Dodaj do ulubionych

Szpital przyjazny karmieniu...

17.10.13, 12:50
Miało być cudownie, bo takie opinie zajedwabiste były, i świetna doradca laktacyjna, i oddział neonatologii że paluszki lizać, i personel doświadczony, i położniczy oddział jak z folderu. No mniam po prostu. A jeszcze na dniach otwartych dopytywałam, kiedy po CC dostanę noworoda do rąk własnych. W dwie godziny miało być.
A potem przyszła rzeczywistość i zapodała kopa w twarz.

Po wesołym CC (ZZO nie zadziałało, pokroili mnie żywcem, pod koniec uśpili) znieprzytomniałam do wieczora. Monsz nie wiedział, co się dzieje. Ja w sumie też. O noworoda upominałam się od chwili jako takiego oprzytomnienia. W odpowiedzi usłyszałam, że ma cechy wcześniacze i liczą mu oddechy. I tak mu liczyli dwie doby, aż się w końcu monsz wnerwił i... uprzejmie wyjaśnił, że cycki czekają. Moje zdanie mieli w trąbie.
W końcu oto dostałam noworoda do rąś moich. Nafutrowanego mieszanką po kokardkę. No to se poprzystawiałam...
Nic to, cierpliwościa i pracą itd.
Mały zaskoczył w końcu, do czego służy cycek. A potem zżółkł i.... zabrali go znowu do inkubatora na lampy. I, taktak, nafutrowali mieszanką :>
W czwartej dobie tuczu mieszankowego i intensywnego naświetlania Kurczak na wadze przybrał, z żółtości zbladł, więc... wywalili nas do domu.
Na pożegnanie dostaliśmy w prezencie próbki witaminek, butelkę i karton mieszanki marki NAN.
Po dwóch dniach cyckowania kurczak z wagi zjechał w dół, żółtaczka skoczyła ostro w górę, a mi pękł ropień po raną po CC.
Rada pediatry ze szpitala? Karmić butelką. I jak głupia ściągałam i karmiłam.
Po tygodniu wlewów butelkowych, kiedy kurczak nabrał 125 gramów, uznałam, że pitolę taką zabawę i... odstawiliśmy butelki. Po tygodniu zabawy cyckami młody przybrał ponad 300 gram. No. Było po prostu słuchać naszej pedzi, że karmić cyckami jak najwięcej a nie jakiegoś obcego faceta ze szpitala. O.

A na stronie szpitala nie ma już, że przyjaźni karmieniu piersią, czy że promują. Teraz piszą, że nie stosują terroru laktacyjnego. No zdecydowanie, nie stosują.

Przychodzi pani doradca laktacyjna, przedstawia sie ładnie, opowiada o sobie, po czym informuje, że ona to nie przyjdzie, bo nie ma czasu. Przyjdzie pielęgniarka z noworodków, i ona ma pojęcie. :D


Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Szpital przyjazny karmieniu... 17.10.13, 13:04
      pewnie zwyciężyła kasa,a raczej jej brak
      upewnij się,że nie ma ich w spisie szpitali przyjaznych,a jak jeszcze istnieją,zawiadom instytucję;)
      jak się czujesz?z ropniem ok?
      gratuluję samozaparcia:) i może napisz,co to za przyjazna placówka,a nuż komuś pomożesz;)
      • myszka.xww Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 09:25
        mama.rozy napisała:

        > pewnie zwyciężyła kasa,a raczej jej brak
        [...]
        > i może napisz,co to za przyjazna placówka,a nuż komuś
        > pomożesz;)
        Kasa kasa kasa
        prywatna placówka w Krakowie, przy kombinacie. Bardzo intensywnie reklamowana jako najzajebitsze miejsce porodowe.
        Załapałam się nawet na promocję i dostałam gronkowca, stąd ropień.
        Niedługo minie 4 tydzień od cięcia, a mi mąż nieustannie zmienia opatrunki.
        • mama.rozy Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 10:18
          o,to ja nawet wiem która;)
          dlatego wolałam Żeromski,dwoje tam urodziłam
          a o tej Twojej dużo słyszałam,głównie takie opinie,jak Twoja
          współczuję
          trzymaj się dzielnie
          • mama.rozy Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 10:19
            chyba,że to był Żeromski,ale za moich krakowskich czasów nie był prywatny,dlatego obstawiam ten przy samej hucie
            • myszka.xww Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 18:13
              mama.rozy napisała:

              > [...]obstawiam ten przy samej hucie
              Słusznie.
              Dzisiaj zaczynam czwartą serię antybiotyków.
              • mama.rozy myszka 18.10.13, 19:07
                a masz dobrego gina?
                z perspektywy lat widzę,że ta moja była jedną z lepszych na mojej drodze
                ogląda ktoś tę ranę?dajesz radę z karmieniem?
                • myszka.xww Re: myszka 19.10.13, 13:20
                  Mam. Dzięki niej nie zgniłam :> Ogląda mnie regularnie. Dziękuję. :)
                  Do kompletu mam cudowną położną środowiskową.
                  I bardzo rozumne lekarki pediatry z przychodni.
                  A jak się zagoję wreszcie, żeby nie rozsiewać zarazy, to pójdę się oddać w ręce mojego rehabilitanta, niech mnie jakoś pozbiera do kupy po tych przygodach.

                  Karmieniowo dajemy radę. Mam nadzieję. ;) Tylko muszę pamiętać o probiotykach dla obu synowców. I żeby zawsze pod ręką mieć lanolinę :P
                  Starszy niestety zapomniał, jak się ssie, dostaje w kubku albo w butelce z ustnikiem :(
                  • mama.rozy Re: myszka 19.10.13, 14:38
                    o starszaku to pogadaj tu
                    forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html
                    może się jeszcze da coś zrobic
                    pozdrawiam:)
    • dziewczyna_bosmana Re: Szpital przyjazny karmieniu... 17.10.13, 13:33
      Rany.. współczuję przeżyć i gratuluję samozaparcia. Sukcesy imponujące. Ja na szczęście obie córy rodziłam w szpitalu faktycznie wspierającym karmienie piersią. Jak sobie któraś mama wymyśliła że nie ma pokarmu to zaraz sprowadzali ją na ziemię i laktacja aż buzowała :)
      • arathlo Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 11:02
        O ja pier... :/

        chyba nie ma czegoś takiego jak szpital przyjazny karmieniu piersią...
        W Warszawie podobno Kasprzaka, ale ja tam rodziłam 3 razy i niestety nie mogę tego potwierdzić...

        Z opowieści to Żelazna jest nastawiona rzeczywiście na karmienie piersią. Ale znajoma tam rodziła przez cc i też 2 doby jechało na butelce. A z kolei znajoma znajomej po szkole rodzenia nastawionej w 3/4 na kp zagłodziła dziecko, ja nie wiem czy oni jej tam tak naopowiadali czy ona jakaś nie halo...ale skończyło się kroplówkami po kilku miesiącach i próbami wątrobowymi :/ chyba przegięła w drugą stronę...
        • dansch Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 16:38
          Żelazna bardzo nastawiona na kp, do tego stopnia, że mój syn w 2-giej dobie zasikał 1 pieluchę i lał się przez ręce (tu mi powiedzieli, że dziecko z nawet fizjologiczna zółtaczką jest ospała) I dopiero jak oswieciłam personel, że syn ma suche błony sluzowe to się raczyli zainteresować. A tak to słyszałam przez 2 dni, że trzeba przystawiać ale jak nic nie leci to się nie martwić.
          Dostałam również zjeby za posiadanie butelki i smoka. Oczywiście skończyło się to atakiem niutulonego płaczu z mojej strony. Więc do tego wszystcy patrzyli na mnie jak na wariatkę, która źle znosi krytykę.
          Generalnie opieka nad matką - bardzo dobra! Opieka nad noworodkiem - taka sobie, bez szału. Mimo wszystko , jeśli przyjdzie mi rodzić 2 x to postaram się o Żelazną

          PS. Dodam, że dostałam się na porodówkę "z ulicy" Nie miałam tam lekarza prowadzącego, nigy wczesniej nie byłam tam na izbie przyjęć. W ostatniej chwili rozmyśliłam się ze "swojego" szpitala i ze spakowana torbą i skierowaniem pojechałam na izbę przyjęć 3 dni przed terminem :) Udało się
          • libretinka Re: Szpital przyjazny karmieniu... 19.10.13, 13:31
            Mi tez zaglodzili, wczesniaka z anemia i żółtaczką kazali karmić piersią, jak mówiłam, ze mały nie polyka to kazali próbować i próbować w nieskończoność, laktacje rozkrecilam laktatorem, ale co z tego jak małego w pewnym momencie już nie dało sie dobudzic na karmienie bo był tak słaby. Woleli wysłać jego krew do CZD i szukać chorób niż podac butelkę i zobaczyć czy to pomoże. W końcu gdy mały prżez 2 tyg nic nie przybrał, tylko schudl mimo przystawienia prawie non stop, przynieśli mi butelki. Nagle mały w tydzien przybrał 400gram ( butla z moim mlekiem sciagnietym laktatorem).
        • dziewczyna_bosmana Re: Szpital przyjazny karmieniu... 18.10.13, 17:26
          Ja rodziłam na Madalińskiego, w obu przypadkach jestem zadowolona z opieki i pomocy przy kp. Mam też kilka podobnych opinii od dziewczyn tam rodzących.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka