Dodaj do ulubionych

Drugie dzieci.

10.11.06, 17:11
Ostatnio żona zażartowała że może być w ciąży, w pierwszej myśli zaczęło mi
być żal naszego syna że jest jeszcze za mały, za mało wykochany, wycałowany i
że szkoda że już trzeba naszą miłość dzielić na dwoje. Chciałbym mieć drugie
dziecko tak za 2-3 lata. Tyle że ta pierwsza myśl przypomniała mi że często
się zdarza inne traktowanie drugiego dziecka. My z żoną jesteśmy właśnie
drugie dzieci, co tu dużo mówić rodzice są wpatrzeni w to nasze starsze
rodzeństwo. Można stawać na uszach a i tak do pięt im człowiek nie dorośnie.
Ja przez długi okres czasu miałem na tym punkcie straszne kompleksy, zawsze
czułem się gorszy od brata i chciałem mu dorównać. Zawsze to brat miał być
samodzielny i dawać sobie doskonale rade w życiu a mi rodzice mieli załatwiać
prace i wszystko. Efekt jest trochę inny owszem mój brat jest dużo bogatszy
ode mnie, ma własną firmę tyle że za pieniądze mamy, buduje olbrzymi dom na
działce mamy, ma piękne auto które kupił od mamy na raty – których nie za
bardzo spłaca. Ja żyje skromniej ale sam znalazłem sobie prace i wszystko
robie sam. Wiem że nasza mama kocha nas tak samo ale podejście jest inne. Ja
sie z kompleksów chyba wyleczyłem – umiem je tłumić zdaje sobie sprawę z tego
że jestem młodszy od brata o 4 lata i to że teraz mam mniej wcale nie jest
ważne bo ja w dorosłym życiu jestem od 8 lat a on od 12. Mam jeszcze 4 lata
by nadrobićwink a jeśli się nie uda to w sumie nie jest ważne bo jestem
szczęśliwym człowiekiem.
Wolałbym by nasze drugie dziecko było dziewczynką. Wtedy nie można porównywać
tak bardzo i może zgrzyty są mniejsze. Gdybym miał drugiego syna, nie
chciałbym traktować go gorzej. Ale czy sie da ?? Do pierwszego dziecka
mówimy „Jesteś najpiękniejszy, najmądrzejszy, naj.. naj.. naj..” do drugiego
tak już nie powiesz bo jest pierwsze. Poza tym cały ten cyrk z pierwszym, te
wszystkie nowe rzeczy, uczucia których człowiek doświadcza, przy drugim są
już tylko powieleniem. Wydaje mi sie też że pierwsze dzieci są mądrzejsze,
poważniejsze dojrzalsze w oczach rodziców. Chyba trudno sie temu dziwić,
człowiek wie że młodsze dziecko jest młodsze, ale w codziennym życiu chyba
się o tym tak nie myśli i patrząc na zachowanie starszego i młodszego, wydaje
się że starszy jest poważniejszy. Młodszy zawsze będzie krok za starszym.
Zresztą patrząc na mojego syna jak szybko raczkuje, jak pięknie się obraca i
że na swoim kącie ma już kilka poważnych słów: „na dół” „trzecia”, „pada
deszcz” (naprawdę powtórzył to za nami ale raz wink ). Widząc to wszystko,
widze że jest wyjątkowy i będzie kimś wielkim w życiu wink Czy to samo będę
widział u mojego drugiego dziecka ?! Oby. Myślicie że da sie uniknąć innego
traktowania drugich dzieci ?? Mi moje kompleksy zamotały trochę życie. Gdy ja
poszedłem na studia, brat juz miał ułożoną sytuacje w firmie w której wtedy
pracował, ja też zacząłem pracować. Chcąc mieć podobną pozycje, zarobki
olałem studia. Przepadł jedne, drugi egzamin nie przyznawałem się do tego by
nie być głupszymwink W końcu wylali mnie ze studiów, przez jakiś czas udawało
mi się jeszcze oszukać i mamę i wojsko. Ale przez 2 lata życia w kłamstwie
bałem się każdego telefonu, listu – gdybym dostał wezwanie do wojska rypły by
się wszystkie kłamstwa- tego się bałem. Nie twierdze że to jest wina mojej
mamy, tego innego traktowania, bo wtedy juz byłem dorosły i powinienem nad
tym jakoś zapanować- ale się nie udało. Dlatego właśnie interesuje mnie ten
temat : co zrobić by młodsze dziecko nie czuło sie gorsze od starszego? Nie
wiem jak sprawa wygląda z 3,4 i kolejnymi dziećmi, nas było dwóch.

Ps.
Z kompleksami dalej musze walczyć sądzac po ilości tekstu opisującego je wink
Obserwuj wątek
    • beniusia79 Re: Drugie dzieci. 10.11.06, 20:03
      co zrobić by młodsze dziecko nie czuło sie gorsze od starszego? poprostu nie powtarzaj bledow waszych rodzicow....
      • ola_mk Re: Drugie dzieci. 10.11.06, 21:22
        A ja się z Tobą nie zgodzę,że jest się wpatrzonym w pierwsze dziecko.Sama mam
        dwóch synów i raczej mam wrażenie,że z mężem faworyzujemy młodszego.Zgadzam się
        co do ciąży i oczekiwania narodzin,wtedy tak tego nie przeżywaliśmy jak przy
        pierwszej ciąży(pierwsze USG i ruchy dziecka),ale jak się młody urodził to nie
        możemy wyjść z podziwu,że rodzeństwo może być tak różne.Różnią się
        wszystkim:wyglądem,zachowaniem i każdego oddzielnie wyjątkowo traktujemy i
        kochamy.Pozdrawiam
        • egon26 Re: Drugie dzieci. 11.11.06, 01:47
          Wiesz gdy kocha sie obydwoje dzieci (jestem pewien że moja mam kocha nas na
          równi tak jak wy swoje dzieci) ciężko jest przyjąć do wiadomości że jakieś
          dziecko może być krzywdzone. I może na początku tego nie widać w sumie
          młodszemu na więcej się pozwala, ale gdy starszy był w wieku młodszego nie
          pozwalało mu się na to samo ?? Jako dziecko może faktycznie lepiej być
          młodszym, starszy ma więcej obowiazków. Ale przez to wszystko trudniej młodszym
          dorosnąć. Rdzice patrząc na 20 letnie dziecko widzą że jest mniej dojżałe niż
          24 letni starszy brat. Młodszy jest już dorosły ale patrząc przez pryzmat
          starszego wydaje się byc dalej dzieckiem. To nie są tylko moje spostrzeżenia,
          czytałem o tym chyba w "Mam dziecko" dużo młodszych braci ma kompleksy na
          punckie staszych i zaczyna sie to juz od wieku dojżewania- gdy nam się uda
          wkońcu pocałować jakąś dziewczyne brat przyprowadza do domu jakąś extra laske i
          daje nam na kino (mieszkam na wsi kina tu nie ma - ile ja się czasem ostałem na
          mrozie, a pies jak widział że ide ze smyczą to chował się do budy;P ). W
          artykule było też że najczęściej sukcesy zawodowe odnosi najstarszy z
          rodzeństwa. Zresztą już w dawnych czasach majątki, królestwa dostawali
          pierworodni więc chyba to też lezy w naszej naturze. Tak sobie teraz też myśle
          że to w sumie nie jest wina rodziców - tylko sytuacji, rodzice mogą dużo
          zaszkodzić ale chyba też pomóc. Mnie np. szlak trafia jak wspominaja jakieś
          głupie moje zachowanie z dzieciństwa i śmieją sie z tego do rozpuchu. Ja
          niestety nie mogę nic powiedzieć takiego o bracie bo nawet jak zrobił coś
          głupiego to ja byłem za młody by to dostrzec. Mając chyba 8-9 lat uczyłem sie
          grać w szchy (moze warcaby) grałem troche z bratem i ciągle przegrywałem,
          czasem szlak mnie trafiał i wyrażałem głośno swoje emocje. A teraz czasem mi to
          wypominają że nigdy nie wygrałem i strasznie się złościłem (mają ubaw) jak
          miałem wygrywać ze starszym bratem - swoja drogą mugł czasem przegrać dla mojej
          satysfakcji wink
          Inaczej sie to widzie będąc pierwszym a inaczej drugim dzieckie. Pierwszemu się
          wydaje że młodszemu sięna więcej pozwala bo on nie pamięta na ile jemu się
          pozwalało. Tak że jak ktoś się jeszcze wypowie to piszcie czy jesteście starsi
          czy młodsi.
          Pozdrawiam
          • ik_ecc Re: Drugie dzieci. 20.11.06, 20:43
            Bardzo ciekawy post. Chyba nie moge sie tu zbyt autorytatywnie wypowiadac -
            jestem starsza, ale 16 lat starsza od mojej siostry. Mamy kompletnie odrebne
            zycia, wychowywane jestesmy w kompletnie innych warunkach - inny kraj, rodzice
            rozstali sie 2 lata po urodzeniu sie siostry, ja mialam dostep do dalszej
            rodziny, ona nie, itd. - duuuuzo roznic. Rodzice chyba nigdy nas nie
            porownywali, nie mowili siostrze ze ma byc "taka jak" ja, siostra raczej nie ma
            ambicji mnie "gonic" - ma zupelnie inne zainteresowania, obrala inny kierunek
            studiow. Bardzo dobrze sie dogadujemy, ale jestesmy inne - kulturowo,
            pokoleniowo, charakterologicznie - ale tez i chwilami takie same, pomimo
            wlasnie tych ogromnych roznic w tym jak bylysmy wychowywane.

            Ale spojrzalam na Twoj post dlatego ze jestem wlasnie w ciazy z drugim
            dzieckiem, prawdopodobnie druga corka. Starsza ma teraz poltora roku. I, z
            jednej strony, bardoz sie ciesze, ale z rugiej mam podobne dylematy jak Ty -
            juz zaluje ze bede miec mniej czasu dla starszej, a ona jest taka
            fantastyczna. smile

            Mysle jednak ze da sie to jakos zalatwic, chocaz moze nie byc to latwe. Ty sam
            wymieniles kilka rzeczy ktorych wiesz, ze rodzice nie powinni robic - i
            przeciez pewnych rzeczy mozna uniknac - jak wysmiewanie sie z mlodszego bo nie
            moze dorownac starszemu, stawianie im innych wymagan, podwojne standarty, itd.
            Slyszalam rade, zeby na glowie stanac, a starac sie znalezc indywidualnosc w
            kazdym dziecku i te indywidualnosc pielegnowac na rozne sposoby, np. zapisujac
            je na rozne zajecia, tak zeby kazde z nich mialo swoja mocna strone. Jest to
            latwe gdy sie ma dzieci roznej plci - bo tego sie spodziewamy tak czy inaczej,
            trudniejsze gdy sie ma dzieci tej samej plci, ale tez do zrobienia. Wazne jest
            tez, zeby kazde dziecko mialo zarezerwowany "specjalny czas" z mama i z tata,
            np mama we wtorek bierze dziecko nr 1 na basen, podczas gdy tata bierze dziecko
            nr 2 na rower, a w piatek zmiana dzieci i moze tez zmiana zajec - czy cos w tym
            rodzaju. Mam znajomych ktorzy bardzo tego przestrzegaja ze swoimi
            blizniaczkami, chociaz tu sa problemy jeszcze inne.

            Nie wiem czy znasz ang., niedawno ktos mi polecil ksiazke "Siblings without
            rivarly" czy cos takiego, zamierzam ja zamowic, ale jeszcze jej nie mam.
          • drugrin Re: Drugie dzieci. 22.11.06, 01:16
            Jako ojciec nie tylko drugiej, ale ostatnio i trzeciej córki - myślę, że mogę
            napisać, że większość Twoich obaw wynika raczej z Twoich doświadczeń niż
            jakichś obiektywnych przesłanek. Każdy rodzic przed urodzeniem drugiego (i
            kolejnych też!) dziecka zastanawia się, jak to będzie, czy będzie kochał je tak
            samo i czy nie będzie któregoś z nich faworyzował. Ale czy tak będzie zależy
            tylko od Was jako rodziców i negatywne doświadczenia własne, czy znajomych nie
            muszą determinować sytuacji w Waszym domu. Nawet jeśli tak było w Waszych
            rodzinach przez wszystkie pokolenia dotąd - dlaczego nie moglibyście
            postanowić, że począwszy od Waszego pokolenia każde dziecko będzie się czuło
            dobrze - bez względu na to, które w kolejności w rodzinie się pojawiło?
            Zapewniam, że po pojawieniu się kolejnego dziecka miłości nie trzeba "dzielić",
            a porównań pewnych zachowań, czy cech osobowości nie da się uniknąć. Wystarczy
            pamiętać, żeby systematycznie i konsekwentnie budować w każdym dziecku poczucie
            własnej wartości niezależnej od wartości innych.
            Jeśli miałbym jeszcze coś doradzić - wyluzuj trochę z tymi dywagacjami, w ten
            sposób możesz się nigdy nie zdecydować, a czas biegnie i trzeba się brać do
            roboty! Ktoś musi zaludnić tą ziemię właściwymi ludźmi! Skorzystaj z lekcji
            przeszłości, ale zacznij bardziej żyć przyszłością - i to nie tą bliską, ale
            naprawdę daleką. Nie chcielibyście kiedyś, odchodząc z tego świata, zostawiać
            tu niezłą gromadę wnuków i prawnuków? Więc najpierw trzeba mieć kilkoro
            dzieci wink

            Pozdrawiam!
            • ememka1 Re: Drugie dzieci. 22.11.06, 22:01
              Jako matka trzech córek (innych niż drugrinsmile, która obserwowała parę rodzin z
              dorosłymi już dzieciakami, próbuję swoje panny traktować tak samo np. jak coś
              kupuję to dla każdej coś (staram się nawet by wartość była podobna....co nie
              jest łatwe, a dla młodszych nie ma znaczenia), każdej z osobna poświęcać tyle
              samo czasu (co pewnie będzie łątwiejsze jak najmłodsza trochę podrośnie, bo w
              tej chwili nie można jej z oczu spuścić)itd. Zabierać każdą z osobna
              gdzieś....teatr, plac zabaw, rower. Chociaż często się buntują i chcą razemsmile)
              Nie wygłaszać opinii, typu "ty byłaś łatniejsza czy ładniej śpiewałaś niż
              siostra w tym wieku". Parę tygodni temu dziadek dostał ostra burę od męża za
              tego typu wypowiedź.Pragniemy (w przyszłości) cały nasz "majątek" podzielić
              równo, niezależnie od juz posiadanego przez nie mienia, czy tez radzenia sobie w
              życiu, lepiej lub gorzej.

              Przy trójce dzieci mamy wrażenie,że to jednak to średnie ma najgorzej.
              Najstarsza przez parę lat była jedynaczką więc rodziców miała tylko dla siebie.
              Najmłodsza z racji swego wieku potrzebuje jeszcze duzo opieki. A ten biedny
              średniaczek musiał szybko dorosnąć, bo pojawiło się młodsze. Rozmawiając z
              takimi dorosłymi średniakami usłyszałam, że one tak nie uważają i dzięki temu
              nauczyły się walczyć o swoje.Mimo wszystko jakoś mnie to nie uspokajasad
              Każde następne dziecko traktuje się trochę inaczej, ponieważ mamy juz jakieś
              doświadczenie i już nie boimy się przewijać czy karmić itd.

              Jako ta starsza w rodzinie muszę powiedzieć, że w niektórych kwestiach siostra
              miała jednak lepiej. Trochę ścieżek jej przetarłam.....ja musiałam wracać do
              domu najpóźniej o 20.00 i walczyć o jeszczesmile))Siostra mogła już o 21-22 bez
              tłumaczenia. Telewizje po "Dzienniku" oglądałam sporadycznie, a ona sporadycznie
              miała zakazsmile))Myślę, że się wyrównało.
              A na koniec historyjka:
              Dziecko połknęło pieniążek.
              Przy pierwszym - wołamy pogotowie,
              przy drugim - czekamy aż wydali,
              przy trzecim - potrącamy z tygodniówki!!





              --
              • drugrin Re: Drugie dzieci. 23.11.06, 00:54
                Emamka, zgadza się. Staramy się traktować nasze laski w miarę jednakowo, ale
                chcemy też je nauczyć, że sprawiedliwość nie oznacza "wszyscy po równo". Nie
                jest to łatwe, ale chcemy, żeby nasze dzieci wysrosły na osoby, któe umieją
                współdziałać z innymi dla wspólnych celów (co oznacza, że np. warto się
                cieszyć, jeśli to siostra dostała tym razem prezent, a nie ja... - co tak
                bajdełej rzadko się zdarza, każde urodziny jednej to prezenty dla
                wszystkich...wink, ale też są autonomiczne i świadome swojej wartości.
                Zgadzam się w 100%, że najstarsze przeciera szlak, moje młodsze rodzeństwo w
                wielu kwestiach miało już łatwiej...
                A najmłodsza już wie, że w razie czego naprawdę jej potrącimy z
                kieszonkowego...wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka