Dodaj do ulubionych

Mamuśki w morde jeża :(

15.12.08, 22:54
Łojce co wy na to ?
Moja Hanka chodzi już do zerówki.W zeszłym tyg.małża będąc już z
córą w klasie słyszy rozmowę jednej z mam z wychowawczynią grupy ,
że jej córka ma biegunkę , ale dzisiaj rano chyba się lepiej czuje
więc prosi wych. o zwrócenie uwagi.I co ? W piątek hanula czuje się
nie za bardzo, sobota , niedziela to samo , poniedziałek
temperatura , biegunki narazie nie ma , ale bąki sadzi okrutne smile
dowiadujemy się ,że córka owej mamy wylądowała w szpitalu, kolega z
grupy również ,połowa grupy nie była dzisiaj w szkole.Kużwa ! uduszę
tą bezmyślną niepracującą kwokę sad W przedszkolu było podobnie.
Niektóre mamuśki przyprowadzały dzieci i prosiły wych. o podanie
antybiotyku w południe dzieciakowi.Kończę bo zaraz wybuchnę wink Pzdr.
Obserwuj wątek
    • egon26 Re: Mamuśki w morde jeża :( 15.12.08, 23:40
      Uduś ją uduś, należy jej sięwink To jest plaga z podrzucaniem chorych dzieci do
      przedszkola. Nasz mały może pójdzie od lutego i pewnie też u nas się zdarzy że
      ktoś podrzuci. Też będę dusił ;D A jak mi jakieś dziecko będzie biło syna to
      pójdę wpie... rodzicom tego dziecka- matce trochę mniej wink
    • tata_tomek Re: Mamuśki w morde jeża :( 16.12.08, 12:34
      jaremax napisał:

      > Niektóre mamuśki przyprowadzały dzieci i prosiły wych. o podanie
      > antybiotyku w południe dzieciakowi.

      "U mnie" w przedszkolu było to samo. Panie wychowawczynie w końcu wyjaśniły rodzicom (nie tylko mamusiom) dość dosłownie, że nie będą dzieciom podawać lekarstw, wpuszczać kropel, robić zastrzyków (takie pomysły też były) itp. Co innego sprawdzenie, czy się dziecku plasterek z palca nie odlepił, a co innego podawanie lekarstw, które przecież często muszą być podawane w określonych godzinach czy co określony czas (antybiotyki).
      W ogóle to jak dziecko wymagające leczenia antybiotykami ma chodzić do szkoły lub przedszkola?!
      • exmaas Re: Mamuśki w morde jeża :( 16.12.08, 13:44
        Tak,to karygodne puszczac chore dziecko do
        przedszkola ,szkoly...Jestem nauczycielem i mam na codzien takie
        przypadki w pracy.Dziecko o 8.00 "leje sie przez rece",gorączka
        ponad 39 st i mamrocze ze :mama nie miala go z kim zostawic!
        Bezmyslni rodzice!Ja bedac mama wybralam opcje zwolnien lekarskich i
        nic na to nie poradze skoro dzieci choruja.A tak wogole to podawanie
        lekarstw przez nauczyciela...to łamanie prawa.Tylko pielegniarka
        szkolna lub przedszkolna ma takie prawo.
        • mama_pisarka Re: Mamuśki w morde jeża :( 25.02.09, 18:52
          exmaas napisała:

          > Tak,to karygodne puszczac chore dziecko do
          > przedszkola ,szkoly...Jestem nauczycielem i mam na codzien takie
          > przypadki w pracy.Dziecko o 8.00 "leje sie przez rece",gorączka
          > ponad 39 st i mamrocze ze :mama nie miala go z kim zostawic!
          > Bezmyslni rodzice!Ja bedac mama wybralam opcje zwolnien lekarskich
          i
          > nic na to nie poradze skoro dzieci choruja.A tak wogole to
          podawanie
          > lekarstw przez nauczyciela...to łamanie prawa.Tylko pielegniarka
          > szkolna lub przedszkolna ma takie prawo.
          \
          exmaas tak po zawodowemu, bo ja zaraz będę pedagogiem, masz rację,
          że to karygodne posyłać dzieci z taką gorączką do szkoły, ale niech
          pan jako pedagog weźmie pod uwagę, że również mężczyźni, czytaj
          dalej ojcowie, mogą w świetle prawa wziąć l4 na dziecko. nie jestem
          żadną feministką, ale dziecko jest dzieckiem obu rodziców, a nie
          wyłącznie matki, gdy trzeba z nim zostać w domu...pan by np nie
          wziął zwolnienia z pracy, by żona mogła choć raz z niego nie
          skorzystać i iść do pracy?a w ogóle gdzie są ojcowie, gdy matki
          wychodzą o 7 rano z domu z dziećmi? ojciec nie widzi, że z dzieckiem
          jest coś nie tak i nie może powiedzieć żonie - wezmę zwolnienie i z
          nim, z nią zostanę, a ty idź do pracy, żeby cię nie wywalili?
          to z reguły kobiety zwalniają z pracy z powodu chorowania dzieci a
          nie facetów prawda?
        • mama_pisarka Re: Mamuśki w morde jeża :( 25.02.09, 18:53
          przepraszam - pani nauczycielko, bo źle odczytałam płeć.hehe
      • chalsia Re: Mamuśki w morde jeża :( 17.12.08, 22:52
        > "U mnie" w przedszkolu było to samo. Panie wychowawczynie w końcu
        wyjaśniły rod
        > zicom (nie tylko mamusiom) dość dosłownie, że nie będą dzieciom
        podawać lekarst
        > w, wpuszczać kropel, robić zastrzyków (takie pomysły też były)
        itp. Co innego s
        > prawdzenie, czy się dziecku plasterek z palca nie odlepił, a co
        innego podawani
        > e lekarstw, które przecież często muszą być podawane w
        określonych godzinach cz
        • chalsia Re: Mamuśki w morde jeża :( 17.12.08, 22:56
          eeee, coś mi w trakcie wysyłania pocięło post.

          > "U mnie" w przedszkolu było to samo. Panie wychowawczynie w końcu
          wyjaśniły rodzicom (nie tylko mamusiom) dość dosłownie, że nie będą
          > dzieciom podawać lekarstw, wpuszczać kropel, robić zastrzyków
          (takie pomysły też były) itp. Co innego sprawdzenie, czy się
          dziecku plasterek z palca nie odlepił, a co innego podawani
          > > e lekarstw, które przecież często muszą być podawane w
          > określonych godzinach cz


          a co w takim razie w sytuacji, gdy dziecko np. koło południa na
          stałe przyjmuje leki związene z jego NIEZAKAŹNĄ chorobą? Ma nie
          chodzić do przedszkola/zerówki/szkoły tylko z tego powodu, że
          nauczycielki leku nie podadzą?
          • exmaas Re: Mamuśki w morde jeża :( 18.12.08, 10:38
            Niestety nauczyciele nawet w przypadku chorob przewleklych nie
            podaja lekarstw.Nie jestesmy kompetentni w tych sprawach.A podanie
            dziecku czegokolwiek z lekow to ponoszenie odpowiedzialnosci.Mam w
            pracy dziecko z epilepsja i mama (babcia)w poludnie przychodzi i
            podaje dziecku lekarstwa.
            • chalsia Re: Mamuśki w morde jeża :( 18.12.08, 23:47
              > pracy dziecko z epilepsja i mama (babcia)w poludnie przychodzi i
              > podaje dziecku lekarstwa.

              aaa, rozumiem, czyli samotna pracująca matka musiałby się zwolnić z
              pracy by móc podac lekarstwo na chorobę przewlekła dziecka, bo
              panie wychowawczynie nie chcą???
              Niezła paranoja.
              Na szczęście są jeszcze ludzie myślący - w przedszkolu mojego
              dziecka wystarczyło pisemne upoważnienie napisane przeze mnie.
              • tata_tomek Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 09:13
                chalsia napisała:

                > w przedszkolu mojego
                > dziecka wystarczyło pisemne upoważnienie napisane przeze mnie.

                Ale kto będzie to lekarstwo podawać - nauczycielka czy pielęgniarka?
                • exmaas Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 09:52
                  To nie tyle ,ze nie chca ile nie maja takich uprawnien!To podstawa
                  zwolnienia z pracy.Nie znam sie na lekach,na skutkach
                  ubocznych,reakcjach niepozadanych...i dlatego nie ponosze
                  odpowiedzialnosci.Od tego sa pielegniarki szkolne lub przedszkolne.
                • chalsia Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 10:05
                  w przedszkolu - nauczycielka, bo pielęgniarki nie było.
    • gacusia1 Re: Mamuśki w morde jeża :( 17.12.08, 20:25
      To typowe. Niestety nic z tym nie zrobisz. Wyobraz sobie,ze nie
      tylko w PL tak jest ale i za oceanem.Tu nawet lekarz mowi,ze dzicko
      moze isc do przedszkola z wirusem opryszczki calego ciala,bo to
      dziecku nie zaszkodzi...ale nie pomyslal,ze WIRUS sie rozprzestrzeni
      i za chwilke inne dzieci beda cale oblepione strupami. CHore,no nie?
    • gabbie Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 00:04
      przecież dzieci i tak prędzej czy później zetkna sie z zarazkami

      Nie ma co popadac w paranoję.

      Choć może łatwo mi mówic bo moje dzieci z tych odpornych i mało
      łapiących infekcje, Nie chucham i nie dmucham na nie.
      • jaremax Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 19:16
        Gabbie z całym szacunkiem , mam rozumieć ,że ja chucham , dmucham smile?
        Skoro twoje dzieci nie chorują jakimś cudem w dzisiejszych czasach (
        chyba ,że to tzw.cygański chów to rozumiem ) smile więc jeśli nie
        chorują to po jaką cholerkę zabierasz głos hę ? smile. Pzdr.
        • gabbie Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 19:50
          bo może ktos pomyśli, że popadanie w skrajne emocje po tym jak
          dzieciaczek pierdnie po 3 dniach od styczności z chorymn dzieckiem
          to jednak przegięcie

          i może też ktos sie zastanowi, że dzieci muszą miec mozliwośc
          stykania się z zarazkami po to by się uodparniac na nie

          nie ma szansy nie stykana się z chorobami, ale to co możemy zrobić
          to budowac odporność
          • jaremax Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 20:14
            Gabbie smile mam rozumieć ,że jesteś zwolenniczką wysyłania chorego
            dziecka siejącego wirusy i różnego sortu bakterie po przedszkolu czy
            szkole tAK ?
            • gabbie Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 20:21
              nie, niejestem zwolenniczka wysyłania chorych dzieci do przedszkól,
              jak moim coś dolega jadą do babci i tam siedza - ale głównie przez
              wzgląd na nie same

              tyle tylko, że nie przerażam sie tym, że moje dziecko zetknie sie z
              innym chorym dzieckiem, trudno, najwyżej zachoruje (czy tam sobie
              poprykawink), a jak zachoruje to sie je wyleczy, a jak sie wyleczy to
              na drugi raz będzie juz odporniejsze

              w sezonie infekcyjnym i tak nie ma mozliwości uchronienia dziecka
              przed zarazkami, najwazniejsze nie przegrzewać dziecka, wyprowadzać
              na spacery, odżywiać mądrze itp ale niekoniecznie chowac pod kloszem
              (zwłaszcza, że tak jak pisałam nie da się)
              • jaremax Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 20:34
                To ja Ci coś powiem. Jakbyś tak jak ja i moja małża posiedziala już
                dwa razy w szpitalu za każdym razem po tygodniu od rana do rana bo
                twoje dziecko załapało tzw jelitówkę w przedszkolu, i teraz
                szykowało się to samo ze szkoły to gadka Twoja byłaby inna.Pzdr smile
                • gabbie Re: Mamuśki w morde jeża :( 19.12.08, 20:37
                  jest to całkiem mozliwe, że by była inna, nasze opnie kształtowane
                  sa przez nasze doświadczenia

                  życzę małej zdrowia
              • chalsia Re: Mamuśki w morde jeża :( 20.12.08, 00:12
                > poprykawink), a jak zachoruje to sie je wyleczy, a jak sie wyleczy
                to
                > na drugi raz będzie juz odporniejsze

                tylko pod warunkiem, że ma normalną odpornośc - jak Twoje dzieci.
                U wielu dzieci infekcja ciągnie się za infekcją.

                Ostatnio moje dziecko własnie złapało jakąś od kolegi w szkole, bo
                rodzice kolegi nie chcieli wziąć zwolnienia a nie mieli z kim go
                zostawić. Efekt - moje dziecko chore, potem złapalam to ja, potem
                opiekunka, ja tym zaraziłam jeszcze kogos.
                Czyli jedna nieodpowiedzialna decyzja rodziców i 4 kolejne osoby
                chore z tego powodu. Ponadto - na jak duże koszty tego typu
                zachowanie naraża innych, także Ciebie - bo zwolnienia, bo
                refundowane leki itp, itd.
                • exmaas Re: Mamuśki w morde jeża :( 20.12.08, 12:59
                  Ostatnio po ostrej wirusowce i pobycie w szpitalu wracam do pracy i
                  co ...niemal cala klasa kaszle,katar,nawet z goraczka co po
                  niektorzy!No i szlag mnie trafia!Sama jestem mama(samodzielna)i za
                  nic w swiecie moje dzieci nie chodza chore do szkoly.Wybieram L4
                  (kosztem dobrych relacji w pracy).Chore dzieci w szkole czy
                  przedszkolu to...nieodpowiedzialnosc rodzicow!
                  • riki_i Re: Mamuśki w morde jeża :( 25.01.09, 23:30
                    Skoro na święta podrzuca się w Polsce masowo starych ludzi do szpitala, no to
                    dziwne nie jest, że chore dziecko podrzuca się do przedszkola. Niech się inni
                    martwią!

                    Ps. Co to za wieśniackie określenie "małża"? Żona jest rodzaju nijakiego?!
    • kckk Re: Mamuśki i Tatuski ;) 26.01.09, 10:02
      A czy praktykuje sie wzywanie rodzica po chore dziecko?
      • breuszek Re: Mamuśki i Tatuski ;) 26.01.09, 19:18
        praktykuje się. rano z tydz. temu nic za nie zapowiadało że syn mi się
        rozchoruje. o 14.30 dzwonią że gorączka u syna. ja oczywiście w pędy i po 2
        dniach też leżę - zawsze jak on choruje to mnie po 1-2 dniach angina łapie.. sad
        dobrze że w tym sezonie zimowym na razie bez antybiotyku się obywa u niego - u
        mnie niestety to już 2 raz sad
        • tata_tomek Re: Mamuśki i Tatuski ;) 06.02.09, 09:47
          breuszek napisał:

          > ja oczywiście w pędy i po 2
          > dniach też leżę - zawsze jak on choruje to mnie po 1-2 dniach angina łapie.. sad

          U mnie to standard - córka importowała z przedszkola przeróżne zaraźliwe zarazki", po czym jej to przechodziło po dniu czy dwu, a nam - nie...
      • jac-uch Re: Mamuśki i Tatuski ;) 26.01.09, 19:33
        W żłobku do którego chodzi moja starsza córka się praktykuje. Dzwonią i każą
        zabierać, a do momentu przyjazdu jakaś Pani się intensywnie zajmuje i starają
        się odseparować od grupy. W drugim do którego pójdzie młodsza jest tak samo.

        Swoją drogą - w obu dziecko chore nie zostanie wpuszczone, a po chorobie należy
        przynieść zaświadczenie od lekarza że już można chodzić. Choć akurat tego
        zaświadczenia to nie przestrzegają, a powinni!!!
    • farukh2 Re: Mamuśki w morde jeża :( 05.02.09, 17:39
      Zgadzam sie z Toba, chociaz staram zrozumiec SAMOTNE matki, ktore
      NAPRAWDE nie maja co zrobic z dzieckiem , bo np. wyleca z pracy,
      jezeli wezma 10- te w roku zwolnienie chorobowe "na dziecko".
      Dzieciak musi swoje odchorowac, ale dlaczego ma wciaz "odchorowywac"
      nowe zarazki kolejnych kolegow z przedszkola?
      Ja zapodam ciekawsza (hmmmm) historyjke, ktora mnie dotknela. Uwazam
      sie za osobe czysta, zadbana, pachnaca. I takie sa tez moje dzieci.
      Synek byl w przedszkolu, w tym czasie corka w III podstawowki.
      Zaczely sie dziac dziwne sytuacje z glowami i wlosami wszystkich w
      domu. Zmienialam szampony, odzywki, bralismy leki antyalergiczne.....
      poprostu nie przyszlo mi do glowy ,ze w XXI wieku jest cos takiego,
      jak WSZY! WSZAWICA ZAPANOWALA W PRZEDSZKOLU, OKAZALO SIE,ZE OD DWOCH
      SIOSTR. DYREKTORKA PRZYZNALA, ZE TE DZIEWCZYNY SA STALE
      ZAWSZAWIONE!!! Przepraszam, ze krzycze, ale najgorsze bylo to, ze po
      trudnej kilkudniowe, i nie taniej kuracji, gdy juz w domu bylismy
      czysci, synek ponownie przytargal te zyjatka na swoich wlosach. Po
      interwencji, dyrektorka przeprowadzila w koncu rozmowe z matka, dla
      ktorej slow nie mam, ktora byla zdziwiona, ze posciel trzeba bylo
      wyprac i wyprasowac, odkazic szczotki, grzebienie itd.
      Do tego te dziewczynki wciaz byly zasmarkane, brudne. Nie chce nawet
      myslec, co one mialy na sobie.
      Przyprowadzanie dzieci chorych do przedszkola to jedno.
      Odpowiedzialnosc personelu, to drugie
      • farukh2 Re: Mamuśki w morde jeża :( 05.02.09, 17:41
        Akurat, jak na zawolanie link na samym dole do tematu wszawicy
        • vatum Eee tam. 07.02.09, 12:39
          Kiedyś wszawica byla normalną plagą dzieci, niekoniecznie z brudu. Pamiętam jak przymierzyłam czapkę kolegi no i zaraz były wszy. Albo na koloniach, choć tam od razu sprawdzali kto ma wszy.
          Wracając do tematu chorób.
          Gdy moja córka była w pierwszej grupie to ciągle chorowała. Antybiotyk za antybiotykiem. Chodziłam wściekła i miałam ochotę zabić każdego rodzica, który przyprowadzał chore dziecko.
          Najlepsza była mama, która przyprowadziła synka z ospą, mówiąc, że przecież świetnie sie czuje to po co ma w domu siedzieć...
          W drugiej grupie odpuściłam sobie a poza tym zauważyłam, że dziecko rzadziej choruje. Przychodziła z przedszkola, kichała, stan podgorączkowy a następnego dnia była zdrowa - co znaczy że nabrała przeciwciał.
          Trzecia grupa... od grudnia ciągle chora ale to już wina paskudnej grypy i tego cholernego Noro (który przeszła pięknie, bez wymiotów choć gorączka trwała tydzień).
          Tak już jest, dzieci chorują. My chorujemy. I powiem Wam szczerze, że choć na początku bałam się iść na L-4 to teraz mam to w d... Idę na tydzień, 10 dni a moje dziecko wraca do zdrowia smile
          Wczoraj jechałyśmy tramwajem. Jakaś babka kaszlnęła.. Jak ja się na nią spojrzałam... Jak się spojrzałam... Zrobiła się czerwona jak burak i przeprosiła...
          Jednak jakis lekki świr mnie dopadł po tych jej chorobach smile
          • wsb123 Re: Eee tam. 21.02.09, 10:28
            ale ogolnie rzecz biorac nieodpowiedzialnosc jest!
            ja sie pytam gdzie sa ojcowie tych dzieci ze na to pozwalaja swoim
            zonom to ja latalem z mlodym do lekarz jak mial ospe po leki potem
            smarowanie codziennie etc to nic trudnego wlaczajcie sie w
            wychowanie dzieci to nic trudnego a nie ze tylko umiecie dziecko
            obsluzyc jak zona kartke zostawi zenada
    • tata_tomek Podawanie leków: zabronione i nie zabronione? 23.02.09, 08:21
      Świeżo i na temat:

      wyborcza.pl/1,75478,6302886,Przedszkole_tylko_dla_zdrowych.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka