nagako
06.08.13, 21:06
Witajcie.
Wstyd się przyznać - karmię malca już 7 miesięcy a nadal mam mętlik w głowie jeśli chodzi o alergie.
W zasadzie jestem w tej kwestii totalnie zielona. Pediatra z którą się konsultowalam stwierdziła że coś jest na rzeczy i kazała z bmk uważać. Poza tym jajka są u nas kłopotem - syn bardzo po nich ulewał. Faktycznie widzę po synu że po nabiale i jajkach coś się dzieje więc unikam tj. nie jem ewentualnie prowokacja co jakiś czas. Dodam, ze objawy nie są jakieś silne.
Ale ale, nieświadomie i głupio jadłam tych niesszczesnych jajek sporo na początku karmienia (plozna twierdziła że można... a ja jajka uwielbiam :/) czy to mogło spowodować u dziecka alergię ktora zostanie mu już na całe życie? Prześladuje mnie myśl że z mojej winy syn już zawsze będzie musiał uważać co je :/
Ja sama nie mam żadnych alergii także tym bardziej jestem zielona... mąż jako dziecko miał właśnie problem z jajkiem, dziś uwielbia.
Młody "powinien" już dostawać żółtko a ja boję się mu podać :/
Zauważyłem też ciekawą rzecz. Gdy podaję synowi na deserek śliwkę jest ok. Gdy sama jem powiodła śliwkowe kupy robią się śluzowe... Jak to jest? Śliwka bezpośrednio nie powoduje reakcji a w moim mleku już tak?
Czasem sobie myślę - z butlą nie miałabyś tych problemów... nie byłabyś się że zaszkodziłaś. Oczywiście nie zamierzam i nigdy poważnie nie myślałam o rezygnacji z kp ale czasem takie głupoty przychodzą mi do głowy.
Pozdrawiam