Dodaj do ulubionych

Co robić?

25.07.06, 11:27
Mam pytanie. Czy w czasie ciąży można się jakoś przygotować do karmienia? Poprzednich dwoje dzieci nie karmiłam piersią ponieważ miałam za mało pokarmu, dzieci traciły na wadze. Nawet odciąganie laktatorem w celu zwiększenia laktacji nie przyniosło rezultatów. Co zrobić aby tym razem móc karmić piersią? Samo dobre nastawienie i wielka chęć karmienia ( wg położnych karmienie jest w głowie) niestety u mnie nie wystarczyła .Jakie są przyczyny tego, że niektóre kobiety (mimo ogromnych chęci) po prostu nie mogą wykarmić swoich dzieci piersią? Podobno mały biust ani brodawki nie mają z tym nic wspólnego. Proszę o radę.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Co robić? 25.07.06, 22:18
      Ja moge powiedziec ci tylko to, co juz sama wiesz - produkcja pokarmu NAPRAWDE
      jest w glowie. Nie stresuj sie i nie mysl o tym, ze poprzednich nie wykarmilas.
      W ogole nie mysl o tym nadmiernie. Po prostu po urodzeniu dziecka przyjmij za
      oczywiste, ze bedziesz je karmic i wykarmisz. Wiem tylko ze po cieciu cesarskim
      (blizniaki - wczesniaki) strasznie sie stresowalam ze nie mam pokarmu ze nie
      bede miala wystarczajaco, ze sie nie uda... Pokarm zaczal sie pojawiac dopiero
      jak wyluzowalam po rozmowie z doradca laktacyjnym. Odciagalam wtedy jak
      szalona, bo nie moglam karmic malych piersia na poczatku, walczylam do upadlego
      o ten pokarm i przede wszystkim - WIERZYLAM ze dam rade. Pilam tez duzo wody,
      herbatki na laktacje hippa, piwo bezalkoholowe (teraz czasem nawet alkoholowe,
      ale sporadycznie, dobrze dziala na produkcje pokarmu no i uwielbiam! :))
      Naprawde dasz rade. Tylko przesta o tym w kolko myslec! Przyjmij to za cos
      oczywistego.
      A maly biust i brodawki naprawde nie maja z tym nic wspolnego - przy
      blizniakach kazdy sie dziwi ze mam takie male persi (chociaz mi sie wydaja
      ogromne, bo zawsze mialam male). Brodawki tez takie jakies niezbyt wydatne...
      Wykarmilam jednego synka (do roku) i teraz moje maluszeczki...
    • monika_staszewska Re: Co robić? 26.07.06, 16:31
      Generalnie przygotowaniem piersi do karmienia organizm zajmuje się sam w czasie
      ciąży. Oczywiście są kobiety, które nie są w stanie wykarmić swoich dzieci z
      powodu niedorozwoju gruczołu mlekowego. Taki stan zdarza się raz na milion,
      półtora miliona kobiet, Niedorozwój nie jest sprawą dziedziczną. Pozostałe
      sytuacje, w których karmienie się nie udaje spowodowane są albo pewnymi błędami
      w praktykach szpitalnych lub zaleceniach poradni dla dzieci. Nie wiem dlaczego
      karmienie dwójki dzieci się Pani nie powiodło, ale to jeszcze nie znaczy, że i
      teraz będzie klops. Szczerze mówiąc pracowałam już z wieloma kobietami, które
      pierwszych dzieci nie karmiły, a kolejne tak. I nie mówię tylko o mamach
      posiadających dwie pociechy, ale i o takich, które karmiły udanie dopiero
      trzecie czy czwarte, a nawet ósme dziecko.
      Jeśli obawia się Pani ewentualnych problemów to może warto już teraz
      skontaktować się ze specem od laktacji - pomoże wykluczyć lub potwierdzi
      niedorozwój gruczołu. A sama świadomość, że po porodzie w razie problemu ma
      Pani do kogo się zwrócić jest nieocenioną pomocą.
      pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)
      monika staszewska
      ps. Dla drobnego uzupełnienia pozwolę sobie przekopiować odpowiedź na pytanie o
      karmienie po cięciu cesarskim, której parę tygodni temu udzieliłam na forum:
      "Synteza mleka rusza około 16 tygodnia ciąży - nawet u kobiet z niedorozwojem
      gruczołu sutkowego, które w istocie nie są w stanie wykarmić swoich dzieci
      wyłącznie swoim mlekiem.. Tyle, że często tego nie widać, bo produkcja jest
      bardzo mała, a na dodatek pokarm wyprodukowany, nie zjedzony ma otwarta drogę
      powrotu. Jak macice opuści dziecko i łożysko droga powrotna zostaje prawie
      całkowicie zamknięta, a na dodatek na skutek zmiany hormonalnej produkcja
      zostaje wzmożona (nie ma tutaj znaczenia czy dzecko urodzi się drogami natury
      czy poprzez cc). A dobrze ssące dziecko jest najsilniejszym bodźcem do
      rozkręcenia laktacji pełna parą. Ale najpierw dziecko ma dostać siarę czyli
      pierwsze mleko przygotowane specjalne z myślą o specyficznych potrzebach świeżo
      urodzonego człowieka. Bo taki ludzik potrzebuje przede wszystkim przeciwaciał
      i innych białek, nie koniecznie jeszcze dużych ilości wody. W efekcie mamy
      pokarm bardzo skondensowany w zupełnie nie mlecznym kolorze płynący kroplami
      nie strużkami. I właśnie tak ma być. Dopiero po kilku dniach (w przypadku
      wcześniaków mleko-siara utrzymuje się znacznie dłużej, bo dłużej specyficzna
      ochrona jest dziecku potrzebna - wszak nie chroni go już organizm mamy) z
      piersi zaczyna wypływać płyn bardziej kolorem i konsystencją przypominający
      mleko, jest go wówczas oczywiście również objętościowo więcej i zwykle na
      początku każdego karmienia płynie strużkami. Ponieważ siara jest
      często "niedoceniana" - nie ma koloru mleka, nie ma jego konsystencji, ssanie
      czy odciąganie polega na wydobywaniu pojedynczych kropli - niektórzy uważają,
      że w pierwszych dniach po porodzie nie ma pokarmu. Ale to jest naprawdę
      fizjologicznie niemożliwe. Problem może się natomiast pojawić jeśli dziecko źle
      ssie, lub odciąganie boli wtedy w istocie nie sposób uzyskać te gęste krople
      siary. Na dodatek taka sytuacja może powodować opóźnienie przejścia siary w
      mleko przejściowe, a potem właściwe, bo nie ma po prostu odpowiedniego bodźca.
      Cały ten proces może zostać zburzony nie tyle przez samo cięcie cesarskie, ale
      przez niektóre praktyki z nim powiązane - np. odśluzowanie dziecka po
      urodzeniu - jeśli jest niedelikatne, maluch nie chce wziąć dobrze głęboko
      piersi do buzi, bo boi się, że znowu będzie bolało, brak pomocy kobiecie po cc
      w jak najdogodniejszym przystawieniu dziecka do piersi, pojenie lub dokarmianie
      (szczególnie jeśli odbywa się przez smoczek), nie przynoszenie dziecka mamie w
      pierwszej dobie, wmawianie że po cieciu cesarskim pokarm pojawia się później."
      • maff1 Re: Co robić? 26.07.06, 18:50
        a jak u ciebie z równowagą psychiczną? hormony potrafią nieźle narozrabiać,
        czego skutkiem jest niska samoocena i stres, niekoniecznie zwiazany z czymś
        konkretnym. Stres zabija laktację. To taka luzna uwaga, przeciez sie nie znamy.
        dane dot. speców od laktacji przekopiowuje ze swojej innej wypoweidzi:
        najlepsi spece od laktacji to miedzynarodowi konsultanci laktacyjni IBCLC -
        nieastety w Polsce tylko 69 osób i nie wszystkie praktykują! buuuuu.....
        wykaz (nieaktualizowany od roku, mozna zadzwonić do nich i sie dopytac)
        www.laktacja.pl/komitet/konsultanci.html
        lub tu:
        www.bonamater.waw.pl/karmienie_piersia_konsultanci2.php
    • pechowa1 Re: Co robić? 27.07.06, 13:33
      Dziękuję baaardzo za życzliwe słowa i dodanie otuchy. Być może tym razem się uda. Bardzo bym chciała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka