maeve_binchy
03.07.08, 15:41
Niestety mam ogromny problem: synek ma kilka dni, w szpitalu byl dokarmiany,
bo nie mialam w ogole pokarmu (pare kropli siary, ktora zlizywal sporadycznie)
Polozne kazaly mi go przystawiac jak najczesciej, zeby pobudzic laktacje -
maly sie prezyl, wypluwal brodawke, krzyczal. Laktacje pobudzilam laktatorem
(dzis pierwszy dzien, kiedy cos naprawde leci) - maly troche ssie, ale
doslownie minute i to przez nakladki, poleci mu odrobina, a on jest
niecierpliwy i nie chce ssac dalej, tylko znow wpada w histerie.
Dzis odciagnelam pokarm, zeby chociaz z butelki zjadl moj, a nie sztuczny,
przed butelka/ po/ w polowie probuje go karmic piersia z efektem opisanym powyzej.
Czy mam go "terroryzowac" i na sile przystawiac b. czesto (a'propos - spi duzo
i sam sie budzi co 3-4 godziny), budzac go pomiedzy posilkami, czy nawet taka
minuta przy piersi cos da? Juz sama nie wiem, co mam robic - w najgorszym
wypadku bede odciagac pokarm, ale wolalabym, zeby sam zechcial ciagnac z
piersi. Z drugiej strony nie widze efektow tego przystawiania na minute - to
fakt, ze jeszcze nie mam zbyt wiele pokarmu i maly musialby przyssac sie na
dluzej, zeby cos polecialo, a on nie ma cierpliwosci, tylko mnie odpycha.
Bardzo prosze o pomoc!!!!