poccnr
20.06.07, 19:04
Cześć Dziewczyny!
Ogólnie zawsze byłam nerwusem,ale teraz to u mnie przegina na całego!
Nie wiem co się ze mną dzieje-ryczę na Bogu ducha winnego męża-dziecko cicho
zaskowyli a już się nerwuję na siebie że coś zrobiłam nie tak!
Nie umię wyluzować. Nie mam żadnych powodów do nerwów,a jednak aż cała
kipię...najmniejsze psińco mnie wyprowadza z równowagi.Sztukę panowania nad
sobą opanowałam do perfekcji i boję się że to stare "sytuacje" we mnie kipią
i aż się wylewają ze mnie.
Czasem wolę męża olać w tym co mówi niż się wykłócać,czasem jest tak, że mimo
iż syn nie ma o co płakać a mimo to płacze bo ma zły dzień -powinnam go
troszeczkę "wcisnąć"mężowi-twardo przy nim trwam aż mu płaczule przejdą-a
sama całą złość w sobie trzymam.
Nie wiem czy coś z tego rozumiecie, ale potrzebuję czegoś lekkiego przeciw
takim napadom złości u mnie...mam problem bo karmię piersią.
Thx za pomoc :)
Pozdr:*