Dodaj do ulubionych

Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią?

01.09.09, 11:59
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu - sama byłam puszystą
nastolatką i wiem jaki to później problem. A teraz coraz częściej
widzę zapasione kilku latki, nawet takie 4-6.
Nie raz widzę jak mama ładuje w małego monstera chipsy czy inne
badziewie. Syn sąsiadów waży ponad 60 kg a ma 10 lat (rozstępy ma
takie, że widać z odległości kilku metrów), sześciolatek znajomych -
35. W obu domach pączki, chipsy, paluszki, batoniki i wafelki leżą
po prostu na talerzu w kuchni, dzieci piją tylko soki z kartonów,
generalnie jedzą co chcą i kiedy chcą.
Dlaczego rodziców nie interesuje zdrowie swoich dzieci? Nie tylko
czysto fizyczne, ale że tak powiem psychiczne. Wiadomo, że klasowy
grubas nie ma łatwego życia.
Ja rozumiem, że czasem dziecko jest chore, ale to jest jakiś
margines.


Obserwuj wątek
    • mondovi Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:00
      jakich odpowiedzi na forum się spodziewasz?
      • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:04
        Nie spodziewam się takich a takich odpowiedzi - stąd pytanie.
        • mondovi Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:26
          może byłyby sensowne odpowiedzi, ale w pytaniu jest zawarte oskarżenie. skąd
          wiesz, że nic nie robią? może robią, ale dziecko w szybko nie chudnie. a pytanie
          na podstawie doświadczenia z jedną, czy dwoma rodzinami też nie za bardzo ma
          sens, bo powinno brzmieć "czemu "oni" nic nie robią"
    • kropkacom Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:03
      A skąd wiesz czy nie robią nic? To ze dzieć nie chudnie w oczach jeszcze nic nie
      znaczy. Dobrze że moje chude i nikt nie pod tym względem nie ocenia.
      • kropkacom Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:04
        Przepraszam za błędy smile
        • agunia241082 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:09
          Ja napiszę tak:jeżeli ktoś jest i był szczupły i ma otyłe dziecko,
          to nic nie robi bo nie doświadczył przykrości jakich te dzieci
          pózniej doświadczają!!
          Ja zawsze należałam do tych puszystych,córka moja to chudzielec,ale
          ostatnio zauważyłam ,że trochę przybrała i to był dla mnie
          sygnał!!!!,uważam na to co mała je!!Póki ja mam na to wpływ, to wolę
          jej ograniczyć trochę słodkości itd..jak bedzie starsza to sama
          zdecyduje czy woli byś szczupłą czy nie!!!
          • agunia241082 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:15
            Dodam jeszcze,że moja siora zawsze była szczupła a jej córka ma
            4latka i jest grubaśna,ale to wina matki.która ją wozi w wózku bo
            tak jej wygodnie,bo wpycha jej mnóstwo słodyczy itp....Zwróciłam jej
            raz uwagę że krzywdzi własne dziecko,to się pogniewała,ale ja
            wiem ,że miałam racje!!!Bo takie otyłe dzieci nie mają lekko,dlatego
            staram się ,aby moja córka nie musiała przechodzic tego co Ja!!!
      • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:05
        Wiem bo znam parę takich rodzin - nie robią nic, wręcz utrudniają,
        bo tak jak pisałam, w domu jest wystawka wszelakich dóbr.
        • gryzelda71 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:07
          Skoro znasz takie dzieci i ich rodziców zapytaj u źródła.
          • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:21
            Wiesz co ludzie słabo reagują na takie pytania wprost. Kiedyś
            powiedziałam bardzo dobrej przyjaciółce, że musi się odchudzać bo
            jej życie ucieka i że nie znajdzie sobie faceta, takiego jakby
            chciała, bo tych, którym się podoba jest bardzo mało, że schudnie za
            10 lat będzie żałować że tyle czasu zmarnowała. A i na dziecko może
            być późno. Chciałam nią wstrząsnąć, wiem że może, po potrafiła
            schudnąć 10 kg i zarzuciła temat (a ma jakieś 40 kg nadwagi). I
            efekt był taki, że się na jakiś czas obraziła, tj. może obraziła to
            za dużo powiedziane, ale widać miała do mnie żal.
            Dziewczyna jest super, ma wielu znajomych, dużo osób ją lubi
            przyjaźnimy się wiele lat i chciałabym żeby też miała rodzinę, bo
            wiem, że ona bardzo chce.
            Ja wiem, że odchudzanie to bardzo ciężka praca - sama kiedyś
            zrzuciłam 18 kg (żeby nie było zarzutu, że mnie się wydaje, że to
            pstryknąć palcami).
            • gryzelda71 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:24
              Oj jak przeczytałam to co napisałaś,to mam wrazenie,ze wstydzisz sie tego jak
              kolezanka wygląda.
              • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:09
                A dlaczego miałabym się wstydzić wyglądu kogokolwiek, w ogóle bym na
                to nie wpadła. Jedyną osobą za której tuszę odpowiadam jest moje
                dziecko, bo na tym etapie je to co ja mu podam. Jak dla mnie
                koleżanka może ważyć ile chce, tylko to ona a nie ja jest z tego
                powodu nieszczęśliwa. A mnie to akurat nie pasuje, bo to fajna
                dziewczyna a mało który wolny facet chce ją poznać bliżej.

                • gryzelda71 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:13
                  A zajmij ty się własna tusza,jak masz tak koleżance pomagać.
            • mniemanologia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:25
              Widocznie nie jest typem, na którego działa taka terapia wstrząsowa.
              Ja na przykład tez bym miała żal za takie dobre rady smile
            • kawka74 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:29
              > Ja wiem, że odchudzanie to bardzo ciężka praca - sama kiedyś
              > zrzuciłam 18 kg

              Najczęściej krytykują (na różne sposoby, łącznie z rzekomą troską) wagę bliźnich ci, którzy sami mieli problem z wagą.
              Nie dziwię się koleżance, że nie jest Ci wdzięczna.
            • lena_madzia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:35
              oj cegielka przesadziłaś troche, mam dwie znajome które jest wręcz
              otyłe i udało im sie wyjść za mąż za fajnych facetów, a jedna
              niedawno urodziła dziecko, natomiast niektóre chudzielce nie moga
              sobie nijak ułożyc życia. To bez sensu co mówisz że dopiero se
              znajdzie faceta jak schudnie
              • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:22
                Na pewno jest tak, że są pewne otyłe osoby, które nie miały problemu
                ze znalezieniem partnera. Ale ogólnie nie jest dużo takich mężczyzn,
                którzy lubią panie w rozmiarze 48/50. A wąska grupa tych, którzy
                takie lubią nie musi podobać się tym paniom. Stąd otyła kobieta ma
                węższy wybór. Znaleźć porządnego parnera jest niełatwo, a jak
                znaczna grupa potencjalnych parntnerów odpada w przedbiegach, to się
                robi już zupełnie trudno.
            • kropkacom Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:10
              > powiedziałam bardzo dobrej przyjaciółce, że musi się odchudzać bo
              > jej życie ucieka i że nie znajdzie sobie faceta, takiego jakby
              > chciała, bo tych, którym się podoba jest bardzo mało,

              Nie wyszła trzaskając drzwiami? Jeśli nie to podziwiam jej anielską cierpliwość.
            • mondovi Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:18
              > Ja wiem, że odchudzanie to bardzo ciężka praca - sama kiedyś
              > zrzuciłam 18 kg (żeby nie było zarzutu, że mnie się wydaje, że to
              > pstryknąć palcami).

              a mnie się zdaje, że to nadgorliwość neofity.
            • black-cat Re: gruba koleżanka 01.09.09, 14:35
              I uchowaj Boże przed facetem, który zainteresuje się nią, bo jest
              szczupła. Chciałabyś być z takim facetem? Ja nie. Co jeśli pewnego
              dnia zachoruje, przytyje (np. na skutek brania leków - chociażby
              sterydowych), zbrzydnie, ulegnie wypadkowi, czy po prostu się
              zestarzeje, a to ostatnie czeka każdego z nas? Facet ją zostawi, bo
              przestała być atrakcyjna? A może ona się sobie podoba, i co, ma
              tracić wagę tylko dlatego, żeby jakiś facet łaskawie się nią
              zainteresował?
              Przy dużej nadwadze zawsze warto spróbować schudnąć, ale nie dla
              innych. Tylko i wyłącznie dla swojego zdrowia bo ono najczęściej
              szwankuje, kiedy dźwiga się na sobie nadmiar tłuszczu). Ale znam
              kilka zdrowych, baaardzo atrakcyjnych grubasek, a jednej zazdroszczę
              wielkiego tyłka (wielkiego to mało powiedziane, ogromnego). Tak
              go "nosi", że zawsze stojąc przy niej czuję, że mój jest blady i
              kościsty. Do tego jest piękna, gruba (zawsze była gruba), a jej
              przystojny mąż świata poza nią nie widzi.
              • lola211 Re: gruba koleżanka 02.09.09, 08:29
                > I uchowaj Boże przed facetem, który zainteresuje się nią, bo jest
                > szczupła.

                Ale przeciez tak to wlasnie dziala- ktos nam musi sie spodobac, by
                nas zainteresowac i by w ogole cokolwiek zaczac.
                Jesli komus podobaja sie szczuple kobiety(a takich facetow jest
                wiekszosc) to na osobe otyla nawet nie spojrzy jak na ewentualna
                partnerke.I wten sposob krag potencjalnych kandydatow drastycznie
                sie zawęża.

                • truscaveczka Re: gruba koleżanka 02.09.09, 10:38
                  lola211 napisała:
                  > Jesli komus podobaja sie szczuple kobiety(a takich facetow jest
                  > wiekszosc)
                  Skąd takie rewelacje? Nie znam ani jednego faceta, który by się nie rozmarzał
                  oglądając Nigellę, a ona szczupła nie jest - i wybory ich osobiste też są raczej
                  w stronę rozm. 40 a nie 36. A jedyny, który ma chudą żonę zrzędzi, ze mogłaby
                  przytyć wink
            • deodyma Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 20:10

              Kiedyś
              > powiedziałam bardzo dobrej przyjaciółce, że musi się odchudzać bo
              > jej życie ucieka i że nie znajdzie sobie faceta, takiego jakby
              > chciała, bo tych, którym się podoba jest bardzo mało, że schudnie
              za
              > 10 lat będzie żałować że tyle czasu zmarnowała.




              rozejrzyj sie kobieto wokol siebie.
              zwroc uwage na to, ile babek przy tuszy ma za mezow fajnych,
              atrakcyjnych facetow i odwrotnie.
              ile jest samitnych, atrakcyjnych i szczuplych pan, ktore jakos nie
              maja tego szczescia i jakos nie potrafia znalezc sobie partnera.
            • budyniowatowe Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 04:23
              cegielka612 napisała:

              > Wiesz co ludzie słabo reagują na takie pytania wprost. Kiedyś
              > powiedziałam bardzo dobrej przyjaciółce, że musi się odchudzać bo
              > jej życie ucieka i że nie znajdzie sobie faceta, takiego jakby
              > chciała, bo tych, którym się podoba jest bardzo mało, że schudnie
              za
              > 10 lat będzie żałować że tyle czasu zmarnowała. A i na dziecko
              może
              > być późno. Chciałam nią wstrząsnąć, wiem że może, po potrafiła
              > schudnąć 10 kg i zarzuciła temat (a ma jakieś 40 kg nadwagi). I
              > efekt był taki, że się na jakiś czas obraziła, tj. może obraziła
              to
              > za dużo powiedziane, ale widać miała do mnie żal.
              > Dziewczyna jest super, ma wielu znajomych, dużo osób ją lubi
              > przyjaźnimy się wiele lat i chciałabym żeby też miała rodzinę, bo
              > wiem, że ona bardzo chce.


              Jak to bylo, moze ktos pamieta?

              Panie Boze strzez mnie od przyjaciol, od wrogow sam sie obronie.
      • czar_bajry Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:26
        kropka a może Ty głodzisz swoje skoro chude?tongue_out
    • diabel.lancucki Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:07
      W obu domach pączki, chipsy, paluszki, batoniki i wafelki leżą
      > po prostu na talerzu w kuchni, dzieci piją tylko soki z kartonów,
      > generalnie jedzą co chcą i kiedy chcą.

      to nie musza być czipsy i batoniki. Wystarcza soki, o których wspominasz,
      danonki, danio, owocowe jogurty (jakby nie bylo naturalnych) itd. itp. Do tego
      zero ruchu, wszedzie zawieziemy dziecko samochodem, na podworko nie wypuszcze
      samego, bo zboczency w piaskownicy, a jak pojde z dzieckiem to przeciez tez nie
      bede za nim biegac, no chyba, ze z lyzeczka, zeby serek zjadl, bo glodny taki
      bidulek....
    • mniemanologia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:18
      A może to jest zgodne z tym, że była taka teoria, że dziecko samo
      własciwie dobierze sobie zbilansowaną dietę? big_grin
      A dzieci sa niewychowane, powinny pić soki ze szklanek (hehe,
      odezwała się ta, co pierwsza z kartonu żłopie wink).
    • figrut Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:21
      Moja córka była takim grubaskiem i nie tuczyliśmy jej pączkami i czipsami. Jadła
      zupełnie normalnie, ale słodycze jadała również jako słodycz, a nie posiłek. W
      wieku 6 lat ważyła 30 kg. Wraz z zwiększonym tempem wzrostu pod koniec gimnazjum
      bardzo się wyciągnęła i schudła do w miarę normalnych rozmiarów. Teraz ma 19 lat
      i jest szczupła (tak bardzo, że rękawiczki na studniówkę w rozmiarze S trzeba
      było jej nieco zwężyć). Nie ma po kim być kolosem. Ja rozmiar 40, jej ojciec
      bardzo chudy (nie szczupły, a chudy właśnie).
    • wzosia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:24
      Bo nie widzą problemu. Sama byłam i jestem gruba. Jak oglądam
      zdjęcia z dzieciństwa to mały Michelin ze mnie. Moja matka zaś uważa
      że tylko dobrze wyglądałam.
      Inni nie przyjmują do wiadomości problemu tłumacząc, że dziecko tak
      ma. Lubi jeść i przecież nie będą dziecka głodzić.
      Jeszcze inni robią i cierpią z dziećmi - tych jest najmniej i często
      walczą u dziecka z chorobami.
      • figrut Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:29
        Moja matka zaś uważa
        > że tylko dobrze wyglądałam.
        A no problem podobny do mojego. Ja uważałam, że młoda powinna jeść tyle na ile
        ma ochotę, a babcia biegała za nią z kanapkami i ganiała do obiadu bo "zdechnie
        z głodu" (autentyk) i nie jest gruba, tylko ma "figurę sportsmenki" (taaa, Agaty
        Wróbel).
        • figrut Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:31
          Dla odmiany dwójkę młodszych mam tak chudych, że w każde spodnie gumki muszę
          wciągać, bo zjeżdżają im z tyłków. Tych bym chciała nieco podtuczyć, żeby
          problemu ciuchowego nie było tongue_out i aby ich plecy nie wyglądały jak tara do prania.
    • lena_madzia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:30
      miałam okazje rozmawiac z mamami takich dzieci i wnioskuję:
      Niektórzy rodzice uważają że dziecko powinno mieć tzw. słodkie
      dzieciństwo i nie powinno mu niczego brakować z chipsami i
      czekoladami w łącznie.
      Jak już dzieciak jest gruby to maja nadzieję ze w wieku dorastania
      się "wyciągnie", dlatego nic z tym nie robią, albo też nie chce im
      sie toczyć wojny z takim słodyczożercą. Niestety taki dzieciak
      zapasiony w dzieciństwaie ma potem przeważnie całe życie problemy z
      wagą. Mówie oczywiście o tych przykładach które osobiście znam.
    • lola211 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 12:56
      Najczesciej dlatego, ze to wymaga pewnego wysilku.Trzeba
      zrewolucjonizowac sposob odzywiania, przestac kupowac slodycze i
      zapychacze- a jesli ma sie taki nawyk, to i zrezygnowac trudno.

      • wieczna-gosia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:06
        poza tym jesli rodzic sie odzywia czipsami to niby dlaczego dziecko ma karmic
        pomidorem?
        • wi0la Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:27
          w weekend byliśmy z rodzicami męża na tzw rodzinnym
          spotkaniu.Teściowa miała urodziny imieniny i dodatkowo rocznice
          ślubu.Impreza była w sobotę a w niedzielę zakończenie. W sobotę syn
          jadł obiad obok mnie.Zjadł trochę zupy i trochę drugiego(nie
          wciskamy w niego jedzenia jak nie chce) .Mama już coś burczała ,że
          mało zjadł.Ale że siedziała daleko nie mogła go jeszcze podkarmic.
          W niedzielę na śniadanie zeszłam trochę później ,synek już siedział
          przy śniadaniu obok teściowej.I słyszę ja już nie chce jeść.Ale
          zjedz ostatnią łyżkę no szybko bo nie urośniesz i takie tam.
          Mąż powiedział mamie ,żeby dała już spokój.I co sie okazało,że
          mama "wciskała" mu trzecią miskę płatków z mlekiem. A potem ganiała
          za naszym 4latkiem z rogalikiem i dziwiła się ,że nie chce jeść.

          Czemu to piszę , bo mąż jak i jego siostra mają problemy z
          nadwagą.Mąż musi się bardzo pilnować z jedzeniem i ćwiczyć.
          Bo w domu rodzinnym było póki nie zjesz wszystkiego(ogromne porcje i
          tak jest do teraz)od stołu nie odejdziesz.
          I tak próbuje karmić synka naszego,na szczęście parę razy w roku
          • wi0la c.d. 01.09.09, 13:29
            i nie zawsze jest to wina chipsów czy innych zapychaczy,tylko
            ogólnego przekarmiania
    • luagmako Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:21
      Czasem babcie przekarmiają swoje wnuki wedle starej złudnej
      zasady "grube dziecko to zdrowe dziecko"...
      gdy dziecko zje niepełny posilek to lament wielki "przeciez on nic nie
      zjadł przez caly dzien" ...
      dodatkowo zapychają słodyczami, bo to przecież rola babci by
      rozpieszczac...
      Smutne, ale prawdziwe - niestety..sad
      • gryzelda71 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:28
        Oj,znaczy szczupłe dzieciństwo to dzieciństwo bez babci.
        • verdana Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:34
          Mnie tez dziwi bardzo grube dziecko jedzace batonika za batonikiem.
          Ale z drugiej strony - bylam dzieckiem z nadwaga, ktorego rodzice
          bardzo dbali o to, aby nie tylo. Słodycze - rzadko, napoje
          nieslodkie, na obiad albo zupa, albo drugie, jak najmniej chleba
          itd.
          Efekt - odchudzana od 10 roku zycia nigdy nie bylam szczupla,
          organizm przestawil się tak, ze nawet dietetyk i Meridia mnie nie
          odchudzą, zreszta obiektywnie - jestem na skraju nadwagi i tyle -
          dla mojego wieku jestem wrecz akurat.
          Tylko kompleksy, jakich się nabawilam, widzac, ze moi rodzice nie
          mogą mnie zaakceptować za grubej (a nie mowili tego wprost nigdy)
          spowodowały, ze ani przez jeden dzień w zyciu nie czulam sie
          atrakcyjna. Patrze w lustro i widze otyłą, ochydną babę, ktora
          powinna zaslaniać co sie da. Nigdy nie nosilam krotkich spodni, na
          plazy siedze całkowicie ubrana, na imprezy tłustemu hipopotamowi
          oczywiscie nie chciało się chodzić, bo komu sie spodoba(a miałam
          lekka nadwagę, a w wielu 20 lat i to nie..).
          Czyli - ostrożnie z odchudzaniem dzieci. Bo trzeba pamiętac, ze swój
          obraz z dzieciństwa potrafi pozostać na zawsze.
          • majenkir Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:43

            verdana napisała:
            > Czyli - ostrożnie z odchudzaniem dzieci.

            Gdyby byly karmione tak jak powinny byc, nie byloby mowy o zadnym
            odchudzaniu.

            Sierpien, po trzech latach nieobecnosci, spedzilam w Polsce. Bylam
            zaskoczona iloscia malych grubasow. Co ciekawe, ich matki z reguly
            byly szczuple.....
            • verdana Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:15
              Nie, nieprawda.
              Ja bylam karmiona jak powinnam być. Moje dzieci byly karmione jak
              powinny. Efekt - dwoje niedowagą, corka z nadwaga - a ta akurat
              najmniej obecnie jedzaca.
              Gdybyto było takie proste...
              • wieczna-gosia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:21
                Jak sie ma wiecej dzieci to od razu widac ze nic nie jest proste smile

                Ja mam 3 corki szparagi i jedna ewidentnie z moim typem budowy. I ona jest
                uwazana za grubsza chociaz ani z BMI to nie wynika ani obiektywnie dziewczyna
                trenuje zagle, codziennie plywanie, dwa razy tygodniowo godzina biegow, raz WF,
                wiec sklada sie wylacznie z czystej zywej tkanki miesniowej. I jest karmiona
                przez tescia uwagami o wadze, ktos potrafi rzucic uwage tu, uwage tam, a
                kompleksy rosna. NAWET JESLI rok czy dwa lata temu miala jekis dzieciecy
                niewinny tluszczyk- to przez ostatni rok urosla 10 cm a nie utyla ani kilograma
                czyli schudla smile a odbior sie nie zmienil. Je dokladnie to samo jedzenie na
                ktorym 3 siostry i brat sa chudzi jak makarony.
            • lola211 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:18
              > Gdyby byly karmione tak jak powinny byc, nie byloby mowy o zadnym
              > odchudzaniu.

              To akurat nie jest takie oczywiste.
              • aurita Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 15:35
                > > Gdyby byly karmione tak jak powinny byc, nie byloby mowy o zadnym
                > > odchudzaniu.

                1) bzdura: moja byla na granicy DOLNEJ normy jezeli chodzi o zapotrzebowanie dla
                jej wieku a wyszla poza gorna siatke centylowa
                2) i tak nie ma mowy o odchudzaniu: dzieci rosna i ich sie nie odchudza
          • atra1 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 20:13
            Verdana, jakbym czytała o sobie! Do dziś pamiętam to karcące spojrzenie z dzieciństwa, kiedy coś jadłam a mama patrzyła, czy ne za dużo... Jeść lubię i lubiłam, to jak wyglądam teraz jest tylko i wyłącznie moim działaniem,

            ale
            jak oglądam zdjęcia sprzed 15 lat widzę zgrabną dziwczynę o budowie odchudzonej jeszcze ciut Darii WIdawskiej i widzę, że wyglądałam dobrze. A i tak słyszałąm od mojej mamy "pamiętaj musisz się pilnować" NIGDY nie czułam się szczupła, sporadycznie cuzłam się atreakcyjna.

            Zręsztą, jak teraz napisałam te słowa "musisz się pilnować" to tak się we mnie zagotowało, ze miqałam ochotę pierdyknąć komputerem o ziemię, tak to we mnie siedzi.

            Z tym, ze w strój się ubiorę, jak jest gotrąco to mam w duszy jak wyglądam, ale np w towarzystwie innych kobiet zawsze czułąm i czuję się mniej atrakcyjna. A podobnom niebrzydka, mimo wszystko.
            • atra1 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 20:46
              sorki za te literówki okropne, nerwy mnie żarły
          • zonka77 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 14:07
            verdana jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Ja nie odchudzam córki. Jeśli chce
            zjeść dwa dania - proszę bardzo! Nie wyliczam jej kęsów. Bułeczki kocha i
            mogłaby się nimi opychać z łakomstwa a nie z glodu (nawet same buły mogłaby
            wpychać pół dnia gdyby pozwoliła)
            Napoje słodkie też pije ale z umiarem. nie zabieram - po prostu nie kupuję dużo
            - głównie pije wodę. Nie dlatego że jej każę ale dlatego że jest przyzwyczajona
            i LUBI. Bierze łyk zimnej wody z lodówki i robi mniiiaaammmm. Napojów gazowanych
            nie pijemy w domu poza mężem który lubi colę i uważa to za swój nawyk smile Mała na
            szczęście nie znosi gazowanego (nigdy jej nie nauczyłam tego pić)

            Ja uważam że moje dziecko jest piękne (dla mnie oczywiście najpiękniejsze a
            obiektywnie to ładna dziewczynka) i ona o tym wie. Zdecydowanie wiem że nie
            uroda jest najważniejsza ale chcę żeby samą siebie lubiła więc chętnie obdzielam
            ją komplementami i nie tylko ja. Zakłada strój 2 częściowy bez problemu, krótkie
            spodenki i spódniczki uwielbia - i super wygląda. Ogólnie nie przejmuje się
            jeszcze bardzo wyglądem bo ma dopiero 8 lat (chociaż już trochę zaczyna)
            chodzimy razem na zakupy, biorę pod uwagę jej zdanie przy wyborze ubrań,
            uwielbiam ją fajnie czesać. Ogółem - lubi ładnie wyglądać i ja lubię kiedy
            ładnie wygląda.
    • lineczkaa Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:50
      Większość otyłych dzieci jest fatalnie odżywianych, to raz. Dwa, to nawet jeśli rodzić w domu o dietę dziecka dba, to załatwiają ich wysiłki sklepiki szkolne, gdzie jabłka gniją za regałami uginającymi się od wafelków i chipsów. Inna sprawa, że dobrze zbilansowana dieta, powoduje to, że organizm nie ma ochoty na wafle, chipsy i inne śmieci. Ale doprowadzić organizm do takiego "czucia" jest trudno i wymaga pracy i samozaparcia. Zwłaszcza, że dzieci spędzają dużo czasu poza domem. No i zdrowa żywność jest droższa.
      Co do wyglądu, to bym się nim nie sugerowała przesadnie. Moja 4latka, która jest jak rzepa i w dodatku wysoka, waży 18 kilo, a wygląda na sporo więcej.
      • majenkir Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 13:54

        lineczkaa napisała:
        > No i zdrowa żywność jest droższa.

        Raczysz zartowac....
        • aurita Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:07
          nie raczy

          Zdrowa zywnosc jest drozsza
        • mniemanologia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:10
          A nie?
          Wędliny, pieczywo, napoje. Płatki śniadaniowe. Zupa "prawdziwa" vs z
          kostki/torebki. Jajka.
          • aniorek Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 12:13
            Dokladnie. Niech sobie madrala powyzej porowna chocby ceny jajek dwojek i
            zerowek, albo porzadnego miesa i tanich wyrobow miesopodobnych.

            Kiepskie zarcie jest tansze.
    • aurita Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:02
      moze zapytaj sasiadow? oni najlepjej ci odpowiedza suspicious

      jak moje dziecko przytylo po przejsciu na pokarm staly to "cos" robilam
      (dietetyk, badania itp) ale nie nosilam transparentu z napisem "cegialko: moje
      dziecko jest grube ale ja cos robie" i moze to byl blad?


      • verdana Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:17
        Otóż to.
        I ja i moja córka mamy cholernego pecha. Nasza "normalna"
        temperatura to nie 36,6, ale 35,7. Teto zmienic się nie da,
        przedłuża to życie, ale powduje, ze żadna z nas nigdy szczupla
        raczej nie będzie.
        Nie bardzo wiem, co możemy zrobic, oprócz zaglodzenia się.
        • truscaveczka Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 10:40
          Verdana, ja też tak mam - co to jest? To jest jakoś opisane medycznie?
          • verdana Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 13:51
            Tak, jest.
            Czasem jest to zwiazane z niedoczynnoscia tarczycy - ale nie u nas.
            Osby, ktore mają niższa temperature po prostu potrzebuja znacznie
            mniej energii do "podgrzania" organizmu, mniej wiec spalają. Powinny
            mniej jeść, ale potrzebuja tyle samo wartosci odżywczych, co ludzie
            o zwyklej temperaturze. Wbec tego praktycznie powinni zawsze być na
            diecie...
            Za to mają bonus - o dobre kilka lat dłuższe zycie.
      • zonka77 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 14:28
        1.Czasem to kwestia choroby i nic się nie da zrobić (myślę że dosyć rzadko)
        2.Nie widzą problemu
        3.Widzą problem ale im się nie chce nic zmieniać bo to za duży wysiłek
        4.Uważają że dziecko wyrośnie i unieszczęśliwią je stosując zdrową dietę.

        nr1 - bez komentarza, współczuję dziecku i rodzicom, życzę zdrowia
        nr2 - jeszcze odrobinę rozumiem, nie jest to brak troski tylko zaślepienie i
        niewiedza
        nr3 i 4 - potępiam zdecydowanie.

        Moja córka ma skłonności do tycia. nie jest gruba tylko dlatego że BARDZO dbam o
        to co je i tłumaczę jej często z czym wiąże się objadanie syfem. I nie mówię
        głównie o otyłości ale o konsekwencjach zdrowotnych.
    • iwoniaw Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sobą nie 01.09.09, 14:34
      robią? Lekceważą innych ludzi albo się z nich natrząsają dla dowartościowania
      się, zamiast zając się czymś pożytecznym, co też przynosi satysfakcję i nawet
      może jakieś pofałdowanie substancji szarej powoduje? W końcu nie wymaga to
      większego wysiłku niż dieta i ćwiczenia fizyczne.


      > Dlaczego rodziców nie interesuje zdrowie swoich dzieci? Nie tylko
      > czysto fizyczne, ale że tak powiem psychiczne. Wiadomo, że klasowy
      > grubas nie ma łatwego życia.

      Zwłaszcza, jeśli ma takie koleżanki jak ty (vide historyjka o "motywowaniu"
      przyjaciółki). Myślałaś kiedyś, żeby coś z sobą zrobić, czy interesuje cię
      wyłacznie, co robią/ czego nie robią z sobą i swoimi dziećmi sąsiedzi?
      • zonka77 Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 14:59
        iwoniaw a Ciebie nie rusza widok otyłego dzieciaka opychającego się na twoich
        oczach ile wlezie za bezmyślnym przyzwoleniem rodziców? Bo mnie to jednak rusza.
        Po prostu żal mi dzieciaka i tyle.
        • zonka77 Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 15:04
          podchodzę do tego emocjonalnie bo znam takie dzieci, zwłaszcza jedno. Noż kurcze
          jak słyszę teksty że dziecku dzieciństwa zabierać nie będą to mnie roznosi.
          Naprawdę wiem co to znaczy chcieć schudnąć. Napatrzyłam się na parę osób w
          rodzinie otyłych ile mają problemów ze zdrowiem i psychiką. I dla przyjemności
          pożerania skazywać swoje ukochane dziecko na takie problemy? Nie rozumiem i już.
          Podkreślam - wiem że nie zawsze to kwestia obżarstwa dlatego obcych dzieci nie
          oceniam. Oceniam dopiero kiedy wyraźnie widzę w czym problem.
        • mniemanologia Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 15:06
          Mnie tam bardziej boli, że są ludzie z tendencjami i ludzie bez
          tendencji. I że są dzieci, które się moga opychać, i takie, których
          rodzice muszą pilnować, bo się o nich wątek na emamie napisze.
          Jedne na przerwie wsuwają snickersa, a inne ze smutkiem odwijają z
          papieru śniadaniowego marchewkę.
          • zonka77 Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 15:21
            bez przesady wink Moja marchewki nie odwija ale zajada np małego bananka albo mały
            pitny jogurt. I jest przyzwyczajona i nie narzeka. Wręcz sama już często mówi że
            czegoś tam nie będzie jadła bo niezdrowe i tuczące. I dobrze. Zjeść lubi, głodna
            nie znosi być ale nie obżera się i rzadko muszę z nią walczyć w kwestii
            jedzenia. Może uda mi się ją wychować na zdrowo odżywiającą się kobietę która
            mimo tendecji swoich nie będzie przezywała koszmarów odchudzania i otyłości i
            chorób z nią związanych. I mam nadzieję że uchronię ją od kompleksów i problemów
            żywieniowych w okresie dorastania.


            "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
            niemożliwe"
            • verdana Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 16:10
              Zonka, tak własnie bylam wychowywana.
              Efekt - żywie się zdrowo, mam wyrzyty sumienia zjadając cokolwiek,
              nienawidze swojej figury i wygladu - a gruba nie jestem.
              Wolalabym być trochę grubsza, nie miec na okraglo przez całe zycie
              wyrzutów sumienia, ze zjadlam o pół kanapki za dużo i moc patrzec w
              lustro bez wstretu.
              Kompleksy - mam je przede wszystkim na skutek stalego pilnowania,
              zebym nie utyła. I koszmar odchudzania mam na całe zycie - bo teraz
              kazde najdrobniejsze odstepstwo od diety - to dwa kilogramy do
              przodu.
              Twoja corka bedze sie najprawdopodobniej odchudzała też do końca
              życia, tyle , ze bez efektow - takie sa skutki bardzo starannego
              pilnowania diety od wczesnych lat. Powiedziało mi d już dwoch
              lekarzy i zalamani dietetycy.
              • zonka77 Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 16:27
                Verdana ale po pierwsze ja nie stoję nad dzieckiem i nie pilnuję każdego kęsa -
                obu nam zdarzają się pyszne grzeszki - oby nie za często.
                Moja córka nie jest chuda, nie jest gruba ani otyła ale nie jest szczuplutka - i
                nic sobie z tego nie robi. Myślę ze jest pewna siebie, wie że jest ładna, że ją
                kocham strasznie. Zawsze mówię że ją kocham strasznie i nie chodzi o wygląd ale
                o to żeby była zdrowa. Ona kompleksów naprawde nie ma, uwielbia się stroić i
                uwielbia jeść. nie jestem jakimś chorym potworem. Po prostu nie pozwalam
                słodyczami się opychać i chipsami, uzasadniam to głównie zdrowiem a potem ew
                również i wyglądem. Ale nie : musisz być chuda tylko niezdrowo jest być grubym.
                Jej żywienie skonsultowałam z bardzo dobrym dietetykiem. Ogólnie to nie jest
                teraz temat u nas w domu, pewne nawyki wprowadziłam i nie muszę powtarzać
                pilnować. A moja córka je normalnie. Gdybym pozwoliła jej jeść codziennie
                chipsy, batoniki czekolady to byłabym naprawdę gruba. Co mam zrobić - powiedzieć
                jej jedz co chcesz? nakupić słodyczy i powiedzieć że kocham ją jaka jest i
                pozwolić żeby zamieniła się w górę tłuczczu?
                • zonka77 wkradł mi się błąd 01.09.09, 16:28
                  nie byłabym a byłaby naprawdę gruba
                • verdana Re: Cegiełka, dlaczego czepliwe idiotki nic z sob 01.09.09, 17:24
                  Słuchaj, to nie miala byc krytyka, tylko ostrzezenie.
                  Moi rodzice byli tacy sami - czasem moglam zjeść coś dobrego, nie
                  było pilnowania kazdego kęsa, nie było ogromnej presji. Jednak,
                  wbrew temu, co wydawało się rodzicom, ja czulam, ze przytycie byloby
                  klęską, a zeby być ładna - powinnam schudnąć. I z dziecka niezwykle
                  pewnego siebie stałam się osobą, ktora swojego wygladu nie jest w
                  stanie zaakceptowac, choć obiektywnie wiem, ze wygladam całkiem
                  przyzwoicie. Nikt NIGDY mi nie powiedział, ze wyglądam nieladnie,
                  tez pilnowano mojej diety dla zdrowia.
                  Moje kompleksy narastały stopniowo. I wcale nie byly najwieksze w
                  mlodosci, ale wtedy, gdy nieco schudlam i zorientowałam się, ze
                  nadal czuje się otyła.
                  Wiesz, jest cos posredniego między zakupieniem góry słodyczy, a
                  stałym przestrzeganiem diety. Można na przyklad po prostu przestawić
                  caly dom na odchudzajacą dietę, w domu nie miec slodyczy (ja zwykle
                  nie mam) a poza domem nie zwracać szczególnej uwagi na to, czy lody
                  sa kaloryczne czy nie.
        • iwoniaw Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 15:34
          nie mam pojęcia, czy dziecko jest otyłe od zjadanych na moich oczach kalorii,
          czy też jest. np. chore, a te chipsy czy lody to jedyne w roku właśnie dostało,
          a poza tym to jest na restrykcyjnej diecie. Co ja w sumie wiem o sąsiadach, żeby
          oceniać zakup chipsów czy coli przez nich?

          Zdumiewa mnie zawsze, jak wiele osób wie, co INNI powinni robić, jak żyć, co
          jeść, w co się ubierać, a jakoś sami nie potrafią zadbać o organizowanie sobie
          swojego własnego życia, które spędzają na obrabianiu tyłka innym i
          dowartościowywaniu się.
          • black-cat Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:30
            I ja się pod tym podpisuję.
          • zonka77 Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:35
            Hm. Już pisałam: jak nie wiem i nie znam to nie oceniam. Jak widzę często, znam
            i widzę rodziców zachowanie i znam poglądy to jednak widać dość wyraźnie że to
            kwestia przeżarcia a nie choroby. Nie wmówisz mi że kilka paczek chipsów plus
            4-5 danonków plus ogromny obiad z dwóch dań plus bułeczki maślane cała paczka
            plus wiele innych rzeczy i tak codziennie, i radość rodziców że dobrze je i że
            nie bedą jej dzieciństwa zabierać - to jest norma. Dziecko o którym piszę je
            cały czas. Tak jak i rodzice. Tak jest nauczone od małego. Uważam że to jest
            szkodzenie dzieciakowi i już.
            • zonka77 Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:37
              i tyłka nie obrabiam, jedyną osobą z jaką wymieniłam poglądy jest mój mąż. A tu
              na forum zobaczyłam temat to piszę. Na codzień nie tylko nie wtrącam się i nie
              obrabiam nikomu tyłka ale wręcz nie zajmuję się sprawami innych za bardzo. Ale
              swoje zdanie mam prawo mieć? A może nie? Może muszę się zgadzać ze wszystkim i
              wszystko popierać?
              • iwoniaw Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:40
                Prawdę mówiąc, myślałam raczej o autorce wątku, której do tego stopnia spokoju
                nie daje tusza i dieta sąsiada, że aż wątek założyła. Obrazu dopełnia jej
                historyjka o "pomocy" dla przyjaciółki, która powinna się koniecznie
                odchudzić, bo norm estetycznych autorki nie spełniała.
              • zonka77 Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:41
                i jeszcze pytanie: Tobie się nigdy nie zdażyło miec negatywnego zdania na tema
                czyjegoś zachowania czy sposobu życia? Czy to że uważam inaczej jest obrabianiem
                tyłka? Tutaj rozmawiamy anonimowo i podaję przykład tylko. To że mam swoje
                zdanie nie oznacza że usiłuję kogoś zmieniać lub że obrabiam temu komuś tyłek.
            • kropkacom Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:40
              > Nie wmówisz mi że kilka paczek chipsów plus
              > 4-5 danonków plus ogromny obiad z dwóch dań plus bułeczki maślane cała paczka
              > plus wiele innych rzeczy i tak codziennie,

              To jest jakieś ekstremum nawet wśród grubszych dzieci.
              • zonka77 Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 16:42
                Szczerze mówiąc dla mnie to jest ekstremalne bardzo i ciężko nie mieć
                negatywnego zdania. Żywienie dzieciaka oglądałam 2 tygodnie codziennie (wakacje)
                Dziecko jest bardzo grube.
                • aurita Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 19:48
                  zonka popadasz w skrajnosci: albo piszesz o diecie albo przegieciu w druga
                  strone. Twoj opis Twojego dziecka od razu skojarzyl mi sie z verdana i jej
                  smutnym swiadectwem.
                  Moja matka z kolei wpychala we mnie ile mogla...nawet teraz uwaza ze jestem
                  "troche grubsza niz przecietna" a ja nosze rozmiar 54 (ale juz niedlugo kuzwa!)
                  Trudno jest utrzymac rownowage. Niestety zauwazylam ze dzieci ktore obiektywnie
                  nie powinny jesc slodyczy bardzo je lubia.

                  Kiedy po zbadaniu mojego dziecka okazalo sie ze wszystko jest ok (zdrowotnie) to
                  uwazam co je (w domu nie ma czekolady, cukierkow, czipsow i calego szajzu) ale
                  nie zabraniam jej jesc slodyczy w granicach rozsadku. Moje dziecko nigdy nie
                  bedzie szczuple i nie mam zamiaru z tym walczyc. Taka poprostu jest.
                  • zonka77 Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 01.09.09, 22:10
                    Nie wydaje mi się żebym popadała w skrajności smile Moje dziecko też je słodycze -
                    w weekend. i jest może nie szczuplutkie ale dosyć szczupłe - fajna zdrowa
                    dziewczynka. O dziwo (dla was) dietetyk czy dentysta uważają że to b. dobry
                    nawyk i że jak najmniej słodyczy jest ok. Jak dotąd mała miała jedną małą
                    dziurkę w mleczaku i tyle. Zresztą - jak ktoś miał z jedzeniem problem w jedną
                    czy drugą stronę będzie się mu kojarzyć. Nie zmienie tego. Dla mnie ważne jest
                    że moja córka ma się dobrze, lubi siebie co widać, na nieszczęśliwą nie wygląda
                    i zaczyna łapać że niektórych rzeczy naprawdę nie warto jeść (typu fastfood
                    który uważa za paskudne żarcie) Jeżeli to nie jest ok to ja już nie wiem co jest
                    i niech będę złą matką ale nie będę dzieciaka tuczyć słodyczami i chipsami.
                    Przecież jej nie głodzę - w każdą sobotę robimy razem ciasto domowe pyszne,
                    specjalnie dla niej się nauczyłam piec i gotować żeby jadła jak najmniej syfu z
                    proszku. Robimy własną wędlinę, mamy zamiar sami zacząć robić chleb. Nie tylko
                    dla dzieci ale i dla siebie i swojego zdrowia. Czy to takie straszne?
                    • aurita Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 02.09.09, 09:20
                      > i niech będę złą matką ale nie będę dzieciaka tuczyć słodyczami i chipsami.

                      rzeczywiscie nie popadasz w skrajnosci
                      • zonka77 Re: Zonka77, no nie rusza mnie, albowiem 02.09.09, 09:51
                        a czy dla Ciebie codzienna paczka chipsów i słodyczy to nieodzowny elemnt
                        dzieciństwa? Bo dla mnie nie. A już zdecydowanie nie dla dzieci które są
                        grube/otyłe/mają duże skłonności do tycia. Zwłaszcza chipsy są dla mnie "be"
                        Jeszcze kostkę czy dwie czekolady rozumiem ale nie całą tabliczkę na raz (dzieci
                        teraz tak jedzą - całą czekoladę na raz)
                        Jak dziecko ma szybką przemianę to problem jest mniejszy ale jak nie ma szybkiej
                        przemiany to po prostu tyje od nadmiaru kalorii. A szkoda bo jeśli od dziecka
                        nauczy się nie żreć tonami słodyczy i chipsów (przepraszam za brutalność) to
                        może jako dorosły nie będzie się zmagał z wielką nadwagą.
                        • pade Re: Zonka77 02.09.09, 11:14
                          Nie wiem ile lat ma Twoje dziecko, ale z tego co napisałas
                          wnioskuję, ze do szkoły jeszcze nie chodzi. Albo w szkole nie ma
                          sklepiku.
                          Ja też próbowałam zdrowo odzywiać dzieci, tzn nadal próbuję, ale np.
                          u syna zabranianie czipsów i coli doprowadziło do tego, ze pozyczał
                          pieniądze od kolegów żeby sobie kupić. Po prostu kocha czipsy,
                          zapiekanki i colę. I co mam zrobić? Najpierw zabraniałam, ale zaczął
                          kombinowac, więc teraz pozwalam od czasu do czasu tłumacząc jakie to
                          niezdrowe. Jest chudy jak szczapa.
                          Córa ma niestety skłonności do tycia i kocha jeść. Zabranianie jej
                          jedzenia kończylo się zawsze histerią. Temat jedzenia stał się
                          tematem nr 1 w naszym domu, niestety. Zanim wpadłam na pomysł jak ją
                          troszkę odchudzic bez uszczerbku na psychice nasłuchała się za duzo
                          na temat wpływu ilości jedzenia na wygląd. Oczywiście nie robiłam
                          jej wykładów, ale mówiłam, ze to niezdrowo, ze brzuszek będzie za
                          duzy, że spodni nie zapnie. Do tego jeszcze komentarze rodziny i
                          znajomych. Bardzo się boję jaki to będzie miało wpływ na jej
                          psychikę, czy już szkoda została wyrządzona, strasznie mi z tym
                          źle...
                          Córa była na wakacjach z dziadkami przez 3 tygodnie. Przytyła sporo.
                          Podobno awanturowała się o każdy kęs, w co za bardzo nie wierzę bo
                          gdy ma zajęcie zapomina o jedzeniu. Po wakacjach z dziadkami
                          zabralismy dzieci na wczasy. Po dwoch tygodniach dziadkowie
                          oniemieli gdy zobaczyli moją corę. Pytali co zrobiłam, ze tak
                          schudła. Otóż wprowadziłam tylko jedną zasadę: ostatni posiłek 2-3
                          godziny przed spaniem. Jadła gofry z bitą śmietaną, lody, watę
                          cukrową, czekoladę, cukierki, bułki słodkie, oczywiście nie wszystko
                          razem, codziennie coś innego, ale nie zabraniałam. Wiedziałam, ze
                          rusza się od rana do wieczora więc jeść musi, byle zachować zdrowy
                          rozsądek i zapomnieć o jedzeniu wieczorem, przed spaniem. U niej to
                          się sprawdza. Mam tylko nadzieję, ze zapomni o tym co jej głupia
                          mamusia do głowy natłukła. Co prawda z bezsilności, ale jednaksad
                          • zonka77 Re: Zonka77 02.09.09, 12:32
                            Chodzi do 2 klasy, w szkole jest sklepik z całym badziewiem.
                            Córka w każdy piątek dostaje kasę na ten sklepik - jest to forma nagrody za
                            dobre zachowanie. Może wtedy kupić co chce - ma na tyle niedużo że nie nakupi
                            zbyt wiele.
                            Pożyczyła kasę 2 razy. Raz - wytłumaczyłam że nie pozwalam i zabroniłam. Drugi
                            raz - dostała karę w postaci wstrzymania kieszonkowego i długą rozmowę o
                            pożyczaniu pieniędzy.
                            Staram się zabraniać tylko tego co uważam za konieczne i w tych sprawach wymagam
                            posłuszeństwa i koniec.
                            Temat sklepiku był u nas głośny przez kilkanaście dni. Został przetłumaczony na
                            100 sposobów, zaakceptowany i przyjęty.

                            Naprawdę, naprawdę to że dziecko zrobi histerię nie oznacza końca świata.
                            Naprawdę. Co więcej, kiedy raz drugi i trzeci zobaczy że to nic nie daje
                            najprawdopodobniej da sobie spokój. Zmiany można wprowadzać stopniowo, nie nagle
                            ale konsekwentnie. Myślę że to trzeba zacząć od małego - już jak moja starsza
                            była mała (1,5 roku - 2 latka) na histerię nie reagowałam. Zabierałam do domu,
                            odstawiałam do pokoju lub spokojnie czekałam aż skończy. Od małego ona WIE że
                            histerią nie załatwi ze mną NIC. Ma prawo się wyzłościć czy wypłakać ale nie
                            wymusi na mnie niczego - wręcz odwrotnie. Jeśli porozmawia na spokojnie możemy
                            się dogadać, chyba że sprawa jest kategorycznie nie do ruszenia wtedy musi się
                            podporządkować.
                            • zonka77 to co napisałam nie znaczy 02.09.09, 12:34
                              że nie mam problemów wychowawczych - oczywiście że mam. Pół pierwszej klasy było
                              jednym wielkim problemem - przeszliśmy jakiś pierwszy bunt i próbę sił. Moja
                              córka ma silny charakter i bardzo dobrze. Jednak nas musi słuchać więc czasem
                              jest ciężko.
                            • pade Re: Zonka77 02.09.09, 12:38
                              Chyba mnie nie zrozumialas. Moja córa niczego na mnie histerią nie
                              wymusi, na dziadkach i owszem.
                              Ja sobie z jej łakomstwem radzę, chodziło mi o to, że lepiej, zeby
                              dzieci jadły wszystko, ale z umiarem, niż miały pewne rzeczy
                              zabronione bo to prosta droga do łamania zakazów wszelkimi sposobami
                              albo skrzywienia psychiki.
                              Mój syn w 2 klasie też chipsów nie kupował. Zaczęło się w 3. A teraz
                              na potege nasladuje kolegów bo jak się chce być w grupie... Tłumaczę
                              i tłumaczę, ale na razie niewiele to daje, lepiej przeciez jest być
                              cool niż maminsynkiem
                              • zonka77 Re: Zonka77 02.09.09, 12:49
                                zeby
                                > dzieci jadły wszystko, ale z umiarem
                                ale ja też tak uważam. przecież te nieszczęsne chipsy też zjada tylko po prostu
                                nieczęsto (raz w tyg zwykle)
                                Ja mam tak: sama niektórych rzeczy bym nie tknęła. typu papier jadalny (hit
                                sklepiku) albo sok w dezodorancie (chemia, najgorszy sort) Ja po prostu nie
                                mogłabym patrzeć spokojnie jak moja córka truje się takimi świństwami. Może
                                dlatego że trochę miałam okazję posłuchać co się dodaje do różnych art.
                                spożywczych i po prostu nie chcę. Nie musi pędzić za tłumem. Mam szczęście bo
                                ona ceni sobie indywidualność i również ten argument działa: nie musisz robić
                                wszystkiego co robią inni mimo że jest głupie. Tak samo moje dziecko nie ma
                                komórki, nie nosi do szkoły mp3, nie posiada komputera w pokoju. I żyje i ma się
                                świetnie.
                                • pade Re: Zonka77 02.09.09, 12:56
                                  No to ciesz się, ze córka daje sobie wytłumaczyć.
                                  Moj synek po kolorowych lodach, po jakimś syfie w sprayu czy tez oku
                                  dostawał biegunki, i wykład od mamy po ustaniu boleści, a po
                                  tygodniu juz o tym zapominał... Młode to to i głupie po prostu. Nie
                                  chce się wyrózniać za wszelką cenę, a szkoda...
    • kosmitka06 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 17:15
      Moja 3,5 latka waży 23kg, wiem że to dużo za dużo jak na nią ale
      wiem także że są i o wiele grubsze dzieci.
      Nie opycha się słodyczami, nie jada dań z przydrożnych budek, jada
      normalnie.
      Pije duże ilosci wody bo lubi, na śniadanie pije mleko a pozniej
      kanapka, obiad zwykle z 1 dania, na podwieczorek mamy zazwyczaj
      owoce czy jogurt. Na kolację płatki, kanapki, jajecznica, itp.
      Czasami jest tak, że zje ok godz 14-16 i właściwie nie jada juz
      kolacji- nie wpycham w nią na siłę.
      Czipsy, lody, wafelki czy batoniki raczej nie jada, chociaż nie mogę
      powiedziec że u nas w domu tego nie ma. Oczywiscie zjada ale z
      umiarem, jak dla mnie 1 batonik czy lód to jeszcze nic wielkiego,
      martwiłabym się gdyby jadła to zamiast obiadu czy kilka razy
      dziennie.
      Taka już jej natura, nie jest na nic chora.
    • kizdam47 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 19:56
      Zupełnie nie pojmuję ataku niektórych na autorkę wątku. Bo to czepia
      się cudzych dzieci zamiast zając się swoimi sprawami, i w ogóle to
      dzieci forumowiczek jedzą "normalnie" a i tak cześć z nich jest
      gruba.

      Po pierwsze primo to zastanawia mnie, co można napisac na forum, na
      jaki temat wątek założyć, coby nie zostać z.j.e.b.a.n.y.m za
      wścibianie nosa w nie swoje sprawy. Słowo daję, niektóre z was nie
      przeżyją, jak nie wytkną koleżance niezdrowego zainteresowania
      cudzym życiem. To już w niektórych przypadkach zalatuje patologią.

      Wiecie, z czego dzieci (i ogólnie: ludzie) mają nadwagę: w 95% z
      nadmiaru nie spalanych kalorii wynikających z niewłaściwego
      odżywiania. A rodzicom nie chce sie popracować nad zmianą ich
      nawyków żywieniowych.

      Wszystko w temacie.
      • kropkacom Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 20:17
        > Zupełnie nie pojmuję ataku niektórych na autorkę wątku. Bo to czepia
        > się cudzych dzieci zamiast zając się swoimi sprawami, i w ogóle to
        > dzieci forumowiczek jedzą "normalnie" a i tak cześć z nich jest
        > gruba.

        Ja zupełnie nie rozumiem czemu pod przykrywką misji ktoś wtrąca się w nie swoje
        sprawy?
        • zonka77 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 01.09.09, 22:16
          Bo może poza kilkoma urażonymi osobami które mają problem inny niż obżarstwo i
          rozumiem że patrzą przez swoje doświadczenia niechętnie na ten wątek - znajdą
          się takie które się zastanowią nad problemem swojego dziecka? Bo być może mogą
          coś zrobić w temacie ale albo im się nie chce albo im się wydaje że słodycze,
          chipsy i fastfood są ważniejsze od zdrowia?
          • figrut Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 08:34
            Bo być może mogą
            > coś zrobić w temacie ale albo im się nie chce albo im się wydaje że słodycze,
            > chipsy i fastfood są ważniejsze od zdrowia?
            No cóż, nie czuję się urażona, bo wiem jak było. U mojej córy nie tyle był to
            nadmiar słodyczy, co nadgorliwość babci (mieszkałam wtedy z rodzicami) która
            potrafiła o 1 w nocy dziecku zrobić kolację "bo na kolację tylko skubnęła". Nie
            była tłusta w znaczeniu, że tłuszcz jej się bokami wylewał i z ramion zwisały
            zwały tłuszczu, ale była gruba, masywna i jak to moja Mama która nie chciała
            widzieć problemu mawiała "grubokoścista". Czipsów nie jadała, ale słodycze typu
            czekolada owszem, jako słodkość po obiedzie głównie. Nie jadała jednak tej
            czekolady tak dużo. Jadała natomiast sporo bananów którymi my, jeszcze jako
            pokomunistyczne dzieci też się zajadaliśmy, bo nareszcie były dostępne. Dużo
            jogurtów owocowych, serków, owoców które nareszcie po wielu latach pojawiły się
            na rynku. Po za tym nie było wtedy komputerów "dla wszystkich" i dużo czasu
            spędzała na rowerze, na placu zabaw. Wakacje zawsze były w ruchu, nie na kanapie.
            U córy jest tak, jak u Verdany - nieco niższa temperatura ciała, niskie ciśnienie.
      • zonka77 amen :) n/t 01.09.09, 22:12

        • zonka77 noż znowu źle wkleiłam 01.09.09, 22:13
          Miało być pod postem kizdam47
          • kizdam47 Re: noż znowu źle wkleiłam 02.09.09, 13:33
            o miłosmile
      • kali_pso Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 08:16
        To już w niektórych przypadkach zalatuje patologią.



        ...i nudą, i fałszemwinkp

        Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś. Jak się je w ciagu dnia mało
        wartościowe produkty, albo chocby podjada je między posiłkami, a
        posiłki, to kanapki, obiad na bazie mięsa i ziemniaków, kolacja-
        racuchy, w między czasie batonik lub bułeczka, i po powrocie ze
        szkoły zamiast na świeże powietrze zasiada delikwent do komputera
        czy telewizora, to sie tyje, nie ma mocnych, choćby mamusia na forum
        wypierała się jak mogławinkp
      • mniemanologia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 12:35
        kizdam47 napisała:

        > Wiecie, z czego dzieci (i ogólnie: ludzie) mają nadwagę: w 95% z
        > nadmiaru nie spalanych kalorii wynikających z niewłaściwego
        > odżywiania.

        Ależ oczywiście. Z tym że pamiętajmy, że w dużej mierze zależy to od
        indywidualnego metabolizmu, są osoby, które bezkarnie mogą zeżreć tę
        tabliczkę czekolady, i są takie, które nie mogą.
        • kizdam47 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 13:39
          mniemanologia napisała:

          Z tym że pamiętajmy, że w dużej mierze zależy to od
          > indywidualnego metabolizmu, są osoby, które bezkarnie mogą zeżreć
          tę tabliczkę czekolady, i są takie, które nie mogą.

          Jasna sprawa, ja sama należę raczej do tych drugich niestetyuncertain
    • gandzia4 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 11:34
      No cóż to ja twoją teorię co do nadwagi u kobiet i możliwości znalezienia
      partnera zburzę, bo tak naprawdę nie waga się liczy, ale ogólne zadbanie i
      proporcje ciała (czyli musi być talia), oraz to że kobieta dobrze się czuje w
      swojej skórze. Mam koleżankę której mąż bardzo cenił sobie to że jest
      pulchniutka i ma duży biust, cenił to do tego stopnia, że gdy dziewczyna właśnie
      pod wpływem durnych tekstów naszej wspólnej znajomej zaczęła się intensywnie
      odchudzać, to ich małżeństwo omal się nie rozpadło. Szczerze mówiąc nie
      chciałabym się kolegować z kimś takim jak ty dla kogo najbardziej się liczy
      tylko wygląd zewnętrzny. Z tego co tu piszesz to ty masz jakiś problem z
      akceptowaniem tego, że nie wszyscy ludzie mają idealną figurę za to wszystkim
      chciałabys narzucić swoje zdanie na ten temat.
      • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 15:02
        Rozumiem, że jak Ci np. mama albo siostra powie, że ostatnio źle
        wyglądasz i powinnaś o siebie zadbać to Ty nie będziesz się chciała
        z nią kolegować, bo przecież patrzy na Ciebie przez pryzmat wyglądu
        i w ogóle najbardziej to się dla niej liczy.
        W ogóle przyjaciele nie powinni nigdy przenigdy wtrącać się w Twoje
        sprawy, nalepiej powinno się dużo rozmawiać o pogodzie bo to taki
        neutralny temat - no byle nie z przyjaciółmi-rolnikami... bo mogą
        czekać na deszcz. A jeśli Ci zależy, żeby ktoś był szczęśliwy to
        już na pewno jest rzekoma troska.
        Jesteś zdania że waga nie ma wpływu na znalezienia parnera - ja
        jestem zdania, że ma. Nie znam niestety żadnego mężczyzny, którego
        interesują Panie w rozmiarze 50 - bo jakbym znała, to już bym dawno
        zaprosiła takiego delikwenta do siebie i poznała z koleżanką
        (oczywiście w większym gronie, żeby nie wyszło nachalnie) I dla
        Ciebie zapewnie takie kojarzenie to też jest wtrącanie się w nie
        swoje sprawy, aczklowiek jedno przyszłe a jedno obecne małżeństwo
        nie ma mi za złe, a wręcz są bardzo szczęśliwi, że kiedyś poznali
        się u nas w dużym pokoju.
        • mniemanologia Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 15:36
          No wiesz, jest szerokie spektrum tematów między:
          - Musisz się odchudzać, bo ci życie ucieka i nie znajdziesz sobie
          faceta takiego, jakbyś chciała, bo tych, którym się podobasz, jest
          bardzo mało, a jak schudniesz za 10 lat, będziesz żałować, że tyle
          czasu zmarnowałaś. A i na dziecko może być późno.
          a
          - Ładna dziś pogoda, chyba że jesteś rolinikiem i czekasz na deszcz.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 12:42
      A ja mam trzyletniego bratanka z którym często chodzę na plac zabaw,
      gdzie widzę uderzająco dużo grubych dzieci!! Dla mnie to jest
      szokujące. Z moich czasów wczesnego dzieciństwa nie pamiętam chyba
      ani jednego otyłego dziecka z podwórka. Ale też myśmy z rzadka
      oglądali tv, nie było komputerów ani powszechnie dostępnego
      śmieciowego żarcia. Zwyczajnie nie mieliśmy na czym utyć. Nawet
      jeśli mieliśmy przekarmiające babcie, to potem ten nadmiar dało się
      wybiegać i wybawić.
      A tym, którzy mają nadzieję, że z wiekiem dziecko wyrośnie z
      otyłości, przypominam, że raz powstałe komórki tłuszczowe nigdy nie
      znikają i taki mały grubasek do końca życia będzie miał kłopot z
      utrzymaniem dobrej wagi, nawet jeśli schudnie.
      Wystarczy nieco zdrowego rozsądku w wychowaniu, jak we wszystkim...
    • alabama8 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 14:15
      Wiesz co, jeśli się wstydzisz zapytać obcych ludzi na ulicy z
      grubymi dziećmi, a tu na forum nie uzyskałaś satysfakcjonującej
      odpowiedzi to może zapytasz mamusi - dlaczego byłaś puszystą
      nastolatką, dlaczego tak cię zapasła, dlaczego żarłaś bez
      opamiętania, czy zafundowała ci za mało ruchu, a może to kwestia
      genetyczna ... ? Tak więc odpowiedź na twoje pytania masz w zasięgu
      ręki. Napisz nam potem co mama powiedziała wink
      • cegielka612 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 14:33
        Nigdzie nie pisałam, że byłam grubym dzieckiem, ani też ze jadłam
        bez opamiętania. Przykład własnej nadwagi (być może zawinionej przez
        rodziców - tego nie wiesz) odwoływał się do mojej wiedzy na temat
        problemów otyłych dzieci w wieku dojrzewania i później.
        Ale widzę, że czytanie ze zrozumieniem jest ponad Twoje siły - no
        cóż, możliwości ludzi są różne wink.
      • kizdam47 Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 16:31
        a ciebie dotyka widzę problem, o którym pisałam wczesniej.
    • franczii Re: Dlaczego rodzice grubych dzieci nic nie robią 02.09.09, 15:16
      we Wloszech, zwlaszcza na poludniu masa dzieci otylych. Ale rodzice tez
      najczesciej otyli wiec widac dzieci przejmuja niezdrowe nawyki zywieniowe po
      rodzicach. Czesto dzieci male ok. 2-3 lat sa eszcze szczuple nawet jesli maja
      grubych rodzicow ale to dlatego, ze przy takich malych jeszcze uwaza sie na
      zalecenia dotyczace diety, jest rozpiska co sie daje miedzy 1 a 3 rokiem, ile
      kalorii, w gramach odane ile miesa, ile ryby, ile sera i ile tego w tygodniu i
      mysle, ze tego przestrzegaja ale z czasem uwaza sie coraz mniej, wchodza potrawy
      smazone, tluste, litry zdrowej oliwy z oliwek, slodkie buleczki z nutella itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka