Dodaj do ulubionych

Mobbing przez karmienie piersię

23.08.13, 08:50
Tak, to właśnie mnie spotkało... Trwa to od około 5 miesięcy, ale kilka dni temu czara goryczy się przelała i zgłosiłam to gdzie trzeba. Niestety jestem kłębkiem nerwów, nie mogę spać, normalnie pracować. Żołądek i jelita bardzo pokazują że nie podoba im się ta sytuacja........... Potrzbuję rady jakie leki na uspokojenie mogę wziąć, bez nich popostu nie daję rady....... Melisa i ziołowe leki na uspokojenie mi ne pomagają.
Obserwuj wątek
    • yumemi Re: Mobbing przez karmienie piersię 23.08.13, 09:56
      Mobbing w pracy??
      • niuniusia210284 Re: Mobbing przez karmienie piersię 23.08.13, 10:14
        Tak.........
        • yumemi Re: Mobbing przez karmienie piersię 23.08.13, 12:05
          Moze napisz cos wiecej? Karmisz w pracy? Czy chodzi o komentarze na temat karmienia?
          Jesli tak to oczywiscie zglos to gdzie trzeba.. Koszmar jakis.
        • alienka20 Re: Mobbing przez karmienie piersię 23.08.13, 14:49
          Czyżby chodziło o przerwy na ściągnięcie pokarmu? Smutne :/....
          • niuniusia210284 Re: Mobbing przez karmienie piersię 24.08.13, 11:03
            Bardziej chodzi o to że kończę wcześniej i ktoś musi mnie zastąpić, mam dość..........
          • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 28.08.13, 22:51
            Ale kto ma problem? Pracownicy czy szefostwo? Jak pracownicy płci żeńskiej to zawsze możesz powiedzieć, żeby zrobiły sobie dziecko i poszły na roczny macierzyński a potem też wychodziły wcześniej :) Ileż to roboty :D ty im przecież chorobowych nie wypominasz...
    • malwina.okrzesik Re: Mobbing przez karmienie piersię 28.08.13, 16:28
      tu jest kilka rozwiązań:

      1. zmienić pracę, albo podejście otoczenia, ale jak rozumiem to jest trudne, wręcz niemożliwe. Zatem odpada.

      2. Cały czas dusić w sobie rozgorycznie, złość, bezradność i inne trudne emocje. Wtedy zapewne trzeba brać coś na uspokojenie, żeby dobrze ukrywać uczucia. Na dłuższą metę metoda szkodzi zdrowiu, reakcje somatyczne gwarantowane, możliwe choroby. Tak jest teraz.

      3. Wypłakać, wytupać, wykrzyczeć to co sie Pani przytrafia, skupić na własnym wnętrzu, przyjąć trudne emocje które wywołuje taka sytuacja, zadbać o równowagę wewętrzna, tak aby otoczenie nie miało do Pani aż tak dużego "dostępu". Jak nie możemy zmienić rzeczywistości, warto ją przyjąć taką jaka jest, spojrzeć na nią inaczej, tak aby nie raniła. To ludzie wokół Pani mają problem, skoro nie mogą zaakceptować przysługujących Pani praw, nie Pani.
      Wysiłek fizyczny pozwala rozładować wiele trudnych emocji, proponuję dużo ruchu- po pracy energiczny spacer, bieganie, basen, co tam Pani lubi.
      Dobrze dobrany jadłospis oparty na energetycznym pożywieniu, głównie pełnoziarnistych kaszach, gotowanych warzywach, stączkowych. Unikać pobudzaczy typu kawa, cola itp.
      Dużo snu.
    • ewa_326 Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 13:05
      Rozumiem Twoją sytuację ale pomyslałas co mogą czuc Twoi współpracownicy? Oni musza za Ciebie za darmo pracowac, nawet jesli to jest godzina-półtorej dziennie. To nie jest miłe i jesli to ługo trwa to w nich narasta frustracja. Nikt poza Toba i ojcem dziecka nie musi ponosić konsekwencji Waszego rodzicielstwa. Twoje dziecko nie jest dla nich ważne i nigdy nie będzie - i to jest normalne i trzeba sie z tym pogodzic. spróbuj znaleść takie rozwiązanie aby wziąść pod uwagę drugą stronę.
      • czarny_dol Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 13:18
        Taaa jasne. Pracownik powinien być robotem pozbawionym rodziny, życia osobistego i zainteresowań. Powinien jeno tyrać i uważać żeby nie podpaść szefowi lub współpracownikom jakimiś oznakami człowieczeństwa.
        Dziewczyna korzysta z tego co gwarantuje jej kodeks pracy i tyle. To pracodawca ma obowiązek jej zagwarantować możliwość korzystania z tych uprawnień. Inni mają przez to więcej pracy? WOW - ale mi halo. Idąc Twoim tokiem rozumowania nikt nie powinien iść na urlop ani na L4, bo przecież wtedy też inni mają więcej pracy. I w ogóle 8-godzinny czas pracy też podejrzany, bo przecież jakby pracowała 11 godzin to inni by mogli wyjść po 8.
      • anku1982 Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 14:08
        chwila chwila, jak to pracują za darmo? Dostają pieniądze za to że pracują, również w godzinach, w których autorka postu korzysta z praw zagwarantowanych w kodeksie pracy. Tym tokiem rozumowania powinnam również robić problemy w pracy swojemu niesłyszącemu koledze, który zgodnie z przepisami może pracować 7 godzin, a inni pracują 8, choć wszyscy dostają równe pensje. Wszytko jest zgodne z przepisami i jeżeli rzeczywiście to współpracownicy są problemem, zgłosiłabym najpierw sprawę pracodawcy, później ewentualnie poszła do inspekcji pracy.
        • ewa_326 Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 14:23
          Gdyby mnie cos takiego spotkała to tez bym zgłosiła problem wyzej. tylko wątpię aby współpracownicy dostawali pieniadze za pracę za autorkę - gdyby tak było to by siedzieli cicho. Kodeks kodeksem a pracodawcy swoje - niestety....po powrocie z macierzynskiego gwarantowane kodeksem pracy mozna dostac zwolnienie, tak wiec róznie to bywa. Niemniej sytuacja jest przykra.
          • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 15:13
            Nie rozumiem czemu miałaby nie korzystać z czegoś co przysługuje jej prawnie- bo komuś się tak nie podoba. Różni ludzie mają różne problemy i każdy korzysta ze swoich praw przysługującch mu w danej sytuacji (a jak nie korzysta to jego sprawa i "problem"). A jak ktoś nie ma dzieci i nie jest w stanie zrozumieć, że dzieci się karmi piersią albo że chorują i ktoś musi się nimi zajmować wtedy to niech pomyśli o tym, że za 30-40 lat to nie jego dzieci których nie ma będą robić na jego emeryturę a dzieci tego wstrętnego złośliwego współpracownika który przez rok wychodził godzinę wcześniej z pracy...
          • anku1982 Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 15:32
            rozumiem, że chodzi Ci o to że nie dostają dodatkowych pieniędzy za zastępowanie autorki postu, ale rozumiem też że w czasie kiedy ją zastępują nie wykonują również swojej "normalnej" pracy, bo mają właśnie inne obowiązki - na tym zastępstwie. Ale nie jest to tak, że ich praca jest nieopłacana, jest. Można na to spojrzeć z innej strony: wkurza ich, że ona dostaje za tę 8 godzinę pieniądze, a wychodzi do domu. A oni nie. Ale ona nie wychodzi do kosmetyczki, tylko do dziecka. Tylko że osoby nie posiadające dzieci nie są w stanie sobie nawet wyobrazić ile energii, czasu trzeba aby tym dzieckiem się dobrze zająć. Sama nie zdawałam sobie sprawy, do czasu.
            • mama.rozy Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 19:01
              komentarze od zdarzają sie zawsze,takie ludzie są-obojętnie,czy pofarbujesz włosy na różowo,zgolisz na lyso czy zrobisz irokeza.nie dogodzisz wszystkim.
              do przerwy na kp masz po prostu prawo,a inni nie mogą miec do Ciebie pretensji.
              i da się,w każdej pracy
              kiedyś pracowałam na oddziale,gdzie-oprócz mnie karmiącej,było jeszcze kilka koleżanek,też karmiących(pielęgniarki,gdzie układa się grafik na dyżury i jest to ciężkie,kiedy zaczyna się uwzględniac różnego rodzaju prośby,a oddział nie może zostac sam)
              i dało się
              kiedy zdarzały się dwie dziewczyny karmiące na jednym dyżurze,jedna przychodziła później,wtedy zostawała dłużej,a ta druga wychodziła wcześniej.
              nie ma,że się nie da
              masz do tego prawo i tyle
              • niuniusia210284 Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 22:47
                Wytrzymałam wiele, zagryzałam zęby i pracowałam dalej. Prosiłam nie raz o takie układanie grafiku by "nie bolało" nikogo że wychodzę wcześniej - tzn miał mnie kto zastąpić bez problemu. Bezskutecznie. Zaczęło się odmawianie mi wyjścia na przerwę, przedłużanie czasu pracy - poprostu nikt nie przychodził by mnie zastąpić a stanowisko nie może być bez obstawy. Później przenosili mnie systematycznie na "niższe" stanowisko. Wkońcu zgłosiłam to do przełożonych "mojego" dyrektora. Jest lepiej, odzyskałam swoje stanowisko ale psychicznie jestem słaba. Teraz nabieram sił w domu, za tydzień wracam do pracy. Nie dam się:)
                • yumemi Re: Mobbing przez karmienie piersię 29.08.13, 22:59
                  Dobrze ze jest lepiej. Życzę aby stres sie skończył.

                  Niestety z przywilejami ida tez określone ryzyka. W wielu krajach nie ma mowy o przerwach dla karmiacych (bo niby czemu karmiaca butelka miałaby nie wyjść wcześniej itp), nie ma chorobowego na dziecko (tu w UK tak jest). Niby gorzej a jednak lepiej. Przywileje niestety oznaczają ze jest większe ryzyko dyskryminacji.
                  • anku1982 Re: Mobbing przez karmienie piersię 30.08.13, 08:12
                    niby czemu karmiąca butelką nie ma wyjść wcześniej? Bo butelkę z mlekiem może podać tata, babcia, niania, ciocia, którzy akurat wtedy tym dzieckiem się opiekują, ale mleka z piersi już raczej nie podadzą. Wybacz, ale gdybym była mamą butelkową, to nie oglądałabym się na koleżanki które piersią karmią i wychodzą, mają do tego prawo, tak samo jak niepełnosprawni o których wcześniej pisałam. Kwestia chyba tego jakim jesteś człowiekiem ile masz do innych ludzi sympatii i tolerancji, jak bardzo innych akceptujesz i dajesz im żyć.
                    • mama.rozy Re: Mobbing przez karmienie piersię 30.08.13, 08:13
                      niuniusia,a masz możliwośc zmiany pracy?stanowiska?
                      dzielna jesteś,trzymaj się
                      • niuniusia210284 Re: Mobbing przez karmienie piersię 30.08.13, 13:10
                        Mamo Róży, szukam pracy, nie chcę się męczyć. Dostałam propozycję zmany stanowiska ale wiązałoby się to z pracą zaczynającą się o 5 rano i zmniejszeniem pensji. Teraz chodzę na 6 i wstaję o 3:15.
                        • mama.rozy Re: Mobbing przez karmienie piersię 30.08.13, 14:28
                          masakra...
                          próbuj też przez portale internetowe-czasem są fajne propozycje
                          i szacun,że przy takiej pracy jeszcze karmisz.dzielna jesteś.
                    • yumemi Re: Mobbing przez karmienie piersię 30.08.13, 17:53
                      Jaka babcia? Jaka ciocia? W pracy są, w normalnym układzie ludzie pracują do wieku emerytalnego czyli min 65 lat.
                      Niby czemu butelkę moze podać każdy, a może matka nie chce aby każdy podawał? A dziecko moze nie przyjmowac od nikogo innego. Tak samo ja u dziecka które ma 6mcy plus można podać zwykle jedzonko. A co z matka która karmi inaczej, czyli odciaga? Tez dostaje przerwę czy już nie?
                      Tak bardzo jak jestem za karmieniem, tak nie pojmuje tej przerwy bo nie uwazam ze jest w interesie kobiet ogolnie. Albo jest dla każdego rodzina obojętnie jak karmi albo jej nie powinno być.
                      • anku1982 Re: Mobbing przez karmienie piersię 31.08.13, 21:08
                        jeśli byłabym mamą która karmi butelką swoim mlekiem (wyłącznie) nie przysługiwałaby mi przerwa, ale to moje prywatne zdanie, a każda mama, która jest w takiej sytuacji sama podejmuje właściwą decyzję, mojemu dziecku była taka przerwa potrzebna. Nie napisałam że butelkę może podać sąsiadka, pani ze sklepu (każdy), tylko osoba, z którą zostaje dziecko, jak myślę zaufana. Jeśli nie pojmujesz tej przerwy, to z niej nie korzystaj, ale daj ludziom żyć.
                      • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 10:27
                        Szczerze mówiąc ja to wczoraj przemyślałam i doszłam do wniosku, że rzeczywiście albo powinno być zwolnienie z pracy dla każdej mamy małego dziecka o godzinę wcześniej albo te przerwy na karmienie funkcjonować nie jako połączone i wyjście wcześniejsze, a jedynie własnie w przypadku gdy mama wychodzi dziecko nakarmić lub dziecko jej ktoś dowozi. Czyli jeśli dziecko je tylko z piersi co te parę godzin. Bo już jak 7 daje radę bez cyca to i 8 da radę- bo to przecież oznacza, że ktoś coś temu dziecku daje przez te 7godzin innego więc dziecko je. Zazwyczaj po 6ms już są jedzonka, ale też nie każde dziecko od razu zjada takie pełne porcje i wtedy przerwa ma uzasadnienie (przerwa a nie zwolnienie wcześniej).
                        W ogóle to ja uważam, że macierzyński pełnopłatny powinien być co najmniej 8ms. Bo właśnie po 6ms rozszerza się dietę i powinna robić to matka, moim zdaniem i powinien być czas na to by dziecko nauczyło się jeść i najadać tymi dodatkowymi posiłkami. A efekt jest taki, że jak po 6ms mama planuje wrócić to zazwyczaj zaczyna rozszerzać dietę wcześniej, żeby się "wyrobić", czyli ze względu na macierzyński musi postępować niezgodnie z zaleceniami żywieniowymi...bez sensu :/
                        • wuika Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 11:17
                          To mama, żeby mogła skorzystać, musiałaby pracować jakieś 5-10 minut od domu, inaczej ciężko byłoby to zorganizować przecież. Jednocześnie od razu skreśla mamy dzieci żłobkowych. Ciekawe rozwiązanie :>
                          I nie chodzi o to, czy dziecko jest bez piersi 7 czy 8 godzin, bo to już żadna różnica. Chodzi o zrównoważenie tego, co matka daje dziecku i - przyszłościowo - społeczeństwu. A karmienie odbywa się nie tylko raz, zaraz po przyjściu z pracy, więc nie jest to tylko 'ekwiwalent' za karmienie w tej konkretnej ósmej godzinie dnia pracy.
                          • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 11:31
                            No ale w Polsce to jest własnie PRZERWA NA KARMIENIE. 2 x po 30min w ciagu dnia, które można połączyć w 1h i wyjść wcześniej. tylko wtedy to już tak naprawde nie przerwa na karmienie. Dlatego uważam, że powinna to być albo rzeczywista przerwa na karmienie w czasie pracy (co oczywiście mało realne...) albo godzina wcześniej dla wszystkich. butelkowe mamy też mają ciężko, dzieci też się budzą w nocy, też wymagają miłości, opieki, czujności, prania, gotowania, sprzątania...
                            • myszka.xww Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 11:43
                              arathlo napisała:

                              > butelkowe mamy też mają ciężko, dzieci też się budzą
                              > w nocy, też wymagają miłości, opieki, czujności, prania, gotowania, sprzątania.
                              > ..

                              ... i karmienia cyckiem, który matka zabiera ze sobą do pracy.
                              • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 11:48
                                No ok. Ale to że dziecko jest butelkowe czy to znaczy, że nie potrzebuje matki? to może niech piersiowe robią na pół etatu i karmią piersią a za nie niech butelkowe pracują na 1,5. Przeciez i tak babcia butelką karmi, co za różnica...
                                • myszka.xww Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 12:45
                                  arathlo napisała:

                                  > No ok. Ale to że dziecko jest butelkowe czy to znaczy, że nie potrzebuje matki?

                                  Oczywiście, że potrzebuje. Tylko rozmawiamy o przerwie (łączonej lub nie) na karmienie piersią, przysługujące matkom karmiącym piersią. Sądzę, że gdyby piersią mógł nakarmić tata, babcia, dziadzio czy niania, nie byłoby przerw przysługujących z tytułu karmienia piersią.
                                  Niestety, ponieważ piersi idą z matką karmicielką do pracy, takie przerwy są i matka karmicielka ma prawo z nich skorzystać bez oglądania się na dąsy współpracowników.

                                  Prawo do łączenia przerw i wykorzystywania ich na późniejsze wyjście/wcześniejsze przyjście nie ma nic wspólnego z gotowaniem, praniem czy sprzątaniem. Jest przywilejem dla matek, które nie są w stanie w pół godziny obrócić z karmieniem piersią niemowlaka.
                                  Wierz mi, będąc wcześniej w domu z tytułu łączonych przerw nie rzucałam się na odkurzacz, tylko z cyckiem na dziecko ;)

                                  Dziecko przedszkolne, jedzące nożem i widelcem, też potrzebuje matki. Tyle, że nie ma to nic wspólnego z przerwą na karmienie piersią.

                                  Z tytułu opieki nad małym dzieckiem (wiadomo, malec potrzebuje przecież mamy, niezależnie od rodzaju karmienia), matce po macierzyńskim przysługuje możliwość skrócenia etatu np. do 7/8, czy 1/2.
                            • wuika Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 12:18
                              No ale skoro to jest przerwa z możliwością taką a taką, to wykorzystanie tej możliwości nie jest jakimś nie wiadomo czym, tylko stosowaniem tej możliwości, która jest wygodniejsza. Znam matki, które korzystały z godzinnej przerwy w okolicach południa, sama jestem matką, która wykorzystuje 1,5h (na bliźniaki!), żeby szybciej pracę skończyć. Pracują 25km od domu nie miałabym możliwości wykorzystać PRZERWY na karmienie.
                            • wuika Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 12:22
                              Każde dziecko wymaga iluś tam rzeczy. Karmione piersią wymagają jednak od matki nieco więcej czasu / poświęcenia / czegoś tam, co jest rekompensowane właśnie możliwością zrobienia sobie przerwy.
                              Też uważam, że nie do końca jest to dobrze zorganizowane, bo sama znam co najmniej kilka matek, które już nie karmiły w momencie powrotu do pracy, ale zwalniały się, bo przecież MOGŁYBY karmić :> I tak do mniej więcej roku. Wkurza mnie to tym bardziej, że niektórzy insynuują, że ja się zwalniam, bo mam takie widzimisię, a nie dlatego, że rzeczywiście karmię.
                              • myszka.xww Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 12:50
                                wuika napisała:

                                > Też uważam, że nie do końca jest to dobrze zorganizowane, bo sama znam co najmn
                                > iej kilka matek, które już nie karmiły w momencie powrotu do pracy, ale zwalnia
                                > ły się, bo przecież MOGŁYBY karmić :> I tak do mniej więcej roku. Wkurza mn
                                > ie to tym bardziej, że niektórzy insynuują, że ja się zwalniam, bo mam takie wi
                                > dzimisię, a nie dlatego, że rzeczywiście karmię.

                                Oczywiście, że są osoby wykorzystujące luki i możliwości, niekoniecznie zgodnie ze stanem faktycznym, co nie znaczy, że osoba wykorzystująca je prawidłowo i zgodnie ze stanem faktycznym ma być prześladowana lub rezygnować z nich dla dobra innych, obcych jej, osób.
                                Choćby zwolnienia lekarskie wypisywane w ciąży. Dużo jest nadużyć i ze strony pracownic i ze strony pracodawców, co nie oznacza, że kobieta w ciąży zagrożonej ma galopować do pracy, bo ktoś się poczuje urażony/przeciążony z tytułu jej nieobecności w pracy.
                                • wuika Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 13:10
                                  Ja tam sobie z tego niespecjalnie dużo robię, ale wkurza mnie to, jak w rozmowie wychodzi, że pracuję krócej, bo karmię i jestem zasypywana toną informacji, jaki lekarz daje lewe zaświadczenia, jak to się udało kogoś okantować i jak to każda matka wychodzi wcześniej tak do 1 urodzin dziecka, bo potem to nie wypada, nieważne, czy karmiła rok, trzy, czy dwa tygodnie :/
                                  • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 15:21
                                    No tak, ale przez te 7h+dojazd dziecko przecież coś je. To nie jest tak, że musicie lecieć do domu bo dziecko ma porę karmienia czy umiera z głodu, bo ktoś z nim jest i karmi je w tym czasie czy to odciągniętym mlekiem czy to zupką, kaszką...
                                    Oczywiście sama wykorzystałabym tę możliwość wychodzenia wcześniej, gdybym karmiła piersią i to nie ważne czy stricte na karmienie czy nie ale zawsze to godzina dłużej z dzieckiem. 8 godzin to cholernie dużo, 7 zresztą też, szczególnie doliczając dojazd to wychodzi zazwyczaj i tak 8-9h! Ale przykre jest to, że niekarmiące nie mają takiej opcji. I nie wiem co by było w tym złego gdyby wszystkie mamy do roku wychodziły tę godzinę wcześniej.
                                    I wiem że jest prawo i mozna wziąć 7/8 czy 1/2 etatu ale wtedy też jest odpowiednio niższa pensja, nie?
                                    Nie wiem czemu tak bronicie że to powinny mieć tylko piersiowe...czy Was by to krzywdziło gdyby każda mama mogła wyjść wcześniej? Czy by Was to bolało? To by była jakaś ujma? Karmiłam piersią każde dziecko, ale i butelką pierwsze od 3ms. Butelkowemu odstawiłam smoczek po 7ms i jak coś się działo to już nie było zatyczki- ani pierś ani smok ;) a mm przeciez nie można dawać 10 razy w nocy :P
                                    • anku1982 Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 17:19
                                      przypominam, że od niedawna urlop rodzicielski trwa do roku i można pozostać z dzieckiem dłużej na urlopie wychowawczym - niepłatnym. Powiem więcej, wracałam do pracy po wychowawczym (1 rocznym), skróciłam czas pracy do 7/8 etatu i korzystałam z przerwy na karmienie piersią u dziecka 1,5 rocznego przez pół roku (karmiłam jeszcze dłużej) i uważam że skoro mamy takie prawo, każdy kto uważa, że dziecku jest to potrzebne, powinien z tego korzystać. Przerwę wykorzystywałam na karmienie dziecka, które po moim powrocie piło dużo i intensywnie. W pracy nigdy nikt nie robił mi problemów, łącznie z głównym kierownikiem i dyrektorem, czyli jednak się da. Jeżeli mamy karmiące butelką uważają że taka przerwa (wychodzenie wcześniejsze) im się należy, można składać w sejmie takie projekty obywatelskie. Jest prawo, korzystam z niego dla dobra własnego dziecka i swojego, a swoją godzinę (tę 8) z powodzeniem odpracowywałam pomiędzy 22-23, wieczorem przez komputer.
                                    • myszka.xww Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 18:03
                                      arathlo napisała:

                                      > No tak, ale przez te 7h+dojazd dziecko przecież coś je. To nie jest tak, że mus
                                      > icie lecieć do domu bo dziecko ma porę karmienia czy umiera z głodu, bo ktoś z
                                      > nim jest i karmi je w tym czasie czy to odciągniętym mlekiem czy to zupką, kasz
                                      > ką...

                                      Musicie. I to nie dlatego, że dziecko umiera z głodu. Nie odciągałam mleka. Karmiłam piersią zaraz po powrocie do domu. Czasem jeszcze w szatni żłoba. Czasem jeszcze w kurtce.
                                      I tak naprawdę tylko ja wiem, czy muszę lecieć i dlaczego. I owszem, ta godzina wcześniej ratowała mi cycki.



                                      > Oczywiście sama wykorzystałabym tę możliwość wychodzenia wcześniej, gdybym karm
                                      > iła piersią i to nie ważne czy stricte na karmienie czy nie ale zawsze to godzi
                                      > na dłużej z dzieckiem. 8 godzin to cholernie dużo, 7 zresztą też, szczególnie d
                                      > oliczając dojazd to wychodzi zazwyczaj i tak 8-9h! Ale przykre jest to, że niek
                                      > armiące nie mają takiej opcji. I nie wiem co by było w tym złego gdyby wszystki
                                      > e mamy do roku wychodziły tę godzinę wcześniej.
                                      > I wiem że jest prawo i mozna wziąć 7/8 czy 1/2 etatu ale wtedy też jest odpowie
                                      > dnio niższa pensja, nie?
                                      > Nie wiem czemu tak bronicie że to powinny mieć tylko piersiowe...czy Was by to
                                      > krzywdziło gdyby każda mama mogła wyjść wcześniej? Czy by Was to bolało? To by
                                      > była jakaś ujma? Karmiłam piersią każde dziecko, ale i butelką pierwsze od 3ms.
                                      > Butelkowemu odstawiłam smoczek po 7ms i jak coś się działo to już nie było zat
                                      > yczki- ani pierś ani smok ;) a mm przeciez nie można dawać 10 razy w nocy :P

                                      Arathlo, ja nie rozumiem kompletnie, dlaczego masz pretensję do kobiety karmiącej piersią, że ustawodawca dał jej przywilej w związku z tym, że karmi piersią.
                                      Myślę, że powinnaś zwrócić się do ustawodawcy o wyjaśnienia i ewentualną korektę.
                                      NIGDZIE nie napisałam, że ten przywilej powinny mieć tylko karmiące piersią.
                                      Pisałam jedynie, dlaczego akurat karmiącym piersią się dostał. Sądzę, że gdyby butelka z mlekiem była przyrośnięta do matki, ustawodawca nie różnicowałby w żaden sposób kobiet karmiących piersią, a tych karmiących butelką.

                                    • myszka.xww BTW 02.09.13, 18:06
                                      ... a w sumie, to dlaczego każda kobieta, posiadająca dziecko niezależnie od wieku, nie mogłaby skorzystać z przerwy na karmienie? Każde dziecko wszak potrzebuje jeść ;)
                                    • giba116 Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 21:12
                                      Arathlo: " Nie wiem czemu tak bronicie że to powinny mieć tylko piersiowe... "

                                      Hmm... może dlatego, że to przerwa na karmienie piersią a nie na opiekę nad dzieckiem...

                                      Owszem byłoby fajnie gdyby każda matka miała przywilej wcześniejszego wyjścia z pracy ale jest różnica między dzieckiem butelkowym, któremu mleko może podać każdy a dzieckiem karmionym piersią, które mleka nie dostanie póki matki nie ma w domu. I to nie jest kwestia zaspokojenia bliskości tylko głodu. Co z tego, że dostaje niemleczne posiłki kiedy do roku czasu mleko to podstawa diety. I przy 7-8 godzinnej nieobecności matki ta godzina krótszej pracy to dla dziecka przynajmniej jeden mleczny posiłek więcej.
                                      W trakcie pobytu w pracy matki karmiącej butelką dziecko otrzyma tyle samo mleka co gdyby matka była w domu. A chyba trochę inaczej wygląda sprawa z KP.
                                      • arathlo Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 22:01
                                        Ja się po prostu zgadzam z Yumemi, która jest certyfikowanym doradcą laktacyjnym, więc zapewne wie co jest podstawą żywienia dziecka, która wszystkich zachęca do kp i pomaga na forum jak może i sama wykarmiła bodaj 3 dzieci, jeśli dobrze pamiętam. I słusznie napisała, że powoduje to pewną nierówność. Oczywiście każdy może powiedzieć, że przecież to czyjś wybór i "problem" że karmi butelką, bo mógł piersią, ale w Pl niestety taka jest "pomoc" i krążą takie mity, że nie zawsze jest to wybór, a niepowodzenie spowodowane brakiem kompetentnego wsparcia...
                                        I ja do nikogo nie mam pretensji :) Napisałam, że sama wykorzystałabym ten czas, skoro przysługuje. I napisałam też wcześniej, że dziewczyna ma prawo i powinna się o nie ubiegać. Nikomu też nie chcę odbierać żadnych przywilejów, a jedynie poszerzyć grono jego odbiorców, więc nie chcę nikomu zrobić źle, a raczej dobrze większej rzeszy :) Proszę więc na mnie nie napadać :)
                                        a macierzyński roczny owszem jest, ale z tego co mi wiadomo to niepełnopłatny tylko 100% przez 6ms a potem 60% pensji lub 80% przez cały czas. A takie mamy realia, że mało kogo na to stać, by dostawać mniejszą pensję przez rok :/ Choć na pewno pewną grupę satysfakcjonuje i to.
                                        • anku1982 Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 22:23
                                          jak patrzę na swoje 50 tysięczne miasto, to mam wrażenie, że są tu zastępy kobiet które z pocałowaniem w rękę skorzystają z tego rocznego mniej opłacanego rodzicielskiego. Poza tym gdyby to nie było takie ważne, nie powstałaby grupa matek I kwartału.
                                        • yumemi Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 22:45
                                          I ja do nikogo nie mam pretensji :) Napisałam, że sama wykorzystałabym ten czas
                                          > , skoro przysługuje. I napisałam też wcześniej, że dziewczyna ma prawo i powinn
                                          > a się o nie ubiegać. Nikomu też nie chcę odbierać żadnych przywilejów, a jedyni
                                          > e poszerzyć grono jego odbiorców, więc nie chcę nikomu zrobić źle, a raczej dob
                                          > rze większej rzeszy :) Proszę więc na mnie nie napadać :)

                                          Otoz to, to ze sie ma inne zdanie nie znaczy ze sie napada na kogos. Nie rozumiem dlaczego ktos tutaj mialby czuc sie 'napadany'.
                                          Dla mnie te przerwy sa niezrozumiale i dyskryminujace i tyle. Karmilam piersia moje dzieci razem prawie 4 lata i nie rozumiem dlaczego mialabym korzystac z jakichs przerw a kolezanka karmiaca butelka nie.
                                          Zwlaszcza ze i tak nie da sie w ten sposob karmic wylacznie piersia, logicznie daje to nam tylko jedno karmienie w srodku dnia pracy.
                                          Plus niestety kolejne przywileje wiadomo mile sa, ale jak z kazdym przywilejem, cos daje cos zabiera. Kazdy dodatkowy przywilej wylacznie dla jednej grupy ( w tym wypadku dla kobiet wylacznie) ktory nie dotyczy mezczyzn sprawia ze kobiety sa traktowane gorzej na rynku pracy. Niestety. W Szwecji zamiast dziwnych przerw na karmienia po prostu daja urlopy po rowno. W UK nie daja przerw zadnych ani chorobowego na dzieci, plus minimalnie platne urlopy, ale za to mozna wracac do pracy na super dogodnych warunkach (faceci tez).

                                          a macierzyński roczny owszem jest, ale z tego co mi wiadomo to niepełnopłatny t
                                          > ylko 100% przez 6ms a potem 60% pensji lub 80% przez cały czas. A takie mamy re
                                          > alia, że mało kogo na to stać, by dostawać mniejszą pensję przez rok :/ Choć na
                                          > pewno pewną grupę satysfakcjonuje i to.
                                          I powinno, bo te urlopy w Polsce teraz sa wyjatkowo hojne (bogaty kraj:)), duzo lepsze niz np tutaj w UK.
                                          Niestety nie o to chodzi w zwiekszaniu dzietnosci...
                                    • wuika Re: Mobbing przez karmienie piersię 03.09.13, 10:17
                                      Nie bronimy. Nie uważam za jedynie słusznie 'zwalnianie' matek karmiących, ale skoro akurat takie są przepisy, to do nich się stosujmy. Jak ktoś wyskoczy z pomysłem, nie wiem - referendum? - to się podpiszę, ale chyba nie wymagasz ode mnie, żebym organizowała pomoc mamom butelkowym? :)
      • lula_w @ ewa 326 30.08.13, 17:45
        karmienie piersią to praca, praca fizyczna, którą matka wykonuje nie tylko na rzecz własnego dziecka, ale z której korzyści czerpie także reszta społeczeństwa - chociażby poprzez oszczędności, które praca ta generuje w systemie ochrony zdrowia - dlatego w zamian za wykonywaną nieodpłatnie pracę kobiecie karmiącej piersią przysługuje skrócony czas pracy. to nie jest żaden przywilej, chyba raczej skromne wyrównanie za wysiłek. ponadto kobiety karmiące piersią statystycznie znacznie rzadziej biorą zwolnienia. jak pokazują badania przeprowadzone w Anglii przez dr Caroline Gatrell pracują one także ciężej w ramach skróconego etatu i na ogół nie zostawiają innym swojej pracy. trudno mi uwierzyć, żeby w Polsce było inaczej...
        mówienie, że dziecko to czyjaś 'prywatna' sprawa, to nieporozumienie - jako ludzie, jako społeczeństwo, jako gatunek, nie mamy innej przyszłości niż te dzieci właśnie, własne czy cudze. dzieci to nie prywatna inwestycja tylko wartość sama w sobie.

        to jednak nie praca i akumulacja dóbr materialnych jest naszym pierwszym celem w życiu. dla mnie bardziej liczy się to kim jesteśmy dla innych. ale kto wie, może ja mam jakiś spaczony system wartości?

      • wuika Re: Mobbing przez karmienie piersię 02.09.13, 09:31
        Nie za darmo, ale w ramach swoich obowiązków. A to, jak zorganizować pracę, żeby wszystko było wykonane (czy ktoś ma mieć nadgodziny, czy coś), to jest kwestia pracodawcy. I jeżeli on nie umie zorganizować pracy, to pretensje innych pracowników powinny być kierowane do niego, nie do pracownicy. Jak Ty idziesz na urlop, to inni mają pretensje do Ciebie, że Cię nie ma i trzeba wykonać Twoje obowiązki? Raczej nie, a przecież to ta sama kategoria 'przywileju' pracowniczego.
        • arathlo Re: yumemi 02.09.13, 10:34
          O ile brak przerwy na karmienie mogę zrozumieć o tyle braku zwolenienia choroboweo na dziecko już nie :/ to co się robi jak dziecko które chodzi do przedszkola czy szkoły zachoruje? samo ma siedzieć w domu??? :/
          • niuniusia210284 Re: yumemi 02.09.13, 22:36
            Gdybym miała szansę zostania z dzieckiem przez pierwszy rok w domu - zrobiłabym to. Teraz na dojazdy wydaję 300 zł miesięcznie więc pewnie wyszło by na to samo. Pracuję 7 godzin a w domu nie ma mnie około 11. Dojazdy to moja codzienność, a ta godzina jest dla mojego syna bardzo ważna. Zazdrość, brak zrozumienia, empatii, bardzo mnie bolą. Rozumiem racje Yumemi - nie ma "przywileju", nie ma powodu do zazdrości i innych negatywnnych uczuć. Od rozmowy w pracy minęło już kilka dni, ja odpoczęłam i zdystansowałam się od tej sytuacji ale cały czas mam nadzieję że osoby tak intensywnie "umilające" mi życie przekonają się na własnej skórze jak to jest.
            • yumemi Re: yumemi 03.09.13, 11:16
              niuniusia210284 napisał(a):

              > Gdybym miała szansę zostania z dzieckiem przez pierwszy rok w domu - zrobiłabym
              > to. Teraz na dojazdy wydaję 300 zł miesięcznie więc pewnie wyszło by na to sam
              > o. Pracuję 7 godzin a w domu nie ma mnie około 11. Dojazdy to moja codzienność,
              > a ta godzina jest dla mojego syna bardzo ważna

              Wierz mi ze jakby przyjete byly te godziny wyjscia wczesniej, to tez bym chetnie wziela..
              ja wrocilam do pracy jak moja corka miala 11 mcy, i ssala wtedy bardzo czesto (mimo ze jadla swietnie metoda BLW). Wrocilam na 3 dni w tyg, nie bylo mnie od 5.30 rano do 17.30 wieczorem. Dojezdzam do pracy z mojej wsi do Londynu 1.5h w jedna strone.

              Od rozmowy w pracy minęło już ki
              > lka dni, ja odpoczęłam i zdystansowałam się od tej sytuacji ale cały czas mam n
              > adzieję że osoby tak intensywnie "umilające" mi życie przekonają się na własnej
              > skórze jak to jest.
              Temat potraktowania w pracy jest czyms zupelnie osobnym i uwazam ze takie zachowania jak w pracy opisane nalezy potepiac.
          • yumemi Re: yumemi 03.09.13, 11:13
            arathlo napisała:

            > O ile brak przerwy na karmienie mogę zrozumieć o tyle braku zwolenienia chorobo
            > weo na dziecko już nie :/ to co się robi jak dziecko które chodzi do przedszkol
            > a czy szkoły zachoruje? samo ma siedzieć w domu??? :/

            Wyjasnie szerzej:)) Tutaj w UK ogolnie jest zupelnie inne podejscie do chorowania dzieci. Tutaj 2 latek z katarem i kaszlem to norma, nie ma syropow ani innych. Takie dziecko wedlug lekarza ma biegac po dworze i wystarczy zrobic kapiel z para przed snem (dziala!). Dziecko siedzi w domu tylko jesli ma goraczke lub biegunke. Nie opuszczaja przedszkola z powodu kaszlow i katarow. Moje dzieci prawie w ogole nie opuscily, tylko 2 razy z powodu ospy.
            W grupie przedszkolnej cala zime wszystkie dzieci jak jeden maz radosnie kaszlaly na siebie i smarkaly, po czym kolejny rok juz prawie rzadne nie chorowalo, tak sie uodpornily:)
            Fakt ze tutaj dzieci bardzo duzo przebywaja na dworze, obojetnie czy wiatr, czy zimno, nawet jak troche kropi, jest ok. No chyba ze leje deszcz:)

            Rodzice biora wolne ze swojej puli urlopowej jesli dziecko jest chore. Ale widze w pracy ze naprawde rzadko. Tutaj by nie przeszlo zeby mozna bylo brac chorobowe na dziecko.
            Tutaj po prostu jest zupelnie inny 'chow' i dzieci naprawde sa mocno zahartowane (ubierane od poczatku super lekko, np noworodki bez czapek itp:))) i po prostu nie choruja. Sa bardzo odporne, tzn to co ja widze po moich 20 latach tutaj.
            Polskie mamy sa zwykle w szoku na poczatku, przez ten tutejszy zimny chow i olewanie kaszlu:)
            Ale nie znam nikogo ze znajomych kto mialby problem z tym brakiem chorobowego. Bo naprawde rzadko choruja. W firmach takie jak moja, wiem ze moge wziac laptop i isc pracowac z domu (moj syn mial niedawno wypadek w szkole i musialam jechac).

            Ja tutaj niczego nie bronie, tylko wyjasniam jak jest, of course:)))
          • mad_die Re: yumemi 03.09.13, 11:20
            nie, idzie chore do szkoły - bo katar, kaszel, glut do pasa to nie choroba
            a jak poważniej zachoruje, to po prostu się to zgłasza pracodawcy i luz
            • arathlo Re: yumemi 03.09.13, 12:25
              No to wychodzi na to, że ja chowam po angielsku ;) Czasem mam kompleksy, że widzę wszystkie starsze dzieci na ulicy w czapkach a moje 2-3-4ms bez ;) Ale i tak trochę chorują. Na kaszle i katary też już nie zwracam uwagi, doszłam do wniosku, że by człowiek zwariował jakby kazdym kaszelkiem się przejmował...Staram się unikać syropów. Ale mojej mamie nie przetłumaczę, że syrop działa objawowo tylko, ona mi zawsze każe supremin dawać jak dziecko zaczyna pokasływać, bo jak kaszle to się rozwija a jak nie kaszle to się hamuje infekcja- jej zdaniem. Pod tym względem wolałabym mieszkać w UK, przynajmniej bym nie odstawała ;) I tak dobrze, że mieszkam sama i sama dziećmi się zajmuję, bo nie wszyscy mają tyle szczęścia,a jak babcia chowa dziecko to niestety często się okazuje, że matka zaczyna mieć znikomy wpływ :/
              • arathlo Re: yumemi 03.09.13, 12:28
                No i własnie...u Was nie robią problemów...a u nas jest prawo a robią. Z drugiej jednak strony nie dziwne, skoro tam w roku rodzic idzie na 1 czy 2tyg z powodu dziecka, a u nas po 2tyg co 2tyg nieraz :>
              • anku1982 Re: yumemi 03.09.13, 13:16
                jeśli nie pójdę z moim dzieckiem w ciągu 2 dni do lekarza, właśnie z kaszlem i katarem, to wszystko zamienia się w zapalenie oskrzeli. Syn jest alergikiem, czy w UK dzieci nie chorują na alergie i większość katarów i kaszlów nie zamienia się w coś poważniejszego? Trudno mi wyobrazić sobie taką sytuację, zwłaszcza że już raz z powodu duszącego właśnie kaszlu byliśmy w szpitalu. Jakbym nie poszła do lekarza tylko czekała tydzień na gorączkę z powodu zapalenia płuc, to lekarz ciosałby kołki na głowie że nie dbam o dziecko. Mam wrażenie jednak że w UK jest łagodniejszy klimat.
                • yumemi Re: yumemi 03.09.13, 15:23
                  anku1982 napisała:

                  > jeśli nie pójdę z moim dzieckiem w ciągu 2 dni do lekarza, właśnie z kaszlem i
                  > katarem, to wszystko zamienia się w zapalenie oskrzeli. Syn jest alergikiem, cz
                  > y w UK dzieci nie chorują na alergie i większość katarów i kaszlów nie zamienia
                  > się w coś poważniejszego?

                  No wlasnie nie:))) Alergikow nie znam poza jednym ktory ma uczulenie na koty. A mowie o napawde sporej grupie dzieci ktora znam przez znajomych, przyjaciol, szkole dzieci itp.
                  Zapalenie oskrzeli tutaj traktowane jest jako zwykla 'chest infection' i dopoki dziecko ma humor, energie i nie ma goraczki, chodzi normalnie do przedszkola/szkoly. Ale nikt nie idzie z tym do lekarza, chyba ze sie pojawia goraczka i nie przechodzi. W ogole wizyty u lekarza z dziecmi to rzadkosc.
                  O zapaleniu pluc nie slyszalam nigdy wsrod znajomych czy w szkole, w Polsce ilekroc jak jade, owszem.

                  Mam wrażenie jednak że w UK
                  > jest łagodniejszy klimat.
                  Zdecydowanie nie. U nas cala jesien to deszcze i wichury, zimy tez potrafia dac popalic.
                  Ale od poczatku dzieci sa ubierane inaczej niz w Polsce, duzo lzej, normalne ze od pierwszych dni zycia sa zabierane na kluby malucha z mama. Maja od urodzenia duzo kontaktu z innymi dziecmi, (do dzis pamietam raczkowanie w klubie, oblizywanie tych samych zabawek przez raczkujace osbmarkane maluchy:))). Ubierane zupelnie inaczej, lzej od rodzicow, czapki tylko w zimie. Ogolnie sa po prostu duzo bardziej zahartowane.
                  W Szwecji np duzo chlodniej niz w Polsce, ale chow jest podobny i tez dzieciaki sa hartowane.

                  Dla przykladu, polskie morze, lato, ale chlodniejszy dzien, 18 stopni. Ludzie juz w kurtkach, wiele dzieci nawet w czapkach (slawne oslanianie uszu od wiatru), dla moich dzieci to nie jest cos co przeszkadza w plywaniu. I tak juz kilka razy sami bylismy na plazy kapiac sie. Raz obok zjawila sie rodzina ze Szwecji tez z dziecmi i byli jedyni na calej plazy w wodzie.
                  Kwestia podejscia, po prostu.
                  • anku1982 Re: yumemi 03.09.13, 22:17
                    Być może jest tak jak piszesz. Ale jak jest 18 stopni i wieje wiatr sama nie chodzę w krótkim rękawie, bo jest mi po prostu zimno. Nie sądzę też, że dzieci z alergią zapadają na alergię, bo są za ciepło ubierane;)
                    • yumemi Re: yumemi 04.09.13, 09:39
                      anku1982 napisała:

                      > Być może jest tak jak piszesz. Ale jak jest 18 stopni i wieje wiatr sama nie ch
                      > odzę w krótkim rękawie, bo jest mi po prostu zimno. Nie sądzę też, że dzieci z
                      > alergią zapadają na alergię, bo są za ciepło ubierane;)

                      No nie ale odporniejsze dzieci jednak maja mniejsze szanse na nie.
                      Moj maz jest kosmiczny alergik, niestety cale lata w Polsce leczyli mu zapalenia oskrzeli antybiotykami, chuchali dmuchali i odpornosc siadla.

                      To odczucie zimna to po prostu kwestia przyzwyczajenia, tutejsze dzieci w zimie graja w pilke w spodenkach, nawet jesli jest minus. Noworodki i niemowleta sa nieporownywalnie lzej ubierane od dzieci w Polsce, kontrast jest ogromny. Nie zobaczysz niemowlaka w czapce, chyba ze zimowe mrozy sa.
                      Moja tesciowa jak do nas przyjezdza, zamarza:))) Zabiera dodatkowe swetry itp. My w domu w zimie mamy 18 stopni w dzien,inaczej sie gotujemy:)
                      • fiamma75 Re: yumemi 04.09.13, 11:25
                        To dlaczego moje koleżanki z Anglii leczą dzieci alergiczne w Polsce? Dzieci mają skazę białkową a lekarz nie widzi - przypadki można mnożyć.
                        • yumemi Re: yumemi 05.09.13, 09:17
                          fiamma75 napisała:

                          > To dlaczego moje koleżanki z Anglii leczą dzieci alergiczne w Polsce? Dzieci ma
                          > ją skazę białkową a lekarz nie widzi - przypadki można mnożyć.

                          Bo wiele z nich nie jest w stanie sie tutaj dogadac. I uwazaja ze polski lekarz lepszy:)) Bo da wiecej lekow, bo da antyhistameny (tutaj sie ich tak wolna reka nie rozdaje dzieciom jak w Polsce).
                          Jesli dziecko ma alergie, jest kierowane do specjalisty. Problem w tym ze polskie mamy czesto lubia leczyc katary i inne. Nie mowiac o slawnej skazie bialkowej.
                        • yumemi Re: yumemi 05.09.13, 09:28
                          Poza tym, jakby nie patrzec, statystycznie Anglicy sa duzo zdrowsi od Polakow, i zyja dluzej:)

                          A fakt ze dzieci choruja duzo mniej, tez o czyms swiadczy.
                          • arathlo Re: yumemi 05.09.13, 12:36
                            gdyby to były Włochy to już bym się pakowała ;) ale w Anglii jakoś mieszkać bym nie chciała...zresztą w ogóle mi tu dobrze, babcie jakie są takie są...ale są...chociaż póki co nie pracuję to i tak mi się czasem przydają ;)
                      • myszka.xww Re: yumemi 04.09.13, 11:27
                        Bo tutaj, w Polsce króluje moda na duszoną dziecięcinę, dlatego przy dwudziestu kilku stopniach mamcia popylająca w klapkach, kusym podkoszulku i symbolicznej spódnicy pcha wózek wypełniony piernatami, zasiedlony przez drące się, upocone i czerwone z przegrzania szczęście.
                        Już się zaczął sezon. Widziałam wczoraj trzylatka w ciepłej czapie wczesnym popołudniem.
                        • anku1982 Re: yumemi 04.09.13, 12:01
                          uważam, że nie należy popadać w skrajności. Syn jako niemowlę nie był przegrzewany, ale jeżeli wychodzi mu "gęsia skóra" i sam woła o bluzę to dla mnie sygnał że jest za lekko ubrany. Znam dodatkowo opisy ludzi, którzy jako dzieci właśnie w UK byli bardzo lekko ubierani a teraz w życiu dorosłym chorują np. na nawracające się zapalenie stawów.
                          • arathlo Re: yumemi 04.09.13, 20:59
                            Do zimna się można przyzwyczaić- to prawda!
                            Póki mieszkałam w mieszkaniu (temp 20-kilka stopni zapewne) odwiedzając tatę w domu, gdzie było 20st było mi zimno i nosiłam długi rękaw, często jeszcze bluzę.
                            Odkąd sama mieszkam w domu i mam 20st to chodzę w krótkim rękawie u sibie i u taty a u mamy mam siódme poty i się rozbieram.
                            Dodatkowo: zimą, będąc w ciąży myłam okna z zewnątrz w legginsach 3/4, bluzce i cienkiej bluzie, a jak potem zobaczyłam że jedno ma smugi to wyskoczyłam już bez bluzy i bez butów nawet- tak całkiem na boso na snieg ;) nic mi nie było :) Chodzę na boso, 3/4 roku bez skarpetek, nieraz mam lodowate stopy i mi zimno w nie, ale nie chce mi się iść na górę po skarpetki. Od marca do października chodzę w sandałach, o ile jest powyżej gdzieś 12 stopni. Nie czuję zimna :) Śmieci do przydomowego śmietnika wynoszę nie zakładając nic, do listonosza też wychodzę tak jak jestem w domu (no chyba, że jestem w majtkach...albo bez :P wtedy coś ubieram :P ).
                            Dzięki temu prawie nie choruję. Wykluczam spadki odporności w ciąży i przy karmieniu. W ciąży mam zawsze zapalenie kieszonek przy 8kach, po drugim porodzie miałam anginę. Czasem się podziębiam, np. boli mnie gardło przez dwa dni i przechodzi. Albo nieupierdliwie się zakatarzę. W górach teraz złapałam coś, to wyjątkowo długo było, szczyt taki z katarem i zawalonym nosem miałam 2 dni, ale już jest po i bez kaszlu nawet. A zazwyczaj moje przeziębienie trwało 2tyg prawie- ból gardła, potem zatkany nos i suchy kaszel, potem katar ruszał i mokry kaszel a w drugim tygodniu dokasływałam.
                            Powiem szczerze, że dzieci nie mam aż tak odwagi ziębić, jak siebie...ale w domu nie ma czegoś takiego jak kapcie, kiedyś ścigałam o skarpetki ale przestaję. Nie mam ogrzewania podłogowego ani dywanów, podłoga jest z desek olejowanych. W górach przy ok. 12st "ciepła" wlazłam nogami do strumienia i ze starszakiem, bo chciał. Na chwilkę. Jemu potem zaraz założyłam skarpetki i buty, ja byłam w sandałach :P Ok...podziębiłam się. Ale w sumie to wszyscy mieliśmy katar, a mąż i córka nie moczyli się w strumieniu, a syn co ze mną się moczył to akurat w ogóle kataru nie miał.
                            Powyżej 20st nie zakładam czapeczki najmłodszemu, 4miesięcznemu dziecku. Nie zakładam mu jej też nigdy w domu, ani po kąpieli. Nic mu nie jest. Ze starszakami cackałam się z kąpielą- w osobnym pokoju, przy farelce i ubierałam przed wyjściem. Teraz młodego myję bez farelki, nieraz drzwi otwarte (a zdarzyło się że i okno uchylone), wyjmuję, zawijam w ręcznik (pochwalę się, że jak jeszcze był mniejszy i lżejszy to jedną ręką go wyjmowałam bo drugą zawijałam go w ręcznik :P ) i zanoszę do sypialni, gdzie śpi. nic nie grzeję, ale staram się żeby przeciągu nie było i tyle.
                            Naprawdę uważam, że moje dzieci rzadko chorują, starszak chodzi do przedszkola cały czas, może z 10 dni nie był przez ten rok przedszkolny, może kilkanaście, nie więcej. A słyszę jak to ciągle dzieci chore i znowu i znowu...i antybiotyk i kolejny...ja unikam jak ognia antybiotyków. Wiadomo- jak trzeba to trzeba, ale na zapalenie oskrzeli takie gorsze u córki już dr mi dawała, ale spytałam jej że może jeszcze poczekam i powiedziała, że...mogę ;) No i wyleczyła się bez. Oskrzela leczę inhalacjami pulmicort i berodual. Zapalenie płuc syn niestety miał. Ale on był najbardziej dogrzewany w dzieciństwie...nie wiem...może dlatego rzeczywiście. Czapeczkę po kąpieli mu zakładałam np. Więc nie od razu dojrzałam do zimnego chowu. Oczywiście...ulubione zdanie mojej mamy to że źle ubieram dzieci...
                            • yumemi Re: yumemi 05.09.13, 09:21
                              U nas czapki nikt nie zalozy chyba ze jest juz zimno, 5 stopni i ponizej, nie ma koncepcji zakladania czapek po kapieli, tak samo nie ma czapek ktore maja zakladki na uszy.
                              Moja coreczka, urodzona w pazdzierniku, czapke zobaczyla dopiero pod koniec listopada.
                          • yumemi Re: yumemi 05.09.13, 09:20
                            Znam dodatkowo opisy ludzi, którzy jako dzieci właśni
                            > e w UK byli bardzo lekko ubierani a teraz w życiu dorosłym chorują np. na nawra
                            > cające się zapalenie stawów.

                            Znasz az tylu starszych Anglikow?:)
                            Akurat ja znam sporo i nikt nie cierpi na zapalenie stawow.. cierpi na nie natomiast rodzina mojego ojca, super przegrzewana za czasow dziecinstwa... Nie znam nikogo tutaj kto ma problemy ze stawami.

                            anku1982 napisała:

                            > uważam, że nie należy popadać w skrajności. Syn jako niemowlę nie był przegrzew
                            > any, ale jeżeli wychodzi mu "gęsia skóra" i sam woła o bluzę to dla mnie sygnał
                            > że jest za lekko ubrany.
                            Jest to rowniez kwestia przyzwyczajenia. Jak przyjechala do mnie rodzina z Polski z dziecmi to dzieciom bylo zimno i chcialy bluzy, kiedy dla moich i ich tutejszych rowiesnikow wystarczajacy byl krotki rekaw:)
                            Ogolnie w Polsce nie ma za grosz hartowania. Wystarczy przejsc sie ulica i widac dzieci w czapkach i kurtkach cieplych przy 10 stopniach.
                            • anku1982 Re: yumemi 05.09.13, 10:57
                              ale żeby się zahartować, to bym musiała jak widać nacierpieć się z zimna, nie lubię ani zimna, ani gorąca i uważam, że trzeba ubierać się adekwatnie do tego jak odczuwam temperaturę, miałam kolegę, który do szkoły przychodził zimą w krótkich spodenkach, ale to jego wybór.
                              • arathlo Re: yumemi 05.09.13, 12:29
                                Co kto woli...ciutkę zmarznąć żeby być zdrowszym, czy siedzieć w ciepłej pierzynie przez pół roku i przeziębiając się co chwila z byle powodu...
                                Hartowanie nie polega na cierpieniu :D po prostu przeciąga się moment, próbuje troszkę cieniej ubrać np cieńszy sweterek zamiast polarową bluzę. Wyjście na śnieg w majtkach i robienie orłów na śniegu to nie jest hartowanie tylko głupota. Morsi też nie wskakują do morza na główkę.
                                Dziecku można pozwolić początkowo pobiegać 5min boso wieczorem po rosie, po kilku dniach 10min, 15 a po pewnym czasie nic mu nie będzie jak będzie latał cały wieczór i codziennie.
                                • anku1982 Re: yumemi 05.09.13, 14:37
                                  jeśli tylko dziecko chce może biegać na bosaka po trawie, piasku na plaży, chodzić po kałużach, ale jeśli nie chce? Nie napisałam że siedzę przez pół roku pod ciepłą pierzyną, ale jak mam już lodowate nogi i zimne ręce (np. wieczorem przy komputerze) to jest mi źle, czuję się niekomfortowo i zmykam do łóżka. W domu zimą mam 19-20 stopni Celcjusza, zgodnie z zaleceniami;) No i raczej jestem zdrowa, rzadko choruję tak, że nie mogę pójść do pracy. Natomiast syn niestety jest alergikiem i byle katar szybko przeradza się w coś poważnego, choć rzadko pediatra na zapalenie oskrzeli przepisuje antybiotyki, raczej leki wziewne: Atrovent, Pulmicort.
              • yumemi Re: yumemi 03.09.13, 15:25
                arathlo napisała:

                > No to wychodzi na to, że ja chowam po angielsku ;)

                Moja mama chowala mnie po angielsku tez:))
                Pod
                > tym względem wolałabym mieszkać w UK, przynajmniej bym nie odstawała ;)
                Pasowalabys tutaj:))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka