Dodaj do ulubionych

dziecko krótko je i mało przybiera na wadze :((

04.02.09, 16:52
Mam problem. Mój 2-miesięczny synek bardzo krótko ssie pierś (5-7 min) i do tego mało przybiera na wadze. Gdy się urodził, miał 2900, a teraz ma 4100. Przez pierwsze tygodnie przybierał szybciej na wadze, ale ostatnio przybiera już tylko 100g tygodniowo. Po tych 5-7 minutach jedzenia w dzień albo zasypia albo zaczyna wierzgać albo po prostu przestaje pić mleko tylko ssie pierś jak smoczek. W nocy z kolei po paru minutach picia zasypia kamiennym snem. Specjalnie przewijam go przed karmieniem i rozmawiam z nim, żeby go rozbudzić i żeby dłużej pił, ale to nie pomaga. Od razu się przyznaję, że używam smoczka, bo mój synek ma ogromną potrzebę ssania. Gdybym podawała mu pierś zawsze wtedy, gdy chce coś possać albo gdy zapłacze, to skończyłabym z obolałymi, a nawet krwawiącymi sutkami (a znam taki przypadek). Położna doradziła mi, żebym karmiła synka z zegarkiem w ręku, minimum 15 min z jednej piersi, a potem podać mu drugą. Ale co z tego, jak on nie chce ssać? Bardzo bym chciała karmić go piersią i boję się, że pediatra zaleci dokarmianie go mlekiem modyfikowanym. Aha, do tego dochodzi jeszcze drugi problem - nie potrafię odciągać pokarmu, próbowałam już ręcznie i dwoma laktatorami i leci wolniutko, kropelkami. Czasem w godzinę ściągnę 40 ml, a czasami tylko 10. A potem sutki bolą przez kolejne 3 dni ... To jest temat na osobny wątek, w każdym razie piszę o tym, żeby nikt mi nie doradzał, żebym ściągnęła mleko i podała dziecku w butelce albo na łyżeczce.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 jak katarynka ...smoczek, smoczek, smoczek.. 04.02.09, 17:02
      jesli dziecko krotko ssie, to najprawdopodobniej dlatego, ze swoja
      potzrebe ssania marnuje na jalowe ssanie gumy. A poranione sutki to
      efekt zlej terchniki ssania (podawanie smoczka nie tylko nie ulatwia
      dziecku nauczenia sie prawidlowego ssania piersi, ale wrecz
      uniemozliwia to). Czyli- albo rybka, albo akwarium. Jesli chcesz
      poprawic przyrosty wagi i ssanie dziecka, smoczek powinien zniknac
      calkowicie i radykalnie z zycia dziecka, zamiast niego powinna
      pojawic sie piers. Jesli jest to dla Ciebie opcja nie do
      zaakceptowania, to pewnie predzej czy pozniej (a pewnie predzej, niz
      pozniej) skonczy sie na butli i karmieniu sztucznym. Decyzje musisz
      podjac sama.
    • basiak36 Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 04.02.09, 17:33
      Gdybym podawała mu pierś zawsze wtedy, gdy chce coś possa
      > ć albo gdy zapłacze, to skończyłabym z obolałymi, a nawet krwawiącymi sutkami (
      > a znam taki przypadek). Położna doradziła mi, żebym karmiła synka z zegarkiem w
      > ręku, minimum 15 min z jednej piersi, a potem podać mu drugą

      Niestety dzieki takim poradom robi sie bledne kolo ktorego najczestsza
      konsekwencja jest zakonczenie karmienia.

      1. Jesli dziecko rani brodawki podczas ssania to znaczy ze nieprawidlowo ssie,
      za plytko lapie piers, stad bol. Dziecko ktore prawidlowo ssie moze ssac
      godzinami i nie bedzie bolalo.
      2. Ograniczanie karmien z zegarkiem w reku powoduje ze to my decydujemy ile
      dziecko ma jesc- w konsekwencji zwykle je za malo
      3. Potrzeba ssania jest dana dziecku po to aby ssalo piers, nie ma za mocnej
      potrzeby ssania ani takiej ktora wymaga smoczka. Jesli ssie smoczka, nie ssie
      wtedy piersi i mniej je
      4. Dziecko ssie smoczek inaczej niz piers, inaczej uklada jezyk. Spora czesc
      dzieci ktore dostaja smoczka w pewnym momencie zaczyna miec problemy z
      karmieniem, z przyrostami wagowymi itp.

      Jesli chcesz karmic - trzeba byloby pozbyc sie smoczkow, przystawiac dziecko
      czesciej do piersi i pozwolic maluchowi aby od nowa nauczyl sie ssac.
      I popracowac nad technika ssania:
      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=26011&_tc=FF277378CCD8468D8086E219E40738A6
    • symbolica26 Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 04.02.09, 22:17
      Podpisuję się pod tym co napisały dziewczyny-przystawiaj tak często jak chce
      ssać.. bo Twoje dziecko CHCE SSAĆ, ale Ty wciskasz mu knebel-smoczka i tym
      samym, nie dziw się że dziecko potem nie chce ssać piersi i mało przybiera.
      Zaburzacza ssania wyrzuć, a Twoje dziecko pomiędzy karmieniami z braku laku
      odnajdzie swojego kciuka za jakiś czas (dla mnie to była rewelacja, moja mała
      usypiała błyskawicznie o każdej porze,kiedy odnajdywała swojego kciuka - potem
      już z tego wyrosła.. dorosła do gryzaków.. nigdy nie miałam problemów z jej
      przybieraniem czy techniką ssania)
      Dziś w kawie czy herbacie doradca laktacyjny mówił że tylko 4% dzieci świetnie
      radzi sobie z techniką ssaniem smoczka i piersi jednocześnie.. Twój synuś do
      nich nie należy.
      Pozdrawiam!!!

      a najważniejsze żebyśmy zdrowi byli..
      mama Weroniki, ur.17/07/2008
    • mika_p Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 04.02.09, 22:38
      asianajot napisała:
      > Po tych 5-7 minutach jedzenia w dzień albo zasypia
      > albo zaczyna wierzgać albo po prostu przestaje pić
      > mleko tylko ssie pierś jak smoczek.

      Nawet jesli ci sie wydaje, ze dziecko nie je, to własciwie nigdy nie ejst tak,
      że mleko mu nie spływa. Ty mu zabierasz pierś, zanim się naje!
      Bo to, że dziecko raz ssie aktywniej, raz leniwie, to ejst normalny rytm
      karmienia piersią. To duzy wysiłek dla dziecka, musi co kilka minut odpocząć, a
      to "ssanie piersi jak smoczek" to pilnowanie, żeby mleko cały czas było tłuste,
      II-fazowe.
      A resztę napisały poprzedniczki.
      • asianajot Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 05.02.09, 21:16
        Posłuchałam waszych rad i dzisiaj ani razu nie dałam synkowi smoka. W dzień
        jeszcze jakoś szło, jak płakał to przystawiałam go do piersi - w sumie spędził
        przy niej większość dnia. Powiedzcie mi tylko, co mam zrobić, żeby ten biedny
        nałogowiec zasnął... Zawsze usypiał ze smoczkiem i dziś wieczorem wpadł w
        histerię. Jak mi nawet udało się go uśpić, to po paru minutach obudził się z
        wrzaskiem. I tak kilka razy. Co mam zrobić? Usypiać go przy cycu, skoro on ma
        zastąpić smoczek? To chyba nie jest dobre rozwiązanie. Mam czekać aż dziecko się
        "wypłacze"? Ze smoczkiem zasypiał w 5-10 minut, a dziś od 1,5 godziny walczę z
        histerią i już nie wiem, co zrobić :(
        • mruwa9 Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 05.02.09, 22:06
          to smoczek zastepuje piers, nie odwrotnie. Usypianie przy piersi to
          bardzo dobre rozwiazanie, pod warunkiem, ze pozwalasz dziecku ssac
          piers tak dlugo, az samo ja wypusci. Dopoki piers jest w buzi, a
          dziecko od czasu do czasu ciamka ja jak smoczek, dopoty dziecko je i
          proba zabrania piersi skutkuje zachowaniem, jakie opisujesz (pobudka
          z placzem po kilku minutach od zabrania piersi).
    • asianajot po tygodniu 15.02.09, 20:08
      Minęło 1,5 tygodnia od kiedy napisałam pierwszy post i zgodnie z waszymi radami wprowadziłam smoczkowy odwyk. Przez ten czas dziecko ani razu nie dostało smoka i bardzo często było dostawianie do piersi (praktycznie co godzinę - dwie, tylko w nocy co 3-4). Po kilku dniach efekt był piorunujący, synuś przytył 220 g w ciągu tygodnia (poprzednio było 100g/tydzien). Dziś zważyłam go znowu i przytył już tylko 130g, czyli znowu poniżej normy. Już nie wiem, co o tym myśleć. Mam uznać, że on po prostu jest drobny czy jeszcze walczyć o większy przyrost wagi? Martwi mnie to, że dziecko najada się w ciągu 3-5 minut. Czasem trzymam go przy piersi pół godziny albo dłużej, ale po upływie tych 5 minut rzadko słyszę przełykanie. W nocy jak pociągnie 10 minut to jest sukces. Jak słyszę o dzieciach, które piją 40-50 min, to jest dla mnie kompletna abstrakcja.

      Dodam jeszcze, że mam ogromne problemy z odciąganiem pokarmu. Kupiłam sobie już trzeci laktator, i ze wszystkimi jest podobnie. Mleko płynie przez kilka minut, ściągam około 30 ml, a potem nie płynie już nic, ani kropelka. Jak chcę gdzieś wyjść, to muszę ściągać mleko kilka dni wcześniej na kilka rat, żeby zebrać minimum 100 ml. Zastanawiam się, czy tak samo nie jest w trakcie karmienia - dziecko pociągnie kilka minut (tak jak ja laktatorem), a potem mleko przestaje płynąć, więc ono automatycznie przestaje pić. Nie wiem, czy ono w ogóle dochodzi do tej "dobrej fazy" mleka. Dlaczego mam takie problemy z odciąganiem pokarmu? Da się coś na to zaradzić? Inne matki "po prostu" odciągają pokarm i nie mają pojęcia, co to znaczy walczyć o każdą kroplę mleka. Dla mnie laktator to istne narzędzie tortur :( Pomóżcie, proszę
      • mruwa9 Re: po tygodniu 15.02.09, 20:41
        jeslli dobrze rozumiem:w ciagu poltora tygodnia dziecko przybralo
        220g (tydzien) + 130g (pol tygodnia). Przeliczajac ten drugi pomiar
        na te pol tygodnia, powiedzmy 4 dni, to daje to wynik ok. 32g/dobe,
        przy minimum 17g/d, co wcale nie jest zlym wynikiem. A nawet,
        gdyby ten drugi wynik oznaczal calotygodniowy przyrost, to mamy
        18g/dobe, co jest na dolnej granicy normy, ale jednak norma. Czyli-
        bez paniki :-) Co do laktatora, to bardzo wiele pan potrafi
        skutecznie i dlugo karmic swoje dzieci, nie bedac w stanie odciagnac
        wiecej, niz pare mililitrow pokarmu. Ja tez odciagalam mikroilosci
        pokarmu,co nie przeszkadzalo mi dlugo i owocnie karmic trojke
        dzieci. Pozostawalo , tak jak u Ciebie, odciaganie wiele razy, przez
        wiele dni, zeby uzbierac porcje pokarmu na jeden dzien. Taka uroda,
        zaden feler. I trzecia rzecz, to zupelnie normalne, ze po
        poczatkowym, intenstywnym ssaniu dziecko zwalnia tempo ssania, ale
        dopoki ssie, pokarm splywa z piersi.Moze wolniej, po kropli, ale te
        krople , przemnozone przez minuty ssania, tworza konkretna ilosc
        pokarmu, i to wysokotluszczowego, tego, dzieki ktoremu masa dziecka
        pnie sie do gory. Nie ograniczaj dziecku tego ssania, niech samo
        zadecyduje, kiedy skonczyc, a wszystko bedzie dobrze. Juz widac, po
        odstawieniu smoczka, ogromny postep i oby tak dalej :-)
        • asianajot Re: po tygodniu 15.02.09, 21:01
          To półtora tygodnia rozkłada się inaczej: odstawienie smoczka miało miejsce w
          środę, a ja ważę dziecko co niedzielę. Przyrost 220g dotyczył tygodnia, w którym
          od połowy nie było smoczka. Przyrost 130g obejmował cały następny tydzień. Mam
          nadzieję, że jasno się wyraziłam :) Zatem mamy ten drugi wynik, 18g na dobę.
          Z pozostałej części posta rozumiem, że zawsze mam trzymać dziecko przy piersi
          tak długo, dopóki jej samo nie wypuści, a jeśli chodzi o laktator, to muszę
          pogodzić się ze słabym wypływem pokarmu :(
          • mruwa9 Re: po tygodniu 15.02.09, 21:08
            zawsze mozesz jeszcze sprobowac odciagac pokarm recznie, bez
            laktatora, u mnie to byl najwydajniejszy sposob , choc o ilosciach
            typu 100ml moglam zapomniec... zwykle bylo to max. 30-50ml
            jendnorazowo. A jesli chodzi o wage, czy jakas infekcja ostatnio sie
            nie przetoczyla? Katar przeziebienie?Tak czy owak, drgnelo w dobrym
            kierunku, staraj sie karmic tak dlugo, jak dlugo dzecko chce ssac i
            cierpliwie poczekaj do przyszlej niedzieli :-) Sama juz widzisz, ze
            kierunek jest sluszny :-)
    • asianajot po 2 tygodniach 21.02.09, 20:34
      Dzisiaj znowu ważyłam synka i się załamałam. W ciągu ostatniego tygodnia przytył tylko 70 gram, czyli tyle co nic. Dziecko od ponad 2 tygodni nie widziało smoczka. W dzień karmię go co 1-2 godziny, zazwyczaj z obu piersi, w nocy jest tak: o 21 karmie go przed snem, potem budzi się na jedzenie o 2-3 i potem 6-7. Zwykle w nocy je krótko, ok. 10 minut i zasypia. Dziecko za tydzień kończy 3 miesiące i waży 4550g. Nigdy nie było chore, jest radosne i ruchliwe, nie cierpi na kolki, stolec oddaje ok.5 razy dziennie, czasami widać w nim trochę śluzu. Nie wiem już, co robić. Chce mi się płakać. Boję się, że pediatra nakaże mi dokarmiać go sztucznym mlekiem. A jeśli tak będzie, to go posłucham, bo chcę, żeby moje dziecko wreszcie choć trochę przytyło! Czy to jest możliwe, że mam np. cienkie kanaliki i mleko słabo wypływa, a dziecko nie ma siły uciągnąć więcej mleka i dlatego tak mało je? Pisałam już, że mam problem z odciąganiem pokarmu - gdy odciągnę 30 ml, mleko kompletnie przestaje płynąć z piersi. Proszę o pomoc .....
      • mruwa9 Re: po 2 tygodniach 21.02.09, 20:43
        nie pisalas, albo umknelo mi, jak wazysz dziecko: czy nago, czy
        zawsze na tej samej wadze i jaka to jest waga? Moze po prostu
        urzadzenie szalewje, albo maluch ma taka filigranowa sylwetke i nie
        ma ochoty dac sie utuczyc? Kiedys na forum Dlugie karmienie piersia
        byl taki watek o marnym przybieraniu na wadze, mama nie dokarmiala,
        wbrew zaleceniom lekarza, a dziecko rozwijalo sie psychoruchowo
        znakomicie, po prostu taka uroda. Nie potrafie tego watku teraz
        odkopac, moze ktos pomoze? A moze tez jest w Waszym przypadku tak,
        jak pisze pani Monika, ze maly rosnie skokowo? Stoi w miejscu i
        stoi, potem skok do gory i znow stoi w miejscu przez jakis czas?
        Jesi synek robi tyle kup i jest radosnym, ruchliwym niemowleciem, to
        moze nie warto czepiac sie tak tej wagi?
        • asianajot Re: po 2 tygodniach 21.02.09, 21:02
          Dzięki za szybką odpowiedź. Waga jest zawsze ta sama, stara szalowa (kiedyś ja
          byłam na niej ważona) - sprawdzałam z kilogramem cukru, pokazuje właściwą wagę.
          Dziecko zawsze jest ważone nago, od wyniku odejmuję ciężar pieluszki, w którą
          jest otulone. W czwartek mam wizytę u pediatry, to zobaczę jaki będzie wynik na
          wadze elektronicznej. Ale ostatnio wynik był taki sam na obu wagach.
          Ten pomysł o skokowym rośnięciu budzi moje nadzieje, chociaż jak dotąd takiego
          skoku u synka nie zauważyłam. Dwa razy tylko zdarzyło mu się jeść 50 min bez
          przerwy i to pamiętam do dziś. Faktem jest, że już od 3 tygodni ma 59 cm i nie
          chce być więcej. Nie zaobserwowałam też u niego opisywanych wszędzie skoków
          rozwojowych w wieku 2 i 6 tygodni (chyba że to było to 50-minutowe karmienie).
          Zaraz będzie miał 3 miesiące i też nie widzę, żeby jadł więcej. Aha, chciałam
          jeszcze dodać, że ostatnio jak wychodziłam, odciągnęłam 140 ml mleka na
          wieczorne karmienie przed spaniem. Wypił wszyściutko do ostatniej kropelki!
      • okri2 Re: po 2 tygodniach 21.02.09, 22:42
        Ja tylko dodam, że walczyłam z przyrostami córci i zbawienne stały się nocne
        karmienia. Tutaj widzę aż 5-6 godzinną przerwę. Może weźmiesz na śpiocha i
        podasz jeszcze o północy pierś?
        Wiem jak to jest ciężko zmuszać siebie do wstawania jak dziecko pięknie śpi.
        Niestety tylko w nocy jest najbardziej tłuste, kaloryczne mleko.
        Odciągane mleczko mam nadzieję, że nie podajesz butelką?
        • asianajot Re: po 2 tygodniach 22.02.09, 08:43
          Dziś w nocy spróbowałam skorzystać z tej rady. Obudziłam synka o 12 w nocy - pił
          5 minut, z czego sam właściwie pił tylko pierwszą minutę, a pozostałe cztery ja
          motywowałam go, żeby nie zasnął, trącając go w policzek i brodę albo łapiąc za
          rękę. Po pięciu minutach odpadł kompletnie i już nic nie dało mu się wcisnąć.
          Następny posiłek był o 3.30 i trwał równe 10 minut - regularne picie trwało 5
          minut i kolejne 5 minut mojego pobudzania. I podobnie jak wcześniej, gdy synek
          wypluł pierś to już nic nie byłam w stanie zrobić. Nie wydaje mi się, żebym w
          ten sposób była w stanie go podtuczyć ...
          • mruwa9 Re: po 2 tygodniach 22.02.09, 09:44
            sluchaj, moze po prostu on jest zaprogramowany na takie karmienie i takie
            przyrosty masy ciala i nie ma sensu zmuszac go jeszcze bardziej do jedzenia?
            Jest na tyle duzy, zeby budzic sie samemu na jedzenie, wiec noworodkowe obawy
            hipoglikemiczne itd juz wlasciwie sa nieaktualne. Robisz wszystko, co w Twojej
            mocy, jak nalezy, dziecko masz radosne i ladnie rozwijajace sie psychoruchowo,
            nie pamietam, czy infekcja drog moczowych zostala wykluczona? Zapalenie ucha?
            Jesli maly jest zdrowy, w dodatku karmisz , jak nalezy, nie ma smoczkow, to moze
            przyjmij, ze ten typ tak ma i nie zamartwiaj sie tak ta waga? najwazniejsze, ze
            rosnie, a nie spada. Schowaj wage na miesiac (w tym wieku nie ma juz potrzeby
            wazenia co tydzien, za to niepotrzebnie wprowadza Cie to w stres), wyluzuj i
            ciesz sie macierzynstwem i cudownym , zdrowym dzieckiem. A na teksty i
            komentarze lekarzy bierz margines, bo czesto ich poziom wiedzy z zakresu
            laktacji jest mizerny. Przytaknij..i rob swoje. Z zachowania dziecka raczej nie
            wynika, zeby dziala mu sie krzywda? No i pewnie mu sie nie dzieje. Idzcie na
            spacer, poturlajcie sie razem po podlodze i cieszcie sie wzajemna obecnoscia,
            bez zameczania sie waga.
    • asianajot po 4 tygodniach 08.03.09, 11:20
      I wciąż to samo. W zeszłym tygodniu synek przybrał 150 gram, w tym tylko 100g. Ma 3 miesiące i waży 4850g... Jest poniżej 3-go centyla, nawet na siatce WHO dla dzieci karmionych piersią (według niej urodził się na 15-tym centylu, a teraz brakuje mu 400g żeby osiągnąć 3. centyl). Robiliśmy mu ogólne badania moczu, wszystko jest ok. Tak jak pisałam, dziecko jest pogodne i bardzo ruchliwe - czy to możliwe, że tyle spala energii na te ciągłe wygibasy? W nocy przyjęłam zasadę, że najpierw karmię go z jednej piersi, potem, jak zacznie przysypiać, jest przewijany, żeby się rozbudził, a potem dostaje jeszcze drugą pierś. I żadnych efektów. W dzień dostawiam go co godzinę - dwie. Smoczka nie widział od miesiąca.

      Wydaje mi się, że ostatnio miał skok rozwojowy, bo kilka dni był bardzo płaczliwy i chciał więcej jeść. Piszę, że "chciał", a nie że "jadł", bo tak to właśnie wyglądało - jadł ok. 5 min z piersi, po czym zaczynał się szarpać, czasem nawet płakać. Strasznie się spinał - miałam wrażenie, że nie mógł nic wyssać i dlatego się tak wkurzał. Jak go przekładałam do drugiej piersi to pił spokojnie, ale znowu tylko 5 min. i historia się powtarzała. Widziałam, że próbuje mocno ssać, aż się czerwony robił na buzi, ale nic nie leciało i się denerwował. Czasem w trakcie jednego karmienia podawałam mu aż "6 piersi". Ale widać, że nie wpłynęło to pozytywnie na jego wagę. Dlatego coraz bardziej mam wrażenie, że to ze mną coś jest nie tak. Jak odciągam mleko laktatorem to jest identycznie: ściągam ładnie 30-40 ml, a potem jest susza. Ani kropelki. Czasem, jak miałam cierpliwość, udawało mi się doczekać do następnego strumienia, ale musiałam ssać "na pusto" dobre 10 min. A ten drugi strumień nie był wcale jakiś imponujący. Jeśli moje dziecko ma takie same przeboje pijąc z piersi, to nie dziwię się, że mało przybiera na wadze. Proszę o odpowiedź, czy to możliwe, że z moich piersi mleko za słabo leci (albo wcale) - nie wiem, mam cienkie kanaliki albo jakąś inną wadę - i dlatego moje dziecko nie może się najeść? Czy mogę z czystym sumieniem uznać, że "taka jego uroda" i nie przejmować się tym, że jest poniżej 3-go centyla, a ta różnica z każdym tygodniem coraz bardziej się pogłębia?
      • mika_p Re: po 4 tygodniach 08.03.09, 12:02
        Dziecko ma zestresowaną mamusię ;)
        A laktatorem naprawdę się nie przejmuj, to najczęściej włąsnie tak wygląda:
        pewna ilość idzie w miarę łatwo, a potem strasznie trudno o każdą kolejną kroplę.
        I naprawdę spróbuj odciągania ręcznego, to zupełnie inna technika niż laktatorowa :)
      • mad_die Re: po 4 tygodniach 08.03.09, 12:23
        Ale dziecko nie jest komputerkiem, nie ma być schematyczne, przewidywalne, iść wg tabelek i wykresów. Dziecko jest żywym organizmem, który na dodatek czuje i myśli. To że w jednym tygodniu przybrał 150g a w drugim 100, to nic złego. Ważne, że przybiera, że wykres jego wagi pnie się do góry.

        Smoczka nie widział od miesiąca
        > .
        A butelkę nadal zna?

        3 meisiące to taki wiek, że dziecko chce ale nie chce jeść, bo wokół jest TYLE interesujących rzeczy (firanki, sufit, lampa, Twoje włosy, jego rączki...), że jedzenie jest ostatecznością. Najlepiej jakbyś przy jednej piersi trzymała jak najdłuzej - czyli dziecię je, zrobić przerwę, i znowu do tej samej piersi. I tak z 15-20 minut, a potem na dojedzenie jeszcze drugą podać (podobnie jak pierwszą).

        Z Tobą z pewnością wszystko jest OK, musisz tylko przestać obsesyjnie myśleć o wadze synka i ilości zjedzonego przez niego mleczka. To ile odciągasz laktatorem O NICZYM nie świadczy. Są matki, które nic nie ściągną, a karmią swoje dzieci z powodzeniem, a są i takie, które mogłyby wykarmić 3 dzieci ;) Ty widocznie zaliczasz się do tej pierwszej grupy ;)

        Jak odciągam mleko laktatorem to jest identycznie: ściągam
        > ładnie 30-40 ml, a potem jest susza. Ani kropelki. Czasem, jak miałam cierpliw
        > ość, udawało mi się doczekać do następnego strumienia, ale musiałam ssać "na pu
        > sto" dobre 10 min.
        To co opisujesz to normalne zachowanie piersi. Mleko najpierw płynie szybko, potem znowu się kanaliki muszą napełnić i znowu płynie szybko. Twoje dziecko widać ma nerwowy charakterek, skoro tak mu przeszkadza ta przerwa w dostawie mleka ;) Ale to Ty musisz wziąć na wstrzymanie, bo wszystko jest NORMALNE.

        Proszę o odpowiedź, czy to możliwe, że z moich piersi mleko
        > za słabo leci (albo wcale) - nie wiem, mam cienkie kanaliki albo jakąś inną wad
        > ę - i dlatego moje dziecko nie może się najeść?
        Nie, to raczej nie jest możliwe. Jeśli chcesz sobie pomóc, podczas karmienia myśl pozytywnie, myśl, jak mleko tryska Ci z piersi, wyobrażaj to sobie - może to i głupio brzmi, ale mi to pomogło w okresie "trudności" wieczornych karmień. Możesz również spróbować z kozieradką - podobno ma działanie mlekopędne ;) Ale to Twoje nastawienie ma tutaj kluczowe znaczenie.

        Czy mogę z czystym sumieniem uz
        > nać, że "taka jego uroda" i nie przejmować się tym, że jest poniżej 3-go centyl
        > a, a ta różnica z każdym tygodniem coraz bardziej się pogłębia?
        Na centyle możesz w ogóle nie patrzeć, bo patrzy się na ogół - czy dziecko zadowolone, czy dobrze się rozwija, itp. a nie ile waży i na jakim centylu jest. Wagę kontroluj, ale nie obsesyjnie. I nie patrz czy przybrał tyle ile norma mówi, tylko czy jego waga idzie w górę. Bo moze taka jego uroda, że drobny będzie. I to przecież też jest norma, bo są ludzie drobni i duzi, grubi i chudzi.

        Głowa do góry! Myśl pozytywnie.
        • basiak36 Re: po 4 tygodniach 08.03.09, 13:40
          A z tego co piszesz, w ciagu miesiaca przybral z 4100 na 4850g? To 750g na
          miesiac, normalny i w normie przybor wagi...
      • basiak36 Re: po 4 tygodniach 08.03.09, 13:39
        30ml odciaganego mleka jest absolutna norma, srednio matki odciagaja po 15-60ml.
        Ja niewiele wiecej odciagalam niz 30-40 gora, i to zawsze z wielkim wysilkiem,
        wieki trwalo zanim uzbieralam 100ml. Coreczka przybierala po 500g tygodniowo.
        Mam zawsze dosc opozniony splyw pokarmu, coreczka ssie 'na sucho' dluga chwile
        zanim slysze ze zaczyna przelykac, piersi nigdy nie mialam przepelnionych,
        zawsze miekkie, nigdy nic nie cieklo, jak reka odciagam, leci jakis cienki
        struzek mleka:) Po czym przestaje. Nie ma znaczenia. Karmie juz 17 miesiecy, w
        tym do 8-9 mca coreczka byla wlasciwie wylacznie na piersi.
        A swoja droga po co odciagasz?
        Moze lepiej byloby sprawdzic czy nie ma jakichs innych przyczyn slabszych
        przyrostow, np zrobic badania moczu?
        • szkrabik26 Re: po 4 tygodniach 08.03.09, 22:12
          Dziecko w pierwszym kwartale powinno przybierać dziennie 25-35gram na dobę, zaś
          w drugim kwartale od 16-22gram na dobę.
          U nas był ten sam problem. Córka przybierała poniżej normy, bo nauczyła się do
          picia herbatki. Po wycofaniu jej z jadłospisu przybierała na dobę więcej niż w
          normach.
          Po każdym piciu w dzień podaj dziecku jeszcze 3-4 łyżeczki swojego mleka. Efekt
          sprawdź po tygodniu.
          Życzę powodzenia.
          • dusia74 Re: po 4 tygodniach 08.03.09, 23:16
            dziewczyno!!!! co ty robisz!!!! Twoje dziecko zdecydowanie za mało
            waży, a forumowe cycowe maniaczki jeszcze głaszczą cię po głowie...
            Twoje mleko jest nic nie warte, taka prawda, zacznij podawać butlę a
            nie żyć wagą dziecka, to jakaś paranoja... Za parę miesięcy dorobisz
            małemu straszną anemię, walcz ztym!
            • mad_die Re: po 4 tygodniach 09.03.09, 08:24
              a ty dusia co robisz? głupoty pleciesz!
            • mad_die Re: po 4 tygodniach 09.03.09, 08:30
              a to co napisałaś to pisałaś oczywiście ze swojego długiego stażu doświadczonej karmiącej mamy, tak?
              w archiwum znalazłam 2 (słownie DWIE) Twoje wypowiedzi na tym forum.
              czemu tak mało tu piszesz, skoro masz tak dużo mądrego do powiedzenia?
              • madawi Re: po 4 tygodniach 09.03.09, 17:08
                tez martwia mnie male przyrosty wagi synka ale mimo ze jestesmy
                ponizej 3 centyla na szczescie zaden lekarz nie zmuszal nas do
                dokarmiania butla...trzymam kciuki za Was :)
                acha chyba oprocz badania moczu dla pewnosci sprawdzilabym
                morfologie. my sie wazymy co miesiac i lekarka twierdzi ze skoro
                przybiera malenko ale rownomiernie to widac taka jego natura i
                koniec. kaze nam tylko pilnowac morfologii zeby anemi nie bylo.
    • delfina77 Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 09.03.09, 21:30
      Ja cie naprawde podziwiam, ze ci sie to wszystko chce robic, a gdzie radosc
      macierzynstwa? Nie zebym naklaniala do butli ale jesli masz sie faktycznie
      ciagle martwic i nie spac po nocach to moze daj mu raz mieszanke na sprobowanie
      i zobacz, moze on faktycznie nie bedzie chcial zjesc wiecej niz to co je do tej
      pory to sie uspokoisz. Skoro jest zdrowy i pogodny to sie nie zadreczaj
    • melulu Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 11.03.09, 10:38
      Mam podobny problem - moja Mała też je bardzo krótko i rośnie nierówno (miała tygodnie przyrostu ponad 220g, ale miewa też, np. obecnie, poniżej 100g). Przy czym przy piersi albo zaczyna płakać - chyba kolki lub dolegliwości refluksowe, albo zasypia i ani rusz. Poza tym prawie w ogóle nie płacze z głodu, za to dużo własnie z bólu brzuszka, kiedy przystawienie do piersi nie wchodzi w grę, bo się szarpie i rzuca. Zazwyczaj jak nie śpi to sama ją przystawiam (co 2-3 godziny, albo i częściej, jak przy poprzednim karmieniu nie zjadła dużo) i sprawdzam, czy panna będzie miała ochotę pojeść. Smoczka nie stosujemy, bo od początku nim pluła. Butelki nie zassała w życiu ani razu (raz próbowałam w kryzysie dokarmić ściągniętym mlekiem i nic z tego).

      Ale przez to, że ona tak kiepsko je, mi zaczęły się problemy z pokarmem - był okres, że lało się strumieniami, a teraz już mam drugi kryzys. Tym razem na przykład mleko zanikło tylko w jednej piersi (laktatorem ściągam 3ml), w drugiej jest mniej niż wcześniej, ale jeszcze ok. Pytanie, co zrobić, żeby nie stracić pokarmu? Nad tą gorszą piersią pracuję, przystawianie zaczynam od niej, ale jest to strasznie męczące. Poza tym jak miałam pokarm w nadmiarze, to słyszałam wyraźnie, jak Mała łyka. Teraz raczej "smoczkuje" i wydaje mi się, że nie pije (po pierwszych 2 minutach przełyka, o ile w ogóle, maksymalnie raz na 5 cmoknięć). Jak doprowadzić do stanu normalnego regularnego karmienia, żeby mi pokarm leciał wystarczająco, dziecko jadło i rosło?
    • asianajot po 2 miesiącach 24.03.09, 21:06
      Minęły 2 miesiące, problem nie minął, a się pogłębił. Kiedy zobaczyłam, że w
      ciągu tygodnia synek nic nie przybrał na wadze (ma 4 miesiące i równe 5 kilo),
      poddałam się i postanowiłam podać mu butelkę w nocy na śpiocha - pół mojego, pół
      modyfikowanego (więcej nie byłam w stanie odciągnąć). I wiecie co? Wypił 160 ml
      i wypiłby więcej, tylko nie byłam przygotowana na taką okoliczność. Zauważyłam
      jedną rzecz: gdy ściągam laktatorem, zawsze ściągam 20 ml (dokładnie tyle, ani
      mniej ani więcej), a potem jest pustka. Następny "rzut" mleka jest dokładnie po
      17 minutach od pierwszego zassania i jest mniejszy - jakieś 10-15 ml. Jestem
      przekonana, że mój synek pijąc ma tak samo - widzę to po ilości łyków i
      identycznym upływie czasu do następnej fali mleka (jeśli starczy mu
      cierpliwości). Czyli może wypić na raz 40 ml, ewentualnie jeszcze te dodatkowe
      15, gdy będzie mu się chciało ssać "na pusto" kilkanaście minut. To naprawdę
      niewiele jak na czteromiesięczniaka. Przed chwilą karmiłam go na noc piersią -
      poleciało troszeczkę i przestało, chłopak się zdenerwował, dałam drugą pierś, to
      samo i tak 6 razy. Wciąż ta sama sytuacja: z zapałem przysysał się do piersi, a
      po 2 sekundach z rozczarowaniem się od niej odrywał. W końcu się poddałam i
      przygotowałam mleko w butelce. Wypił 100 ml jednym haustem.

      Chcę powiedzieć jedno. Od 2 miesięcy czytam to forum i słucham się wszelkich
      rad, ponieważ chcę karmić dziecko piersią. Wyrzuciłam smoczek, dostawiam dziecko
      do piersi co chwila, piję herbatki laktacyjne, zjadłam całe opakowanie
      kozieradki w pastylkach, piję obrzydliwe Karmi, pobudzam piersi laktatorem
      między karmieniami- I NIC. Moje dziecko ewidentnie się nie najada, nie
      zaobserwowałam u niego żadnego skoku rozwojowego mimo że powinien mieć za sobą
      już 3. Naczytałam się i nasłuchałam, że matka nie może mieć za mało mleka, ale
      ja jestem dowodem na to, że to jest możliwe. Ok, mleko produkuje się cały czas,
      zgadzam się, ale jeśli pełna pierś to tylko 20 ml, a na następne 20 trzeba
      czekać 15 minut ssąc pustkę, to ja się nie dziwię, że moje dziecko ma dosyć.
      Żałuję, że wcześniej nie doszłam do tego wniosku, żeby dokarmiać synka. I
      żałuję, że przez nagonkę na karmienie piersią czuję się jak wyrodna matka nawet
      po tych wszystkich przeżyciach, gdy zdecydowałam się podać dziecku mleko
      modyfikowane. Jeżeli Wam się udało, to nie znaczy, że każdemu się uda. Dobre
      chęci nie zawsze wystarczą.
      • mruwa9 Re: po 2 miesiącach 24.03.09, 23:03
        a mieszanke czy odciagniety pokarm to jak podajesz dziecku? To jak
        to naprawde jest z odstawieniem smoczkow?
        • asianajot Re: po 2 miesiącach 24.03.09, 23:54
          Owszem, podaję butelką, ale dopiero od przedwczoraj. Przedtem dziecko nie miało
          styczności ze smoczkiem za wyjątkiem 3-4 sytuacji, gdy musiałam zostawić je z
          dziadkami na kilka godzin. Więc smoczek absolutnie nie jest winowajcą.
          • mruwa9 Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 00:04
            mawia sie, ze pokarm powstaje w glowie, a nie w piersiach. Wydaje mi
            sie, ze Twoj stres i nieustanne koncentrowanie uwagi na przyrostach
            wagi musi miec wplyw na laktacje. Wiem, latwo sie mowi, ale sprobuj
            wyluzowac, schowaj wage na co najmniej 2 tygodnie, moze byc i
            miesiac, bo w tym wieku czestsze karmienie nie jest niemowleciu do
            niczego potrzebne i karm piersia, bez dokarmiania, bez smoczkow, bez
            myslenia o wadze. Na spokojnie. Chce maluch jesc- prosze bardzo,
            piers, chce spac przy piersi- na zdrowie. Przestan myslec o wadze!
            Moze ostatnio bylo jakies szczepienie, co dziecko odreagowalo
            gorszym apetytem? Moze jakies pzeziebienie? Moze maluch rosnie
            skokowo, tj. przez wiele tygodni waga stoi w miejscu, a potem nagle
            skoczy, az do kolejnego okresu slabych lub zadnych przyrostow? Moze
            Twoje dziecko ma genetycznie zaprogramowana filigranowa sylwetke i
            proba wtloczernia go w tabele sredniej krajowej bedzie skutkowac
            utuczeniem przyszlego grubasa? Poczytaj sobie przyszpilonyn watek o
            przyrostach wagi i sprobuj wyluzowac. Zamiast tego idz na spacer,
            pobaw sie z dzieckiem i poszukaj w macierzynstwie frajdy i
            przyjemnosci, a nie jedynie udreki zwiazanej z karmieniem i waga.
            • asianajot Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 00:31
              Ale zrozum, że on jest głodny! Nieraz odrywa się od piersi z płaczem, że nic nie
              leci. Tak zasysa, że aż czerwony się robi na buzi. I wścieka się, że nic nie
              leci. A ja przekładam go z cyca do cyca z nadzieją, że choć coś napłynęło. Gdy
              pije, jest szczęśliwy. A gdy mleko się kończy, to po prostu się poddaje. Nigdy
              nie zdarzyło się tak, żeby po karmieniu zostało choć trochę mleka w piersi. Jak
              tylko coś napłynie, to synek ciągnie jak odkurzacz. Ale niestety to trwa bardzo
              krótko, kilkanaście łyków i po sprawie. I to nie jest tak, że nie umiem odciągać
              laktatorem, bo gdy mleko jest w piersi, to płynie bardzo pięknie. Dopiero
              niedawno zdałam sobie sprawę, że ściąganie mleka laktatorem odbywa się
              identycznie jak karmienie: 20 ml mleka, długo długo nic i drugi, słabszy "rzut".
              To naprawdę za mało dla 4-miesięcznego dziecka.
            • asianajot Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 00:37
              Aha, jeszcze odpowiadając na Twoje pytania: nie było niedawno szczepienia, nie
              było żadnej choroby w domu, dziecko nie rośnie skokowo, bo od 3 m-cy od kiedy
              sprawdzam wagę, zawsze przyrosty są w granicach 100-150g/tydzień (wyłączając
              ostatni, kiedy było zero) i nigdy nie było żadnego skoku - no, raz było 220, ale
              trudno nazwać skokiem coś, co dla większości dzieci jest normą. A wątek
              przyszpilony czytałam dwukrotnie - fajnie, że się dobrze skończył, ale mi nie
              pomógł.
              Dziś, gdy karmiłam synka butelką, byłam szczęśliwa, widząc, że wreszcie się
              najada. Tylu łyków nie doświadczyłam nigdy przy karmieniu piersią. Wyraźnie
              widzę, że jego potrzeby są większe niż moje możliwości. Trudno się tym nie
              przejmować i uparcie obstawać przy samej piersi "bo najlepsza".
              • ani-a9 Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 07:17
                asianajot napisała:

                > A wątek
                > przyszpilony czytałam dwukrotnie - fajnie, że się dobrze skończył, ale mi nie pomógł.

                Witaj, rozumiem Twoje rozterki bo sama czytałas o moich. I bardzo mi przykro ze u Was te przyrosty się nie poprawiły..

                Z mojej strony dodam tylko co mi pomogło na zwiększenie ilości mleczka w piersiach-co dzień parzyłam w litrze wody 4 herbatki ekspresowe (anyż, koper włoski, pokrzywa i melisa) i potem piłam to cały dzień pół naparu, pół ciepłej wody-wychodziło w sumie 2 litry dziennie. Zwykłe herbatki laktacyjne nic nie dawały, a po tym naparze wydaje mi się ze mleczka było więcej, a może to mój synek zaczął lepiej ssać to i mleczka wiecej było.. Bynajmniej jak chcesz to spróbuj tego naparu-może zadziała:)
                Trzymam za Was kciuki!! pozdrawiam
              • mruwa9 Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 07:23
                ciagle podejrzewam, ze problem siedzi w Twojej glowie i braku wiary
                w mozliwosc wykarmienia dziecka. Pokarm w piersi mamy karmiacej
                NIGDY sie nie konczy. Zawsze bedzie nastepna kropla. I nastepna. A z
                tych kropli bedzie lyk, co jakis czas przelykany. I kolejna
                kropla..i tak do skutku. A piers mozesz zmieniac w nieskonczonosc.
                Maluch zaczyna sie szarpac - mozna zmienic piers na druga. Zaczyna
                sie szarpac przy drugiej- wrocic do pierwszej. A potem znow druga i
                tak mozna w nieskonczonosc. To, czy slyszysz czy nie slyszysz, to,
                ile pokarmu jestes w stanie odciagnac czy jaka jest konsystencja
                biustu nijak sie nie ma do rzeczywistej produkcji pokarmu. Ot,
                blokujesz sie psychicznie i tyle. Decyzja o utrzymaniu lub
                zakonczeniu karmienia piersia nalezy do Ciebie, zrobisz, jak uwazasz
                za sluszne i najlepsze dla Was, ale jesli chcesz utrzymac karmienie
                piersia, to podanie mieszanki na pewno nie poprawi laktacji ani
                techniki ssania. I szkoda, ze tak niewiele wywnioskowalas z
                przyszpilonego watku, bo przydatnych porad bylo tam co niemiara.
                Chociazby ta, ze mozesz sie z dzieckiem polozyc w lozku na kilka dni
                i karmic piersia do woli, bez patrzenia na zegar, spiac, ogladajac
                telewizje, czytajac, cokolwiek. Az sie laktacja podkreci i az sie
                przekonasz, ze to naprawde dziala. I az sie wyluzujesz, bo wygladasz
                na strasznie spieta i znerwicowana mame, skoncentrowana wylacznie na
                karmieniu. A to laktacji nie sprzyja.
                • moniss.13 Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 10:10
                  Wiesz już od dłuższego czasu czytam Twoje rady i widzę że jesteś
                  bardzo mądrą i doświadczoną mama i Twoja wiedza mogłaby naprawdę
                  niejednemu pomóc gdybyś nie była aż tak nachalna z tą swoją
                  ideologią. Autorkę wątku rozumiem doskonale, sama miałam identyczny
                  problem. Pierwsze dziecko za wszelką cenę karmione piersią - tylko
                  ja i moja córeczka wiemy ile to nas kosztowało. Najpierw wszyscy
                  wręcz krzyczeli, że mam karmić, że niemożliwe żebym miała jakiś
                  kłopot, nikomu nie chciało się nawet na 5 minut nade mną pochylić i
                  wysłuchać. Więc karmiłam, leżałyśmy non stop. Efekty były takie, że
                  córka zawsze poniżej 3 centyla. Jak zrobiłysmy badania i okazało
                  się, że córka ma potężną anemię wówczas wszyscy zaczęli krzyczeć, że
                  jestem wyrodną matką, że głodzę dziecko i że mam jej natychmiast
                  wprowadzić stałe pokarmy, bo poziom hemoglibiny zatrważający.
                  Karmienie nie kojarzy mi się z niczym pozytywnym, jedynie z ogromnym
                  stresem i morzem wylanych łez - moich i córeczki. Będąc w drugiej
                  ciąży myśl o pokarmie nie dawała mi spokoju, nastawiałam się jak
                  tylko mogłam, niczego bardziej nie pragnęłam jak móc spokojnie
                  karmić swoje drugie dziecko. Poród nastąpił przez cc, nie mogłam się
                  ruszać ale poprosiłam o przyniesienie mojego synka, chciałam
                  wszystko zrobić jak należy...teraz myślę, że za bardzo chciałam. Jak
                  okazało się, że przez następne dwa dni nie mam wogóle pokarmu
                  wpadłam w panikę. A potem jak już się pojawił sytuacja wyglądała
                  dokładnie tak samo jak u autorki wątku - pięknie ssał przez 5-10
                  minut a potem krzyk przeraźliwy. Oczywiście znowu pomocy brak, na
                  wszystkie moje pytania i wątpliwości powtarzana w kółko ta sama
                  odpowiedź "Pani da cycusia, Pani da cycusia". Zrobiłam wszystko co
                  mogłam - ale głodzić dziecka nie chciałam - skończyło się butelką.
                  Zgodzę się z Tobą, że problem może mieć początek w głowie - u mnie
                  po tym wszystkim co przeszłam z pierwszym dzieckiem. Ale nie można
                  mierzyć wszystkich ta sama miarą. Do autorki wątku - jesteś
                  wspaniała Mamą i pamiętaj, że to Twoje dziecko i to Ty jesteś za nie
                  odpowiedzialna a najedzone dziecko = szczęśliwe dziecko = szczęśliwa
                  mama. Życzę wszystkiego dobrego:)
                • kartoflana Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 11:35
                  Niezły tekst, naprawdę. Wina matki, wina matki, że się przejmuje, bo jej dziecko
                  się nie najada. Dziecko od 4 miesięcy przybiera na wadze minimalnie, jest
                  głodne, matka widzi, że ma za mało pokarmu, a ty jej piszesz rzeczy w stylu
                  "nigdy się nie kończy". Sama jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale nie
                  uważam tego za życiowy priorytet. Teksty o nerwach, problemach w głowie itd.
                  itp. są koszmarne, krzywdzące. Wcale nie przekonują do karmienia, a jedynie
                  odstręczają. Do tego wpędzają w gigantyczne poczucie winy. Czy na tym ci zależy?
                  • mruwa9 Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 13:46
                    gdzie ja pisze o winie matki? Raczej pisze o tym, ze mama z
                    dzieckiem wpadla w bledne kolo i ktos w tym duecie musi byc
                    madrzejszy, silniej motywowany i rozsadniejszy, zeby to bledne kolo
                    stres matki -> "zablokowana" laktacja, brak wiary mamy w mozliwosci
                    wykarmienia dziecka -> dziecko nerwowe, slabo ssace -> jeszcze
                    wiekszy stres mamy, przerwac i przywrocic porzadek swiata na
                    wlasciwe tory. Albo odpuscic i przejsc na karmienie sztuczne. W
                    kazdym razie na dziecko w tej chwili, jako czynnika sprawczego
                    przerwania tego blednego kola bym nie liczyla.
                  • asianajot Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 15:54
                    Bardzo dziękuję za tych kilka ciepłych słów Tobie i poprzedniczce. Wydawało mi
                    się, że dokładając wszelkich starań przez 2 miesiące, żeby dziecko przytyło
                    więcej niż 100g robię bardzo dużo, ale według niektórych to wciąż za mało.
                    Faktycznie, posty mruwy tylko pogłębiają moją frustrację. W poście przypiętym na
                    górze dzieci mają już ponad 6 kg, a są młodsze od mojego (który, przypominam, ma
                    dopiero równe 5kg). Mamy szybko poradziły sobie z problemem i obie są
                    szczęśliwe, czego bardzo im gratuluję, ale ja robiłam dokładnie to samo co one i
                    nie odniosłam takich rezultatów. Miałam ogromną wiarę w to, że moje starania
                    przyniosą efekt, więc proszę nie czepiać się mojej "głowy". Naprawdę długo
                    trwało, zanim straciłam wiarę w to, że jestem w stanie zwiększyć laktację
                    odpowiednio do potrzeb synka.
              • mad_die Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 14:22
                100-150g na tydzień to dolna granica normy, ale ciągle norma. I jak mówiłam, jeśli wykres wagi idzie w górę, to nie masz się naprawdę czym stresować.
                Czy jedynym Twoim problemem są te przyrosty wagowe? Czy są jeszcze jakieś inne - płaczliwość, brak snu w dzień lub w nocy itp.
                Jakiej Ty jesteś budowy, a jakiej mąż? Nie każde dziecko musi być w środku normy, są mniejsze i większe dzieci. I to jest normą.

                > Dziś, gdy karmiłam synka butelką, byłam szczęśliwa, widząc, że wreszcie się
                > najada. Tylu łyków nie doświadczyłam nigdy przy karmieniu piersią. Wyraźnie
                > widzę, że jego potrzeby są większe niż moje możliwości. Trudno się tym nie
                > przejmować i uparcie obstawać przy samej piersi "bo najlepsza".
                Mleko z butelki leciało, bo z butelki leci jak z kranika. Przy piersi trzeba się napracować, żeby się najeść.
                Straciłaś wiarę, nie wiem czemu. Dziecko Ci rośnie, może nie super szybko, ale rośnie. A Ty byś chciała, żeby rosło szybciej. Czemu?
                • asianajot Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 15:49
                  > Czy jedynym Twoim problemem są te przyrosty wagowe?

                  Napisałam w ostatnim poście, że w ciągu tygodnia synek nie przytył nic (co
                  więcej, gdy go zważyliśmy jeszcze raz wieczorem tego samego dnia, miał 100g
                  mniej). To jest moim problemem. A także to, że zewsząd słyszę, że dziecko jest
                  wyjątkowo małe jak na swój wiek. A także to, że dziecko często irytuje się przy
                  piersi, że mu nic nie leci, a po 6-krotnym przekładaniu go od piersi do piersi
                  co minutę, oboje mamy dość.

                  >Jakiej Ty jesteś budowy, a jakiej mąż?

                  Mąż ma 182 cm, a ja 165, więc należymy do "średniaków" a nie "maluchów".

                  >Mleko z butelki leciało, bo z butelki leci jak z kranika. Przy piersi trzeba
                  się napracować, żeby się najeść.

                  Nie chodzi o to, że jak z kranika, tylko o to, że W OGÓLE leciało. Mam karmiące
                  koleżanki i wyraźnie widzę, że u nich to inaczej wygląda. Dziecko spokojnie
                  zaspokaja głód z pierwszej piersi i nie musi tak jak moje ssać kilkanaście minut
                  "na pusto" żeby zasłużyć na kolejne 10ml.

                  > Straciłaś wiarę, nie wiem czemu.

                  Jeśli nie rozumiesz tego z moich wpisów, to nie wiem, jak jeszcze inaczej Ci to
                  wytłumaczyć. Od 2 miesięcy walczę o przyrosty wagowe większe niż 100g
                  tygodniowo, codziennie zmagam się z synkiem, który rozczarowany brakiem mleka
                  odrywa się od piersi i irytuje się tym, że na siłę go znowu przystawiam. To
                  potwornie frustrujące, uwierz mi. Mam wrażenie, że głodzę własne dziecko w imię
                  wartości mleka piersiowego.
                  • mad_die Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 16:10
                    A jak się rozwija? Bo to chyba chodzi o to, żeby się prawidłowo rozwijał, a nie ważył tyle ile średnia krajowa mówi, prawda?

                    Z Twoich piersi też leci, tylko nie leci jak z butelki - co jest w sumie całkiem logiczne.
                    Próbowałaś SNS? To pomogłoby Twojemu synkowi na nerwy podczas ssania "na pusto". Tylko nie wiem, czy on na SNS już za duzy nie jest.
                    No i jeśli Ty już jesteś przekonana, że go nie wykarmisz, to ja tym bardziej Cię nie przekonam, że jednak możesz go wykarmić.
                    A jak wyglądają te nerwy synka? I czemu uważasz, że go głodzisz?

                    Wiesz, tak na prawdę to już niedługo będziesz mogła mu kaszkę dać, warzywa, owocki, zupki - nie warto już mu mieszać w główce z butelką. Takie jest moje zdanie.
                    • mruwa9 Re: po 2 miesiącach 25.03.09, 16:23
                      podpisuje sie pod powyzszym, tzn. dokarmianie -ok, ale moze
                      niekoniecznie przy uzyciu smoczka i butelki? Moze wlasnie SNS bylby
                      rozwiazaniem? Albo kubek? Lyzeczka? Nikt nie zacheca Cie (to do
                      autorki) do glodzenia dziecka, raczej do proby przeanalizowania
                      problemu i rozsadnej proby jego rozwiazania. A przede wszystkim- do
                      odpowiedzenia sobie, czego tak naprawde chcesz, czy chcesz walczyc o
                      karmienie piersia, czy niespecjalnie Ci zalezy i akceptujesz opcje
                      mieszankowo-butelkowa? Jesli to drugie- to wiesz, co robic, po
                      prostu zastepujesz czy uzupelniasz karmienia piersia mieszanka , az
                      do stopniowego przejscia na butle. Jesli zalezy Ci na uitrzymaniu
                      karmienia piersia. to bezsmoczkowa opcja dokarmiania jest warta
                      rozwazenia. Ale przede wszystkim wiara, ze mozesz, relaks,
                      odprezenie, w czym pomaga karmienie na lezaco i karmienie przez sen.
                      Albo rozszerzanie diety, niby za wczesnie, ale moze zamiast
                      mieszanki, zupka , kaszka podawana lyzeczka? Wiem, pokarm kobiecy
                      jest bardziej kaloryczny, ale skoro masz obawy, ze dziecko tych
                      kalorii niespecjalnie duzo przyswaja, to lepsze kalorie warzywno-
                      kaszkowe, niz zadne. A moze Twoje dziecko rosnie skokowo: dlugo nie
                      dzieje sie z waga nic, a potem nagle skok do gory ? Przeciez wyzej
                      pisalas, ze pojawil sie moment ladnego przyrostu wagi. Schowaj wage
                      na miesiac i nie wyciagaj jej. Sprobuj.
    • Gość: Ewaaaaa Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : IP: *.eaw.com.pl 27.11.16, 12:35
      Prosze o informacje jak wygladala sprawa z perspektywy dzisiejszej, czyli po 7 latach.
    • Gość: Sabina Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : IP: *.proxnet.pl 18.09.19, 02:25
      Temat sprzed 10 lat ale czytałam go wcześniej w chwili załamania i mnie nastraszył a właśnie udało mi się wyjść z podobnych problemów i była to kwestia za krótkiego wędzidełka. Synek przez pierwsze 6 tygodni bardzo ładnie przybierał ale potem, gdy laktacja się ustabilizowała i mleko już samo nie wypływało tak łatwo waga stanęła. Przy karmieniu po kilku minutach synek zaczynał się męczyć i albo wierzgał i się irytował albo zasypiał (myślałam że mu wtedy dobrze a się okazało że po prostu się męczył). W końcu zamówiłam doradcę laktacyjnego i dopiero ona po dokładnym badaniu zdiagnozowała krótkie wędzidełko. Wg pediatry było ok, nie ufajcie we tej kwestii pediatrom, oni nie mają często odpowiednich szkoleń żeby wyłapać problem. Nasza ledwo zajrzała do buzi, zobaczyła że język dosyć długi więc uznała że w porządku a to nie jest kwestia tylko tego czy język się wysuwa. Po podcięciu u nas jest poprawa, czas jedzenia zaczął się wydłużać, synek je ładniej, nie cmoka, nie ma już pod nami mokrej kałuży mleka po karmieniu. Jeśli macie podobne problemy to przed rezygnacją z karmienia piersią sprawdźcie na wszelki wypadek to wędzidełko, wizyta doradcy laktacyjnego i tak będzie tańsza niż przejście na mm ;)
      • malinciaania Re: dziecko krótko je i mało przybiera na wadze : 25.10.19, 21:14
        też jestem tego zdania, że wizyta u doradcy laktacyjnego może zadziałać cuda. Kiedyś miałam duże problemy z laktacją i dopiero w poradni laktacyjnej dowiedziałam się, w jaki sposób mogę sobie ją poprawić (masaże, częste przystawianie dziecka do piersi + dobre środki na laktację), a tak to już byłam prawie załamana....:/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka