woisna82
26.01.09, 11:45
witam
czytam to forum od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy lekiem na wszystkie problemy matek karmiących jest nieustanne przystawianie do piersi.
ja się całkowicie z nie zgadzam z tymi opiniami, choć niekiedy są one uzasadnione. sama karmie tylko piersią, dziecko ma ponad dwa miesiące a przez pierwsze trzy tygodnie życia było karmione niemal wyłącznie butelką. wiec co oznaczają problemy z laktacją i moim na nie sposobem było spokój i nie poddawanie się presji, że ja koniecznie muszę karmić tylko i wyłącznie piersią - bardzo pomógł mi w tym mój mąż - uspakajał, mówił, że przecież tyle dzieci je butelkę, że my jesteśmy dziećmi butelkowymi i jesteśmy zdrowi i normalni.
o tym ze karmię piersią zdecydowało moje dziecko, które po pobycie w szpitalu na OIOMIE a potem już normalnie na oddziale neonatologicznym bez mamy gdy wróciło do domu chciało strasznie być blisko mnie i ssało w nieskończoność, butelkę też dostawało, ale potem już nie bo nie było takiej potrzeby.
Myślę że lekiem na wszystkie problemy z laktacją i przyrostami i z piersiami i tak dalej jest spokój i zdrowy rozsądek, a nie ciągłe naciskanie na matkę że ma karmić i koniec, bo jak nie o będzie wyrodną matką.
taka intensywna nagonka tylko blokuje laktację, matka się steruję i stresuje się dziecko.
nikomu to nie pomoże.
I to nie prawda, że nasze babcie, prababcie i prapraprababcie nie dokarmiały swoich dzieci. Niemowlaki często były dokarmiane mlekiem krowim, czy kozim, a czasem nawet mlekiem zagęszczanym mąką - nie pochwalam tego oczywiście, bo to sprzyja celiakii i chorobom jelit, ale tak było. problemy z karmieniem były zawsze, tylko czasem leczone były na przykład tzw "mamkami".
Kobiety 100 czy 200 lat temu nie miały tyle czasu by leżeć całymi dniami w łóżku ze swoim dzieckiem by poprawić laktację - szczególnie na wsiach (a mieszkało tam 80% społeczeństwa)bo musiały zająć się domem inwentarzem i pracą w polu.
Dlatego przestańcie dawać te same rady na wszystkie problemy bo to nie jest nikomu przydatne a nawet szkodliwe.
Życzę zdrowia Waszym dzieciom a matkom duuuuuuuużo zdrowego rozsądku