Gość: Paletka
IP: *.static.ip.netia.com.pl
15.09.14, 23:10
Pomóżcie Kobiety! Temat niezwiązany z karmieniem, bo karmię z sukcesem już prawie 10 miesięcy, ale cenię Wasze rady ogólnodzieciowe i mam nadzieję na małe wsparcie i kilka rad.
Moje dziecię od paru tygodni 'trenuje moją cierpliwość'. Jestem już na granicy wytrzymałości - jęczy od momentu przebudzenia i to tylko przy mnie. Momentami mam ochotę go zostawić w i wyjść z domu... Przy babciach, dziadkach, wujkach i mężu jest przeszczęśliwym dzieckiem. Przy mnie jęczy jak potępieniec. Być może z powodu kolejnych zębów czy lęków separacyjnych, ale jak już wspomniałam oddany na przechowanie babci jest zadowolony i nie okazuje tęsknoty, więc już sama nie wiem. Może mnie już nie lubi.
'Życzliwy' znajomi z uśmieszkiem satysfakcji twierdzą, że sama sobie jestem winna przez to długie karmienie, noszenie na rękach i targanie dzieciaka w chuście (choć ostatnio chusty nie toleruje, ale noszenie na rękach owszem). Nawet nasz znajomy fizjoterapeuta próbuje nas wpędzić w poczucie winy twierdząc, że kręgosłup Młodego zmarnowaliśmy przez tę szmatę.
Możliwe, że to tylko taki etap i minie wkrótce czy faktycznie stworzyłam potwora? Jeśli to pierwsze - jak przetrwać? A jeśli to drugie, macie jakieś rady na zminimalizowanie jęczenia i pozostanie w dobrych relacjach z własnym dzieckiem?