Dodaj do ulubionych

maluch, kp a spanie poza domem

IP: *.maverick.com.pl 22.11.14, 22:28
Drogie mamy...wyjeżdżacie z Waszymi dziećmi do rodziny,znajomych?? Ja od porodu przy tych naszych hockach klockach z karmieniem najbardziej cenię sobie spokój i własny dom, w tym znajomy fotel do karmienia, poducha, swoje lóżko...każda wizyta jest dla mnie jakimś stresem. Że maluch będzie miał gorszy dzień, że będzie marudził, że będzie ciągle domagal się piersi a ja karmię w salonie bo tam jest fotel...nie wyjeżdżaliśmy też nigdzie. Trochę się odizolowałam od rodziny z własnej woli, ale tez brakuje mi trochę odmiany niż ciągle tylko własne 4 kąty. Mieliśmy jechać w czwórkę do rodziny do Torunia, duży dom mielibyśmy własny pokój ale ja się stresuję że i tak spędzę sama w tym pokoju z nim weekend bo nie będzie chciał jeść, bo nowe miejsce i twarze... Ja się będę denerwować i niecierpliwić i też z wypływem gorzej wtedy...nie wiem co robić, pewnie skończy się tak że mąż z córą pojadą a my znów sami na naszym fotelu...
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: maluch, kp a spanie poza domem 22.11.14, 23:28
      no ale nie ma obowiazku wyjazdow przy takim malym kurczaku, zwlaszcza, jesli wyjazdy wam nie sluza. Jesli najlepiej wam w domu, a wyjazdy wybijaja was z rytmu, to jaki problem zostac?
      Przed wami cale zycie, wiele lat wyjazdow i spotkan z bliskimi. Jeszcze zdazycie sie nacieszyc zyciem towarzyskim.
      Nic na sile.
      Nic nie trzeba.
    • mika_p Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 00:27
      Nawet jakbyś miała spędzić weekend w pokoju, to ktoś tam za tobą wejdzie, ciaża i wczesne macierzyństwo bardzo łączą kobiety. Mam znajomą, szwagierka żony ulubionego kumpla mojego męża, widuję ją z raz do roku albo rzadziej, bo zdarza nam się spotkać w trzy pary plus dziecięta - zawsze ciąża i świeże niemowlę to jest pretekst do rozmów, które już niby kiedyś przeprowadziłyśmy, ale zawsze miło od nowa pogadać.
      Nastaw się pozytywnie acz bez fajerwerków i jedź - odmiana dobrze ci zrobi. Jak wyjdzie dobrze, to będziesz mieć miłe wspomnienia. Jak wyjdzie źle, to za parę lat będziesz mieć strrrraszną historię do opowiadania, to też cenne w konwersacji. Weekend to niedługo, zanim zdążysz się umordowac do imentu, to wrócisz na swój fotel.
    • fizmedka Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 09:02
      Jak cira miala 4 miesiace pojechalismy do rodzicow na Wielkanoc. Wrzask sie zaczal jak tylko zobaczyla inne sciany. Na szczescie chusta na plecy i dziecie czulo sie bezpiecznie, to i w kuchni moglam mamie pomoc.
      Kolejna wizyta byla w wakacje, wtedy dziecko zupelnie inaczej juz reagowalo, bo i raczkowalo, wiec mialo lepsza perspektywe:) w listopadzie wlasnie u Dziadkow na imieninach zrobila pierwsze kroki maja 10,5 miesiaca:)
      Karmienia wyjazdowe zawsze byly bardziej meczace, ale cora i tak nalezy do piersioholikow, wiec przyzwyczajona bylam. A powiem szczerze ze podczas pierwszego pobytu docenilam chwile, kiedy nie musialam gotowac obiadu tylko spokojnie moglam sobie karmic.
    • nothing.at.all Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 10:24
      Ja powiem o sobie. Jak córka miała dwa i pół miesiąca pojechaliśmy do teściów bo też mąż musial coś tam załatwiać a nie chciałam zostawać sama w mieszkaniu. Zapakowalam nas i pojechałam choć też miałam dużo obiekcji. I to była straszna wizyta, źle wspominam. Córka marudzila i plakala cały czas, nosilisny ja na zmiane. A Od 17 cały czas z nią w jednym pokoju było uspokajanie bo płacz był okropny. Nie wiem czy miałam 5 min spokoju. Zdziwiłam się też bo pomimo iż teściów ie wyczekiwali pierwszej wnuczki to nikt w niczym nie pomógł. Nawet na chwilę nie mieli na rękach. Ja powiedziałam mężowi ze dziwnie tsk to teściowa się tłumaczyła ze bała się brac, bo takie maleństwo (pewnie mąż cos przekazał). Wiem ze nasze dziecko i jasne ze my się zajmujemy. Ale nawet 5 min herbatę aby wypić w spokoju bez dziecka mogli wziąć. To była dla mnie trauma ten wyjazd. Karmienie kiepsko wtedy szło tez wiec źle wspominam. Ale uwielbiam wyjazdy i nie widzę siebie na dłużej w mieszkaniu. Więc miesiąc później (3,5 mca) pojechaliśmy do moich rodziców i było już lepiej. Cora bardziej kontaktowa i zsintetesoesna, rozgląda la się powoli. Moja mama zachwycona i nosiła by non stop (choć nie pierwsza wnuczka rodzicow). Nawet na godzinę wyszłam z mężem bo dziadkowie po na karmieniu pod korek zajęli się i wcale nie plakala. Wieczorem był problem z zaśnięciem bo nowe miejsce, inne łóżko, choć miałam wózek i w nim usypia lam aby takie samo było. Wyjazd wspominam dobrze. I ciesze się ze się przelamalam i nie zamknęła ma po tym pierwszym nieudanym.
      Mam nadzieje że każdy kolejny będzie lepszy.

      Ja bym pojechała na twoim miejscu. Nawet jak będzie kiepsko to otworzysz buzię do kogoś innego. A może też będzie dobrze, kto wie;).
    • yen26 Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 10:31
      A ja Ciebie rozumiem Też lubię swoje łóżko gdzie karmie, mam ciszę i spokój I tak samo nie lubię jak ktoś do nas przyjeżdża na noc - poczuwam się wtedy do roli gospodarza i nie mogę iść z córką spać o 21 I widzę że ona tez jest rozdrazniona i marudna jak zamiast ja karmić i leżeć pół dnia w łóżku to ja wstaje co chwile by siedzieć z gośćmi Z tego też powodu nie wiem jak będzie w święta, chyba posiedzimy w domu sami zamiast jechać do rodziców lub teściów
    • paulina8989 Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 10:52
      ja jezdze do rodzicow,teraz srednio co drugi weekend odkad maly skonczyl chyba 8 tygodni i spie u rodzicow:) a balam sie bardzo... ale tam mam przyjaciol i dobrze sie czuje a maluchowi to chyba bez roznicy:) dziadki zadowoleni:) ja mam tam przyjaciol wiec tez mi dobrze:) a jezdze dlatego ze obecnie mieszkam w miejscu gdzie jestem zdala od rodziny,przyjaciol a pod sobą mam teściow:( idzie zwariowac:( dlatego jezdze jesli moge:)
    • amiralka Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 10:57
      Tak jak napisala nothing at all - ja by, tez uzaleznila wyjazd od ludzi, u ktorych bedziecie. My bylismy 2 tyg u tesciow z 3 m-c bąblem. Inna kultura, inne wychowanie i w sumie glownie stres, bo tez nikt mi nie wzial malego nawet na chwile, tryb zycia niedopasowany do malucha (dlugie posilki o sztywno okreslonych godzinach itp) . A u moich rodzicow znowu raj - gdyby nie karmienie moglam zapomniec, ze mam dziecko, ktore ciagle noszone i zabawiane mialo to, czego potrzebowalo.
      • Gość: ola Re: maluch, kp a spanie poza domem IP: *.maverick.com.pl 23.11.14, 11:18
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :)ile mam tyle historii wyjazdowych. Ja mam kiepskie doświadczenia ale też byl mniejszy i wyprawialiśmy u teściów córki urodziny więc sporo bylo zamieszania plus nowe twarze i nowe ręce. Darł się ciągle a ja myślałam że nie mam pokarmu wciskałam mu flachę której nie chciał...grrrr jak sobie przypomnę. Kolejna wizyta u rodziców też kiepska bo maly nie chciał ssać, siora byla chora, bylam go nawet zbadać bo myślałam że to może gardło. Teraz wiem że byl to klasyczny bunt - skok rozwojowy, minęło po kilku dniach od powrotu do domu. Takze doświadczenia też mam kiepskie mimo że szczera chęć pomocy byla od mamy i teściów też. Jak pojedziemy do chrzestnej męża bo o niej mowa to jak w banku, że rodzina się zleci i pewnie wieczorem będzie imprezka. Ale ja udziału brać nie muszę...tak naprawdę to dopiero 6 grudzień do tego czasu dużo się może zmienić znów bunt albo krótka promocja :) i pewnie od tego uzależnię wyjazd bo jak będzie w domu kiepsko to tam lepiej nie będzie napeeewno :)
        • nothing.at.all Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 13:38
          Wiesz, raz jest dobrze, raz źle. Ale trzeba próbować. Dziecko rośnie i więcej znosi wtedy x noże będzie ik;).
    • yumemi Re: maluch, kp a spanie poza domem 23.11.14, 21:54
      Mozesz poczekac jakis czas i tyle, wyjazdy nie uciekna.
      Z drugiej strony, moze warto wyluzowac?


      e maluch będzie miał gorszy dzień, że będz
      > ie marudził, że będzie ciągle domagal się piersi a ja karmię w salonie bo tam j
      > est fotel.
      No to bedzie marudzil tam gdzie pojedziecie, wsadzisz w chuste, nakarmisz i tyle. Ja z dziecmi podrozuje duzo, loty samolotem od wczesnego niemowlectwa, 5-6 razy w roku etc. Po prostu sie nie przejmowalam i tyle. Jak dla mnie,niemowlak przy piersi nie oznaczal ze przestane zyc normalnie. A dzieki kp moglam to robic z ulatwieniem, mimo ze moje dzieci byly z tych ciagle domagajacych sie mamy i piersi.

      > . Mieliśmy jechać w czwórkę do rodziny do Torunia, duży dom mielibyśmy własny p
      > okój ale ja się stresuję że i tak spędzę sama w tym pokoju z nim weekend bo nie
      > będzie chciał jeść, bo nowe miejsce i twarze..
      No to nie bedzie. W domu tez masz cyrki wiec jaka roznica? Czemu Ty mialabys siedziec - nakarmisz i przekazesz mezowi, albo bedziesz karmic przy stole z ludzmi.
    • ela.dzi Re: maluch, kp a spanie poza domem 25.11.14, 23:10
      Rok temu wyjechalam jeszcze z noworodkiem na swieta, najpierw do tesciow, potem do rodzicow. Na jakies 3 tygodnie. Mi bardzo ten wyjazd pomogl, bardzo zle sie czulam po porodzie, potem powrot do szpitala, wiec jakakolwiek forma pomocy byla dla mnie na wage zlota. I jedni i drudzy dziadkowie spisali sie. A maly ? Wszedzie kolki tak samo sie objawialy, wszedzie byly cyrki piersiowe, przynajmniej w foteliku spal jak zabity. Wolalam wyjezdzac do rodziny niz wylazic z wrzeszczacym dzieckiem. A poza tym nie cierpialam mieszkania, ktore wtedy wynajmowalismy. Potem byly swieta wielkanocne i juz skonczyly sie 'atrakcje', o ktorych wspominalam, wiec wyjazdy byly naprawde super. Tylko trzeba bylo sie przestawic na jazde noca, zeby maly spal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka