Dodaj do ulubionych

podanie mleka w szpitalu

01.03.06, 23:30
Mam pytanie- czy po porodzie pielegniarki maja prawo do dokarmiania dziecka
sztucznym mlekiem bez powiadomienia i zgody rodzica. I czy na wyraznie
zadanie rodzina sprzeciwijacego sie sztucznemu dokarmianiu nie maja prawa
podac?
Obserwuj wątek
    • dagamama Re: podanie mleka w szpitalu 02.03.06, 09:06
      myślę że każdy szpital rządzi się swoimi prawami i wszystko zależy od
      pielęgniarek
      napewno może się domagać tego by nie karmiono Twojego dzieciątka sztucznym
      mlekiem
      ja strasznie na tym punkcie byłam uczulona...
      1-szego dnia po porodzie oddałam pielęgniarką synka by móc spokojnie wziąć
      prysznic - a one jak tylko zaczął płakać podały mu mleko mimo że tego sobie nie
      życzyłam
      skończyło się tak że więcej im go nie oddałam a prysznicowanie musiałam
      ograniczać dosłownie do minuty ;-)
    • monika_staszewska Re: podanie mleka w szpitalu 03.03.06, 15:11
      Rodzice powinni być informowani o wszystkich zabiegach jakim ma zostać poddane
      ich dziecko (informacja o zabiegu musi być poprzedzona rzetelną informacją
      dlaczego zabieg jest potrzebny) i mają prawo wyrazić bądź nie wyrazić na niego
      zgody. To wszystko gwarantują przepisy Karty Praw Pacjenta. Dokarmienie dziecka
      nie jest tutaj wyjątkiem. Zatem odpowiedź na pani pytanie brzmi: "pielęgniarki
      (ani nikt inny) nie ma prawa dokarmić dziecka jeśli nie uzyskał na to zgody
      rodzica".
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • azoorek Re: podanie mleka w szpitalu 12.03.06, 10:57
        a jeszcze mam jedno pytanie. U mnie ciaza zakonczyla sie cc i przez 5 dni nie
        milalam pokarmu. Dziecko plakalo z glodu. Co mozna zrobic w takiej sytuacji-
        pierwsze okazalo sie alergikiem (byl dokarmiana- moze to mialo wplyw a moze nie
        na rozwoj alergii), przy drugim chcialabym uniknac podawania mieszanek w
        szpitalu- ale w takiej sytuacji co mozna zrobic. Podawac wode z glukoza?
        • mruwa9 Re: podanie mleka w szpitalu 12.03.06, 11:13
          Przystawiac dziecko do piersi. Jak najczesciej. Noworodkowi w pierwszej-drugiej
          dobie po urodzeniu naprawde wystarcza te symboliczne kropelki siary, wiec nie
          ma co wpadac w panike, ze sie jest po cc i nie ma pokarmu. Pokarm sie pojawi,
          jesli dziecko bedzie przystawiane nawet do pozornie pustej piersi.Jesli dziecko
          glowie spi i waga spada ponad norme, mozna noworodka budzic i proponowac piers.
          A jesli rzeczywiscie trzeba dokarmic, to nie butelka, ale np. strzykawka. I nie
          poddawac sie szkodliwemu IMHO przesadowi, ze cc=problemy z laktacja.
          • mawa73 Re: podanie mleka w szpitalu 12.03.06, 21:30
            W pierwszej-drugiej dobie kropelki siary wystarczą, ale w trzeciej-czwartej już nie. Dostawiać do piersi - jasne, tylko, że mały ssak ma już na tyle rozwiniętą inteligencję, że po którejs tam próbie nie ma ochoty ssać z próżnego. Nie można więc wpaść w drugą skrajność i doprowadzić do odwodnienia dziecka (znam takie przypadki). Trzeba dokarmiać, a w tym czasie podłączyć sie do laktatora elektrycznego (co 3 godziny, systemem 7-5-3 min na zmiane kazda piers). jeśli juz pojawi się pokarm, ale nadal mało, to chyba lepiej przejść na system dokarmiania mieszanką przez rurkę podpiętą do piersi - wtedy dziecko pije, jednocześnie pobudzając pierś - do czasu poprawienia laktacji.
            I jeszcze moje doświadczenia na pocieszenie: po pierwszej cesarce pokarm pojawił mi się po 5 dniach (w pierwszej dobie po cc zanikła mi siara, siedziałam pod laktatorem i leciały mi wyłącznie łzy), w skąpych ilościach, córeczka była dokarmiana butelką, ssała dobrze, ale dopóki mleko leciało. Nie znałam wtedy jeszcz tego systemu z rurką i nie udało mi się przejść wyłącznie na karmienie piersią - karmiłam piersia, potem dawałam butelkę i po każdym karmieniu odciągałami potem podawałam przez butelkę (ale pokarmu nie było za dużo). Robiłam tak przez 5 miesięcy, potem przeszłam na butlę, mleko zanikło mi w 3 dni. Druga cesarka: podobna historia - siara zanika na drugi dzień choć małego przystawiam sprawnie i często, podłączam się do laktatora, a na trzeci dzień zabierają mi dziecko do specjalistycznego ośrodka (podejrzenie wady serca). zostaję sama z laktatorem i mimo stresu, pokarm pojawia się już po 3 dniach (nie po pięciu, więc może po drugiej cc będzie lepiej). Synek był w szpitalu beze mnie sześć dni, cały czas karmiony butlą, ale gdy wreszcie znaleźliśmy się razem w domu przyssał sie pięknie. Ponieważ pokarmu miałam mało, a na widok laktatora odruch wymiotny, zaczęłam szukać pomocy profesjonalisty - zadzwoniłam do Pani Moniki, a ona podała mi namiary cudownej pani - doradcy laktacyjnego. To ona doradziła mi ten sposób z rurką i w ogóle powiedziała tyle mądrych rzeczy, ilu nigdzie nie udało mi się wyczytać. I udało się, karmię synka juz pół roku. Więc trzeba mieć nadzieję, że może być lepiej. Cc może jakoś wpływa na czas pojawienia się pokarmu, ale moim zdaniem przesądzają skłonności osobnicze - po prostu niektóre kobiety tak mają.
            Pozdrawiam
            PS. Najbardziej wkurzające (przepraszam), co kobieta słyszy w tej sytuacji:
            1. "Nawet kropelki twojej siary są bezcenne i wystarczające" (a tobie krew leci do laktatora)
            2. "Uwierz, że mozesz karmić; pokarm rodzi się w mózgu etc." (a tobie przeciez wcześniej nawet do głowy nie przyszło, że możesz nie karmić swoejgo dziecka piersią)
            • azoorek Re: podanie mleka w szpitalu 12.03.06, 23:26
              nie wiem czy ta osoba ktora to napisala miala takie doswiadczenia. Otoz
              kropelni potem nie wystarcza- moj maly wyl z glodu (po dokarmieniu zasypial jak
              aniolek)- przed kazdym dokarmianiem byl "meczony" prawie przez godzine, potem
              juz nie chcial nawet lapac brodawki. Ze dwa razy podejrzewam ze byl lekko
              odwodniony (pieluszka byla rozowawa). Przystawianie niestety w tym przypadku ma
              decydujacego znaczenia, podejrzewam, ze przez brak poszczegolnych etapow porodu
              organizm nie jest hormonalnie przygotowany. Inna sprawa, ze po takim porodzie
              ni ma nawet jak od razu karmic, bo przez kilka godzin czlowiek sie trzesie po
              znieczuleniu, a potem nie moze ruszyc glowa. W moim szpitalu dokarmiali
              strzykawka, wiec po pojawieniu pokarmu nie mialam zadnych problemow, maly
              slicznie ssal. Tylko zastanawiam sie jak to rozwiazac, zeby uniknac podania
              mieszanki, co dla dziecka ze sklonnoscia do alergii moze byc gwozdziem do
              trumny.
              • mruwa9 Do mnie pijesz? 13.03.06, 06:18
                No to odpowiem: mam za soba 2 cc i 1 psn. I -paradoksalnie- po cc nie mialam
                zadnych problemow z karmieniem (choc ciecia byly planowane, "na zimno", bez
                rozpoczetej akcji porodowej), mimo braku jakiegokolwiek i kiedykolwiek nawalu
                mlecznego itp. Po psn mialam spore problemy na poczatku (dziecko slabe,
                urodzilo sie niepelnosprawne, nie mialo sily ssac, a ja nie mialam pokarmu).
                Dziecko bylo dokarmiane strzykawka, a ja podczas, gdy dziecko spalo, odciagalam
                te pojedyncze kropelki pokarmu, stymulujac laktacje, a odciagniety pokarm
                dziecko dostawalo strzykawka ,zeby zmniejszyc ilosc podawanej mieszanki.Na
                poczatku byly to symboliczne ilosci: lyzeczka od herbaty, wiec laktatora nie
                uzywalam, bo caly "urobek" zostalby na sciankach naczynia. Do tego wybudzanie
                dziecka co 2 godziny na karmienie. Najpierw troche mieszanki, zeby dokukrzyc
                dziecko i zeby mialo ochote ssac, potem piers. Tak bawilysmy sie 2
                tygodnie,stopniowo zamieniajac mieszanke w strzykawce na moj wlasny pokarm, po
                czym przeszlysmy zupelnie na piers. Tyle. Zdrowy noworodek,z Apgarem co
                najmniej 8, ktory ma sily ssac, sam sobie poradzi z uruchomieniem laktacji. A
                jesli boisz sie, ze alergik itd, wez do szpitala nutramigen i problem z glowy.
                • azoorek Re: Do mnie pijesz? 13.03.06, 17:27
                  tez mysle o nutramigenie, chociaz do konca to mnie nie przekonuje.
        • monika_staszewska Re: podanie mleka w szpitalu 20.03.06, 21:07
          To jeszcze trzy grosze ode mnie - produkcja mleka rusza około 16 tygodnia
          ciąży. Zatem w momencie porodu mleko-siara jest. Ale żeby jego ilość dopasowała
          się w kolejnych dniach do rosnących wówczas potrzeb dziecka piersi muszą dostać
          sygnał, że jak trzeba produkcję zwiększyć. Takim sygnałem jest (pomijając
          zmianę hormonalną wywołaną urodzeniem łożyska - nie ma znaczenia czy poród jest
          w pełni naturalny czy odbywa się poprzez cięcie cesarskie) mechaniczne
          pobudzanie piersi czy to przez dobrze ssącego malutka czy przez odciąganie
          (jeśli ssanie jest niemożliwe, bo np. urodził się maleńki wcześniak). I
          owo "dobrze" ma kolosalne znaczenie - jeśli dziecko zostanie niezbyt delikatnie
          odśluzowane czy zbadane (o smoczkach i karmieniu po palcu z za płytko wsuniętym
          palcem mówić tu już nawet nie zamierzam) może od razu źle ssać a co za tym
          idzie nie pobudzać piersi tak jak trzeba. Jeśli pojawi się dokarmianie (nie
          mówię o sytuacji kiedy jest ono niezbędne) czy pojenie dziecko może nie mieć
          ochoty na ssanie piersi, a wtedy też brak jest prawdziwego sygnału. Tak samo
          dzieje się jeśli pozwolimy maluchowi na długie spanie - ten problem dotyczy
          głownie dzieci z podwyższonym poziomem bilirubiny. Dlatego właśnie mówi się, że
          ważne jest intensywne, regularne karmienie w pierwszych dwóch-trzech tygodniach
          życia. Jest jeszcze sprawa wypływu mleka, który może być zaburzony choćby przez
          zmęczenie czy zdenerwowanie. No i jest jeszcze problem niewielkiej, bo
          niewielkiej, ale jednak pewnej grupy kobiet z niedorozwojem gruczołu mlekowego.
          Gdyby chcieć dokładnie cały problem niedopasowania produkcji do potrzeb opisać
          trzeba by nie poprzestawać na tych kilku zdaniach, ale wyprodukować spory
          artykuł, czy wręcz broszurę. Ale nie czas i miejsce na to. Oczywiście każda
          sytuacja wymaga indywidualnego podejścia, dlatego ważne by każda kobieta
          pragnąca karmić miała możliwość kontaktu z fachowcem czy inną doświadczoną
          kobietą (tak działa na przykład La Leche League) żeby pojawiające się
          wątpliwości, niejasności czy problemy wyjaśniać, rozwiązywać unikając
          wchodzenia w mity i stereotypy, których jest całkiem spora ilość.
          pozdrawiam :)
          monika staszewska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka