Dodaj do ulubionych

po wakacjach cz. 1

IP: *.* 30.07.01, 18:13
Huraaaaa jedziemy na wakacje - tak brzmiały moje okrzyki zaraz gdy z żoną otrzymaliśmy urlopy.Po spakowaniu wszystkich toreb i torebek zostało mało miejsca w samochodzie na...córeczkę. Mhhhh, no dobrze, ja jako kierowca podkulę nóżki i jakoś będzie - w końcu córeczka musi siedzieć wygodnie. Samochod nie jest najmniejszy ale ogrom bagażu na 2 tygodnie przypierał mnie do kierownicy. Wyruszyliśmy ok. 4 am. Julcia spała przez jakieś 200 km. Droga przed nami to jeszcze 450 km. Zjedliśmy pierwszy posiłek i ... skończyła się sielanka. Julcia zaczęła się pocić i denerwować. Naprawdę trzeba mieć konia cierpliwość żeby jechać na wczasy z krzyczącym dzidziusiem za plecami. Resztę drogi przebyliśmy spoceni, zdenerwowani stając średnio co 50 km. Najgorsze jest to, że jadąc w taki skwar, córcia była tylko w koszulce, a i tak dostała potówek. Teraz mażę o klimatyzacji w samochodzie i przeliczam wysokość rat kredytu na samochód z klimą. Wnioski mam takie z podróży:Jak najbardziej warto jechać na urlop z małym dzieckiem, ale większy samochód, klimatyzacja jest bardzo przydatna. Wyjechać należy z samego ranka, kiedy maluszek śpi. Należy jechać raczej głównymi drogami, aby nie zgubić się w miasteczkach (problem z koordynacją czytania mapy i uspokajania dziecka). Przy głównych trasach jest więcej zajazdów i leśnych parkingów niż na bocznych drogach. Może i prawda, że główne drogi są zatkane i czasem dłuższe, ale co po krótszej drodze, gdy jedzie się wolniej i więcej trzeba cierpliwości na szukanie miejsca postoju. Oczywiście cyc mamy to dobre lekarstwo na smutki, ale także przydatny kubeczek z piciem i trochę nowych zabawek np. pudełko od radia samochodowego :-)CDN.PS. Chcę napisać Kati, że moje teksty mogą bawić lub denerwować, ale żeby od razu być złośliwym, to nie wypada.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: po wakacjach cz. 1 IP: *.* 30.07.01, 20:53
      Moim zdaniem bezpieczeństwo w takiej podróży to sprawa pierwszej wagi. A bezpieczeństwo zależy głównie od kierowcy. Pozycja za kierownicą to rzecz bardzo istotna i nawet jeśli dziecko będzie miało więcej miejsca, to nic mu nie pomoże jeśli przez niewłaściwą pozycję kierowcy dojdzie do wypadku. Poza tym z tak małym dzieckiem 650 km polskimi dorgami to faktycznie męczarnia. Ja się zastanawiam mocno nad 340 -toma kilomterami. Tak długi dystans raczej rozbiłbym na dwa dni - można przecież zajechać gdzieś w fajne miejsce - pozwiedzać, przenocować i ruszyć dalej (w końcu to chyba urlop?). Nie wiem jak Ty, ale ja po 300 kilometrach w słońcu jestem wykończony i czuję się gorzej niż po dwóch piwach. Wiadomo, że samochód większy jest zawsze lepszy w trasie. My mamy Palio Weekend - w sumie małe auto, ale zapakować można do niego spory bagaż, a i pasażerowie nie mogą raczej narzekać. Niestety brak klimatyzacji także jest dotkliwy. Planujemy jednak jechać na wieczór 19:30-24:00 - bez stresów można pokonać te 340 km. Lubię jeździć w nocy.
      • Gość: guest Re: po wakacjach cz. 1 IP: *.* 31.07.01, 08:05
        Uważam, że jazda w nocy jest bardziej niebezpieczna. Z tą pozycją za kierownicą trochę przesadziłem, ale musiałem się trochę przysunąć. Jazda 620 km trwała 10 godzin. Nie rozbiłem jej na dwa odcinki, bo rezerwacja miejsc i termin rozpoczęcia urlopu zbiegł się w czasie na co nie miałem wielkiego wpływu.340 km to nic. Ruszaj w trasę i niczego się nie obawiaj. Dziecko nawet nie zauważy tak to szybko minie.
        • Gość: guest Re: po wakacjach cz. 1 IP: *.* 03.08.01, 16:15
          Moja żona ma prawko dłużej niż ja, ale za żadne skarby nie chce jeździć. Efektem tego było to że wracając z urlopu musiałem prowadzić samochód przez 450KM ze skręconą prawą kostką. Nie życzę tego nikomu. Nawet nie wiecie ile bym dał żeby mieć zmiennika. Raz zdażyło mi się przejechać ciurkiem 1600KM (do insbrucka) i powiem wam że drugi raz tego nie zrobę.
    • Gość: guest Re: po wakacjach cz. 1 IP: *.* 03.08.01, 13:35
      Jeśli moge coś dodać choć jestem kobieta.Moja Mała przeziebila sie raz w podrozy - gdy jechalismy klimatyzowanym samochodem.Jechac mozna nawet z malym dzieckiem - lepiej wyjechac wczesnie rano niz w nocy - puste drogi, chlodno. Czas 11-13 gdzies przeczekać. Od 6 m-ca Wiktorii robimy systematycznie 400 km trasy (gdy czlowiek ma daleko rodzine...), mala jest cudowna.Monika PPSCzy wasze zony nie umieja jezdzic ? Ja prowadze na zmiane z mezem.M.P.
    • Gość: guest Re: po wakacjach cz. 1 IP: *.* 03.08.01, 15:57
      Ja jestem już dawno po urlopie, niestety. Moje doświadczenia i związane z nimi przemyślenia:1-jechałam w nocy i mam zamiar w miarę możliwości zawsze tak wyjeżdżać, w przypadku mojego męża i moim pora nie robi różnicy, bo jeździ nam się tak samo dobrze, gdy jest ciemno, jak w dzień (są osoby, dla których nocna jazda to męka). Plusem nocnego wyjazdu zdecydowanie jest fakt, że po całym dniu zmęczone dziecię większość drogi przesypia, a my nie musimy w panice poszukiwać zabawiaczy, picia itp.2-jak już na ten urlop jedziemy, to chyba żeby odpocząć? Bardzo długo przekonywałam męża, że jak weźmie 1 dzień wolny więcej w pracy, to świat się nie zawali, okazało się, że miałam rację. Wyspał się porządnie, spokojnie pomógł spakować wszystkie rzeczy (niestety, ja mam dziwną zdolność zapominania, zupełnie niepotrzebne nerwy) i mam wrażenie, że oboje nastawiliśmy się pozytywnie do urlopu jeszcze w domu, bo nic nie było "w biegu".3-faktycznie, dwóch kierowców nieźle się sprawdza przy długich trasach. Przejechałam co prawda tylko 150 km z trasy prawie 660, ale to było potrzebne, nikt nie jest w stanie przejechać ciurkiem takiego odcinka w stanie "pełnej gotowości".Ciekawa jestem, jakie są wasze przemyślenia odnośnie pakowania? Zazwyczaj zabieram za dużo rzeczy, wszystkie się przydają, ale mogłabym się bez nich obejść. Taka wada, która wywołuje drobne spięcia, gdy kolejna torba nie chce się dopiąć, a ja nie umiem niczego wyjąć. Czy Wy, Panowie, macie na to jakiś patent? Mój ślubny zrezygnowany macha ręką.Pozdrawiam wszystkich przed i po urlopach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka