Dodaj do ulubionych

NIENAWIDZĘ karmić piersią :(

    • mika_p Re:jeszcze jeden link 30.10.05, 13:27
      Podjęłaś już decyzję, za 3 dni będziesz wolna i myślę, że już od tego jest ci
      lepiej, bo łatwiej odliczać - jeszcze 50 razy, jeszcze 49... - niz zaciskac
      zęby i myslec, ze wkopalo sie na czas nirokreslony.

      Ale chciałabym, jako rasowa terrorystka laktacyjna, przedstawić jeden aspekt,
      ktorego nie brałaś pod uwagę. W zasadzie chcialabym dwa, ale poproszę,żeby ten
      drugi opisała Pimpek, bo to ona ostatnio pisała o problemach z doborem mleka w
      proszku.

      Chciałabym przekonac cie, zebys jeszcze troche pokarmiła, nie dla dziecka, ale
      dla siebie. Podczas karmienia wydziela sie oksytocyna, która pomaga macicy
      zwinąć się do czasu sprzed ciąży. Nie bede sie produkowac, bo bardzo ładnie
      napisała to guru wieczna-gosia, jest matką piątki dzieci i ma duzo zdrowego
      rozsądku, poczytaj sobie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19858120&a=19876992
      A, i nie mówie, ze masz nawet dla sibie karmic tylko piersia, mysle ze
      karmienie mieszane bedzie OK.
      • szept_ciszy Re:jeszcze jeden link 30.10.05, 14:16
        to będę ściągać pokarm do końca połogu...
        • sierpniowka Re:jeszcze jeden link 30.10.05, 15:42
          moze byc do konca pologu :)
          i chyba nie tylko ja sie pod tym podpisze...

          usmiechnij sie! :)

          nie jestes sama jak widzisz :)

          pozdrawiam
          joanna
    • barbara76 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 16:26
      Jesli tak bardzo Ci eto meczy to dla Ciebie i dziecka bedzie lepiej jesli
      przejdziecie na butelke. nie ma nic lepszego jak zadowolona mama podczas
      karmienia:))

      basia i Sebastian
    • come_back Re:Do szept_ciszy 30.10.05, 17:44
      Nic nasile, serio. masz prawo nie lubic karmienia piersia i masz takie samo
      prawo z niego zrezygnowac. Podobno jest dla Malenstwa najlepsze, ale nie tylko
      samo karmienie sie liczy, ale tez pozytywne emocje i milosc, ktora przekazujemy
      karmiac dziecko- a o takowych nie moze byc mowy, gdy nie cierpisz tej czynnosci
      i robisz ja pod przymusem- "cudowny" terror laktacyjny zapanowal w naszej
      polsce kochanej- paranoja!
      Pamietaj, ze nie wszystkie Matki, ktore karmia piersia sa the best, a nie
      wszystkie karmiace butla be!
      Rob tak, jak Ci podpowiada Twoj umysl, cialo i serce- karm buteleczka z
      powodzeniem, przeciez i tak najbardziej liczy sie to, ze kochasz Malenstwo,
      prawda?
      Pozdrawiam i... powodzenie.
      Nie ulegaj namowom i tekstom o tym, ze kazda matka musi karmic.
    • muuunia Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 18:18
      nie martw sie i podaj butlę. na sztyucznym mleku tez wyrastaja zdrowe i mądre
      dzieci. moje dziecko nauczyło mnie egoizmu i Tobie też go zalecam. oczywiście
      musisz liczyć się z napadem frakcji "Matek Karmiących Bez Względu Na Wszystko,
      Najchętniej Do 18 Roku Zycia Swojego Potomstwa" - bez obrazy - ale to już ich
      problem, nie Twój.
      • come_back Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 18:24
        Popieram- moja Coreczka tez jest zdrowiutka, mimo, ze tylko niecale 2 m-ce
        karmiona piersia. A ww. frakcja niestety ciagle w natarciu ;_)
        • muuunia Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 18:38
          dla mnie wszystko co bardziej sprawia radość mamie niż dziecku (a taka właśnie
          reflksja mnie naszła po przeczytaniu kolejnego opisu próby nakarmienia 1,5
          rocznego dziecka i tłumaczenia, że sie biedactwo skupić nie mogło i dlatego tak
          od maminego cycka uciekało) nie jest naturalne i właśnie podjęłam postanowienie,
          że bez względu na to ile mnie zaraz Mam z w/w frakcji zje, to będę wreszcie
          mówiła o tym głośno. Nie można wiecznie przepraszać za to, że : nie ma się
          pokarmu, dziecko ze względów zdrowotnych trzeba odstawić (tak, tak moje panie,
          to jest możliwe), nie lubi się karmienia piersią, etc. to wolny kraj. mozna
          robić i mówić co się chce.
      • mama_kotula Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 21:14
        muuunia napisała:

        > nie martw sie i podaj butlę. na sztyucznym mleku tez wyrastaja zdrowe i mądre
        > dzieci. moje dziecko nauczyło mnie egoizmu i Tobie też go zalecam. oczywiście
        > musisz liczyć się z napadem frakcji "Matek Karmiących Bez Względu Na Wszystko,
        > Najchętniej Do 18 Roku Zycia Swojego Potomstwa" - bez obrazy - ale to już ich
        > problem, nie Twój.

        Ta frakcja nazywa się nieco inaczej... to Matki Karmiące Bez Względu Na Wszystko Najchętniej Do 18 Roku Życia Swojego D.z.i.d.z.i. ;))))))))
        80% z nas wyrosło na sztucznym mleku, a zobacz, jakie fajne wszystkie jesteśmy :)))
        Pozdrawiam
        Marta
    • falka32 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 19:47
      Wiecie co, poruszyłyście problem,który mnie nurtuje a o którym nie słyszałam,
      zeby ktoś gdziekolwiek mówił w kontekście karmienia piersią - mianowicie "to
      dziwne, nieprzyjemne uczucie" o którym wspomina nie tylko szept_ciszy. Ja tez to
      mam, miałam przy karmieniu pierwszego dziecka na początku, mam teraz przy drugim
      i jestem PEWNA na 100% że za to nieprzyjemne psychiczne odczucie odpowiada
      jakich cholerny hormon, może oksytocyna właśnie. Poniewaz jest to taka fala
      smutku i żałości i ogólnej biedności, która zalewa mózg kiedy zaczynam karmić i
      konczy się jak ręką odjął, kiedy konczę. Ja pomimo to lubię karmienie, pamiętam,
      ze po połogu to uczucie przeszło więc wiem, ze teraz też przejdzie, ale
      zapierwszym razem byłam skłonna tak jak wy dorabiać do tego jakąś ideologię.
      Chętnie bym usłyszała na ten temat opinię jakiegoś eksperta, bo mam wrażenie że
      jest to jedna z tych "10 rzeczy, których nikt ci nie powiedział o połogu", czyli
      to, co wszystkie mają ale nie usłyszysz o tym w żadnej szkole rodzenia i poradni
      laktacyjnej - i że to nie jest kwestia psychiki, tylko czysto hormonalna, może o
      podobnym podłożu jak baby blues (ale ja np nie mam baby bluesa o dziwo).
    • janka19 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 21:03
      Falka32, znam to uczucie.
      Jednak nikt, nigdy ze mną o tym nie rozmawiał-miałam karmić i tyle :-(
      • falka32 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 21:23
        zauwazyłam, ze ostatnio obowiązujące szkoły uświadamiania rodzących pomijają
        zręcznym milczeniem wiele niewygodnych kwestii. Z jednej strony może to i
        dobrze, bo dla kobiety, która nie rodziła i nie karmiła jeszcze taki zalew
        nieciekawych informacji (jakby opis porodu nie był wystarczająco nieciekawy)
        moze spowodować, ze będzie panikowac a jak juz będzie postawiona przed faktem
        dokonanym (czyli już urodzi dziecko) to z resztą sobie jakoś poradzi. Ale z
        drugiej strony nawet już w szpitalu wielu rzeczy nie usłyszysz a nie zapytasz o
        nie, bo ci nie przyjdzie do głowy.
        Ja pamiętam że przy pierwszym dziecku ogromnym zaskoczeniem był dla mnie fakt,
        ze spontaniczny wypływ mleka z piersi może boleć. Myślałam, ze to coś groźnego
        i że tak nie powinno być, dopiero położna mnie uspokoiła, że to normalne, jak
        przybiegłam spanikowana. I ja się pytam - czemu w szkole rodzenia, gdzie były
        chyba poruszane wszelkie aspekty karmienia przez kilka wykładów, nikt o tym się
        nawet nie zająknął? To może drobiazg, ale o czymś świadczy. Podejrzewam, ze z
        tym niemiłym uczuciem jest tak samo - nikt ci o tym nie powie jak się nie
        spytasz, ale przecież 90% się nie spyta (bo dobra matka nie doświadcza przecież
        żadnych niemiłych odczuć) tylko uzna to za bunt psychiki przeciwko karmieniu,
        dorobi sobie ideologię (co jest zrozumiałe, bo człowiek musi i chce rozumieć
        uczucia, które nim targają) zamiast przyjąć, ze jest to tak samo fizjologiczne
        uczucie jak napięcie przedmiesiączkowe czy drażliwość w ciazy.
      • adzia18 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 30.10.05, 21:47
        Doskonale Cię rozumiem, gdyż sama przechodziłam katusze. Bardzo mnie to bolało
        i zaciskałam się w sobie jak miałam synkowi podać pierś. Żyłam w stresie od
        jednego do grugiego karmienia. Presja rodziny - nie do zniesienia. Byłam
        szczęśliwa móc po 2 miesiącach podać mu butelkę. W nocy pędziłam do kuchni jak
        na skrzydłach. Byleby nie dać cycka. To było 8 lat temu. Teraz mam
        2,5miesięczną córeczkę i karmienie jest dla mnie ogromną przyjemnością. Nie
        wyobrażam sobie pdać jej butelki. Bronię się przed nią jak mogę. Chyba bym się
        poryczała. Piję mlekopędne herbatki, bo po prostu ja chcę ją karmić. Smarowałam
        kremami brodawki od pierwszego karmienia i dzięki temu uniknęłam podrażnień. No
        i w ogóle dużo by tu pisać ,jak dwoje dzieci i dwa różne podejścia do
        karmienia. Może po prostu musiałam dojrzeć?
        Uważam , że nie powinnaś się przymuszać i z radością daj dziecku butelkę.
    • zaneta_sz25 jak możesz tak mysleć!!!!!!!!!! 30.10.05, 21:56
      ja karmiłam piersią rok i 5 mies pomimo tego że mniałam czesto zatory gdyż
      chodziłam do szkoły dziennej i zdazało sie ze nie było mnie 10 godz a mleka
      mniałam sporo bo z jednej piersi potrafiłam sciagnac 120ml i z druciej tyle
      samo a odrazu po tym jeszcze córke karmiłam .te mleko traktowałam jak
      skarp ,pomimo tego ze podczas zatorów mniałam gorączki okropne bóle piersi...
      bliskośc podczas karmienia jest najwspanialsza,przekazuje tyle miłości te
      wtulenie wpatrzone w ciebie niewinne oczka.....
      NIE PODDAWAJ SIE BĄDZ SILNA NIE REZYGNUJ Z KARMIENIA!!!!!!!!!!!
      • imszulc Re: jak możesz tak mysleć!!!!!!!!!! 30.10.05, 22:37
        Ja karmię piersią 10 miesięcy i trudno mi sobie wyobrazić, że mogłoby być
        inaczej. Cały pierwszy miesiąc ostro walczyłam o to, żeby córka nauczyła się
        ssać i się udało, nawet przez ułamek sekundy nie przyszło mi do głowy, żeby
        odpuścić i podać butelke (podawałam kubeczkiem odciągnięty pokarm). Trudno mi
        też zrozumieć, że matka ma wstręt do naturalnego karmienia. Nie jest to
        przypadkiem początek depresji?
        • mama_kotula Re: jak możesz tak mysleć!!!!!!!!!! 30.10.05, 23:02
          imszulc napisała:

          > Trudno mi
          > też zrozumieć, że matka ma wstręt do naturalnego karmienia
          Ludzie mają wstręt do wielu rzeczy, wierz mi. Gloryfikacja karmienia piersią nie jest integralnym elementem macierzyństwa. Każdy ma prawo nie lubić czy nawet nienawidzić karmienia, a choć depresja też ma tu dużo do powiedzenia, nie "zwalałabym" wszystkiego akurat na nią.
        • muuunia Re: jak możesz tak mysleć!!!!!!!!!! 31.10.05, 11:45
          a mnie jest trudno zrozumieć, że tak ciężko jest Wam zaakceptować to, że ktoś
          może myśleć inaczej niż Wy.
      • pimpek_sadelko Re: jak możesz tak mysleć!!!!!!!!!! 31.10.05, 11:53
        ojej! to nie mozna myslec inczej? kurde, jaka nawiedzona... jak rydzyk. a
        karmienie dziecka poltorarocznego cycem osobiscie uwazam za przejaw zboczenia.
        i co? nie moge?
    • muuunia karmić naturalnie 31.10.05, 11:38
      myślę o tych postach od wczoraj. tyle jest na świecie pozytywnej propagandy na
      temat ciąży i porodu, że w głowie sie nie mieści, ale problem ze zmieszczeniem
      w głowie to i tak mały miki. najgorsze jest to, że ta właśnie propaganda
      wywołuje w kobietach, które mają czelność czuc i myśleć inaczej straszliwe
      poczucie winy i zastanawianie się nad tym czy jesteśmy dobrymi matkami. wiele
      miesięcy i samozaparcia kosztowało mnie przetłumaczenie sobie, że to co czuję
      (a czasem były to bardzo negatywne odczucia) nie dyskwalifikują mnie i mojego
      dobrego (zresztą kto mi poda obiektywną definicję tego słowa) matkowania. tyle
      tylko, że to ja sama musiałam sobie z tym poradzić. to ja wstydziłam się i
      tłumaczyłam przez miesiące opowiadając ludziom (wyjącym ze zdziwienia kiedy
      mówiłam, że nie karmie już piersią) że moje dziecko jest uczulone na MOJE
      mleko. nikt nie pomyślał, że już sam ten fakt wpędza mnie w depresję. dzięki
      temu szybciej wróciłam do palenia, które porzuciałm na czas ciąży i karmienia.
      i chwilę później czytam jakiegoś posta-potępieńca jakie to straszne i wyrodne
      matki mają dzieci a palą. a najlepszy był apel o to, aby do nich podchodzić i
      zwracać im uwagę żeby nie paliły - co to kurde kogoś obchodzi. I znów
      tłumaczenie, że ja nie palę przy dziecku, nie palę na spacerach, wychodze sobie
      na balkon jak mały śpi a później szoruję się przez godzinę, żeby nie
      śmierdzieć. wkurza mnie to. z drugiej strony wciąż zadaję sobie pytanie co to
      cholera znaczy karmić naturalnie - swoim osobistym mlekiem wlewając w dziecko
      jednocześnie swoje frustracje, niechęć i ból, czy zgodnie z własną biologią?
      kto za mnie o tym decyduje? kto wie lepiej co dla mnie i mojego dziecka jest
      lepsze? może pani sprzątaczka, która w szpitalu przyjaznym oczywiścei karmieniu
      naturalnemu, w czasie tegoż otwierała szeroko drzwi mając gdzieś to, że siedzę
      z cyckiem na wierzchu i karmie a na korytarzu pielgrzymki odwiedzających. ja
      nie należe do tych, co to bez żenady w każdym miejscu publicznym wyciągają cyca
      i liczą na jak największą publiczność. dla mnie karmienia było czynnością
      intymną, choć często nieprzyjemną. mam prawo się wstydzic i nieafiszowac. Mam
      prawo byc taką matką jaką chcę i mam dosyć przepraszania za to i bycia
      krytykowaną tylko dlatego, że moje wspomnienia z ciąży i porodu a także poglądy
      są inne niz ogólnie obowiązujące.
      • bulbulina Re: karmić naturalnie 31.10.05, 11:51
        ja po dwoch tygodniach zaczelam odciagac pokarm i dokarmiac corcie sztucznym
        mlekiem.karmienie piersia kojarzy mi sie z bolem, placzrm moim i dziecka i
        olbrzymim stresem.to byly bardzo trudne dwa tygodnie.teraz obie jestesmy
        szczesliwe.jak pierwszy raz dokarmilam mala mlekiem modyfikowanym to strasznie
        sie czulam.jak wyrodna matka, ktora nie potrafi nakarmic swojego dziecka,ale
        wtedy po raz pierwszy Olenka spokojnie zasnela-byla najedzona.jeszcze czasem i
        teraz(Ola ma 5 tyg)dopadaja mnie wyrzuty sumienia.ale wiem ze podjelam dobra
        decyzje a moje mleko i tak dostaje-butla.
        ps.pani w aptece ostatnio zrobila mi wyklad, ze powinno sie karmic naturalnie
        (podczas kupowania Bebiko).bylo mi przykro:(
        • pimpek_sadelko Re: karmić naturalnie 31.10.05, 11:57
          powinnas pani z apteki powiedziec, zeby ajela sie sprzedaza a nie doradztwem,
          kiedy nie jest o to proszona. glupia lafirynda. nie daj sie tak strofowac
          ludziom.
          • bulbulina Re: karmić naturalnie 31.10.05, 12:01
            nie spodziewalam sie ataku z jej strony:)zaskoczyla mnie, ale nie mojego meza
            powiedzial jej ze przyszlismy po mleko a nie po dobre rady...
            • pimpek_sadelko Re: karmić naturalnie 31.10.05, 12:04
              bulbulina napisała:

              > nie spodziewalam sie ataku z jej strony:)zaskoczyla mnie, ale nie mojego meza
              > powiedzial jej ze przyszlismy po mleko a nie po dobre rady...

              i dobrze zrobil.
              powodzenia:)
        • sierpniowka n a t u r a l n i e 31.10.05, 12:10
          pamietam watek o tym jak powiedziec poloznym ze nie chce sie karmic piersia...
          ktorym poloznym? tym ktore nosza dziecko w kieszeni czy jakims innym?
          mialam komplikacje po porodzie. proponowano mi transfuzje, bylam na
          antybiotykach, bardzo silnych lekach p/bolowych (ponad 2 tygodnie!!!) ale
          mialam karmic piersia... bo mi dziecko na ludzi nie wyrosnie...
          pozniej okazalo sie ze nie moge brac witamin, bo malej zbyt szybko zarasta sie
          ciemiaczko...
          nastepnie okazalo sie ze moje dziecko jest alergikiem i w celu sprawdzenia na
          co, mialam odstawiac kolejne pokarmy... zostalam (doslownie!) na pieczywie
          bezglutenowym i masle roslinnym.. zadnego obiadu, zadnych owocow...
          ale karmic piersia mialam...
          i karmilam...
          przez pierwszy tydzien takiej diety zrzucilam 5 kg i posunelam sie 10 lat..
          karmilam dalej, ale zabraklo mi pokarmu...
          ale pokarm miec trzeba...
          zeby nie uslyszec pozniej od pani w aptece ze jestem wyrodna matka..
          jak ja ryczalam kiedy stracilam ten pokarm..
          jeszcze maz powiedzial chyba najgorsza rzecz jaka w zyciu uslyszalam "bo ty
          specjalnie stracilas ten pokarm, zeby przejsc na butle" i bylo to oskarzenie...
          nadal karmie piersia, nie waze sie, nie biore witamin...
          i jestem z siebie bardzo dumna, bo kiedy zaczyna mi sie krecic w glowie to
          prawie zawsze udaje mi sie odlozyc corke do lozeczka... :)

          a karmienie bardzo lubie :)
          naprawde :)
          tylko ze stalam sie jednorazowka...
          i az sie boje na jakich ludzi mi ta moja cora wyrosnie..
        • hanula Re: karmić naturalnie 01.11.05, 22:11
          bulbulina napisała:
          > ps.pani w aptece ostatnio zrobila mi wyklad, ze powinno sie karmic naturalnie
          > (podczas kupowania Bebiko).bylo mi przykro:(
          Wiesz co, powiedz jej następnym razem, że jesteś po mastektomii obu piersi. I
          nie zapomnij mi powiedzieć, jaką miała minę. Założę się, że po czymś takim
          trzymałaby durny język za głupimi zębami.
      • niutaki Re: pytanie do muuunia, ciekawskie, bez czepiania 31.10.05, 12:14
        "moje dziecko jest uczulone na MOJE
        mleko." Co to za przypadłość? Bo nigdy o tym nie słyszałam, mogłabyś coś
        szerzej na ten temat napisać? Proszę, bo jestem bardzo ciekawa.
        • muuunia Re: pytanie do muuunia, ciekawskie, bez czepiania 31.10.05, 12:51
          Zdziwiona?? taką diagnozę usłysząłm od pani pediatry podczas kontroli jak
          dziecko miało 3 tyg., straszliwe kolki, ropiejącą wysypkę regularnie
          rozdrapywaną. jedenym - zdaniem pani pediatry - rozsądnym wyjśceim było
          odstawienie od cycka. Walczyłam jeszcze półtora miesiąca. nie jadłam nic,
          schudłam wówczas (przez 2 miesiące) 25 kg., wypadały mi włosy, sypały zęby,
          miałam problemy z dziąsłami, łamały mi się paznokcie, a co ciekawe posiwiałam
          tak bardzo, że wyglądam jak własna babcia (co widać bo mam ciemne włosy) ale
          się nie poddawałam bo chciałam karmić. tylko, że teraz z perspektywy tych kilku
          miesięcy dochodzę do wniosku, że chciałam karmić bo tak mi powiedziano,bo moje
          dziecko nie może mieć alergii na MOJE mleko, bo to miało byc najwspanialsze
          doświadczenie w moim życiu, a wreszcie - bo inne w mojej rodzinie karmiły.
          dziasiaj, 6,5 miesiąca po porodzie ważę 35kg mniej, jestem siwa i staram się
          nie mieć poczucia winy z powodu odstawienia dziecka. alergia jak był tak jest
          więc może nie było warto, a może właśnie było, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu,
          że przez tych kilka tygodni karmiłam dziecko głównie swoim stresem. a Krzysiek?
          rozwija się cudownie, od wczoraj raczkuje, od 2 tygodni wrzeszczy mama,baba
          dada w różnej kolejności i intonacji i po prostu jest szcześliwy
          więc może właśnie "naturalnie" powinno przede wszystkim oznaczać "w zgodzie ze
          SWOJĄ naturą" , tylko znowu musielibyśmy odrabiać lekcje z tolerancji
          • niutaki Re: spokojnie:) jak napisałam nie słyszałam o 31.10.05, 13:01
            czymś takim dlatego pytam, nie mam zamiaru Cię atakować, ani negować decyzji,
            zapytałam, bo moja córka jest alergiczką i ja karmiłam piersią tylko byłam na
            diecie po prostu. Dziękuję Ci, że odpisałaś.
            • muuunia Re: spokojnie:) jak napisałam nie słyszałam o 31.10.05, 13:04
              nie czuję się atakowana :).
              widzisz ciągle wyłazi ze mie poczucie konieczności tłumaczenia się i
              usprawiedliwiania. smutne, prawda?.
              • niutaki Re: tak, to okropne, nagonka na karmienie piersią 31.10.05, 13:09
                jest podobna do nagonki na poród siłami natury, też ZA WSZELKĄ CENĘ, no ale na
                ten temat było już milion watków, pozdrawiam.
                Matka karmiąca (kiedyś), ale gorsza bo cesarkowa.
                • muuunia Re: tak, to okropne, nagonka na karmienie piersią 31.10.05, 13:18
                  no to witaj w klubie Cesarkowych Matek Karmiących Kiedyś! :)
                  • niutaki Re:dzięki:) składki jakieś trzeba opłacać? :)))n/t 31.10.05, 13:28

                    • muuunia Re:dzięki:) składki jakieś trzeba opłacać? :)))n/ 31.10.05, 13:36
                      cos wymyślę. :)
                      • szept_ciszy Re:dzięki:) składki jakieś trzeba opłacać? :)))n/ 31.10.05, 21:02
                        byłam u lekarza, zrealizowałam receptę, i z ogromną ulgą poszłam do domu
                        stęskniona za dzieckiem.
                        Wcześniej wracałam z niechęcią i myślą- znów musze dać cycka :(
                        Teraz nie musze dawać, przez to jakby bardziej pokochałam swoje maleństwo :)
                        Teraz troche gnębi mnie poczucie winy- być może powinnam karmić? :-/
                        Postanowiłam ze będę karmić przemiennie- raz dawać z butli swoje mleko a raz z
                        puchy :)
                        • mika_p Re:Bravo :) 31.10.05, 21:45
                          Bardzo dobrze czytać, że poprawił ci się humor. Nikt nie lubi musieć, teraz
                          masz wybór, to ja jeszcze życzę, zebys znalazła w sobie dużo zdrowego lenia i
                          przystawiała bezpośrednio do piersi zamiast męczyc się z myciem i wyparzaniem
                          laktatora i butelek :)) No chyba że pracowita jesteś :))
                          • ledzeppelin3 Re:Bravo :) 01.11.05, 15:58
                            A ja Ci zyczę, żeby Ci nikt przystawiania do piersi nie życzył, jeśli tego nie
                            trawisz:) bo:) mycie:) butelek:) to:) taka:) straszliwa:) tragedia:) i
                            umęczenie:)
                        • pimpek_sadelko Re:dzięki:) składki jakieś trzeba opłacać? :)))n/ 01.11.05, 16:06
                          piszesz jakbys mna byla. identycznie czulam sie majac mozliwosc karmienia
                          butla.
      • hanula Re: karmić naturalnie 01.11.05, 22:12
        muuunia napisała:
        > wciąż zadaję sobie pytanie co to
        > cholera znaczy karmić naturalnie - swoim osobistym mlekiem wlewając w dziecko
        > jednocześnie swoje frustracje, niechęć i ból, czy zgodnie z własną biologią?

        Trafna uwaga.
    • karolina10000 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 01.11.05, 16:53
      Doskonale Cię rozumiem. Ja miałam tak samo,po prostu mnie odrzucało, czułam się
      jak krowa, w dodatku wykańczło mnie to ciągłe przystawianie- przeszłam na butlę
      w 3 tyg. życia córeczki ku obopólnej radości, Asia pięknie się rozwija
      przesypia noce odkąd skończyła 4 mce.Nie zaliczyła nawet katarku-oby tak dalej!
      Dziś ma 10 mcy:-)i mamy wspaniały kontakt. Nie daj się zwariować , nic na
      siłę.Karmienie butelką moim zdaniem jest lepsze(dziecko śpi dłuuuużej, widzisz
      ile zjadło, kontrolujesz sytuację, dziecko ma regularne odstępy kilku godzinne
      między karmieniami itd) i wygodniejsze.
    • nangaparbat3 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 01.11.05, 16:56
      Jeśli czujesz się tak jak sie czujesz, to powinnas natychmiast przestac karmić.
      Dziecka nie oszukasz, ono czuje, jak bardzo Ci z tym źle, i głupieje.
      Przypuszczam, ze właśnie dlatego ma zielone kupki, kolki i często płacze.
      Na razie ściągaj pokarm - to uciażliwe, ale chyba wychodzi na to, ze wolisz
      ściągać niż karmić. Jeśli będziesz dziecko karmic ściaganym, nie zaniknie tak
      szybko. A warto karmic jak najdłużej - przychodzi taki moment, kiedy dziecko
      nie ma juz przeciwciał, które przekazała mu matka w zyciu płodowuym, a jeszcze
      nie wytwarza wlasnych - wtedy żadna mieszanka nie zastąpi jej Twojego mleka. To
      moment, kiedy niemowleta najczęściej chorują, niestety nie pamietam, który to
      miesiąc.
      I tylko o jednym pamietaj - zeby jak najwiecej tulic coreczkę. MOja
      przyjaciółka do karmienia butelką rozbierała sie i przytulała córeczkę do gołej
      skóry - i myslę, że dobrze robiła. Dziecko potrzebuje zapachu, dotyku matki.
      Kiedy odstawiłam córkę od piersi, codziennie rano wtulała buzie między moją
      szyję a obojczyk i ssała intensywnie palec - trwało to dokładnie tyle, co
      pierwsze poranne karmienie.
      POzdrawiam serdecznie i zyczę powodzenia - n.
      • mj77 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 01.11.05, 18:46
        a ja mam właśnie doła przez to karmienie piersią. Hanka strasznie się rozwyła niedługo potem jak skończyłam ją karmić. Skończyłam karmić, bo zaczęła znów szaleć przy cycku, wiła się, szarpała i na przemian wyrzucała i wciągała brodawkę. No i jak się rozwyła próbowaliśmy ją uspokoić z mężem, przy okazji prawie się pokłóciliśmy. W końcu dostała butlę. Teraz śpi spokojnie, a ja ryczę już od godziny. Piją herbatkę na laktację, od kilku dni jedziemy tylko na piersi, dlaczego wciąż nie nie mam wystarczająco pokarmu?
        Czasem jak skądś wracam, to czuję podobnie jak szept ciszy, że znów muszę dać cyckę. Nie zawsze tak jest, ale się zdarza. Wydaje mi się, że wciąż nie mogę się pogodzić z tym że niejako ona teraz rządzi mną i moim życiem. Taka mała absorbująca istota.
        • nangaparbat3 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 01.11.05, 19:11
          tez mialam takie kryzysy. Jak widziałam, że za mało pokarmu, po prostu rano nie
          wstawałam z łożka. Przynosiłam sobie coś do podjadania, ja pod kołdrą, dzidziuś
          obok, pełny luz. Olewałam wszystko, czytałam sobie, podsypiałam. Po paru
          godzinach piersi po prostu pekały od pokarmu.
          To nie byył moj pomysł, jest taka cudowna książka Sheili Kitzinger "Karmienie
          piersią". Gorąco ją polecam.
          • martyna122 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 09:01
            Przed ciążą (tak samo jest i teraz) robiło mi się niedobrze jak widziałam babkę
            karmiącą w mojej obecności. Uważam, że dla dobra wszystkich powinno się karmić
            bez świadków. Jak zaszłam w ciążę nie zastanawiałam się nad tym, czy będę
            karmić czy nie. Jest taka presja społeczeństwa, że wydawało mi się niemożliwą
            rzeczą karmienie butelką. Niestety Amelia urodziła się za wcześnie i nie umiała
            ssać piersi, więc odciągałam pokarm. Udało się przez 3 miesiące, potem zanikł.
            Były próby przystawienia do piersi, ale zarówno Amelia jak i ja nie miałyśmy na
            to ochoty. Oczywiście przez rodzinę i najbliższe otoczenie byłam traktowana jak
            wyrodna matka. Teraz Amelka ma 7 miesięcy, ani razu nie chorowała, mam z nią
            świetny kontakt, bo przytulamy się prawie cały czas. Wcale nie jest dla mnie
            męczace przygotowanie butli. Jesteśmy zadowolone, ze nie karmimy się piersia.
    • mooh Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 11:53
      Ja też przechodziłam etap buntu. Pierwszy na początku ciąży - przeciwko utracie
      kontroli nad swoim ciałem i swoim życiem. Uczucia frustracji i gniewu nie
      łagodził fakt, że dziecko było zaplanowane i wystarane, bo nie od razu udało mi
      się zajść w ciążę. Dwie kreski na teście zobaczyłam w momencie, gdy polubiłam
      już myśl, że mąż i ja będziemy szczęśliwym ale bezdzietnym małżeństwem.
      Myślałam, że to będą Najpiękniejsze Dwie Kreski, a ujrzałam Przerażające Dwie
      Kreski. No i nie było Łez Wzruszenia, tylko Łzy Strachu. Potem mi przeszło.
      Powtórzyło się po przyjściu na świat córki. Uczucie buntu. Również przeciwko
      karmieniu piersią. Ale to też przeszło. Może jest tak, że trzeba najpierw coś
      zakwestionowac, żeby potem świadomie zaakceptować? Teraz córeczka ma trzy
      miesiące, ja nadal karmię ją piersią i chociaż nie odczuwam przy tym
      metafizycznej ekstazy, która zgodnie z obecnymi trendami, powinna towarzyszyć
      tej fizjologicznej czynności, nie sprawia mi to kłopotu ani przykrości.
      Osiągnęłam zdrową równowagę, czego wszystkim również życzę, czy to w karmieniu
      piersią, czy butelką. Bo na szczęście jest wybór.
    • ariella Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 12:23
      Ja dzielnie postanowilam karmic do 3 mies, czyli jeszcze 6 tygodni mi zostalo.
      Nie nienawidze, ale zpewnoscia nie lubie tego robic. Zwlaszcza rano, kiedy
      mlody je od 5-6 rano co godzine. Njabardziej przeszkadza mi to, ze nie darze go
      wowczas szczegolna sympatia... ma okropny zwyczaj takiego przepuszczania
      brodawki miedza zacisnietymi dziaslami, tak jakby wciagal ja jak makaron i
      wypuszczal zaraz i tak kilka razy. Zdarza mi sie wtedy rzucic glosno jakims
      przeklenstwem. W drugej polowie dnia jest juz znacznie lepiej. Je rzadziej i
      prawie nie boli.
      Spowodowane to jest naturalnie tym ze nie mam zbyt duzo pokarmu. Jak sciagam
      laktatorem to z jednej piersi udaje mi sie czasem odciagnac 30 ml, ale to po
      kilku godzinach "nieuzywania". norma jest 15-20 ml. On sobie jednak jakos
      radzi, bo waga jest co tydzien i przybiera w gornych granicach normy (podobno
      czasem laktatorem sciaga sie sporo mniej niz dziecko jest w stanie uciagnac).
      Dobowo dostaje 180 ml mieszanki, ale nasza pani pediatra-konsultant lakt juz by
      ja odstawila najchetniej.
      Przyznam, ze do karmienia piersia najbardziej namawia mnie moj facet, co z
      jednej strony nie wkurza (on przeciez nie rozumie jak to jest...) z drugiej
      jestem mu wdzieczna, bo juz dawno bylabym na butli, a tak to moze te
      przeciwciala jakos leca... No i mam nadzieje schudnac szybciej :) No i icze na
      to, ze moze niebawem to sie jakos unormuje, bo to jednak wygodniej niz bawic
      sie z butlami i podgrzewaczami, etc. ALe naprawde nie wiem, czy dam rade.
      Jeszcze poltora miesiaca....
      PS> Moj facet przeczytal tez ten watek i teraz wszsystkim o tym opowiadaa, ze
      sa takie problemy i ze ja tez nie lubie, ale jesczze walcze... Mysle, ze
      zrozumial, ze mozna miec watpliwosci i karmienie nie jest tylko "pasmem
      szczescia". I jak teraz karmie, to mowi, ze jestem dzielna, albo, ze "laczy sie
      z mna w bolu". I to pomaga. Wogole wsparcie jest cholernie potrezbne. I dzieki
      za to internetowi, bo tak bylybysmy same ze swoimi rozterkami, atak wiemy, ze
      jest nas wiecej, a skoro inne tez maja takie problemy, to moze to nie sa
      problemy, tylko po prostu czesc z nas tak ma...
      PS2. Ja mialam cesarke. Ciekawa jestem, czy niechec lub problemy z karmieniem
      sa z tym zwiazane? Bo z wielu stron slyszalam, ze tak. Jeszcze przed porodem
      takie teksty - Oj, zebys tylko pokarm miala... - O, moja siostra po cc to
      wogole nie mogla karmic... etc Moze to wiec jakas autosugestia? A wy, inne
      nieentuzjastki, jak rodzilyscie?
      • mooh Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 13:02
        Ja też rodziłam przez cesarskie cięcie, ale nie jestem pewnwa, czy to ma
        związek z brakiem entuzjazmu do karmienia piersią. Jeśli w wyniku cięcia
        początki karmienia są trudne, to pewnie może powstać uraz. U mnie nie było
        żadnych problemów z laktacją, mimo że cięcie wykonano zanim zaczęła się akcja
        porodowa. Dziewczyny, myślę, że my czasem po prostu za dużo od siecbie
        wymagamy. Chcemy być perfekcyjne i dlatego:
        a) czujemy się w obowiązku rodzić siłami natury, broń Boże ze znieczuleniem, bo
        to niesportowo. No najwyżej jakaś muzyczka, kadzidełko plus techniki
        oddychania.
        b) Karmienie piersią musi nam wychodzic od samego początku, a na dodatek
        dostarczać przyjemności.
        c) Lęk, frustrację, ból i niechęć traktujemy jak coś nienormalnego, czego
        należy wstydzić, bo to przecież rysa na perfekcyjnym wizerunku doskonałej matki.
        d) Chodzimy do szkół rodzenia z oczekiwaniem, że przygotują nas do
        macierzyństwa.
        Tymczasem, mimo ukończenia kursów, nadal boimy się bólu, nadal dopada nad
        niepewność, czy się sprawdzimy i nie koniecznie lubimy jak nasz świat wywraca
        się do góry nogami przez małe, krzyczące zawiniątko. Lekarstwem na większość
        problemów jest czas i odrobina wyrozumiłości dla samej siebie. Nie musimy
        wszystkiego bardzo lubić, nie wszystko musi nam sprawiać wielką przyjemność,
        niektóre rzeczy mogą nam nawet nie wychodzić. Czasem trzeba się bardziej
        postarać, czasem odpuścić, ale zawsze należy się do siebie uśmiechnąć. Matkami
        w sensie formalnym ZOSTAJEMY w chwili narodzin dziecka, ale emocjonalnie
        STAJEMY się nimi w wyniku dłuższego procesu dojrzewania do roli, poznawania się
        z dzieckiem. Dajmy sobie trochę czasu.
      • karolina10000 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 14:39
        Urodziłam naturalnie, bez znieczulenia.
        Karmiłam z wyboru do 3 tyg. życia córeczki.
        Na butli odżyłysmy obie i...tak juz zostało:-))))))))))
      • jakw Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 04.11.05, 12:44
        Wtrącę się jako entuzjastka karmienia piersią po 2 cc. Jakoś nie miałam z
        karmieniem specjalnych problemów - także to chyba nie to. Może kiedyś było
        gorzej z karmieniem piersią po cc - jak kobiety po cc dłużej leżały plackiem i
        później im pozwalano karmić i stąd takie przekonanie?
    • iwoniec Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 13:23
      Świetnie cię rozumiem. Do tego wszystkiego strsznie przeszkadzało mi otoczenie,
      najbliżsi na stałe mianowali mnie mleczarnią ew. dystrybutorem. Niestety stan
      ten trwa do dziś i nie bardzo mogę to zmienić, bo co to, to przecież tylko
      takie żarciki.15 dni to jeszcze okres dość trudny(taki był dla mnie)ale warto
      go przetrzymać i zobaczyć jak się ułoży. A może właśnie się uda? Ja karmiłam
      wtedy co dwie godz. zawsze godzinę, z dwóch piersi. Potem godzina przerwy i
      znów od początku. Nieraz ryczałam i gdy mąż powtarzał popatrz jaki on śliczny,
      robisz to dla niego, kochaj go(tak jakbym go nie kochała) ryczałam jeszcze
      bardziej. Karmienie polubiłam dopiero wtedy, gdy...okazało się, że mały za
      mało przybiera i muszę go troszkę dokarmiać. Miał wtedy 4 miesiące(teraz 7).
      Karmie go nadal, ale wiem przynajmniej,że daję mu coś dodatkowo i nie jest-
      właśne tak-skazany na to, ile moja pierś wyprodukuje. Bardzo mnie to
      stresowało, że on za mało je, co niestety waga potwierdzała. Już słyszę głosy
      prolaktacyjne:było tak, bo tak się nastawiłaś. Znam niestety te txt i nie
      zamierzam się przejmować. I te ciągłe egzaminy typu: a proszę opowiedzieć, jak
      wygląda to pani karmienie, a proszę powiedzieć co pani jada,napewno coś nie tak
      jest z dietą. Natomiast rzeczywiście, jak zaczęłam dokarmiać odżyłam
      zdecydowanie i karmię w dalszym ciągu, tyle że teraz z przyjemnością
      I przede wszystkim spróbuj się troszkę uspokoić, wyciszyć, spojrzeć na wszystko
      z dystansu. Wiem jakie to trudne. Ale naprawdę konieczne. Wtedy dopiero
      podejmuj jakiekolwiek decyzje, bo teraz jesteś jeszcze zbyt zmęczona porodem i
      związanymi z tym przeżyciami. Będzie dobrze. I najważniejsze: myśl przede
      wszystkim, że jesteś najlepszą mamą na świecie dla swojego dzieciątka i koniec
      kropka. Ja teraz z perspektywy czasu widzę, że tak właśnie trzeba. I
      jakąkolwiek decyzję odejmiesz dotyczącą karmienia nie wiń siebie, na pewno
      będzie ona decyzją dobrą dla ciebie i dzieciaczka. Tylko poczekaj jeszcze
      chwilę. Wiem że teraz każdy dzień to dla ciebie okres długi jak rok i nie
      wiadomo jak go przetwać. Ale to minie, naprawdę. Ot i tyle
      A co do innych zastosowań piersi to powiem tylko tyle, że zdziwisz się jak
      szybko wrócą one do łask. Moja siostra, też mama karmiąca tak się zdziwiła,
      kiedy po 9 miesiącach od porodu zobaczyła na teście dwie kreski...
      I.
      • ledzeppelin3 Re: NIENAWIDZĘ karmić piersią :( 02.11.05, 13:33
        A ja nie lubiłam karmienia, bo nie znoszę presji otoczenia i czegoś "musieć za
        wszelką cenę". No i pamiętam w jakim byłam szoku, że ktokolwiek wcina mi się w
        to w jaki sposób karmię swoje własne dziecko. Wyleczyłam się z tego, drugie
        dziecko jak ędzie chciało ssać pierś-ok, jak nie albo będę miała za mało
        pokarmu- to bez dorabiania metafizyki i "wlaki" podam butelkę. A jak ktoś
        będzie miał uwagi, odpowiem ripostą Wujka Staszka.
        • szept_ciszy Jak wygląda moje karmienie butlą... 03.11.05, 16:38
          mała ma zatwardzenia :(((((((
          Tak źle i tak nie dobrze. Ale wolę to, niż karmienie piersią... Ale ze mnie
          matka.... :(((((((((
          • mika_p Re: Jak wygląda moje karmienie butlą... 03.11.05, 16:51
            Uuuu... no to niefajnie. Tak się wtedy cieszyłaś z podjętej decyzji, że nie
            chciałam krakać, że sztuczne mleko może spowodowac zatwardzenia i że to wcale
            nie musi być raj. Niestety, na forum są precedensy.

            No nic, trudno, teraz trzeba pomyślec co z tym zrobić.
            Dla dobra własnej macicy ;-) miałaś sciągać mleko, ściagasz ? Bo jesli tak, to
            moze podaj je dziecku ? Pokarm matki ma własciwosci lekko przeczyszczajace,
            dzieci piersiowe moga robic do kilkunastu kupek dziennie (albo wcale przez
            kilkanascie dni, jesli pokarm matki jest przyswajany tak dobrze). Jesli
            sciagasz i podajesz, moze trzeba by sciagac wiecej ?
            Druga rzecz to herbatka rumiankowa, jest dozwolona od pierwszego miesiąca
            życia, ma włąsciwosci lekko przeczyszczające.
            Podobno działa też czysta woda, najlepiej troszkę chłodniejsza od temperatury
            ciała.
            I w sumie na tym konczymi sie wiedza co mozna podac noworodkowi. Gdyby mała yła
            starsza o chocby 2 miesiace, mozna by pomyslec o innych metodach, a tak - moze
            ktoras z powyzszych zadziała.
            • szept_ciszy Re: Jak wygląda moje karmienie butlą... 03.11.05, 17:09
              podaje jej co drugi posiłek pokarm z piersi...
              Ale mleka mam mało, przez stres jak zauważyłam :(
              • mika_p Re: Jak wygląda moje karmienie butlą... 03.11.05, 17:25
                Stres to nie wszytsko.
                Dwuipółtygodniowa laktacja to jeszcze nieustabilizowana laktacja, jak zabrakło
                bodźca w postaci ssącego dziecka, a jeszcze niekoniecznie musisz mieć
                prawidłową technikę odciągania, tym bardziej że nie masz za silnej motywacji -
                nic dziwnego, że mleka coraz mniej. Stres to tylko gwóźdź do trumny.

                No nic, jak chcesz powalczyć, to wejdź na F.Karmienie piersią i posegreguj
                wątki wg ilosci wypowiedzi, najliczniejszy tamtejszy wątek dotyczy karmienia
                odciąganym mlekiem. Ewentualnie w tamtejszą wyszukiwarkę mozesz wrzucic
                słowo "myki", jest wątek pt "tajne myki na laktację", moze znajdziesz cos dla
                siebie. Ale pwooli żegnaj się z myśla o własnym mleku, tak naprawde rozbuijać
                laktacje do uczciwego poziomu mogloby tylko dziecko, a tego ty nie zdzierżysz.

                Tak czy siak, porozmawiaj z pediatrą, nie może być tak, ze dziecko ma zaparcia,
                robienie kupy nie moze sprawiac dziecku bólu. Bedziecie musiały zmienić mleko,
                a pwnie i bez jakichś leków się nie obejdzie.
                • szept_ciszy Re: Jak wygląda moje karmienie butlą... 03.11.05, 18:53
                  mika_p dziękuje :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka