pomocy-je,pije,je,pije

16.11.04, 15:53
Nie mam już sił! Moja 4-tygodniowa córka co godzine domaga sie piersi. Jestem
juz tak obcycana, ze piersi mnie aż parzą. Podobno dziecko można "oszukać"
herbatką albo wodą z glukozą. Moje sie nie daje. Wypije 100 ml herbatki i
szuka dalej. Dzisiaj już 3 razy piła na zmianę herbatkę i wodę, za kazdym
razem 100 ml do dna a zaraz po tym pierś przez 20 min. Raz po herbacie
podałam mieszankę NAN i wypiła 70 ml. A najgorsze jest to, że mimo wysiłku
włożonego w ssanie nie chce spać. Zdrzemnie się po jedzeniu przez 10-15 minut
i zabawa zaczyna się od początku. Nie mam pojęcia czym ta żarłoczność jest
spowodowana.
    • zzz12 Re: pomocy-je,pije,je,pije 16.11.04, 17:12
      moze nie tyle zarlocznosc, ile wielka potrzeba ssania i bycia blisko mamy?
      Wiele dzieci tak sie zachowuje i od Ciebie zalezy, czy to zaakceptujesz i
      pozwolisz malej ssac piers tak dlugo i tak czesto, jak chce, czy zrezygnujesz z
      karmienia piersia i dasz dziecku mieszanke (dla swietego spokoju).
      • radowinkaala Re: pomocy-je,pije,je,pije 16.11.04, 18:26
        W porządku. Jeżeli chodzi o mnie, to mogę cały dzień przesiedzieć w fotelu i
        pozwolić córci ssać pierś. Fajnie by było gdybym mogła jeszcze zrobić jakąś
        toaletę i zjeść śniadanie - a szczerze mówiąc z dnia a dzień jest to coraz
        trudniejsze (bo ledwo małą odsunę to zaraz zaczyna lamentować i domagać się
        bliskości). Najbardziej mnie wkurzają dogadywania dziadków, że przy cycku jest
        najlepiej i że się mała przyzwyczai. Sama już nie wiem co jest na prawdę dla
        nas dobre. Pani Monika w innym moim wątku napisała, że to zainteresowanie
        piersią kiedyś w końcu zniknie. Ja chcę ją karmić jaknajdłużej, ale super by
        było gdyby kolejne karmienia następowały co 2-3 godziny, a nie co godzinę i to
        w dodatku od chwili kiedy zaczęłam karmić a nie kiedy skończyłam.
        • zzz12 Re: pomocy-je,pije,je,pije 16.11.04, 22:29
          Dobrze rozumiem, co przechodzisz, bo z moim synem mialam identyczna sytuacje...
          Odnosze wrazenie, ze bardziej, niz czeste karmienie przeszkadzaja Ci dziadkowie
          zasiewajacy watpliwosci w slusznosc Twojego postepowania? To moze sprawic sobie
          jakies zatyczki do uszu?...Zartuje.. Mysle, ze nie rozpieszczasz coreczki,
          tylko pozwalasz zaspokoic jej elementarne potrzeby- bycia blisko mamy, a
          ssanie jest jednym z podstawowych sposobow, w jaki noworodek czy malutki
          niemowlak jest w stanie poczuc sie bezpiecznie i dobrze. To wcale nie musi
          oznaczac, ze jest glodny, ze Twoj pokarm jest zly, czy za malo go, itd. Po
          prostu Twoja corcia tak bardzo Ciebie w tym momencie potrzebuje. Rozumiem, ze
          jestes zmeczona, przerabialam to na wlasnej skorze, gdy po calodziennym
          karmieniu non stop usilowalam sprzedac tatusiowi syna na chwile, zeby chociaz
          wziac prysznic, a zanim zdazylam odkrecic wode, chlopcy juz sie dobijali do
          drzwi lazienki, bo dziecko ryczy...
          Co jest dla was dobre? Na pewno dla coreczki najlepsza jest mozliwosc ssania
          piersi mamy i przytulenia sie do Ciebie. Jesli przetrwasz ten trudny czas,
          bedzie fantastycznie. Ale jesli masz byc karmieniem wykonczona i zestresowana,
          to Twoje dobre samopoczucie jest rownie wazne. Wowczas masz alternatywe-
          butelka... Decyzja nalezy do Ciebie. Powodzenia!
    • agnes_now Re: pomocy-je,pije,je,pije 16.11.04, 23:35
      Szczerze miałam ten sam problem przez około 1,5 miesiąca. Można powiedzieć
      synek wisiał non stop przy cycku.I to było tak: Cycek, kupka, cycek, kupka itd.
      W nocy natomiast było super - wstawałam 2 razy. Nigdy nie dawałam ani wody z
      glukozą, ani herbatki.Potem zaczęło się uspokajać. Tzn. czas między posiłkami
      się wydłużał. 1,5 godziny, 2 godziny (ale, jeżeli domagał się cycka to było na
      zawołanie). Teraz ma 5 miesięcy i przerwy są mniej więcej 3 - 4 godziny. Z
      kolei w nocy wisi na moich piersiach non stop.
      Z tym, że jeżeli woła pić to mu daję (z cycka).4 tygodnie temu zaczęłam
      wprowadzać soczki i jedzonko.

      Córcia chce być blisko Ciebie.
      A co do dziadków - to jest najgorsze bo wszyscy wiedzą wszystko lepiej niż My.
      I te wieczne RADY!!!
      RÓB WSZYSTKO TAK ABY TOBIE I DZIECKU BYŁO NAJLEPIEJ A NIE INNYM!!!
    • radowinkaala Dziękuję 17.11.04, 10:58
      Dziękuję Wam za słowa otuchy. Jak to miło znaleźć zrozumienie u mam, które
      przeżyły to samo. Staram się robić wszystko by moja córcia była zadowolona,
      nawet jeżeli do południa mam chodzić w piżamie bez porannej toalety. W końcu
      jestem mamą i dobro, spokój i zdrowie mojego dziecka są dla mnie najważniejsze.
      • zzz12 Re: Dziękuję 17.11.04, 11:11
        Z ta toaleta nie przesadzaj. Zawsze mozesz wlozyc coreczke do lozeczka, jak
        kilka minut pokrzyczy, swiat sie nie zawali. A jesli mieszkasz z dziadkami
        (rodzicami) mozesz im wreczyc wnuczke, niech sie chwile nia zajma, zanim Ty
        ogarniesz siebie i zjesz sniadanie. Albo- lepiej - niech Cie porozpieszczaja i
        przyniosa sniadanie pod nos :-)
        • radowinkaala Re: Dziękuję 17.11.04, 14:51
          Kurcze - ale szkoda dzieciaka jak sie drze. Teraz od jakichs 10 minut lezy
          jeszcze spokojnie w wózku (po 10 minutowej drzemce), więc udało sie obiad
          podgrzać. Czekam aż zacznie krzyczec - bo pewnie to wkrótce nastąpi. Jedno mnie
          wkurza okropnie - kwestia spania, bo na rękach zaśnie, a jak odłożę do wózka
          czy łóżeczka to po max 5 minutach oczy ma otwarte i już po spaniu. Z tą toaletą
          to faktycznie przesadziłam, ale tak na dobrą sprawę to czegokolwiek sie nie
          człowiek nie chwyci to musi w połowie przerywać, bo mała woła, a płaczaczego
          niemowlęcia się nie zostawia bez pomocy.
          • zzz12 Deja vu... 17.11.04, 17:30
            Skad ja to znam?... Z jednej strony dziecka zal, ale z drugiej Ty tez masz
            prawo do siebie. Ja tez bieglam natychmiast do placzacego syna, bo zal patrzec
            na rozpaczajace niemowle, nie mowiac o wlasnym spokoju, zeby sie wreszcie
            uciszylo, bo nie wytrzymam dluzej... A teraz, z perspektywy lat mysle, ze
            trzeba go bylo czasem, wbrew opinii psychologow i innych madrych tego swiata
            (teoretykow wychowania) zostawic mlodego na troche, "na wyryczenie", bo na
            wlasnej piersi wyhodowalam terroryste, ktory do dzisiaj nie rozumie (w wieku 6
            lat), co to znaczy ZACZEKAJ AZ SKONCZE, bo wszystko musi byc jak on chce tu i
            teraz. NATYCHMIAST. Niemniej w przypadku kilkutygodniowego niemowlaka trudno
            mowic o rozpieszczeniu... Cieplo o Tobie mysle, bo wiem, co przechodzisz!
            Trzymaj sie!
            • radowinkaala Re: Deja vu... 17.11.04, 17:42
              Wielkie dzięki:) Mam nadzieję że córki nie rozpieszczę. Często się zastanawiam
              nad tym, co faktycznie jest dla niej dobre? Teraz mogę tylko zaspokajać jej
              potrzeby, a na wychowywanie sensu stricte przyjdzie wkrótce pora.
              Pozdrawiam:)
Pełna wersja