Znalazłam fajny
artykuł
dziś w gazecie.
Mam akurat chorą na raka babcię, która (decyzją rodziny) i po części własną
nie jest informowana na zaawansowaniu choroby. Lekarz psycholog z hospicjum z
tego powodu był oburzony. Babcia jest inteligentną osobą i wie, że po 2 b.
poważnych operacjach na jelitach i babskich narządach w celu usunięcia sporych
guzów ma marne szanse na przeżycie trzeciej. Pomijając cierpienie.
Babcia nie zadaje "trudnych" pytań, a my nie męczymy jej informacjami o
tragicznych wynikach badań i wyrokach lekarzy...
Z racji tego, że jestem sceptyczna w stosunku do homeopatii tak sobie myślę,
że może warto "wierzyć" w świetle tych doniesień

.
Co Wy myślicie o takiej "wiedzy"?