asianajot
04.02.09, 16:52
Mam problem. Mój 2-miesięczny synek bardzo krótko ssie pierś (5-7 min) i do tego mało przybiera na wadze. Gdy się urodził, miał 2900, a teraz ma 4100. Przez pierwsze tygodnie przybierał szybciej na wadze, ale ostatnio przybiera już tylko 100g tygodniowo. Po tych 5-7 minutach jedzenia w dzień albo zasypia albo zaczyna wierzgać albo po prostu przestaje pić mleko tylko ssie pierś jak smoczek. W nocy z kolei po paru minutach picia zasypia kamiennym snem. Specjalnie przewijam go przed karmieniem i rozmawiam z nim, żeby go rozbudzić i żeby dłużej pił, ale to nie pomaga. Od razu się przyznaję, że używam smoczka, bo mój synek ma ogromną potrzebę ssania. Gdybym podawała mu pierś zawsze wtedy, gdy chce coś possać albo gdy zapłacze, to skończyłabym z obolałymi, a nawet krwawiącymi sutkami (a znam taki przypadek). Położna doradziła mi, żebym karmiła synka z zegarkiem w ręku, minimum 15 min z jednej piersi, a potem podać mu drugą. Ale co z tego, jak on nie chce ssać? Bardzo bym chciała karmić go piersią i boję się, że pediatra zaleci dokarmianie go mlekiem modyfikowanym. Aha, do tego dochodzi jeszcze drugi problem - nie potrafię odciągać pokarmu, próbowałam już ręcznie i dwoma laktatorami i leci wolniutko, kropelkami. Czasem w godzinę ściągnę 40 ml, a czasami tylko 10. A potem sutki bolą przez kolejne 3 dni ... To jest temat na osobny wątek, w każdym razie piszę o tym, żeby nikt mi nie doradzał, żebym ściągnęła mleko i podała dziecku w butelce albo na łyżeczce.