18.02.10, 10:02
Wczoraj bylam w przychodni, jak to bywa, trzeba bylo troche poczekać
i mała zgłodniała. W tym samym czasie zgłodniała też inna mała. Ja
dyskretnie piers do buzi małej i juz jest szczescie, tamte
dzieciątko czekało aż mama z miksu: termos, butelka, mieszanka
wyczaruje jedzenie. Jak juz wyczarowala to sie okazalo ze moja juz
całkiem najedzona, a przynajmniej zaspokojony pierwszy glod, a tamto
dzieciątko ma wchodzic do gabinetu, nadal z pustą buzia.
Nie wiem dlaczego jest tam mm, nie oceniam tego w zaden sposób bo
wiem ze sa rozne sytuacje, ale tak sobie pomyslalam ze warto sie
momentami pomeczyc z ta piersią. Bo teraz jak wychodzę z nią gdzies
to mam komfort ze w razie czego hop i juz nie bedzie płaczu. Z
mieszanka na ktora kiedys chcialam przejsc byloby o wiele trudniej.
Penwie są plusy i minusy obu rozwiazan, ale tak sie chcialam tylko
podzielic wczorajsza refleksja
Obserwuj wątek
    • 11buba Re: refleksja 18.02.10, 10:59
      ja od urodzenia karmię Młodego odciąganym mlekiem - dla mnie zalety karmienia
      piersią nie równoważą wad;) choć sposób karmienia, który wybrałam jest chyba
      najbardziej upierdliwy i wad ma sporo... dla każdego coś innego jest trudniejsze...

      ale zgadzam się z tobą - byliśmy z synem na szczepieniu, pytam męża, ile mu
      wziąć jedzenia, mąż na to, że 80 ml wystarczy, przecież dopiero jadł, a my za
      chwilę wracamy, przezornie wzięłam 120 ml...

      byliśmy trochę wcześniej, żeby nie na ostatnią chwilę, pediatra miała opóźnienie
      na dzieciach chorych, więc jak już doszła na zdrowe, to czekaliśmy prawie 2
      godziny, potem wizyta u lekarza, szczepienie, potem musieliśmy odczekać 30 minut
      po szczepieniu, czy nic złego się nie dzieje... uuuffff... w sumie ponad 3
      godziny...

      jak się dorwał do butelki po szczepieniu, to wypił do ostatniej kropli... całe
      szczęście, że nie chciał więcej;) bo nie wiem, co miałabym zrobić...
    • wilma.flintstone Re: refleksja 18.02.10, 11:26
      prismi napisała:

      > Penwie są plusy i minusy obu rozwiazan, ale tak sie chcialam tylko
      > podzielic wczorajsza refleksja


      Ja tez mam refleksje - jak jeszcze 2 tygodnie temu karmilam w nocy
      piersia, to pobudka co 2 godziny, 20 minut ssania, 1,5 godz. spania
      i od nowa. A teraz butla o 23.00, spimy do 4.00-5.00 rano, butla,
      spimy do 7.30-8.00...
      • aadzia21 wilma 18.02.10, 20:18
        A moje dziecko piersiowe jak było noworodkiem musieliśmy budzić na
        nocne jedzenie tak spało, a obecnie (10m-cy) budzi się w nocy raz (w
        wyjątkowych sytuacjach dwa razy). Irytuje mnie kiedy argumentem za
        mm są nocne pobudki, bo nie ma reguły.
    • kaeira Re: refleksja 18.02.10, 14:56
      Zgadzam się z tobą.

      Ale nie zawsze jest to takie proste, pewnie, że są plusy i minusy.
      Niektóre mamy mogą jednak miec duże opory przed karmieniem w miejscu publicznym,
      nawet w przychodni (albo może to być dla nich trudne). Wtedy mozna powiedzieć,
      że butelka byłaby wygodniejsza.

      Mi np. było b. trudno karmić w pozycji siedzącej, szczególnie bez poduszk, bez
      bardzo mocnego obnażania mego mega-biustu. Byłam bardzo skrępowana. Potem stało
      się to łatwiejsze (dziecko starsze, i ja doszłam do większej sprawy, i zaczęłam
      się mniej przejmować.)
      • aadzia21 Re: refleksja 18.02.10, 20:21
        Ale przecież karmić w miejscu publicznym można bardzo dyskretnie. Ja
        jestem wstydliwa, jednak przy dziecku jest zawsze jakiś kocyk czy
        pielucha tetrowa, którą się można osłonić i nikt nie widzi co jest
        grane :)
        • prismi Re: refleksja 18.02.10, 21:12
          z tym karmieniem w miejscach publicznych to ja rozumiem, sama
          myslalam ze bede miala opór ale jakos nie, najwazniejsze dla mnie ze
          moge wyjsc na dluzej i spokojnie cos zalatwic a nie denerwowac sie
          ze hop trzeba do domu bo mala glodna.
          Ale rozumiem doskonale ze nie kazda kobieta tak ma i nie kazdej moze
          odpowiadac nawet takie dyskretne karmienie. Napisalam moja refleksje
          ot tak, z potrzeby ducha a nie po to aby wskazywac na bezwzgledne
          zalety karmienia piersia. Po prostu po wielu tygodniach poswiecenia
          w karmieniu piersia, zobaczylam ze dla mnie są duze plusy tego,
          oprocz plusów dla malucha.
          • kopciuszek1605 Re: refleksja 19.02.10, 10:45
            A ja się zdecydowałam na karmienie piersią, bo takie miało być wygodne i dobre
            dla małej i utknęłyśmy... Od jakiegoś czasu córeczka pozwala się karmić tylko w
            pozycji leżącej, butelki z odciągniętym mlekiem nie toleruje i wszystkie wyjścia
            (również do lekarza) planować musimy między kolejnymi karmieniami. Nie mogę się
            nigdzie na dłużej ruszyć, z nikim zostawić, żeby choć chwilę odpocząć i się
            zrelaksować i w gabinetach lekarskich mała też często jest głodna. Na szczęście
            nie płacze z tego powodu... A miało być tak pięknie.
    • alicja_wk Re: refleksja 19.02.10, 22:49
      No to ja też się podzielę swoja refleksją, która mnie naszła podczas
      pobytu z małym w szpitalu.
      Noc pierwsza, godzina ok 21.30-22.00:
      dookoła wszystkie butelkowe i smoczkowe dzieci śpią, ich mamy tez
      szykują się na spoczynek, ja jedyna karmiąca piersią tkwię z małym
      przy cycu i próbuję go uśpić... trwalismy tak sobie do 1.00. Ok
      23.30 zaczyna mi juz brakowac cierpliwości, wkurzona przeklinam w
      duchu to cholerne karmienie piersią i wysmarowuję do męża smsa z
      poleceniem zakupu smoczka do usypiania.
      Noc druga, późne godziny wieczorne: przyjęcie na oddział kolejnej
      mamy z maluchem, mama się wkurza, bo na cały oddział tylko 1 czajnik
      elektryczny, swojego nie mozna miec, podgrzewacza rowniez. Druga
      próbuje uciszyc wrzeszczące z głodu dziecko sporządzając w pośpiechu
      mleko i zatykając jednoczesnie buzię smoczkiem, ktory i tak nie
      wiele pomaga. Mamy biegają do kuchni oddziałowej, zeby umyc butelki,
      zagotowac wodę...
      A mój mały... zasypia spokojnie przy cycu, w nocy nawet nie zdązy
      zakwilic z głodu, bo juz ma piers w buzi, a ja... robię tylko krok
      do jego łożeczka, zeby go zabrac do swojego łozka na karmienie,
      poczym robię drugi krok, aby go odłożyc po jedzeniu.
      W duchu dziękuję Bogu za ten cudowny wynalazek i przytulam głowe do
      poduszki, aby znów zasnąc do nastepnego karmienia.
      • kopciuszek1605 Re: refleksja 20.02.10, 07:29
        A ja w szpitalu miałam małą przy piersi niemal całą dobę a zasypiała dopiero po
        podaniu mieszanki :P W środku nocy położne nam przynosiły w jednorazowych
        buteleczkach i wreszcie mogłyśmy zasnąć o trzeciej, czwartej nad ranem na trzy
        godziny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka