Dodaj do ulubionych

PUSTE PIERSI- POMOCY!!!

04.10.03, 19:59
Kochane emamy! Moja córeczka ma dopiero trzy miesiące a ja mam puste piersi.
Nie wiem co robić. Chce ja karmić, ale nie mam czym. To trwa już drugi dzień.
Mała jest nerwowa bo ciagnie a tu nic nie leci. Namiętnie szprycuję się
ochydna herbatką z Hippa dla karmiacych ale nawet to mi nie pomaga. Nie wiem
co robić! W Was moja nadzieja. Może przeżyłyście to co ja i macie jakis
sposób. Prosze pomóżcie!!! Ja i Majeczka liczymy na Was.
Obserwuj wątek
    • mamajul Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 04.10.03, 20:08
      mnie pomagało położenie się przy juli w łóżku na cały dzień- maleństwo sobie
      było przy mamie i ssało kiedy chciało. mama sobie spała jak jula spała,
      relaksowała się i po takim odpoczynku było lepiej :). To działa. Acha - w tym
      czasie zadnych obiadów z trzech dań (no chyba , ze ma kto ci je zrobić ......)
      a żywiłam się płatkami kukurydzianymi na mleku i bananami ;)( to gotowania na
      szczęście nie wymaga ;). Wpoczęta mama to jest to ! Acha i prysznic ciepły na
      piersi. Ale relaks przede wszystkim. Trzymajcie się dzielnie i dajcie znać .
      Monika i Jula (25.02.02).
    • dosiamamafilipa Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 04.10.03, 20:47
      wypij sobie ze dwa karmi i herbatki ziolowe na karmienie w zwiekszonej dawca
      skutek murowany
      • minolt Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 04.10.03, 21:07
        Przede wszystkim staraj się nie denerwować (w miarę możliwości), bo to
        wstrzymuje pokarm. Pij dużo płynów, jedz zupy, przystawiaj dzidzię jak
        najczęściej do cyca (to co, że pusta?:)) - to pobudzi laktację. Zobaczysz,
        będzie ok. Powodzenia!
    • edziecko_kapsel Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 04.10.03, 21:31
      ...a jak już się ułożycie w łóżeczku (jak sugerują koleżanki) i dzidzia się w
      Ciebie wessie ;), zamknij oczy i wyobraż sobie gejzery tryskające mleczkiem,
      mleczne wodospady i takie tam... a wszystko to piękne i błogie. Może to
      śmieszne, ale mi pomogło; jak wiadomo za karmienie odpowiedzialna jest przede
      wszystkim nasza głowa, piersi są zdecydowanie na drugim miejscu. Obiecuję Ci,
      że Twoje mleczko tylko czeka, żeby popłynąć!
      Powodzenia!
      Asia
    • maciejowa Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 05.10.03, 03:15
      Iwi.c!!!
      Współczuję Tobie i Dziecku.
      Nie potrafię Ci nic doradzić, ponieważ jest to dość złożona sytuacja. Każda z
      nas jest inna i dzieci też. Nie załamuj się. Polecam ten artykuł. Być może
      znajdziesz rozwiąznie swojego problemu. Pozdrawiam i życzę miłej lektury i
      laktacji :). maciejowa

      ********************************************************************************
      Dobre matki nie karmią piersią

      Lekarze już podzielili: matki dobre karmią piersią, złe nie. Kobiety wpadają w
      depresję. A przecież można nie karmić naturalnym mlekiem i być dobrą matką

      Jedynie karmienie piersią to norma. Reszta to patologia - mówi docent Krystyna
      Mikiel-Kostyra, kierownik Zakładu Promocji Karmienia Piersią w Instytucie Matki
      i Dziecka. Taką opinię można usłyszeć od lekarzy, położnych, rodziny i
      znajomych. Przyszłe matki są poddane tak zmasowanemu atakowi zwolenników
      karmienia naturalnego, że można mówić o zaszczuciu. Musisz karmić piersią, bo
      inaczej będziesz złą matką.


      MAŁGORZATA WOŹNIAK 2003-08-01

      Nikt nie neguje, jak ważny jest dla rozwoju niemowlęcia pokarm matki. I nikt
      nie twierdzi, że karmienie modyfikowanym mlekiem jest lepsze niż naturalnym. Ale
      co mają zrobić kobiety, które mimo najlepszych chęci, po przebrnięciu przez
      zapalenia piersi, ostry reżim dietetyczny i depresję poporodową, nie mają laktacji?


      "Krowie mleko jest znakomite... dla cielaka. Mały człowiek potrzebuje mleka
      ludzkiego" - hasło promujące karmienie naturalne
      Szanowne mamy - jeśli uwierzyć tej nagonce, sięgnięcie po mleko modyfikowane
      jest porażką, narażeniem dziecka na choroby, szpitale, a nawet opóźnienie
      umysłowe. A że macie z tego powodu depresje...

      - Nie ma matek, które nie mogą karmić - twierdzi docent Mikiel-Kostyra. - Może
      jeden przypadek na całą Polskę, gdy kobieta ma niewykształcone gruczoły mleczne.
      Matki, które nie karmią piersią, nie miały zapewnionego odpowiedniego startu.
      Jeśli poddały się temu, zaprzepaściły szansę na zdrowie swoich dzieci.

      Po co ten cyrk

      To nieprawda, że kobiety nie szukają pomocy. Ale większość poradni laktacyjnych
      wpędza matki w poczucie przegranej. "Nie masz pokarmu? Może za mało kochasz
      dziecko?" - można usłyszeć od położnych.

      - Może ze mną jest coś nie tak, ale kiedy przez kilkadziesiąt godzin po cesarce
      lekarze usiłowali u mnie sprowokować wypływ pokarmu, odechciało mi się
      wszystkiego - żali się Agnieszka. - Czułam się jak mięso armatnie, pod presją.
      Położne komentowały, że takie są uroki macierzyństwa, a ja z poczuciem winy
      patrzyłam na synka. I tak było do czasu, gdy od tych samych położnych
      usłyszałam, że i one karmiły swoje dzieci butelką! To po co ten cyrk?


      WHO zaleca karmić sześć miesięcy
      Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca karmienie wyłącznie piersią przez
      pierwsze 6 miesięcy życia dziecka. Korzystne jest utrzymanie karmienia piersią
      do końca drugiego roku życia dziecka przy stopniowym wprowadzaniu odpowiednich
      grup pokarmów w drugim półroczu.
      Agnieszka postanowiła przejść na mleko modyfikowane, ale w szpitalu nikomu o tym
      nie powiedziała. Bo wstydziła się, że jest słaba.

      - Wywiera się na matki presję, by karmiły piersią, ale pozostawia się je bez
      pomocy, gdy mają depresję poporodową, w czasie nawału mlecznego, gdy krwawią
      brodawki albo dziecko nie chce ssać - mówi Andrzej Samson, psycholog. - Szpital
      jest zainteresowany świętym spokojem, a kobiety cierpią. Tak rodzą się depresje.
      A macierzyństwo powinno być najszczęśliwszym okresem.

      To, co naturalne

      - Dokarmiasz butelką? Spojrzenia koleżanek z niemowlętami przy piersi wyrzucały
      mnie poza krąg prawdziwych mam - opowiada 29-letnia Iwona Małek. Tłumaczyła się
      gęsto. Że Kuba od początku nie chciał ssać. Że przez pierwszą dobę po porodzie
      dyżurowały położne i wpychały mu pierś. Sprawdzały, czy ma odruch ssania. Miał,
      ale piersi nie chciał. Płakał i zmęczony zasypiał. W domu było jeszcze gorzej.
      Pięć minut jedzenia, pięć spania. I tak przez 24 godziny.

      - Dziecko marniało w oczach - opowiada kobieta. - Ale nie chciałam słyszeć o
      butelce. Wylądowałam w poradni laktacyjnej. - Może niech pani karmi go w innej
      pozycji - zastanawiała się położna. - A może to kryzys laktacyjny, trzeba
      przeczekać. Ale nie odciągać, dziecko samo to wyreguluje - zakończyła.

      Dwa tygodnie Iwona przeczekiwała. Podawała pierś na każde żądanie. - Kuba
      zanosił się od płaczu, wierzgał - mówi młoda mama. - Zaczęłam odciągać, nie
      chciałam podać mieszanki. Z butelki jadł spokojnie, ale wciąż było mu mało. Po
      kolejnej "głodnej" nocy poddałam się, kupiłam mleko modyfikowane. Kuba zjadł i
      usnął. Przez trzy miesiące walczyłam o utrzymanie laktacji. Wciąż mam wyrzuty
      sumienia. Jak mogło się nie udać to, co jest ponoć naturalne?

      Kuba ma siedem miesięcy i jest okazem zdrowia.

      Cisza po mieszance

      - Nawet nie kupiłam butelki - opowiada Beata Czaharowska, mama 11-miesięcznej
      Oli. - Ale kiedy pojawiły się kłopoty z pokarmem, zdałam sobie sprawę, że
      kampania o karmieniu piersią sprawia, że matki mają wyrzuty sumienia.

      Ola ładnie ssała przez tydzień. W drugim zaczął się przeraźliwy płacz, który
      nasilał się po karmieniu. Wizyta w poradni laktacyjnej nic nie dała. -
      Usłyszałam, że mam jak najwięcej karmić i nie narzekać. Piłam herbatki
      mlekopędne, odciągałam pokarm, żeby pobudzić laktację.

      Którejś nocy Beata nie wytrzymała. Ola darła się tak przeraźliwie, że przybiegli
      mieszkający obok dziadkowie. - W nocy wysłałam męża po mleko i butelkę do
      apteki. Nakarmiłam dziecko mieszanką i nastała cisza. Ola usnęła, nie mogliśmy
      uwierzyć, spała trzy godziny. Ale czułam się podle. Dzięki wsparciu rodziny nie
      wysiadłam psychicznie.

      Ola ma dziś 11 miesięcy. Jest okazem zdrowia.

      Ewelinie Łaskiej krwawiły brodawki, a Kasia wiła się z głodu.

      - Krzyczałam, ale przystawiałam dziecko do piersi, bo tak kazały położne. Miałam
      40 stopni gorączki, byłam na lekach przeciwbólowych, ale usiłowałam karmić. Nie
      wytrzymałam, kiedy mała zaczęła ulewać moją krwią. Gdzie tu czułość?

      Pierwsza wizyta w poradni laktacyjnej wpędziła 26-letnią matkę w poczucie winy.
      - Dowiedziałam się, że jestem niewytrzymała i marudna.
      Za kilka dni kolejna wizyta. - Dostałam strzykawkę z gumową rurką. Miałam
      odciągać pokarm i przez rurkę podawać pokarm. Robiliśmy tak z mężem przez
      tydzień - opowiada Ewelina. - Ale pokarmu było za mało, dziecko krzyczało. Z
      nerwów zaczęłam tracić pokarm. Nie pomagały ziółka ani ściągarka dla pokarmu.

      I znów wizyta w poradni. Kasia była wygłodzona. Ewelina zapytała, czy może podać
      mieszankę. - Widzę, że pani nie będzie karmić, bo nie chce. Ja też miałam
      kłopoty, wisiała mi prawie odgryziona brodawka, a karmiłam - usłyszała od położnej.


      Korzyści z piersi
      Z różnych światowych badań wynika, że niemowlęta karmione piersią:

      - mają wyższy iloraz inteligencji niż dzieci karmione sztucznie. Najwyższa
      różnica dotyczyła dzieci karmionych 7-9 miesięcy;

      - są mniej narażone na zakażenia;

      - 21 procent są mniej narażone na ryzyko wystąpienia białaczek;

      - są trzykrotnie mniej narażone na wystąpienie tzw. zespołu nagłego zgonu.

      Badania porównujące częstość występowania alergii u dzieci karmionych piersią i
      karmionych sztucznie dały sprzeczne wyniki.
      Wpadła w depresję. Płakała, gdy karmiła strzykawką - piersi nadal krwawiły.
      Kolejna wizyta w poradni oznaczała zakup osłonek na piersi, następna -
      kapturków. Ale Kasia nie chciała jeść przez kapturki. - Tabletki wywołujące
      laktację nie działały. Nie wytrzymałam, podałam butelkę z mieszanką mleczną.
      Kasia najadła się i nastała cisza - opowiada Ewelina. Kiedy w rozmowie z
      pediatrą powiedziała, że nie zamierza karmić piersią, lekarz potraktował ją jak
      wyrodną matkę. - Czy pani wie, że dziecko nie będzie miało odporności? Jest pani
      taką egoistką?

      Kasia ma pół roku. Rozwija się doskonale, nie ma alergii ani kolek.

      Miało być inaczej

      Kinga Polubiec kilka miesięcy temu czytała każdą notkę na temat karmienia
      piersią. - Dzisiaj budzą we mnie wściek
    • maciejowa Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 05.10.03, 03:28
      Dobre matki nie karmią piersią
      ...ciąg dalszy

      Miało być inaczej

      Kinga Polubiec kilka miesięcy temu czytała każdą notkę na temat karmienia
      piersią. - Dzisiaj budzą we mnie wściekłość - opowiada mama półrocznego Dawida.
      - Chciałam karmić naturalnie, bo nie udało mi się trzy lata wcześniej, z synem
      Filipem.

      Pokarm, który pojawił się u Kingi w piątej dobie, spowodował zatkanie kanalików
      w piersiach. - W poradni laktacyjnej dowiedziałam się, że mam masować i okładać
      liśćmi z kapusty - wspomina młoda mama. - Masowałam piersi co trzy godziny, ból
      był potworny. Płakałam nad sobą, że jestem złą matką, bo wszystko miało być
      inaczej. Byłam załamana.

      Po kilku dniach piersi wróciły do normy, ale zaczęły się kłopoty z pokarmem.
      Chociaż pediatra w przychodni zabroniła, Kinga wprowadziła mleko modyfikowane. -
      Mąż mnie poparł. Nie mógł słuchać płaczącego z głodu dziecka. Czy przez to, że
      podałam butelkę, jestem gorszą matką?

      Dawid nie ma kolek i wysypek. Rozwija się szybciej niż rówieśnicy.

      Kobiety, którym karmienie piersią nie udało się, szukają pocieszenia u matek z
      podobnymi problemami. By ktoś powiedział, że to nie ich wina.

      - Cierpię z powodu depresji - zwierza się na internetowym czacie Aga. - Córkę
      karmiłam tylko 4,5 miesiąca. Nie wyszło. Jest mi przykro, bo sama wygłaszałam
      prelekcje w szkole rodzenia na ten temat.

      W Internecie żali się też Mika.

      - Dziecko waży 2700. Karmię piersią, płacze. Po drugim tygodniu życia waga 2700.
      Kontakt z przychodnią laktacyjną - mam ponoć charakterystyczny dla drugiego
      tygodnia kryzys laktacyjny. Dużo karmić, nie dokarmiać. Zaczynam karmić 16
      godzin na dobę. Koniec trzeciego tygodnia. Dziecko płacze, waga 2780. W poradni
      tłumaczą, że to typowy dla trzeciego tygodnia kryzys. Więc karmię na okrągło.
      Koniec czwartego tygodnia. Dostaję zapalenia gardła. Ale nic, karmię, przecież
      mała ode mnie nie złapie! Poradnia: specyfiką czwartego tygodnia jest kryzys...
      Koniec piątego tygodnia. Waga 2900. Dziecko dostaje zapalenia płuc. Wzywamy
      pediatrę neonatologa (specjalistę zajmującego się schorzeniami i rozwojem
      noworodków). Dziecko dostaje antybiotyki. Ja też. Złapało ode mnie, a
      wychudzenie pogorszyło sprawę. Mam dokarmiać. Koniec 13 tygodnia. Waga 5400.
      Ssie chętnie - piersi i butelkę.

      Grupa ryzyka

      - Są tomy badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), świadczących o tym, że
      dzieci żywione mlekiem modyfikowanym są w grupie ryzyka różnych chorób. Matki,
      które nie karmią piersią lub karmią krótko, nie zapewniają im dobrego startu -
      mówi docent Mikiel-Kostyra.

      - Nawet krótka stymulacja mlekiem z piersi wystarcza, by układ immunologiczny
      otrzymał stosowne informacje - wyjaśnia profesor Paweł Januszewicz. - Mamy,
      które karmiły miesiąc, nie powinny się zamartwiać. Zalecane jest podawanie
      piersi do drugiego roku życia, ale jeśli chodzi o odporność dziecka, jest
      niewielka różnica, czy będzie to rok czy dwa.

      Skład mleka matki najlepiej odpowiada potrzebom niemowlęcia.


      To najkorzystniejszy i najbardziej bezpieczny pokarm. - Jeżeli nie udało się
      rozpocząć lub utrzymać karmienia piersią, nie żyjmy w poczuciu winy, że
      krzywdzimy dziecko - twierdzi doktor Anna Stolarczyk. - Można i powinniśmy
      rozpocząć karmienie mlekiem modyfikowanym.

      - Pokarm matki to biochemia, której nie da się podrobić sztucznymi mieszankami -
      mówi doktor Katarzyna Pakuła, pediatra współpracująca z Komitetem
      Upowszechniania Karmienia Piersią. - Mam pacjentki, którym nie udało się.
      Większość z nich trafiła do mnie zbyt późno, bo była skazana na kuriozalne
      zalecenia lekarzy. Takich kobiet nie można pozostawić samym sobie. Dlatego
      tłumaczę im, że butelka nie jest wyznacznikiem jakości ich macierzyństwa.

      - To nie jest kampania na rzecz karmienia piersią, to jest jakaś afera, skoro
      kobietom nie zapewnia się pomocy - oburza się Andrzej Samson.

      - Wręcz nagonka! Histeryczna, nasycona pozamerytorycznymi czynnikami. Wiem, że
      dobro dziecka jest najważniejsze, ale w tym całym zamieszaniu zgubiono gdzieś
      kobietę.

      - Mimo że pracuję w szpitalu promującym karmienie piersią, nie potrafię pojąć,
      jak można coś na siłę wymuszać - oburza się Zofia Sopińska z punktu porad
      laktacyjnych w Wołominie. - Pokarm matki jest najlepszy, ale tej reguły nie
      można trzymać się sztywno. Co innego książki, co innego praktyka. Zmuszać do
      karmienia matkę z depresją poporodową to horror. A jeśli matka ma zbyt mało
      pokarmu? Może wyniszczyć dziecko.

      - Dopóki mama będzie w stresie, to karmienie nie wyjdzie. Do tego potrzeba czasu
      - wyjaśnia Małgorzata Dementka, pielęgniarka udzielająca porad laktacyjnych w
      szpitalu przy ulicy Inflanckiej w Warszawie. - Jeśli mama ma za mało pokarmu,
      można ratować się strzykawką i drenem. Bywa, że takie rozwiązanie nie działa,
      wtedy wprowadzamy mleko modyfikowane. Dziecko nie jest głodne, a mama ma czas,
      by wyciszyć się. W większości przypadków z powrotem do karmienia naturalnego nie
      ma problemów. Ale mam, które z różnych powodów nie mogą karmić piersią, nikt nie
      ma prawa za to potępiać.

      Pokarm matki jest dla dziecka doskonały, ale noworodek potrzebuje też bliskości.
      Lubi czuć skórę matki, lubi, kiedy jest spokojna i skupiona. Ma to olbrzymie
      znaczenie dla rozwoju psychicznego dziecka.

      - Lepsza jest matka podająca butelkę z miłością niż usiłująca karmić piersią w
      nerwach. Mam do "butelkowych" matek apel: nie dajcie się zaszczuć fanatykom,
      którzy nie odróżniają zaleceń od dyrektyw - mówi Andrzej Samson.

      Kulisy nr 31/2003
    • goska271 Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 06.10.03, 09:39
      nie panikuj, bo nerwy są zawsze najgorszym doradcą. Podobno w okresie
      karmienia piersia są dwa momenty kiedy dziecko z dzni na dzien potrzebuje
      więcej pokarmu, a piersi potrzebują paru dni żeby sie przystosować. Pierwszy
      pojawia sie około 3 tygodnia, a drugi około 3 miesiąca. Lekarstwo jest
      praktycznie tylko jedno, połozyć się z maleństwem do łózka i sobie karmić
      praktycznie cały czas. Po dwóch dniach wszystko powinno wrócić do normy i
      będzie dobrze. Po za tym w czwartym miesiącu mozna zacząć dziecku juz podawać
      słoiczki. z tego co pamiętam to od czwartego były chyba jabłka i soki. Możecie
      popróbować, zacząć od jednej łyżeczki dziennie. Jak maleństwu nic nie będzie
      to w razie przyszłych kłopotów z karmieniem będziesz miał środek zastępczy,
      jak będzie ci się wydawało że dzidzia jest głodna i niedojedzona to spróbujesz
      dac jabłuszka, a gwarantje ci że ona z wdziękiem odmówi. Sama to przerabiałam
      i sie sprawdza.
    • olenka12 Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 07.10.03, 07:18
      A ja odsyłam cię do mojego postu z tym samym problemem ("Pani Moniko pomocy!
      Tracę pokarm!!!"). Odpowiada pani Monika - doradca laktacyjny. Ona jest super.
      A to adres:
      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=570&w=7997258
      Dodam jeszcze, że kryzys się skończył, mały się najada i dobrze rośnie. Gdzieś
      przeczytałam, że około 3 i 6 miesiąca dziecku gwałtownie wzrasta
      zapotrzebowanie na mleczko i piersi muszą się przyzwyczaić do większej
      produkcji.
      Pozdrawiam, powodzenia. Oleńka mama Daniela
      A to Daniel:
      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=6863631&a=6863631
      • nicol-e Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 07.10.03, 08:01
        Ja iłam hektolitry bawarki/ tak litr dziennie/ ipiwo karmi karmelowe. Tobie
        na pewno minie za kilka dni- to przecież kryzys 3-ego miesiąca, jak ucza w
        szkolach rodzenia- mleka brakuje w 3-im tyg, 3 m-cu i 6 m-cu- po kilku dniach
        wszystko wróci do normy.
        pozdrawiam- Aurelia
    • epjasa Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 07.10.03, 13:20
      Ja wprawdzie nie pomogę, ale może podtrzymam na duchu. Ja karmiłam, a właściwie ściągałam pokarm, miesiąc- półtora. Zarówno przy pierwszym jak i przy drugim dziecku. Żadne nie ssało, nie pomagały tabletki na laktację i już. Obydwoje są wychowane na butelce. No i co - nic. Zdrowe jak rydze. Wprawdzie córka chorowała w dzieciństwie dosyć często - infekjce układu oddechowego, a teraz nie wie co to choroba już od wielu lat. Młodszy nie choruje prawie wcale. Jest bardzo inteligentny, góruje wyraźnie nad rówieśnikami w przedszkolu. Też cierpiałam z powodu niemożności karmienia, ale krzywdy im nie zrobiłam. Są kochane i to wiedzą, i czują
    • maja86 Re: PUSTE PIERSI- POMOCY!!! 07.10.03, 13:49
      Najgorzej zwątpić w siebie, a właściwie w swoje piersi. Z moją córeczką
      stoczyłam wojnę o "cyca". Nie chciała ssać i koniec. Ale byłam uparta. Podobnie
      jak w Twojej sytuacji około 3 miesiąca wydawało mi się, że tracę pokarm. Jednak
      ciągle sobie powtarzałam, że potrafię wykarmić swoje dziecko. I pomogło. Karmię
      ją do dzisiaj, czyli 9 miesięcy. Co prawda jedną piersią, bo druga
      przestała "działać". Uwierz w siebie i nie poddawaj się, a zobaczysz, że
      odniesiesz sukces.
      Pozdrawiam
      Magda mama Mai (03.01.03)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka