andrieww
13.09.07, 16:06
Rok temu rozwiodłem się z żoną. Mamy dwoje dzieci. Sąd przyznał opiekę Marcie,
ja formalnie mogę zabierać je na weekendy, ale w praktyce żona do tej pory
bardzo utrudniała nasze spotkania. Chciałbym zaznaczyć, że rozprawę prowadziła
sędzina, która od samego początku subiektywnie podchodzila do problemu. Jak
widać płeć ma ogromny wpływ na przebieg sprawy.
Alimenty wynoszą w sumie 2800,- . Uważam że to jest bardzo dużo, ale nawet nie
przyszło mi do głowy żeby wnosić jakikolwiek sprzeciw. To są moje dzieci, więc
postaram się im dawać najwięcej jak tylko będę mógł.
W zeszłym miesiącu dostałem zawiadomienie, że moja żona wystąpiła o
podniesienie alimentów. Oficjalnie powodem jest wzrost kosztów związanych z
wychowaniem dzieci, ale w rzeczywistości Marta straciła pracę i uważa, że moim
obowiązkiem jest utrzymywanie nie tylko dzieci ale również jej. Jednocześnie
ostatnio zrobiła się przemiła, niczego nie utrudniała, nawet pozwoliła
dzieciom przez tydzień mieszkać u mnie.
Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Nie zamierzam jej utrzymywać. Jest dla
mnie obcą osobą. Szanuje ją, bo gdyby nie ona nie miałbym dwójki cudownych
dzieci, ale nie jestem w stanie akceptować jej zachowania.
Chce żeby dzieci mieszkały ze mną, wtedy zapewnie im wszystko. Mój adwokat
jest bezradny…
Do kogo powinienem się zwrócić? Słyszałem że są różne stowarzyszenia praw
ojca, myślicie że to dobre rozwiązanie?