?
      Tych frimowych? skoro juz MUSICIE dziecku kupowac atestowane zabawki. Jakos
      rozwiazcie te sprawe po ludzku, zamiast na forum narzekac (przeciez to
      narzekanie nie rozwiaze problemu).

      I jeszcze jedno: tesciowej mozna na rozne sposoby zwrocic uwage: albo
      niegrzecznie (przy okazji podwazajac jej umiejetnosc zakupu zabawek - a
      przeciez maz jakos przezyl to tesciowej matkowanie) albo zrobic to
      dyplomatycznie, zaproponowac rozwiazanie inne (wlasnie dolozenie sie do kupna
      zabawki - np: mala marzy o (wstawic o czym marzy mala). Chcemy jej kupic te
      zabawke, ale pomyslelismy, ze jesli mama przewidziala dla dziecka jakas drobna
      kwote na mikolaja, to moze mama, jesli mama zechce, by sie dolozyla i razem
      bysmy te zabawke kupili? A mama ja potem by wreczyla?).

      Dziewczyny, dyplomatycznie,a nie na krzyk smile

      Powodzenia zycze.
    • sizi1 Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 08.12.03, 14:47
      Rozumiem Ciebie doskonale, chociaz nie wszyscy czytający bedą mieli te same
      odczucia, bo może to być odebrane, że kobieta chce dobrze a my krecimy nosem.
      Prezenty od mojej tesciowej (nie wszystkie) to wielka kolekcja rzeczy nie-
      praktycznych i zupełnie bez gustu. (Tesc kupuje konkrety i sa bardzo fajne)...
      Strasznie mi szkoda, ze wydaje tyle pieniedzy (bo to sa rzeczy stosunkowo
      drogie) a ja to wyrzucam, wydaje itp. Ale z drugiej strony
    • mamewa Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 08.12.03, 15:14
      Już myślałam, że to tylko ja jestem wredną i niewdzięczną synową wink Chyba mam
      troszke podobny kłopot. Wiem, że osoby na rencie i emeryturze nie mają zbyt
      dużo pieniędzy, ale chyba lepiej kupic sensowny drobiazg niż wielkie byle co.
      Moja córcia z okazji przyjścia na świat dostała na przykład od babci ubranko, z
      którego po praniu została szmatka, na Mikołaja - cienki wściekły kapelusik,
      który na wiosnę będzie za mały. Już nie wymienię szkaradztw, którymi powinnam
      mieć udekorowane mieszkanie,a które kurzą się na strychu. Staram się delikatnie
      odwodzić teściową od kupowania różnych straszydeł, ale niestety nie zawsze
      zwierza się ze swoich pomysłów. Oczywiście podczas wizyt eksponuję przeróżne
      prezenty jako że są niby w użyciu. No i co robić w takim wypadku - dać kobiecie
      do zrozumienia, że nie ma gustu i żeby może lepiej konsultowała z nami prezenty
      prezenty, czy dalej udawać, że wszystko jest piękne i że o takiej rzeczy
      właśnie marzyliśmy?
      Pozdr.
    • sylvic Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 08.12.03, 15:26
      Ja cos na temat ubranek bez gustu.
      A co powiecie na to.
      Moja teściowe jest zawodową krawcową - szyje w "prawdziwym" zakładzie (firmie)
      i w domu dla znajomych. I sa to rzeczy różne (tzn. w firmie) - ona jest
      kierowniczką więc chyba powinna mieć o tym szyciu jakieś pojęcie ???? (jaki
      rozmiar w przybliżeniu, jakość materiału...)
      Chyba....
      bo uszczęśliwia małego najróżniejszymi ciuchami, kompletnie bezsensownymi
      (pomijam kwestię gustu, kolorystykę..)- np. podkoszulki bylejak obszyte, z
      ewidentnie sztuczego szeleszczącego materiału, pidżamki - ze strasznie ciasno
      wszytymi ściągaczami i z gumą wrzynającą się w brzuch...
      A przy tym jak przeżywa....że taka okazja z jakiejś resztki szmaty..., tylko
      trochę zakurzona..., ale da się wyprać... - ja naprawdę nie mam serca jej
      odmówić, tylko pakuję daleko w kąt i czekam az mały wyrośnie.

      Tylko, ze ona przy kazdej okazji się dopytuje małego (3 latka), czy ubiera te
      ciuszki, czy mu się podobają - nawet po paru miesiącach potrafi wspomieć, ze
      dała mu.... jakąś poszewkę na poduszkę.
    • gandzia4 Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 08.12.03, 16:01
      No cóż córka sama upycha na dnie szafy "super" prezenty (zawsze z metką, aby
      każdy wiedział ile kosztowało) od teściów. Synio jak na razie dostał tylko kilka
      beznadziejnych sweterków (teściowa lubi robić na drutach i potrafi) niestety
      szkoda jej pieniędzy na nową włóczkę i dzierga ze starej prutej, a pozatym nie
      za dobrze u niej z zestawianiem kolorów. Sweterki pakuję na dno szafy i stroję
      małego tylko na okoliczność ich wizyty, co nie wypada zbyt często. Wiem, że jej
      intencje są jak najlepsze i dlatego nigdy nie krytykuję. Nawet białej bluzki z
      podszewki, której nie dało się nałożyć. Czasami uda jej się trafić naprawdę coś
      fajnego.
      • zarra Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 00:11
        hehe
        a dzisiaj maz byl u swojej babci (mlodej jak na prababcie) i przyniosl jakies
        glupie bibeloty-wieżę Eifla, kubeczki z pijalni wód, wcześniej córka dostała
        jakieś stare pamiątki morskie i puzderka typu "pani walewska".
        Babia nie ma złego gustu, i ciuszki daje no... jak na babcie ok.
        Zawsze b,dobrych materiałów chociaż.
        I niewiem po jaką cholerę zawala nas osotnio tymi kiczowatymi gadżetami.
        Prawdopodobnie zmienia wystrój półeczek i myśli że moze my sobie postawimy.
        Ale tępa nie jest, wie jaki mamy gust i ze kiczu nie lubimy.Nie rozumiem i juz
        dzis bliska bylam zadzwonienia do niej z wyjasnieniem po co nam to?
        Ale ma meza w szpitalu to nie bede jej denerwowac.
        I co ja mam teraz zrobic z tymi cholernymi kubeczkami "cudnymi"?
        Chcę wyrzucic ale mąż się krzywi,ze to glupio, a ja sie wsciekam.
        A wieża jest koszmarna i Zuzia , która ma bardzo fajny pokoik, ale jest
        dzieckiem wiec to jej sie podoba i zagraca sobie polki z fajnymi rzeczami
        takim kiczem.Zla jestem dzisiaj o to starsznie a tu taki temat akurat to sobie
        ulżyłam.wink
        • zarra Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 00:16
          przepraszam za błąd w nazwie wieża Eiffle'a
    • mamaizyimoniki Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 01:20
      Sorry, ale nie opre się i odpiszę...
      Krótko i treściwie.
      Jestes okropna.
      Rozumiem twoje obawy o bezpieczeństwo córki. Rozumiem, że nie podobaja ci sie
      prezenty od teściowej. Rozumiem także i to, że może twoja córka nie lubi bawić
      się burcząco - wrzeszczącymi zabawkami.
      Nie rozumiem tylko, jak możesz tak krytykować "ofiarodawczynię"...
      Jeśli prezenty ci sie nie podobają, to przyjmujesz grzecznie, ustalasz z mężem
      bądź bez niego, że nie dajesz córce tych zabawek i po problemie. Sama
      napisałaś, że teściowa nie jest osobą zamożną. Tak się składa, że większość
      tanich zabawek jest zwyczajnie tandetna i potencjalnie niebezpieczna dla
      rocznego dziecka. Ale tak psioczyć?...
      Pewnie z chicco byłabyś baaaardzo zadowolona... Nawet kosztem tego, że mama
      twojego męża wydałaby na to pół emerytury, renty czy co ona tam dostaje.
      Dziadkowie moim zdaniem nie dają dziecku zabawek aby je narazić na
      nieszczęście. Robią to z serca. I wcale nie mają obowiązku kupować tego, co ty
      byś sobie życzyła.
      Zresztą możesz powiedzieć, żeby nie kupowała brzydkich (w twoim odczuciu)
      zabawek. Powiedz, że dołożysz trzy razy tyle, co ona wyłoży i kupisz coś
      wartościowego, bo ona kupuje za przeproszeniem gówno.

      Cholernie denerwuje mnie to, że ludzie nie doceniają tego, że w ogóle jest
      ktoś, kto chce im zrobić niespodziankę, prezent, czy zwyczajnie sprawić
      przyjemność. A to, że niektórym nie wychodzi, bo my mamy inne gusta,
      preferencje i zwracamy uwagę na inne aspekty niż inni, to normalne.

      Nie przyklejaj jej na plecach napisu "Babcia co to chce własną wnuczkę
      zamordować, wystraszyć i okaleczyć". I to jeszcze tanim kosztem... Właśnie; to
      chyba w tym jest najważniejsze: tanie zabawki od wrednej babci...

      Żałosna jesteś
      • joanah2o Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 01:57
        Zaraz, zaraz, czy ja nieuwaznie przeczytałam list autorki postu
        inicjującegoten watek. przeciez pisze, żemoznakupić cos ładnego, bezpiecznego
        i taniego (książeczki, body itp), tylko babcia nie chce przyjąć tego do
        wiadomości.

        Z tego według mnie wynika, ze autorka pierwszego postu:
        a) nie oczekuje drogich prezentów
        b) próbowała zasugerować babci (teściowej), ze nie musi nadszarpywać budżetu a
        jednocześnie kupić cos ładnego i funkcjonalnego.

        Ale moze przez późną porę dokonałam nadinterpretacji?

        Joanna
      • e_madziq Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 08:17
        Wczoraj przeczytałam ten post i powiem szczerze, że nie chciało mi się nawet na
        niego odpisywać. Na szczeście mamaizyimoniki zrobiła to poniekąd za mnie i
        podpisuję się pod tym, choć muszę przyznać, ze po raz pierwszy odp. w/w osoby
        przypadła mi do gustu.
        Pozdrawiam - Magda
    • mamaizyimoniki Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 01:26
      No nie...
      Pomyliłam się...
      Wszystkie jesteście cholernie żałosne.

      Bez pozdrowień
      Wybaczcie, ale mam odruch wymiotny przy podczas czytania tych skarg. Jak
      możecie?...
    • mgurniak Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 07:14
      wiesz co jak daja zle jak nie daja tez zle smile
      Moj synek ma prawie 2 i pol roku i to lista PREZENTOW od "dziadkow"
      -jak sie urodzil - 2 kaftaniki - z serii makabrycznej wink
      - potem na gwiazdke ŚLINIAK!!! dla półrocznego dziecka!!!!
      - tak z okazji ze raczyli nas odwiedzić - BALONIK !!!!
      - na pierwsze urodziny --basenik wielkosci takiej ze zmiescilo sie tam tylko
      pare pileczek....
      -na gwiazdke .....uwaga kolejka z IKEI / ale to na chama powiedzielismy co
      dziecko chce od mikolaja i dalismy katalog.... /
      - na drugie urodziny .... plyte arki noego ... Z JAKIEJS GAZETY!!!!!
      no i teraz sie zastanawiam co dadza na gwiazdke bo "na chama" nie bede prosic w
      tym roku, niech synus sam wie jakich ma dziadkow a dodam ze nie sa biedni!!!!!!
      MOI to chyba NIE MYSLACY LUDZIE bo przeciez w kazdym supermarkecie jest tak
      duzo fajnych zabawek.....a wogole to wystarczy sie zapytac teraz nawet samego
      dziecka....ale po co !!! moze cos wymysli drogiego !!!! mam wstretnych
      tesciow!!!
    • kerstink Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 09:02
      Moje dzieci bardzo lubia tandetne zabawki, te wszystkie samochodziki, z ktorych
      ciagle jakies odlamki odpadaja, jakies stare pudelka, bilety autobusowe, itd.
      Dla dziecka chyba wazne, zeby byla odmiana, i nie ciagle to samo. Kazda rzecz, w
      granicach bezpieczenstwa, nadaje sie na zabawke. To czemu nie ten samochod od
      babci ? A jak sie zepsuje, to trzeba wyrzucic, dla bezpieczenstwa dziecka.
      Ja bym sie tak nie przejmowala tymi prezentami od tesciowej.
      K.
    • izunia6 Re: Prezenty dla babci... 09.12.03, 11:12
      A ja od drugiej strony. Przez już kilkanaście lat małżeństwa kupiliśmy mnóstwo
      bzdurnych i niepotrzebnych rzeczy teściowej. Komplet garnków stalowych, perfumy,
      elektryczne czajniki, opiekacze itp. zanim się zorientowaliśmy, że są to
      absolutnie nieudane prezenty i uszczęśliwianie ludzi na siłę. Apeluję o trochę
      pokory i popieram - darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Nikt z nas nie ma
      monopolu na przemyślane i dopasowane prezenty!
      • mgurniak Re: Prezenty dla babci... 09.12.03, 12:32
        ale zawsze mozna sie zapytać co dziecko potrzebuje ????!!!!!!!albo co mamie
        kupic na imieniny ,itp!!!!! wtedy nie bedzie bezsensownych, badziewiarskich
        rzeczy!!!! TYLKO ze te rzeczy dla nas sa badziewiarskie a dla kupujacego sa
        PRZEPIEKNE. I jak to powiedziec zeby te osobe nie urazić??? wink
    • mkrysinska Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 12:03
      hej,
      nie spodziewałam sie nawet, że tak wiele osób odpisze na mój post. No i
      niestety myślę, że kilka z Was trochę źle mnie ocenia.
      Po pierwsze pisząc o zabawkach bezpiecznych nie mam na myśli zabawek z
      atestem. Wiem, że one są dosyć drogie, i zresztą nie da sie ich kupić w naszym
      mieście (nie mamy żadnych porządnych sklepów z zabawkami). Mnóstwo znajomych i
      osób z rodziny kupuje małej prezenty i są to zwykłe klocki, zabawki do pchania
      lub ciągania, laleczki itd. Jednak są to zabawki kupione po prostu w sklepie z
      zabawkami a nie w sklepie spożywczym, gdzie jedna półka to jakieś tam
      zabaweczki. Nie wszyscy muszą sie znać na zabawkach, ale raczej w sklepach z
      zabawkami panie doradzają co nadaje sie dla maluchów w danym wieku.
      Pierwsza zabawa córeczki telefonem komórkowym za 5 zł., produkcji tajwańskiej
      skończyła sie tym, że ząbkami wyciągnęła antenkę. Stało sie to w jednej chwili
      i całe szczęście, że byłam obok. A za chwilę rozpadła sie cała zabawka, bo
      nawet nie była niczym sklejona.
      Owszem babci za zabawki dziękujemy, mówiąc często po prostu "Mamo, dziękujemy,
      ale ona jest raczej na to za mała, następnym razem może kup misia lub
      książeczkę", a babcia na to: "Ale ty masz niedobrych rodziców żałują Ci
      zabawek!!!"
      A jeśli powiedzmy za rok mała pójdzie na dzień lub dwa do babci i wizyta w
      sklepie zakończy sie takim zakupem. Co będzie jeśli mała włoży sobie jakąś
      śrubkę do noska lub ucha (śrubki też często wypadają z takich zabawek!)????
      Teściowa nie jest emerytką ani rencistką, ma trochę ponad 45 lat, pracuje. Na
      pewno nie zarabia bardzo dużo i ja nie chce wcale super rzeczy. Ale jak
      wytłumaczyć babci, że dziecko noszące rozmar 86, nie wciśnie na siebie
      dresików czy bluzeczki w rozmiarze 74. Teściowa ten rozmiar preferuje i od
      urodzenia do tej pory kupuje ubranka w tym rozmiarze. A gdy tłumaczymy, że to
      przecież dużo za małe to ona sie denerwuje i mówi że nam to sie pewnie nie
      podoba i dlatego nie chcemy...
      Przykro mi, jeśli takie osoby jak mamaizyimoniki uważają że jestem żałosna. Ja
      myślałam, że to forum jest po prostu po to aby wyżalić sie czasem jak ma sie
      gorszy dzień (a to sie zdarza chyba każdemu).
      Nie zawsze jest tak że są wredne synowe i pokrzywdzone teściowe... Czasem mimo
      szczerych chęci nie udaje sie nawiązać porozumienia (po prostu moja teściowa
      nie słucha co sie do niej mówi)
      P.S. Kilka miesięcy temu przerabialiśmy wręczanie dziecku poszarzałych,
      poplamionych ubranek ze sklepu z używaną odzieżą (często były to majteczki lub
      koszulki...) I wtedy to dopiero było mi przykro.
    • mal_gosia2 Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 14:58
      Generalnie to prezenty powinny cieszyć.
      Ale jak tu się cieszyć kiedy moje dziecko dostaje reklamówkę słodyczy, których
      mu jeść nie wolno.
      Wszyscy (babcie, wujkowie, ciocie) wiedzą, że Moje dziecko spotkanie z
      cukierkami odchoruje (wymioty i gorączka), a jednak są takie osoby, które
      uparcie obdarowywują Małego słodkościami. Bez okazji i z okazji
      (np. Mikołajek). Koszmar. Szkoda mi synka, bo z jednej strony to jest JEGO
      prezent, a ja muszę mu to zabrać i barrrdzo wydzielać. Wolałabym, żeby dostał
      owoce (jeżeli już ktoś koniecznie chce go dożywiać) albo książeczkę.
      Oczywiście kiedy to tłumaczę to wychodzę na matkę-wariatkę, która żałuje
      dziecku słodyczy.
      I w ogóle nie dziwi mnie to, że mkrysinska nie cieszy się z prezentów od babci.
      Martwi się o swoje dziecko i tyle.
      Jeśli moje dziecko ma dostać byle jaki prezent, to wolę, żeby nic nie dostał.
      Małgosia
      • anyaa Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 09.12.03, 22:25
        A my dostaliśmy w prezencie od teściów... dywan. Akurat urzadzaliśmy
        mieszkanie i postanowili nam zrobić niespodziankęsad
        Aż mi sie płakać chcialo, bo dywan wyjatkowo szkaradny i pewnie nietani. A oni
        razem maja 800 zl na miesiąc. I co zrobić z takim prezentem?
        Podziekowaliśmy i położylismy na podłodze na pewien czas. Dywan był naprawdę
        brzydki, zupełnie nie pasował do wystroju mieszkania, ale nie chcielismy im
        robić przykrosci (widać z asertywnością u nas kiepsko).
        Teraz, po 3 latach od tamtego zdarzenia, przeprowadzilismy się do nowego
        mieszkania. Dywan oczywiście został. No i okazało się, ze tesciom jest bardzo
        przykro, obrazili sie nawet. No cóż... przynajmniej nic takiego nam juz więcej
        nie kupią.
        Dostajemy również bardzo czesto od teściowej jakieś stare, pożółkłe, pewnie
        kilkudziesięcioletnie ubrania dla nas i dzieci. Marek (mój mąż) rozpoznał
        nawet parę swoich ubranek z lat dziecięcychsmile Próbowałam jej to wyperswadować,
        ale nie słucha. Po prostu szkoda jej wyrzucac, a "nam sie przydadzą".
        Dziękujemy, część wyrzucamy, lepsze oddajemy na PCK.
        Michalek też dostaje mnostwo tandetnych zabawek. Nic nie mówię, bo wiem, ze
        dziadkom to sprawia radośc, po prostu je chowam glęboko do szuflady. Jeden
        wyjątek: raz mały dostal od tescia taki pistolet z metalowymi strzalkami.
        Zdenerwowalam sie, bo to bardzo niebezpieczna zabawka i oddałam prezent. Moze
        bylo mu przykro, ale w końcu ważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo mojego
        synka.
        Pozdrawiam,
        Ania jeszcze jedna żałosna matka
        • zarra Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 10.12.03, 00:22
          Moja tesciowa nie robi nam takich prezentów, bo...
          sama od własnej mamy dostała na nowy dom, nowocześnie urządzony,
          duzy,kiczowaty,brzydki,smutny obraz. Nie mogła go nie powiesić,
          babcia nawet sama jej wybrała miejsce. A że matki trzeba słuchać...wink

          A moja znajoma dostała od teściowej
          (która mieszka blok obok i czesto przychodzi)
          obraz Papieża !
          znajoma nie jest bardzo pobożna, nawet do kościoła nie chodzi.
          Obraz musi wisieć, bo teściowa odwiedza, a wydała na niego kupe kasy.
          No i co wy na to ? wink
          • renka14 Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 10.12.03, 09:21
            a ja od mojej teściowej dostaję wspaniałe, gustowne prezenty, nie tylko drogie.
            Dostaję też rzeczy z secondhandów, ale biorę tylko te, które rzeczywiście będę
            nosić, po prostu mówię, że nie leży, że jest daleko od mojego gustu itd. Mama
            się nie obraża.
            I nigdy nie kupiła mi pstrokacizny dla dziecka, we wszystkim co od niej
            dostała, mała wygląda szykownie. A na ogół to nie są rzeczy kolorowe, bo
            teściowa podziela mój pogląd,że w małym człowieku jest tyle uroku i tego
            dziecięctwa nie należy zasłaniać pstrokacizną. I stara się, żeby materiał był
            dobry.
            W ogóle dużo by pisać. Mam wspaniałą teściową po prostu.
        • suzimuzi Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 13.12.03, 12:15
          Tez uwazam ze komentowanie prezentow nie jest mile - ale mysle ze tu chodzi o
          to ze babcia proszona o kupowanie bezpieczniejszych prezentow nie zrobila tego.

          Natomiast mnie zaskoczyl post Anyaa. Moja tesciowa tez mi dala jakies ubranka
          meza - mowiac ze sa to jego ubranka. Zachowala je ze wzgledow sentymentalnych
          i ja naprawde czulam sie szczesliwa ze postanowila mi je dac. Nie mowie, by
          Iza na codzien chodzila w uzywanych rzeczach, ale kiedys jej powiem ze na tym
          zdjeciu jest w czapeczce tatusia to mysle ze tez bedzie to z duma pokazywala.

          Co do innych prezentow to mam wiecej szczescia. Tesciowie zasypuja mala
          prezentami (zwykle ksiazeczkami)... a jak po roku przyjechalismy na wakacje...
          to dzadek mial cale pudlo zabawek ... moze przesada... ale wychowuje sie
          wlasnie, a wnuki juz sie rozpieszcza.

          Ja Izuni daja jedna zabawke na raz, ale uwazam ze to ich sprawa jak sie chca
          bawic z wnuczka. Wychowali mojego meza i uwazam ze jest cudowny, to teraz
          niech rozpieszczaja nastepne pokolenie skoro im to sprawia przyjemnosc.

          Pozdrawiam,

          Suzann
    • mkrysinska Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 10.12.03, 11:59
      Jeszcze raz bardzo dziękuje Wam (co prawda nie wszystkim, ale jednak
      większości) za słowa wsparcia. Już nie jestem taka rozżalona, po prostu ten
      pierwszy list pisałam pod wpływem nagromadzonych emocji. Czasem po prostu już
      nie da sie tego wszystkiego w sobie dusić i trzeba sie komuś wypłakać. A po co
      mam sprawiać przykrość mężowi?
      I wiecie, myślę że to forum może działać jak dobra psychoterapia. Jak
      przeczytałam sobie Wasze wypowiedzi to pomyślałam sobie "O jejku, chyba inni
      mają czasem jeszcze gorzej..." Widocznie z niektórymi teściowymi nie da sie
      dogadać i jakoś trzeba z tym żyć. Najważniejsza jest nasza rodzina: mąż, ja i
      dziecko i ważne abyśmy my mieli zawsze dla siebie czas i potrafili ze sobą
      rozmawiać (a to wychodzi nam świetnie!)
      Jak już pisałam, trochę przykrości sprawiły mi tak ostre wypowiedzi niektórych
      z Was. Jeśli macie takie wspaniałe teściowe, to tylko pozazdrościć. Ale co w
      takim razie możecie wiedzieć o tym jak jest u innych? Czy na forum
      np. "edziecko zdrowie" wypowiadacie sie o dolegliwościach, czy chorobach, z
      którymi nie miałyście do czynienia?
      Akurat ja poruszyłam tylko wątek bezpiecznych zabawek, nie użalam sie jaka ja
      jestem pokrzywdzona (chociaż czasem czuję sie okropnie, gdy teściowa po prostu
      mnie ignoruje, odwracając sie tyłem, gdy ją odwiedzamy). Nie jestem jakąś
      głupią dziewczyną (skończyła dwa fakultety na dobrym Uniwersytecie, mąż
      skończył studia na Politechnice), dla teściowej to sie nie liczy (mimo że ona
      nie ma żadnego wykształcenia). Ona jest najmądrzejsza! Jednak zawsze jestem
      uprzejma dla niej i uśmiechnięta.
      Może dlatego jestem według Was żałosna...
      Pozdrawiam
      Monika (dziś w o wiele lepszym humorze) i śpiąca Karolinka.
      • mamaizyimoniki Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 11.12.03, 09:36
        mkrysinska napisała:

        > Jeszcze raz bardzo dziękuje Wam (co prawda nie wszystkim, ale jednak
        > większości) za słowa wsparcia. Już nie jestem taka rozżalona, po prostu ten
        > pierwszy list pisałam pod wpływem nagromadzonych emocji. Czasem po prostu już
        > nie da sie tego wszystkiego w sobie dusić i trzeba sie komuś wypłakać. A po
        co
        > mam sprawiać przykrość mężowi?
        > I wiecie, myślę że to forum może działać jak dobra psychoterapia. Jak
        > przeczytałam sobie Wasze wypowiedzi to pomyślałam sobie "O jejku, chyba inni
        > mają czasem jeszcze gorzej..." Widocznie z niektórymi teściowymi nie da sie
        > dogadać i jakoś trzeba z tym żyć. Najważniejsza jest nasza rodzina: mąż, ja i
        > dziecko i ważne abyśmy my mieli zawsze dla siebie czas i potrafili ze sobą
        > rozmawiać (a to wychodzi nam świetnie!)

        No chyba nie bardzo, skoro wyżej napisałaś, że nie możesz z mężem porozmawiac
        na temat jego mamy, bo zrobisz mu przykrość. Jaką przykrość? Skoro ja dobrze
        dogaduję się z mężem, to w moim rozumieniu rozmawiamy nie tylko na tematy
        przyjemne i miłe. Ale napisalam to, bo uważam, że może lepiej porozmawiac z
        mężem?...

        > Jak już pisałam, trochę przykrości sprawiły mi tak ostre wypowiedzi
        niektórych
        > z Was. Jeśli macie takie wspaniałe teściowe, to tylko pozazdrościć.


        A czy "wpaniałość" teściowych wyraża się tym, co, za ile i gdzie kupują one dla
        nas lub naszych dzieci???

        Ale co w
        > takim razie możecie wiedzieć o tym jak jest u innych? Czy na forum
        > np. "edziecko zdrowie" wypowiadacie sie o dolegliwościach, czy chorobach, z
        > którymi nie miałyście do czynienia?
        > Akurat ja poruszyłam tylko wątek bezpiecznych zabawek, nie użalam sie jaka ja
        > jestem pokrzywdzona (chociaż czasem czuję sie okropnie, gdy teściowa po
        prostu
        > mnie ignoruje, odwracając sie tyłem, gdy ją odwiedzamy). Nie jestem jakąś
        > głupią dziewczyną (skończyła dwa fakultety na dobrym Uniwersytecie, mąż
        > skończył studia na Politechnice), dla teściowej to sie nie liczy (mimo że ona
        > nie ma żadnego wykształcenia).

        Noooooo... Nie użalasz się... I jeszcze to: "mimo że ona nie ma żadnego
        wykształcenia"................


        Ona jest najmądrzejsza! Jednak zawsze jestem
        > uprzejma dla niej i uśmiechnięta.

        Pogratulować! Podziwiam: Bez gustu i niewykształcona teściowa i jeszcze sie do
        niej uśmiechasz? I jestes uprzejma?...

        > Może dlatego jestem według Was żałosna...
        > Pozdrawiam
        > Monika (dziś w o wiele lepszym humorze) i śpiąca Karolinka.


        • mkrysinska Do mamyizyimoniki - sama sobie zaprzeczasz 11.12.03, 13:01
          Wiesz, zastanawiałam sie czy polemizować z Twoimi pełnymi ironii, jadu i
          jakiejś dziwnej niechęci wypowiedziami (swoją drogą, skąd to sie w Tobie
          bierze?). Ale przeczytałam jedną z Twoich odpowiedzi na pewnien post (o
          teściach oczywiście). Cytuję:

          "Skoro masz do nich tyle pretensji, to po co???
          Ja na zdziwienie podałabym uzasadniającą odpowiedź i tyle.
          Samo zwrócenie uwagi nie pomoże.
          Jeśli chcesz, aby córka nie straciła z nimi kontaktu i odwrotnie, to niech ją
          widują, ale z tobą...
          Co do ubranek: powiedz im, żeby nie kupowali używanych, a tych, które już
          dostałaś po prostu nie używaj. Jak się obrażą, to trudno, ale ja po
          doświadczeniach ze swoją teściową doszłam do wniosku, że są ludzie, którzy
          delikatnych aluzji po prostu nie rozumieją".

          Sprawa dotyczyła mieszkanie pełnego niebezpiecznych dla dziecka przedmiotów,
          typu guziki i koraliki (i inne), a także kupowania używanych ubranek (" a
          przecież teściowie mogliby kupić coś nowego za 10 zł." - tak pisze autorka).
          I według Ciebie jednak można sie teściom przeciwstawić?????? Powiedzieć żeby
          nie kupowali ?????? A jak sie obrażą to trudno ?????
          Wiesz zadziwiasz mnie!
          Koraliki i guziki są tylko pozornie bardziej niebezpieczne od np. malutkich
          części klawiatury z rozwalonego telefoniku (i ogólnie od zabawek produkowanych
          w Azji lub kupowanych od sąsiadów zza wschodniej granicy)
          A stare ciuchy... U nas pomogła dopiero ostra rozmowa (oczywiście zrobił to
          mąż i już następnego dnia a nie przy gościach), po tym jak teściowa kupiła
          małej na imieniny poszarzałą, poprutą sukieneczkę (guziczki wisiały dosłownie
          na jednej nitce). I to na pewno nie wynika z tego że jest jakaś biedna, bo ja
          po prostu napisałam, że nie jest zamożna, a to różnica! A jak wtedy było wstyd
          mojemu mężowi.
          Mój mąż jest cudowny, jest moim najlepszym przyjacielem, rozmawiamy o
          WSZYSTKIM (dosłownie), ale "wałkowanie" tematu jego mamy po raz któryś z rzędu
          na pewno jest dla niego przykre (a swoją drogą popiera mnie w 100 %).
          Niestety jego mama jest taka od zawsze (i uwierzcie mi, że te zabawki to tylko
          kropla w morzu).
          I te rozmowy z moim mężem o wszystkim, to coś naturalnego, nie musiałam go
          tego UCZYĆ ... (myśle że rozumiesz o co mi chodzi!)
          Wiesz, uważam, że nie jesteś do końca obiektywna (chociaż nie wiem z czego to
          wynika...)
          Dlatego uważam naszą dyskusję za zakończoną!

          Zaraz idziemy na spacerek, trzeba korzystać ze słoneczka!
          pozdrawiamy, papa.
          • martaj7 Ale ubaw!!!!!!!!!!!!!! 11.12.03, 13:26
            Przeczytalam tresc pierwszego postu. Wydawalo mi sie ze zrozumialam, ale nie
            bedac w podobnej sytuacji, tzn majac super tesciow i babco-dziadkowe stosunki na
            dobrym poziomie nie moglabym dawac rad. Szybko jednak zerknelam na wypowiedzi
            mamy Izy i Moniki. I NIE ZAWIODLAM sie!!!!!! Choc Wioletto slowo "zalosna" juz
            przerobilas tyle razy...Co jest z toba? Czy nie jestes w stanie napisac jednego
            postu nie obrazajac nikogo? No chyba nie, a byc moze to taka autokreacja...
            Zrobie z siebie zolze, bede rozpoznawana na kilometr...
            Do wsztstkich obrazonych przez powyzsza: na przyszlosc po prostu omijajacie te
            posty.
            Pozdr
            Marta
            • mamaizyimoniki Re: Ale ubaw!!!!!!!!!!!!!! Do Marty 11.12.03, 16:30
              martaj7 napisała:

              > Przeczytalam tresc pierwszego postu. Wydawalo mi sie ze zrozumialam, ale nie
              > bedac w podobnej sytuacji, tzn majac super tesciow i babco-dziadkowe stosunki
              n
              > a
              > dobrym poziomie nie moglabym dawac rad. Szybko jednak zerknelam na wypowiedzi
              > mamy Izy i Moniki. I NIE ZAWIODLAM sie!!!!!! Choc Wioletto slowo "zalosna" juz
              > przerobilas tyle razy...Co jest z toba? Czy nie jestes w stanie napisac
              jednego
              > postu nie obrazajac nikogo? No chyba nie, a byc moze to taka autokreacja...
              > Zrobie z siebie zolze, bede rozpoznawana na kilometr...
              > Do wsztstkich obrazonych przez powyzsza: na przyszlosc po prostu omijajacie te
              > posty.
              > Pozdr
              > Marta


              Marto, jeśli już formułujesz jakieś teorie, to staraj sie miec do nich jakieś
              uzasadnienia. Nad tym oknem masz zakładkę WYSZUKIWARKA. Wskaże ci ona cały
              szereg moich wypowiedzi. Jesli udowodnisz mi, że nie napisałam JEDNEGO (hahaha)
              postu nikogo nie obrażającego, to zwrócę honor. Jednak myślę, że to ja ci coś
              zgoła przeciwnego szybciej udowodnię.

              Odnośnie mojego niby ulubionego słowa i moich obraźliwych wypowiedzi:

              martaj7 napisała:

              "A ja mysle, i wybacz szczerosc ale powiem to wprost, ze jestes okropna
              egoistka. Obydwa wydarzenia, zarowno narodziny dzidziusia, jak i slub sa
              wazne, tyle ze dla kazdego jego wydarzenie wydaje sie najwazniejsze. Ty
              oczekujesz, zeby narodzny waszego dziecka przycmily slonce i skierowaly na was
              uwage calego swiata. I OK, super byc rodzicami i naprawde rozumiem jak sie
              cieszycie. I widze tez to, ze wsciekasz sie bo nie lubisz bratowej, a jej slub
              spowoduje przez moment skierowanie uwagi na inny temat...
              Ponadto uwagi znajomych, jakobys to ty byla milsza, weselsza, czy tez
              szczuplejsza? Dziwne, to twoi znajomi, propaganda przeciwko bratowej dziala,
              wiec coz, ze tak mowia? To takie kobiece, i ja tez to robie, gdy kogos nie
              lubie, to sie ciesze, ze to taki grubas... albo brzydal, choc to bardzo
              subiektywne."

              Tak Marto, każdy jakieś zdanie ma. Tylko nie każdy je wyraża. W przeciwieństwie
              do ciebie lub mnie.

              Pozdrawiam
              VIOLETTA

              • martaj7 Re: Ale ubaw!!!!!!!!!!!!!! Do Marty 11.12.03, 16:54
                Wiola!Jestem pod wrazeniem! Naprawde przeszukalas moje wypowiedzi na forum, zeby
                miec na mnie haka?... Coz, w zadnym moim liscie nie napialam, ze uwazam sie za
                ideal. To chyba musialam trafic w dziesiatke skoro zadalas sobie tyle trudu.
                Pamietam jeden twoj post na "zobaczcie". Odnosnie twoich dziewczynek. Tam nikogo
                nie obrazilas, ani ton nie byl odrobine nieprzychylny. Przepraszam wiec.
                PS. Mysle ze wzajemne przekomarzanki nikogo nie obchodza. Jesli masz cos do
                mnie, wal smialo na moj adres, bo szkoda czasu innych.
                Pozdr. Marta
      • kulki Re: mamaizyimoniki jest żałosna 16.12.03, 15:49
        Prześledziłam ten wątek i proszę - nie irytuj się i nie odpowiadaj tej pani.
        Nawet jak się ma odmienne zdanie to można je przedstawić w sposób kulturalny,
        bez obrażania osoby z którą się dyskutuje. A jak ktoś tego nie potrafi to
        najlepiej go zignorować i nie denerwować się niepotrzebnie jego kolejnymi
        aroganckimi postami.

        Pozdrawiam,
        kulki
    • joanah2o Re: Prezenty od babci... 11.12.03, 16:36
      Tak sobie teraz przypomniałam, że nasz mały tez dostawał kłopotliwe prezenty
      od babci, tyle że mojej mamy a nie tesciowej. Nam tez się zdarzało kupić cos
      niefunkcjonalnego, za to od znajomych, krewnych, którzy mieli nieco starsze
      dzieci,dostawalismy bardzo "trafione" zabawki. Zwykle gdy mały sie nimi bawił,
      to się cieszylismy, ze dostalismy cos tak ładnego, funkcjonalnego i
      niedrogiego. Pokazywałam mamie, jakie to teraz można ładne rzeczy kupic i
      tanio i jakie pomysłowe.

      Tak to juz jest, że jak człowiek sam nie ma doświadczenia ( bo inne pokolenie,
      albo pierwsze dziecko) to nie wie, co i jakie kupić. Od tamtej pory udaje sie
      i nam i babci, kupowac rzeczy przydatne i tanie. Babci łatwiej jest kupować
      prezenty dla innych wnuków a nam dla innych dzieci.Opowiadam mamie, jakie to
      teraz "patenty" sa dostępne a ona mi, jak to było dawniej.

      Moze właśnie opowiadając, jakie ładne i to tanio, zabawki, ubranka, udało się
      komuś kupić, zasugerujecie babci, co może kupić, jesli oczywiście będzie miała
      ochote obdarowac wnuczka? Zwłaszca że babcia "ambitna" (chciała kupic
      samochodzik, bo drudzy dziadkowie też dali taki prezent) wink

      J.
      • martynka30 Re: Prezenty od babci... 11.12.03, 18:37
        A ja tak trochę nie na temat, ale nie mogę się powstrzymać. Nie rozumiem
        dlaczego jedne wątki poświęcone najbardziej nawet drażliwym tematom są
        wyważone i spokojne, mimo dużej róznicy zdań, a inne przeradzają się w
        pyskówkę. Każdy może się zapędzić w feroworze dyskusji, zdarza się, że nie
        rozumiemy dobrze tego co ktoś chce przekazać, że krew nas zalewa, bo ktoś
        powiedział coś tam. Ale jak już się ktoś zapędzi to po ochłonięciu warto
        przeprosić. Nie ukrywam, że to do mamyizyimoniki, po co od razu te określenia,
        że ktoś jest żalosny? Po co ta agresja? No a prowadzenie dyskusji poprzez
        wydłubywanie zdań z kontekstu, też nie ma sensu. Mamo Izy i Moniki, przeciez
        dobrze wiesz, że mkrysinska nie napisała, że jest uprzejma dla teściowej, mimo
        że ta nie ma wykształcenia. Sądzę, że pod jej zdaniem "że teściowa uważa się
        za najmądrzejszą, chociaż nie ma wykształcenia może wiele kryć sie innych
        znaczeń". Może teściowa często daje jej do zrozumienia, że uważą ją za
        idiotkę? A może jest taka jak moja, która również nie ma wykształcenia (i nie
        to jest moim zarzutem), ale w bardzo agresywny i napastliwy sposób wypowiada
        się na wszelkie mozliwe tematy, także niestety te na które naprawdę nie ma
        pojęcia. Przykład? Proszę bardzo; moja teściowa uważa, że wszystkie rządy to
        bandy łobuzów (najłagodniejsze określenie), ponieważ nikt nie chce wprowadzić
        niskich cen. Moja teściowa uważa, że wystarczy by rząd, paralement, prezydent
        (rózne wersje w zależności od dnia)pstryknął palcami i wprowadził ceny na
        wszystko: od natki pietruszki do mieszkań. Jest jeszcze drugie wyjście:
        pieniądze można dodrukować. Ja jestem ekonomistką z wykształcenia i kiedyś
        naprawdę grzecznie i spokojnie usiłowałam jej wytłumaczyć co to jest cena
        rynkowa i co się dzieje, kiedy dodrukowuje sie pieniądze, i uslyszałam że
        głupoty opowiadam, a ekonomia to pseudouczone kłamstwa mające za zadanie
        otumanic naród i pzowolić działac złodziejom. Mało tego jeszcze długo w
        rodzinie chodziło, jakie to ja brednie opowiadam i kit jej wciskam w obronie
        złodziei z prawa i lewa. No i co? Nie miałam wtedy prawa ani przez chwilę
        pomyśleć, że teściowa nie ma wykształcenia, a uważa się za najmądrzejszą? Może
        z mkrysinska jest podobnie, może analogiczne sytuacje sprawiły, że napisała co
        napisała. Dlaczego od razu zakładasz, że jest wstrętna snobką co to wypomina
        teściowej brak wykształcenia?
        I nie piszmy sobie, że jesteśmy żałosne, proszę. Mamy sobie radzić, wspierać
        się, pocieszać, wymieniać doświadczeniami, a nie atakować się. Pozdrawiam
        serdecznie wszystkie e-mamy.
        • martynka30 Re: Prezenty od babci... 11.12.03, 18:46
          No i w końcu nie napisałam o prezentach. Co do gustów - no cóż... pewnie same
          nie raz dałyśmy prezent, który obdarowana osoba uznała za niegustowny. Co do
          bezpieczeństwa - skoro teściowa jest nieprzemakalna na prośby, to chyba
          najlepiej chować prezenty do szuflady. Teściowa dziecku na pewno nie chce
          zrobić krzywdy, i chce dobrze, Ty z kolei masz prawo dbać o bezpieczeństwo
          dzieci - więc najlepiej przyjmować, dziękować i chować. Tylko dziecku trzeba
          będzie już to niedługo wytłumaczyć dlaczego znikają, tu przyznaję, że będzie
          trudniej. Pozdrawiam ponownie
          • agga_ma Re: Prezenty od babci... 13.12.03, 13:31
            Witam
            Przeczytalam wszyskie posty i az sie zmeczylam smile
            Rozumiem osoby ktore dostaja takie iscie nietrafione prezety, ja mieszkam z
            tesciami juz od dluzszego czasu, sa to kochani ludzie, chca jak najlepiej ale
            mam czasem problem z ich nadgorliwoscia smile
            Nauczylam sie jednak pezsfazji i np ostatnio tesciowa wymyslila ze ku8pi nam
            telewizor, a wiem ze jej nie stac na taki jak bym chciala i pzrerazilam sie ze
            kupi nam jakis maly monitorek. Telewizor jeden w domu jest i mnie to w
            zupelnosci wystarcza smile
            Zaczelam wiec delikatnie napominac ze tak najbardziej to maze o kuchence
            mikrofalowej, ze bede grzala w niej jedzenie dla dzidzi itp itd.... no i sukces!
            Teraz tesciowa juz o niczym innym nie mysli tylko o kupnie mikrofali smile
            Nie wazne czy ja kupi czy nie, ale juz mnie nie meczy zmora telewizora, nie
            potrzebuje go w sypialni, dla mnie jest on zupelnie zbedny smile
            Jesli natomiast chodzi o zabawki dla wnukow to zawsze kupuja cos taniego, w
            miare przyzwoicie tandetnego ale praktycznego smilea ubranke musze przyznac zawsze
            z gustem, tanie i calkiem solidne, ma jak mowi swoje tajemne sklepiki smile
            I jakos tak sobie razem zyjemy
            Pozdrawiam i zycze wszyskim aby jakos mogli dogadac sie z tesciami
            Aga i Dawidek
    • agenciara1 Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 13.12.03, 13:31
      Witaj! Moja teściowa też ma problem z prezentami. Ale nie o tym chciałam
      pisać. Zauważyłam, że w wypowiedziach niektórych osób pojawił się problem
      starych ubranek po tacie. Niektórzy są zadowoleni z takiego prezentu,
      niektórzy nie. I moja teściowa postanowiła zrobić nam niespodziankę. Przed
      porodem przyniosła nam kilka ciuszków dla dzidziusia. Ucieszyłam się bardzo,
      bo szczerze mówiąc nie powodziło nam się za dobrze. Radość trwała krótko, bo
      gdy rozpakowałam pakunek okazało się, że są to ćwierćwieczne ubranka po moim
      mężu. Były ostro przetarte na palcach i w innych miejscach. Na dodatek były to
      ubranka, które przez ten czas stroiły lalki siostry mego męża i leżały w
      pokoju na półce pod stolikiem, kurząc się przy tym niesamowicie. Było mi
      przykro. Synek nigdy nie dostał żadnego ubranka od babci (powodzi jej się
      dobrze), ale to nic. Wolę nic niż zakłopotanie z powodu nietaktownego
      podarunku. A jeżeli chodzi o śpioszki, to wolę częsciej prać 4 pary śpichów
      niż ubierać dziecko w wiekowe spiochy, przez które wystają mu palce.Ubranka
      oddałam po 1,5 roku, bo widziałam że lalki leżały nago na półce. Ładnie
      podziękowałam i powiedziałam, że i tak się nie przydały. Chciałam żeby jakoś
      zrozumiała tę sytuację..... Dodam,że nie brzydzę się ubrań już noszonych
      wcześniej. Przecinie. Synek maiał dużo ubrań po swojej siostrze ciotecznej,
      ale były one w dobrym stanie.
      • edytek1 Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 14.12.03, 03:02
        Jak wiekszośc też mam teściów. Są normalni raz lepsi raz gorsi. Teraz teściowa
        ma złamaną nogę wiec dzwoni kilka razy na dzień ( a to zamiejscowa). Staram sie
        nie krytykować prezentów ani od jednych dziadków ani do 2 ( moi rodzice) choć
        część ubranek (od 1 i 2) nadaje się tylko pod kombinezon a część jest
        oszczędzana na szczególne okazje które nigdy nienadejdą. Ktoś tu pisał o
        talencie babci do robienia na drutach+oszczędności włóczkowej moja teściowa też
        tak robiła wiec ją obdarowaliśmy ją torbą włóczki i gazetą z wzorami . Mamy
        teraz piękne sweterki dla małej. Nie mam recepty na < nietrafione prezenty> my
        najczęściej składamy zapotrzebowanie, ale dziadkowie i tak coś pokręcą. Zamiast
        ciastoliny Play doh kids doh co cuchnie i się nie klei... No, ale trudno
        szkoda mi tylko, że ich kasa się zmarnowała.
        My a szczególnie ja ( bo to ja zajuję się głównie małą) jesteśmy krytykowani za
        dużą ilośc zabawek dla małej. Podejście do dziecka po co tak duzo do niej Po
        co jej tyle?????? Rodzaj zabawek. Takiemu małemu dziecku kupiliście ( wózek dla
        lalki, plastikowe zwierzaki, klocki ....) I ubraniaej mówisz??????????????.
        Lubię jak mała jest ładnie ubrana. Nie zawsze potrzeba na to kasy, czasem
        troszkę czasu, sprytu. I w kółko słyszę, że nie warto, bo dziecko wyrośnie.
        Kocham moich rodziców szanuję teściów i stram sie zrozumieć ich postępowanie.
        Jak oni mieli dzieci to nie było tylu rzeczy dla dzieci i musieli sobie jakoś
        radzić. Wszystko było szaro- bure ( może stąd to uwielbienie do kolorków
        oczojebn ych) kiedy moja córcia miała 3 m dałam moje mamie ciuszki po niej, aby
        oddała jakiejś biednej mamie wiecie co zrobiła? Od wszystkich śpioszków odpruła
        nogawki i podoszywała z kaftaników nóżki, odpowiednio wieksze. Załosny widok sad
        a ona była tak dumna ze swojego dzieła, że nie miałam sumienia jej tego
        niszczyć. Zabrałam do domu i zrobiłam kilka zdjęc i wywaliłam. Dobe intencje
        miała.
        Pozdrawiam WAs mocno. Edyta mama 20m Karolinki.
      • sojanka Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 16.12.03, 16:37
        Heh.. Moja teściowa też kupował dziecku dużo, moim zdaniem, tandetnych
        rzeczy... Latem kupiła Pinkowi oohydnego plastikowego zająca na kiju w
        makabrycznych kolorach, dzwoniącego i kręcącego łbem jak w ataku epilepsji.
        Zakazałam stwora wnosić do domu i kazałam taktownie zapomnieć go u babci...
        Ostatnio byliśmy u teściów i okazało się, że Pinki zająca uwielbia. Bawił się
        nim przez cały dzień...
        Nadal uważam , że jest paskudny, ale nie mam już pretensji do teściowej, bo
        widzę jaką zrobiła małemu frajdę...
        Tak wiec autorko postu może nie oceniaj wszystkiego ze swojego punktu, ale
        popatrz na to troszkę z boku.. Acha, rzeczony zajac jest bez atestu...
        • joanah2o Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 17.12.03, 01:16
          A jestes pewna ze to zając a nie jamnik?Bo Himek bawił się też czyms
          takim,rzeczywiscie szalenstwo w oczach,malo sie nie pobil z kuzynka, ale to
          raczej byl wsciekle rozowy jamnik na zoltym kiju z wystajacymi plastikowymi
          rurkami a na nich plastikowe, roznokolorowe kulki.

          Oczywiscie niewiele brakowalo, a zrobiliby sobie krzywde tymi rurkami, na
          ktore nadziane sa kuleczki, ale wyrwalam i przezyli calo i w miare zdrowo smile
          J.
      • marudzik Re: Prezenty od babci...(wyszło mi trochę długie) 17.12.03, 09:27
        > Zauważyłam, że w wypowiedziach niektórych osób pojawił się problem
        > starych ubranek po tacie. Niektórzy są zadowoleni z takiego prezentu,
        > niektórzy nie.

        Moje dziecko dostało w ub.r. na gwiazdkę od swojej prababci sweterek po mnie,
        czapkę i spodenki, które w dzieciństwie uszyłam dla misia (babcia z ciotką
        nawet nie zorientowały się, że to nie jest ubranko dla dziecka...). Wszystkie
        te prezenty zostały u mojej mamy (brak miejsca na składowanie niepotrzebnych
        rzeczy). Nie mam jednak do nikogo żalu, babcia sprawiła mi radość, było trochę
        śmiechu. Rozumiem jednak niezadowolenie osób "zasypywanych" takimi
        bezużyteczymi prezentami i kontrolowanych czy aby ich używają...
        Marudzik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka