Dodaj do ulubionych

Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP.

07.12.10, 00:17
Mój półroczny synek budzi się w nocy co godzine, półtorej, czasem dwie. 6-8 pobudek to norma. Jest tak od urodzenia. Miałam nadzieje, że to samo minie ale niestety nic się nie zmienia. Nie mam już siły, jestem wykończona. Cierpi też mąż i starszak.
Mieszkam w Australii i jeżeli szukam pomocy, porady to wszyscy polecają mi metode kontrolowanego płaczu. Lekarze, pielęgniarki, położne, znajomi.
Metoda ogólnie polega na tym, że mały zaczyna spać w łóżeczku, nie dostaje cycusia i drze się tak długo aż się nauczy samodzielnie zasypiać. Ja jestem blisko, spokojnie do niego mówię i poklepuje po brzuszku.
Niepodoba mi sie ta metoda ale podobno działa a to co mam teraz frustruje mnie okropnie.

I tu mam pytania.
Czy odstawić synka od karmień nocnychy drastycznie czy powoli to znaczy najpierw ograniczyć karmienie i karmić powiedzmy co 3 godziny?
2-3 pobudki dam rade wytrzymać. Mój starszy budził się tak przez 3 lata.
Dlaczego dzieciak w tym wieku tak często je i tak niespokojnie śpi? Co może być tego przyczyną?
Czy półroczniak powinnien jeść w nocy?
Czasem mam wrażenie, że on nie jest głodny i traktuje mnie w nocy jak smoczka. Tego prawdziwego nie toleruje.
Czy którać z mam stosowała tą metode przy KP? Jak było?

Pozdrawiam cieplutko,
Ola
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 00:21
      straszna i okrutna metoda :-(
      nie uczy samodzielnego zasypiania, uczy dziecko, ze jego potrzeby sie nie licza, a matka ma go w doopie. I ze w zwiazku z tym trzeba oszczedzac energie, bo placz nic nie da: mama nie przyjdzie.
      Nie mozesz po prostu spac z dzieckiem przy piersi?
      • olenka1211 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 07:27
        Mnie też to do końca nie przekonuje ale ci co próbowali chwalą. Niektóre mamy nawet zaoferowały, że ze mną w nocy posiedzą bo na początku jest trudno. Podobno potrzeba około 2 tygodni na pełną zmiane w zachowaniu malucha.
        Mama jest przy dziecku, nie bierze go tylko na ręce, nie nosi, nie karmi co chwila. Poklepuje po brzuszku albo trzyma za rączke. Jeszcze lepiej jak robi to tata albo babcia bo nie pachną mlekiem, u nas to niemożliwe, nie mamy tu rodziny. Tata pracuje, do malucha nie wstaje.
        Mały śpi w łóżeczku tylko pierwsze 2 godziny a potem ląduje u nas. Mnie to niewiele daje bo przy karmieniu się rozbudzam, czasem mam potem problem z zaśnięciem. W dodatku wszystko mnie boli bo pół nocy spędzam w jednej pozycji a drugie pół staram się jak najmniej ruszać bo nasz synek wrażliwy jest i łatwo się wybudza.
        • mad_die Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 07:46
          Nie probuj tej metody.
          Lepiej dojdz do tego, DLACZEGO Twoje dziecko tak czesto sie wybudza w nocy? Czy bylo tak zawsze? Co je za dnia juz? Czy jest zdrowe?
          Okres pol roku u takiego malucha to czas, kiedy potrzebuje on wiecej mleka - tego tlustego, z nocy, dla rozwoju mozgu. Potrzebuje mleka i bliskosci. Mleko mozesz zastapic jakos, ale bliskosc?
          Rozumiem, ze czujesz sie wykonczona - tez tak mam czasami, a moj syn lada dzien skonczy rok. Ale nie zamierzam z tego powodu tak szybko go tresowac. Poczekam jeszcze pare miesiecy, tak powiedzmy z 3-4, bo z corka wlasnie w tym okresie udalo mi sie skonczyc ssanie w nocy. Ssanie, nie pobudki ;) Teraz corka ma prawie 3 lata i nadal budzi sie w nocy raz i przyłazi do nas i sie kisimy w lozku we czworke ;) Ale zadne z nas nie ma ani serca ani sily chodzic po nocy z nia po domu i tlumaczyc, ze ma spac u siebie. Pewnie jak mrozy odpuszcza, to sie za to weźmiemy ;)
          Wiec moja rada jest taka - sprobuj zastanowic sie CZEMU synek budzi sie tak czesto, jaka jest tego przyczyna. I dopiero potem mysl o jakims rozwiazaniu problemu, zaczynajac od przyczyny.
          • mash_k Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 12:29
            podlacze sie bo mimo ze do okrutnych metod mi daleko, powoli nie daje rady
            synek ma 17mcy a ja cierpliwie czekam az laskawie zacznie przesypiac noce - ale jestem w kolejnej ciazy i po prostu n ie daje rade. Jego nocne niespanie do tego mnei rozbudza, wiec gdy on spi w koncu ja sie godzinami przewalam po lozku - wspolne drzemki w ciagu dnia nie sa w stanie tego zrehabilitowac.

            > Lepiej dojdz do tego, DLACZEGO Twoje dziecko tak czesto sie wybudza w no
            > cy? Czy bylo tak zawsze? Co je za dnia juz? Czy jest zdrowe?
            tak, byloo tak od zawsze a przynajmneij od 6mca
            za dnia je tyle ile je (przeciez go nie zmusze je chetnie zwykle nie za wiele)
            dlaczego si wybudza?
            no zdrowy na pierwszy rzut oka owszem. cos tam mu moze dolega,
            jakbym potrafila na 100% odpowiedziec pewnie nie mialabym problemu
            moga byc zeby (co jakis czas noce sa gorsze - budzi sie nei tylko na jedzenie ale na plakamie, fikanie, wlazenie na mnie, siadanie, przewalanie sie po lozku, niemalze usypianie by sie wybudzic wlasnym placzem znienacka.
            moga byc *stresy* albo bole*(???) zwiazane z nauka raczkowania (pozno zaczal raczkowac, ok 14mca) co zbieglo sie tez ze stawaniem. Zaraz potem nauczyl sie chodzic - iteraz cale dnie chodzi
            - moze go nogi bola? (W nocy kopac strasznie potrafi czasami, jakby mu cos dolegalo)
            ma troche sucha skore na nadgarstkach - walczymy z tym od paru miesiecy bezskutecznie - w nocy tez trze reka o reke - wyprobowalam tysiace kremow i specyfikow, moze 1001 pomoze, na razie go nie odkrylam.


            > Wiec moja rada jest taka - sprobuj zastanowic sie CZEMU synek budzi sie tak cze
            > sto, jaka jest tego przyczyna. I dopiero potem mysl o jakims rozwiazaniu proble
            > mu, zaczynajac od przyczyny.

            no i co
            moze nawet i teoretycznie WIEM jake sa przyczyny pobudek synka
            jest ich wiele
            dziecko ma 'prawo' sie budzic

            ale inne dzieci spia spokojnie
            metoda wyplakiwania sie daje rezultaty
            i przespane noce zmasakrowanej mamie..
            :((
            • mad_die Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 12:38
              powoli nie daje rady
              > synek ma 17mcy a ja cierpliwie czekam az laskawie zacznie przesypiac noce - ale
              > jestem w kolejnej ciazy i po prostu n ie daje rade. J

              Rozumiem Cie doskonale, bylam w podobnej sytuacji - corka miala jakies 16mscy a ja bylam w Itrymestrze drugiej ciazy. i tez nie dawalam rady. Bylam niewyspana, a ssanie nocne mnie bolalo i denerwowalo.

              Wiedzialam, ze COŚ musze zrobic, bo inaczej bedzie źle ze mną ;)
              I po prostu powiedzialam ktorejs nocy corce, ze cysie śpią, bo jest noc, a mleczko bedzie rano/nad ranem. Byl placz i bunt, błaganie o piers i kilka pierwszych ciezszych nocy. Ale ja nadal tlumaczylam, mowilam, usypiałam, miziałam, smerałam, tuliłam i tak do skutku. Czyli do momentu, az corka nie wołała juz piersi w nocy. Budzić sie nadal budziła, ale juz nie na ssanie, piers nie byla potrzebna do zasniecia, wystarczyla reka mamy czy taty do przytulenia :)
              Wiec i Wam sie uda.
              A na swędzące nadgarstki lekarz moze pomoże jakis? Dobry alergolog? Nie mam pojecia, bo ja nie mialam problemów tego typu.
              • mash_k Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 13:05
                maddie,to ja widzisz,juz wole dac piers,i ciesze sie jak tylko na piers sie budzi,zje i idzie spac. Z 'mleczko spi' jeszcze wydaje mi sie musze poczekac toche by rozumial i potrafil zaakceptowac,ale jak pisze ,jak budzi sie na piers tylko,to jest luz. Ale on wyczynia cudy niewidy,i czesto sam sie meczy by z powrotem usnac.wtedy zwykle go w polsnie miziam,mowie zeby spal,proponuje piers,byle jak najmniej sie samej rozbudzic,jakbym miala go nosic,tulic,cuda niewidy wyczyniac (zamiast podac piers),to by dopiero byla porazka :/


                chomiki
                Do Anglii bez języka?
          • olenka1211 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 09.12.10, 00:27
            Lepiej dojdz do tego, DLACZEGO Twoje dziecko tak czesto sie wybudza w nocy? Czy bylo tak zawsze? Co je za dnia juz? Czy jest zdrowe?

            Sama bym chciała wiedzieć dlaczego. Pytam nawet w pierwszym wątku. Najpierw myślałam, że to kolki. Pierwszy miesiąc synek podsypiał tylko u mnie na brzuchu. Prężył się, wiercił, płakał.
            4, 5 miesiąc z brzuszkiem było lepiej z budzeniem nie. Teraz w 6 miesiącu ruszyły ząbki.
            Pytam lekarzy, pielęgniarki od maluchów i wszyscy mi mówią, że mały nie potrafi samodzielnie przejść z fazy płytkiego snu do głębokiego i trzeba go tego nauczyć. Taka faza trwa u dziecka około 45 minut więc u nas by się zgadzało. Budzenie co faze lub dwie.
            Podobno nie ma innej metody jak ta z płaczem a ogromny płacz jest tylko na początku.
        • kammik Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 08:15
          Poczytaj, zanim skrzywdzisz dziecko

          horylka.blogspot.com/search?q=m%C4%85drzy+rodzice
          www.przytulmniemamo.pl/vertical-spokojny-sen.html
    • kaeira Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 09:22
      Koniecznie przeczytaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,570,76860882,76860882,O_samodzielnym_zasypianiu.html
      i jeszcze tu trochę info:
      forum.gazeta.pl/forum/w,570,73789777,73789777,Wracam_do_pracy_maz_chce_dac_malej_smoka_do_zasyp.html

      Proponuję tez poczytać którąś z tych książek:
      www.thenile.com.au/books/Elizabeth-Pantley/The-No-Cry-Sleep-Solution-Gentle-Ways-to-Help-Your-Baby/9780071381390/
      www.thenile.com.au/books/William-Sears/Nighttime-Parenting-How-to-Get-Your-Baby-and-Child-to-Sleep/9780452281486/
      www.thenile.com.au/books/William-Sears/The-Baby-Sleep-Book-The-Complete-Guide-to-a-Good-Nights/9780316107716/

      PS. A gdzie mieszkasz w OZ? Ja mieszkałam sporo lat na Bondi Beach... :-)
      • terpuka Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 12:15
        jak dla mnie ta metoda to sadyzm,
        ja też nie wstawałam do małej na każde piśnięcie ale jeżeli mój głos i pogłaskanie po główce nie pomogło to brałam ją do nas
        nie potrafiłabym czekać aż dziecko przestanie płakać ze zmęczenia, przecież ono nie ma żadnej możliwości, jest za małe by się przemieścić, mówić nie umie więc nie powie co mu przeszkadza, a to że się w końcu przyzwyczaja to wyuczona bezradność, nie ma co wkładać wysiłku w osiągnięcie celu bo i tak się nie uda
      • olenka1211 do kaeira 09.12.10, 01:01
        Dzięki kaeira za linki. Ten pierwszy mi pomógł. Autorka dokładnie opisuje tą metode.
        Myślę, że spróbujemy, nie u wszystkich dzieci to taki straszny i długotrwały proces a rezultaty mogą być wspaniałe.

        Ja mieszkam w Brisbane już 9 lat. W przyszłym roku wracamy do Polski.
      • klarci Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 10.12.10, 21:26
        książka "Każde dziecko może nauczyć się spać", jest w totalnej pozycji z psychologią rozwojową a metody tego typu szkodliwe z punktu widzenia rozwoju mózgu, ale także osobowości :(
        najtragiczniejsze jest to, że pisze o tym koordynator, a udowodione jest, że tego typu metody mogą prowadzić do zaburzeń snu w życiu dorosłym ...
        ręce opadają
    • kinga700 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 16:01
      Margot Sunderland w" Madrych rodzicach" pisze o stresie jaki przezywa niemowle, ktore dlugotrwale placze. Ten stres wyzwala hormony (kortyzol bodajze), ktore niszcza mozg. Nie tak, ze sie rozpadnie,ale moga sie utrwalic reakcje na sytuacje tak, ze w pozniejszyn zyciu czlowiek moze miec problemy z radzeniem sobie ze stresem na przyklad. odsylam do tej ksiazeczki, chyba po angielsku nie jest to taki rarytas, jak po polsku:).
      Nie pochwalam tej metody kontrolowanrgo placzu. Jak slyszalam, jak moje malutkie dziecko plakalo, to cos we mnie kipialo, musialam utulic. To jest instynktowne i sluszne - moim zdaniem.
      Duzo sil zycze. Moze potem bedzie latwiej, moze trzeba troche przeczekac? Pozdrawiam
      • nenes22 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 16:29
        Czekaj - moja mama jakoś żadnym z nas ( 4 dzieci) się nie przejmowała. Pamiętam siostrę (jak się urodziła miałam 16 lat), którą własnie uczyła zasypiać bez wóżka na popołudniowe drzemki. 3 dni płaczu, później zasypiała przy kazdym. Podobno każde z nas było podobnie wychowywane, bo mając 18 lat, maturę na karku, pracę i męża, jakoś nie mogła zawsze się mną zajmować. I ryczałam (podobno strasznie :) ). I żyję. Ze stresem radzę sobie doskonale. Podczas ślubu nawet nie czułam stresu.
        |nny przykład - bratanek. Też w którymś momencie (15 kilo) rodzice powiedzieli dość. 3, 4 noce płaczu i dziecko śpi spokojnie. Teraz jakoś nie widzę po nim, że jest jakiś "skrzywdzony". Radosne, zadowolone, wyspane dziecko.
        Niech mi ktoś da namiary na badania, że faktycznie takie płacze źle wpływają na dzieci.
        Ja po swoim widzę (11 miesięcy), że po nocach, które przesypia (z 1 pobudką o 2,3) w dzień jest rewelacyjny. Te noce, podczas których się budzi co 1, 2 godziny, w dzień nie potrafi się niczym zająć i tylko noszenie na rękach go uspokaja. Ale ile można to 11 kilo nosić?

        Też nie lubię jak moje kochanie płacze, ale nie tylko on jest ważny. Jak ja się nie wyśpię, to jestem rozdrażniona, a to odbija się na maleństwie, bo on to wyczuwa i też jest rozdrażniony, co mnie jeszcze bardziej rozdrażnia i tak w kółko macieju.

        Myślę, że należy obserować swoje dziecko. Może ta metoda poskutkuje szybciej (jak to było powyżej opisywane przez użytkowniczki), może z drobnymi modyfikacjami (czyli nie podawać za każdym razem piersi na uspokojenie).

        Nieraz czytam, bo dziecko dorośnie do tego lub tego. W częsci się zgodzę, w drugiej częsci zawsze mówie, że dziecko uczy się tego, co my go nauczymy. Skoro nauczyliśmy dziecko zasypiania za każdym razem przy piersi, to co się dziwić, że się buntuje, jak mu to jest odebrane? Zatem można nauczyć go innego sposobu, trzeba tylko jakoś przetrwać okres buntu.

        Życzę autorce wątku przespanych nocy i znalezienia wyjścia z sytuacji. Zdrówka.
        • mruwa9 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 17:05
          dziecka nie uczymy zasypiania przy piersi. Ono sie z ta umiejetnoscia rodzi, to jest jego pierwotna potrzeba, zwlaszcza w okresie noworodkowym, gdy przy duzej potrzebie pokarmu i snu dziecko laczy czynnosc ssania piersi i snu w jedno.
        • kammik Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 17:41
          nenes22 napisał:

          > Niech mi ktoś da namiary na badania, że faktycznie takie płacze źle wpływają na
          > dzieci.

          Znajdziesz je w przywoływanych tu kilkukrotnie "Mądrych rodzicach" oraz w książce "Co tam się dzieje".
          • klarci Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 11.12.10, 01:12
            polecam też "psychologiczne portrety człowieka" pod.red. A. Brzezińskiej - to nie jest jakiś tam poradnik, tylko podręcznik z psychologii rozwojowej, oparty na badaniach podłużnych
        • klarci Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 11.12.10, 01:10
          a ja dostałam parę razy w dzieciństwie i też zyję, normalnie śpię, uśmiecham się itp.
          co nie znaczy, że to na mnie nie wpłynęło.
          co do ostatniego akapitu - mój syn przez pierwsze pół roku nie pozwalał mi się na chwilę odłożyć, wisiał na piersi, było ciężko. ale spał z nami, dzięki temu nie musiałam wstawać co chwila, w dzień spałam z nim (miałam ten luksus, bo był jeden). według pewnych teroii powinien być uzależniony ode mnie. ale jest odwrotnie. dzięki temu, że nie walczyłam z nim, po pół roku zaczęły się szybkie zmiany na lepsze. teraz jest bardzo samodzielny, świetnie śpi i ma ewidentny wzorzec przywiązania bezpiecznego. czyli warto, tylko trzeba pamiętać, że ten trudny czas nie będzie trwał do 18.
          co do potrzeb rodziców - pewnie, że potrzeby wszystkich domowników są równie ważne, te najistotniejsze. tylko pytanie kto tu jest od zaspokajania czyich potrzeb? dziecko od zaspokajania potrzeby rodzica posiadania dziecka, czy odwrtonie, rodzic od zaspokajania potrzeb dziecka?
      • olenka1211 do kinga700 09.12.10, 03:24
        Czytałam fragmenty tej książki. Autorka pisze tam, że tylko długotrwały, samotny płacz jest szkodliwy. Nie poleca pocieszania dziecka jak tylko się skrzywi, czy kaprysi.
        Ja się z tym zgadzam. Metoda "kontrolowanego płaczu" czy samodzielnego zasypiania wyklucza pozostawienie dziecka samemu sobie przez długi okres czasu. Rodzice są obecni, uspakajają, robią to tylko w określony sposób. Z czasem dziecko tego wsparcia potrzebuje mniej, bo czuje się bezpieczne, i ma świadomosć, że wszystko jest ok, że rodzice są i kontrolują sytuacje.
        Ja to przynajmniej tak zrozumiałam.

        Przy pierwszym synu stosowałam rodzicielstwo bliskości w 101 %. Dzieciak rządził, ja byłam na każde jego mrugnięcie. Karmiłam piersią ponad 2 lata, przytulałam na maxa, nosiłam ile wlezie nawet jak skończył rok. Mały spał z nami do 5 roku życia, budził się w nocy 3 lata. Robił w pieluchy 3 lata. Tata nie udzielał się bardzo aktywnie bo pracował i studiował ale ja jako mama w domu byłam tylko dla dziecka. Moje potrzeby nigdy nie były ważne.
        I wyrósł nam bardzo niesamodzielny siedmiolatek. Chłopczyk o niskim poczuciu wartości, nieśmiały, emocjonalny, nerwowy, z trudem nawiązujący kontakty z rówieśnikami. Nasz syn ma problemy z mową z zachowaniem, z dostosowaniem się do panujących norm społecznych. Z drugiej strony ma potrzebe bycia w centrum zainteresowania, bycia pierwszym i najważniejszym, to pewnie syndrom długoletniego jedynaka. Jest błyskotliwy, bystry, zabawny, artystyczny i kochany ale problemów z nim wiele. Czekamy na wizyte do specjalisty.
        Rodzicielstwo bliskości u nas się nie sprawdziło albo nie miało większego wpływu. Kiedy rodzice mnie ostrzegali, że za bardzo się z małym cackam, że go rozpieszczam, to nie chciałam ich słuchać bo bliskie mojemu sercu było przytulanie, uleganie i pomaganie mojemy malutkiemu bezbronnemu dziecku.
        • kaeira Re: do kinga700 09.12.10, 09:47
          Wiesz, ja jestem zdania że to nie elementy czy zasady attachment parenting mają decydujące znaczenie, tylko raczej wrodzony charakter dziecka, i ogólne relacje rodzinne.

          Ja karmiłam do 3 urodzin, mała spała z nami (w łóżeczku bez boku przysuniętym do naszego łózka) do 3,5, pracowałam w domu więc byłam z nią prawie zawsze, ojciec również bardzo dużo w domu. A mała jest bardzo samodzielna, śmiałą, przeniosła się do swojego pokoju bezproblemowo, do pzredszkola w wieku 3 lat poszła bezproblemowo, itd.


          olenka1211 napisała:
          > Przy pierwszym synu stosowałam rodzicielstwo bliskości w 101 %. Dzieciak rządzi
          > ł, ja byłam na każde jego mrugnięcie. [...] ja jako mama w domu byłam tylk
          > o dla dziecka. Moje potrzeby nigdy nie były ważne.

          Bez obrazy - ale przecież attachment parenting wcale czegoś takiego nie wymaga! Chodzi o naturalną bliskość z dzieckiem i naturalne "podążanie za dzieckiem" - ale to nie oznacza, że potrzeby matki nie są ważne! Ja pewnie z punkty widzenia innych strasznie się poświęcałam (te lata karmienia, wspólnego spania, itd) ale dla mnie to nie było żadne poświęcenie, tylko takie coś naturalnego . (owszem, nie zawsze była to bułka z masłem). Natomiast NIGDY nie powiedziałabym, że "jestem na każde mrugnięcie" czy że moje potrzeby nie były ważne - bo ja stara egoistka jestem.

          Tak że faktycznie IMO takie poświęcające się, męczennicze podejście, bez granic i wymagań, nie jest zdrowe.
          • kaeira Re: do kinga700 09.12.10, 09:57
            Jeszcze zapomniałam napisać, że akurat pieluchy do 3 lat, szczególnie u chłpoców, to wg mnie w dzisiejszych czasach raczej norma, szczególnie w krajach anglosaskich, w Polsce pewno mniej. (Ja zaczęłam toilet training koło 18-20m, pieluchy w dzień po domu odstawione koło 23-24m, na noc i na wyjście były jeszcze do ok. 2lata i 4-6m. Ogólnie wspominam cały proces jako przyjemny i bezproblemowy)
          • olenka1211 Re: do kinga700 10.12.10, 07:30
            Wiesz, ja jestem zdania że to nie elementy czy zasady attachment parenting mają decydujące znaczenie, tylko raczej wrodzony charakter dziecka, i ogólne relacje rodzinne.

            Zgadzam się :)
            Ani jedna ani druga metoda nie gwarantuje pełnego sukcesu jak i pełnej klęski. Każdy dzieciak to odrębna przygoda a życie nie jest czarno-białe.

            Ja z AP przedobrzyłam jako pierwszorazowa, niepracująca mama bez wsparcia. Tak mi instynkt podpowiadał tyle, że z czasem sił zabrakło. Dlatego z drugim czekaliśmy aż 7 lat.

            Jak narazie sukces dzienny. Zasypianie samodzielne w łóżeczku, poprzedzone krótkim płaczem :)
          • klarci Re: do kinga700 11.12.10, 01:18
            a zastanawiałaś się kiedyś skąd wynika, to że obecnie reagowanie na płacz dziecka, kp na żądanie, jest poświęcaniem? bo to jest ciekawe pytanie. co stało się z nami, że tak to odbieramy, że mamy depresje poporodowe itp.
            to jest jedna z konsekwencji 'metod wychowania', jak to się ładnie nazywa, osłabionymi więziami i jednopokoleniowością (kobiety często zdane są na siebie, a jak nawet mieszkaja z rodzicami/teściami, to przytłacza je często wielość koncepcji - brak jedej słusznej drogi).
            tak zwany zimny chów, wypłakiwanie, posiadanie dziecka dla siebie, a nie dla niego samego pogłębiają te frustracje wcześniej, czy później.
        • kammik Re: do kinga700 09.12.10, 10:05
          Cóż, AP zakłada równowagę między potrzebami dziecka i rodzica, nie wiem, gdzieś wyczytała, że polega to na byciu na każde skinięcie i uleganie zachciankom.
          • olenka1211 Re: do kinga700 10.12.10, 07:37
            kammik napisała:

            > Cóż, AP zakłada równowagę między potrzebami dziecka i rodzica, nie wiem, gdzieś
            > wyczytała, że polega to na byciu na każde skinięcie i uleganie zachciankom.

            Nigdzie nie wyczytałam. Tak mi instynkt podpowiadał, wiem, że przedobrzyłam. Po 5 miesiącach okropnych kolek tak byłam wyczulona na płacz dziecka, że straciłam pewnie poczucie realizmu.

            Ja mam ogromną potrzeba spania w nocy, a nocne karmienia w takiej ilości to dla mnie tortura i dlatego szukam sposobu, żeby coś z tym zrobić. Szukam właśnie tej równowagi.
            Nie każdy płacz dziecka oznacza dramat.
            • kammik Re: do kinga700 10.12.10, 08:46
              olenka1211 napisała:

              > Nie każdy płacz dziecka oznacza dramat.

              Żaden nie oznacza szczęscia.
              • klarci Re: do kinga700 11.12.10, 01:02
                > > Nie każdy płacz dziecka oznacza dramat.
                >
                > Żaden nie oznacza szczęscia.

                dramatem nie jest dla dziecka płacz, tylko brak wsparcia ze strony opiekuna.
                wystarczy na chwile zastanowić się jak świat odbiea dziecko. to nie jest miniatura dorosłego! ono nie wie, że jest w bezpiecznym łózeczku, dla niego oddalenie opiekuna może oznaczać śmierć, bo tak go zaprogramowała ewolucja, stąd ten stres. druga sprawą jest, że tak jak dorosły tak i dziecko czasami po prostu chce się przytulić, poczuć ciepło ciała matki, odtrącenie takiego sygnału jest dla dziecka komunikatem, żeby sie wypchało delikatnie mówiąc!
    • mika_p Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 17:10
      Jak córka miała koło 5 miesięcy i zaczeła sie budzić co 3 kwadranse, a zasypiała oczywiście przy piersi, wdrożyłam program autorski: "piers co 3 godziny w nocy". Bez kontrolowanego płaczu, za to z noszeniem, przytulaniem, kołysaniem.
      Program odniósł pełny sukces, już po 3 nocach karmienia rozciągnęły się na odstępy ponaddwugodzinne.
      Czyli
      karmiłam co trzecią pobudkę.
      Po pierwszej i drugiej córka zasypiała na moich kolanach dosłownie w kilka chwil, po następnych kilku odkładałam ją do łóżeczka i miałam święty spokój na następne pól godziny.
      • titerlitury Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 17:46
        a gdybys z nia spala i karmila na spiocha to obie byscie sie wysypialy
        • dagmara-k Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 20:30
          ja tez jestem zmeczona, a wstaje tak na zarelko moja 8 miesieczna, wiec tez wydaje mi sie juz duza na takie akcje... dlatego ze tez jestem zmeczona rozumiem twoje pomysly, bo sama przez sekunde rozwazalam dokonac tego barbazynstwa. ale moja corka od urodzenia nie zasypia sama, placze tak rozpaczliwie i glosno ze nie mielismy sumienia jej nauczyc zasypiania samodzielnie. no i nosi sie ja na rekach.... ja mam dosc... probowalam usypiac jak na rekch ale na lezaco i to dziala co ktoras drzemke w srodku nocy ale absolutnie w dzien. w dzien mala spi 2x20min a 30 minut trwa usypianie. tez padam....
          • mad_die Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 20:43
            w dzien mala spi 2x2
            > 0min a 30 minut trwa usypianie. tez padam....

            To po co usypiasz?
            Ja jesli syn nie chce zasnac od razu, to sobie daruje. Czekam, az da mi wyraźny syganl, ze chce piers i spac.
            Usypiajac tak dlugo męczę siebie i jego. A tak przynajmniej on sie troche z siostra pogania jeszcze, a ja cos zrobie w domu albo cos w necie poczytam.
            • anku1982 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 07.12.10, 21:29
              dołączam do rady mad_die, jeżeli Twoje dziecko nie potrzebuje spać więcej w dzień, albo nie daje Ci wyraźnego znaku że chce spać to daruj sobie, bo urabiasz się po pachy i Ty i Twoje dziecko. Ja też kiedyś mordowałam syna piersią żeby zasnął w dzień o określonej godzinie bo mi się wydawało że jest zmęczony, ale jeżeli uciekał to znaczy że nie chce spać, nie to nie, on idzie się dalej bawić, a ja nie mam frustracji że coś nie halo.
              • dagmara-k Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 08.12.10, 17:57
                ale moje dziecko nie idzie sie dalej bawic tylko ryczy jak ofiara poganska podczas obrzadku i nosze na tych rekach bo wtedy tylko ryczy a nie ryczy jak baranek podczas rzezi. usypiam wtedy kiedy ona placze, trze oczy, ciaga sie za ucho i nie chce sie bawic ani jesc ani cokolwiek wiec juz chyba nie ma wyrazniejszych sygnalow?
                • anku1982 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 10.12.10, 22:10
                  to może zamiast nosić na rękach połóż się obok niej i przytulaj i pytaj czy chce mleko do zaśnięcia, kiedyś ktoś napisał że jeżeli dziecko jest zmęczone to zaśnie wszędzie (chyba to w Mądrych rodzicach było - bardzo cenię tę książkę tak na marginesie:)) ale to stwierdzenie jest chyba do dzieci w jakimś konkretnym wieku, bo nie do rocznych maluchów (a już na pewno nie do mego dziecka) - nooo oznaki zmęczenia to rzeczywiście wyraźne ma Twoja Córcia, może ona ma problem z wyciszeniem i nie potrafi mimo wszystko przejść do uśnięcia, mimo podania piersi, a co robicie tuż przed jej drzemką??
                  • anku1982 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 10.12.10, 22:13
                    doczytałam że Twoja Córcia nie zasypia na leżąco w dzień, a w wózku?? lub innym pojeździe gdzie jest rytmiczny ruch?
                    • dagmara-k Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 10.12.10, 22:35
                      w wozku i aucie zasypia (gorzej jak w waznym dla niej momencie staje na czerownym siwetle), ale jest warunek - koniecznie potrzebny jeszcze jakis bodziec dzwiekowy dosc rytmiczny (zabawka z melodyjka, filmik z komorki, stukanie o rame wozka). ona ma wlasnie problem z wyciszeniem i nie ma znaczenia czy przed drzemka je, bawi sie spokojnie czy szaleje. ma tak od dawna i od prawie zawsze. spokojnie usypiala tylko pierwsze 2 doby w szpitalu. od paru dni jedna dzienna drzemke mamy jakas lzejsza, bo po wzieciu na rece w odpowiednim momencie sama sklada glowke na ramie i zasypia bez bujania i spiewania w 2 minuty. przy piersi czasem zasypia wieczorem, a prawie zawsze w nocy. ja juz ja nawet probowalam usypiac w kibelku, bo tam ciemno. ma tak wrazliwy uklad nerwowy. moja mama patrzy i mowi "cala ty". ale z opowiesci wynika ze ja bylam trudniejsza;)


                      mysle ze bez zadnych metod-cud z czasem jej to wszystko minie, skoro mi minelo i juz usypiam sama;) nadal mam jednak sen jak krolik i budzi mnie jak sasiad w nocy otwiera lodowke.
    • olenka1211 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 09.12.10, 03:40
      Dziękuje ślicznie za wszystkie głosy w dyskusji. Odpisałam osobiście mruwie9, mad_die, kaeira, i kindze700.
      W tych postach jest więcej o mojej sytuacji i doświadczeniach ze starszym synem.
      Kraje anglo-saskie ogólnie propagują "zimny wychów cieląt" Moje serce się z tym nie zgadza, rozum podpowiada, że powinnam się temu przyjżeć.
      My zaczniemy od ustabilizowanego rytmu dnia, zasypiania w łóżeczku w ciągu dnia o określonych porach. Etap drugi to ograniczenie karmień nocnych do 2, 3 i tego się najbardziej boje. Przy pierwszym dziecku nie miałam rutyny (nie lubie rutyny) i wszystko było na żądanie małego. U nas się nie sprawdziło.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Ola
      • mruwa9 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 10.12.10, 23:03
        a obserwujesz na ulicy, czym sie konczy taki chlodny wychow cielat? Nie wiem, jak jest na antypodach, widze, jak jest w UK: zasmoczkowane pieciolatki i nastolatki ssace kciuka. To ja dziekuje.
        • basiak36 Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 13.12.10, 13:19
          mruwa9 napisała:

          > a obserwujesz na ulicy, czym sie konczy taki chlodny wychow cielat? Nie wiem, j
          > ak jest na antypodach, widze, jak jest w UK: zasmoczkowane pieciolatki i nastol
          > atki ssace kciuka. To ja dziekuje.

          Otoz to. Mieszkajac juz wiele lat w kraju anglosaskim, mam powyzej uszu gadania o zbawiennych rezultatach metody 'kontrolowanego placzu'. Widze efekty, i niewiele to odbiega od tego co napisala Mruwa.
          W szczegolnosci narazanie dziecka na stres placzu bez odpowiedzi. Zwieksza ilosc kortyzonu, zmniejsza ilosc serotniny. To wszystko gdzies kiedys jakies ujscie musi znalezc.
          Dziecko powinno wyrastac w przekonaniu ze na rodzicow mozna liczyc, kiedy jest zle, zimno, ciemno. W ten sposob uczy sie o tym jaki jest swiat.
          Nie chodzi o to zeby samemu sie wykanczac, albo ze na kazde zawolanie od razu biegniemy. ale nie pojmuje sensu wychodzenia z pokoju co 5 czy 10 min i takiego treningu, jak dla mnie to utrudnianie zycia sobie i dziecku. Szczegolnie w nocy kiedy normalne jest ze szukamy ciepla drugiego czlowieka.
          No i wiadomo ze mozna tez uczyc dziecko chodzic zanim jest na to gotowe, np wsadzajac w chodzik:))
    • klarci Re: Metoda "kontrolowanego płaczu" a KP. 10.12.10, 21:19
      tak metoda działa - dziecko w końcu skuma, że nie ma co na Ciebie liczyć :/ i że nie wart jest reakcji na jego problemy.
      polecam fachową literaturę na temat rozwoju psychicznego niemowląt.
      a co do spania i pomocy, to polecam książki Searsów, np. "Zasypianie bez płaczu"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka