Dodaj do ulubionych

Tragedia na huśtawce...

24.05.09, 19:36
polskalokalna.pl/news/tragedia-w-kijnie-9-latka-powiesila-sie-na-hustawce,1311883



..chyba tylko wiara w rozsądek dzieci pozostaje
rodzicom....taka "bezsensowna" śmierć....i same ofiary: zmarła
dziewczynka, ta, która odeszła i nikomu nic nie powiedziała, ich
rodzice...br.....

Ja miałam 7 lat, kiedy podczas huśtania, koleżanka , która stała za
moimi plecami na hustawce, przez nieuwagę mnie zrzuciła. Metalowa
poręcz uderzyła mnie w czoło, straciłam przytomnośc, znamię na czole
mam do dnia dzisiejszego....
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 19:46
      No a dla niektórych już sześciolatki to na sto procent mądre i rozsądne dzieci.
      Przerażająca ta historia i bezsensowna śmierć.
      • yenna_m Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 19:58
        straszne

        dzieci to tylko dzieci
        • patrice7 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:15
          o matkosad(((
    • vanilla_sky7 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 20:32
      jaki to szok musiał byc dla tych rodziców-dziecko poszło sie bawić
      na plac zabaw a wróciło w czarnym worku
      • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 20:55
        A może dziecko nie wróciłoby w czarnym worku, gdyby nie bawiło się na tym
        podwórku BEZ OPIEKI???

        Co o godzinie 20.00, kiedy robi się już ciemno - zwłaszcza na wsi - robiły na
        placu zabaw dziewięcio- i pięciolatka???
        • nangaparbat3 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:19
          Teraz o 20 jest zupełnie jasno, do tego ciepło. Gdyby sie o 20 bawily w
          listopadzie, też bym sie zdziwiła.
          Wypadki sie zdarzały i bedą zdarzac, wszystkiego nie przewidzisz - a jesli
          bedziesz prowac, zadreczysz siebie i dziecko.
          Jak zaszlam w ciążę to zrozumialam, że jedyne co na 100% mogę powiedziec o swoim
          dziecku, to ze umrze. I to naprawdę jedyne, co na pewno wiemy o kazdym z nas.
          Wbrew pozorom akceptacja tej prostej prawdy daje spokoj i wolnośc.
          • guderianka Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:23
            Czytaliśmy artykuł na głos, tak by słyszała nasza 9latka..
            • carriegirl Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:26

              Smutne..
              Jednak warto pilnować dzieci, nawet tych starszych..
              • aluc Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:28
                tyle, że dzieci się nie upilnuje, nawet tych młodszych - chyba, że
                poprzez trzymanie w klatce

                to, że mam w domu dwa żywe i zdrowe egzmeplarze, nie jest moją
                zasługą, tylko z dużej mierze przypadkiem - genetycznym i
                ogólnożyciowym
                • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:38
                  I naprawdę nie dziwi Was fakt, że pięcioletnie dziecko biega po podwórku samo po
                  zmroku???
                  Tu już nawet nie chodzi o ten zmrok, ale o pedofilii, porywaczy, złodziei,
                  zboczeńców, psychopatów i morderców... O tej porze dzieci powinny być już w
                  domu, a nie biegać SAME po dworze!!!
                  • czar_bajry Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 23:25
                    coś się tak tego zmroku uczepiła o 20 jeszcze jasno jest, a na wsi
                    pewnie spokojnie a 9-cio latka może wyjść na plac zabaw z 5-cio
                    latką.
                    Dzieci jak to dzieci miewają głupie pomysły a ten skończył sie
                    tragicznie.
                • nangaparbat3 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:42
                  aluc napisała:

                  > to, że mam w domu dwa żywe i zdrowe egzmeplarze, nie jest moją
                  > zasługą, tylko z dużej mierze przypadkiem - genetycznym i
                  > ogólnożyciowym
                  Amen.
                  • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:48
                    Dzieci są nieprzewidywalne to przede wszystkim ale akurat w tym przypadku mogło
                    być inaczej. Mimo wszystko. Wystarczyło co pewien czas sprawdzić co robi dziecko
                    i może akurat trafiłoby się na ten moment gdzie dało by się coś zrobić. Tak
                    myślę ale rodziców jest mi nade wszystko potwornie żal.
                    • nangaparbat3 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:57
                      Kropka, przy dziewięcioletnim dziecku, jesli bawi sie kolo domu, nie patrzysz co
                      chwilę. Myślę, że tak co pol godziny najwyżej.
                      A pamietasz pierwszą częśc Dekalogu Kieslowskiego?
                      • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 22:06
                        > Kropka, przy dziewięcioletnim dziecku,

                        Nie będę szła w zaparte. Ale wychwalam się na wsi i po 20 w okresie
                        podstawókowym to była zabawa tylko na własnym podwórku gdzie zawsze się ktoś
                        oprócz nas kręcił. Tylko tyle.
                • yenna_m Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:47
                  dokładnie

                  2 lata temu moj wlasny dzieciak szedl obok mnie i sie wygrzmocil na chodniku,
                  centralnie grzmocac lbem o beton

                  skutek - peknieta czaszka (na szczescie poza peknieciem nic mu nie bylo i nie
                  jest, tfu tfu)

                  szlam obok dzieciaka

                  na wypadki losowe nic nie poradzisz
                  a dzieci zawsze mialy cala mase pomyslow
                  • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 21:49
                    yenna_m, dla mnie to jednak inna sytuacja.
        • beata985 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 22:00
          fjefjurka71 napisała:

          > A może dziecko nie wróciłoby w czarnym worku, gdyby nie bawiło się
          na tym
          > podwórku BEZ OPIEKI???
          >
          > Co o godzinie 20.00, kiedy robi się już ciemno -
          ?????o godzinie 20 było u mnie całkiem widno, chyba jeszcze nawet
          słońce świeciło

          zwłaszcza na wsi -

          co za różnica miasto czy wieś???
          mieszkam na wsi i puszczam moją córkę na plac zabaw-bezpieczny, przy
          przedszkolu i myślę, że w mieście na osiedlu bym jej jednak nie
          pusciła. są miasta i miasta są wsie i wsie tak jak i ludzie -całkiem
          różne. czy stwierdzono że wieś jest mniej bezpieczna od miasta???
          robiły na
          > placu zabaw dziewięcio- i pięciolatka???

          od mojej sąsiadki powiesił się syn-miał tylko 16 lat.
          myslę, że powinnismy zamknąć dzieci w domach i modlić się żeby im
          cegła na głowę nie spadła
          • mamaemmy Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 22:10
            ja mam zbyt bujną wyobraznie,nie pusciłabym takiej małej dziewczynki samej na
            plac zabaw.
            Przynajmniej u nas,w Krakowie.
            Ja biegałam po osiedlu sama tak od około 8-9 lat,ale teraz czasy sie zmieniły.
            • beata985 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 22:16
              jak to mówią...dopóki dzban wodę nosi...
              ja też mam wyobraznię...z drugiej strony bezpieczny plac ale
              oczywiście nie oznacza to, że tam się nic nie wydarzy/TFU/
              są rózne miasta, rózne wsie, rózne place zabaw a przedewszystkim
              rózne dzieci. jedne z nas puszczą samą 6latkę bo mają do tego
              warunki, druga nie pusci 10latka bo takich warunków nie ma, trzeciej
              powiesi się 16letni syn, a czwartej dziecko rozwali głowę mimo, że
              trzyma go za rękę.
              • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 22:23
                Dziwi mnie, że żadna z Was nie zwróciła uwagi na wiek tych dziewczynek...
                Czytając forum co chwilkę natrafiałam na posty Mam, które nie wyobrażają sobie
                puścić dziecka bez opieki na dwór, do szkoły, sklepu, a tu jakoś Ich nie widać...
                • mamaemmy Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 22:46
                  fjefjurka71 napisała:

                  > Dziwi mnie, że żadna z Was nie zwróciła uwagi na wiek tych dziewczynek...
                  > Czytając forum co chwilkę natrafiałam na posty Mam, które nie wyobrażają sobie
                  > puścić dziecka bez opieki na dwór, do szkoły, sklepu, a tu jakoś Ich nie widać.

                  przeczytaj mój.
                  Nie pusciłabym 11 latki samej a co dopiero 5 latki ;/
                  > ..
                  • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 23:09
                    Dobrze, że takie Matki nie wyginęły. Respekt.
                  • lola211 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 23:15
                    Z ta 11 latka to juz przesada.Dziecko w tym wieku juz moze,a nawet
                    powinno w towarzystwie rowiesniczym, bez nadzoru doroslego byc w
                    parku, na boisku, na podworku.
                    Ta dziewczynka miala 9 lat- spora.Tysiace dzieci w tym wieku bawia
                    sie same- ta jedna miala głupi pomysl.
                    • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 23:23
                      Bardziej niepokoi mnie ta pięciolatka puszczona na podwórko sama, o tej porze,
                      jedynie ze starszą koleżanką, która - jak widać - miała dość oryginalne pomysły
                      na dobrą zabawę. Z pewnością nie ona jedna takie pomysły miewa, tylko inne
                      dzieci niekoniecznie się do tego przyznają i dlatego nikt o tym nie wie.
                      • czar_bajry Re: Tragedia na huśtawce... 24.05.09, 23:30
                        ale ta 5-cio latka wróciła do domu cała i zdrowa.
                        Koniecznie chcesz aby gromy posypały sie na rodziców dzieci?
                    • mamaemmy Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 11:48


                      lola211 napisała:

                      > Z ta 11 latka to juz przesada.Dziecko w tym wieku juz moze,a nawet
                      > powinno w towarzystwie rowiesniczym, bez nadzoru doroslego byc w
                      > parku, na boisku, na podworku.
                      > Ta dziewczynka miala 9 lat- spora.Tysiace dzieci w tym wieku bawia
                      > sie same- ta jedna miala głupi pomysl.

                      Lolu zapraszam do Krakowa na osiedla;/
                      Wszystko zalezy od miasta,osiedla itp.
                      Większosc moich kolezanek nie puszcza dzieci w tym wieku i nawet-o zgrozo!-woża
                      je do szkoły..
                      • lola211 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 12:37
                        A co takiego jest w Krakowie,czego nie ma w innych miastach? Wozenie
                        dzieci do szkoły- jestem za , jesli daleko mieszkaja.Ale wyjscie na
                        podwórko czy do pobliskiego parku? wiekszosc rodzicow nastolatkow
                        pracuje, ma potem domowe obowiazki- to kiedy te dzieci przebywaja
                        poza domem? Tylko w weekendy?
                        • mamaemmy Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 16:52
                          po prostu są tu mniej i bardziej bezpieczne osiedla,miejsca.
                          A np w takich Myslenicach,ajkbym mieszkała-nie bałabym sie zupełnie.
                          Ale tutaj-co innego ;/
        • sir.vimes Szokuje mnie to 25.05.09, 11:43
          tak samo w komentarzach pod artykułem jak i w twojej wypowiedzi. ta naiwna
          wiara, ze o 10.00 czy 11.00 nic by się dziecku nie stało.
    • sir.vimes tak sobie myślę 25.05.09, 11:50
      jakie to straszne przeżycie dla tego drugiego dziecka.

      Ale - gdyby to nie była 5 latka tylko np. 7 latka czy rówieśnica mogłoby być dla
      niej o tyle gorzej, że z pewnością ktoś rozważałby udział drugiego dziecka w tej
      tragedii. Może ktoś próbowałby zepchnąć na nią pewną odpowiedzialność za ten
      wypadek.
      • kali_pso Re: tak sobie myślę 25.05.09, 20:39
        > jakie to straszne przeżycie dla tego drugiego dziecka

        tak, mnie też to przeraża..losy żywych po tej tragedii są nie do
        pozazdroszczenia
    • ciocia_luta Art. 160 § 2 kk 25.05.09, 12:08
      macie obowiązek opieki nad dzieckiem,
      Zastanówcie się dwa razy (wiem, dla niektórych emam to za poważna czynność,
      wręcz niewykonalna, ale może warto spróbować) zanim puścicie dziecko gdzieś samopas.
      A druga sprawa - co dzieci normalnych rodziców o godzinie 20 robią POZA domem?
      Same?
    • karambol45 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 12:11
      a ja myslę że to tego nieszczęsnego wypadku przyczyniła się telwizja
      tzn. jej wpływ na psychiukę dziecka , te filmy , bajki, a i gry
      komputerowe , wyobraxnia dzieka jest inna niż człowieka dorosłego,
      jeżeli się ogląda z dzieckiem / o ile sie ogląda z dzieckiem / film
      to trzeba wytłumaczyć że to tylko film, itd, że nikt nie ma 5 szans
      na życie jak w grach...
      a ona chciała tylko pokazać...
    • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 12:56
      ja dostałam huśtawka w głowę gdy byłam pod opieka mamy na podwórku,
      miałam wtedy ok.5 lat..i czytając ten watek mam dwie uwagi..jedna to
      że miałam szczęście byc dzieckim w czasach gdy nie było takiej
      histerii na tle dzieci, miałam normalne dzieciństwo, zabawy na
      podwórku ze stadem kolezanek i kolegów, dzięki czemu mogłam
      pomalutku "trenować" to czego moi rodzice uczyli mnie od początku..w
      tym odpowiedzialności, co powtórzyłam wychowujac własne dzieci.
      Druga uwaga to taka, że obecnie wychowanie i nauczenie dzieci
      bezpiecznego poruszania sie w otaczającym swiecie zastąpiło dbanie o
      ich bezpieczeństwo przez odcinanie ich od tego życia..i sadzę, ze to
      jest przyczynz, ze dzieci sa coraz mniej odpowiedzialne, zaradne..a
      co gorsza wydłuża się ten okres "gniazdowania" do granic paranoi,
      kiedy to 18-latka uważa się za dziecko..i na tej granicy wiekowej
      sie często nie kończy..bywa, ze za dziecko uważa się również osoby
      duzo starsze, posiadające często juz własne dzieci..i trudno sie
      dziwić jeżeli do tego czasu żyły pod kloszem opieki rodzicielskiej,
      nie mając mozliwości "potrenować" odpowiedzialności..i bywa, ze
      faktycznie psychicznie sa dziećmi, jeżeli dotychczas były ciagle
      trzymane za raczkę..zamiast rozsądnie, powoli wprowadzać je w świat.
      Najłatwiejszym sposobem na "ochronę" dziecka jest trzymanie go za
      rączkę do momentu gdy trzeba je będzie puścić w świat..tyle, ze może
      sie okazać, ze ten przysłowiowy 18-latek ma tyle wiedzy o zyciu,
      zagrożeniach, odpowiedzialności co przedszkolak
      • donkaczka Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 13:51
        polecam wam lekture

        www.nysun.com/editorials/why-i-let-my-9-year-old-ride-subway-alone
        www.violentacres.com/archives/467/childhood-then-and-now

        zgadzam sie babciu, ze gniazdowanie sie wydluza a troska o dziecko w
        nadopiekunczosc przeradza

        swoja droga, skad taki wzrost paranoi na roznych tlach.. media? net?
        • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 14:28
          chetnie bym poczytała..ale angielski znam w stopniu podstawowym..
          > swoja droga, skad taki wzrost paranoi na roznych tlach.. media?
          net?
          łatwiej jest dziecko "zamknąć" w domu lub narzucić mu własną
          nieustająca opieke niz uczyć o zagrożeniach od okresu niemal
          niemowlecego (jak ja to robiłam), o odpowiedzialnosci jaka spoczywa
          na coraz to starszym człowieku, ze dorosłość to nie "mogę wszysko"
          tylko właśnie ograniczenia wynikające z odpowiedzielności, że jest
          zasada:" pomóż sobie sam a Pan Bóg Ci dopomoze".. a potem pozwalać
          dzieciom w młodym wieku robic swoje małe błędy dyskretnie je
          obserwując i sprawdzając jak w praktyce wykorzystują przekazana
          wiedzę, korygujac w miare koniecznosci..mały bład = małe
          konsekwencje, mając więcej lat młodzian spuszczony ze smyczy
          rodzicielskiej popełni większe błedy..np. powiesi się na sznurku od
          huśtawki, zabawi kosztem słabszego kolegi doprowadzając go do
          samobójstwa, pozwoli sie wykorzystać bardziej cwanemu człowiekowi na
          wiele sposobów,zaczynając od finansów na seksie lub co gorsza
          własnej śmierci kończąc, bedzie jeździł po mieście z prędkością
          przekraczającą wszelkie normy lub wkurzony, ze nie moze spokojnie
          obejrzec filmu, "zabawić" sie z kolegami skatuje własne niemowle lub
          zostawi je samo na kilka dni w domu.. Wychowanie i nauka jest jak
          drabina..trzeba po kolei przejść wszelkie jej stopnie i to
          zaczynając od najmłodszego wieku..nie da się nagle nauczyć
          wszystkiego dziecka, które dotychczas było traktowane jak głupiutkie
          niemowlę, nie dając mu zabezpieczenia przed niebezpieczeństwami (bo
          przeciez nie należy kalać niewinności diecka opowiadając mu o tym,
          straszyć). Nie uda się dziecka zabezpieczyć przed wszystkim ale
          można mu dac najlepszą bron na swiecie czyli umiejętność bronienia
          się samemu.. do tego potrzebna mu jest wiedza..i to wymaga od
          rodziców poswięcenia dziecku czasu, a także chęci (odpowiedniego
          ustawienia priorytetów), świadomosci potrzeby i umiejętności
          przekazania mu tego w taki sposób by nie bał się "swiata" ale by
          dziecko umiało sie bronic lub wiedziało gdzie sa granice zagrażające
          jego życiu lub zdrowiu..i to nie od jakiejś tam magicznej granicy
          wiekowej do której dziecka nie mozna samego zostawiać, puszczać
          samopas itd. tylko od samego początku, kiedy dziecko zaczyna
          wchodzić w swiat zewnętrzny, nawet od kiedy idzie sie pierwszy raz
          do piaskownicy lub na plac zabaw
          • modespia Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 15:02
            5 latka bez opieki o godzinie 20 to zdecydowana nieodpowiedzialność i głupota
            rodziców, ale ja bym pewnie też 9 letniej nie pozwoliła na zabawę o tej porze.
            Niestety taka tragedia mogła się wydarzyć również o każdej innej porze w ciągu
            dnia...
            • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 15:06
              Fakt, w dzień może stać się równie wiele tragedii, jednak po 20.00 dziecko jest
              na nie narażone bardziej i będę się przy tym upierać.
              • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 15:38
                > po 20.00 dziecko jest
                > na nie narażone bardziej

                Czy bardziej? Ja myślę że chodzi tu o coś innego. To konkretne wydarzenie mogło
                mieć miejsce o jakiejkolwiek porze dnia ale u mnie właśnie wieczorem byłoby
                większe prawdopodobieństwo że któreś z nas rodziców by to zauważyło i
                zareagowało. Tylko tyle. I naprawdę nie chodzi o pastwienie się nad rodzinom
                zmarłej ale na to żeby z tej śmierci wynieść mimo wszystko jakąś naukę: że
                dzieci to tylko dzieci, że czasami popłaca ograniczone zaufanie.
                • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 17:19
                  Wieczorami dzieci są narażone na inne rodzaje niebezpieczeństw - o tej porze
                  wychodzą na podwórka szaleni nastolatkowie, biegają bez smyczy psy, a
                  przynajmniej więcej niż w dzień, szwędają się pijaki itd. W dzień na placach
                  zabaw jest więcej dzieci z opiekunami i zawsze ktoś może zareagować. Nadal
                  uważam, że 20.00 to nie jest dobra pora dla pięciolatki biegającej po dworze
                  samopas.
            • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 15:36
              ja w tym wieku bawiłam się spokojnie na podwórku do zmroku ze stadem
              kolegów i kolezanek, czesto jakaś mamusia siedziała w oknie lub na
              ławce na podwórku..rozumiem, ze teraz nie ma na to szans, bo życie
              towarzyskie wśród sasiadów zanikło i "każdy sobie".. moje dzieci do
              19-tej, bo o tej porze była bajka, potem kolacja, kąpiel..i godzina
              na "nocne Polaków rozmowy".. na rózniste tematy w tym m.in. na co
              uważać, jak sie zachować, dlaczego nie ufac obcym, którzy chcą
              zabrać gdzies dziecko bez wiedzy mamy, czemu sie drzec gdy rozi, że
              zrobi krzywdę, dlaczego trzeba mamie powiedziec, że chce sie pójśc
              do kolegi do mieszkania, dlaczego trzeba zwracac uwage co się dzieje
              z brate i innymi dziecmi, co robic gdy dzieje sie
              coś "nienormalnego" z kolegą, w ten sposób prygarnełam na noc kolege
              synów, których matkę po zasłabnieciu zabrało pogotowie, inaczej
              młody zostałby sam bez opieki na podwórku lub pewnie odwieziony do
              Izby Dziecka gdyby był z mamą (samotna matka)..moje dzieci
              puszczałam same do przedszkola po wcześniejszych naukach i
              instrukcjach..idąc za nimi w pewnym oddaleniu i obserwujac ich
              zachowanie..potem omawiałam co robili (nie przyłapali mnie
              na "sledzeniu")..i musiałam ich tego uczyc, bo obaj od 7-ego roku
              zycia z kluczem na szyji musieli sami wychodzić do szkoły, zamykać
              drzwi, przejść bezpiecznie 3 kilometry mijając 2 mało ruchliwe ulice
              i jedno skrzyzowanie ze światłami, potem wrócic bezpiecznie do domu
              (przy szkole nie było świetlicy, babcie w wieku produkcyjnym
              a "instytucja" opiekunki jeszcze praktycznie nie istniała i nie
              byłoby mnie na nia stać)..mało tego szieci w tym wieku same!! robiły
              juz kolację, kupiłam bezpieczna krajalnice do chleba, nauczyłam ich
              ją obsługiwać, tak, ze wracając ze szkoły potrafiły zrobić sobie
              jeść..w wieku 10 lat bez problemu moi chłopcy umieli samodzielnie
              zrobic obiad bez puszczania chałupy z dymem i zachowyjąc wszystkie
              palce, odgrzanie gotowego to była dla nich pestka..Ja pierwszy obiad
              ugotowałam z kuzynka na kuchni opalanej chrustem(część sama musiałam
              porabać), po wykopaniu warzyw, obraniu ich i posiekaniu..mając 6
              lat!! co prawda to była z naszej strony niespodzianka dla rodziny
              pracującej przy zniwach..ale wcześniej byłyśmy tego wszystkiego
              uczone i nauczone tak by wykonac wszystko bezpiecznie..gdy miałam 12
              lat odbyłam pierwsza samodzielna podróż pociągiem na dłuższej
              trasie, oddana pod "opiekę" konduktorce(tyle, ze czasem
              zaglądała)..rok później regularnie, samodzielnie podróżowałam do
              miejscowości odległej o 30 km, do ciotki..gdy miałam 15 lat w
              tajemnicy przed rodzicami wybrałyśmy sie z 4-ema koleżankami nad
              morze pod namioty (zadna nie ucierpiała), wracałam sama, wcześniej
              niz pozostałe, bo musiałam zdążyć na obóz..od 16-tego jeździłam już
              z ich przyzwoleniem, do zamążpójścia w wieku 21 lat zwiedziłam juz
              cała Polskę i rodzice nie musieli się obawiac o moje
              bezpieczeństwo..choc nie mieli ze mna kontaktu, bo o komórkach nikt
              jeszcze nie słyszał a listy "szły" tydzień
              • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 17:23
                Kiedyś były inne czasy,nie zauważylaś?
                • landri83 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 22:16
                  Nie takie znowu inne. Pedofile to nie wynalazek ostatnich lat. Dzieci ginely na skutek glupich wypadkow tez wczesniej. Co wiecej - dzis dziecko ma szanse duzo wieksze na przezycie dziecinstwa... Tyle ze wczesniej wiedzialo sie o tego typu tragediach ze swojej wsi, a po pol roku plotka docierala na szczebel wojewodzki. A teraz takim newsem zyje cala Polska, a zaginieciem dziewczynki w Portugalii - cala Europa. Ot, globalizacja.
                • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 09:36
                  właśnie zauwazyłam!! my bylismy wychowywani a nie chowani pod
                  kloszem..i wbrew temu co pisze dziewczyna nizej nie zazdroszczę
                  obecnym dzieciom, bo to my mieliśmy dzieciństwo, mamy z niego wiele
                  wspaniałych wspomnien..co będa miały obecne dzieci? wspomnienie z
                  chodzenia po parku z mamusią za rączkę?..czy z wizyt na salach
                  zabawy..a moze z dodatkowych zajęć angielskiego..ja mając 8-9 lat
                  bawiłam sie z cała dzieciarnia z podwórka w podchody, chowanego
                  (najlepsza zabawa była o zmroku)graliśmy w gumki,
                  skakanke, "noża'(która mama teraz pozwoli wynieść nóż na podwórko?),
                  w zbijaka, budowanie cudów-niewidów w pisakownicy..i całe stado
                  innych zabaw, przygód, znanych tez z dziecięcej literatury, gdzie
                  bohaterowie maja po 4-9 lat, na które obecne dzieci nie mają szansy,
                  bo żadna mama na to nie pozwoli..z powodu swojego strachu o
                  dziecko..a mogła je przygotowac do samodzielnego przebywania na
                  podwórku podobnie jak to zrobili moi rodzice i jak ja robiłam w
                  stosunku do swoich dzieci..a potem obserwowałam dyskretnie jak to
                  wykorzystuja w praktyce..to wymagało niestety poswięcenia przez
                  rodziców trochę czasu..ale wtedy TV nie było praktycznie i seriale
                  nie zajmowały tyle cennego czasu mamusiom. Pedofile byli, owszem,
                  ale natykało sie na nich w późniejszym wieku ponad 12 lat i
                  dziewczynki swietnie sobie z nimi radziły, tym bardziej, ze były w
                  grupie..niestety najczęściej byli to opiekunowie z zajęć
                  pozalekcyjnych
                  • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 10:25
                    > my bylismy wychowywani a nie chowani pod
                    > kloszem..i wbrew temu co pisze dziewczyna nizej nie zazdroszczę
                    > obecnym dzieciom,

                    Dzisiaj jest dzisiaj. Nie ma sensu roztkliwiać się jak kiedyś się dzieci chowało
                    bo to było kiedyś. Pisałaś że masz wnuczkę i jej ci też żal?
                    • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 15:20
                      mam wnuczka..i to w wieku nie łapiącym sie na przykład dla tego
                      wątku, bo ma dopiero 16 miesiecy..ale z tego co wiem biega bez
                      nieustannego pilnowania przez osoby dorosłe (teraz zajmuje sie nim
                      druga babcia) po sporym ogrodzie (ok 2 h) gdzie ma pisaek, krzaki,
                      górki i dolinki..o zgrozo czasem jedynie w obecnosci 11 lub 14-
                      letniego kuzyna, z którymi "gara" w piłkę lub bawi się na tysiące
                      sposobów..zanam tych chłopców i jestem spokojna o wnuka..o drugie
                      zgrozo przekopywał ten ogród z dziadkiem, taszcząc czasem wielki
                      szpadel za dziadkiem przez cały ogród smile), widział dżdżownice,
                      biedronki, latał za kurczakami i śledził ścieżki mrówek, starsi
                      chłopcy maja kolegów i nie są ograniczani jeżeli chodzi o wyjście z
                      kolegami "gdzieś tam": na sanki, rower, pograc w piłke..i to od
                      kilku lat
                      • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 15:22
                        ps. młodszy kuzyn, ten 11-letni potrafi sam ugotowac obiad i robi
                        swietne bitki cielęce, co miałam okazję spróbować..starszy nawet
                        pierniczki umie upiec (ja nie)
                      • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 16:18
                        > mam wnuczka..i to w wieku nie łapiącym sie na przykład dla tego
                        > wątku, bo ma dopiero 16 miesiecy..ale z tego co wiem biega bez
                        > nieustannego pilnowania przez osoby dorosłe (teraz zajmuje sie nim
                        > druga babcia) po sporym ogrodzie (ok 2 h)

                        Ale o czym mówimy? Zajmuje się nim ktoś czy samopas po wsi czy mieście biega?
                        Zresztą nie chce się licytować. Na pewno ktoś będzie małego do pierwszej klasy
                        też prowadził mimo iż Ty biegałaś najpewniej sama. To że dzisiaj się inaczej
                        wychowuje to fakt. Inaczej nie znaczy gorzej. Nawet moja niereformowalna
                        teściowa dzisiaj biega za wnukami mimo iż swoje dzieci puszczała już dawno same
                        na podwórko.
                        • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 16:52
                          a p[rzeczytałaś cały post? tam wszystko napisałam..czasem "biega" z
                          starszymi kuzynami..posesja w sporym miescie w spokojnej
                          dzielnicy..ja jak pisałam w poscie wyzej nie miałam wyboru i dzieci
                          od 7-ego roku życia same tuptały do szkoły przez pół miasta..ale ja
                          je do tego przygotowywałam conajmniej 3 lata (starszego), a
                          młodszego przez 5. Za młodszym z kuzynów babcia ani mama nie biegały
                          i nie biegaja..miał jeden powazny wypadek ..w szkole
                          • kropkacom Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 17:00
                            > a p[rzeczytałaś cały post? tam wszystko napisałam..czasem "biega" z
                            > starszymi kuzynami..posesja w sporym miescie w spokojnej
                            > dzielnicy..

                            Dla mnie posesja to teren prywatny i ogrodzony. Jak bym wiedziała że bezpieczny
                            (dobrze zamknięty i bez żadnych studzienek itd) tez bym pewnie pod okiem
                            nastolatka pościła. Odpowiedzialnego nastolatka.

                            > nie miałam wyboru i dzieci
                            > od 7-ego roku życia same tuptały do szkoły przez pół miasta

                            A ja na szczęście mam wybór. Ile lat temu Twoje dzieci zaczynały naukę? Już
                            pewnie od tego czasu sama ilość samochodów uległa zwielokrotnieniu.
      • kali_pso Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 20:46
        > Druga uwaga to taka, że obecnie wychowanie i nauczenie dzieci
        > bezpiecznego poruszania sie w otaczającym swiecie zastąpiło dbanie
        o
        > ich bezpieczeństwo przez odcinanie ich od tego życia..



        ..coś w tym jest..
        A potrzeba znalezienia ujścia dla własnych lęków, samookreślenia w
        konfrontacji ze światem jest często przeraźliwie dojmująca. Jeśli
        rodzice tego nam nie umożliwią, sami będziemy szukać dróg, aby się z
        nim zmierzyć, chociażby przez nieumiejętne balansowanie na granicy
        realu i wirtualnej rzeczywistości.
    • daga_j Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 13:30
      Tak to straszna tragedia. Rozumiem, że 8 czy 9 latki bawią się same na dworze i
      gdyby jej koleżanką była rówieśnica a nie 5 latka to może skończyłoby się
      przeżyciem, bo druga 8 latka zorientowałaby się, że coś jest nie tak i zawołała
      pomoc. Natomiast nie można winić 5 latki, że nie zrozumiała sytuacji i poszła do
      domu. Winić należy jej rodziców, którzy pozwolili 5 latce bawić się samej na
      dworze! Po pierwsze jest to niebezpieczne dla 5 latki, a po drugie widzimy, że
      może źle skończyć się dla innych dzieci na placu zabaw - nawet w innej sytuacji,
      nawet gdyby nie bawiły się razem. Powiedzmy, że 5 latka wlazłaby na drzewo i
      zupełnie obca jakaś 8-9 latka by chciała ją uratować, pomóc jej i sama by
      poniosła szkodę - to też wina rodziców tej 5 latki, bo to oni są odpowiedzialni
      za dziecko.
      Także nie można zostawiać małoletnich dzieci samym sobie - trudno mi ocenić do
      jakiego wieku, bodajże kodeks prawa ma to zapisane, ale tak na "chłopski" rozum
      my jako 7 latki biegałyśmy już bez rodziców prawda. Myślę że już 7 latek jest w
      stanie zrozumieć o wiele więcej niebezpieczeństw niż 5 latek. Ale u mnie na
      osiedlu też widzę dzieci 5 i 6 letnie bez opieki, a nierzadko dzieci 2-3-4
      letnie pod opieką 10 letniej siostry.
    • inguszetia_2006 Re: Tragedia na huśtawce... 25.05.09, 23:48
      Witam,
      Jako dziecko spadłam z trzepaka, gdzie uskuteczniałam figury akrobatyczne.
      Spadłam raz,spadłam drugi, trzeci raz jak spadłam, to mnie zbierali jako
      połamańca. Co robiłam? Chodziłam po szczycie trzepaka,chciałam zrobić efektowny
      podskok na szczycie,a epilogiem miał być fikołek na szczeblu niżej. Byłam
      dzieckiem-gumą, więc nie miało prawa się nie udać. Ale mi się nie udało.
      Cholera, rąbnęłam głową o chodnik i potem już nie pamiętam. Mogłam złamać
      kręgosłup,a tylko kulasa złamałam i rękę.I wstrząśnienie mózgu miałam. Ale to
      jeszcze nic. Użądliła mnie osa,albo pszczoła, więc wylądowałam w szpitalu, bo
      zemdlałam. No, wiadomo, uczulenie. Drugi raz też mnie użądliła i ta sama
      śpiewka. Idźmy dalej. Pojechałam z kolegami nad jezioro jako nastolatka i tak
      skoczyłam do wody, że przygrzmociłam w taflę wody pod złym kątem i z bólu
      zemdlałam w wodzie. Wyjęli mnie, a jakże, choć myśleli, że to dowcip najpierw,
      ale ja nie pamiętam tego, bo ból odebrał mi pamięć tej cudownej chwili.
      I naprawdę, moi rodzice niczemu nie byli winni.
      Ja sama to wymyśliłam, że będę pleść wianki, żeby mnie osa użądliła,sama
      chciałam się popisać przed koleżankami akrobatyką i sama chciałam skoczyć do
      wody, bo nie wiedziałam,że tak krzywo skoczę. To ja na to wpadłam. Mama by mi
      nie pozwoliła nigdy wleźć na ten trzepak i skakać do wody pod złym kątem.
      Pzdr.
      Inguszetia

      • thaures Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 10:14
        Moje 9 letnie dziecko było wczoraj na placu zabaw do 20.30. O tej godzinie było
        jeszcze jasno- nie przesadzajmy. Plac zabaw mamy we własnym ogrodzonym ogrodzie.
        Nie jestem przewrazliwiona, mój mąz tak-ale też nie sprawdza co minutę co dzieje
        się z dzieckiem-od 2 lat przynajmniej
        • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 11:18
          Nie porównuj przydomowego ogródka do publicznego placu zabaw, często od domu
          oddalonego, to zupełnie inna sprawa i inne rodzaje zagrożeń.
          • thaures Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 11:40
            Ale w artykule nie ma słowa, że miejsce zabawy było gdzieś oddalone od domu.
            Może to też był przydomowy plac zabaw.
            • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 14:09
              Może tak, może nie. Odniosłam się do Twojego posta.
    • lena_madzia Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 14:59
      W mojej najbliższej rodzinie była pare lat temu wielka tragedia,
      gdzie moja babcia zajmowała sie dwoma wnuczętami-niemowlakiem i
      pęciolatką.

      Babcia poszła do domu przewinąć niemowlaka, a na podwórku na chwilę
      została 5-cio latka. W tym czasie przyszedł rok starszy rówieśnik z
      sąsiedztwa i jakimś sposobem dzieciaki poszły nad pobliski staw.

      I do dnia dzisiejszego nie wiadomo, czy ta dziewczynka sama weszła
      do tego stawu, czy ten chłopak ja popchnął, -w każdym razie ta mała
      utopiła sie w tym stawie.
      Chłopak zamiast lecieć do babci czy do kogoś dorosłego to
      przestraszył się, uciekł do domu i nikomu nic nie powiedział,
      a potem za skarby świata nie chciał potem powiedzieć jak ta
      dziewczynka znalazła sie w tym stawie.

      Wniosek taki ze wystarczy dosłownie chwila i nieszczęście gotowe.
      Ja po tamtej historii jednak wole mieć dzieciaka na oku, niż potem
      sobie wyrzucać do końca życia, że mogłam coś zrobić a nie zrobiłam...
      • babcia47 Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 15:31
        mój syn doznał ciężkiego poparzenia stojąc miedzy dwiema babciami
        oddalonymi od siebie o niecały metr..wszystkiego nie przewidzisz,
        wszystkiemu nie zapobiegniesz..
        • fjefjurka71 Re: Tragedia na huśtawce... 27.05.09, 12:12
          Ale jeśli można pewnym wydarzeniom zapobiec, to warto zawczasu pomyśleć i
          postarać się zapobiec, a nie potem sobie to wyrzucać.
    • lubie_gazete_comeback Re: Tragedia na huśtawce... 26.05.09, 15:01
      Dla pięciolatki też będzie uraz do końca życia.
      Koszmar.
      • emilka_x Re: Tragedia na huśtawce... 27.05.09, 13:08
        Zgodzę się z Babcią,dzieci trzeba uczyć,pokazywać,tłumaczyć a nie chować pod
        kloszem.Moja znajoma często pozwalała swojej córce oglądać "Piotrusia Pana"
        dziewczyna 7-letnia,pewnego dnia mała postanowiła nauczyć się latać tak ja
        PIotruś,weszła na meble i skoczyła na podłogę (mama była w kuchni,dziewczynie
        nic się nie stało,mama skrzyczała,ale dziecko się nie przejeło,kilka dni później
        mała nadal chciała nauczyć się latać,poczekała aż mam wyjdzie do
        łazienki,otworzyła okno i skoczyła,szczęście że to był parter,skończyło się na
        złamaniu ręki.Gdyby mama wytłumaczyła dziecko że to bajka,że to fikcja,że w
        prawdziwym życiu nie umie się latać,że nie ma się kilku żyć.Wiem w tych
        czasach...W tych czasach po prostu rodzice idą na łatwiznę,wolą chronić czy
        zakazywać niz tłumaczyć dziecku,niż uczyć dziecko świata.Tragedie się zdarzają,w
        tym wypadku nie winie rodziców i nie ważne czy była by to 15-sta czy
        20-sta,mogło się to zdarzyć o każdej porze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka