franulina
07.05.12, 09:49
Mam pytanie odnośnie karmienia piersią w nocy. Mój synek (7,5 miesiąca) przez pierwsze trzy miesiące przesypiał w nocy ciurkiem ok. 6 godzin. Potem się "popsuło" i je co trzy godziny - jak jest dobra noc, a jak zła - potrafi po porostu przewisieć na cycu cały czas snu, czyli około 10-11 godzin. Śpię z nim w łóżku, bo dostawałam białej gorączki od wstawania, usypiania, odkładania itd. Jakoś to idzie, nauczyłam się w miarę wysypiać, raz na kilka dni robię sobie drzemkę w dzień i odrabiam zaległości w śnie. Naczytałam się o potrzebie bliskości itd. i nie chcę jakoś drastycznie odstawiać małego.
ALE: są takie okresy, kiedy po prostu podpieram się nosem. Mąż się wyprowadził z sypialni, co rozumiem (trzy osoby w łóżku plus wieczne kwękanie małego, przewracanie się, machanie łapami, a przecież musi się wyspać do pracy), ale martwi mnie to trochę. Do tego nie mogę nigdzie wyjść po godzinie 19.00, bo mały urządza koncerty o cyca. Próbowałam raz i kiedy wróciłam do domu krótko po północy zastałam moją mamę z obłędem w oczach lulającą rozhisteryzowane dziecko, które od trzech godzin domagało się piersi.
Tymczasem zbliża się ślub i wesele mojej siostry, wcześniej wieczór panieński, do tego ważna kolacja z partnerem w interesach (wróciłam do pracy na pół etatu). Nie mam serca zostawiać małego z kimś w nocy, ale z drugiej strony nie mogę już wytrzymać tego uwiązania i wiecznego odmawiania ludziom, którzy nie mogą nas przyjąć wieczorem z niemowlakiem (wtedy mały śpi w wózku, a ja go karmię).
Butelki w nocy nie chce, a nawet jak weźmie, to nie wypije. Próbowałam dawać kaszkę wieczorem, ale nie było dosłownie żadnej poprawy. To na pewno nie jest głód, tylko takie upewnianie się, czy mama jest blisko. Co można zrobić, żeby jakoś łagodnie ograniczyć nocne karmienia? A jeśli się nie da - to kiedy to się skończy, tzn. kiedy mały zrezygnuje z tego upewniania się, że jestem przy nim?
F.