Dodaj do ulubionych

mądre książki a codzienność-co robić??

01.08.08, 14:10
Witam.
Zacznę od cytatu z książki wydanej przez PZWL w 2007,polecanej przez
IMiDz.:"Dziecko powinno jeść wtedy gdy jest głodne.Stałe,bezkrytyczne
podawanie pokarmu,czy to z piersi,czy z butelki,w celu uspokojenia płaczącego
dziecka,może niemowlę przyzwyczaić do tego,że w każdej sytuacji,gdy czuje się
niezadowolone lub nieszczęśliwe,szuka i oczekuje pożywienia.Prowadzi to to do
spożywania nadmiernych ilości pokarmu i w rezultacie do otyłości".
Mój 5cio tyg.synek wisi na piersi godzinami/dniami.Karmię go do momentu aż sam
wypuści pierś z ust-wtedy jest jakaś szansa że za kilka minut nie będzie
kolejnej kilkugodzinnej sesji.I sytuacja z wczoraj - właśnie po takim
całodziennym ssaniu synek w końcu zasypia,ale po kilku minutach odbija mu się
i się krztusi.Mleko wylało mu się noskiem,przestraszony zaczął płakać na
całego.Świeżo po lekturze w/w książki zaczęłam "szuszanie",zawijanie małego
ciasno w kocyk,noszenie,bujanie etc.Bez skutku.Byliśmy o krok od dania małemu
smoczka,no bo przecież wg. książki i zdrowego rozsądku dziecko po całym dniu
przewisianym przy piersi nie może być głodne.W końcu odrzucając całą teorię
dałam mu possać(czyli kolejna godzina karmienia) i cisza znowu zapanowała w
domu.Mały jak zwykle zasnął przy piersi.Wg.książki to był błąd.Czy w związku z
tym moje dziecko będzie w przyszłości zajadało smutki?
I żyję od jakiegoś czasu w rozdarciu pomiędzy teorią a instynktem.Z jednej
strony dni spędzone na karmieniu,gdy śniadanie się je na obiad,obiad
ok.północy,gdy nie ma czasu wykąpać małego,o spacerze z nim nawet nie marzę bo
każde przerwanie karmienia kończy się wrzaskiem.Z drugiej strony książki
piszące o tym że każde niemowlę ssie o określonych porach,karmienie nie
powinno trwać dłużej niż 5-10min,piszące o wprowadzaniu regularności i
codziennych rytuałach,zasypianiu w łóżeczku etc.Z trzeciej strony mąż
przynoszący z pracy rewelacje od"kolegów"-że ich żony nie spędzają dni/tygodni
wyłącznie na karmieniu,że takie karmienie jest patologiczne,grożącego butlą
dla małego jeśli dalej będę tak chudnąć,smokiem etc...O mojej mamie i jej
dopajaniach nawet nie chce mi się wspominać.
Narazie starcza mi cierpliwości,najgorsze jest to,że nie widzę kresu tych
niekończących się karmień,o jakiejkolwiek regularności w nich nie
wspominając.Mam wrażenie że z tygodnia na tydzien jest nawet gorzej.
I posiłkując się literaturą o pielęgnacji noworodków nie wiem już czy nie
wychowuję małego tyrana,bo czuję się styranizowana chociaż nie czuję złości do
dziecka,w przyszłości chorobliwie otyłego,szukającego pocieszenia w
jedzeniu(teraz mnie,a w potem w słodyczach),niedomytego i nieznającego świata
zewnętrznego,mającego wychudzoną matkę z zarośniętymi nogami,włosami mytymi w
pośpiechu co 2 tyg. i ojcem,któy do matki już prawie się nie odzywa,bo nie ma
ku temu okazji.
Kurczę, tkwić w tym czy wprowadzać rządy twardej ręki i książkowe reguły gry?
Może da się to wszystko jakoś uregulować bez szkody dla małego i naszego słuchu?
Nie chcę się nad sobą użalać,ale poradżcie proszę,bo czuję jakąś katastrofę
wiszącą w powietrzu.No i chyba mąż już nie będzie chciał kolejnego dziecka :(((
Dziękuję i pozdrawiam.
ps.dodam,że mały pomimo tych maratonów potrafi władować sobie kciuka do buzi i
ssać nieprzytomnie :(((
Obserwuj wątek
    • martusia_25 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 14:28
      Ja uznałam, że moje dziecko lepiej wie, kiedy chce jeść niż jakaś
      tam książka i że matka natura wyposażyła nas jako gatunek w
      instynkty pozwalające przetrwać bez mądrych książek. Robiłam to, co
      mi serce dyktowało i obserwowałam - powtarzałam to co przynosiło
      dobre skutki, odrzucałam to, co się nie sprawdziło. I jest ok - mały
      rośnie, jest szczęśliwy i pogodny a ja coraz mniej się denerwuję bo
      doświadczenie mam coraz większe :-)
    • nisar Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 14:38
      Może nie powinnam się przyznawać tutaj, ale ja dopajam mojego niespełna
      sześciotygodniowego synka. Inaczej nie dałabym rady nic innego robić, jak tylko
      karmić. Dopajam plantexem, czasami herbatką Hippa. Trudno. Jakoś nie mogę
      uwierzyć w teorię, że każdemu dziecku wystarczy tylko pierś, że każde dziecko
      wie lepiej itd. Smoczek też podaję, nie jest to niestety hobby mojego dziecka -
      possie jak ma ochotę, ale na pewno nie uspokoi ani nie oszuka nawet na moment
      głodu. Odruch ssania mimo dopajania z butelki i podawania smoka nadal za kilkoro.

      Dla jasności - pierwsze dziecko karmiłam wyłącznie piersią. Nie poiłam niczym -
      nie wymagała tego (również urodziła się latem, było chyba jeszcze goręcej niż
      teraz). Smoczka jako nowoczesna mamunia nie dałam, potem było za późno - nie
      chciała. Skutek: do ósmego roku życia (!) walczyłam z ssaniem kciuka. To ja wolę
      smoczek (mały już próbuje wsadzać kciuk do buzi, na szczęście nie zawsze mu się
      jeszcze udaje).

      Teoria jak każda, jest dobra, ale nie można żadnej ślepo przestrzegać. Każdy
      jest inny, dziecko też. I niektórzy wyłamują się z najlepszych nawet teorii.
      • agarys Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 15:10
        nie przejmuj sie tak kochana na poczatku dziecko tak wlasnie wisi na
        cycusiu nie tylko dlatego ze jest glodne ale chce sie rowniez
        prztulic do mamusi i czuc sie bezpiecznie w tym nowym swiecie.
        sluchaj swojego instynktu jeszcze przyjdzie czas na rgulowanie
        posilkow i wogole calego dnia. glowa do gory i wszystkiego dobrego
        • aldakra Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 15:34
          U mnie było takie samo wiszenie na cycu na początku...ja głupia
          posłuchałam rady lekarza że to źle i tak nie może być że mam karmić
          co 2 lub 3 godziny i krótko....efekt po wprowadzeniu rady lekarza
          był taki że mała strasznie z głodu ryczała :( Zarzuciłam więc metody
          i dawałam kiedy chciała i udało się, w końcu przestała :) Niestety
          został nam teraz problem że jak chce zasnąć to musi być cyc (jako
          smoczek bo głodna nie jest). Ale da sie przez wszystko przebrnąć -
          nie poddawaj sie! Ja się przyznam że jak np. wychodzę z domu (przed
          ją zawsze tankuję do pełna) i mała np. na spacerze chce zasnąć -
          ponieważ potrzebuje do tego cyc - ja daję jej wodę w niekapku i
          zaraz ładnie śpi (nigdy nie wypiła więcej niż 10ml!).
    • monika_staszewska Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 15:34
      Nieśmiało pozwole sobie napisac,z essanie piersi to nie tylko
      jedzenie czy picie, ale i zaspokajanie podtsawowych potrzeb
      Maleńkiego człowieka. Przy piersi dziecie sie uspokaja, łatwiej
      usypia, ssać pierś obserwuje twarz mamy co jest bardzo waznym
      dziłaniem rozwojowym w pierwszych trzech miedsiacach zycia.
      generalnie ssanie piersi to nie tylko jedzenie ale i rozwój. Moze
      mądre ksiazki o tym zapomniały :) co ciekawe te same ksiazki zwykle
      mówia o potrezbie ssania i proponują podawanie smoczków. I tu zawsze
      zastanawiam sie dlaczego smoczek ma być lepszy od maminej piersi.
      Oczywiscie jelsi mama nie chce podawać piersi do ssania, moze ją
      zastąpic smokiem, ale to smoczek jest zastępca piersi nie odwrotnie,
      warto o tym pamiętać :)
      pozdrawiam serdecznie :))
      monika staszewska
      • m_laczynska Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 16:57
        A mądre książki wiedzą, że jest upał i pić się dziecku chce? Wydaje mi się, że
        to raczej głupie książki. A jeśli chodzi o zaspokajanie każdej potrzeby
        jedzeniem to chyba mowa tu o starszych dzieciach - jakiś 2 latkach, któremu mama
        proponuje np. ciastko jak jest smutne. A pierś to inna bajka. Ja też na początku
        miałam paranoję, że nie różnicuję potrzeb dziecka, tylko od razu cycek wyciągam
        (a miałam ostrą jazdę bo po wyjściu ze szpitala mały miał problem z techniką
        jedzenia i go zwyczajnie zagłodziłam mimo że wisiał na cycku od 15 do 2 w nocy).
        Potem jak już waga zaczęła iść w górę to ja na każde zakwilenie chciałam karmić.
        Potem pomyślałam właśnie o tej teorii, którą znam ze studiów - że jestem matką
        nieumiejącą adekwatnie różnicować potrzeb dziecka, tylko jeść, jeść. Ale
        przewijałam, przytulałam itd. a uspakajało się dopiero przy piersi. No i do tego
        płakało jak na moje ucho za każdym razem tak samo...Tylko to chyba jest taki
        okres, że główną potrzebą jest pierś - co nie równa się tylko jedzenie. Teraz ma
        pół roku i ja doskonale wiem, kiedy głodne, a kiedy zmęczone, kiedy chce pełzać
        po pokoju. Tak że spoko myślę, że masz małe szanse na wychowanie małego
        grubaska. Tylko mniej czytaj a więcej wsłuchaj się w siebie i w dziecko.
        A jeśli chodzi o samodzielne usypianie w łóżeczku, to moim zdaniem dzięki pani
        Trejsi H. wyrośnie nam właśnie kolejne pokolenie ludzi mających problem z
        bliskością...
        • lamarea dziękuję,trafiłaś w sedno 01.08.08, 17:36
          z tym nieróżnicowaniem potrzeb dziecka :) tak właśnie się czuję.
          Pozdrawiam.
          • orgellaa :) 09.08.08, 10:58
            ej, nie załamuj się. ja na początku też nie wiedziałam o co chodzi i pakowałam
            cyca. teraz córka ma 4 miesiace i gdy chce spać nie zatkam jej cycem. gdy chce
            się poprzytulać, a ja pakuję cyca- zaczyna sie drzeć. ale gdy jest głodna i ja
            ją zatykam smoczkiem- o wtedy jest źle ;)
            daj sobie trochę czasu. za parę tygodni będziesz doskonale rozpoznawać jej potrzeby.
            (a książkę wyrzuć ;) albo schowaj głęboko i zaglądaj bardzo rzadko)
    • mika_p Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 18:47
      No, ale jak sprawdziłaś, że nie chodzi o coś paskudnego w pieluszce ani o
      poprzytulanie luzem, to postąpiłaś zgodnie z ksiażką.
      Płacze - przytulasz. Pomaga - dobrze. Nie pomaga - szukasz innej przyczyny. U
      tak małego dziecka, które błyskawicznie trawi doskonale dostosowane do jego
      potrzeb mleko - jedzenie i picie - częste domaganie się piersi jest normalne.
      Cytat głupi nie jest.
      Tylko trzeba wiedzieć, że od maluszka, który dopiero co przestał być
      noworodkiem, nie można wymagać takich przerw w posiłkach jak u starszych dzieci.
    • basiak36 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 01.08.08, 21:42
      Ksiazka ta chyba calkowicie pomija aspekt bliskosci i potrzeby bycia przy
      mamie... tak juz ssaki sa skonstruowane ze wiele z nich pierwsze miesiace musi
      ssac czesto, a u ludzi tym bardziej to jest bardzo wazna czescia rozwoju
      emocjonalnego dziecka... Piers to nie tylko jedzenie.
      Ciekawe czy ksiazka pisze czy np ssanie smoczka czy kawalka nieodlacznego kocyka
      (tak robi coreczka mojej kolezanki) jest juz ok, a czeste ssanie piersi mamy nie?
      Podawanie piersi na zadanie, rowniez w sytuacji kiedy dziecko po prostu chce sie
      przytulic jest dla mnie czyms normalnym, co nie znaczy ze karmie non stop i nie
      wychodze z domu, wrecz przeciwnie:)
      Teraz mala zdecydowanie rzadziej domaga sie piersi, woli uczyc sie chodzic:)
      Przy pierwszym dziecku dawalam smoczka i inne cuda, teraz przy drugim wylacznie
      piers, i z perspektywy czasu (mala ma 10 mcy) uwazam ze to bylo o wiele lepsze.
      To jedyny czas, te pierwsze miesiace, kiedy dziecko naprawde potrzebuje nas non
      stop.
    • natamaj1 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 02.08.08, 10:51
      ja od poczatku wychowuje wedlug ksiazek. Juz w ciazy przeczytalam pare m.in. "jezyk niemowlat". Moje dziecko nie wisi godzinami na cycku, nigdy nie mialo problemow z brzuszkiem, nie wiemy co to kolka. Przybiera na wadze rewelacyjnie, ja jestem wypoczeta i szczesliwa. Dziecko tez najedzone, wyspane. Nie powiem, na poczatku byly proby wiszenia na cycku godzinami, ale jakos udalo sie wprowadzic rytm dnia i dziecko je co 3 h po 15 min. Moze udalo mi sie to dlatego ze bylam swiadoma od poczatku zagrozen jakie niesie tzw. "karmienie na zadanie", ktore tak naprawde sprowadza sie do podania cycka na kazde zakwilenie dziecka. Jest to duze pojscie na latwizne poniewaz dziecko placze nie tylko z glodu. Podanie piersi od razu powoduje ze dziecko przestaje plakac, ale w dluzszej perspektywie czasu prowadzi do klopotow takich jak opisuje autorka watku.
      Poza tym nie przemawia do mnie stwierdzenie ze "dziecko wie najlepiej czego mu potrzeba". Za pare lat dziecko zacznie sie rzucac na podloge w sklepie bo bedzie chcialo zeby mu kupic cos (niekoniecznie zdrowego), pozniej zacznie rzucac sie w domu na podloge bo nie bedzie chcialo zjesc zdrowego obiadu tylko lody lub ciastka. I co? wtedy tez uznamy ze samo wie lepiej czego chce?
      Mam wrazenie ze w naszym macierzynstwie czasami zapominamy ze niemowlaka nalezy nie tylko "chodowac" ale rowniez "wychowywac". A wychowanie to rowniez wprowadzanie zdrowych nawykow. Tym bardziej ze dzieci placza z tysiaca innych powodow a nie tylko z glodu. Same je przyzwyczajamiy do tego ze wisza na piersi godzinami a pozniej sa przekarmione, boli je brzuszek itd. a my zmeczone, niewyspane, z pretensjami do calego swiata. Usypiamy przy piersi a potem jest lament ze dziecko nie chce spac w lozeczku. Niby dlaczego nagle ma spac w lozeczku skoro do tej pory przyzwyczajone bylo do zasypiania przy piersi. Tworzy sie bledne kolo, ktorego powodem IMHO jest wlasnie zle rozumiane "karmienie na zadanie".
      • kinga_owca Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 02.08.08, 13:37
        Moze udalo mi sie to dlatego ze bylam
        > swiadoma od poczatku zagrozen jakie niesie tzw. "karmienie na
        zadanie", ktore t
        > ak naprawde sprowadza sie do podania cycka na kazde zakwilenie
        dziecka. Jest to
        > duze pojscie na latwizne poniewaz dziecko placze nie tylko z
        glodu. Podanie pi
        > ersi od razu powoduje ze dziecko przestaje plakac, ale w dluzszej
        perspektywie
        > czasu prowadzi do klopotow takich jak opisuje autorka watku.

        a może zamiast czytać głupie książki należy posłuchać własnego
        dziecka????

        bo nie każde zakwilenie oznacza głód a karmienie na żądanie oznacza
        karmienie na żądanie karmienia a nie na każde zakwilenie...

        każde dziecko to indywidualna, niepowtarzalna osoba i żadna książka
        nie da nam recepty na wychowanie NASZEGO dziecka, bo to nasze
        dziecko, nie jakies statystyczne dziecko

        może kiedyś Twoje dziecko znajdzie książkę pt."jak postępować ze
        starą mamą" w ktorej przeczyta kiedy ją pampersować i ile powina
        spać i jeść...
        • 987ania Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 02.08.08, 23:28
          > bo nie każde zakwilenie oznacza głód a karmienie na żądanie oznacza
          > karmienie na żądanie karmienia a nie na każde zakwilenie...

          moja córeczka jak nie jest głodna, to pierś wypluwa. Wystarczy być ze swoim
          dzieckiem, obserwować i wtedy wiadomo dlaczego kwili/płacze. Córeczka ma 5 tyg.
          i przesypia noce z jednym karmieniem. Tatuś przewija a potem mała do cycka i w
          trójkę śpimy. Wszyscy się wysypiamy. Nie przeczytałam żadnej książki o
          dzieciach, jedynie Karmienie piersią S. Kitzinger i Piersią spoko. Reszta to
          instynkt, nie warto go zaburzać książkami i radami innych.

          > może kiedyś Twoje dziecko znajdzie książkę pt."jak postępować ze
          > starą mamą" w ktorej przeczyta kiedy ją pampersować i ile powina
          > spać i jeść...
          ależ do tego książki nie potrzeba!! NFZ już ustalił te sprawy. Przysługują 2
          pampersy na dobę (jak rodzina nie przyniesie, to są zmieniane tylko rano i
          wieczorem), no a jaka dieta w szpitalach i domach opieki? wiadomo, okropna i nędzna.
          • ciociacesia ej nie gadaj 18.10.08, 20:56
            ja z tesknoty za szpitalnymi zupkami robie sobie raz w tygodniu krupniczek.
            całkiem podobny jak w Zofii mi wychodzi ;)
      • juska77 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 02.08.08, 21:21
        Natamaj1, zgadzam się z Tobą w 100%!!! Ja również jestem za w miarę regularnym karmieniem dziecka i bardzo polecam książkę pt."Język niemowląt". Nauczyła mnie ona jednej bardzo ważnej rzeczy - obserwowania i słuchania własnego dziecka a nie wpychania mu piersi do buzi za każdym razem gdy zapłacze. Przy pierwszej córeczce tzw. karmienie na żądanie skończyło się dokładnie tym co opisuje autorka wątku, karmiłam bez przerwy, spałam po 3 godziny na dobę a moja córcia ciągle płakała a ja nie wiedziałam dlaczego, teraz już wiem - z przejedzenia! Dopiero po wprowadzeniu w miarę regularnych karmień i obserwowaniu własnego dziecka zaczęłyśmy normalnie funkcjonować i obie mogłyśmy się wreszcie wyspać. Na koniec chciałam dodać że mimo iż nie karmiłam jej bez przerwy a co 2-3 godziny to do końca karmienia piersią (11mcy) mała była w 97 centylu czyli jej nie zagłodziłam. Życzę wszystkim odrobiny zdrowego rozsądku a autrrce wątku szybkiego powrotu do normalności.
        Pozdrawiam
        Justyna
        • lamarea Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 00:51
          Dziękuję za wszystkie wpisy-niektóre są mi bardzo bliskie,z niektórymi nie
          potrafię się zgodzić.
          Juska77-w jaki sposób Twoje dziecko mogło przejeść się Twoim mlekiem?pytam z
          czystej ciekawości,bo mój jak nie chce cyca to po prostu go wypluwa...jak się
          zatankuje"pod korek"też sam wypluwa...No ale każde dziecko jest inne.
          Na wczesnym etapie ciąży również zaliczyłam lekturę ksiązki pani Tracy Hogg i...
          wybrałam karmienie na żądanie:)
          • m_laczynska Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 09:54
            Moim zdaniem karmienie na żądanie NIE oznacza wcale wyciągania cycka na każde
            zakwilenie i przejadanie się dziecka. To jakaś bzdura. Karmimy wtedy, gdy
            dziecko pokazuje, że jest głodne. A dziecko inaczej sygnalizuje nam swoje inne
            potrzeby i jak ma kupę w pieluszce to mama karmiąca na żądanie mu ją zmienia, a
            nie karmi. Jak mu się nudzi to się z nim bawimy itd. Karmienie na żądanie to nie
            karmienie na każde zakwilenie! A rytm dziecko i tak łapie ok 3 miesiąca,
            wystarczy wychodzić na spacer o w miarę tej samej porze i kłaść spać (czyli
            powtarzalne rytuały).
            Co do wychowywania niemowlęcia to też się nie zgodzę, bo tu chodzi o
            zaspakajanie potrzeb. Prośba o jedzenie z piersi to nie awantura w sklepie o
            marsika. To bardzo pierwotna potrzeba w odróżnieniu od lunchu w Macu. To właśnie
            dzieci, których potrzeby są zaspakajane robią potem mniej scen, bo dostały
            komunikat, że dostaną to, czego naprawdę potrzebują.
    • caro_lina78 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 11:30
      bardzo ciekawy wątek :)
      wątpliwości autorki podzielam jak najbardziej mam córeczkę prawie 7-tygodniową.
      Karmię ją piersią i na początku też miałam kłopoty z rozpoznaniem kiedy jest
      głodna a kiedy płacze z innego powodu.
      Język niemowląt przeczytałam (a raczej czytałam, bo nie dotrwałam do końca) jako
      niby lekturę obowiązkową. Szybko ją odłożyłam. Słucham swojego instynktu,
      słucham małej i potrafie juz odroznic wołanie o jedzenie. Zgadzam sie, ze nie
      kazdy płacz to głód a dzieci maja silna potrzebe ssani. Ja wprowadziłam smoczek
      ale nie szczedze mojej córci czułości. Po przeczytaniu T.Hogg odniosłam wrazenie
      ze dziecko nalezy przewinac, nakarmic i odłozyc do łózeczka zeby uczyło sie
      samodzielnosci. Dla mnie to chore podejscie.
      Trzeba byc krytycznym wobec tego co sie czyta
      • 987ania Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 12:12
        >Po przeczytaniu T.Hogg odniosłam wrazenie
        > ze dziecko nalezy przewinac, nakarmic i odłozyc do łózeczka zeby >uczyło sie
        samodzielnosci. Dla mnie to chore podejscie.

        Ale jakie wygodne. Zadanie wykonane, można odpocząć. A jak się zmęczy, to
        przestanie wyć.
        • lamarea Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 14:32
          Mnie w Tracy szczerze zniechęciło min.stwierdzenie żeby od początku nie nosić za
          dużo dziecka,bo jak sobie wyobrażamy noszenie dziecka później gdy podrośnie i
          będzie ważyło 12kg?
          No,ale czego się spodziewać po autorce wychowanej w kraju niedogrzanych szkół z
          internatami,gdzie -nie jestem całkiem pewna- czy zaprzestano już stosowania kar
          cielesnych.
          • mad_die :) pocieszę Cię :D 03.08.08, 16:27
            Moja córka ma prawie 7 miesięcy i waży spokojnie ponad 8kg a ja mam ciągle wrażenie, że noszę na rękach 3-kilogramowego noworodka ;)
            Ja od początku ją tuliłam, nosiłam i karmiłam - na żądanie właśnie. I wcale nie wydaje mi się, abym wypaczyła jej psychikę ;) Owszem, czasami wolałabym, aby zasnęła bez mojego cycka w buzi i czasami tak jest :) W większości jednak przypadków zasypiamy z cycuchem i to nam odpowiada.
            Co do męża - tłumacz i mów i mów i tłumacz - on jest tylko mężczyną i kobiet nie rozumie zawsze tak, jak powinien ;) Trafił Ci się widać egzemplarz depresyjno-zazdrosny ;) Miałam podobnie, rolka na ugorze niemalże, ale ja się nie poddaję i okazuję mu tyle samo miłości co i córce ;)
            Co do rodziny i znajomych - olej! I słuchaj instynktu!
            Co do włosów i nóg - ja nakarmioną córkę kładłam w łazience na poduszce do karmienia lub w foteliku samochodowym i się kąpałam i depilowałam do woli ;) A ona zaciekawiona, bo woda leci, depilator szumi - no extra zabawa ;) Fakt, na początku, jak miała parę tygodni, to zyskiwałam w ten sposób jakieś 10-15minut. Ale z czasem, jak już Mała mogła skupić na dłuzej uwagę na jakiejś rzeczy - miałam i pół godziny dla siebie - dla mnie to dużo :D Teraz, kiedy rytm dnia mam uregulowany już, wiem, co kiedy mogę zrobić i jest git - wcale jakbym dziecka w domu nie miała ;) A mówię Ci, wisicyc to jest do potęgi ;)
            A co do spacerów - masz balkon/ogród? Wystaw synka tam - tak na początek ;) A potem, stopniowo, jak będzie nakarmiony, przewinięty - idź z nim - dobre i 15 minut spaceru wokół domu. Uda Ci się na pewno, tylko uwierz w siebie! I nie bój się karmić na dworzu! Noś, karm i tul - to wg mnie najlepszy sposób na zadowolone dziecko i mamę :) Tatę też ;)
            • marsupilami25 Re: :) pocieszę Cię :D 05.08.08, 17:29
              Tez tak robie, wsadzam malego w fotelik samochodowy i moge sie relaksowac w lazience do woli. Do tego dolaczam spiewanie pod prysznicem i zabawa jest przednia. Co do karmienia piersia na zadanie to z wlasnego doswiadczenia uwazam, ze uda sie tylko u osob solidnie zmotywowanych ( wsparcie rodziny mile widziane )i otwartych na potrzeby malego czlowieka na zasadzie "Ono wie lepiej kiedy jest glodne itd." . Dziecku poprostu trzeba zaufac, jesli ladnie przybiera na wadze, to wszystko OK. Na poczatku mialam "calonocne maratony cycowe", ostatnio sie to powtorzylo, i pewnie nie raz jeszcze bede miala takie sesje 24/24, ale bedac na macierzynskim stwierdzilam, ze w tym okresie zycia nie mam nic wazniejszego do roboty i zrobie to dla Niego. Olalam depilowanie nog, generalne porzadki w domu, a i obiad czesciej byl z mrozonki. Powiem Ci, ze warto! Niedlugo mija mu 6 miesiac, rytm dnia powoli wraca do normy, ale dopiero teraz czuje pewna radosc i dume, ze nam sie udalo. Zyczliwych ekspertow amatorow nie sluchaj, rob jak uwazasz, to Twoje dziecko, a nie publiczne. Walcze teraz z mitem, ze po 6 miesiacu tylko butla ( tekst z dzisiaj: do 18 roku zycia bedziesz karmic ? ). Krew mnie zalewa, ale usmiecham sie slodko potakujac, i w myslach kpie sobie sobie "gadasz tak bo mi zazdroscisz!" Mojego chlopa do karmienia przekonal wymierny argument jakim jest ... cena mieszanki ok 20 euro to raz, a dwa ze nie musi bawic sie w butelki, sterylizacje itede. - tak, leniwi, wyrodni i skapi z Nas rodzice hihi. Uwierzyl mi ( a nie Mamusi hehe!!!) ze to najlepsze dla naszego syna i teraz jest goracym oredownikiem karmienia piersia, pomimo ze troche zszedl na dalszy plan - coz, nie latwo jest byc Tata. Pozdrawiam serdecznie.
            • mama-lideczka Re: :) pocieszę Cię :D 08.08.08, 12:29
              lamaera
              pierwszego synka karmiłam nażadanie przez 11 m
              na początku, dopóki nie ustala się pory karmienia jest ciężko,
              jesteś niezastąpiona! maluch wciąż i wciąż domaga się piersi, potem
              się go odbija i kładzie, po 15 minutach on się budzi, ty spałaś
              tylko 15 minut, ale on 45 (bo np.jadł i odbijał się na śpiąco) - u
              nas tak było
              teraz wyrósł z mojego synka wspaniały dwulatek (przeszło), jest
              wspaniały, tuli się do mnie, w większości usypiua w swoim łożku z
              misiem, czasem u mnie na rękach i co z tego? u mnie czuje się
              bezpieczny i kochany, tu ma swój dom, a na wojsko przyjdzie
              ewentualnie czas
              ja od początku wychodziłam z moim głodomorem, karmiłam go na ławce a
              na spacerze na dłużej usypiał, zrób tak i ty, karm go na ławce,
              lepiej dla ciebie i dla niego jeśli nawet przesiedzicie godzinę w
              cichym miejscu na ławce, niż ciągle w domu, a może zainteresują go
              drzewa itp.? a zarośnięte nogi? - ubierz długie lniane spodnie,
              wydepilujesz za tydzień jak się wszystko unormuje
              wychodziłam z dzieckiem (i robimy to nadal z dwójką) od początku np.
              na grilla do znajomych czy nad rzekę, dzięki temu zasypiał wszędzie
              gdzie byłam ja lub mąż, nie musi mieć swojego łózka, po prostu
              przytuli się do mnie na kolanach i śpi, wtedy mogłam go odłożyć do
              wózka, na kocyk i spkojnie relaksowac się
              koleżanki, które karmiły butelką rzadziej karmiły od początku, ale
              musiały być w domu na połuydniowe i wieczorne spanie, bo dziecko nie
              usypiało gdzie indziej, na rękach nie było mowy
              wolisz żeby dziecko przywiązało się do łózeczka czy do ciebie?
              drugiego żarłoka karmie również piersią na żadanie
              na początku również wisiał non stop, teraz ma już ponad 3m i karmię
              go co około 3 godz., czasami w między czasie pije (też pierś), teraz
              już rozpoznaję zazwyczaj czego potrzebuje, towarzystwa, zmiany
              pieluchy, jedzenia, czy po prostu jest śpiący i potrzebuje smoczka-
              piersi
              ale nawet jak się pomyliłam i przystawiłam do piersi, bo wydawało mi
              się, że tego chce, a on ne chciał, to po prostu possał 3 razy i
              wypluł pierś

              powodzenia
          • basiak36 ksiazka T. Hogg 03.08.08, 18:01
            Dziewczyny, naprawde nie traktujcie ksiazki T.Hogg jako jakiejs biblii czy
            lektury obowiazkowej. Autorka zrobila kariere wsrod zamoznych rodzin w USA i tam
            wlasnie ustalala dzieciom rytm dnia, oczywiscie dzieci te byly przede wszystkim
            karmione sztucznie i wlasnie w tym T.Hogg miala wiecej doswiadczenia. W kwestii
            karmienia naturalnego nie miala zadnego.
            Podobnych ksiazek i autorow jest na rynku wiecej (moze nie polskim, ale np w
            UK), tak samo jak jest wiele ksiazek, o wiele ciekawszych moim zdaniem - ktore
            dokladnie analizuja potrzeby niemowlat (nie tylko rodzicow), bliskosci itp, nie
            skupiajac sie wylacznie na 'trenowaniu' dziecka.
            Warto poczytac tez inne ksiazki ktore troche inaczej patrza na opieke nad dziecmi...
        • natamaj1 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 19:39
          > > ze dziecko nalezy przewinac, nakarmic i odłozyc do łózeczka zeby >ucz
          > yło sie

          nie czytalas uwaznie. Po nakarmieniu T.Hogg zaleca pobawic sie z dzieckiem, bo
          nakarmione i odlozene do lozeczka nie zasnie tak szybko jak po czasie
          aktywnosci. I nie "odlozyc do lozeczka" ale "pomoc dziecku zasnac" a to dwie
          zupelnie rozne rzeczy.
    • asia889 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 03.08.08, 21:06
      "Dziecko powinno jeść wtedy gdy jest głodne.Stałe,bezkrytyczne
      > podawanie pokarmu,czy to z piersi,czy z butelki,w celu uspokojenia płaczącego
      > dziecka,może niemowlę przyzwyczaić do tego,że w każdej sytuacji,gdy czuje się
      > niezadowolone lub nieszczęśliwe,szuka i oczekuje pożywienia.Prowadzi to to do
      > spożywania nadmiernych ilości pokarmu i w rezultacie do otyłości".

      Karmiłam na żądanie, nie były to wielogodzinne maratony, ale często 20-30 min.
      Nie pamiętam dokładnie do kiedy tak było ale nie dłużej niż do pierwszego
      półrocza. Dzieci nie roztyły się, bliżej im do typów niejadków :D. Nigdy jeszcze
      nie potraktowały jedzenia jako kompensację jakiejś przykrości. Taki odruch można
      w dziecku wyrobić duuużo później, gdy już dobrze rozumie związki przyczynowo
      skutkowe. Jednym słowem, w przypadku niemowlęcia, przytoczony tekst jest bzdurą.

      Z drugiej strony książki
      > piszące o tym że każde niemowlę ssie o określonych porach,karmienie nie
      > powinno trwać dłużej niż 5-10min,

      Moje nie ssały o określonych porach (koleżanki tak), więc dzieci są różne. Jako
      tako zaczęło sie normować dopiero w piątym miesiącu. 5-10 min na karmienie
      piersią to moim zdaniem za krótko, ale są dzieci którym to wystarcza. Z butelki
      szybciej leci, nie trzeba tak buzią pracować, więc i czasu trzeba mniej :D.

      nie wiem już czy nie
      > wychowuję małego tyrana,bo czuję się styranizowana

      Psychologowie zgodnie twierdzą, że przez pierwsze 6 miesięcy dziecko zgłasza
      jedynie swoje potrzeby (taki maluszek nie jest w stanie manipulować innymi) i
      zalecają natychmiastowe ich zaspokajanie. W efekcie wychowamy dziecko z tzw.
      praufnością wobec swoich opiekunów. Później będzie łatwiej je wychowywać.
      M.in. w książce "Mały tyran" jest również takie stanowisko.


      "Za pare lat dziecko zacznie sie rzucac na podloge w sklepie bo bedzie chcialo
      zeby mu kupic cos (niekoniecznie zdrowego), pozniej zacznie rzucac sie w domu na
      podloge bo nie bedzie chcialo zjesc zdrowego obiadu tylko lody lub ciastka. I co?"

      Tego próbują wszystkie dzieci :D, niezależnie od sposobu karmienia. Ja ze swoimi
      dziećmi nie mam takich problemów, bo zaspokajam ich potrzeby a nie zachcianki.
      • patrilla hogg 50% za 50% przeciw 03.08.08, 22:55
        każde dziecko jest inne nie rodzą się z instrukcja obsługi do danego Typu (jak u
        Tracy sa opisane) mamą którym Tracy podpasywała i tak udało by się mieć grzeczne
        dzieci bez tej książki dzieciom takim jak moja Apolonia książka taka nie pomoże
        :) a tym bardziej rodzicom a marzyłam by była remedium na problemy z moim
        dzieckiem (z karmieniem ich nie miałam)
        Nie da sie przekarmić moim zdaniem piersią :) co do smoka ja podałam po
        miesiącu, mała ma bardzo silna potrzebę bliskości i odruch ssania wtedy był tego
        przejawem jednak trzeba uważać by go nie zaburzyć ... u nas smok jest tylko 5
        min do zasypiania nie zapycham nim dziecka i to chyba jest to ... ukochana
        chusta która mnie wyzwoliła :)
    • edytadk wiedza ksiazkowa niekoniecznie pomaga... 04.08.08, 10:14
      Ksiazka T. Hogg stala sobie na mojej polce przez polowe ciazy, ale siegnelam po nia dopiero, kiedy maluch mial kilka tygodni. I przezylam lekka traume... Nagle okazalo sie, ze daleko mi do idealnej matki, a dziecie w zaden sposob nie daje sie upchnac w sztywno wytyczone ramy karmienia-aktywnosci-spania. Doszlo do tego, ze karmilam z zegarkiem przed oczami i notowalam, kiedy i ile zjadlo, spalo, robilo kupke... Kiedy czarno na bialym zobaczylam, ze synek potrafi ssac po kilka minut co pol godziny, bylam swiecie przekonana, ze cos jest nie tak - pewnie sie nie najada/nie umie ssac/ja nie mam pokarmu itd. Skonczylo sie na przeplakanym dniu i chyba to mnie wreszcie otrzezwilo. A, i jeszcze mail od kolezanki mieszkajacej w Anglii, mamy rocznej coreczki, wyjasniajacy dobitnie, jak "Jezyk niemowlat" ma sie do rzeczywistosci:-). Notes wyrzucilam i calkowicie pogodzilam sie z porami karmienia/przytulania sugerowanymi niekoniecznie subtelnie przez moje dziecko. Z perspektywy czasu stwierdzam, ze wyluzowana mama to najlepsze, co moze sie przydarzyc maluchowi;-). Wyluzowana w sensie odpuszczenia sobie stosowania na sile cudzych rad i sluchajaca potrzeb dziecka, a nie ksiazkowych schematow.

      Synek ma teraz prawie 11 miesiecy, a ja juz nie pamietam, jak to bylo, kiedy mogl tkwic przy mojej piersi godzinami - w tej chwili nakarmienie go w ciagu dnia wymaga niezlych podchodow i calkowitego spokoju, a i tak po zaspokojeniu pierwszego glodu zwiewa, bo przeciez raczkowanie jest o niebo ciekawsze od maminego cyca:-).

      Drogie Mamy, Wasze kochane wisicyce nie beda nimi dlugo i chociaz po tygodniu tkwienia w fotelu z bufetem na wierzchu wydaje nam sie, ze te kilka miesiecy to wiecznosc, zleci nie wiadomo kiedy i wkrotce same bedziemy biegac za naszymi maluchami proponujac im jedzonko;-)...
      • mad_die Re: wiedza ksiazkowa niekoniecznie pomaga... 04.08.08, 19:20
        święte słowa!
        podpisuję się pod tym rękami i nogami :)
    • piwonia01 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 06.08.08, 11:35
      Dziękuję Ci lamarea za ten post - sama ostatnio nosiłam się z
      zamiarem poruszenia tego tematu. To dobrze, że dzielisz się swoimi
      przemyśleniami na tym forum - ja trafiłam tu trochę późno...

      Mam cudnego, pogodnego, zdrowego maluszka, którego karmię piersią
      dziewiąty miesiąc, nadal na żądanie, dietę rozszerzałam po 6 m-cu.
      Oboje uwielbiamy karmienie:) Smoczka nie używaliśmy i nie używamy,
      nie znamy też butelki. Synek ma skazę białkową, ale dieta bezmleczna
      to dla mnie nie problem i nie czuję, żeby to było jakieś
      poświęcenie. Mam zamiar kontynuować karmienie tak długo, jak długo
      mój maluszek będzie tego potrzebował. Niestety nie od początku było
      tak różowo...
      Naczytałam się "mądrych ksiązek" i przez parę tygodni męczyłam
      mojego synka próbami wprowadzania jakiegoś sztucznego porządku. Nie
      robiłam wprawdzie tak długich przerw w karmieniu jak piszą w
      niektórych bzdurnych książkach, ale i tak karmiłam za rzadko.
      Dlaczego? Gdzie był mój instynkt? Nie wiem. Jakoś mi się wydawało,
      no trochę mi to wmówiono, że jest coś niewłaściwego w
      ciągłym "wiszeniu na cycu". Zastanawiałam się więc ciągle, dlaczego
      mały płacze, czy może śpiący, czy mu gorąco, za duzo bodźców itd.
      Teraz wiem, że pewnie w większości przypadków płakał z głodu, a ja
      nie zaspokajałam jego potrzeb... Strasznie ciężko mi z tą
      świadomością. Ja nawet nie wiązałam jego płaczu z karmieniem -
      dobrze przybierał na wadze, w nocy całkiem ładnie spał, ładnie ssał,
      a jego wieczorne płacze zwalałam na kolkę... Trochę też zmyliło mnie
      to, że prze pierwsze 3 tyg. rzeczywiście chciał jeść co 2-3 godz., a
      ja nie wiedziałam nic o skokach rozwojowych i o tym, że to wszystko
      może się tak szybko zmieniać.To były naprawdę ciężkie tygodnie. Aha,
      jedyne rady jakie usłyszałam od rodziny to "daj smoka", a od
      pediatry - podawać espumisan na kolki i viburcol na uspokojenie. Bez
      komentarza...
      Dopiero po paru tygodniach poczytałam właściwe lektury, pozaglądałam
      na forum i zaczęłam w końcu normalnie karmić, a zarazem cieszyć się
      kazdą chwilą spędzoną z moim kochanym chłopczykiem. Zrozumioałąm, że
      pierś to nie tylko jedzenie, ale i bliskość mamy. Jednym słowem
      wyluzowałam się. "Kolki" minęły jak ręką odjął, problemy z
      zasypianiem też. Przestałam przejmować się opiniami rodziny
      i "mądrymi książkami" i dostosowałam swój rytm dnia całkowicie do
      potrzeb synka. Teraz tylko strasznie żałuję, że zafundowałam dziecku
      taki koszmar na sam początek... I cieszę się, ze się nie poddałam i
      mimo wszystko cały czas wierzyłam, że karmienie nam się uda.

      Trochę się rozpisałam, ale może mój przykład sprawi, że nie będziesz
      już miała żadnych rozterek i będziesz spokojnie robiła to, co Ci
      podpowiada intuicja, a nie "mądre książki".
      • kaeira Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 09.08.08, 11:25
        piwonia01 napisała:
        > Naczytałam się "mądrych ksiązek" i przez parę tygodni męczyłam
        > mojego synka próbami wprowadzania jakiegoś sztucznego porządku. Nie
        > robiłam wprawdzie tak długich przerw w karmieniu jak piszą w
        > niektórych bzdurnych książkach, ale i tak karmiłam za rzadko.
        > Dlaczego? Gdzie był mój instynkt? Nie wiem.

        > Teraz wiem, że pewnie w większości przypadków płakał z głodu, a ja
        > nie zaspokajałam jego potrzeb... Strasznie ciężko mi z tą
        > świadomością.

        No widzisz, a ja wcale nie naczytałam się tych "mądrości", nie usiłowałam
        wprowadzać porządku, wiedziałam, że ma być karmienie absolutnie na żądanie, a
        też jakoś tak mi wyszło,że karmiłam za rzadko (ok. 2,5-3,5). Głównie dlatego, że
        był taki dość krótki okres, kiedy małej w ogóle nie mogliśmy dobudzić na
        karmienie, i cieszyłam się, jak dało się osiągnąć te "minimum co 3 godziny".
        Poza tym miałam przez pierwsze tygodnie straszliwy ból sutków, i tak naprawdę
        trudno mi było czasami zmusić się do karmienia. No a potem to się jakoś utrwaliło.
        Tak jak u ciebie - mała płakała, a ja nie wiedziałam dlaczego. Uch, jaka głupia
        byłam. Strasznie mi smutno, jak to wspominam, też mam straszne poczucie winy...
        :-( Przez to m.in. były też problemy z przyrostami.
        Dopiero koło 10t pani, która zaczęła czasami przychodzić do dziecka (ok 55 lat,
        matka czwórki dzieci długo karmionych piersią!) poradziła mi, żeby karmić np. co
        2 godz, albo i częściej. No i potem karmiłam średnio co 2 godz (ale często też i
        co 1-1,5 godz). No i było OK.
        • piwonia01 do kaeira 13.08.08, 13:54
          Dzięki za Twoją odpowiedź - jesteś chyba jedyną osobą, która
          rozumie, co czuję. Mąż to już mnie do psychologa wysyła, bo cały
          czas przeżywam coś, co działo się ponad pół roku temu:( No ale czasu
          się nie cofnie, przy drugim dziecku już będę mądrzejsza.
    • libra76 Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 13.08.08, 22:51
      Witam, wiele Mam już opisało swoje doświadczenia, pewnie nic nowego
      nie wniosą moje, ale ja również gorąco polecam nie ustawanie w
      karmieniu, mimo kilkugodzinnych sesji. Ja też tak miałam, synek ma
      już 3 latka, ale od samego początku, jeszcze w szpitalu ciągle ssał
      pierś. Wychodzenie na dwór to zawsze obleganie ławek (miałam kilka
      upatrzonych, ustronnych miejsc), trawników (obowiązkowy kocyk do
      siedzenia, mąż się śmiał, że załatwi mi krzesełko wędkarskie), gdzie
      tylko mogłam. W samochodzie-karmienie od włączenia silnika, po kres
      podróży, spacery to karmienie, z przerwą na 10 minut snu. W domu
      znajomi nie mogli zobaczyć synka, bo ja z nim w pokoju obok i
      karmienie.... do tego doszła kolka, więc jeszcze bardziej wydłużone
      sesje. Pamiętam dzień chrztu, nie usiadłam przy stole od 11.00
      godziny do póżnego wieczora, tylko leżenie. Ale oczytałam się
      książek, nadrobiłam zaległości prasowe. Jedzenie też na leżąco, mąż
      czasem donosił mi picie, kanapki. Ja na jogurtach zbożowych dałam
      radę. Mąż skapitulował i przeniósł się do pokoju obok spać. Ja też
      słyszałam, że mam zły pokarm, mało treściwy, żeby dopajać. Nic nie
      robiłam wbrew sobie, wysłuchałam i sama podejmowałam decyzję. Mąż
      zrozumie, jeśli zobaczy efekty takiego postępowania. Mój 3-latek
      jest małym mądralą, dużo mówi, ma silną osobowość, ma poczucie
      porządku i bezpieczeństwa. Nie żałuję żadnej minutki karmienia,
      dokładnie tak samo bym postapiła. Proszę być dumną z siebie,
      powiedzieć sobie, że to najważniejsze dla Was obojga, a co pewne,
      to, to, iż zaowocuje wspaniałym dzieckiem. Pozdrawiam.
    • branja Re: mądre książki a codzienność-co robić?? 16.08.08, 21:07
      mądre książki a codzienność-co robić?? - przeczytać książkę, poobserwować
      dziecko i wyciągnąć własne wnioski :) Ja z T.Hogg wzięłam tylko jedno: lepiej
      obserwować dziecko. Pamiętaj jedno: DZIECI I ICH POTRZEBY SIĘ ZMIENIAJĄ. U nas
      pierwsze miesiące to były maratony karmienia, potem okres karmienia co 2-3h i
      przespanych nocy, teraz znowu wróciłyśmy do permanentnego karmienia i
      przytulania. Na pewno nie zostawiaj płaczącego dziecka samemu sobie - u mnie
      skończyło się to taką nerwówką, że potem w ogóle nie chciała odessać się od
      cyca, bo chyba myślała że jak puści to już go nie dostanie. A jak na bieżąco
      reaguję na jej kwękanie (nie koniecznie cycem, czasem potrzebuje sobie odbić,
      czasem jej niewygodnie, a czasem chce się ze mną pobawić itp) to dziecko jest
      spokojniejsze i szczęśliwsze.
      Wiem, że w obliczu mamy, teściowej, męża i wielu innych mądrych głów trudno
      czasem zachować zimną krew i zdrowy rozsądek, ale (tu powtórzę to co mówiło już
      wiele mam przede mną) zdaj się na swój instynkt.
      powodzenia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka