Dodaj do ulubionych

no co ty Tato

29.01.11, 15:27
Panowie,
ponad dwa miesiące temu zacząłem pisać blog ojca bezbronnego wobec systemu. Ale dosyć szybko okazało się, że wcale nie jestem samotny. Dołączyli się do mnie kolejni autorzy. Aktualnie pisze 4 facetów i 3 panie, ale nadal się rozwijamy i kolejne osoby się przygotowują do pisania. I zmieniliśmy przewodnie hasło - teraz chcemy "być ojcem mimo wszystko".
Uważamy, że ojcowie są w Polsce dyskryminowani. Ale też, że często sami się do tego przyczyniają. Że nie zawsze chcą stanąć na wysokości zadania, nie zawsze rozumieją, co to znaczy w ogóle być ojcem.
To chcemy zmieniać w świadomości społecznej. Zarówno pozycję ojców - również tych po rozwodzie - jak i ich świadomość.
Myślicie, że ten kierunek działania ma szansę powodzenia? Że jesteśmy w stanie coś zrobić? Czy to zostanie tylko głos wołającego na puszczy i lepiej ten czas poświęcić dzieciom?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: no co ty Tato 29.01.11, 19:54
      Te kobitki też chcą być ojcami mimo wszystko? smile
      • matematys Re: no co ty Tato 29.01.11, 20:59
        yoma napisała:
        > Te kobitki też chcą być ojcami mimo wszystko? smile
        Raczej kobiety też chcą, żeby ich partnerzy byli dobrymi ojcami. Bo ojcem się nie jest dla siebie, ale dla dziecka. A dziecko jest wspólne. Matki, które rozumieją, że ich dzieci potrzebują ojca, wolą działać na rzecz świadomego ojcostwa, niż je niszczyć ciągając się po sądach.
        • rethymnon1 Re: no co ty Tato 31.01.11, 10:04
          To dzialanie kobitek "na rzecz swiadomego ojcostwa" przyprawia mnie o dreszcze smile
          Ja tam trzymam swoj wlasny - moze nie najwyzszy - poziom swiadomego ojcostwa i bylbym bardzo niezadowolony, gdyby nagle zona chciala ze mnie uczynic jeszcze lepszego ojca...

          Moze dlatego jestesmy dobranym malzenstwem, bo moja lepsza polowa na sile mnie nie nawraca tekstami o swiadomym ojcostwie big_grin
          • fogito Re: no co ty Tato 31.01.11, 10:56
            Z tego co czytam na "samodzielnej mamie" to panowie raczej mają gdzieś swoje dzieci i nawet marnych 500 zł alimentów na nie nie płacą i nie utrzymują żadnych kontaktów.
            A ci co żyją w szczęśliwych związkach spędzają z dzieciakami niewiele czasu, bo przecież mają pracę i obowiązki.
            Moim zdaniem potrzebna jest kampania społeczna uświadamiająca ojcom, że dziecko ma się na całe życie i że to jest odpowiedzialność, która się nie kończy wraz z rozwodem.
            Zapewne są świetlane wyjątki, ale ja takowych nie znam ze swego otoczenia.
            • matematys Re: no co ty Tato 03.02.11, 18:01
              fogito napisała:
              > Z tego co czytam na "samodzielnej mamie" to panowie raczej mają gdzieś swoje dz
              > ieci i nawet marnych 500 zł alimentów na nie nie płacą i nie utrzymują żadnych
              > kontaktów.
              > A ci co żyją w szczęśliwych związkach spędzają z dzieciakami niewiele czasu, bo
              > przecież mają pracę i obowiązki.
              > Moim zdaniem potrzebna jest kampania społeczna uświadamiająca ojcom, że dziecko
              > ma się na całe życie i że to jest odpowiedzialność, która się nie kończy wraz
              > z rozwodem.
              > Zapewne są świetlane wyjątki, ale ja takowych nie znam ze swego otoczenia.
              To może trzeba poszukać na "samotnym tacie" wink Bo rozumiem, że przykłady złych ojców też znasz raczej z relacji...
              Natomiast co do kampanii o ojcostwie, to właśnie żeśmy ją podjęli na nocotytato.org.pl
              W gronie pań i panów staramy się pokazać blaski i cienie ojcostwa, ale i wskazywać, jakie ono powinno być.
              • fogito Re: no co ty Tato 04.02.11, 06:54
                matematys napisał:

                >Bo rozumiem, że przykłady złych
                > ojców też znasz raczej z relacji...

                Znam sporo takich z życia. Mój własny ojciec np. wink Poza tym mąż znajomej, który jest prawnikiem w W-wie i pracuje w kancelarii a na córkę alimentów nie płaci surprised Podważał nawet sam fakt bycia ojcem (po 10 latach od narodzin dziecka), chociaż dziewczynka to skóra zdjęta z ojca. Jak dla mnie żenada roku.
                Takich przykładów znam sporo. Jest tez tzw. norma, czyli mama robi wszystko a tata pracuje i nie ma czasu na dzieci - to większość niestety. I w związku z tym wiele znajomych par po rozwodzie a dzieciakami zajmują się tylko matki.

                Ja więc proponuję najpierw nauczyć panów jak być dobrym ojcem, bo niewielu to wie i praktykuje.
                • matematys Re: no co ty Tato 08.02.11, 01:34
                  Niewątpliwie to też jest problem. Ale nie uda się nauczyć panów, jak być dobrym ojcem, jeżeli nawet tych najlepszych będzie się karać i odmawiać im udziału w wychowaniu ich dzieci...
                  • fogito Re: no co ty Tato 08.02.11, 06:52
                    matematys napisał:

                    > Niewątpliwie to też jest problem. Ale nie uda się nauczyć panów, jak być dobrym
                    > ojcem, jeżeli nawet tych najlepszych będzie się karać i odmawiać im udziału w
                    > wychowaniu ich dzieci...

                    Tych najlepszych to pewnie 1% jest. I nic się nie zmieni dopóki pozostałe 99% będzie taką kiepską wizytówkę ojcom w Polsce wystawiało.
                    Ale od czegoś trzeba zacząć i ja zaczęłabym od piętnowania tych złych wzorców, bo w inny sposób trudno będzie odzyskać zaufanie matek utracone przez lata. A to jest praca od podstaw i wymagać bedzie lat. No ale życzę powodzenia.
                    Póki krajem rządzą panowie (w większości) to moim skromnym zdaniem niewiele się zmieni.
                    • matematys Re: no co ty Tato 12.02.11, 15:05
                      fogito napisała:
                      > Tych najlepszych to pewnie 1% jest. I nic się nie zmieni dopóki pozostałe 99% b
                      > ędzie taką kiepską wizytówkę ojcom w Polsce wystawiało.
                      > Ale od czegoś trzeba zacząć i ja zaczęłabym od piętnowania tych złych wzorców,
                      > bo w inny sposób trudno będzie odzyskać zaufanie matek utracone przez lata. A t
                      > o jest praca od podstaw i wymagać bedzie lat. No ale życzę powodzenia.
                      > Póki krajem rządzą panowie (w większości) to moim skromnym zdaniem niewiele się
                      > zmieni.
                      To tak samo jak z matkami - tych najlepszych jet 1%. I co z tego wynika? Nic. Każde dziecko ma dwoje rodziców i ma prawo do nieskrępowanych kontaktów z każdym z nich. Oczywiście trzeba zabiegać o to, żeby rodzice byli jak najlepsi dla swoich dzieci. a system patriarchalny najbardziej ugruntowują panie, głoszące pogląd, że od wychowania dziecka jest matka, a ojciec ma utrzymać rodzinę. To stereotyp pochodzący jeszcze ze średniowiecza wink Niestety, mocno wspierany przez tak zwane nowoczesne feministki...
                      • fogito Re: no co ty Tato 13.02.11, 18:32
                        matematys napisał:


                        > To tak samo jak z matkami - tych najlepszych jet 1%.

                        Z tym się nie zgodzę. Znam wiele bardzo dobrych matek, tych co mężów mają i tych, których mężowie poszli w siną dal. Na pewno najlpeszych ,matek jest więcej niż 50%. Osobiście nie znam żadnej złej.


                        > ażde dziecko ma dwoje rodziców i ma prawo do nieskrępowanych kontaktów z każdym
                        > z nich.

                        Jasne, ale ilu panów ma ochotę na te nieskrępowane kontakty? Niewielu, żeby znów nie napisać 1%.


                        Oczywiście trzeba zabiegać o to, żeby rodzice byli jak najlepsi dla sw
                        > oich dzieci. a system patriarchalny najbardziej ugruntowują panie, głoszące pog
                        > ląd, że od wychowania dziecka jest matka, a ojciec ma utrzymać rodzinę.

                        Sorki, ale to chyba nie panie głoszą ten pogląd tylko panowie, którym się tyłka sprzed telewizora ruszyć nie chce. Panowie raczej uważają, że kobieta ma się zająć dzieckiem, domem i jeszcze iść i zarobić. Czyli 3 w 1.

                        To ster
                        > eotyp pochodzący jeszcze ze średniowiecza wink Niestety, mocno wspierany przez t
                        > ak zwane nowoczesne feministki...

                        Jestem feministką ale nie do końca wiem o co ci chodzi. To, że ojcowie zlewają wychowanie dzieci i nie poświęcają im wystarczającej ilości czasu to nie jest chyba wina kobiet tylko samych mężczyzn. A fakt, że zlewają dzieci po rozwodzie i nie płacą żałośnie niskich alimentów to też chyba nie jest winą kobiet.
                        • matematys Re: no co ty Tato 02.03.11, 13:30
                          Winny jest system. System, który wszyscy tworzymy. I mężczyźni i kobiety. Więc nie da się jednoznacznie wskazać winnych. Przecież jeżeli Ciebie ktoś pobije i nie będziesz chciała się do niego odzywać, można powiedzieć, że to Ty nie chcesz. Ale... może to jest tez jego wina trochę? A dlaczego Cię pobił? Może go sprowokowałaś? I tak dalej i dalej. Można drążyć. Tylko że... co komu da ustalenie winy? Tym niech się zajmują sądy w konkretnych sprawach. Ja bym wolał żebyśmy pomyśleli, co zrobić, żeby wszystkim było lepiej. A zwłaszcza dzieciom... W końcu one na pewno w tych trudnych sytuacjach są niewinne i nie zasługują na karanie!
                          • fogito Re: no co ty Tato 02.03.11, 16:39
                            matematys napisał:

                            > Winny jest system. System, który wszyscy tworzymy. I mężczyźni i kobiety.

                            ?? Wydaje mi się, że ten patriarchalny system stworzyli przez tysiąclecia faceci. I nie zajmowali się specjalnie dziećmi, bo to przecież było niemęskie.

                            Więc
                            > nie da się jednoznacznie wskazać winnych. Przecież jeżeli Ciebie ktoś pobije i
                            > nie będziesz chciała się do niego odzywać, można powiedzieć, że to Ty nie chces
                            > z. Ale... może to jest tez jego wina trochę? A dlaczego Cię pobił? Może go spro
                            > wokowałaś?

                            Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że wina zawsze leży po stronie agresora. Prowokowanie nie ma tu żadnego znaczenia.

                            I tak dalej i dalej. Można drążyć. Tylko że... co komu da ustalenie
                            > winy? Tym niech się zajmują sądy w konkretnych sprawach.

                            Ale polskie sądy są nieudolne i to głównie dlatego, że zdominowane przez mężczyzn.

                            Ja bym wolał żebyśmy p
                            > omyśleli, co zrobić, żeby wszystkim było lepiej. A zwłaszcza dzieciom... W końc
                            > u one na pewno w tych trudnych sytuacjach są niewinne i nie zasługują na karani
                            > e!

                            Super. To ja proponuję edukację rodziców zanim im się dziecko urodzi. Jakiś egzamin by się przydał. Bo póki co to każdy głupi może mieć dziecko. I tylko te adoptowane mogą liczyć na przeszkolonych rodziców.
                            • matematys Re: no co ty Tato 03.03.11, 21:00
                              Popieram. Egzamin z dojrzałości. Tylko... kto będzie przeprowadzał kontrole? W końcu różne są sytuacje, kiedy się poczynają dzieci. A skoro sporo kierowców jeździ bez prawa jazdy po drogach przy całkiem sporej drogówce, to... jaką służbę trzeba by stworzyć tutaj?
                              • fogito Re: no co ty Tato 04.03.11, 06:51
                                matematys napisał:

                                > Popieram. Egzamin z dojrzałości. Tylko... kto będzie przeprowadzał kontrole? W
                                > końcu różne są sytuacje, kiedy się poczynają dzieci.

                                Od momentu poczęcia mamy dziewięć miesięcy na kurs rodzicielski a więc całkiem sporo czasu. Jak dziecko z wpadki to tym bardziej taki kurs powinien być zaliczony. A psychologów i poradni , które mogłyby to przeprowadzić mamy już całkiem sporo. Mamy szkoły rodzenia więc czas na szkoły wychowywania.

                                A skoro sporo kierowców je
                                > ździ bez prawa jazdy po drogach przy całkiem sporej drogówce, to... jaką służbę
                                > trzeba by stworzyć tutaj?

                                Ale większość jednak nie łamie przepisów. I w tym wypadku byłoby podobnie - większość na taki kurs by się wybrała i zaliczyła egzamin.
                            • tata_tomek Re: no co ty Tato 04.03.11, 16:26
                              fogito napisała:

                              > Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że wina zawsze leży po stronie
                              > agresora. Prowokowanie nie ma tu żadnego znaczenia.

                              W 'jednorazowej' sytuacji może nie. Ale chyba każdy słyszał np. o jakimś przypadku żony, która zabiła męża, bo ten przez miesiące czy lata był agresorem w stosunku do niej. I to był ten jeden raz za dużo...
                      • a.nancy Re: no co ty Tato 18.03.11, 23:18
                        > a system patriarchalny najbardziej ugruntowują panie, głoszące pog
                        > ląd, że od wychowania dziecka jest matka, a ojciec ma utrzymać rodzinę. To ster
                        > eotyp pochodzący jeszcze ze średniowiecza wink Niestety, mocno wspierany przez t
                        > ak zwane nowoczesne feministki...

                        chyba feministki na oczy nie widziales smile
                        wszystkie znane mi feministki glosza poglad dokladnie odwrotny.
                        • a.nancy Re: no co ty Tato 18.03.11, 23:19
                          tzn., nie "dokladnie odwrotny" w sensie, ze kobieta ma utrzymywac rodzine a ojciec wychowywac, tylko ze oboje powinni sie angazowac smile
                          • matematys Re: no co ty Tato 31.03.11, 23:10
                            a.nancy napisała:
                            > tzn., nie "dokladnie odwrotny" w sensie, ze kobieta ma utrzymywac rodzine a ojc
                            > iec wychowywac, tylko ze oboje powinni sie angazowac smile

                            No, chciałbym zobaczyć te panie, które tak głoszą. Ja słyszałem, że Panie mają prawo wybierać. A Panom prawa wyboru nikt nie proponuje...
                            Nie jestem przeciwko paniom. Uważam, że partnerzy powinni wspólnie ustalać model rodziny. I może on być dowolny, jeżeli oboje dobrowolnie się na niego zgadzają. A co to znaczy się angażować? Czy jeżeli pan haruje po 12 godzin dziennie, żeby zapewnić pani kasę na kosmetyki, to się angażuje, czy nie?
    • camel_3d Re: no co ty Tato 08.02.11, 08:52
      nie tylko w PL matki potrafia skutecznie utrudnic ojcu kontakt z dzeickiem.. mieszkam w DE i tu jest tak samo... Ot taka zemtsa mamy, ze nieudany zwiazek...
      a dodatkowo..nie wszycy ojcowie nadaja sie do bycia nimi..ale nagle gdy dochodzi do rozwodu chca pokazac, ze sa idealnymi rodzicami...a nawet dziecku zupy nie potrafia ugotowacsmile poza taka z proszku smile
      • fogito Re: no co ty Tato 08.02.11, 13:43
        camel_3d napisał:

        >> a dodatkowo..nie wszycy ojcowie nadaja sie do bycia nimi..ale nagle gdy dochodz
        > i do rozwodu chca pokazac, ze sa idealnymi rodzicami...a nawet dziecku zupy nie
        > potrafia ugotowacsmile poza taka z proszku smile

        Dokładnie. Nie interesują się dzieciakiem a jak go tracą to się okazuje, że żal serce ściska. Dobrze, że ściska, ale bycie ojcem to nie tylko zabawa w lego. To również masę obowiązków. o których panowie zdecydowanie zapominają.
        • matematys Re: no co ty Tato 12.02.11, 15:10
          fogito napisała:
          > camel_3d napisał:
          > >> a dodatkowo..nie wszycy ojcowie nadaja sie do bycia nimi..ale nagle gdy dochodz
          > > i do rozwodu chca pokazac, ze sa idealnymi rodzicami...a nawet dziecku zupy nie
          > > potrafia ugotowacsmile poza taka z proszku smile
          > Dokładnie. Nie interesują się dzieciakiem a jak go tracą to się okazuje, że żal
          > serce ściska. Dobrze, że ściska, ale bycie ojcem to nie tylko zabawa w lego. T
          > o również masę obowiązków. o których panowie zdecydowanie zapominają.
          To może trzeba walczyć o przeniesienie na ojców tych obowiązków? Sąd może ustanowić obowiązek ojca np. do odbierania dziecka z przedszkola 3 razy w tygodniu, odwożenia do szkoły codziennie, prania, kupowania ubrań... Dlaczego wszystko zawsze się sprowadza do alimentów? Czy ojciec może być tylko bankomatem?
          • fogito Re: no co ty Tato 13.02.11, 20:13
            matematys napisał:
            .
            > To może trzeba walczyć o przeniesienie na ojców tych obowiązków? Sąd może ustan
            > owić obowiązek ojca np. do odbierania dziecka z przedszkola 3 razy w tygodniu,
            > odwożenia do szkoły codziennie, prania, kupowania ubrań... Dlaczego wszystko za
            > wsze się sprowadza do alimentów? Czy ojciec może być tylko bankomatem?

            Jestem jak najbardziej "za". To wina sądów, że nie biorą pod uwage czasu i energii jaki wkładają kobiety w zajmowanie się dzieckiem i nie dzielą tego czasu na pół. Pomijając fakt, że te mizerne alimenty, to żadna tam realna połowa.
            A więc podzieliłabym na pół wizyty u lekarza ( w państwowych przychodniach to czasami kilka godzin), dowożenie/odbieranie dziecka do/ze szkoły. Spędzanie czasu na zajęciach dodatkowych po szkole i równe (po połowie ich opłacanie). No i w razie choroby zajmowanie się dzieckiem po połowie. Czyli jedno przy dziecku a drugie w aptece po lekarstwa. Itd itp... Ale oczywiście obawiam się, że w tym chorym męskim kraju nigdy do tego nie dojdzie uncertain
            • matematys Re: no co ty Tato 02.03.11, 13:32
              Też jestem jak najbardziej za. Dodałbym tylko, żeby również wspólnie ustalać zajęcia pozalekcyjne czy wizyty u lekarzy i specjalistów (oczywiście nie chodzi o pilne interwencje wink
    • kruszynka.net Re: no co ty Tato 08.02.11, 19:55
      Świetny pomysł. Obawiam się , że w Polsce minie jeszcze sporo czasu a wręcz pokoleń zanim zmieni się mentalność ludzi. Mieszkam z ojcem mojego dziecka. Wiem ,że więzi uczuciowe z najbliższymi zawiązują się w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie. Dla dziecka te osoby są najbliższe, które się nim zajmują (opiekują, bawią). Później nie da się już tego nadrobić. Córcia ma 19 miesięcy a tatuś nie wie gdzie jest przód pampersa...Chcę , żeby spędzał z nią czas ale dla niego to jest niemęskie i właśnie z takimi stereotypami trzeba walczyć. Nawet gdy proszę, żeby zajął się dzieckiem bo, muszę iść do wc to słyszę odp. to weź Amelkę ze sobą albo zanieś Babci. Czasem mam wrażenie , że to walka z wiatrakami...i zaczynam się poddawać.
      Bardzo często ojcowie żyjący pod jednym dachem ze swoimi dziećmi nie są obecni w ich życiu. Później gdy dochodzi do rozwodu to nadal nie interesują się swoimi dziećmi. Przez taką większość cierpią "ojcowie z prawdziwego zdarzenia , którzy naprawdę chcą zajmować się swoim dzieckiem po rozwodzie bo , sędziowie podążają za tym stereotypem.
      • kruszynka.net Re: no co ty Tato 08.02.11, 20:04
        W telewizji jest kampania w której się próbuje walczyć ze stereotypami ( mąż mówi , że w domu czyta dzieciom bajki i gotuje a żona sprząta nie wiem czy ją kojarzycie) Moja teściowa skomentowała ten spot z pogardą " a cóż to za nowa moda" . Dopóki będzie się stereotypowo wychowywać dzieci ze sztywnym podziałem ról dopóty nic się nie zmieni w tej kwestii. Bardzo podoba mi się twój blog- śledzę go od jakiegoś czasu.Trzymam kciuki i z całego serca życzę powodzenia.
        • camel_3d Re: no co ty Tato 10.02.11, 12:13
          twoja mama ma w pewnym sensie racje..taka moda...
          ale tez inne czasy nastaly..kobieta juz nie ma psiego obowiazku siedziec w domu caly dzein i gotowac, sprzatac, zajac sie dzieckiem i wyprac..bo to takie lekkie i przyjemne dzieckiem sie zajmowac. sama frajda.
          Ja na twoim miejscu polozylbym dziecko tacie na kolanach i powiedziel, ze zama sobie nie zrobilas dziecka... ma sia nim zajac i koniec. to jest mleko, tu zupka..tu pielucha. I poszedl na kawe smile))
          • matematys Re: no co ty Tato 12.02.11, 15:19
            camel_3d napisał:
            > twoja mama ma w pewnym sensie racje..taka moda...
            > ale tez inne czasy nastaly..kobieta juz nie ma psiego obowiazku siedziec w domu
            > caly dzein i gotowac, sprzatac, zajac sie dzieckiem i wyprac..bo to takie lekk
            > ie i przyjemne dzieckiem sie zajmowac. sama frajda.
            > Ja na twoim miejscu polozylbym dziecko tacie na kolanach i powiedziel, ze zama
            > sobie nie zrobilas dziecka... ma sia nim zajac i koniec. to jest mleko, tu zup
            > ka..tu pielucha. I poszedl na kawe smile))
            Zdecydowanie popieram. A jakby tata się dzieckiem czasem zajął, a ty byś czasem odpoczęła, to byłoby mniej frustracji i więcej zrozumienia między wami, co szczególnie utrudnia porozumienie w razie rozstania...
      • matematys Re: no co ty Tato 12.02.11, 15:14
        kruszynka.net napisała:
        > Świetny pomysł. Obawiam się , że w Polsce minie jeszcze sporo czasu a wręcz po
        > koleń zanim zmieni się mentalność ludzi. Mieszkam z ojcem mojego dziecka. Wie
        > m ,że więzi uczuciowe z najbliższymi zawiązują się w niemowlęctwie i wczesnym d
        > zieciństwie. Dla dziecka te osoby są najbliższe, które się nim zajmują (opiekuj
        > ą, bawią). Później nie da się już tego nadrobić. Córcia ma 19 miesięcy a tatuś
        > nie wie gdzie jest przód pampersa...Chcę , żeby spędzał z nią czas ale dla nieg
        > o to jest niemęskie i właśnie z takimi stereotypami trzeba walczyć. Nawet gdy
        > proszę, żeby zajął się dzieckiem bo, muszę iść do wc to słyszę odp. to weź Amel
        > kę ze sobą albo zanieś Babci. Czasem mam wrażenie , że to walka z wiatrakami..
        > .i zaczynam się poddawać.
        > Bardzo często ojcowie żyjący pod jednym dachem ze swoimi dziećmi nie są obecn
        > i w ich życiu. Później gdy dochodzi do rozwodu to nadal nie interesują się swoi
        > mi dziećmi. Przez taką większość cierpią "ojcowie z prawdziwego zdarzenia , kt
        > órzy naprawdę chcą zajmować się swoim dzieckiem po rozwodzie bo , sędziowie pod
        > ążają za tym stereotypem.
        No tak... a moja ex w pierwszych tygodniach (około dwóch) po urodzeniu każdego z trójki dzieci musiała dochodzić do siebie. To ja dzieci pielęgnowałem, przewijałem ubierałem, myłem... ona jedynie karmiła, kiedy je do niej przyniosłem. Ale później żądała, żebym pracował więcej i więcej, żeby podnieść jej status materialny. Ona siedziała z dziećmi w domu i zatrudniała panią do pomocy na pełen etat. To co ona właściwie robiła? Teraz to ja jestem ten zły, który podobno nie dbał nigdy o dzieci i nic nie umie zrobić, więc ma się usunąć w cień i tylko przynosić jak najwięcej kasy...
    • alabama8 Re: no co ty Tato 09.02.11, 12:49
      matematys napisał:
      Myślicie, że ten kierunek działania ma szansę powodzenia? Że jesteśmy w stanie coś zrobić? Czy to zostanie tylko głos wołającego na puszczy i lepiej ten czas poświęcić dzieciom?
      I będziesz tak działał, walczył z dyskryminacją, uświadamiał, latał po sądach, organizował kampanie, zmieniał świadomość ... a w międzyczasie ktoś inny będzie chodził do szkoły twojego dziecka na zebrania, ktoś inny będzie jeździł po sklepach szukając butów, ktoś inny zajmie się tą przyziemną prozą życia jaką są codzienne obiady, katarki i za małe spodnie.

      Jakim TY jesteś ojcem? Czy rozumiesz co to znaczy być ojcem? Wpadasz w niedzielę do ex, zabierasz na spacer i oddajesz przed obiadem?
      • kruszynka.net Re: no co ty Tato 09.02.11, 13:24
        "Jakim TY jesteś ojcem? Czy rozumiesz co to znaczy być ojcem? Wpadasz w niedziel
        > ę do ex, zabierasz na spacer i oddajesz przed obiadem? "

        alabama8 a jak myślisz dlaczego matematys jest takim ojcem....? Sędzia wydając wyrok określił tak krótki czas widywania się ojca z własnym dzieckiem i jeśli ma złośliwą ex żonę to nie ma szans na częstsze widzenie syna.
      • matematys Re: no co ty Tato 12.02.11, 15:22
        alabama8 napisała:
        > Jakim TY jesteś ojcem? Czy rozumiesz co to znaczy być ojcem? Wpadasz w niedziel
        > ę do ex, zabierasz na spacer i oddajesz przed obiadem?
        A skąd Ty wiesz, jakim ja jestem ojcem? Jak chcesz się dowiedzieć, to poczytaj na blogu. A tak dla jasności, Dzieci spędzają ze mną około 10 dni w miesiącu (z gotowaniem, odrabianiem lekcji, spaniem, wożeniem do szkoły i na zajęcia) i połowę świąt i wakacji.
    • dama_2010 Re: no co ty Tato 13.02.11, 09:54
      Lepiej poswiecic czas dzieciom niz naprawiac swiat. Kto chce byc dobrym ojcem - jest nim.

      To prawda, ze tatusiowie maja gorzej. Szlag mnie trafia, ze w wielu bajkach, ksiazeczkach, opowiadaniach jest MAMA bez taty (albo ten tata JEST ale wiecznie nieobecny).
      Ile jest piosenek o mamach a ile o tatusiach?
      W dniu matki az huczy w prasie i tv a dzien taty... niby jest ale tak na marginesie.

      No ale co z tego? Glowa muru nie przebijesz i po prostu rob swoje.
      Moj maz jest super-ojcem i wszystkie ciotki wytrzeszczaja oczy ze zdziwienia bo w ich czasach bylo zupelnie inaczej. Wiele moich kolezanek tez ma fajnych mezow-tatusiow, ktorzy dziela obowiazki przy dzieciach.

      Nie rozumiem po co postulaty i jak mialyby pomoc TWOJEMU dziecku. O inne dzieci sie nie martw bo jak pisalam - kto CHCE byc tata ten JEST.
      • matematys Re: no co ty Tato 02.03.11, 13:35
        Niestety to nie jest takie proste... Tu nie chodzi o to, kto chce być ojcem, tylko kto chce mieć ojca. Dlaczego dzieci miałyby być karane za winy rodziców?
        No i co więcej... Jeżeli nie mogę na dzisiaj rozwiązać moich problemów z moimi dziećmi, to może chociaż mogę im zapewnić lepsza przyszłość? Żeby one nie stawały ze swoimi dziećmi przed sytuacjami, które my dzisiaj napotykamy na codzień?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka