Ostatnio żona zażartowała że może być w ciąży, w pierwszej myśli zaczęło mi
być żal naszego syna że jest jeszcze za mały, za mało wykochany, wycałowany i
że szkoda że już trzeba naszą miłość dzielić na dwoje. Chciałbym mieć drugie
dziecko tak za 2-3 lata. Tyle że ta pierwsza myśl przypomniała mi że często
się zdarza inne traktowanie drugiego dziecka. My z żoną jesteśmy właśnie
drugie dzieci, co tu dużo mówić rodzice są wpatrzeni w to nasze starsze
rodzeństwo. Można stawać na uszach a i tak do pięt im człowiek nie dorośnie.
Ja przez długi okres czasu miałem na tym punkcie straszne kompleksy, zawsze
czułem się gorszy od brata i chciałem mu dorównać. Zawsze to brat miał być
samodzielny i dawać sobie doskonale rade w życiu a mi rodzice mieli załatwiać
prace i wszystko. Efekt jest trochę inny owszem mój brat jest dużo bogatszy
ode mnie, ma własną firmę tyle że za pieniądze mamy, buduje olbrzymi dom na
działce mamy, ma piękne auto które kupił od mamy na raty – których nie za
bardzo spłaca. Ja żyje skromniej ale sam znalazłem sobie prace i wszystko
robie sam. Wiem że nasza mama kocha nas tak samo ale podejście jest inne. Ja
sie z kompleksów chyba wyleczyłem – umiem je tłumić zdaje sobie sprawę z tego
że jestem młodszy od brata o 4 lata i to że teraz mam mniej wcale nie jest
ważne bo ja w dorosłym życiu jestem od 8 lat a on od 12. Mam jeszcze 4 lata
by nadrobić

a jeśli się nie uda to w sumie nie jest ważne bo jestem
szczęśliwym człowiekiem.
Wolałbym by nasze drugie dziecko było dziewczynką. Wtedy nie można porównywać
tak bardzo i może zgrzyty są mniejsze. Gdybym miał drugiego syna, nie
chciałbym traktować go gorzej. Ale czy sie da ?? Do pierwszego dziecka
mówimy „Jesteś najpiękniejszy, najmądrzejszy, naj.. naj.. naj..” do drugiego
tak już nie powiesz bo jest pierwsze. Poza tym cały ten cyrk z pierwszym, te
wszystkie nowe rzeczy, uczucia których człowiek doświadcza, przy drugim są
już tylko powieleniem. Wydaje mi sie też że pierwsze dzieci są mądrzejsze,
poważniejsze dojrzalsze w oczach rodziców. Chyba trudno sie temu dziwić,
człowiek wie że młodsze dziecko jest młodsze, ale w codziennym życiu chyba
się o tym tak nie myśli i patrząc na zachowanie starszego i młodszego, wydaje
się że starszy jest poważniejszy. Młodszy zawsze będzie krok za starszym.
Zresztą patrząc na mojego syna jak szybko raczkuje, jak pięknie się obraca i
że na swoim kącie ma już kilka poważnych słów: „na dół” „trzecia”, „pada
deszcz” (naprawdę powtórzył to za nami ale raz

). Widząc to wszystko,
widze że jest wyjątkowy i będzie kimś wielkim w życiu

Czy to samo będę
widział u mojego drugiego dziecka ?! Oby. Myślicie że da sie uniknąć innego
traktowania drugich dzieci ?? Mi moje kompleksy zamotały trochę życie. Gdy ja
poszedłem na studia, brat juz miał ułożoną sytuacje w firmie w której wtedy
pracował, ja też zacząłem pracować. Chcąc mieć podobną pozycje, zarobki
olałem studia. Przepadł jedne, drugi egzamin nie przyznawałem się do tego by
nie być głupszym

W końcu wylali mnie ze studiów, przez jakiś czas udawało
mi się jeszcze oszukać i mamę i wojsko. Ale przez 2 lata życia w kłamstwie
bałem się każdego telefonu, listu – gdybym dostał wezwanie do wojska rypły by
się wszystkie kłamstwa- tego się bałem. Nie twierdze że to jest wina mojej
mamy, tego innego traktowania, bo wtedy juz byłem dorosły i powinienem nad
tym jakoś zapanować- ale się nie udało. Dlatego właśnie interesuje mnie ten
temat : co zrobić by młodsze dziecko nie czuło sie gorsze od starszego? Nie
wiem jak sprawa wygląda z 3,4 i kolejnymi dziećmi, nas było dwóch.
Ps.
Z kompleksami dalej musze walczyć sądzac po ilości tekstu opisującego je