Dodaj do ulubionych

wojna o smoczek

16.07.11, 17:25
Tak się wyżalić chciałam, bo już mi ręce opadają. Z karmieniem od początku miałam problemy: zastoje, nawał pokarmu, zapalenie piersi, zakażenie gronkowcem, popękane brodawki - no wszystkie plagi egipskie normalnie. Jakieś 3 tyg temu wszystko się uspokoiło (tfu! tfu!) i karmię sobie dziecia spokojnie już 11 tygodni (a chciałam wszystko rzucić w pieruny po 6 tyg). Za waszymi radami walczę dzielnie ze szmoczkiem - no i tu normalnie wszyscy mi rzucają kłody pod nogi. Co tylko Mały zakwęka to oni mu bach! smoczek do buzi i jest cisza, a przecież o to chodzi nie? Ja chciałabym ograniczyć stosowanie smoczka do sytuacji ekstremalnych a oni robią z tego zatykacza. Na nic moje prośby i argumenty - smoczek dobry jest i koniec. Dochodzi do tego, że już nie chcę z nikim Małego zostawiać, bo wiem, że jak tylko się zamkną za mną drzwi to mały dostanie smoka. No szlag mnie trafia. Nikt mnie nie słucha - jakoś mało asertywna jestem czy coś. A jeszcze do tego historia rodzinna dostarczyła argument na moja niekorzyść - kuzynki córeczka bezsmoczkowa ssała namiętnie kciuka no i się okazało, że ma zdeformowany palec teraz. I oczywiście jest to koronny argument, że smoczek to samo dobro. Ratunku! Jak ich (męża, rodziców) przekonać do ograniczania smoka? No jak? Już zagroziłam, że przestanę karmić piersią jak mi będą taki sabotaż i dywersję uprawiać, ale wiadomo, że to czcze groźby, bo przecież tego nie zrobię... Ech....Ktoś ma jakiś pomysł?
Obserwuj wątek
    • zoslo82 Re: wojna o smoczek 16.07.11, 19:00
      ja tez mialam wojne o smoczka, na szczescie nikt nie wkladal go dziecku pod moja nieobecnosc... ja z mezem zgadzalismy sie w tej kwestii i on mnie w tym wspieral, tlumaczac swoim rodzicom, ze taka jest nasza decyzj i dziecko nie dostanie smoka.
      jaka moja rada.. wyrzuc go smoczek z domu, po co on w ogole jest, jesli nie chesz go dawac dziecku. Powiedz tez rodzinie, ze to Twoje dziecko i to Ty decydujesz czy dasz mu smoka czy nie.sprobuj przekonac meza, znalezc argumenty..
      co do kciuka... kazde dziecko przechodzi ten okres.
      sa rozne opinie na ten temat, ale ja zdecydowalam, ze bedziemy kciuka wyjmowac.
      takze z pierwsza corka wyjowalam a teraz z 5 mies, jeszcze wyjmuje, chociaz juz jest lepiej i mala co raz mniej chce go ssac..
      nie daj sie i postaw na swoim!
    • basiak36 Re: wojna o smoczek 16.07.11, 19:52
      Wywal smoczki calkiem z domu:) Do sklepu raczej nie pobiegna:)
      • kaeira Re: wojna o smoczek 17.07.11, 10:02
        basiak36 napisała:
        > Wywal smoczki calkiem z domu:) Do sklepu raczej nie pobiegna:)

        Wlasnie. A na te sytuacje kiedy ty chcesz go używać, noś przy sobie.
    • maria_curia Re: wojna o smoczek 16.07.11, 20:35
      opowiem o mojej wojnie o smoczek, bo też muszę się wyżalić. ja prowadzę wojnę o smoczek z tatą dzidziusia i z samą sobą. smoczek kupił tatuś. forum radzi, żeby smoczek odstawić (problemy miałam - złoszczenie się przy piersi, raz zapalenie, jednorazowo zatrzymanie przybierania na wadze).
      smoczek został kupiony przez tatusia, bo młoda mając jakieś 3 tygodnie była bardzo niespokojna i ciężko ją było uśpić. gdy zobaczyłam ten smoczek, przeraziłam się i wkurzyłam, ale potem gdy kilka wieczorów smoczek przepięknie spełnił swoje funkcje i mogłam kilka razy zrzucić usypianie małej na tatusia - bo cycek nie był już niezbędny - odpuściłam sobie walkę. jednak cały czas byłam zła i jakoś nie lubiłam widoku dziecka z tym smoczyskiem w dziobie. poza tym to wylęgarnia zarazków, bo choćbyśmy nie wiem jak dbali o czystość, zawsze gdzieś się ten smoczek dotknie paluchami itd., a potem dziecku to do buzi się pakuje... paskudne to. nie sposób ciągle ich wyparzać, biegać z tym okropieństwem do kuchni itd.
      potem pojechaliśmy na pierwszą wycieczkę samochodem i bez smoczka nie dało rady - mała płakała itd., a w samochodzie cycka podać nie mogłam. znowu nie miałam żadnych innych argumentów dla tatusia przeciwko smoczkowi.
      potem była u nas terapeutka od rozwoju sensorycznego czy jakiegoś tam. wg mnie trochę się dałam naciągnąć na dużą kasę. kobita nawet nie zapytała w jakim wieku jest dziecko. od progu kazała mi pozawijać dziecko ciasno w pieluchy - mała rozkopała się od razu - i szumieć. owszem, szumienie i kołysanie super sposób, wiadomo, ale owijanie przy upale 30 stopniowym to może niekoniecznie. gdy pomimo jej usilnych starań mała nadal płakała i nie spała - babeczka złapała za smoczek i wsadziła małej w dziobek. też mi sposób, tyle to i ja potrafiłam zrobić bez jej rad i za darmo :D
      tak czy owak tatuś uwierzył w mądre rady babeczki (no dużo rzeczy powiedziała fajnych, trza przyznać), a skoro ona smoczek też zapakowała dzieciorowi, to znowu byłam bez szans.
      potem zaczęłam czytać na ten temat, żeby znaleźć argumenty przeciw, ale znalazłam sporo ZA - że niektóre dzieci mają tak dużą potrzebę ssania, że pierś nie wystarczy i będzie ssało co popadnie, a lepiej smoczek niż kciuk, bo potem łatwiej je oduczyć od smoczka niż kciuka (kciuka zabrać dziecku się nie da, smoczek tak), że od kciuka zgryz się psuje, a od nowoczesnych smoczków nie.
      ostatecznie wojnę sobie odpuściłam.
      gdy niedawno stwierdziliśmy, że mała przez kilka dni na wadze wcale nie przybrała, forum mi poradziło, żeby smoczek odstawić, ale bardzo fajna konsultantka laktacyjna, która była u nas w domu i zobaczyła zachowanie małej przy piersi - pod koniec karmienia straszne złoszczenie się - sama potwierdziła, że lepiej na chwilę dać smoczek, jeśli nie da się małej inaczej uspokoić. a gdy się uspokoi - znowu pierś, by dziecię dojadło.
      dziecko na wadze przybiera, przy piersi też się złościć trochę przestaje.
      teraz idę sama z sobą na kompromis i używam tego smoczka tylko w samochodzie, zanim nie zaśnie uśpiona szumem silnika, albo gdy się totalnie rozryczy, a przy piersi się wkurza (co już nie jest takie codzienne). i czasem na spacerze. mała mogłaby wisieć na piersi cały czas, często nie chce zasnąć i bez smoczka spacer w ogóle byłby nie możliwy, a przecież chodzi o to, by jednak dziecko dotlenić, a nie by walczyć z nią i smoczkiem cały dzień w dusznym mieszkaniu. zatem nawet gdy nie śpi, a jest po korek najedzona, bo właśnie żarła od 2 godzin i już sama pierś puszcza, wsadzam smoczek w dziób, dziecko do wózka i zasypia już na dworze. wtedy smczek "cium" wyciągam, a ona śpi sobie dalej. no i to tyle. czyli w zasadzie smoczka używamy okazyjnie i daję jej go tylko na chwilę, do uspokojenia lub zaśnięcia w wózku lub foteliku, bo wtedy nie mogę dać cycka. na wieczór i do spania w łóżeczku w ciągu dnia używam tylko cycka do usypiania.
      i już sama nie wiem, czy ten smoczek jest naprawdę aż tak straszny. podsumowując - w ciągu dwóch miesięcy życia dziecko przybrało mi 2 kg, mimo, że ten smoczek jest. je skutecznie, bez smoczka zasnąć jednak potrafi i tak zasypia w 95 procentach przypadków...
      co do techniki ssania - nie zauważyłam żadnego wpływu smoczka.
      myślę sobie, że czasem lepiej jest dać dziecku smoczek, niż pozwalać mu zbyt długo żałośnie płakać (pod warunkiem, że nic innego nie działa, rzecz jasna) lub ssać ten nieszczęsny kciuk. poza tym chyba najważniejsze jest (imho, ekspertem nie jestem żadnym, tylko żółtodziobem, bo mam pierwsze dziecko od dwóch miesięcy dopiero), żeby nie traktować smoczka jako każdorazowy zatykacz i pozwalać ssać toto non stop przy byle okazji, nie zadając sobie trudu by dziecko utulić, ukołysać i porządnie nakarmić. sama pozwalam małej wisieć przytulonej na cycku ile wlezie, dosłownie całe dnie. i gdy płacze to też najpierw jest cycek, potem kołysanie, przytulanie, noszenie. i przecież pomaga. sto razy wolę, gdy, nawet przez łzy, ma otwartą buzię, wtedy się w końcu uśmiecha, zaczyna coś tam sobie już gugać, niż leżącą apatycznie, zatkaną smoczkiem, chociaż spokojną.
      ale chętnie posłucham o argumentach PRZECIW SMOCZKOWI :D:D:DD, bo go wcale nie lubię.
      aha. i chętnie poznam sposób uspokojenia dziecka w samochodzie, gdy nie chce spać, a nie można go przecież przytulić czy pokarmić.
      • m.aggie Re: wojna o smoczek 16.07.11, 22:23
        maria_curia, jakbym czytała o sobie! (i nawet nasze dzieci w podobnym wieku) Też nie znoszę widoku małego ze smokiem :( Ale za to efekty są naprawdę kuszące... Co do pomysłów jak inaczej uspokoić, jeśli nie cycem - też chętnie poczytam.
        My smoczek odstawiliśmy dokumentnie jakieś trzy tygodnie temu. Synek nadal często wierci się przy piersi, wieczorne karmienie to głównie krzyk i płacz, ale jednak w końcu pierś uspokaja. Nadal tylko jest problem ze spacerami w wózku. Co z tego, że podam pierś na ławce w parku, jak młody i tak nie zaśnie (tak już ma, nie zasypia przy piersi kiedy tego chcę) i odłożony do wózka znów zaczyna płakać. Od dwóch tygodni nie wyszłam z nim w wózku, bo się boję, wolę wziąć go w chustę.
        • maria_curia Re: wojna o smoczek 17.07.11, 09:36
          to masz dobrze z tą chustą. moje dziecię nie znosi chusty :((. gdy próbowałam ją do niej wkładać, płakała zawsze i histerycznie. gdyją brałam potem na ręce i przytulałam uspokajała się od razu. mam wrażenie, że ona się bała być w chuście, bo była chustą ode mnie "oddzielona", jakoś wpadała w tą chustę jak w czarną dziurę i przerażało ją to najwyraźniej, więc chustę oddałam. w dodatku ona się w tę chustę chyba nie mieści, bo ma nóżki długie i w ogóle jest długa. może źle, może powinnam jeszcze próbować? ale to już kompletnie inny wątek....
          uśpić ją potrafię na rękach, przy cycku, gdy chodzę albo bujam się na piłce i wtedy bez smoka się obywa, no ale ze spacerem to jest problem. i z samochodem. kompletnie nie wiem jak się tego smoczka w tych konkretnych sytuacjach pozbyć.
          • m.aggie Re: wojna o smoczek 18.07.11, 08:31
            Oj, a to jaką masz chustę? I jakie wiązania próbowałaś? Ja stosuję właściwie tylko kieszonkę (chusta tkana). Kołysek żadnych nawet nie próbuję, bo mój synek nie znosi być noszony w poziomie. Nawet jak go na rękach trzymam w poziomie, to jest płacz. Także tylko pion (to chyba niezbyt dobrze, ale co zrobić). W kieszonce dziecko jest przytulone brzuszkiem do mnie, a główkę opiera sobie na moich piersiach jak na poduszkach ;) i słodko śpi. Może w ten sposób spróbuj? A samochodu my nie posiadamy, więc jeden problem nam odpada, uf...
            • maria_curia Re: wojna o smoczek 18.07.11, 08:59
              koleżanka pożyczyła mi taką chustę "gotową" do włożenia dziecka, nie wiązaną. lulu czy coś takiego. kołyska. w pionie nie próbowałam, bo czytałam, że takiego malucha się nie powinno tak nosić. mamy już dostateczny kłopot z asymetrią, więc bardziej dziecka popsuć nie chcę :D. czytałam na forum dot. pielęgnacji wypowiedź eksperta, odradzał. chociaż oczywiście wielu dzieciaczkom nic nie jest od noszenia w pionie, to jednak dmucham na zimne. poza tym mała w pionie bardzo chce główkę podnosić i mam wrażenie, że jak na swój wiek aż za długo ją trzyma (podobno tak jest przy wnm), więc nie chcę dodatkowo tym pionem w chuście ją prowokować.
    • mruwa9 Re: wojna o smoczek 16.07.11, 21:20
      zaraz, zaraz, jacy wszyscy? I jakim prawem? Ty jestes matka, dziecko ma ojca i tylko Wy macie prawo decydowania o tym, co Wasze dziecko wklada do buzi. Reszcie wara. A partnerowi wytlumacz zwiazek miedzy smoczkiem a poobgryzanymi sutkami i zastojami, ze to dla CIEBIE wielki problem i zrodlo cierpienia, ze to Ty ponosisz przykre i bardzo bolesne konsekwencje stosowania zatyczki, wiec smoczek niech sobie wsadza w.. wiadomo, gdzie, a nie dziecku do buzi.
      Zawsze tez istnieje opcja, ze smoczek wyrzucasz do smieci i problem zostanie rozwiazany radykalnie (choc kupno smoczka po kryjomu przez babcie pewnie nie nastreczy problemu).
      • 1mzeta Brawo 16.07.11, 21:39
        U mnie wprawdzie tak ekstremalnie nie było bo jesteśmy tylko z mężem my oboje ale wiadomo - mój małżonek jako świeżo upieczony tata wszystkiego chciał spróbować- w tym smoczka. Zakomunikowałam- jeśli będę mieć przez smoczek jakiekolwiek problemy z KP to cała opieka nad małym schodzi na niego- może sobie wziąć wtedy macierzyński, wychowawczy zabierać go ze sobą do pracy bo ja przy małym nic nie zrobię oprócz wychodzenia na spacer- reszta jak karmienie butelką dzień czy w nocy schodzi na niego bo ja zgadzam się na KP, a nie na mm. Podziałało, a mały smoczka w ogóle nie chciał :)

        Co to w ogóle ma być wszyscy- kto to dziecko urodził ?
    • carrie_on Re: wojna o smoczek 16.07.11, 22:23
      Spokojnie. Nie na wszystkie dzieci smoczek ma taki zgubny wpływ! Moje są tego przykładem. Karmione piersią i "smoczkowe", przy czym smoczek nigdy nie pełnił roli "zatyczki", pomagał m.in. przy zasypianiu. Z tego, co czytałam na tym forum, nie tylko moje są wyjątkiem. Co więcej kilka razy młodsza piła (moje) mleko z - o zgrozo! - butelki i żyje, nic jej nie jest i karmimy się nadal.
    • aniaurszula Re: wojna o smoczek 16.07.11, 22:53
      przy pierwszym dziecku robilam tak jak ty zero smoczka, choc juz go znala, potem zamiast smoczka byl kciuk bo musiala jakos zaspokoic potrzebe ssania i tak sie do kciuka przyzwyczaila ze trwalo to 5 lat jej palec w buzi byl dla mnie koszmarem teraz przy drugiej gdy widzialam ze bierze palca do buzi dawalam jej smoczek, ssala ladnie piers wiec nie szkodzil, teraz ma 8 mcy i woli smoczka od palca a i spokojniej usypia, bez histerii itp. wiem ze zaraz posypia sie na mnie gromy ale smoczek nie jest taki zly, a na potwierdzenie mam zone kuzyna ktora karmila mala ponad rok a do spania miala smoczka
    • klarci Re: wojna o smoczek 16.07.11, 23:53
      niefajnie :/
      musisz spróbować ich przekonać, że smoczkiem psują dziecku chwyt, a przez to bolą Cię piersi i się męczysz.
      jak to nie zadziała, to już nie mam pomysłów.
      niefajnie jakbyś musiała być uwiązana przez czyjś upór :(

      ja nie miałam aż takich problemów, ale muszę Ci powiedzieć, ze większość dziadków ma tendencję do przemycania swoich pomysłów na wychowanie :/ wkurzające to jest niestety, szczególnie kiedy jest to jakaś ważna kwestia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka