Dodaj do ulubionych

Jestem nosicielką genu cycoholizmu...

06.09.08, 20:49
Po wnikliwej analizie doszłam do wniosku, że jestem nosicielką genu cycoholizmu.
Pierwsza córka - skrajny cycoholik, męczyłam sie jak nie wiem co, ale dobrzy
ludzie mówili, ze drugie dziecko jest w takich przypadkach "bonusem" i że za
drugim razem będzie wspaniale. No i co? Mam drugą córkę i jest IDENTYCZNIE!
Opadam z sił jak za pierwszym razem i załamuje się jak patrzę na dziecko
sąsiadki w tym samym wieku co moja córka, które po najedzeniu sie spokojnie
samo zasypia w łóżeczku. I na dodatek wszystkie jej dzieci tak miały.
A moja druga pociecha, tak jak i pierwsza, doprowadza mnie do skrajnej
depresji, łez i ogólnego załamania, bo moje córki zachowują sie dokładnie tak
jak synek hanki13 w poscie o anonimowym cycoholiku
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=84236039&a=84297216)
A wiec uprzedzam wszystkie mamy: jeśli teraz macie przypadek cycoholizmu to i
następnym razem też będzie, i następnym, i następnym...
A najgorsze jest to, ze nawet rodziny alkoholików mają swoje grupy wsparcia a
rodziny cycoholików musza sobie radzic same...
Obserwuj wątek
    • mruwa9 a czego oczekujesz?. 06.09.08, 20:55
      pocieszenia czy pochwal? ;-))
      cala moja trojka spala ze mna, zasypiala przy piersi,na rekach lub w
      wozku, nigdy sama, choc najmlodsze sprawialo wrazenie, ze przy
      minimalnym wysilku nauczyloby sie zasypiac w lozeczku, ale planowo
      nawet nie przewidzielismy obecnosci tego mebla w domu, nawet nie
      byloby go gdzie postawic. Wszystkie z czasem bezbolowo wyniosly sie
      do swoich lozek i nauczyly samodzielnie zasypiac, choc pozno,
      porownujac do innych dzieci (ok.5. roku zycia, najmlodsze, 3.5-
      letnie jeszcze usypiam, ale w planie na nadchodzaca zime mamy
      trening z samodzielnego zasypiania, zobaczymy, jak pojdzie). Da sie
      przezyc, traumy tez nie pozostawia :-)
      • ania.mor Re: a czego oczekujesz?. 06.09.08, 21:02
        niczego,
        tylko informuje ze historia lubi sie powtarzać

        a tak na marginesie mam pytanie: skoro nie było łózeczek to gdzie
        spały twoje dzieci do 5 roku życia?
        • kaeira Re: a czego oczekujesz?. 06.09.08, 21:19
          ania.mor napisała:
          > a tak na marginesie mam pytanie: skoro nie było łózeczek to gdzie
          > spały twoje dzieci do 5 roku życia?

          Zapewne najpierw razem z rodzicami, a potem we własnych "dorosłych" łóżkach.
        • mruwa9 Re: a czego oczekujesz?. 06.09.08, 23:28
          nie napisalam, ze spaly ze mna w jednym lozku do 5. roku zycia,
          tylko, ze usypialam je (pozostawalam z dziecmi do zasniecia) do
          mniej wiecej tego wieku, w ich pokojach i przy ich lozkach.
          Eksmitowane z loza malzenskiego gdzies w okolicach 2. roku zycia.
          Zreszta do dzis w nocy u nas zdarzaja sie wedrowki ludow, dzieciom
          zdarza sie przychodzic do naszej sypialni w nocy i nie sa z niej
          wyganiane, ja planowo spie w pokoju z jednym z dzieci (ze wzgledu na
          stan zdrowia dziecka nie mozna zostawic go bez nadzoru w nocy), a w
          razie nalotu dzieciarni maz czasem sam ucieka do ktoregos z pokoi
          dzieciecych,zeby sie wyspac. Wesolo, nie narzekamy, ani nam to nie
          przeszkadza.
    • fergie1975 Re: Jestem nosicielką genu cycoholizmu... 06.09.08, 22:58
      to ja tez jestem nosicielka tego genu i bardzo sie ciesze, ze za kazdym razem
      bedzie wspaniale.
      chociaz zeby to jednoznacznie stwierdzic trzeba by bylo zrobic analizy
      statystyczne na wiekszej populacji (niz 2 dzieci) oraz stwierdzic czy jestes
      homo- czy heterozygota pod wzgledem tego genu. Jezeli to pierwsze, to
      rzeczywiscie kazde Twoje nastepne dziecko bedzie cycoholikiem, jezeli to drugie,
      to szanse ze nie beda rosna do 50 % :)

      p.s. czy zamienilabyc swoje dziecko na dziecko sasiadki, nie? ciekawe dlaczego :D
    • marsupilami25 Re: Jestem nosicielką genu cycoholizmu... 07.09.08, 08:47
      No to widze, ze czeka mnie dobry scenariusz, bo juz myslimy o kolejnym dziecku. Obecnie mamy chyba kolejny skok rozwojowy, bo praktycznie wcale nie spie od 4 dni, a cycoholizm nabral skrajnej formy 24/24. Lapie powoli dolek, i faktycznie taka grupa wsparcia dla cycoholikow to jest mysl. Ja i tak spotykam sie ze zrozumieniem najblizszego otoczenia, niektorzy nawet troche wspolczuja (zmeczenia znaczy sie), ale reszta z moim lekarzem ogolnym na czele to raczej grupa antywsparcia. Nie powiem, to tez mobilizuje, a co !
      • ania.mor Re: Jestem nosicielką genu cycoholizmu... 07.09.08, 11:35
        Ja tam zadnego wsparcia od otoczenia nie miałam i nie mam (nie licząc męża
        oczywiście :-)). Nawet moja matka stwierdziła ze to na 100% moja wina bo
        przyzwyczaiłam dzieci do cycka, noszenia na rekach, nie daje smoczka i , o
        zgrozo! nie dopajam... I poradziła mi butelkę i smoczek oraz hektolitry herbatki
        do picia.
        I o ile przy pierwszej córce jakos dawałam sobie z tym rade, to teraz wymiękam,
        bo przeciez musze sie jednoczesnie zajac starsza córka a całe dnie jestem sama w
        dom. I nikt za mnie nie wyprawi starszej córki do zerowki, nikt nie ugotuje
        obiadu, wypierze, uprasuje itp. A na dodatek opcja chusty w moim przypadku
        odpada bo mam chory kregosłup i nie moge duzo dźwigac. I ciagle odliczam dni do
        weekendu bo tylko wtedy mąż jest w domu i mam chwile wytchnienia. I jak tu sie
        nie załamywac?

        • mruwa9 Ustal priorytety 07.09.08, 12:03
          To, co musi byc zrobione i to, co moze zaczekac. Prasowanie w
          pierwszej kolejnosci spadlo u mnie na samiutki koniec listy i jakos
          zyjemy, choc ostatni raz zelazko trzymalam w reku w zeszlym roku,
          prasujac obrus na Wigilie. Obiady - wymyslaj proste,
          nieskomplikowane, niewymagajace ogromnych nakladow czasu i pracy
          (zupa, ktora gotuje sie sama, spaghetti, nalesniki, ryz, etc). Kup
          zmywarke, jesli jeszcze nie macie, zaoszczedzisz co najmniej godzine-
          dwie dziennie. Zamiast warzyw do obierania- mrozonki, gotowe od razu
          do wrzucenia do garnka. Wstaw w kuchni (czy w pomieszczeniu, gdzie
          przebywasz w ciagu dnia najczesciej) kojec czy chocby lezaczek,
          fotelik, mozna gotowac obiad, jednoczesnie podrzucajac dziecku
          jakies zabawki, gadajac do niemowlaka, angazujac starsza corke do
          pracy. Bawic sie ze starszym dzieckiem mozna z niemowleciem przy
          piersi czy na reku. Mozna naprawde wypracowac wiele sposobow
          pogodzenia obowiazkow. W trakcie usypiania niemowlaka przy piersi w
          ciagu dnia mozna na troche starszaka posadzic chocby przed tv.
        • ania.mor do mruwa9 07.09.08, 12:35
          Ja naprawde nie miałabym nic przeciwko temu aby moja córka spala ze mna,
          zasypiala przy piersi lub na rekach ale żeby spała a nie budziła sie z wrzaskiem
          w momencie wyjecia piersi z buzi. A jesli chodzi o zasypianie w wózku to
          chciałabym aby chociaz raz udało sie ją w taki sposób uspać, bo jak dotąd nigdy
          to sie nie zdarzylo, bo przeciez w wózku cyca nie ma...
          Moje dziecko śpi wyłacznie miedlac piers w buzi tzn. musi miec piers, by zasnac,
          miedli ja przez ok. 30 minut, czasem i dluzej, po czym zasypia na max 25-30
          minut.. (o ile nie wybudzi sie kiedy ją odkladam do lozeczka). No i potem budzi
          sie z placzem okropnym, no bo nie ma piersi w buzi! Ponownie dostaje piers i
          zasypia znowu, na kolejne 15 minut. Po obudzeniu sie mija pol godzinki i mała
          jest glodna, wiec kolejne kwadranse z cycem w buzi na karmienie. Mija pol
          godzinki po jedzeniu, a córka znowu spiaca no bo spała krotko, bo spac dlugo nie
          umie - bo bez cycusia w buzi. I znowu miedlenie przez pol godziny itd.
          I tak na okrągło...
          • mruwa9 Re: do mruwa9 07.09.08, 12:44
            To dlaczego odkladasz ja do lozeczka? Sprobuj ja uspic przy piersi
            w swoim lozku, przykryta kocykiem, po czym nie ruszaj jej, tylko
            wycofaj sie, bez przekladania dziecka, niech zasypia tam, gdzie moze
            nadal spac. Tu na forum pojawialy sie rady, ze dopoki dziecko
            miedli, jak to opiujesz, piers, dopoty je.I zasypia dopiero wtedy,
            gdy samo wypusci piers z buzi. Moze za szybko zabierasz jej piers?
            Nie doczytalam, w jakim wieku jest Twoja mlodsza corka?
            • ania.mor Re: do mruwa9 07.09.08, 14:00
              mała ma 8 tygodni
              i uwierz mi - czekałam bardzo długo, do czasu az ona sama wypusci cycola, ale
              efekt jest taki sam - jak tylko cycol wypada z buzi, mała podnosi wrzask
              • mruwa9 Re: do mruwa9 07.09.08, 17:09
                Ona ma TYLKO 8 tygodni..jest jeszcze bardzo malutka, byc moze
                wlasnie zalicza skok rozwojowy i potrzebuje wiekszej ilosci pokarmu,
                stad takie nieustanne ssanie. Chyba pozostaje zacisnac zeby i
                przeczekac... Mysle, ze poza tym wpadlas w bledne kolo: chcesz jak
                najszybciej ja nakarmic i moc odejsc do innych zajec, wiec jestes z
                tego powodu nerwowa, a dziecko wyczuwa te nerwowosc i tym bardziej
                boi sie zostac samo, tym bardziej pilnuje, zebys jej nie zniknela.
                I tak sie zapetlilyscie obie. Chyba trzeba by sprobowac przerwac to
                bledne kolo: na przyklad olej na kilka dni wszelkie prace domowe.
                Moze udaloby sie wyslac starsza corke na weekend do dziadkow? Na
                obia , zamiast gotowac, mozna zamowic pizze, albo niech ja kupi maz
                w drodze do domu. Starsza pewnie sie tylko ucieszy. Sprobuj sie z
                mala polozyc w lozku na caly dzien, olej reszte zajec. Starsza corka
                moze wam towarzyszyc (okazja do wspolnej rozmowy, czy jakis innych
                zabaw, czytanie ksiazki, wymyslisz cos). Niech mlodsza ssie do woli,
                do glebokiego zasniecia. Sprobuj.Napisz, czy sie udalo.
                • ania.mor Re: do mruwa9 08.09.08, 10:19
                  spróbuje
                  i napisze jak wyszło

                  oby sie udało
    • caro_lina78 przestańcie z tym cyckoholizmem 08.09.08, 13:31
      Jak można używać takiego określenia, kojarzy się z akloholizmem.
      Tu na forum jest to bardzo modne określenie, ma być chyba zabawane ale dla mnie
      nie jest. Apeluje o zaprzestanie używania go !!!

      Ja też karmię moją córkę piersią. Mamy lepsze i gorsze dni. W ciągu dnia mała
      prawie nigdy nie śpi w soim łóżeczku tylko na kanapie obok mnie albo ze mną w
      swoim łóżku. Jak nie mogę jej uspokoić to wkładam na fotelik włączam na chwile
      wibracje i dzidzia spokojna.
      • niecierpliwa3 Re: przestańcie z tym cyckoholizmem 08.09.08, 14:00
        ja wolę nazywać swojego małego przytulaskiem niż cycoholikiem, chociaż nieraz
        daje mi w kość (jak np. wczoraj od 1.00 do 4.30 w nocy ;). W ogóle cyce/cycki
        kojarzą mi się z paniami lekkich obyczajów i nigdy tak nie mówię o swoich
        piersiach. No ale każdy ma swoje przyzwyczajenia.

        A co do moich sposobów na przetrwanie dnia i nocy: w dzień nieraz usypiam małego
        w chuście (wiązana w wariancie luźnej kołyski) i po kilkunastu minutach odkładam
        do gondoli lub łóżeczka. Czasem noszę dłużej w chuście, ale cały dzień się nie
        da. W nocy i nieraz w ciągu dnia karmię na leżąco, ja na swoim łóżku, mały w
        przystawce przykręconej do naszego. Gdy wypuści pierś, po paru minutach
        delikatnie się odsuwam. Czasem budzi się po minucie i trzeba go usypiać od nowa,
        ale w końcu się udaje.
        pozdrawiam mamy dzieci szczególnie spragnionych mleka i przytulania ;)
        • ledzeppelin3 Re: przestańcie z tym cyckoholizmem 08.09.08, 16:27
          Typowe matki-Polki Cierpiętnice
          Bo jak inaczej, pytam, nazwac kogoś, kto pisze: maluszek daje mi w
          kosc OD 1 DO 4.30 W NOCY i wali uśmieszek?????
          Albo śpi z dizeciakiem do 5-go roku życia???
          Rozumiem, że mamy -jak każdy człowiek-muszą zaspokajac swoje
          potrzeby emocjonalne, ale nie wolno robic tego kosztem dziecka,
          trzymając je w swoim łóżku do wieku prawie szkolnego.
          • niecierpliwa3 Re: przestańcie z tym cyckoholizmem 08.09.08, 17:25
            ledzeppelin3, to było do mnie? Nie czuję się ani typowa ani cierpiętnica.
            Tamtej nocy się nie uśmiechałam hehe. Natomiast cierpiętnicą byłabym wtedy,
            gdybym do dziś rozpamiętywała tamto "poświęcenie". Następnego dnia gdy mąż bawił
            dziecko, ja się wyspałam i git.
            Aha, moje dziecko ma 5 tygodni, a nie 5 lat, więc "ma prawo" ze mną spać (a
            właściwie na przystawce) i jeść godzinami - bo skokowo się rozwija.
          • asia889 Re: przestańcie z tym cyckoholizmem 08.09.08, 17:51
            Ciekawe, a ja właśnie śpię z dziećmi, żeby nie być cierpiętnicą i rano wstać
            wyspana.

            > Rozumiem, że mamy -jak każdy człowiek-muszą zaspokajac swoje
            > potrzeby emocjonalne

            Rozumiem, że dzieci potrzeb emocjonalnych nie mają, tylko i wyłącznie dorośli ;-P.
      • marsupilami25 Re: przestańcie z tym cyckoholizmem 08.09.08, 18:00
        Hej Dzidzia! Forum dla przedszkolakow jest obok.
      • ania.mor Re: przestańcie z tym cyckoholizmem 09.09.08, 11:57
        gdyby nie traktowanie tej "przypadłości" z lekkim przymróżeniem oka,
        wiele z nas upełnie by sie zakręciło
        jak sie określenie nie podoba to go nie używaj i tyle

        i uwierz mi, nawet nie wiesz jak to jest kiedy dziecko WCALE nie śpi
        jeśli nie ma cycka w buzi
        tu nawet mega-wibracje w foteliku nie pomogą
        ciekawe jak bys sie w taki stresie czuła?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka