sylka75
04.10.05, 21:31
Moja coreczka ma 2 miesiace i wyglada na to, ze jednak oduczyla sie ssac. Na
poczatku gdy chwyta piers, ma zacisniete usteczka, trzeba je wywijac na sile,
w miare ssania jest z tym niby coraz lepiej, ale mam wrazenie ze wtedy juz
mleko nie leci. Misia denerwuje sie, wypuszcza piers, ssie raczke. Daje druga
piers - jest dokladnie to samo, czyli zacisniete usta, a potem prawie od razu
nerwy i szarpanie. Od zlej techniki ssania pewnie mniej mleka sie wytwarza...
Wiem, ze najlepszy sposob na laktacje to czeste przystawianie - przystawiam
co godzine. Piersi miekkie zupelnie, nawet nie musze juz nosic wkladek
laktacyjnych, a w trakcie karmienia z jednej piersi z drugiej juz nie leci
ani kropelka. Tylko w nocy, po dlugiej przerwie (5, 6 godzin) piersi sa
twardsze, mleko szybko plynie, Misia najada sie w 10 minut i idzie dalej
spac. A w dzien - walka. Do tej pory przybierala na wadze dobrze, ale w
ostatnim tygodniu nie przytyla prawie nic, zaledwie 40 gramow. A przez
poltora miesiaca bylo tak dobrze! Co sie stalo? Co robic? Czy jeszcze uda sie
wyjsc na prosta? Jestem klebkiem nerwow, wiem, ze to zle, ale jak tu sie nie
denerwowac?