Dodaj do ulubionych

wiem,że to kontrowersyjna teoria...

10.01.09, 22:07
postanowiłam,że to napiszę,choć do tej pory nawet wstydziłam się
przyznać ,że tak myślę :
jestem absolutnie za karmieniem piersią ,wręcz obsesyjnie ale po
moich 3,5 mies karmienia ( tyle ma teraz mój synek) uważam,że nie
wszystkie kobiety mogą wyprodukować wystarczającą ilość pokarmu na
całe 6 mies jako jedyny pokarm. Choćby nie wiem jak bardzo się
starały i trzeba dokarmić mlekiem modyfikowanym.
uff - odważyłam się.
tak - tyle mnie to kosztowało,bo tak strasznie ,z całego serca
chciałam karmić synka wyłącznie piersią. i wczoraj podałam butelke -
raz w ciągu dnia .
powód - widziałam już od conajmniej od miesiąca,że w ciągu dnia mam
mniej pokarmu,że je byle jak, że płacze i złości się przy piersi.
i do tego dwa dni temu zamiast jak zwykle przybrać prawie kg/mc -
przybrał tylko 200 na 3 tyg.
Wiecie - codziennie spotykam na spacerach inne mamy ,które karmią
jak ja tyle że walczą z nadmiarem pokarmu, zapaleniami piersi z
tego powodu, z nadwagą dzieci na samej piersi. Same pączusie widzę w
wózkach.ja tak nie miałam. owszem ładnie przybierał,ale jakoś od
początku dużo płakał i co gorsza i niestety prawie nic nie mogłam
odciągnąć laktatorem( wiem,że to nie ma nic wspólnego z ilością
pokarmu w piersiach).
niemniej reasumując - naprawdę zrobiłam absolutnie wszystko - czyli
karmienie, karmienie,karmienie i picie i pozytywne myślenie i
wszystko ,żeby wystarczyła pierś i nie wystarczyła.
tyle ,że i wtedy i teraz mam jakby wyrzuty sumienia i czuję,że się
nie sprawdziłam,bo presja nie dawania mleka modyfikowanego jest tak
duża.
uważam,że nie wolno przesadzać - tylko dbać o dobro dziecka, o
spokój jego i swój.
że przede wszystkim trzeba podejść indywidualnie do swojego
dziecka,do siebie.
a ja i tak będę nadal karmić piersią, jak długo się tylko da ,ale
postanawiam zaakceptować fakt ,że pomogę sobie i dziecku dodatkowym
mlekiem.
wiem,że wiele mam ma podobny problem i wiem jak to jest ciężko - bo
z jednej strony walczymy ze starodawnymi "matkami i teściowymi"
ltóre ciągle mówią - daj mu coś konkretnego a z drugiej z oczywistą
obecną presją ,że tylko pierś.piszę "presja",że tylko pierś - ale to
oczywiście pozytywna presja .....
i w tym wszystkim okazuje się,że tak się staramy ,opieramy
matkom ,teściowym i nie wychodzi tak dokładnie jak chciałyśmy..
ale to nie znaczy,że jesteśmy gorsze mamy albo źle coś robiłyśmy -
poprostu taka nasza natura a dzieci napewno mają od nas wszystko co
najlepsze !
Pozdrawiam wszystkie Mamy które są lub były w podobnej sytuacji
Obserwuj wątek
    • happymoni Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 10.01.09, 22:29
      Rachel...hmm myślę , że bardzo dobrze to ujęłaś. Jak na razie nie mam takiego problemu z synkiem (3 m-ce) ale dobrze pamiętam sytuację przy karmieniu córki i presję środowiska -tylko pierś,pierś i pierś no i dałam radę ale dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że człowiekowi robią trochę pranie mózgu z tym karmieniem piersią bo potem gdy przychodzą problemy młoda matka ma straszne wyrzuty sumienia i nie śpi po nocach i wyrzuca sobie ,że nie podołała , że może jest gorsza , że jednak podała butlę i jest z tymi myślami sama a na dodatek te jak określiłaś " starodawne matki i teściowe" triumfują no bo niby miały rację. Ja myślę , że żadna matka nie chce źle dla swego dziecka a przecież podanie butelki złem nie jest więc nie wstydź się tego i nie wyrzucaj sobie . Twój synek na pewno ma od Ciebie nie tylko Twoje mleczko ale przede wszystkim Twoją miłość i to jest dla niego najważniejsze.Pozdrawiam serdecznie:)
    • delfina77 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 10.01.09, 22:33
      Dziekuje ci za to co napisalas - wlasnie beczalam, ze nie jestem w stanie
      wykarmic syna sama piersia, urodzil sie duzy i od poczatku mu nie starczalo mimo
      mojego ciaglego przystawiania go do piersi. Postanowilam go dokarmiac a moj zly
      humor wzial sie z tego, ze tak szybko zaczelam i boje sie, ze pewnie w krotkim
      czasie calkowicie przestawie sie na butle. Tu gdzie teraz mieszkam (nie w PL)
      prawie wszystkie babki karmia butelka ale ja jakos wierzylam, ze tym razem sie
      uda... Core karmilam w sposob mieszany 4 miesiace. Calkowicie zgadzam sie z
      twoja teoria
    • basiak36 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 10.01.09, 22:36
      uważam,że nie
      > wszystkie kobiety mogą wyprodukować wystarczającą ilość pokarmu na
      > całe 6 mies jako jedyny pokarm.

      Owszem, nie wszystkie, bardzo rzadko sie zdarza ale jednak, kiedys o tym
      pisalam, zebralam troche badan o fizycznej niezdolnosci do wyprodukowania
      wystarczajacej ilosci pokarmu.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=76892378&a=76913410
      widziałam już od conajmniej od miesiąca,że w ciągu dnia mam
      > mniej pokarmu,że je byle jak, że płacze i złości się przy piersi.
      > i do tego dwa dni temu zamiast jak zwykle przybrać prawie kg/mc -
      > przybrał tylko 200 na 3 tyg.

      Akurat te objawy same w sobie nie swiadcza ze cos szwankuje z tym jak piersi
      reaguja stymulacje przez dziecko i produkuja pokarm - bo na to sie patrzy a nie
      na sam pokarm jako odosobniona rzecz.
      Czy ktos pomagal Ci przeanalzowac problem? Czy dziecko dostaje smoczka, czy
      chorowalo ostatnio, czy jest cokolwiek co mogloby przeszkadzac w efektywnym
      ssaniu? Moze reaguje na cos co jesz?
      Jak przybieral wczesniej? 200 na 3 tygodnie wyjete z kontekstu nic nie pokazuje,
      tak samo nie swiadczy o tym nasze wrazenie o ilosci pokarmu. Gdyby tak bylo ja
      bym nigdy nie karmila - nie mialam nawalu,nie wyciekla mi kropla pokarmu, nigdy
      nie mialam odczucia napelnianych piersi, zawsze sflaczale i miekkie, dziecko
      musialo dlugo sie nassac zanim mleko zaczelo leciec. Do 9-10 miesiaca byla
      wlasciwie wylacznie na piersi, na 98 centylu.
      Wiec rozwin temat i napisz wiecej.

      teraz mam jakby wyrzuty sumienia i czuję,że się
      > nie sprawdziłam,bo presja nie dawania mleka modyfikowanego jest tak
      > duża.
      > uważam,że nie wolno przesadzać - tylko dbać o dobro dziecka, o
      > spokój jego i swój.

      Wiadomo ze nie ma co robic problemu, ale warto przeanalizowac potencjalne
      przyczyny danego problemu. Podanie butelki butelki samo w sobie tych przyczyn
      nie szuka i nie rozwiazuje problemu ktory powoduje te male przybory wagowe.
      • mruwa9 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 11.01.09, 01:47
        podpisuje sie pod basiak36, z moim komentarzem, ze ta butla to byc
        moze nie tyle byla koniecznoscia, ile przejawem nadgorliwosci
        rachel, byc moze wcale nie byla potrzebna i bez niej nic zlego by
        sie nie dzialo. Moze po prostu rachel zareagowala zbyt nerwowo i
        pochopnie z ta butla mieszanka? (mm nadzieje, ze nie pokrecilam
        nicka, pora pozna..)
      • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 18:53
        wygląda to dokładnie tak = w nocy oraz rano -Synek ssie piersi
        pięknie.Słyszę jak połyka,czuje jak mi leci mleko,widzę ,że jest
        najedzony.
        Cały problem według mnie wziął się z tego,że odkąd nie jest już
        leżącym noworodkiem,ale ciekawym świata niemowlakiem ssanie piersi w
        ciągu dnia jest dla niego nudne i męczące. Pamiętam bowiem ,że
        pierwszy miesiac był zupełnie inny - wisiał mi na cycu nn stop.
        I teraz tak - można powiedzieć,że od godziny około 12.000 do 2o.00
        je poprostu mało - wiercąc się, płacząc, itd. i ja widzę,że nie ma
        szans ,żeby zjadał wystarczająco.
        Na siłe się nie da, zakrywaniem pieluszką też nie, osobny pokój bez
        muzyki i telewizora ....nic.
        z jednej strony zły bo głodny, z dugiej nie chce mu się ciągnąć.
        próbowałam znowu laktatorem - niestety jak pisałam wcześniej -
        porażka.
        więc teraz - czy Możesz mi powiedzieć - co według Ciebie można
        zaradzić?
        bo ja nie mogę dopuścić do głodowania dziecka i spadku wagi,a nie
        oszukujmy się - te 200 przyrostu za 3 tyg to naprawdę mało.a Weź pod
        uwagę,że mój syn jest bardzo energiczny, coraz większy i potrzebuje
        coraz więcej jedzenia ....
        Jeśli Doradzisz mi tylko coś na ten problem to chyba ze szczęścia
        Cię uściskam !!!!!!!!!!!!!!!!!
        bo ja już nie mam pomysłu - dlatego od dwóch dni Synek dostaje butle
        w ciągu dnia i jest nieprawdopodobnie szczęśliwy i spokojny a
        wieczorem zajada ze smakiem cycule..
        przy okazji pozdrawiam i ściskam wszystkie mamy które tu napisały w
        odpowiedzi na mój post .
        • rulsanka A może karmienie nocne? 12.01.09, 20:06
          Jak mój synek był w wieku twojego, też był problem z jedzeniem w dzień. Zaczęłam
          więc intensywniej karmić go w nocy, a w dzień dostawał tylko po parę łyków (bo
          tyle chciał), za to trochę częściej niż na żądanie. Karmiłam go jeden raz
          podczas jego snu, a na pozostałe karmienia lekko się wybudzał i przy piersi z
          powrotem zasypiał, ale dalej jadł. Jedynie w nocy nic go nie rozpraszało.
          Później wszystko się unormowało i do ukończenia 6 mc był wyłącznie na piersi.
          • rachel30 Re: A może karmienie nocne? 12.01.09, 21:33
            a czy w tym czasie kiedy tak jadł byle jak w dzień - dobrze
            przybierał na wadze ?
            i jak długo trwało zanim się unormowało
            pozdrawiam serdecznie
        • basiak36 Do rachel30 12.01.09, 20:08
          Ale pojedynczy slabszy przyrost o niczym nie swiadczy.
          Zadalam Ci wczesniej pare pytan, czy maluch mial kontakt ze smoczkiem i jakie
          byly wczesniej przyrosty wagowe, czy chorowal itp? I ile ma tygodni?
          • rachel30 Re: Do rachel30 12.01.09, 21:26
            tak - używamy smoczka od samego początku,ponieważ wyjątkowo miał
            dużą potrzebę ssania.Gdyby nie smok - nie było szansy żebym nawet
            wyszła do przysłowiowiej i dosłownie toalety.Chciał wisieć non stop
            na cycu.Mimo tego smoka - jadł ładnie .Nie myślę,aby to miało wpływ.
            teraz ma 3,5 mies.
            pierwszy przyrost - po 6 tyg. - 1300
            drugi - po mies - 800
            i teraz nagle po 3 tyg - 200
            nie chorował , jest bardzo wesoły,energiczny....
            pytanie jest - dlaczego w nocy je ?
            tu nic się nie zmieniło.
            a w dzień sparwia wrażenie jakby w cycach nic nie było i się
            wściekał.
            jesli tu znalałabym odpowiedź - pozbywam się natychmiast butli !!!
            ?????
            • basiak36 Re: Do rachel30 12.01.09, 21:59
              tak - używamy smoczka od samego początku,ponieważ wyjątkowo miał
              > dużą potrzebę ssania.

              I tutaj masz odpowiedz na problem. Duza potrzeba ssania, obojetnie jaka ona
              jest, jest naturalna instynktowna potrzeba dziecka. Nie nam oceniac czy ta
              potrzeba ssania jest za duza. Tylko dziecko wie ile potrzebuje. Jesli dajesz
              smoczka, w ten sposob ograniczasz czas jaki dziecko ssie piers a co za tym
              idzie, nie dostaje tyle mleka ile dostaloby bez smoczka, bo traci energie na
              ssanie smoka. Laktacja dostosowuje sie do tych obnizonych potrzeb - i tak dobrze
              przybieral jeszcze na poczatku, a z czasem kiedy laktacja sie stabilizowala i
              produkcja mleka przestaje byc sterowana hormonami (przez to na poczatku
              wiekszosc mam ma nadprodukcje), i przychodzi gospodarka popytu/podazy, zaczal
              sie problem.
              Dodatkowo smoczek oznacza ze sa duze szanse na to ze dziecko bedzie gorzej lapac
              piers.
              I stad wsciekanie sie. Takich watkow na forum masz pelno. U mam ktore
              zdecydowaly sie na wywalenie smoczka i czeste karmienia poprawa w przyborach
              wagowych byla dosc szybko.

              Sama przez to przeszlam, wmowilam sobie brak pokarmu bo dziecko wisialo na
              piersiach i slabo przybieralo, wydawalo mi sie ze ssie ladnie. Kosztowalo mnie
              to kupe nerwow i stresu, az trafilam na konsultantke laktacyjna ktora
              skorygowala technike ssania ktora okazalo sie ze nie byla idealna, kazala karmic
              czesciej, smok w odstawke i zaczal przybierac ok.

              Wiec jesli chcesz karmic, smoczki musialyby pojsc w odstawke a dziecko ssac na
              zadanie. A z wyjsciem do toalety prawie kazda mama na poczatku ma problem, ale
              nie oznacza to ze musi dostawac smoczka. Przy drugim dziecku juz w ogole smoka
              nie bylo, ta niesamowita potrzeba ssania zaspokajana byla przez dziecko kiedy
              chcialo ssac, nosilam je w chuscie, i okazalo sie ze przybierala mi po 500g na
              tydzien:) A czas intensywnego ssania trwal okolo 3 miesiecy, i w sumie to
              niewiele z perspektywy czasu:)
            • mpogus Re: Do rachel30 13.01.09, 09:54
              Rachel, i ja na pewno wiele mam może Ci przytoczyć przykłady kiedy dziecko
              słabiej ssie na rzecz zainteresowania światem. Denerwuje się wtedy- to jasne- bo
              chce zjeść, ale też się porozglądać.
              Smoczek jest osobną sprawą i przy jakichkolwiek problemach z przyrostami i ze
              ssaniem to jego obarcza się winą, ja odstawiłam po jakiś 3 tygodniach od
              wprowadzenia-zaczął się szarpać i "strzelać". Teraz bym już go w ogóle nie
              wprowadzała, ach głupia byłam, ale całe szczęście nic się nie popsuło. Można
              wychować dziecko bez smoczka, choć używającym trudno to sobie wyobrazić.
              Co do karmienia-około 3-4 miesiąca u mnie też były komedie typu : chce,nie chce,
              rozgląda się , jest rozkojarzony. Proponowałam często, aż do momentu gdy dłużej
              possał, w ciszy i nikogo oprócz nas w pokoju- słyszałam o sposobie " w łazience
              bez światła".
              Smoczek w odstawkę i spokojne karmienie , no i przede wszystkim wiara, że
              niemowlak nie da się zagłodzić - tylko musi mieć dostęp do piersi, aż trafi na
              dobry moment w chwilach rozproszenia bodźcami.
              Po 3 miesiącu przyrosty zwalniają - to też pamiętaj .
              Podawanie butelki to jest ZAWSZE początek końca karmienia naturalnego- a dziecko
              na pewno dużo mniej będzie chciało ssać .
    • dorianne Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 11.01.09, 00:22
      Rachel30 - jakbym czytała o sobie! Podpisuję się obiema rękami pod tym co
      napisałaś:)
      Mój synek ma niecałe 4 mies, od 3 tygodni dokarmiam go butlą, a problemy ze zbyt
      małą ilością pokarmu miałam odkąd skończył 2 miesiące. I tak długo go
      przetrzymałam tylko na piersi. Płakałam i się zaparłam, że butli nie dam.
      Ale w końcu się poddałam. I teraz z tej wprawdzie krótkiej, ale jednak
      perspektywy czasu, uważam, że dobrze zrobiłam. Synek jest zadowolony, weselszy,
      spokojniejszy a ja.... dużo mniej zestresowana.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za ten wątek! :)
    • kinga_owca Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 11.01.09, 10:44
      wiecie co
      a mi się wydaje, że my XXI-wieczne mamy, za dużo wiemy
      ciągle porównujemy nasze dzieci, piersi, kupki, ważymy dzieci i ich
      pieluchy, sprawdzamy siatki centylowe, przeszukujemy internet w celu
      znalezienia witamin, specyfików na pobudzone dziecko itp
      zamiast
      zaufać sobie i dziecku, uwierzyć w mozliwości własnego organizmu,
      pozwolić dziecku ssać i nie odbierać każdego dziwnego zachowania
      jako braku pokarmu...
      dlaczego nikomu nie przyjdzie na myśl, że wiercący się i płaczący
      przedszkolak jest głodny? Raczej że jest smutny, tęskni itp.
      Niemowlęta też mają inne potrzeby a ne tylko jedzenie.
      Ja sama też sie stresowałam podczas karmienia, ważyłam synka,
      zapisywałam czas i długośc karmień aż wreszcie trafiłam na to forum
      i sobie odpuściłam ;-)

      A co do meritum - mój synek w tym wieku tez zaczął mniej przybierać,
      tez zaczął krócej ssać, też ssał niespokojnie, płakał - ale nie
      interpretowałam tego jako brak pokarmu
      gdyby dziecko przybierało przez całe życie po 1 kg miesięcznie to
      pięciolatek ważyłby powyżej 60 kg (wliczając wagę urodzeniową)

      każda mama zrobi jak uważa, ale moim zdaniem dokarmianie zazwyczaj
      (podkreślam zazwyczaj) niepotrzebne
    • agnieszka_z-d Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 11.01.09, 11:20
      A ja tylko dodam ostrzeżenie - mojej znajomej dziecko jest młodsze od mojej
      Małgosi o 9 miesięcy a waży 2 kg więcej. Je jak smok - zjada niejednokrotnie
      większe ilości niż Małgosia! A Małgosia ma 19 miesięcy, a tamta Mała prawie 11.
      Dziecko ma ewidentnie rozciągnięty żołądek bo jest WIECZNIE głodne.
      A cała przygoda zaczęła się jak tamta Mała miała właśnie 3-4 miesiące. Też była
      niespokojna, płaczliwa, oczywiście robiła wrażenie głodnej, choć na wadze
      przybierała książkowo. Tłumaczyłam - jak masz wrażenie, że karmienie Wam
      szwankuje skontaktuj się z doradcą laktacyjnym, podałam namiary na Panią Monikę,
      tłumaczyłam że to przybieranie na wadze jest wyznacznikiem najadania się dziecko
      piersiowego... Oczywiście zamiast szukać pomocy u fachowców wkroczyła butla.
      Dziecko wciąż jest płaczliwe po dziś dzień, więc to jednak nie jedzenie,
      najadanie się było problemem. Za to do dobrego - czyli bezwysiłkowego jedzenia z
      butli dziecko szybko przywykło i... zaczęło jeść coraz więcej, oczywiście
      zamiast przy skokach apetytu pozwalać reagować piersiom i zwiększać produkcję -
      zwiększana była ilość mleka z butli... Karmienie piersią szybko się skończyło.
      Problemów z wprowadzaniem nowości nie było - Mała zjada wszystko, ale ilości są
      jak dla mnie powalające. Na dodatek skomponowanie zdrowej racjonalnej diety nie
      wchodzi w rachubę, bo rzeczami lekkostrawnymi tamta Mała się nie najada lub
      potrzebuje ich ogromnych ilości.
      Więc uwaga - podanie butli zaburza naturalny mechanizm regulacji uczucia
      sytości, który daje karmienie piersią. A skutki zostają na całe życie...
      • bernimy do agnieszka_z-d Żartujesz??? 11.01.09, 21:00
        cyt.:
        Więc uwaga - podanie butli zaburza naturalny mechanizm regulacji
        uczucia
        > sytości, który daje karmienie piersią. A skutki zostają na całe
        życie...

        A co ze wszystkimi dziećmi na tzw. "butli", otyłe są i będą??? hmmmmm
        • mruwa9 Re: do agnieszka_z-d Żartujesz??? 11.01.09, 22:40
          wszystkie nie, ale wiele tak i istnieja na to badania.
          • agnieszka_z-d Re: do agnieszka_z-d Żartujesz??? 12.01.09, 17:12
            Właśnie o to mi chodziło - dzięki Mruwa:-)
            • bernimy Re: do agnieszka_z-d Żartujesz??? 12.01.09, 20:29
              No tak, ale nie wolno generalizować i każdy przypadek dla każdej
              Matki jest ten jedyny! I to Matka niech oceni i zadecyduje!
              A tak swoja drogą, to ciekawe (czy są badania, choć trudne to jest
              do zbadania) jaki procent mniej więcej pokolenia naszych Mam nas
              dokarmiało i ile z nas jest otyłych. Bo tak jak pamiętam
              podstawówkę, liceum czy studia, to jakoś może trafiały się 1-2 osoby
              na 30, a karmionych piersią, po około roku, a nawet pół pewnie z
              tego był może procent... Większość "traciła pokarm" czy "nie miała
              pokarmu i podała butlę" po miesiącu, dwóch... max 3 m-ce :-)
              • memphis90 Re: do agnieszka_z-d Żartujesz??? 13.01.09, 10:42
                Tak, są badania- dzieci chowane na butli mają większą tendencję do otyłości i
                problemów z utrzymaniem masy ciała. Nie znaczy to oczywiście, że każde dziecko
                piersiowe będzie chude jak gazela, a butelkowe- tłustym pulpetem. Ale po butli
                ryzyko takie jest większe.
              • turzyca Re: do agnieszka_z-d Żartujesz??? 13.01.09, 17:08
                Ale zmienil sie tez styl zycia. Gdzie my spedzalismy wiekszosc czasu po szkole?
                Na podworku. Wiszac na trzepaku, latajac po okolicznych krzakach, grajac w gume,
                skaczac na skakance, grajac w dwa ognie czy zbijanego. Nasza otylosc z wczesnego
                dziecinstwa byla likwidowana ruchem. Z okraglych paczusiow z przedszkola
                wyrastaly smukle nastolatki.
                A gdzie teraz spedzaja czas dzieci? Ile matek pozwala swoim dzieciom spedzic na
                podworku np. 6 godzin bez przerwy?
                • bernimy Re: do agnieszka_z-d Żartujesz??? 13.01.09, 21:00
                  Wszystko ok, te podwórka i zabawy to prawda. Ale:
                  "Z okraglych paczusiow z przedszkola
                  wyrastaly smukle nastolatki."
                  to już nie bardzo... Sądzac po zdjęciach przedszkolnych, to jakieś
                  takie chude biedunki wszystkie a nie pączusie :-)))
    • izat7307 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 11.01.09, 12:03
      Każdy robi tak jak uważa bądź jak mu dyktuje intuicja. Karmiłam (i karmię jedno
      dalej) dwoje dzieci. Pierwsze było o wadze urodzeniowej standardowej 3650,
      drugie kloc 4700. Wszyscy mówili gdzie takie duże dzieci się najedzą tylko
      piersią, one potrzebują kaszy itp. Ani starszy ani młodszy syn nie znają smaku
      kaszy ani butli, a świetnie rosną, są zdrowe.. Nie słuchałam innych, wiedziałam,
      że będę karmić piersią (nawet po drugim cc), nawet nie przypuszczałam, że mogę
      nie mieć pokarmu i jakoś to wszystko się pomyślnie ułożyło. Jeśli jednak
      miałabym męczyć się ja i dziecko, ciągle być niepewną czy najada się czy nie -
      podałabym butelkę i myślę, że nie byłoby tragedii.
    • mpogus i też się narażę 11.01.09, 14:03
      Moim zdaniem te wszystkie opisane problemy " z tzw. małą ilością pokarmu"
      wynikają z braku pewności i wiary w naturalne karmienie.
      Przy jakichkolwiek problemach interpretacja jest - " pewnie za mało mleka".
      Ten przyrost wcale nie jest zły, tym bardziej po 3 miesiącu, a co z tymi
      infekcjami, no i znowu pytanie o smoczek?? dostaje?
      • basiak36 Re: i też się narażę 11.01.09, 17:38
        mpogus napisała:


        > Przy jakichkolwiek problemach interpretacja jest - " pewnie za mało mleka".

        Dokladnie, stad moj post powyzej z pytaniami.
        Jedna sprawa jest interpretowanie wiercenia przy piersi, slabych przyborow
        wagowych itp jako braku pokarmu, bez dokladnej analizy problemu i podawanie
        mieszanki jako rozwiazanie problemu (a to oczywiscie problemu samego w sobie nie
        rozwiazuje tylko go omija), kiedy mama chcialaby karmic piersia. Wtedy zwykle
        oznacza to ze problem rozwiazany nie zostaje a dokarmianie nie jest
        potrzebne.Pisalam wyzej o fizycznej niemoznosci wyprodukowania wystarczajacej
        ilosci mleka i to sa bardzo rzadkie przypadki. Na tym forum interpretacja typu
        'brak pokarmu' pojawia sie w co piatym poscie.

        Druga sprawa jest podanie mieszanki w powyzszej sytuacji bo tak czujemy ze jest
        lepiej. Nikt nikomu nie broni podawania mieszanki i kazda mama moze podac kiedy
        chce jesli czuje ze tak jest lepiej, bez tlumaczenia sie dlaczego i po co.
    • mpogus i dalej 11.01.09, 14:05
      w innym wątku piszesz też o czerwonych policzkach syna - a to jest "jakaś"
      nietolerancja, i np. z tego powodu przyrosty mogły się pogorszyć .
    • visenna2 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 11.01.09, 14:31
      " powód - widziałam już od conajmniej od miesiąca,że w ciągu dnia
      mam
      > mniej pokarmu,że je byle jak, że płacze i złości się przy piersi."

      Al to wcale nie musi być oznaką głodu :) Moja corka odkąd skończyła
      2 miesiace też je byle jak, przerywa, popłakuje... Ale przybierała
      1,5 -2 kg na miesiąc i to dla mnie było wyznacznikiem najadania a
      nie zachowanie :)

      Mnie sie wydaje że za bardzo nerwowo do tego podeszłaś :)
      Rozumiem Cie, bo pierwszą córkę karmiłam tylko piersią miesiąc,
      potem dałam butlę. Byłam niepewna swoich racji, dziecko płakało,
      wydawało mi się że jest głodne, nie bardzo wiedziałam co zrobić no i
      sie poddałam. Ale przy drugiej uparłam się karmić, ze stoickim
      spokojem podchodziłam do płaczu, krzyku, marudzenia, karmienia co
      chwila oraz krytyki otoczenia i patrzyłam tylko jak przybiera, a
      przyrosty były imponujące :) No i sobie karmię do dziś tylko piersią
      (mała ma 6,5 miesiąca, waży ponad 10 kilo, chora jest więc pluje
      zupkami) i jeszcze długo pokarmię, przynajmniej taką mam nadzieję.

      NIe stresuj sie tak bardzo, zrobiłas jak uznałaś za stosowne. I już.
    • bernimy Bardzo dobrze to ujełaś!!! 11.01.09, 22:05
      Gratuluję odwagi, bardzo dobrze, że to z siebie wyrzuciłaś!!!
      Ja co prawda w innej sytuacji, ale doskonale Cię (i wszystkie Mamy w
      takiej sytuacji) rozumiem! Masz pełne prawo interpretować zachowanie
      swojego dziecka jak chcesz i to DO CIEBIE należy decyzja związana z
      karmieniem!
      U nas koszmarny był pierwszy miesiąc, wypuszczono mnie ze szpitala
      z "karmieniem odciągniętym pokarmem po palcu" (bo poranione
      strasznie brodawki) - bez komentarza, najlepszy szpital w W-wie
      położniczy, ale nie ten wątek! Masakra, nikt nie poinformował mnie,
      że za dobę, dwie już tego odciąganego ręcznie pokarmu będzie
      ZDECYDOWANIE za mało. Potem straszna presja (u mnie akurat rodzinna,
      ale nie pokolenie mam) o nie podawaniu sztucznego, "głupie" porady
      przez telefon co mam robić, rady o poczytaniu sobie o karmienieu
      piersią! A my widzielismy z mężem, że jest głodna, ale właśnie ta
      presja.... Aż się w końcu okazało, że straciła na wadze! I to bardzo
      dużo, taki Maluszek :-( Wtedy się wystraszyliśmy i wzielismy sprawy
      w swoje ręce (i dorady laktacyjnego i pediatry). PODALIŚMY sztuczne!
      I tak przez miesiąc (1-2 razy dziennie, coraz mniej, mniej, mniej),
      po czym się w końcu uspokoiłam, bo wiedziałam, że ładnie je,
      przybiera i nie jest głodna. A dzięki spokojowi (Mała najedzona, nie
      głodna) i przy ogromnym wsparciu MĘŻA uratowałam laktację i już po
      miesiącu była na samym moim mleczku :-) Teraz karmimy się już 15
      miesiąc i za wyjątkiem bardzo złego początku (właśnie z powodu m.in
      tej PRESJI) jest wspaniale i mam nadzieję, że jeszcze się pokarmimy.
      Choć grono rodzinne "zeszczuplało", tzn. ochłodziły się kontakty, z
      powodu tej chorej presji... I kto nie przeżył czegoś podobnego, nie
      bardzo wie o czym pisze pisząc: "to Twoja decyzja, ale ja bym się
      nie poddała" ... i inne ...
      Życzę powodzenia, wszystko będzie dobrze i uwierz, że jesteś
      wspaniałą matką. A znam matki karmiące i po 2-3 lata, a nigdy nie
      nazwałabym ich nawet dobrymi matkami... Oczywiście z innych powodów
      niż tylko to karmienie piersią!
    • canelonki Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 18:03
      daj sobie spokój z wyrzutami, to przede wszystkim
      nie pamiętam już ile dziecko w tym wieku powinno przybierać, ale
      jeśli Twoje przybiera za mało i jeśli widzisz że pokarmu jest mało -
      nie wahaj się. Butelka to żadne zło, mlek modyfikowanych jest taki
      wybór że na pewno znajdziesz jakies odpowiednie dla Twojego synka. A
      w to że dziecko będzie bardziej chorować, że będzie otyłe, że nie
      będziecie ze sobą blisko bez karmienia piersią po prostu nie wierz.
      Jasne że są przypadki grubych niemowlaków, jasne że są dzieci które
      chorują - ale takie bywają i dzieciaki piersiowe i butelkowe i to że
      przestawisz malca na butlę wcale nie znaczy że taki będzie. A co do
      bliskości to absolutna bzdura, bliskość nie zależy od sposobu
      karmienia.
      Tak naprawdę nie ma znaczenia jak karmisz - ważne że karmisz ;)
      Mleko modyfikowane to żadna trucizna, wyrzuć z głowy takie myśli.
      I niech żadna mądrala nie wpędzi Cię w wyrzuty sumienia twierdzeniem
      że za mało walczyłaś itd.
      To żadna zbrodnia dać butelkę.
      Pozdrowienia!
    • xinth Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 19:07
      A ja, kiedy czytam wypowiedzi dziewczyn, którym nie udało się karmić piersią
      choć bardzo chciały, i które wyciągają z tego wniosek "jednak nie każda może" -
      mam wrażenie, że błąd leży w sposobie propagowania karmienia piesią. W
      konkretnych źle rozumianych sloganach.

      Otóż powtarza się tu i ówdzie piękne zdanie: "każda może, wystarczy tylko
      chcieć". Otóż z tym "tylko chceniem" jest problem. Bo nie chodzi o sam wysiłek
      woli, znaczy o to że siedzę sobie i chcę z całych sił. A tak chyba wiele osób to
      rozumie, gdy zdanie wyrwane jest z kontekstu.

      A przecież często owo "chcieć" oznacza "ciężko nad tym pracować". Na przykład
      siedzieć z dzieciem wiszącym przy piersi non stop (zupełne uziemienie).
      Przeznaczyć kasę i czas na wizytę w poradni laktacyjnej, gdzie obejrzą, czy
      dziecko właściwie chwyta pierś i spróbują zidentyfikować w czym problem. Czasem
      po karmieniu dodatkowo odciągać pokarm. Wypożyczyć lub kupić laktator lub wagę -
      albo biegać ciągle do ośrodka zdrowia się ważyć. Walczyć z nawykami malucha
      (złym chwytaniem piersi, zasypianiem itp). Wcale nie jest to takie automatyczne.

      Myślę, że warto podkreślać o jaki rodzaj "chcenia" tu chodzi.

      Jestem okrutnie wdzięczna położnej w szkole rodzenia, która powiedziała, że
      najlepszy sposób przygotowania do karmienia, gdy jest się jeszcze w ciąży, to
      nabyć odpowiednie książki i dokładnie się zapoznać z teorią. Żeby wiedzieć, po
      co się karmi, jak i być przygotowanym na różne przeszkody.

      Nie uchroniło mnie to wcale przed błędami, kryzysami i załamaniami, bo na
      początku mieliśmy mocno pod górkę, Młody w pierwszych dwóch tygodniach życia
      prawie nie przybrał na wadze - ale dzięki tej radzie wiedziałam już, gdzie
      szukać pomocy, i miałam wsparcie Męża, który był zdeterminowany bardziej nawet
      niż ja - i jakoś przezwyciężyliśmy ten początkowy kryzys. Nie chcę zapeszyć, bo
      to dopiero 4 miesiące za nami, ale wygląda, że dajemy radę :) Niemniej ile razy
      słyszę, że "wystarczy chcieć" to się trochę wzdrygam. Owszem, wystarczy - ale to
      musi być bardzo aktywne chcenie.
      • abulska Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 11:33
        dokladnie wiem o jakim"chceniu" piszesz. Wlasnie jestem na etapie "chcenia",
        czyli ciezkiej pracy, wysilku woli, uparcia sie...Na poczatku pokarmu bylo
        bradzo duzo i nakladki tez byly(plaskie brodawki) potem trzeba bylo nakladki
        sciagnac...i dopiero zaczely sie problemy...ale mniejsza o to....Uwazam ze
        kobietom takim jak ja (jestem osoba wrazliwa) przydaloby sie wsparcie lub
        rozmowa psychologa (oprocz wizyty w poradni laktacyjnej). Niestety nie mam
        oparcia w mezu jesli chodzi o ten temat, zupelnie nie rozumial mojego dylematu
        (dlaczego tak bardzo bronilam sie przed podaniem butli). Poddalam sie
        dokarmialam mala rano i wieczorem...Okazalo sie ze za duzo przybrala na
        wadze...Wtedy pomyslalam a moze ja ja przekarmilam? Sytuacja byla o tyle trudna,
        ze rankiem o godz.9.00 jadla krotko moja piers i zaraz byla glodna , wiec
        podalam butle, potem wieczorem bardzo plakala i wsciekala sie ze "samo" nie
        leci, wiec podalam butle...szkoda...Mala oduczyla sie prawidlowo lapac brodawke
        (teraz z powrotem nad tym pracujemy) a o 10 jak daje jej piers to wcale nie hce
        , prezy sie i od razu wnieboglosy krzyczy, wiec biore ja do siebie mocno
        przytulam i zasypia na okolo 40 minut...Czyli nie byla glodna...Potrzebowala
        bliskosci, bicia serca, milosci...Wieczory nadal sa trudne, ale mimo wszytsko
        nie poddaje sie...Jestem uparta tule, lulam,nosze a placz nie jest jakis
        niewyobrazalny (wiec nie jest glodna za bardzo)....Dodam tylko ze moja corcia ma
        w tej chwili 6 tygodni i ma anemie. Spi w nocy pieknie (dwie pobudki w ciagu
        nocy), dni sa gorsze... A wracajac do sprawy jestem w kontakcie z cudowna Pania
        Doradca Laktacyjnym) to od niej uslyszalam pierwsze cieple slowa, ktorych tak
        bardzo potrzebowalam...A jesli chodzi o dom to dodam zemaz chodzi wsciekly bo
        nie zawsze moge mu cokolwiek do jedzenia przygotowac, wiec jak widze jego mine
        to wychodze z pokoju i przytulam malenstwo...Nie poddam sie w swojej walce, ale
        jesli mala malo przybierze na wadze, to byc moze podam butelke, ale tym razem
        dojrzalam do tej decyzji...Dodam tylko ze pierwsze dziecko karmilam piersia do 6
        miesiaca...Tak wiec trzymam kciuki za wszystkie mamy, które "chcą" ...
    • budzik11 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 20:58
      Już kiedyś cytowałam tu na forum Korczaka: "Każda matka może karmić, każda ma
      dostateczną ilość pokarmu; tylko nieznajomość techniki karmienia pozbawia ją tej
      przyrodzonej zdolności".
      Rzeczywiście, czasem nie wystarczy CHCIEĆ - potrzebna jest praca nad techniką,
      wiedza o przyczynach niepowodzeń itd. Może to być smoczek, może butelka, może za
      krótkie wędzidełko podjęzykowe, może zła pozycja karmienia, może zbyt długie
      przerwy między karmieniami, może dziecko nie jadło w nocy, może zły sposób
      przystawiania, zła technika samego ssania, może zbyt nerwowa mama, spięta,
      kanaliki mlekowe zaciśnięte i mleko nie leci, może dziecko coś rozprasza
      (światło, muzyka, ostry zapach perfum, cokolwiek, różne są dzieci). Jasne, że
      mleko modyfikowane nie zabija, jasne, że miliony dzieci na nim wyrosły i są
      zdrowe. Ale zamiast wpadać w wyrzuty sumienia jednocześnie chwytając za butelkę,
      warto się zastanowić DLACZEGO tak się stało. Dlaczego dziecko nie chce ssać albo
      ssie nerwowo, dlaczego mleka jest mniej (jeśli dziecko źle ssało, piersi były
      niewystarczająco pobudzane, to rzeczywiście może być go mniej po jakimś czasie),
      albo tylko wydaje nam się, że jest go mniej (dziecko mniej przybiera - ale to z
      wiekiem przecież normalne; piersi są "puste" - przecież laktacja się unormowała,
      dziecko je szybciej - przecież - po prostu z czasem opanowało technikę ssania i
      je efektywnie). Nie wystarczy picie hektolitrów Karmi czy innej bawarki (IMO i
      tak niepotrzebne), czy innych ziółek. To jest tylko powierzchowne "staranie
      się". Jeśli naprawdę chcemy karmić, to najlepiej jest odstawić wszystkie
      smoczki, butelki, sztuczne mleko i - jeśli wydaje nam sie, że mleka jest mniej
      niż dziecko potrzebuje - po prostu częściej je przystawiać do piersi. Nic tak
      nie pobudza laktacji, jak mały ssak. Wyluzować się, odprężyć, ułożyć wygodnie w
      łóżku, nie liczyć łyków mleka, wypić lampkę wina tuż przed karmieniem. A jak to
      nic nie da - skontaktować się z doradcą laktacyjnym.
      Jeśli są problemy - nie wystarczy chcieć karmić, trzeba coś z tym zrobić.
      Podanie butelki ze sztucznym mlekiem nie rozwiązuje problemów karmienia naturalnego.
      • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 21:30
        nic nie robie od miesiąca tylko zadaję sobie pytanie - DLACZEGO ?
        dlaczego miesiąc jadł pięknie a przez kolejne i do tej pory
        wyłącznie w nocy.
        w dzień natomiast płacze i złości się jakby miał ciekawsze rzeczy do
        roboty lub w cyculach nic nie było,
        i Uwierz mi - należę do osób rozwiązujących problemy, nie które
        mówią - chcę . dlatego podejmowałam wszelkie działania i dlatego
        jestem też na tym forum w tym momencie......
        bo być może Ty właśnie lub inna tu Mama akurat doradzimi coś na co
        ja nie wpadłam a co okaże się strzałem w dziesiątkę.
        pozdrawiam serdecznie
        • budzik11 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 22:41
          No więc moja rada jest taka: zalegnij, jeśli masz taką możliwość z maluchem na
          2-3 dni w łóżku, z odstresowującą lekturą, przed TV czy co tam wolisz. Tak,
          żebyś mogła mu się poświęcić a nie złościć, że zajmuje ci twój cenny czas a ty
          musisz uprać, uprasować, posprzątać itp a on cały czas na cycu. A może spróbuj
          chusty, będziesz mogła coś robić, chodzić, siedzieć i jednocześnie karmiąc. I
          karm na żądanie, a nawet proponuj w międzyczasie. I karm w nocy. I uwierz, że
          NAPRAWDĘ ma teraz ciekawsze rzeczy niż tylko ssanie, każde dziecko przechodzi
          taki etap - jedne wcześniej, inne później. Ja na swojego znalazłam taki sposób,
          że karmię go w zamkniętym, pokoju, maksymalnie ograniczam bodźce - po jakimś
          czasie załapał, że to czas karmienia, nie rozglądania się po świecie (bo i tak
          nic ciekawego nie zobaczy) i można się spokojnie skupić na jedzeniu. Odstaw
          wszelkie smoczki, butelki itp. Odstaw sztuczne mleko - jeśli będziesz pobudzała
          laktację - przystawiała jak najczęściej młodego - pojawi się twoje mleko. Może
          nie stanie się to od razu, trzeba cierpliwości, ale te 2-3 dni - i będzie ko.
          Jak młody płacze a wydaje ci się, że z głodu (chociaż przyczyn może być
          milion!), to przystaw do piersi. Jeśli po 10 minutach znów płacze, a ty
          załamujesz ręce, że głodny - znów przystaw. W piersi zawsze coś jest, za każdym
          razem, kiedy go przystawisz, coś wyssie, a im częściej będziesz przystawiać, tym
          mleka będzie więcej. A jeśli to by nie odniosło efektu, to zastanów się nad
          wizyta poradni laktacyjnej. To kosztuje ale z pewnością mniej niż ew. całe mleko
          modyfikowane, które będziesz musiała kupować, jeśli nie uratujesz naturalnego
          karmienia ;-) Bo rzeczywiście może być jakiś problem "techniczny".
          A przede wszystkim - wyluzuj. Czasem tak po prostu jest, że dzieci mają takie
          "bunty" ale szybko im przechodzi. Trzeba po prostu cierpliwości. A stres bardzo
          szkodzi laktacji. Podobno tez pomaga "wizualizacja" płynącego mleka i myślenie o
          "pysznym, ciepłym mleczku" jakie właśnie ssie twoje kochane dziecko :-)
          Aha - nie wszystkie dzieci muszą być cherubinkami z wałeczkami na kończynach ;-)
          Starsza moja córka była całe życie na 97 centylu (zaczęła chudnąć po 2rż), a
          młody - jest na 25. I trudno, taki jest, chudziak, ale rozwija się dobrze, taka
          widać jego uroda, na pewno by mi do głowy nie przyszło dokarmianie go z tego
          powodu mm.
          Powodzenia życzę i nie stresuj się, wyluzuj i karm z przyjemnością
        • mruwa9 rachel30, 12.01.09, 22:46
          u gory masz odpowiedz basik36: jesli chcesz karmic piersia, smoczek
          powinien zniknac z zycia dziecka , radykalnie i zdecydowanie, a w
          tych sytuacjach, w ktorych teraz sie pojawia, powinna sie pojawic
          piers. Dziecko zamiast efektywnego, odzywczego ssania piersi ssie
          jalowa gume czy silikon, przy okazji psucjac sobie technike ssania
          piersi, stad te awantury przy piersi, ktora ssie sie inaczej, niz
          smoczek. I w efekcie ograniczonego dostepu do piersi Twoj biust
          dostaje komunikat, polecenie zmniejszenia produkcji. To zadne
          nadprzyrodzone zjawisko czy zadne fatum, czysta fizjologia, akcja-
          reakcja. Dokarmianie mieszanka, zwlaszcza z butli przez smoczek ,
          nie tylko nie rozwiaze problemu , ale jeszcze dodatkowo przyczynisie
          do dalszych protestow dziecka przy piersi i do dalszego zmniejszenia
          produkcji pokarmu. krotka sciezka do zakonczenia karmienia piersia w
          ogole. Tylko nie opowiadaj potem bajek o tym, ze chcialas, ale nie
          mialas pokarmu. Bo to nie pokarmu jest za malo, ale za malo dostepu
          dzieka do piersi.
          • rachel30 Re: rachel30, 13.01.09, 23:30
            Kochana - przede wszystkim pozdrawiam CIe !
            mogę zrezygnować ze smoka ,tymbardziej,że wcale syn za nim aż tak
            nie przepada.
            szczerze Ci powiem,że robiłam sobie już tzw. 3 dni w łóżku ,żeby
            tylko karmić, karmić ,karmić ...
            nie robiłam w domu nic - tylko karmiłam. a raczej starałam
            się ,ponieważ jak już pisałam wcześniej syn ma w ciągu dnia ataki
            złości przy cycach.zamiast ssać woli się wiercić,płakać.Coś tam ssie
            trochę i nie rozgląda się ,uśmiecha albo płacze.
            co z tym mam zrobić ?
            bo o tym,że smoczke jest zły,że podstawą laktacji jest
            przystawianie - wiem - absolutnie.Poradź mi w tym w czym nie wiem -
            dlaczego nie chce ssać w ciągu dnia ??
            w nocy je wzorowo !
            czekam na konkretną pomoc !
            jestem zbyt poważną osobą ,żeby opowiadać bajki - chyba ,że
            dzieciom - to tak na marginesie.
            i jeszcze raz - pozdrowienia :)
            • mruwa9 Re: rachel30, 13.01.09, 23:38
              jesli w nocy chce ssac, to cudnie, pozwlalaj mu na to, pomoc moze
              wspolne spanie (nie musisz wstawac i sie rozbudzac, zeby podac
              piers). A w nocy pokarm jest bardziej aklorycny, wiec maluch ma
              szanse podgonic z waga. W ciagu dnia moze rozprasza go za duzo
              bodzcow? Bo dziecko jest w wieku, gdy zaczyna zauwazac, ze wokol
              dzieje sie tyle ciekawych, fascynjacych rzeczy, ze szkoda marniowac
              czas na jakies tam jedzenie. Moze sprobuj karmic na lezaco i
              wyciszac jakos dziecko (np. karmic w zaciemnionym pokoju, eby jak
              najmiej bodzcow rozpraszalo malucha)? Pozycja na lezaco daje poza
              tym wieksze mozliwosci wyluzowania sie (i Tobie, i dziecku) wiec
              moze latwoej niemowle zassie piers? Patrz, w nocy brakuje tych
              bodzcow rozpraszajacych i pewnie karmisz na lezaco, i to jakos
              dziala, sprobuj powtorzyc to samo w dzien.
              Odzdrawiam :-)
    • missfreud Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 23:17
      Az sie wzruszylam, czytajac twoj post. Ja takze jestem za karmieniem
      piersia i tez marzylo mi sie, ze tylko piers do 6 miesiaca zycia
      dziecka, ale... Nie zawsze wychodzi tak, jak sie nam marzy. Sama
      walcze z roznymi problemami zwiazanymi z karmieniem i juz pare razy
      zdarzylo sie, ze musialam podac butle (ze swoim mlekiem, ale
      sporadycznie tez z modyfikowanym) i okupilam to dolem, placzem i
      poczuciem winy oraz poczuciem, ze zawiodlam jako matka i kobieta. i
      jestem przekonana, ze niemaly wplyw na to ma ten tzw terror
      laktacyjny. Nie dajmy sie zwariowac! Chyba wazniejsze jest dobrze
      odzywione dziecko i mama w dobrym humorze, niz te walki o karmienie
      piersia za wszelka cene (i frustracja, nerwy, napiecia mamy i
      dziecka).
      • mruwa9 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 12.01.09, 23:25
        tu nie chodzi o to, zeby sie dac czy nie dac zwariowac, ale aby
        zrozumiec MECHANIZM laktacji, zwiazek przyczynowo-skutkowy i nie
        dorabiac bajek do fizjologii. Jesli mama deklaruje chec karmienia
        piersia, a mimo slabych przyrostow wagi upiera sie przy smoczku i
        przez to ogranicza dziecku dostep do piersi, to powinna miec
        swiadomosc, ze wszystko, co sie potem bedzie dzialo, jest naturalna
        konsekwencja takiej a nie innej decyzji. Niestety, ale poczatki
        rodzcielstwa wiaza sie z calodobowym , doslownym uwiazaniem do
        dziecka , co czesto budzi wewnetrzny protest mlodej mamy,
        przyzwyczajonej do wolnosci i niezaleznosci, albo sie to zaakceptuje
        z calym dobrodziejstwem inwentarza, albo nie, i wzorem francuskiej
        minister sprawiedliwosci, bezposrednio po wyjsciu z porodowki wreczy
        sie dziecko pod opieke niani i wraca do zajec wlasnych. Nie mozna
        zjesc ciastka i miec ciastko. oczywiscie, przejscie na karmienie
        sztuczne nie jest zbrodnia, byle nie dorabiac do tego bajek o "braku
        pokarmu. Cudow nie ma. Jest fizjologia. Czysta akcja-reakcja.
        • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 23:20
          Moja Droga - należę do osób które naprawdę jak coś robią to
          porządnie i sercem dlatego proszę nie Pisz takich rzeczy,że dałam
          smoka bo chciało mi się niezależności a wogóle to nie ma pojęcia o
          tym na czym polega lakatacja bo pewnie expertem nie jestem ale
          zapewniam Cię,że sporo wiedzy mam na ten temat.Sporo poczytałam a
          przede wszystkim byłam szkolona przez położne które propagują
          wyłącznie karmienie piersią
          i jeszcze jedno - zanim sama znalazłam się w takiej sytuacji też tak
          jak Ty - miałam bardzo radykalne podejścia do takich spraw.
          Teraz wiem,że nie wolno krytykować nikogo i osądzać - bo dopóki nie
          było się w danej sytuacji - to możemy sobie tylko mówić.
          Ale mam pomysł - Daj mi dobrą radę ,Pomóż w ten sposób mnie i innym
          mamom, bo może Masz większą wiedzę , może Wiesz coś czego nie wiemy.
          My będziemy CI wdzięczne bo chyba o to na tych forach chodzi !!!
          nie prawdaż ? o wymianę wiedzy ,o pomoc a nie krytyke .Ona nic nie
          wnosi i nie zmiania niczego.
          Pozdrowienia serdeczne dla Ciebie i Twojego dziecka !!!!!!!
      • midla Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 12:05
        Ten tzw. terror laktacyjny najwyraźniej jest w waszych głowach
        dziewczyny, jako psychologiczna wymówka. Fizjologia laktacji jest
        taka, a nie inna i tego obejść się nie da. Jeśli jest ciężko, i
        wciąż nie wychodzi, a przy okazji nie słuchacie powtarzanych z
        nieskończoną cierpliwością rad, co trzeba by zrobić, to dajcie
        butelkę, ale nie obwiniajcie za to tych forumek, które chcą pomóc,
        zwłaszcza, że o pomoc zwróciłyście się na forum o karmieniu piersią.

        • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 20:38
          Kochana - pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego !!!
          ale nie Pisz nie miłych rzeczy które nic nie wnoszą a jedynie
          sprawiają innym przykrość !!!!!!!
          dobrze ??
          jeszcze raz ściskam gorąco !
          • bernimy Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 21:03
            Popieram!!!!!!!
            Rady radami (bardzo dobrze, że są), ale mądrzenie się i pisanie
            niemiłych słów tylko dlatego, że ktoś jest w innej sytuacji i podjął
            inną decyzję, plus krytyka, to już zdecydownie niepotrzebne.
            Można doradzić ale nie oceniać!
            • truskawek82 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 23:51
              Rachel, a ja Cię popieram w 100 procentach!!!
              Mój synek ma obecnie 6 i pół roczku i wierz mi, wiele się naczytałam wspaniałych
              "mądrych" artykułów i nasłuchałam wielu rad... Bezwzględnie odstaw smoczek,
              absolutnie nie podawaj butli, połóż się z dzieckiem na 2, 3 dni, niech tylko
              ssie, itd. U nas nie pomogło nic, wszystkie te mądrości można sobie do szuflady
              schować. Gdybym nie zdecydowała się w końcu na nieregularne dokarmianie synka
              sztucznym mlekiem chyba by mi piersi popękały.
              Owszem, gdy był 2-miesięcznym bobaskiem jeszcze było ok, ale potem zaczęły się
              schody, a ja wciąż karmiłam piersią, tylko i wyłącznie. I tak karmiłam co 3
              godziny, potem co 3,5, następnie co 1,5... Teraz młody "żąda" czasem i co 30
              minut, piersi wciąż bolą, bo on je ciągnie, kręci się, itp. Czy umęczona,
              umartwiona mama - ale co ważne karmiąca piersią! to dla dziecka najlepsze
              rozwiązanie? Nie wydaje mi się - przecież Ty też jesteś ważna. Ja nie mam
              absolutnie żadnych wyrzutów sumienia, że czasem dam butlę, bo mogę dać odpocząć
              obolałym piersiom, bo nie dobijam się wciąż myślami - ojej, on jest głodny, ale
              dlaczego, itp...
              Myślę, że i Twojemu dziecku nic się nie stanie jak czasem dasz butlę - sztuczne
              mleko przecież nie zabija! Życzę Ci wszelkich sukcesów, słuchaj głosu serca i
              ciesz się macierzyństwem zamiast ronić łzy czy przejmować się czyimiś opiniami ;)
              • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 00:11
                gdybym mogła to uściskałabym Cię !!
                pozdrawiam ciepło
              • mad_die truskawek 14.01.09, 08:40
                Obolałe piersi to oznaka:
                a) złej techniki ssania
                b) grzybicy piersi (lub plesniawek u dziecka lub jednego i drugiego)
                Jedno koryguje się u doradcy laktacyjnego a z drugim idzie się do lekarza!
                A nie Twoją metodą - "daje się piersią odpocząć" przez podanie butelki. Proszę, nie praw dyrdymałów...
              • basiak36 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 12:31
                Ja nie mam
                > absolutnie żadnych wyrzutów sumienia, że czasem dam butlę, bo mogę dać odpocząć
                > obolałym piersiom,

                Jesli karmienie boli, to znaczy ze jest problem z technika ssania/przystawianiem
                do piersi, czasem niewielkie zmiany potrafia zdzialac cuda. U mnie karmienie z
                bolacego tak bardzo ze mialam ochote wyc, po paru godzinach korekty techniki
                ssania, zmiany w przystawianiu dziecka do piersi, karmienie stopniowo przestalo
                bolec. Dosc czesty problem niestety.
                Dla jednego eliminacja problemu bedzie podanie butelki, dla innego poszukanie
                przyczyn danego problemu. Kazdy ma swoje indywidualne podejscie:)
          • midla Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 12:09
            Też pozdrawiam, i przepraszam, jeśli sprawiłam Ci przykrość, bo to
            było do koleżanki, która wyskoczyła z „terrorem laktacyjnym”. To też
            nie jest przyjemne, kiedy próbuje się doradzić i słyszy coś
            takiego :)
            I oczywiście nie zgodziłabym się, że mój post nic nie wnosi, ale
            punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)
            Aha, ja butelki w takiej sytuacji nie dałam, wytrzymałyśmy kilka
            trudnych dni i też wyszłyśmy na prostą... Ale to dlatego, że bałam
            się, że dokarmianie to prosta droga do zakończenia karmienia. Tobie
            życzę, żeby było inaczej :)
    • mama_mak Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 23:30
      Proponuje przeczytac na naszym blogu wpis z 16 marca, co moze
      orpocz czssetego przystawiania, zwiekszyc ilosc pokarmu
      Przeszlam przez podobne pieklo, wiem, co mowie, trzymajcie sie!
    • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 23:34
      Kochane Dziewczyny - dziękuję Wam gorąco za wszystkie tu
      porady ,które tu do tej pory Napisałyście !!!!
      Pozdrawiam Mamy w podobnej sytuacji !!!!!!!!
      Jeśli cokolwiek się zmieni w tym co napisałam - Dam Wam znać .

      Wszystkiego dobrego dla każdej z Was .Sciskam
      • basiak36 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 13.01.09, 23:46
        Daj znac jesli cos sie zmieni, trzymam kciuki!
      • moofka Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 09:23
        mialam bardzo podobny problem
        dziecko ktore pieknie przybieralo przez pierwsze trzy miesiace na samej piersi
        nagle przez 6 tygodni od od ostatniego wazenia w wieku trzech i pol chyba
        miesiaca przybral zaledwie 450 gr
        przy piersi trudno go tez utrzymac bo to taki temperament ciekawski ruchliwy, co
        chwile cos go odrywa
        wielu innych pediatrow powiedzialoby butle podac zeby jej sie tabelki schodzily
        - a szczerze mowiac tego balam sie najbardziej, bo nie chcialam wprowadzac mleka
        modyfikowanego
        ale moja pediatra wielka zwolenniczka naturalnego - najpierw zlecila badania -
        morfologie i mocz - okazaly sie wzorowe
        i powiedziala, ze ewentualnie mozna wczesniej wprowadzic stale posilki karmiac
        piersia na zadanie - jak najczesciej
        problem opisywalam tutaj i sporo dobrych rad dostalam
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=86665073&wv.x=2&a=86665073
        pozniej trafilam na tai artykul, ktory tez mnie uspokoil
        wynika z niego ze zupelnie naturalne jest spowolnienie przyrostow w drugim
        kwartale zycia, teraz najintensywniej rozwija sie mozg a w tym jak nic innego
        pomaga pokarm matki
        www.czytelniamedyczna.pl/nowa_pediatria-250
        piszesz ze synek jest ruchliwy
        tym moja pediatra tez tlumaczyla wolniejsze przyrosty - ze byc moze to taka
        przemiana materii
        kazala obserwowac przede wszystkim zachowanie i rozwoj - a dziecko
        psychomotorycznie rozwija sie wspaniale
        i pieluszki - zdrowe kupska w odpowiedniej ilosci swiadcza o tym, ze dziecko je
        prawidlowo
        chodzilam synka wazyc co dwa tygodnie - przez pierwsze dwa nie przybral nic -
        przez kolejne dwa przybral 200 gr i uznala ze toswietny wynik
        moze nie warto az tak sie przejmowac normami ktore od lat sa opracowywane dla
        dzieci butelkowych
        a w koncu teraz najintensywniej rozwija sie mozg i pod tym katem mleko matki sie
        specjalizuje
        cielakowi glownie masa ciala - co z tego ze dziecko bedzie kilo dwa ciezsze niz
        tylko na twoim pokarmie - jezeli to wcale nie beda najzdrowsze przyrosty?
        • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 13:26
          Witaj ,
          a jakie stałe posiłki Podałaś i ile dokładnie miało Twoje dziecko ?
          i jeszcze muszę dopytać - czyli mimo tego wiercenia przy piersi -
          karmiłaś i nie Poddawałaś się ?

          pozdrawiam ciepło
          • aannagr Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 14.01.09, 15:47
            A Twój syn nie był przypadkiem ostatnio szczepiony? Czasem po szczepionce dzieci przez jakiś czas słabiej przybierają na wadze.
            A jeśli nie chce jeść w dzień to jaką ma najdłuższą przerwę pomiędzy posiłkami? Pomyśl czy jeśli zrobiłby taką przerwę w nocy to też byś się martwiła? (Pewnie raczej byś się cieszyła, że możesz się wyspać.) Moja córa (3 miesiące) potrafi zrobić i 8 godzinną przerwę (regułą jest 5 godzin) - w nocy. W dzień je co 1,5 - 2 - 3; zależy od dnia. Ale są dzieci, które właśnie w nocy wolą jeść, bo w ciągu dnia jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia! A jeśli je w nocy to może ma akurat zapotrzebowanie na tłuszcze, których w nocnym mleku jest więcej - a dzięki temu i waga pewnie wkrótce ruszy. Zresztą dzieci nie muszą w każdym miesiąca przybierać po tyle samo. Jeśli Twój przybierał po 1 kg, to może teraz przyrosty zwolniły, doszło do tego coś jeszcze (może reakcja po szczepieniu, może opóźniona reakcja na smoczek, jak twierdzą niektórzy, może jeszcze coś innego). Jeśli Twoje dziecko fizycznie rozwija się dobrze, jest zadowolone i uśmiechnięte, robi regularnie kupki, to ja bym na Twoim miejscu jeszcze się wstrzymała z dokarmianiem. Poczekała jeszcze ze 2 - 3 tygodnie, pokarmiła piersią i zobaczyła jak się sytuacja rozwinie. Może podanie mleka modyfikowanego nie będzie potrzebne? Oczywiście jeśli podasz to nie zbrodnia. Ja też jestem za wyłącznym karmieniem piersią (może nawet obsesyjnie) ale uważam, że każda mama ma prawo do swoich decyzji i choć mamine mleko jest najlepsze to przecież to krowie też zostało zmodyfikowane z myślą o dobru dzieci (pewnie jest lepsze niż mleko w proszku, którym ja byłam karmiona...). Dla mnie ważnym argumentem jest aspekt ekonomiczny. Swoje mleko masz za darmo (przynajmniej od strony finansowej) a w mieszankę trzeba inwestować... Może dla Ciebie to nie argument (wiadomo najważniejsze jest dobro dziecka) ale może warto i nad tym się zastanowić.
            Powodzenia życzę - i pamiętaj, że cokolwiek byś nie zrobiła jesteś NAJLEPSZĄ matką dla swojego dziecka. I Twoje decyzje zawsze będą twojsze niż insze :)
          • moofka Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 15.01.09, 16:32
            mial niecale 5 miesiecy, kiedy zaczelam mu podawac zupki jarzynowe
            niedlugo potem z dodatkiem miesa
            zawsze niedlugo po karmieniu
            i bardzo chetnie jadl
            co do tego wiercenia wczoraj tez przeczytalam, ze to bardzo typowe po ukonczenu
            trzch miesiecyi wiaze sie z prawidlowym rozwojem dziecka
            zaczyna dostrzegac ze wokol jest masa ciekawych rzeczy i szkoda mu czasu na ssanie
            ja po prostu podawalam mu czesciej a jak nie chcial ssac to trudno - przeciez
            nie zmusze
            za jakis czas znow przystawialam
            tyle, ze on u mnie odpadal od cycka spokojny i zadowolony, choc wydawalo misie,
            ze je krotko
            ale pokarm jeszcze byl, a on juz nie chcial
            stad jednak nie szukalam przyczyn w ilosci pokarmu
            te przyrosty tez mnie nie niepokoily, bo i ja i moj starszy synek tez bylismy
            drobni
            on ogolnie przyiera dosc nierownomiernie, dlugo dlugo nic, a nagle szybko 20o gr
            i znowu nic
            natomiast jak na swoja wage urodzeniowa i aktualna wazy ok
            ile wazyl twoj synek przy urodzeniu, a ile ma teraz?
            i jak zachowuje sie zaraz po karmieniu?
            • rachel30 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 15.01.09, 20:43
              Witaj
              za 10 dni skończy 4 miesiące
              jak się urodził 3380 a teraz waży 5900
              także wagowo jest w porządku jak na ten wiek.
              z tym ,że przybranie 200 gr / 3 tyg - gdzie zawsze było 800 / mies
              to jednak różnica.
              i dokładnie w tym okresie w którym tak mniej przybrał - jadł mało w
              ciągu dnia i wiertolił się a ja widziałam,że tego mleka właśnie w
              dzień jest mało.
              zaraz po jedzeniu to nie zawsze własnie jest spokojny - tak jakby
              był niezbyt zadowolony.
              za to w nocy je jak łasuch i tego mleka jest naprawdę duuuużo !
              z tym,że w dzień też przecież dziecko musi jeść.
              ale Wiesz Zaintrygowałaś mnie tym,że tak szybko te zupli Dałaś...
              to byłoby rozwiązanie - .......
              pozdrawiam Cię serdecznie
            • basiak36 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 15.01.09, 23:36
              moofka napisała:

              > ile wazyl twoj synek przy urodzeniu, a ile ma teraz?
              > i jak zachowuje sie zaraz po karmieniu?

              Moofka, zauwaz ze Rachel30 pisala wyzej ze maluszek dostaje smoczka, wiec jakby
              nie bylo jego eliminacja bylaby podstawa eliminacji problemow ktore sie pojawily...
              • viki0 Re: wiem,że to kontrowersyjna teoria... 16.01.09, 10:51
                Witam! Mój synek ma już 8,5 miesiąca i też przechodziłam przez
                podobne problemy. W wieku ok 3 miesięcy też dziecko zaczęło sie
                bardziej interesować otoczeniem niż jedzeniem i tak jest do dzisiaj.
                Też na poczatku przybierał po ok 1 kg miesiecznie a potem nagły
                spadek do np 300 - 400 gram... ale to wcale nie swiadczy o tym że
                trzeba odrazu dokarmiać dziecko - ważne że cokolwiek przytył a nie
                schudł. Jak masz wątpliwosci to zrób badania krwi czy dziecko nie ma
                np anemi a jak wyniki wyjdą dobre to nie dokarmiaj butelką jeżeli
                zależy ci nan karmieniu piersią. Mój synek malutko ostatnio
                przybiera, waży ok 8 kg w wieku 8,5 miesiąca ale wyniki badań ma
                bardzo dobre;-) pewnie taka jego natura;-) a jak chcesz czymś
                dokarmić to lepiej wprowadź jakieś pokarmy typu zupka jarzynowa lub
                przecier z jabłuszek- karmienie łyżeczką przynajmniej nie będzie
                zaburzało karmienia piersią. No i popieram radę pozostałych
                forumowiczek, żebyś poświęciła się wyłącznie dziecku i przystawiała
                je do piersi jak najczęściej- niestety/stety wiąze się to z
                całkowitym uwiązaniem do dziecka, ale jeżeli zależy ci na karmieniu
                naturalnym to warto! I pamiętaj że jak dzidziuś kręci się przy
                piersi i płacze to wcale nie musi oznaczać że masz mało pokarmu -
                może on w danej chwili nie ma ochoty jeść... daj mu się wtedy
                pobawić lub porozglądać a zaproponuj pierś np za 30 minut. No i z
                własnej praktyki radzę ograniczać bodźce do minimum przy karmieniu..
                mój mały też strasznie się odrywa od piersi jak usłyszy nawet jakiś
                mały szelest... wiem że dużo już takich rad dostałaś i trudno to
                wszystko wykonać... ale jak naprawdę ci zależy to się poswięć
                dziecku i nie denerwuj się a bedzie dobrze. Musisz tylko poczekać bo
                trzeba paru dni by laktacja się unormowała. Zarezerwuj sobie miesiąc
                na takie próby i dopiero wtedy zważ maluszka. Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka