Dodaj do ulubionych

Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwnie?

20.06.07, 20:44
Witam wszystkich,
Pytam z ciekawości, bo mimo szczerych chęci karmienia piersią w czasie
ciąży ... teraz będąc mamą już 7 tygodniowej córeczki ... głośno mówię, że
karmienie piersią jest okropne. Wierzę i zazdroszczę wszystkim mamom, które
są innego zdania, ale ja niestety nie daje rady.
Najpierw zanik pokarmu, pozniej zapalenie piersi i 39 stopni gorączki,
następnie pogryzione do krwi brodawki (wraz z ubytkami kawałków mięcha), co
powodowało przyleganie wszystkiego do rany, a następnie bolesne odrywanie z
mięchem i krwią dosłownie .... następnie w celu zagojenia brodawek, karmienie
przez osłonki ... ból może ustał, ale rany nie goiły się więc przejście do
odciągania pokarmu ... i tak od 4 tygodni odciągam pokarm i podaję małej z
butli te cenne odciągnięte kropelki ... brodawki już się mają lepiej ...
nawet próbowałam ponownie przystawic do piersi, ale nie mogę do tego
wrócić ... traumatyczne przezycie... odciągam więc pokarm około 8 razy
dziennie i marzę o dniu, kiedy to się skończy .. a wszystko dla dobra dziecka
oczywiscie. Zastanawiam się tylko czy ze mną coś nie tak? Karmienie piersią
miało być przecież cudowne ... dla mnie nie jest.
Czy któraś z Was kobietki czuje się podobnie? Poproszę o słowa otuchy.
A Wam, które macie to szczęście, że czerpiecie radość z karmienia piersią
szczerze zazdroszczę ... ja też chciałam... nie wychodzi mi.
Obserwuj wątek
    • majdeczka Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:04
      Ojej, strasznie współczuję. Ja karmię dopiero od 19 dni, ale horrory które
      opisujesz są mi zupełnie nie znane. No, ze dwa razy lądowałam w kapuście i
      troszke mi na poczatku brodawki popękały (ale bez krwi). I tyle. A za to jak
      patrzę jak mała zajada i uszy się jej trzęsą i jak widzę że wyrasta już z
      najmniejszych śpioszków, to czuje cos takiego, takie wzruszenie i, no dobra, nie
      będę ukrywać - dumę, że moje mleczko smakuje i dobrze robi mojej Zosi. Więc ja
      zdecydowanie uważam, że karmienie piersią jest super. Za to niefajne są staniki
      do karmienia i te beznadziejne wkładki laktacyjne - nie dość, że drogie jak
      wściekły pies, to jeszcze odklejają się, zwijają i są ciągle stęchłe, ile by ich
      nie wymieniać :-)
    • melory_nox Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:12
      Nie miałam takich problemów jak Ty, ale mniej więcej do 2,5 m-ca też nie
      znosiłam karmienia piersią. Karmiłam co 2 godziny przez jakieś 20-30 min. i
      czułam się tym zmęczona ... Dopiero po jakimś czasie mi to przeszło. Teraz są
      to najmilsze chwile spędzone z dzieckiem i żałuję, że mogę go karmić tylko 2-3
      razy na dobę (mało pokarmu). Uwielbiam jak dopada mnie ten mały ssak i jeszcze
      się filuternie uśmiecha przy tym. Super! Może i Ty kiedyś polubisz.
    • azille Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:14
      potwierdzam
      w moim przypadku karmienie
      bylo udreka, nienawidzilam tego
      Gruby mial 3 tyg kiedy przestalam go karmic
      mysle ze obydwoje jestesmy z tego powodu
      szczesliwi
    • kasia191273 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:19
      to na pewno bardzo, bardzo indywidualne- każda kobieta to odczuwa inaczej



      ale moim zdaniem jest trochę karmienie piersią przereklamowane, podobnie jak
      ciąża, człowiek się naogląda reklam, gdzie same rozanielone mamy karmiące i
      potem rozczarowanie

      ja nie mam żadnych przykrych wspomnień- córka od początku wspaniale jadła,
      umiała ssać, nie miałam zastojów, zapaleń, pokarm był, brodawki bolały tylko na
      początku, żadnych ran czy krwi. Ale nigdy nie była to przyjemność. Nie lubię
      dotykania piersi, to po pierwsze. Po drugie to wszystko jakieś kleiste,
      ciapciate. Mnie najbardziej zniechęcały plamy z mleka wszędzie, noszenie
      wkładek, przeciekanie, rozsupływanie się z ubrań. Nie umiem karmić przy obcych,
      więc ani w miejscu publicznym, ani przy gościach nie karmiłam, co też czasem
      wkurzało. Teraz powoli odstawiam, za miesiąc zamierzam skończyć z karmieniem i
      też bardzo na to czekam. 6 miesięcy i finito.

      Zazdroszczę mamom, które to lubią: fizycznie mam na myśli, bo dla mnie
      poczucie, że robię coś dla dobra dziecka (nie mylić ze 'szczególną więzią', z
      którą karmienie nie ma nic wspólnego, niekarmiące mamy też mają więź z
      dziećmi!) nie potrafi o tej fizyczności nieprzyjemnej zapomnieć. Nie boli mnie
      to, nie cierpię, ale dla mnie to jakaś tam uciążliwość i butelka wydaje mi się
      duuuuużo prostsza;)

      Pozdrawiam wszystkie mamy: te karmiące z lubością, te karmiące z rozsądku i
      oczywiście butelkowe też!
      • deafila Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:32
        Dzięki Wam wszystkim... uff ... czyli można tego nie lubić i być mimo wszystko
        normalnym :-))) Jest mi lżej.
    • blueberry77 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:33
      Mnie też karmienie nie wychodziło. Co prawda nie miałam poranionych piersi, ale
      synek się denerwował przy jedzeniu, krztusił, miałam problem żeby go przystawić,
      nie najadał się przez to i w dodatku strasznie ulewał. Też zaczęłam odciągać,
      karmiłam piersią tylko w nocy. Potem zaczęłam dokarmiać sztucznym. Teraz synek
      ma 3 miesiące i tydzień i karmię go już tylko mlekiem modyfikowanym. I nie mam
      wyrzutów sumienia. Oboje jesteśmy spokojniejsi, wiem ile mały zjada, mogę mu
      zagęszczać mleczko żeby tak nie ulewał. A czas spędzany na odciąganiu mogę
      poświęcić synkowi, albo sobie odpocząć. Oczywiście warto karmić piersią jak
      najdłużej, ale nie za wszelką cenę...

      Więc nie czuj się gorsza dlatego, że karmienie piersią nie sprawia Ci
      przyjemności. Nie jesteś sama :)
      • moon83 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:49
        ja wrecz przeciwnie, uwazam ze karmienie to jest najpiekniejsza chwila jaka
        moge miec...nie sam porod nie ciaza..ale karmienie, aczkolwiek meki tez
        przezywalam poczatek bylstraszny placz i bol nie do zapomnienia...dokladnie
        mialam to samo ze brodawki mi sie przyklejaly do biustonosza czy wacikow, ale
        tu moja rada...kupilam sobie takie muszelki Aventu laktacyjne, one maja dziurke
        na brodawke i male dziurki ktore przepuszczaja powietrze, i kiedy np karmilam
        edna persia to wyciekajacy pokarm z drugiej nie wchlanial mi sie w bielizne
        przez co bylo pozniej ciezko odkleic, a zbieral sie do tego pojemniczka...i
        piersi byly zawsze odizolowane od odziezy...talkze polecam! a co do koszmarow,
        to rowniez nie ominelo mnie zapalenie i 40 stopni goraczki piersi twarde jak
        skala bo nie moglam podac piersi noi koszmar z odciaganiem...ale po jakkms
        czasie ukladalam sobie w glowie ze to minie...i minelo...teraz mam dziecko 6
        miesieczne ktore za zadne skarby nie chce nic innego jak cycusia...a dla mnie
        to najpiekniejsza chwila jak ssie i patrzy na mnie czy na pewno jestem a jedna
        raczke wklada mi do buzi aby calowac a druga mizia po pleckach..ahh az czasem
        mysle sobie ze ciezko mi bedzie go odstawic...

        sproboj moze jeszcze Ci sie uda przystawic...pamietaj ze piers najlepiej goi
        sie w ustach dziecka...a najlepszym laktatorem jest wlasnie dziecko...!!!!!

        zycze wytrwalosci i przekonania sie do takiej metody :)
        • druuna Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 27.06.07, 10:23

          Pierś najlepiej goi sie na powietrzu! Owszem mały ssak jest
          najlepszym "srodkiem zaradzczym" na zastoje itp. Ale Ranki najlepiej goja sie
          na powietrzu - jak karmisz to z drugiej piersi leci mleko, owszem, ale zamiast
          wkładek laktacyjnych to przykładaj na tadruga pierś pieluchę i jak rpzestanie
          juz cieknąc (bo tylko na początku cieknie z drugiej piersi to odsuwaj pieluchę
          żeby pierś się wietrzyła. Smaruj bepanthenem (nie szkodzi dziecku - nie trzeba
          myć piersi przeed karmieniem) żeby się goiło szybiej: wtedy nie zasycha i nie
          twardnieje ten strupek tylko goi się "na mokro" jakgdyby.
    • rozanamama Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:43
      na poczatku przerabane, od 5 miesiaca, cos pieknego i bardzo wygodnego. jak
      wytrzymasz, bedziesz zadowolona.
    • cottonka Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 21:48
      Ja mialam podobne przeboje jak ty :( zastoje, poranione brodawki, wreszczacy
      mały ktory nie chciał jesc z piersi. Odciagalam mleko i modliłam sie zeby jakos
      to przetrwac. Ale troche przykro mi było jak przystawaiałam małegoaon sie darł
      wniebogłosy. I jeszcze kazdy gadał -no próbuj, no próbuj go przystawiać. i
      pewnegopieknego dnia młody od tak sobie zassał. A potem ssał już tylkopiers -
      tak sie stało 2 miesiace od porodu kiedy przeszłam na pierś :) I starsznie mi
      sie to spodobało :) Normalnie zgłupialam, boswierdziałam ze to cudowny widok -
      matka a przy piersi mały. Tak mi sie poprzestawiało w głowie :)
      ALe wierze, ze ktos mozebyc w dołku,nie lubić karmić piersią :) Nic na siłe. Ni
      ema nic gorszego niż zmuszanie sie do czegoś.
      Mi sie udało po wielu przejsciach i nie żałuje :) i dziwie sie ze az tak
      zmieniałm zadnie :)
      Zycze powodzenia
    • qivy Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 22:05
      Ojjjj znam ten bol... Nie mialam poranionych brodawek, u mnie bylo gorzej
      psychicznie... Bardzo chcialam karmic, ale moj brzdac przez 3 pierwsze miesiace
      za nic nie chcial piersi... Czulam sie przez niego odrzucana :) Najwazniejsze,
      ze nie poddawalam sie, stawalam na glowie, zeby go dalej karmic - karmienie w
      polsnie, zamiana smoczka na piers, piers zaraz po przebudzeniu - qcze ciezko
      bylo, ale odkad skonczyl 3 miesiace - ciagnie iers jak trzeba i nie wojuje...
      Mysle, ze skonczyly sie rewolucje w brzuszku i on wtedy przeprosil sie z piersia.
      • phantomka Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 22:08
        Mozna tego nie lubic, skoro nie lubisz Ty to masz do tego pelne prawo. Tez nie
        lubilam, w ciazy uswiadamiano mnie, ze MUSZE karmic cycem..owszem karmilam, bo
        jest to wygoda szczegolnie na poczatku, ale do butli przyzwyczajalam prawie od
        urodzenia. Nie wiem, czy nastepne dzieci bede karmic piersia.
    • baska2222 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 22:20
      Jakbym czytala o sobie...miałam dokładnie tak samo. Całe zycie byłam
      przekonana, że karmienie piersią jest cudowne i wygląda właśnie tak jak w
      reklamach-uśmiechnięta, pieknie uczesana mama w pięknych ciuchach karmi piersią
      swoje maleństwo.
      I figa.
      Najpierw brak pokarmu- dziecko wrzeszczy z głodu,
      potem nawał, ja wrzeszcze z bólu, dzieciak nadal wrzeszczy z glodu bo nie może
      chwycić.
      Kapusta w stanik i odkrycie laktatora.
      Spokój na jeden, dwa dni - mała pije z radościa mleko odciągane z butelki.
      Trzeci , czwarty dzien zapalenie jednej i drugiej piersi (dzien po dniu)39 st.
      ból niesamowity, sciagamy mleko i probujemy dostawic do piersi (mimo wszystko).
      Mała w koncu masakruje brodawki...jak szalec to szalec;-).
      Kolejne przytawianie do piersi konczy sie moim wyciem z bólu.
      W koncu zostajemy tylko przy odciąganiu mleka i piciu go z butelki. Ściąganie
      co 3h , oczywiscie w nocy tez , najgorzej jednak jest w dzien, kiedy mała nie
      daje w spokoju ściągnąc mleka i drze sie w niebogłosy bo akurat nie ma ochoty
      spac, a odciąganie zajmuje ok. 30-45 minut..i jeszcze nie ma z czego zrobic
      zapasów mleka!
      Koszmar, w końcu chyba w trzecim tygodniu podałąm pierwszą butelkę Bebilonu bo
      nie wyrobiłam czasowo z odciąganiem. Mala pije tamto mleczko równie chetnie co
      moje.
      Niestety zabrakło mi sił i dałam sobie właśnie spokój z karmieniem mlekiem
      odciąganym. Od paru dni mała dostaje tylko mleko modyfikowane. Jest bardzo
      pogodna,ładnie spi, pieknie przybiera na wadze.
      Życze Ci zebys miała wiecej wytrwalosci niz ja, ale nie obwiniaj sie jesli Ci
      sie nie uda. Dziewczyny mają rację ze wszystkie te problemy (zapalenia,
      popekane brodawki itd mijają ), ze karmienie jest pozniej proste i super
      wygodne. Tak wszędzie piszą, zobaczymy moze uda mi sie przy drugim dziecku?;-)
      Na razie pozdrawiam i absolutnie zapewniam Cie ze wiem co przeszlas.
      Trzymam kciuki!
    • pikum Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 22:34
      A myślałam,że tylko ze mną jest coś nie tak.Koszmar!tak to moge opisać.W
      szpitalu wogóle nie nauczyli mnie przystawiać do piersi.Efektem były popękane
      brodawki,ból jak cholera i brak pokarmu."Świetne"panie laktacyjne wydzierały
      się na mnie żebym nie zdziwiała,bo pokarm musi sie pojawić.Córka ważyła 4.200
      więc troche chciała zjeść a niestety nie było co.W domu z trudem odciągałam
      60ml i tyle.Troche karmiłam a troche dokarmiałam butelką.Jak widziałam pół
      rodziny z wyrzytami,że "coś ze mną nie tak"bo nie chce karmić,to miałam dość i
      dla świętego spokoju karmiłam.Trwało to 4 tygodnie,bo tyle wytrzymałam.Z drugim
      dzieckiem było tak samo.Myślałam,że tym razem dam rade,ale niestety....z
      technicznego punktu widzenia było to bardzo,bardzo trudne.Syn wisiał u cyca non
      stop a córka która miała 18miesięcy demolowała cały dom.Zresztą nie lubiałam
      karmić i tyle.Należe do tych,które nie zostały stworzone do karmienia
      piersią.Według niektórych poprostu wyrodna matka.
    • drosophilka Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 23:10
      Miałam dokładnie to samo. W obu brodawkach głębokie rany, lewitacja przy
      przystawianiu Małej przez ok 2 min, które były wiecznością, przylepione wkładki
      laktacyjne, które trzeba było odrywać,mięcho zamiast brodawek, mleko odciągane
      czerwone, a nie białe - od krwi (lądowało rzecz jasna w zlewie), patrzyłam już z
      niechęcią na Małą, jak na małego wampirka, który po pół godzinie od ostatniego
      karmienia znowu ode mnie czegoś chce... Trwało to ok. 6 tygodni. Później było
      ciut lepiej. A później, nawet nie wiem kiedy, wszystko minęło,nauczyłam się
      przystawiać Córę, Córa nauczyła się ssać, bolało coraz mniej i niedługo minie
      pół roku, jak karmię. Kwestia zacięcia ;) Ja się zacięłam i mimo, że płakałam
      wtedy przy każdym karmieniu, teraz wiem, że warto było. Będę karmić na pewno
      jeszcze pół roku, chociaż myślę, że troszkę dłużej :)
      • spaska Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 21.06.07, 09:04
        Doskonale Cię rozumiem.Mnie na szczęści ominęły te wszystkie okropieństwa typu
        krwawiące brodawki czy zapalenie piersi, Ale...no właśnie, mała wisiała na cycu
        całymi dniami i nocami, czasami plakałam w poduszkę przy czwartej godzinie
        karmienia w srodku nocy.I ten bolący kręgosłup...Miałam też problem z
        wyciekającym ciągle mlekiem, rozmoczone wkładki laktacyjne, czasami plamy na
        ubraniu, ciągle czulam się taka lepka i brudna. wytrzymalam dwa miesuiąće dla
        dobra mojej córci, teraz ma cztery je sobie mleko z butelki i jesteśmy obie
        bardzo szczęśliwe, mała zdrowa jak rydz:)Przy kolejnym dziecku napewno bardzo
        dobrze się zastanowię czy w ogóle zaczynać karmienie pirsią, też uważam że jest
        przereklamowane skoro powoduje praktycznie u wszystkich tyle problemów...
    • zebra211 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 23:11
      Mi karmienie spodobało się dopiero po 2-2,5 miesiąca, kiedy dzidzia nauczyła się
      jeść - zatem wszystko jeszcze przed tobą. Wcześniej też robiłam to tylko z
      rozsądku. Pozdrawiam
    • oli77 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 20.06.07, 23:54
      :-) Też nie lubię karmić, robię to z rozsądku, pierwsze dziecko karmiłam prawie
      14 m-cy i teraz też mam taki zamiar, chociaż nie jest to dla mnie przyjemnością.
      Wkurza mnie strasznie jak leje mi się wszędzie, z jednego pije, z drugiego sie
      leje, kiedy nachylam sie też zaczyna cieknąć, bolą piersi, nie mam poranionych
      ale strasznie mnie bolą-takie kłucie kiedy zaczyna napływać pokarm i czuję sie
      jak krowa do dojenia a nie jak kobieta :-(
      Z drugiej strony nie chciało by mi się wyparzać butelek, schodzić na dół w nocy
      i robić mleko jestem za bardzo leniwa...
      Marzy mi się za to żeby te cycki czasami mąż miał i karmił a ja bym sobie od
      tego odpoczęła :-)
      • kadewu1 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 21.06.07, 00:05
        U mnie też masakra. Krew, ból, źle przybierająca na wadze dziecko, silny odruch
        ssania (20 godzin na dobę przy piersi). Nienawidziłam tego. Ale wiesz co...
        KArmię już 16 miesięcy. Mając 3 miechy mały ssał już efektywnie, tj. 5 minut
        zamiast 2 godzin, zaczął przybierać. Jest cholernie szczęśliwy. Pierś go
        uspokaja (lekarz, szpital, szczepienia), usypia, poi i karmi. W chorobie pierś
        to najlepszy przyjaciel. Mnie nic nie kosztuje przygotowanie mleka... Teraz
        mały ma 16 miesięcy i ssie delikatnie, natomiast jako noworodek był jak
        bullterier - inna rzecz, że piersi się przyzwyczaiły. Myślę ze w sumie warto
        było. Sama zrobisz, jak będziesz chciała. Najtrudniejsze są te 2-3 miesiące,
        potem z górki. Potem nie można przestać.:-). Choć dla mnie to nie sa jakieś
        mistyczne przeżycia, doceniam znaczenie karminia piersią dla mojego malucha.
        Tak to sobie tłumaczę
        Pozdrawiam
        KmJ
    • damap Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 21.06.07, 08:47
      witaj, aż tak traumatycznych przeżyć związanych z karmieniem nie miałam,
      wiadomo początki były cieżkie zanim brodawki przyzwyczaiły się do ciągłego
      ssania, później te nocne nawały pokarmu i twarde jak kamień piersi również do
      przyjemności nie należały, ale trwało to jakieś 2 tygodnie i szybko minęło,
      później trochę męczyło mnie to, że mój syn potrafił "wisieć na cycu" nawet
      godzine, spał przy nim, nie mogłam nic zrobić, wkurzało mnie to, ale teraz jak
      na to patrze z perspektywy 7 miesięcy mam wyrzuty sumienia, że sie tak wtedy na
      niego wkurzałam, a on tak bardzo potrzebował tego cycania, nie tylko, żeby się
      najeść, ale żeby poczuć bliskość mamy, poczuć się bezpiecznie... a póżniej
      spotkała mnie jakaś blokada laktacyjna, musiałam wprowadzić butlę i wiadomo
      laktacja z dnia na dzień się zmniejszała, coraz mniej karmień, aż wkońcu synek
      sam się odstawił i powiem Ci, strasznie mi ŻAL ... żałuję, że nadal nie karmię,
      karmienie piersią to fajna sprawa
    • koza_w_rajtuzach Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 21.06.07, 09:42
      Współczuję.
      U mnie na początku też karmienie piersią nie było przyjemne. Moja córka była
      chyba najbardziej łapczywym na jedzenie dzieckiem, ssała w takim tempie i tak
      często, że przez miesiąc cholernie bolały mnie brodawki. Tak jak u Ciebie były
      pozdrapywały do krwi, ale wsmarowywałam w nie wielkie ilości kremu na bolące
      brodawki i jakoś dawałam sobie radę. Moja córka przez łapczywość też cierpiała,
      bo miała do 6 miesiąca ogromne kolki.
      Jakoś przez to przebrnęłam. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że mogę przestać
      karmić. Dziwiło mnie to, że karmienie bardzo boli i tak długi okres czasu skoro
      każdy mówił, że ten ból jest kilka dni tylko.. Ale potem było tylko lepiej.
      Trzy miesiące po urodzeniu córki nawet polubiłam to karmienie. Teraz córka ma
      17 miesięcy i jeszcze z tego nie zrezygnowałam :).
      Ale nie przejmuj się tym, że u Ciebie nie do końca to wyszło. To nie Twoja wina.
      • dorkor33 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 21.06.07, 10:34
        Ja skończyłam karmić ponad 4 m-ce temu, ale nadal doskonale pamiętam horror
        przez jaki przeszłam... i nadal strasznie mi przykro, bo przecież karmienie
        piersią to najbardziej naturalna i oczywista rzecz stworzona przez naturę i
        właściwie tu nie ma prawa nic sie nie udać.... a ja bardzo chciałam karmić!!!
        Wbrew temu wszystkiemu, co mnie spotykało...
        Karmiłam pół roku - nie jestem w stane zliczyć ile w tym czasie miałam
        zastojów, zapaleń piersi, pogryzionych do krwi brodawek... 2 razy zaczął
        tworzyć się ropień... antybiotyki brałam 5-krotnie... z bólu wyłam jak pies do
        księżyca, waliłam głową w ścianę - właściwie raz w tygodniu coś się działo - na
        7 dni, ja przez dwa miałam 40-stopniową gorączkę, dziecko odmawiało ssania
        piersi, a ja słaniałam sie na nogach. I byłam z tym wszystkim sama...
        Niezwykłe jest w tym wszystkim moja determinacja - sama sie sobie dziwię, nie
        wiem czy drugi raz miałabym tyle siły i wytrzymałości... skąd ją brałam?
        Do tego moje dziecko ma skazę białkową, więc przez pierwsze 3 miesiace byłam na
        drakońskiej diecie typu marchewka, woda i indyk - wszystko po to, żeby karmić
        piersią...
        Ale mimo tego wszystkiego co napisalam nadal uważam, ze było warto - mała rosła
        w oczach, zdrowa była jak rydz, a po pierwszych bardzo ciężkich tygodniach,
        kiedy już zagoiły się rany, wzruszona patrzyłam jak mała je...
        I wierzcie mi, ze kiedy wreszcie zdecydowałam się na zakonczenie laktacji, było
        mi strasznie żal... mimo wszystko...
        Więc jesli masz jeszcze trochę siły w sobie, to poczekaj jeszcze troszkę - już
        bliska jesteś tego, żeby karmienie było jednak piękne :)
    • joanna4f Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 21.06.07, 20:19
      Naprawde sie nie martw. ja mialam podobne problemy, poopgryzane do krwi
      brodawki i w ogole bolesne przezycia. karmilam syna ze lzami w oczach, udalo mi
      sie to na szczescie prztrwac. Ale w zwiaqzku z tym ze mialam problemy tylko z
      prawa piersia wiec do dzis mama pokarm tylko i wylacznie w lewej co powoduje ze
      moja lewa piers jest jak melon, a prawa maciupka. Nie moge na to patrzec,. Nie
      mecz sie i nie miej wyrzutow. Mleko modyfikowane dostarcza wiele witaminek i
      wartosci, a Ty w koncu sobie odpocznij !!! Ale jesli masz nadal cierpliowsc to
      sciagaj ile sie da. Ja jeszcze sciagam choc nie wiele. Moj syn juz nie chce
      ciaganac piersi wiec probuje ocalic te ostatnie krople ... powodzenia !!!!
      • deafila Dodałyście mi otuchy !!! Dziękuję wszystkim 21.06.07, 20:55
        Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak mocno lepiej się poczułam ...
        Ogromnie dziękuję Wam wszystkim i gorąco pozdrawiam. Nawet mi się dzisiaj lżej
        ściągało :-)))
        Tak po prędce dodam jeszcze: muszelki laktacyjne Aventu przerabiałam ... fakt
        chroniły brodawki, ale oprócz dziurek na brodawki mają jeszcze dziurki z
        dostępem powietrza, a przez te cholery wylatywało mi mleko jak kładłam małą do
        łózeczka....dzidzia zalana, łozeczko i posciel zalane, ale fakt faktem brodawki
        nie przylepione do niczego więc bólu nie ma :-) tylko pranie i przebieranie.
        A pro pos roznych wielkosci piersi: ja tez tą co bardzoej chorowala mam malutką
        i sciągam z niej po wielkich trudach max 20 ml, a tą drugą mam tez jak melon
        (tez patrzec nie moge) i dociągam z niej jednorazowo max do 100ml ... tzn razem
        mam max 100ml z dwóch piersi jednorazowo...
        Dobrej nocki Wam wszystkim zyczę i duzo zdrowka dla dzieci.
    • skaluz piękne piękne piękne 21.06.07, 20:28
      Dla mnie to naprawdę piękne i cudowne uczucie. Karmię już ponad 9 miesięcy.
      Przez pierwsze 6 m-cy synek był tylko na piersi. Na początku nie było łatwo -
      synek w ogóle nie chciał ssać, ale dzięki pomocy w szpitalu udało się. Raz
      zdażył nam sie kryzys laktacyjny, ale wyszliśmy obronną ręką.
      Chcę karmić synka do roku. Juz teraz wiem że chyba to mi będzie trudniej z
      odstawieniem dziecka niż dziecku.
    • nuk2 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 22.06.07, 07:17
      Karmię teraz drugie dziecko - i właśnie zaczęłam lubic karmienie piersią:-). Za pierwszym obyło się bez dramatów, jakie opisujesz, ale denerwowała mnie fizycznośc całego przedsięwzięcia i to, że jestem mleczrnią na żądanie. A teraz ta fizycznośc mnie cieszy i juz się martwię, że to karmienie sie kiedyś skończy. Tak że pocieszam - nic nie trwa wiecznie i wszystko się może zdazyć...
    • monicx Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 22.06.07, 07:48
      Niestety mnie karmienie piersią strasznie rozczarowało. W czasie ciąży byłam
      pewna że będę karmić jak prawdziwa matka-polka conajmniej do roku. Urodziłam 6
      tyg. wceśniej i mała nie miała odruchu ssania. Jak już się nauczyła to z pomocą
      położnej laktacyjnej przystawiłam ją do piersi i pierwsze uczucie było
      super..... ale mała słabo ssała, męczyła się, a była taka malutka (najniższa
      waga 1800g) że odciągałam i dawałam pokarm w butelce żeby wiedzieć ile zje.

      Trochę podrosła i w wieku 2 mies. postanowiłam że spróbuję znowu z piersią,
      karmiłam 2 razy dziennie przez nakładki bo mała nie wiedziała co zrobć z samym
      cyckiem ale plastik zasysała.... niestety mnie to po prostu nie sprawiało
      przyjemności..... męczyłam się strasznie i znowu nie widziałam czy się najadła
      czy nie....

      Stanęło na tym że karmiłam butelką z odciągniętym mlekiem do 5 mies. potem
      przeszłam na mieszankę. Jestem zadowolona z decyzji.
    • monia19722 dla mnie nie było piękne 26.06.07, 12:03
      ani przy I dziecku ani teraz; czułam sie jak dojna krówka, non stop z cieknącym
      cycem; nie miałam tez żadnych wyrzutów sumienia ani nie uważałam sie za gorszą
      matka;karmiłam obie córcie po miesiącu potem butla; są pogodne, swietnie sie
      rozwijaja i kochamy je nad życie:))pozdrawiam wszystkie mamy :))
    • maxima13 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 26.06.07, 21:19
      Nie dziwię Ci sie po tym co przeszłas, ze tak myslisz. Ja takich problemów nie
      miałam, jedynie przez pierwszy miesiąc walczyłam z nawałem pokarmu i twardymi
      piersiami. Juz zapomniałam jaki to był bol. Teraz jestem szczesliwa ze
      wytrzymalam. Mała ma 11 m-cy a ja nadal karmie. Dla mnie to piekne, jak
      przytula sie i pije łapczywie mleczko. Miedzy nami jest więź, ktora nie połączy
      jej z nikim innym. No i ta wygoda.... W nocy nie lece po butle mlekiem tylko
      mała do łóżka ... i do cycusia... i do rana spimy razem.
      • gosikc Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 26.06.07, 22:04
        Moja przygoda z karmieniem trwała 10 m-cy. Tydzień temu na prośbę mojego synka,
        została zakończona. Mały sam się odstawił. Na początku to był horror. Moje
        brodawki były tak poszarpane, że właściwie nie było ich widać. To był jeden
        wielki strup. Obrzydlistwo, wiem. Cierpiałam strasznie. Za każdym razem
        odrywałam wkładki laktacyjne z kawałkiem brodawki. Gdy przystawiałam małego,
        miałam wrażenie, że jest pitbulem. Dwa razy mały ulał mleko z moją krwią. Kiedy
        dziś o tym myślę, aż mnie wzdryga, takie to okropne. Mój mąż nie mógł na to
        patrzeć. Gdyby nie moja matka, nie przetrwałabym tamtych chwil. Siedziała obok
        i prosiła, żebym dla dobra synka, wytrzymała te chwile, a kiedyś będę z tego
        powodu szczęśliwa. Biegała do apteki po maści i robiła mi okłady. Moje piersi
        były ciężkie od nawału mleka. Mały ssał 90 minut z jednej piersi, a ja miałam
        wrażenie, że moje życie to jedno wielkie karmienie. Potem było już tylko
        lepiej. Nigdy jednak nie uważałam tego za piękne. Mały zdrowo rósł na moim
        mleczku, przestało boleć, nasze chwile podczas karmienia były miłe, ale nie
        zachwycałam się jakoś wyjątkowo tym. Kiedy minęło najgorsze cały czas odsuwałam
        moment odstawienia od piersi. W rezultacie małego karmiłam 10 miesięcy. I wiesz
        co? Tydzień temu przestałam i jakoś mi tęskno, tak z nostalgią o tym myślę :)
        • baby2104 rady ;) 26.06.07, 23:59
          Wina hormonów... Za każdym razem gdy próbowałam odstawić bardzo źle czułam się
          psychicznie. Przeszłam wszystkie problemy, które można przejść z karmieniem.
          Kiedyś klęłam położne za zmuszanie mnie do kramienia, a dziś jestem im
          wdzięczna :)
          Z moich trudnych doświadczeń wynika:
          1) znaleźć DOBRĄ, CIERPLIWĄ położną, która nauczy właściwie przystawiać
          dziecko. Dziecko MUSI mieć w buzi, jak najwięcj otoczki. Ja do tej prostej
          sprawy dochodziłam długo i pewnie by mi się to samej nie udało, gdyby nie jedna
          z położnych w szpitalu.
          2) odkryłam, że zapaleniom sprzyjają wkładki... chyba mnożą się na nich
          bakterie. Z laktatora różnież zrezygnowałam... Więcej wysiłku mi to sprawiało i
          bólu niż dostawianie do piersi - a brodawki to już zupełny koszmar...
          3) ograniczyłam karmienie piersią na rzecz mleka modyfikowanego... Przestały
          mnie boleć sutki, a mleczko jest nadal i dziecko nadal dużo je z piersi. Nic
          nie leci, nic nie boli, a karmienie stało się przyjemne.
          Uważam karmienie mieszane za bardzo dobre rozwiązanie.
    • mucha0085 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 27.06.07, 07:22
      Ja tez przeszlam duzoo z karmieniem,sama polozna stwierdzila, ze po tylu
      przejsciach ... pogryzione sutki, gigantyczny nawal pokarmu, zapalenie piersi i
      goraczka, zanik pokarmu ... przez pewien czas corka tez dostawala szalu podczas
      karmienia, rzucala sie na wszystkie strony i w ryk! gdy ja tak karmilam to
      czulam sie jakbym dawale jej jakas obrzydliwa trucizne i robila jej straszna
      krzywde, trwalo to okolo miesiaca ... po tym przyszedl czas na zator w piersi,
      zatkany kanalik, straszny bol = okolo 2 tyg oklady z kapusty non stop a przed
      karmieniem cieple oklady, dodam ze z zatkanym kanalikiem kusialam poradzic
      sobie igla bo corka nie dala rady go odetkac ... chyba nigdy nie zapomne tego
      bolu :))
      podsumowujac : karmienie naturalne moim zdaniem jest trudniejsze jak butelka,
      niecierpie tego! te poradnikowe wizje o najwspanialszych chwilach, kontakcie
      fizycznym i wzrokowym z dzieckiem, miłości, braku kolek! ... BZDURA TOTALNA
      osobiscie odradzam karmienie piersia! zaluje ze nie odciagalam pokarmu od
      poczatku i nie podawalam w butli na przemian z modyfikowanym, teraz juz nie mam
      wyjscia bo corcia ma cofki jak poczuje smoczek i musze karmic tylko piersia i
      wszedzie ja za soba wloke, bo nikt mi z nia nie chce zostac ://///////
    • ewcia1980 Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 27.06.07, 07:47
      dla mnie karmienie piersia tez nie było niczym przyjemnym.
      co prawda problemy z bolącymi, popekanymi i krwawiacymi brodawkami mialam tylko
      w szpitalu ale za to w domu nie mogłam oderwac małego ssaka od piersi.
      córka mogłaby "wisiec" na mnie 24h/dobe co było dla mnie strasznie frustrujace.
      no i jeszcze rady i komentarze wszystkoch dookoła - ze TRZEBA karmic piersia
      doprowadzały mnie do rozpaczy.

      karmiłam piersia 1,5 miesiaca i z perspektywy czasu moge powiedziec, ze to ze
      przeszłam na butelke (w naszym przypadku) było dobrym rozwiazaniem.
      dziecko najedzone i zadowolone, ja nareszcie usmiechnieta i zrelaksowana.

      moim zdaniem nie kazda kobieta jest stworzona do karmienia piersia i tyle.
      przy nastepnym dziecku spróbuje karmic jak najdłuzej, ale jesli nie wyjdzie to
      nie bede z tego powodu przezywała zadnych dołów.

      pozdrawiam
      Ewelina
    • esima Re: Karmienie piersią - piękne czy wręcz przeciwn 27.06.07, 09:09
      ja ma też negatywne doświadczenia, mała nie chciała ssać, potem nawał pokarmu
      że rękoma nie mogłam poruszyć, potem odziągałam przez trzy tygodnie i
      zakończyłam całą akcję po trzech tygodniach, bardzo szczęśliwa że już po
      wszystkim. Mała jest na butelce od 3-go tygodnia, rośnie zdrowa, nie choruje.
      Karmienie piersią nie dla mnie.
      • walczakowa3 Re:Cudowne ale... 27.06.07, 09:13
        Dla mnie wspaniałe uczucie...ale karmienie co 2 godziny 24 h na dobe jest
        troche męczące...i tak juz od ponad 6 miesiecy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka