zielonakoniczyna
08.12.11, 17:05
Witam!
Pewnie wiele z Was mnie przeklnie, ale ja naprawde juz nie wyrabiam...
Trafil mi sie typowy maly ssak- od urodzenia wisi na piersi(skonczyl wlasnie 8m-cy), nie chce i nigdy nie chcial smoczka, nie chce pic mm z butli- karmie go lyzeczka, strzykawka, ale ilez mozna? Zreszta i tak nie zje jednorazowo wiecej niz 90ml.
Do tego ciagle na rekach, bo ryk(tak, wlasnie ryk, mam wrazenie, ze on nie potrafi plakac). Jak do tej pory nie przespal ani jednej nocy- budzi sie co 2godz, oczywiscie zeby dossac sie do cyca... glodny nie jest. Rozumiem- potrzeby, leki, ale on nie da sie odlozyc... Biore go do siebie, leze na boku... ledwo zyje i rano jestem cala obolala z niewygodnej pozycji.
Mam coraz mniej sily, przez to coraz mniej cierpliwosci i od razu radosc z macierzynstwa tez coraz mniejsza...
Jak ostatecznie ,,przeciac pepowine,,?
Moze gdyby to bylo moje jedyne dziecko sprawialoby mi frajde siedzenie z malym przy piersi, ale mam jeszcze 2-latka w domu, maz chwilowo na dluzszym szkoleniu, zadnej babci, cioci- jestem sama... nie moge wiec, ale przede wszystkim nie chce juz dluzej karmic, uzyczac piersi, chodzic pol gola, spac w pozycji, ktorej nie cierpie... tak, tak sie wlasnie czuje, jak jakas dojna krowa...
Prosze o wskazowki- jak daje mu mm z butli to wezmie smoczek do buzi i jest zdziwiony- co to? Mietoli, wypluwa, ale nie ssie. Nie wiedzialam, ze sa takie dzieci.
Ile to potrwa? Kiedy on choc troche sie usamodzielni? Ja jestem totalnie przemeczona...
Jakie sa Wasze doswiadczenia z tak wyamgajacymi dziecmi?
Pozdrawiam i bede wdzieczna za wszeslkie wskazowki.