Dodaj do ulubionych

karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej???

20.06.06, 13:43
Lekarz orzekl, ze bede miala cesarke. Bardzo zalezy mi na naturalnym
karmieniu i martwie sie czy nie bedzie z tym klopotow. Ile po zabiegu mozna
przystawic dziecko? To moije pierwsze dziecko-wiec obawiam sie, ze bedzie mo
kiepsko szlo...Mamy po cesarce-zgloscie sie!
kask
Obserwuj wątek
    • baaasiiia Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 13:47
      Ja miałam dziecko przyniesione w dwie godziny po zabiegu - położna pomogła
      przystawić. A 8 godzin po zabiegu synek był już ze mną. Cały czas mogłam liczyć
      na pomoc personelu, co jest istotne, kiedy jesteś cała obolała i ledwo się
      ruszasz. Problemów z karmieniem nie miałam żadnych :)
      • kask77 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 14:04
        dzieki, troche mnie pocieszylas. ja mam nieststy niski prog bolu i nawet po
        laparoskopii zbieralam sie powoli i bol byl okropny. Dlatego boje sie, ze po
        cieciu bedzie jeszcze gorzej i nie bede w stanie wziac dziecka na rece i
        przystawic...a bardzo bym chciala...
        • kingaolsz Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 14:16
          Po cesarce jest tak samo jak po psn w kwestii karmienia.

          Pozdr
          Kinga
          • elka89 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 22.06.06, 08:27
            witaj
            po cesarce szybko dostałam synka i musiałam przystawiać do piersi,mimo że nie
            miałam 2 doby pokarmu ordynator krzyczał PRZYSTAWIAĆ , i nie było dykusji
            przystawiałam do pustej piersi, aż pokarm naszedł
            a potem było super- karmiłam 12 mcy i nie wyobrażam sobie karmienia butlą
            u nnie laktacja była opóżniona , ale położne powiedziały że raczej nie jest to
            wina cesarki, ale wywołał to wysoki poziom stresu-CC miałam na cito po 27
            godzinach natuaralnego porodu i byłam wymęczona psychicznie i fizycznie
            nie martw się -jeśli tylko chcesz karmić to pokonasz nawet ból pooperacyjny
            wcale nie jest tak żle po cc
            pozdrawiam serdcznie ELKA
        • baaasiiia Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 14:17
          A propos bólu - dają bezpieczne środki przeciwbólowe - to znacznie redukuje ból
          (ja oczekiwałam, że od razu po kroplówce z tramalem przestanę czuć w ogóle ból
          i trochę się zawiodłam, bo ból czułam, tyle, że mniejszy). Nie wiem gdzie
          będziesz rodzić, mnie cięli w tej słynnej "Zośce" i, naprawdę, personel był na
          każde skinienie, zawsze pomocny. Tak, że dało się jakoś przetrwać te najgorsze
          pierwsze chwile.
          Bądź dobrej myśli!
    • agamamaani Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 14:17
      ja przystawiłam małą po 24 h od porodu po raz pierwszy - po porodzie długo byłam
      nieprzytomna wymęczona.. ale udało się.. dzięki wspaniałej położnej, która mi
      pokazywała jak karmić.. sama pewnie bym zrezygnowała.
      moze dowiedz się w szpiyalu w którym będziesz rodzić jak to wygląda - czy dzieci
      są przywożone do unieruchomionych na płasko matek ( 12-20 h po cc trzeba leżeć
      na płasko) czy położne pokazują jak przystawiać dziecko do piersi leżąc na
      plecach itp.. wybierz taki szpital w którym tak jest i tyle.
      • baaasiiia Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 14:19
        agamamaani napisała:

        unieruchomionych na płasko matek ( 12-20 h po cc trzeba leżeć
        > na płasko)
        Chyba nie zawsze - w tym szpitalu, w którym rodziłam pionizuje się po 8
        godzinach i nie było mowy o leżeniu na płasko.




        "Po to człowiek odkrył słowo, by przemilczeć to i owo" /S.J.Lec/
        • agamamaani Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 14:37
          no może tak.. ale ja byłam mocno nieprzytomna i nie chciałam leków
          przeciwbólowych a tym bardziej tramalu, który jest na opiatach ..
    • clio1979 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 17:07
      Łatwo nie było, mniej więcej po 2 dniach pojawił się pokarm, przez 2 dni mała
      jadła niby mnie i sztuczny pokarm.
      Potem było tylko ciężko i trudno, aż wreszcie po 3 tygodniach wszystko się
      unormowało.
      Nie miałam żadnych nawałów, zapaleń, popękanych brodawek. Karmię do tej pory.
    • dodkowska Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 18:58
      moja koleznka karmiła normalnie juz pare godzin po cc
    • elza78 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 19:22
      to chyba zalezy od kobiety, tak jak przy sn moga wystapic trudnosci, ja cie
      pociesze rodzilam przez cc i karmie, nie bylo z tym jakichs strasznych problemow
    • mor_lena Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 20.06.06, 22:40
      Nie wiem, czy jest trudniej, bo nie mam porównania - rodziłam tylko raz, przez
      cc, karmiło mi się świetnie (20 miesięcy). Więc nie martw się na zapas! Porada
      techniczna (może się przydać): przez pierwszych kilka tygodni karmiłam na
      półsiedząco lub siedząco w ten sposób, że najpierw na brzuch kładłam poduszkę,
      a na poduszkę córeczkę. W ten sposób dziecko nie urażało mi blizny. Teraz córka
      ma ponad 5 lat, a moja blizna jest ledwie widoczna. Pozdrawiam i powodzenia!
    • domcia13 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 22.06.06, 01:22
      moja corcia urodzila sie przez cc o płnocy z poniedziałku na wtorek,pierwszy
      raz karmiłam ją piersią w środę rano.Dzieki super położnym które pokazały mi w
      jakiej pozycji karmić by nie urazić brzucha (blizna kończy mi sie prawie w
      pępku)jakoś dawałam sobie radę.Po 2 tyg .miałam lekki zastój pokarmu ale dzięki
      kapuście i masażom przeszło i tak karmiłam mała przez 35 miesięcy.
      Przestałyśmy "cycać" bo mała szła do przedszkola a ja wracałam do pracy.Tak
      więc mozna karmic po cc ale wiele zależy od pomocy personelu w szpitalu mój był
      (super rodziłam w Bytomiu na 3)a także od nas samych tak więc nie martw się
      życzę powodzenia i zdrówka dla Ciebie i Maleństwa
    • mynia0 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 22.06.06, 01:38
      mnie kroili w nocy na cito, miałam z. ogólne. dostałam dziecko do karmienia
      dopiero na drugi dzień, a ono przyssało się , jakby nic innego nie robiło.
      miałam oczywiscie dolegliwości bólowe, choć dostawałam środki p. bólowe, ale
      nie sądzę, zeby moje karmienie i problemy na poczatku były związane li tylko z
      cc. brodawki pękają niezależnie od rodzaju porodu;)karmiłam przez 14 mięsiecy,
      córka sama zrezygnowała z mleka mamy.
    • karimar Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 23.06.06, 18:31
      ja mialam cesarke w 34 tyg. ciazy, przez pierwsze dni moglam maja coreczke
      jedynie trzymac za raczke, bo lezala w inkubatorze w innej sali. Poza tym
      mialam wklesle brodawki i nieumiejetne proby sciagania mleka reka i laktatorem
      zakonczyly sie krwawymi ranami - nie musze chyba opisywac jaki to ból. Potem
      mialam nawal mleka, ale nie chcialo leciec...Mimo to z uporem walczyłyśmy i
      udalo sie. Karmie czwarty miesiac wylacznie piersia. Jesli sa jakies problemy
      naprawde nie wahaj sie skorzystac z porady doradcy, nawet jesli trzeba
      zaplacic.
    • karimar Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 23.06.06, 18:36
      zapomniałam dodać, ze mała przyssała się po 1,5 tygodnia. Wcześniej jadła
      pokarm ze strzykawki i pilnowałam, żeby położne nie karmiły jej butelką.
    • jakw Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 23.06.06, 19:46
      Przy 1-szej cesarce córę zaczęły położne przynosić do karmienia mniej więcej po
      1.5 dobie (i radź sobie sam), w dodatku zwykle opitą mlekiem. Przy 2-giej cc
      młoda została podłączona do piersi wkrótce po tym jak wjechałam na salę
      pooperacyjną. Za 2-gim razem nie miałam problemów, za 1-szym kilka dni trwało
      zanim starsza załapała o co chodzi gdy mama biust oferuje.
      Na początku jest o tyle ciężko, że wogóle trudno się ruszyć, albo boli, albo
      "kabelki" od kroplówek itp przeszkadzają (albo wszystko na raz). W każdym razie
      wzięcie dziecka z wózeczka czy przełożenie go do 2-giej piersi jest problemem.
      Warto zapewnić sobie pomoc innej osoby, która pomoże przekręcić się na 2-gi bok,
      przełoży dziecko czy pomoże wstać i przystawiać dziecko do piersi zgodnie z
      żądaniem owego dziecięcia i jak najwcześniej się da.
    • karina66 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 23.06.06, 20:41
      Ja miałam cc(planowe,na zimno) 6 czerwca.Dziecko podali mi 4 godziny po(ale
      mieli problem z inną pacjętką po cc i dlatego to opóźnienie-nie mieli czasu).Na
      początku siary było tylko kilka kropli.Piłam więc piwo karmi i jakieś
      ziólka.Nie wiem jakie bo dawały mi je położne.Wiem tylko,ze Herbapolu.Za to w
      trzeciej dobie wieczorem(cc miałam rano)zaczęła sie produkcja mleka.Musiałam
      nawet pić szałwię na zahamowanie.W czwartej dobie miałam już nawał pokarmu(była
      grana szałwia,kapusta i inne wynalazki).Teraz karmię bez problemu.

      To nie prawda,ze po cc jest problem z laktacją.sama się tego obawiałam bo mialm
      mieć planowe cc(kiedy akcja porodowa sie zacznie i potem robią cc to już
      machina rusza i jest inaczej).Nasłuchałam i naczytałam sie róznych
      głupot.Poprostu laktacja jest opóźniona o ok. dobę w porównaniu do porodu
      sn.Najważniejsze jest nastawienie.Jeśli chcesz karmić to będziesz karmić.

      Pozdrawiam
    • karina66 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 23.06.06, 22:30
      Dodam jeszcze,ze jak już przynieśli mi synka to był już ze mną cały
      czas.Położne pomagały dopóki nie zostałam uruchomiona(8 godzin po cc).W nocy
      już dawałam radę sama.Co do bólu to dostawałam środki przeciwbólowe.Ketonal w
      kroplówce,tramal w zastrzykach i paracetamol w czopkach.Nie było tak źle.W
      drugiej dobie już biegałam po korytarzu,nosiłam dziecko itd.A odporność na ból
      u mnie prawie zadna.Najbardziej bolało obkurczanie macicy ale po znieczulaczach
      przechodziło.

      Rodziłam w W-wie w św. Zofii i jestem zachwycona opieką tego szpitala.
    • moreno500 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 24.06.06, 23:21
      ja potwierdzam to, co mówi Karina, problemów nie miałam żadnych (może ddlateo,
      że o problemach z karmieniem po cc dowiedziałam się miesiąc po porodzie:). też
      rodziłam na żelaznej, nic mnie nie bolało, anestezjolodzy zapisują przeciwbóle
      tylko takie, które "lubią neonatolodzy" i nie zaszkodza dziecku. także brać, co
      dają, nie cierpiec, karmić! będzie dobrze i cudownie!
      • oda100 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 25.06.06, 21:47
        nawal mialam w czwartej dobie po cesarce. Karmilam wylacznie piersia do 6
        miesiaca, maly tyl po srednio 1 kg na miesiac, Teraz ma 11 miesiecy, karmie go
        nadal czesto, w nocy tez, podejrzewam ze mojego pokarmu starczyloby jeszcze dla
        blizniakow sasiadki;)
        • oda100 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 25.06.06, 22:04
          acha, syna przystawiono 2 godziny po cc,
    • galia29 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 25.06.06, 22:25
      Ja miałam dwie planowane cesarki, po pierwszej dostałam dziecko po 12 godzinach
      po drugiej położna przystawiła mi dziecko już po godzinie, chociaż ja byłam
      prawie nieprzytomna.Za pierwszym razem miałam ogólne znieczulenie za drugim
      zo.W obu przypadkach maluchy przysysały się od strzału, pokarm pojawiał się
      natychmiast,z nawałem małe żarłoki poradziły sobie same, nigdy nie miałam
      zastojów ani zapalenia piersi ani pogryzień.Starszego karmiłam 10 miesięcy
      młodszego karmię już 3 miesiące i jeszce długo zamierzam.Nie martw się na
      zapas, cesarka w niczym nie przeszkadza.
    • gosiasta0 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 03.07.06, 18:13
      Piszę do was ze szpitala. Cesarkę miałam w środę, teraz jest
      poniedziałek..Pokarmu praktycznie nie mam,maly jest dokarmiany Bebilonem,
      sciagam pokarm co 2 godziny, tzn scagam te kilka kropel, ktore nie wysarczaja
      na nic...jestem podłamana i chyba juz sie nie doczekam. Dodam ze leze w tej
      slynnej "Zosce" i niestety zachwycona nie jestem...
      • moreno500 Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 04.07.06, 12:32
        przystawiaj dziecko mimo wszystko! a skąd ten bebilon? jak dokarmiasz? czy za
        pomocą strzykawki? a czy ściągasz mleko laktatorem tym elektrycznym medeli,
        takim jakimś systemem 753 czy coś (nie pamiętam, jak to szło, to lekarz
        zalecała dziewczynie z mojej sali)? musisz uwierzyć, że się doczekasz, bo mleko
        powstaje w głowie! jak będziesz myślała, ze się nie uda, to się nie
        uda.....zapisz się do poradni laktacyjnej przy zośce, najlepiej na ten dzień,
        kiedy jest dr Raczek-Pacuła. jest ekstra
    • mamapiotrka Re: karmienie nat. po cesarce-czy jest trudniej?? 04.07.06, 13:43
      Ja miałam cesarkę i ogromne problemy z karmieniem. Jeżeli spotka to Ciebie, a
      będziesz chciała karmić napisz do mnie :mtyma@neostrada.pl
      Pomogę Ci krok po kroku.
    • mama.wojtusia Trochę długa moja historia 04.07.06, 16:32
      My przez cesarkę w temacie karmienia przeszliśmy chyba wszystko. Nie martw się
      o ból, z nim sobie bez problemu poradzisz i szybko zapomnisz - będą leki i
      będzie maleństwo :). Walcz o to, żeby jak najszybciej dostać dzidziusia, póki
      odruch ssania jest najsilniejszy. Ja urodziłam przed południem i do 18.00 byłam
      na OIOM-ie czekając na wolne łóżko na oddziale, a mój synek pojechał do
      noworodków. Dziś wiem, że gdybym się uparła, mógł przyjechać do mnie na
      karmienie. Był osłabiony, ale nie na tyle, żeby karmienie nie było możliwe.
      Dostałam go na chwilę późnym wieczorem, ospałego po porodzie, napojonego
      glukozą i zupełnie niechętnego do współpracy. Następna próba nazajutrz rano.
      Nie potrafił ssać. Uczyliśmy go ssania po palcu, ja dniami i nocami odciągałam
      najpierw krople siary strzykawką (np. 2 ml w półtorej godziny), potem ciut
      więcej laktatorem. Przez dwa dni (po cesarce!) nie położyłam się ani na chwilę
      do łóżka, nogi miałam jak balony, przez cały tydzień w szpitalu spałam łącznie
      6 godzin. Nie wiem, jak to było możliwe, że stałam na nogach, byłam jak cień,
      wszystko to w walce o laktację. Każda położna, każdy lekarz i doradca
      laktacyjny dawali sprzeczne rady. Dokarmiać - nie dokarmiać, budzić - nie
      budzić, odciągać - nie odciągać itd. Dla matki pierwszego dziecka liczącej na
      pomoc to koszmar. Priorytetem szpitala jest szybkie przybieranie dziecka na
      wadze, stąd bezsensowne rady. Kazali nam wybudzać dziecko co 2 godziny przez
      całą dobę. Próbując wybudzić noworodka stawaliśmy na uszach z marnym często
      skutkiem, uciekaliśmy się do grzechotania mu nad głową i innych barbarzyńskich
      metod, których do końca życia sobie nie wybaczę. Wybudzanie trwało np. pół
      godziny, następne pół próba przystawienia do piersi, a potem nie kończące się
      wiszenie na w pół śpiącego i na w pół rozebranego dziecka wciąż drapanego pod
      brodą. I w kolejne pół godziny po tym niby-karmieniu przychodził czas na
      następne budzenie. Trwało to parę tygodni, zmęczeni byliśmy tak
      niewyobrażalnie, że oboje z mężem majaczyliśmy na jawie. Np. wciąż w środku
      nocy któreś z nas zrywało się z krzykiem "Gdzie on jest?" przekopując pościel,
      mimo, że nigdy nie braliśmy synka do łóżka.
      Instruowani przez szpital pozbawialiśmy dziecko najważniejszego - snu. Teraz
      oglądając film z pierwszych dni bardzo wyraźnie widzę, że odwracał główkę, bo
      chciał spać, a wtedy, kiedy chciał jeść i się prostował i płakał, myślałam, że
      ma kolkę (uspokajał się przy piersi, potrzebował wisieć non-stop, więc odrywany
      znowu płakał, a położne potwierdzały moje mylne przypuszczenia i przynosiły
      kropelki). Nikt nie uczy, jak obserwować sygnały dziecka (przeczytaj "Język
      niemowląt").
      Mały nigdy nie miał okazji zasygnalizować głodu, ponieważ zawczasu miał
      podtykaną pierś. Do dziś rzadko wiem, kiedy chce jeść, nawet gdyby minęło 5
      godzin, nie zapłacze. Dostaliśmy kartkę, na której notowaliśmy czas każdego
      ssania. Jadło po 20 minut z obu piersi? - świetnie. Potem będziesz wiedziała,
      że może się najeść w 5, a może wisieć półtorej godziny i nie zjeść. Ale dla
      szpitala (najbardziej obleganego w W-wie, przyjaznego dziecku) to był
      wyznacznik prawidłowego karmienia.
      Zrobiło się błędne koło - brak snu - nie miał siły ssać - marnie przybierał na
      wadze - spał oszczędzając energię. Ze szpitala wypuścili nas po tygodniu i tak
      się stało, że pojechaliśmy prosto do Centrum Zdrowia Dziecka z podejrzeniem
      cytomegalii. Tę wykluczono, a najważniejszą sprawą stało się karmienie. Tam
      lekarze słysząc o instrukcji z czasem ssania złapali się za głowę. Najprostszy
      sposób sprawdzenia, ile dziecko zjada, to ważyć przed i po karmieniu. I kolejna
      instrukcja - w mililitrach. Budzić co 3 godziny. Pokarmu zjadał mało, więc
      dokarmianie. Bałam się smoczka, w końcu skapitulowałam i podaliśmy butlę z moim
      pokarmem, a jeśli się nie udało wystarczająco dużo odciągnąć - z Bebilonem
      Pepti. I stał się pierwszy cud. Dzięki smoczkowi (tak tak!) synek nagle zaczął
      otwierać buzię i się przysysać.
      Wpędzeni w obsesję ważyliśmy dziecko w domu przy każdym karmieniu i karmiłam
      dotąd, aż zjadł swoją porcję, czasem na brakujące 5 ml czekaliśmy pół godziny.
      Teraz łapię się za głowę, jak mogło do tego dojść, ale wtedy na początku
      człowiek jest w takim stanie ducha i tak skołowany, że robi wszystko.
      Były zastoje, były popękane brodawki, zapalenie, były skoki-kryzysy i wiszenie
      na piersi po 7 godzin, był stres związany z porzuceniem wagi przy każdym
      karmieniu, wszystko to przetrwałam, mimo braku wsparcia w rodzinie. Bardzo
      długo wychodziliśmy na prostą, a teraz mój malutek ma 5 miesięcy i uwielbiam go
      karmić, już mi żal na myśl, że kiedyś będzie trzeba przestać...
      Jeśli mogę Ci coś doradzić, to walcz o ten pierwszy kontakt i trzymaj się
      jednego doradcy, najlepiej doradcy laktacyjnego, inne rady, które z pewnością
      będą wiarygodnie uzasadniane, puszczaj mimo uszu, bo zwariujesz. Pewnie jest
      sto dobrych metod, ale obierz jedną.
      Jak widzisz z odpowiedzi na swój post, statystycznie prawie wszystkie
      dziewczyny mają szczęście, czego i Tobie życzę :). Wszystkie, które w ciągu
      tygodnia przewinęły się przez moją salę szpitalną, karmiły od razu i z
      powodzeniem, ale wjeżdżały zaraz po cesarce i zaraz dostawały swoje ssaki.
      Trzymam kciuki! :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka