sabciass 08.05.08, 20:08 Znalazłam na Niemowlęciu list naszych koleżanek z forum Karmienie Butelką. www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79402,3852913.html Co o tym myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
agatar-m Re: List mam butelkowych 08.05.08, 20:18 kurcze wybaczcie ale wiekszość to bzdury....chyba ,ze list pisały panie z bardzo, bardzo małych miejscowości. sama jestem najlepszym przykładem. teraz drugie dziecko karmię piersia ale pierwsze nwet nie poznało smaku mojego mleka. mały urodził si e z jelitkami na wierzchu. leżał 1,5 miesiąca w szpitalu, dozywianie jelitowe. po 3 tygodniach zbiłam pokarm i juz w domku był od razu na butelce/ 1. jest pełno info w gazetach na temat karmienia butelką. jedna ma naewet cały dział co numer 2, szpitale: fakt kłada nacisk na karmienie piersia , nie mozna się dziwic, ale ja nie spotkałam sie zeby któraś z moich koleżanek była negowana przez to. ba nawet w jenym z wrocławskich szpitali to własnie nikt ie pomagał karmic piersia i to co 2 byla na butelce 3. lekarze 1 kontaktu. zalezy od lekarza. ja mam bardzo miłalekarkę. i nigdy sie nie spotkałam z nieprzyjemnościami ani wtedy anie teraz własciwie to wiele rzeczy mogłabym negować. to na mnie czasami patrza jak na głupią jak karmię piersią. np w kosciele na chrzcie...a jak karmiłam butelką to właśnie byłam cacy tak czy siak obaj moi synkowie ( 1 butelkowy, 2 cyckowy) są wspaniali, zdrowi i uśmiechnieci:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: List mam butelkowych 08.05.08, 21:23 Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Nie raz pisałam o butelkowym terrorze. Kiedy na kazdy najmniejszy problem czy wątpliwość związaną z karmieniem naturalnym proponuje się "podaj butlę" - wystarczy wejść na f. Niemowlę. Kiedy nawet gdy nie ma problemów, wszyscy wkoło sugerują małą wartość odżywczą pokarmu matki, albo współczują jej uwiązania przy dziecku zachwalając wygodę i luksus tego, że butelkę może podac kazdy. A ile jest komentarzy na temat obrzydliwości karmienia piersią i piętnowania publicznego karmienia piersią? A gdy już człowiek przejdzie przez trudy początków, to potem wciąż wkoło słyszy: "jeszcze kaaaaarmisz???? przecież to już tylko woda leci, wychowujesz zboczeńca, dbasz tylko o własną przyjemność!" - i zaraz jest kontra: podaj butelkę. Mama karmiąca piersią powyżej roku to kuriozum niesamowite, a butelka w trzecim roku życia? "No nie martw się, nie musisz go oduczać, przyjdzie czas, to wyrosnie, ja piłam kaszę z butli jeszcze w podstawówce i zobacz, jaka jetsem ładna, madra i miła". Mamy butelkowe piszą: "To zaczyna się już w szpitalu położniczym, gdzie ktoś, kto karmić nie może, poddawany jest serii upokarzających prób zmuszania do karmienia.". A z drugiej strony - ile jest szpitali, w których osesek dostaje butelkę ze smoczkiem, z mlekiem czy glukoza, bo coś tam. A potem mama się dziwi, że dziecko nie chce ssać piersi... Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
agmani Re: List mam butelkowych 09.05.08, 09:57 Mika, moge sie tylko podpisac pod Toba! Genialnie opisalas problem! Odpowiedz Link Zgłoś
marsupilami25 Re: List mam butelkowych 11.05.08, 15:10 Mam dokaldnie takie same spostrzezenia. Najlepszy jest fragment "Problem z karmieniem naturalnym = butla". co ciekawsze, wiekszosc szpitali ( nie tylko w Polsce ) bardzo wspiera akcje propagowania karmienia piersia i co ??? Czcze przechwalki, bo juz pierwszego dnia pobytu na poloznictwie, dostalam walizeczke z probkami produktow dla dzieci, z czego chyba polowe stanowily ulotki informacyjne na temat mieszanek. Co wiecej, Maly w drugiej dobie po urodzeniu dostal "skrajnego cycoholizmu" - bez kozery, wisial 24 h na cycu, wiec polozna od razu poradzila butle. Podziekowalam. Po to jest wybor, zeby wybrac. Odpowiedz Link Zgłoś
dalloway Re: List mam butelkowych 08.05.08, 22:10 Nie bardzo wierzę w ten terror, może poza oddziałami położniczymi. Ja po wielu przejściach z karmieniem mega-alergika wiem, że najpowszechniejszą radą lekarzy, od tych z przychodni poz, po utytułowanych specjalistów z klinik jest: daj butelkę. Złota rada, która z mijsca rozwiąże Ci problem zielonych kup, wysypek, niskich przyrostów, anemii, a także zapewni życie jak w bajce i ogólną szczęsliwość... Mam mnóstwo koleżanek w swoim wieku, które nie karmia lub karmiły bardzo krótko - nie słyszałam, żeby narzekały na jakies piętnowanie. To raczej na mnie patrzą z lekkim politowaniem, że sie tak uwzięłam jak głupia, a przecież im nawet lekarz/położna tak doradzili. Nie każdy ma tyle ochoty i samozaparcia, żeby poczytać ksiązki, gazetki, internet i dowiedziec sie czegoś o karmieniu piersia, a jak sie nie jest dokształconym, to się w absurdalne rady co głupszych lekarzy i położnych wierzy (jedna z moich znajomych nie karmi, bo sama jest uczulona na mleko, a jak matka nie pije mleka, to i mleka nie wyprodukuje... sama tego nie wymyśliła). Jesli chodzi o informację, to aż sobie weszłam na strony internetowe - owszem, trzeba kliknąć, że się ma uprawnienia, do przeglądania strony, ale nic ani nikt tego nie weryfikuje. Info jest identyczne, jak o mlekach następnych. Jak ktos jest tak mało zaradny, że nie umie sobie w necie znaleźć paru informacji, o mleku, którym karmi swoje dziecko, to chyba rzeczywiście musi się czuć w tym świecie nieco zagubiony... Odpowiedz Link Zgłoś
midla Re: List mam butelkowych 09.05.08, 09:30 Mi się wydaje, że to naturalne, że mamy butelkowe są tak „przeczulone” - wiele z nich przegrało walkę o pokarm, często dramatyczną. A że naszym lekarzom i położnym brakuje taktu, to znana sprawa. Chociaż jak weszłam teraz na forum KP i przeczytałam pierwszy z brzegu post na temat rezygnacji z karmienia piersią, to się wk... - no bo okazało się, że wiele z nich nie karmi, ponieważ się boi, że jej piersi obwisną. I tak ci kiedyś kochana obwisną, a że trochę wcześniej niż później, to co za różnica ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: List mam butelkowych 09.05.08, 10:43 midla napisała: > Mi się wydaje, że to naturalne, że mamy butelkowe są > tak „przeczulone” - wiele z nich przegrało walkę o pokarm, często > dramatyczną. A co smutniejsze, z tego co czytam, w 9o procentach przypadków ta walka była do wygrania (i to zwykle bez jakich strasznych poświęceń, większych) gdyby tylko matka miała prawdziwe informacje, kompetentą pomoc i nie była od początku de facto sabotowana (butla w szpitalu itp). Odpowiedz Link Zgłoś
oldzinka Re: List mam butelkowych 09.05.08, 11:19 Jak na moje oko to ten list jest trochę podrasowany przez jakąś panią dziennikarkę, aby wydawał się bardziej dramatyczny i przez to ciekawszy. Problem na pewno istnieje, ale tak jak tu piszą dziewczyny, odwrotna sytuacja też nie jest rzadkością. Co do lekarzy i położnych to wszyscy wiedzą jak jest, na zmianę nastawienia do pacjenta trzeba jeszcze długo czekać. No i moim zdaniem nawet jak ktoś karmi butelką, to nie powinien czuć się zaszczuty czy poniżony tylko dlatego, że ktoś spyta czy karmi piersią. Nie karmię i tyle. A problem raczej tkwi w uczuciach i emocjach jakie to wywołuje. Faktem jest, że każdy karmi swoje dziecko jak może i uważa za najlepsze, a promocja karmienia piersią jest potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
india78 Re: List mam butelkowych 12.05.08, 00:27 kaeira napisała: > A co smutniejsze, z tego co czytam, w 9o procentach przypadków ta walka była do > wygrania (i to zwykle bez jakich strasznych poświęceń, większych) gdyby tylko > matka miała prawdziwe informacje, kompetentą pomoc i nie była od początku de > facto sabotowana (butla w szpitalu itp). Często mam takie samo odczucie:( Odpowiedz Link Zgłoś
p.o.v Re: List mam butelkowych 09.05.08, 11:52 Hm terror...to ja może przytoczę takie tematy na forum dotyczącycm macierzyństwa. Pojawiają się one często, mam ochotę odpisac, ale po chwili ręce mi opadają f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3595810 f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3738604 aha, ciekawe dlaczego faktycznie tak mało kobiet karmi piersią, skoro taki TERROR PIERSIOWY panuje... Odpowiedz Link Zgłoś
lady_of_avalon Re: List mam butelkowych 09.05.08, 13:50 Rozwalił mnie jeden z komentarzy mam butelkowych pod listem: "Pozwólmy karmic mamom tak jak im instynkt podpowiada" Do czego nasza cywilizacja doprowadziła, żeby kobietom zgodne z instynktem i naturalne wydawało sie karminie butelką???? Co do szacunku którego mamy butelkowe dla siebie żądają: Osobiście jestem pełna szacunku i podziwu dla mam butelkowych, które walczyły o laktację i z rónych przyczyn im się to nie udało. I to nawet większy szacunek mam dla takich kobiet niż dla tych , które co prawda karmią piersią ,ale łatwo im to przyszło i czesto nie doceniają tego co mają. Natomiast nie rozumiem z jakiej racji mam szanować decyzje matek, które nie chcą karmić dziecka dla własego widzi-mi-się (bo to obrzydliwe, bo mi piersi sflaczeją, piersi są do seksu a nie do kramienia itp). Co mam niby w takim przypadku szanować?? Egoizm i głupotę??? Nie ma mowy! Odpowiedz Link Zgłoś
sabciass Re: List mam butelkowych 09.05.08, 15:28 > f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3595810 > f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3738604 Ło matko! Toż to się czyta jak jakiś dobry triller. Masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
india78 Re: List mam butelkowych 12.05.08, 00:20 > Hm terror...to ja może przytoczę takie tematy na forum dotyczącycm > macierzyństwa. Pojawiają się one często, mam ochotę odpisac, ale po > chwili ręce mi opadają > f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3595810 > f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3738604 Mi też ręce opadły po kilku pierwszych postach:( Jestem strasznym dziwadłem. Karmilam dwa lata...i moje piersi wyglądają dobrze. Szkoda, że dziewczyna pisząca o "wyciągniętym" biuście nie wiedziała że największe zmiany w wyglądzie piersi zachodzą w czasie ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
joana.mz Re: List mam butelkowych 09.05.08, 13:58 A ja myślę, że faktycznie tym kobietom należy się szacunek. I mają prawo pisać taki list. Rozumiem je doskonale. Ja po pierwszym porodzie w szpitalu też przeżyłam wiele nieprzyjemnych chwil. I nie chodzi o to, że nie chciałam karmić. Chciałam ale nie potrafiłam. W szpitalu nie uzyskałam żadnej pomocy, każda położna mówiła co innego. Po pierwsze usłyszałam, że mam zbyt płaskie brodawki i o ich wyciąganiu poeinnam myśleć już w ciąży a nie teraz "się obudziłam". Pozatym odmówiono mi butli dla małej jak o nią prosiłam. Na oddziale była też dziewczyna która nie mogła karmić ze względu na leki które przyjmowała. Jej też się "oberwało" od personelu. Nie karmiłam mojej córki (udało mi się ściągać przez ok 3 tyg), ale wtedy nieźle oberwała też moja psychika. Nie lubię skrajności, uważam, że personel szpitala owszem powinien informować o najlepszej metodzie karmienia dla naszych dzieci, ale nie w taki. Przecież można normalnie, po ludzku... Odpowiedz Link Zgłoś
tiga76 Re: List mam butelkowych 09.05.08, 22:25 Mnie wkurzają dziewczyny, które rezygnują z karmienia piersią zanim nawet tego spróbują. Nie bo nie, bez jakichkolwiek powodów. Bo one wolą butelki...Czasem usiłuję się podpytać o powód, ale nie dostaję sensownej odpowiedzi. Rozumiem kobiety które próbowały i im nie wyszło. Ale nie rozumiem tych, co nawet nie spróbowały. Z drugiej strony dowiedzialam się niedawno, że znajomej lekarz kazał odstawić dziecko z powodu żółtaczki. I niestety go posłuchała. Szkoda że jej nie poinformował, że to tylko na kilka dni :( Straciła szansę na karmienie piersią. Niestety nie każdy jest oczytany, ma dostęp do internetu i odpowiednią wiedzę. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: List mam butelkowych 11.05.08, 14:24 Co prawda nie przeżyłam tego tak straszliwie aby pisać list do gazety, ale osobiście akurat doznałam terroru butelkowego. I to od osób, które według mam butelkowych terroryzują laktacyjnie. Może więc to kwestia przypadku/okolicy/punktu widzenia? Córkę karmiłam piersią, bez żadnych probemów, w szpitalu w miarę możliwości mi pomagano - chociaż o pozycji do karmienia, która pozwoliła się skończyć kolkom dowiedziałam się dopiero z "Dziecka" - merci :) Kiedy urodziłam Kacpra, już następnego dnia rano przyniesiono nam butelkę - bo dużo stracił na wadze. Ciekawe jak miał nie stracić, skoro cztery razy oddał smółkę. W międzyczasie podsysał sobie siarę, nie płakał i miał się świetnie. Przez trzy dni nasyłano na mnie i koleżankę z łóżka obok wszelkiej maści pielęgniarki i lekarzy, którzy usiłowali zmusić mnie do dokarmiania zdrowego, niepłaczącego, spokojnego dziecka. Przy każdym ważeniu było sykanie, kręcenie głową i pełne oburzenia komentarze, że głodzę dziecko. Musiałam podpisać OŚWIADCZENIE, że odmawiam dokarmiania mieszanką. W drugim dniu po południu pojawił się pokarm, mały sobie podjadł wieczorem i w ciągu nocy, rano okazało się, że waga zadowala ważących i nie ma problemu z wyjściem do domu. Ale ja, oraz dziewczyna, która leżała ze mną na sali (sytuacja podobna, też na piśmie musiała odmówić dokarmiania), miałyśmy już doświadczenia z karmieniem. Inne osoby, dziewczyny popłakujące na korytarzu, w innych salach, tego nie wiedziały - wbito im do głowy, że nie mają pokarmu, nie są w stanie wykarmić dziecka, że butelka jest niezbędna. Wmówiono im, że nie dadzą rady i rzeczywiście sobie nie poradziły - nie mogąc przeskoczyć blokady psychicznej, "samozaszufladkowania się". Gdyby to była jedna na ileś tam rodzących w tym okresie - nie, znakomita większość, według personelu szpitala, "nie miała pokarmu". I to właśnie nazwałabym terrorem butelkowym, który jest bardzo krzywdzący, świadczący o niewiedzy, ignorancji i bezmyślności niektórych "doradców". Bo czasamai na "niemożność karmienia" i "brak pokarmu" naprawdę nie jest prawdą - jestem tego przykładem. Odpowiedz Link Zgłoś
mpogus Re: List mam butelkowych 11.05.08, 16:20 Zgadzam się!! to że wiele matek karmiących teraz butelką czuje się zaszczute jest konsekwencją pierwotnego terroru butelkowego, no i ich rozgoryczenie jest duże i wszystko się samo nakręca. Jak urodziłam syna (cc-ułożenie pośladkowe), to od początku już słyszałam,że nie mam mleka i że to po cc, i że mały jest głodny. Nasyłali też na mnie wszystkich po kolei, w końcu nasłali pediatrę , który powiedział, że z powodu na niski cukier ( 38, norma 40)trzeba małemu odłączyć glukozę i dać mieszankę no i dali, pomimo mojego płaczu, że nie chce.Dostawał przez 2 co któreś karmienie-chociaż mądre dziecko zjadał tylko trochę . Całe szczęście w domu wiedziałam co mam robić, podawałam moje mleko strzykawką bo mały na początku średnio ssał, dostawiałam i dostawiałam i po 1,5 dnia zaczął pięknie jeść i przybrał około 1700 w pierwszych 5 tyg. W szpitalach ogólnie jest terror bo traktują człowieka jak cielę , które nie wie czego chce. Jak się sprzeciwiałam dokarmianiu to się dowiedziałam, że nauczycielka(pracuje w szkole) chce ich pouczać , a oni wiedzą co robić. Tak naprawde należałoby stworzyć taki sam w wymowie list właśnie o terrorze butelkowym, aha...3 lekarzy już mi go odstawiało od piersi, bo miał długo żółtaczkę no i dostał wysypki, ohh żebym posłuchała... Odpowiedz Link Zgłoś
marcelina4 Re: List mam butelkowych 11.05.08, 18:24 Dziewczyny, wybaczcie, ale jestescie niesprawiedliwe, niby wszyscy są za tolerancja, a z waszych postów wyziewa pogarda dla matek karmiacych butelką, że niby one gorsze, wyrodne matki dlaczego? ja sama jestem przykładem własnie tej, która przegrała walkę o karmienie piersią, walczyłam o odbudowanie laktacji dwa miesiące, wypiłam hetolitry herbatek na laktację, spędziłam długie godziny z laktatorem i z dzieckiem przy piersi, a mimo to nie udało się i choć z całego serca chciałam karmić naturalnie ( może nawet za bardzo , to nie wyszło, możecie powiedzieć, że łatwo sie poddałam, ale ja już psychicznie nie mogłam znieść tej sytuacji, moje życie kręciło się wokół laktatora, a nie wokół mojego dziecka, straciłam radość z macierzyństwa, bo moje piersi odmowiły mi posłuszeństwa, efektem tego jest trwajace do dziś załamanie, bo musiałam podać dziecku butelkę bo nie było innego wyjścia, mówi się, że szczęśliwa matka, to również szczęśliwe dziecko, dlaczego zatem kobiety karmiące butelką są potępiane? jakim sposobem mają czuć się szczęśliwymi matkami, jeżeli na każdym kroku spotykają się z pogardliwymi uwagami na temat butelkowych matek? pozwólmy każdej matce wychowywać dziecko zgodnie z wlasnym sumieniem i nie pogardzajmy innymi, dlatego, że nie są tacy jakimi my sami jestesmy pozdrawiam wszystkie Mamy karmiące piersią - bardzo żałuję, że ja już nie należe do Waszego grona Odpowiedz Link Zgłoś
mpogus Re: List mam butelkowych 11.05.08, 20:35 W żadnym z powyższych postów nikt nie wyraził pogardy, była tylko mowa o kobietach, którym szkoda swoich piersi dla dzieci. Karmienie piersią jest bardzo ważne, ale miłość jest ważniejsza , pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: List mam butelkowych 11.05.08, 23:55 Marcelina, nie uogolniaj, proszę. Chyba tylko ktoś niespełna rozumu mógłby mieć pretensje do matki, która chce karmić, ale z jakichś przyczyn nie może. Inną sprawą jest niekarmienie z załozenia w stylu "jestem w 25 tygodniu ciaży, jak by tu nie karmić" - ale tego oceniać (na forum) nie zamierzam. Ja mówię o tym, co się dzieje w niektórych szpitalach - o _wmawianiu_ kobietom, że nie mogą karmić/nie mają pokarmu/mają niezahartowane brodawki itp. I to jest świństwo w stosunku do nich i ich dzieci. To właśnie nazywam terrorem butelkowym. Albo wprost - głupotą. Co do pytań i czepiania się - przeszłam swoje z pytaniami przez kilka lat: JESZCZE karmisz?! - więc jestem w staie zrozumieć, że ktoś jest uczulony na pytanie: karmisz BUTELKĄ?! Ale tak po prostu jest - trzeba się opancerzyć na pewne sprawy i tyle. I nie brać do siebie każdego pytania, które wcale nie musi mieć w podtekście złej oceny. Odpowiedz Link Zgłoś
suzielu Re: List mam butelkowych 12.05.08, 09:41 -"Chociaż jak weszłam teraz na forum KP i przeczytałam pierwszy z brzegu post na temat rezygnacji z karmienia piersią, to się wk... - no bo okazało się, że wiele z nich nie karmi, ponieważ się boi, że jej piersi obwisną. I tak ci kiedyś kochana obwisną, a że trochę wcześniej niż później, to co za różnica ;-)" :)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
yoku Re: List mam butelkowych 12.05.08, 11:58 "Wiele z nas wbrew tezie, jakoby każda matka mogła wykarmić własne dziecko, nie było w stanie dać maleństwu naturalnego pokarmu. Przyczyny były różne - brak wystarczającej ilości pokarmu, choroba, przyjmowanie leków, operacja piersi, czasem wewnętrzna psychiczna blokada." a potem "To zaczyna się już w szpitalu położniczym, gdzie ktoś, kto karmić nie może, poddawany jest serii upokarzających prób zmuszania do karmienia. Musi wysłuchiwać komentarzy personelu medycznego." dla mnie to niespójne bo jak to w końcu jest z tymi mamami butelkowymi? niby chciały karmić ale nie mogły a potem piszą, ze już po porodzie były upokarzane w szpitalu nakłanianiem do karmienia... to w końcu chciały czy nie chciały, bo jak ktoś chce karmić to chyba powinien doceniać i szanowac uwagi bardziej doświadczonego personelu medycznego w tym temacie a nie traktować ich wysiłku jako upokoarzanie? a jak idą do ginekologa z infekcją to też czują się upokorzone włożeniem do pochwy wziernika? i skąd taka matka-pierworódka "upokarzana już w szpitalu położniczym" wie, że nie może karmić? Odpowiedz Link Zgłoś
myally Re: List mam butelkowych 12.05.08, 22:31 Dziewczyny jestem mamą dwójeczki malców (choć ten jeden "malec" ma już 7 lat ;)).Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 19 lat sn,przyznaję że bardzo chciałam karmić piersią ale ogarniał mnie ciągły lęk o to,ze moja córcia jest głodna(nikt nie poinformował mnie,że ciągłe ssanie maluszka to po prostu chęć bliskości z mamą,poczucia ciepła,spokoju i bezpieczeństwa a nie głodu).Nawet zapewnienia lekarki,ze mała ładnie przybiera na wadze nie trafiały do mnie. Do tego ciągłe utrzymywanie teściowej,ze przy tak małym biuście nie dam rady wykarmić małej,dogadywania i ciągłe rady ze strony rodziny,gdzie najwiecej do powiedzenia na temat karmienia piersią Odpowiedz Link Zgłoś
myally Re: List mam butelkowych 12.05.08, 22:35 które nie miały z tym styczności,wykańczały mnie. Czułam,ze wszystko robię źle,że moje mleczko które miało byc źródłem siły i zdrowia dla córeczki-szkodzi jej.Po każdym karmieniu odciągałam pokarm i zapisywałam ile "zostało" mleczka w piersi a potem porównywałam przy kolejnych karmieniach.Kiedy wydawało mi się,ze mam mniej pokarmu dostawałam prawdziwych histerii ze strachu o córkę.Miałam dosć słuchania tego,ze może źle przystawiam dziecko do piersi,że moje mleko jest na pewno za chude(moja teściowa jednak jest boska ale wtedy byłam tak głupiutka,ze w to wierzyłam)itp Wytrzymałam w takim stresie 3 miesiące aż w końcu zaczęłam zastępować córce stopniowo posiłki "piersiowe" butelkowymi. Uwierzcie mi,ze wtedy nie żałowałam tego bo wierzyłam,ze robię dobrze swojemu dziecku....czasem brakowało mi tylko ciepła maleńkiej wtulonej w moją pierś... Od tamtej pory nie miałam obaw o "niedożywienie" Julki,została nam jednak pamiątka w postaci...alergii pokarmowej,nie wiem jaki wpływ miało na wystąpienie jej u córci ale patrząc pod kątem drugiego dziecka i sposobu jego karmienia....spory. Drugie dziecko urodziłam 6 lat później i mimo,że miałam cc a po nim ogromne problemy z karmieniem synka to stwierdziłam,ze tym razem nie poddam się,może dlatego że byłąm starsza i mądrzejsza ;)) Owszem nie było mi łatwo,zanim popłynęła "rzeka pełna mleka" przeżywałam chwile zwątpienia ale wtedy zawsze myślałam sobie-CHCĘ DAĆ SYNKOWI TO CZEGO PRZEZ WŁASNĄ SŁABOŚĆ NIE DAŁAM CÓRCE i udało się :)) Dziś mój mały chłopczyk ma 20 miesięcy i mimo iż uwielbia jeść wszystkie potrawy to wciąż mamusine mleczko-choćby na popicie-to coś bez czego nie moze się obejść a ja cieszę się niepowtarzalną bliskością z synkiem jaką zapewniło mi karmienie piersią.To zdrowy,silny chłop i o żadnych alergiach,czy chorobach mowy nie ma- naprawdę choruje niesamowicie rzadko. Dlatego przyznam rację dziewczyną-rozgrzeszam mamy,które nie mogą karmić z przyczyn nie zależnych od nich,choroba,leki itp ale w żadnym razie nie zrozumiem mam,które rezygnują z karmienia bo nie chcą,bo zniszczą piersi,bo to jest niewygodne czy nieestetyczne,nie rozgrzeszam nawet siebie sprzed kilku lat...mogłam wykarmić córkę,zabrakło wiary we własne siły Nigdy dla mnie mama butelkowa,podobnie jak mama po cc,nie była w żadnym razie gorszą mamą jednak nie da sie ukryć,że czasami mamy butelkowe tracą na własne życzenie coś...niesamowitego...coś co nie trafia się na codzień ;)) Za ok 4 miesiące planuję zakończyć karmienie i wiem,ze będzie mi tak samo cięzko jak synkowi...a moze nawet troszkę ciężej ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
a.g.r.e.s.t Re: List mam butelkowych 12.05.08, 23:15 Bardzo to ładne. Jakoś mnie ujęło za serce. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
midla myally :-) 13.05.08, 08:34 Proszę, „rozgrzesz” się jednak :-) Brakowało ci wiedzy i doświadczenia, a na to niewiele można poradzić, jak się rodzi pierwsze dziecko, szczególnie, gdy wokół wmawiają ci głupoty. Granica między tymi, którym udało się „wygrać walkę” o karmienie, a tymi, które ją „przegrały”, jest naprawdę cienka. Myślę, że każda z nas, która miała na początku kłopoty, wielokrotnie była o krok od poddania się. Ja już nawet zrobiłam zapasy mleka w proszku, ale - paradoksalnie - świadomość, że je mam w domu, jakby co, wystarczyła i nigdy go nie podałam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
katia8 Re: myally :-) 13.05.08, 22:49 Mi w trudnych chwilach wystarczyła jedna butelka mojego wcześniej odciągniętego mleka. Taki bufor bezpieczeństwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
p.o.v zapraszam na kolejny wątek 13.05.08, 09:44 f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3744229 nie ma to jak tolerancja wobec piersiowych mam... Odpowiedz Link Zgłoś
akaef Re: zapraszam na kolejny wątek 14.05.08, 01:23 No mną to najbardziej wstrząsnęła wypowiedź pana doktora: "Niewiele po prostu nie chce karmić, a i one mają do tego prawo". Co to znaczy mają prawo? To po cholerę dzieci rodzą? Jak to napisała gdzieś ktoraś z mam: urodziłam, mam cycki, to karmię, bo tak jesteśmy skonstruowane. A jeśli takie mamy z założenia wykluczające karmienie piersią nie chcą nawet spróbować, bo im biust obwiśnie/chłop znielubi/uwiązane będą/bo to nieestetyczne i obrzydliwe/bo butla wygodniejsza... itd. to niech sobie lalkę Barbie kupią i zaspokoją potrzebę posiadania "dziecka". A nie pierdoły wypisują w naciąganych listach do redakcji. PS. Wśród moich znajomych nigdy nie spotakałam matki, która NIE MOGŁA karmić piersią. Były tylko takie, które karmiły, albo takie, ktore NIE CHCIAŁY karmić i od razu dawały butlę. Odpowiedz Link Zgłoś
mpogus tabletka na nie-laktację 14.05.08, 08:29 Mnie to włosy stają dęba , jak czytam np." Jaki lek mam przyjąć od razu po porodzie żeby laktacja nie wystąpiła?" Dla mnie karmienie jest czymś naturalnie postępującym po porodzie. Niedługo może będą chciały mieć własne dziecko, ale poproszą o receptę na nie-bycie w ciąży, Założenie " nie chcę karmić , bo nie" pokazuje tylko jak dana matka jest niedojrzała do swej roli...., no a mieszanki nas zalewają , a lekarze na wszystko je zalecają Odpowiedz Link Zgłoś
kra123snal Re: zapraszam na kolejny wątek 14.05.08, 19:20 Jak mogły Cię zbulwersować słowa, że kobieta ma do czegoś prawo? Ty masz prawo do karmienia piersią inne mają prawo do karmienia butelką! Taka dyskusja ze świętym oburzeniem miała pewnie miejsce kiedy sufrażystki walczyły o nasze prawa wyborcze. Tego tyczy się też współczesny feminizm - żeby kobiety miały prawo wyboru. To jest chore, że wykazujecie aż tak skrajny krytycyzm. Macierzyństwa nie definiuje się poprzez sposób urodzenia (taki sam ton jest w dyskusjach cc kontra sn-chociaż w Polsce to bardziej poród pochwowy, niż naturalny), ani tym bardziej poprzez sposób karmienia. Tu chodzi o miłość do dziecka, o wprowadzanie dziecka w świat i towarzyszenie mu przy tym. Właściwie o bezgraniczną i bezwarunkową miłość. Co z tego, że kobieta karmi dziecko piersią, jeżeli je np. bije? Sprowadzacie same siebie do roli przedmiotu służącego dziecku. A ojciec jest gdzieś w tym jeszcze? Dziecko ma dwoje rodziców, a zawsze według Was jest winna matka (tak, ona ma piersi, ale wsparcie najbliższej osoby jest równie ważne. Może to tatuś namawia do butelki?) To wszystko jest jakieś chore! Matka zniechęcona do karmienia piersią na pewno będzie gorszą matką niż butelkowa! Należy uszanować wybór każdej kobiety! Ja z powodu karmienia piersią nie jestem jakoś szczególnie gloryfikowana i może na tym samym poziomie powinno się traktować matki butelkowe (właściwie rodziców butelkowych) zamiast ciągłego gnojenia. A tak z innej beczki: śmieszne jest mówienie o niedojrzałosci do macierzyństwa przy niemal całkowitym zakazie aborcji i ograniczonym dostępie do antykoncepcji. To prawda: niektóre kobiety są nieprzygotowane do macierzyństwa, ale co ma do tego karmienie? Lepiej zastanówcie się dlaczego oczekujecie od innych kobiet heroizmu, poświęcenia i zmuszacie je do samouprzedmiotowienia! Jeżeli definiujecie swoje macierzyństwo poprzez laktację, to Wasz wybór. Inni mają inne mozliwości i swoje sposoby definiowania. I doprawdy - trochę samokrytycyzmu! "Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem" Odpowiedz Link Zgłoś
akaef Re: zapraszam na kolejny wątek 14.05.08, 21:28 > Lepiej zastanówcie się dlaczego oczekujecie od innych kobiet > heroizmu, poświęcenia i zmuszacie je do samouprzedmiotowienia! Nic dodać, nic ująć. Jeśli kobiety naturalną, fizjologiczną wręcz czynność jaką jest karmienie piersią będą sprowadzać do poziomu > heroizmu, poświęcenia i samouprzedmiotowienia, to nic dziwnego, że część ludzkości tzw. "cywilizowana" (z tzw. "wyemancypowanymi" kobietami), gdzie te straszne poglądy się szerzą, karleje i powoli znika... Pozostaną Azjaci i Afrykańczycy. No i Eskimosi jeszcze - tam też kobiety karmią piersią... a dzieci nie mają alergii i skaz białkowych :))) A co do cytatów, to wolę: "Na barykady, ludu karmiący (ups, sorry, "roboczy")!!!" To bardziej pasuje do sufrażystek :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kra123snal Re: zapraszam na kolejny wątek 15.05.08, 15:04 Wobec rozwoju cywilizacyjnego każda z nas ma wybór. Czasami karmienie piersią wymaga heroizmu (walka z bólem, popękanymi brodawkami, o samą laktację), poświęcenia (np. przy wszelkich dietach, czy prozaiczym pozostawaniu w domu czekając na żądanie) a w Waszym przypadku i uprzedmiotowienia (jako ludzie mamy swoje potrzeby związane chociażby z funkcjami myślowymi mózgu, tzw. rozwój intelektualny, Wy zacietrzewione w swoim światku zapominacie o nich w imię dobra dziecka. Dobrze dla dziecka chcą też osoby karmiące mlekiem modyfikowanym). Sprowadzacie się do roli zwierząt, samic, które muszą wykarmić swoje młode. Każda inna samica niepodejmująca tej samej czynności wynocha z jamy. Tu nie chodzi o nic innego, jak o szacunek dla cudzych wyborów. Różnimy się od siebie i różny mamy stosunek do swojego ciała. A co do fizjologii i natury: pomimo tego, że naturalnym i fizjologicznym jest wydalanie, nie chciałabym, aby powszechnym się stało załatwianie się w miejscach publicznych (co niestety wielu facetów robi). Powracając do tematu, fizjologia i fizyczność w przypadku ludzi jest nieoderwalna od psychiki i rozumu. Każdy ma swoje odczucia i inny sposób przyjmowania argumentacji. Co do innych kontynentów, to tam znowu śmiertelność okołoporodowa jest o wiele wyzsza, a później dostęp do opieki lekarskiej (może alergicy giną zgodnie z prawem dżungli :) - kretyński pomysł, jak Twój argument) a poza tym jest to argument na poziomie "nie martw się, dzieci z Afryki mają gorzej". Łączy nas tylko to, że praprzodek rasy kaukazkiej wywędrował z Afryki. Żyj i daj żyć innym. Mamy równy dostęp do wiedzy i niech każdy dokonuje własnych wyborów, bez posądzania o krzywdzenie dziecka. Skąd się bierze to przekonanie, że wszystko co robicie jest jedynie słuszne (przywodzi mi to na myśl wątki o narzucających swoją wolę w wychowaniu wnuków teściowych). Bardzo mnie ciekawi, do jakiego wieku według Was powinno się karmić piersią, aby nie być wyrodną matką? Odpowiedz Link Zgłoś
a.g.r.e.s.t Re: zapraszam na kolejny wątek 15.05.08, 19:57 A jednak karmienie piersią jest obiektywnie lepsze dla dziecka niż butelka. Oczywiście mleko modyfikowane jest wystarczająco dobre i wiadomo, że dzieci wychowane na butli są tak samo kochane i zadbane. Całe pokolenia tak wychowano. Jednak pokarm ludzki jest najlepszy dla człowieka, choćby ze względu na przeciwciała, które zapewniamy dziecku do 6. miesiąca. A jesli się kogoś kocha, to przeważnie wymaga to wysiłku i rezygnowania z własnych potrzeb i ten, kto kocha, nie uważa tego za heroizm. Również mamy butelkowe poswięcajją dzieciom swój czas, siły, wypoczynek itd. Nie widzę tu specjalnych różnic. Co do bycia na zawołanie, to można przecież pokarm odciągać. Zresztą, dla mnie wyparzanie butli, szykowanie miszanki w nocy, pamiętanie, żeby ją zabrać ze sobą byłoby trudniejsze. I nie rozumiem, dlaczego przez karmienie piersią miałabym zapominać o swoim rozwoju intelektualnym. Porównanie karmienia jako czynnosci fizjologicznej do wydalania jest moim zdaniem nietrafione. Naturalną analogią jest tu inna czynność fizjologiczna, mianowicie jedzenie, które w naszej kulturze ma konotacje pozytywne, czasem nawet ociera się o sacrum. Odpowiedz Link Zgłoś
kra123snal Re: zapraszam na kolejny wątek 15.05.08, 22:40 > A jednak karmienie piersią jest obiektywnie lepsze dla dziecka niż > butelka. Oczywiście mleko modyfikowane jest wystarczająco dobre i > wiadomo, że dzieci wychowane na butli są tak samo kochane i zadbane. > Całe pokolenia tak wychowano. Jednak pokarm ludzki jest najlepszy > dla człowieka, choćby ze względu na przeciwciała, które zapewniamy > dziecku do 6. miesiąca. > > A jesli się kogoś kocha, to przeważnie wymaga to wysiłku i > rezygnowania z własnych potrzeb i ten, kto kocha, nie uważa tego za > heroizm. Również mamy butelkowe poswięcajją dzieciom swój czas, > siły, wypoczynek itd. Nie widzę tu specjalnych różnic. Co do bycia > na zawołanie, to można przecież pokarm odciągać. Zresztą, dla mnie > wyparzanie butli, szykowanie miszanki w nocy, pamiętanie, żeby ją > zabrać ze sobą byłoby trudniejsze. I tu się zgadzamy. Jedyna różnica jest taka, że nie każdy może odciągnąć tyle mleka, żeby dziecku wystarczyło. > I nie rozumiem, dlaczego przez karmienie piersią miałabym zapominać > o swoim rozwoju intelektualnym. Nie miałam tego na myśli, bo sama bym siebie uprzedmiotowiła (karmię piersią) w znaczeniu w jakim pisałam. Chodziło mi o to, że każdy wykazuje pewne funkcje myślowe jako człowiek i wykorzystuje je dokonując własnych wyborów. Argumentacja, która tu padła o fizjologii i naturze nakazywałaby zaprzepaszczenie dokonań ewolucji dla naszego sposobu postrzegania świata w imię jedynej słusznej idei. Chodziło mi w głównej mierze, że zacietrzewienie zaślepia, nie pozwala na zrozumienie cudzych wyborów, czasami wystarczy trochę empatii, a czasami przecież nie trzeba rozumieć, ale należy szanować. Tutaj tego nie ma. Jak zwierzęta odrzucające odmieńca ze stada. > Porównanie karmienia jako czynnosci fizjologicznej do wydalania jest > moim zdaniem nietrafione. Naturalną analogią jest tu inna czynność > fizjologiczna, mianowicie jedzenie, które w naszej kulturze ma > konotacje pozytywne, czasem nawet ociera się o sacrum. To fizjologia i to fizjologia. Porównanie jak najbardziej trafione, bo chodziło o zdarzenia FIZJOLOGICZNE i tylko w tym znaczeniu jest to porównanie. Karmienie piersią i jedzenie, to nie porównanie, a zależność. Jedna osoba karmi, więc druga je. W porównaniu tych dwóch czynności (karmienie i wydalanie) chciałam pokazac rozdźwięk między różnymi czynnościami fizjologicznymi i ich przyjmowaniu w naszym ucywilizowanym świecie. To też jest fizjologia i natura, ale jakoś tak ukryta i nikt nie krzyczy, aby "wyszło na salony". Generalnie chciałabym abyśmy wszyscy żyli w poszanowaniu cudzych wyborów, chociażby dla nas były nie wiadomo jak kretyńskie. Do niektórych kobiet żadna argumentacja nie trafi wobec widma biustu do pasa. Co się dziwić, kult piękna. A tak na koniec przyszło mi do głowy, że naturalnym jest/było poswięcenie się dziecku. Tylko, że naturalne jest/było to, że samiec zapłodnił i szedł dalej. Obecnie kobiety (niestety bardzo dużo) wychodzą z założenia, że lepszy jakiś facet niż żaden i w ten sposób ich byt jest definiowany. Może to Wam uzmysłowi, dlaczego czasami obwisłe piersi lub raczej brak takowych jest tak ważny. Czasami trzeba pomyśleć lub wczuć się w czyjąś postac, zwykła empatia... A czasami coś co Wam się w głowie nie mieści, odczuwanie zwykłego wstrętu do karmienia. Irracjonalny wstręt, ale uniemożliwiający tę czynność. Można się brzydzić szczura, można też ze wstrętem myśleć o małym ssaku przy piersi (brak zrozumienia i nakłanianie do karmienia w tym przypadku zmusza niejako do heroizmu walki z lękami. Terapia może trwać latami w przypadku szczura a przy karmieniu oczekuje się cudownego uleczenia). Szanujmy wybory innych. Odpowiedz Link Zgłoś
wilczycam Re: zapraszam na kolejny wątek 14.05.08, 09:53 Cóż.....siedzą baby w domu i nie maja co robić to właża na forum i "wymieniają poglądy"...a tak naprawdę ta dyskusja co jest lepsze: karmienie naturalne czy karmienie sztuczne jest idiotyczna. Dla każdego co innego będzie lepsze. A najlepsza jest zdrowa psychika mamy i jeśli jej to załatwia karmienie butlą to super a jeśli karmienie piersią to tez super. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia5583 Re: zapraszam na kolejny wątek 15.05.08, 21:16 Moja znajoma na wieść że nadal (3miesiące) karmię synka piersią, zapytała czy nie mogę małego karmić normalnie? Że moje mleko jest nienormalne?? Odpowiedz Link Zgłoś
patrilla Re: zapraszam na kolejny wątek 17.05.08, 08:51 ta i to dobre i to tylko wiedza na temat zalet i wad karmienia maleńka u nas i zauważyłam że ludzie w tym także ci mający być kompetentni popadają w skrajności i faktycznie fanatyzują, a to za piersią, a to za butlą ... mnie to na początku sprawiało wiele trudności i byłam rozdarta i niepewna, ale udało się wybrać właściwą drogę dla nas :) ale powiem Wam że ludzie stają sie coraz bardziej leniwi i egoistyczni, też jestem leniwa i egoistyczna ale nie na tyle by poddać sie bez walki i wlulić butle (a tak abstrahując to wcale też nie jest takei łatwe ;)) Odpowiedz Link Zgłoś