kalina_md
07.10.12, 09:31
Moje dziecko ma sześć tygodni. Od samego początku mam problemy z sutkami, były poranione, karmienie to był ból, ale rany te się w miarę wygoiły. Ale na lewym sutku teraz zrobiła mi się taka rana ok. 2 cm w półkolu. Karmienie z tej piersi to masakryczny ból, a podczas przystawienia dziecka dosłownie wyję z bólu, na samą myśl robi mi się słabo. Dodatkowo podczas ssania na połowie tworzą się takie jakby białe pęcherzyki, po czym z tego potem schodzą płatki skóry.
Żadne kapturki nie wchodzą w grę, próbowałam różne rozmiary, nadenerwowałam się ja i dziecko. Niestety syn nie toleruje żadnej gumy w buzi; ani kapturek, ani smok, ani butelka. W nocy nie potrafi zasnąć bez ssania, próbowałam już i na rękach i w wózku, ale kończyło się moją kapitulacją. W ogóle jest tak piersiowy, że jak nie śpi, to domaga się tylko ssania, po prostu ciągle wrzeszczy do piersi, w nocy czasem to i 3h cycka.
Pomyślałam, że do tej piersi będę przystawiać rano i wieczorem, aby tylko utrzymać laktację, a więcej karmić z drugiej. Aby tylko się goiło. Ale rana jest naprawdę okropna. Po dzisiejszym karmieniu synek ulał ze strzępkami krwi, taką kleistą maź.
Bardzo chcę karmić, sama już nie wiem, co mam robić. Pierwsze dziecko karmiłam rok i nie miałam żadnych problemów.
Dodam tylko, że sutek psikam octeniseptem i smaruję bephantenem.
Bardzo proszę o pomoc, bo mieszkam na prowincji i za bardzo nie mam możliwości skorzystania z pomocy doradcy laktacyjnego.