Dodaj do ulubionych

no to jak z tym mlekiem matki jest?

16.02.09, 13:11
no własnie jak to jest? ostatnio byłam z wizytą u kolezanki, ma
maluszka w tym samym wieku co moja corka ( 5 miesiecy), i doszła
jeszcze jedna kolezanka z dzieckiem 6 miesiecznym. Obie mamy karmia
mlekiem modyfikowanym z roznych powodow no i moje spostrzezenia sa
takie: ich dzieci sa zadowolone, czesto sie smieja, nie maja kolek,
boli brzuszka, mala ladna cere, zadnych skaz. Moja corka karmiona
piersia: czesto placze, ma kolki, bole brzuszka, cere fatalna, azs.
Przez te dolegliwosci nie smieje sie tak czesto jak dzieci kolezanek
no i czesto choruje :katar, oskrzela itp. Dzieci kolezanek nie
choruja w ogole. Tylko prosze mi nie pisac, ze pewnie nie trzymam
diety dlatego corka ma takie dolegliwosci. trzymam i to bardzo
scisla diete, został ze mnie cien czlowieka tak schudlam :)
Udowodnione jest , ze mleko matki dla dziecka najlepsze ale jak tak
patrzyłam na dzieci kolezanek to zwatpilam. Chyba przejde na
sztuczne, tesknie za wesoloscia coreczki, chcialabym aby juz nie
miala tych dolegliwosci jakie teraz ma. Pozdrawiam Mamy.
Obserwuj wątek
    • symbolica26 Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 16.02.09, 14:21
      Śluchaj każde dziecko jest indywidualne... jak będziesz karmiła butelką to:
      -alergie tak czy siak ma.. a pokarm matki jest NAJLEPSZY dla alergicznego
      malucha!!!!!
      polecam przeczytać ten artukuł:
      www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79370,2141236.html
      -to że córeczka ma bóle brzuszka to nie Twoja wina - niektóre dzieci już tak
      mają - koli do końca 6 miesiąca
      -to że dziecko choruje znaczy że zaraziło się od osób trzecich... jeżeli Ty na
      coś chorujesz to mała dostaje na to przeciwciała... jest to naturalna
      szczepionka uodparniająca i uwierz, żadne mleko modyfikowane tego nie posiada
      -przypuszczam że wesołość Twojej córeczki nie udziela jej się kiedy widzi
      zmartwiona mamę... więcej uśmiechów posyłaj córeczce, baw się z nią, łaskocz,
      całuj w kark, rozśmieszaj,śpiewaj :)
    • joanna_ciach Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 16.02.09, 14:42
      Też się zastanawiam, coś jest nie tak. Sama karmię piersią, moja
      bratanica była karmiona piersią. Dzieciaczki niedawno przeszły rota
      wirusa. A dziecko siostry mojego męża, było karmione sztucznie od
      początku i nie choruje. Moja córcia ma co jakiś czas katar, moja
      bratanica jeśli tylko ktoś jest podxiębiony w otoczeniu zaraz łapie.
      Ten trzeci maluszek miał raz w życiu katar. Moja córka jest maleńka,
      dopiero cztery miesiące, bratanica ma trzy latka, a mały dwa. To jak
      to jest z tą odpornością i przeciwciałami?
    • verenne Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 16.02.09, 14:55
      Tia... myslisz, że przejście na sztuczne rozwiąże wszystkie problemy?
      szczerze wątpię...
      Po prostu twoje dziecko tak ma i tyle.
      Odporność to nie tylko kwestia tego, co małe je.
      Przy alergii, jak już napisano - nie ma lepszego jedzenie niż mleko
      mamy. A przyczyny alergii też są rózne i ciężko tak na prawdę
      stwierdzić, czemu jedno dziecko ją ma a inne nie.
      Tak samo z przesypianiem nocy. Jak słysze, że dziecko znajomych na
      modyfikowanym przesypia 12 godzin, to też zazdrościłam, ale są też
      dzieci, które tak samo śpią na cycowym, a znam i takie, co na
      sztucznym budzą się co 2 godziny.
    • budzik11 Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 16.02.09, 15:57
      Przecież nikt nie zagwarantuje, że dzieci piersiowe nigdy nie zachorują, nie
      będą miały kolki, alergii, czy czego tam jeszcze! STATYSTYCZNIE dzieci piersiowe
      są zdrowsze, tzn., że rzadziej chorują od butelkowych. Co nie oznacza, że mleko
      mamy na 100% gwarantuje końskie zdrowie, bo tak nie jest. Nie palenie papierosów
      też nie chroni przed zachorowaniem na raka płuc, ale zmniejsza ryzyko tej
      choroby, nie można przecież twierdzić, że jak ktoś nigdy nie palił, to na pewno
      nie będzie miał raka.
      Od każdej reguły są wyjątki, widocznie miałaś pecha na taki wyjątek trafić.
      Moje dzieci (2) są natomiast jej potwierdzeniem - zdrowe, zadowolone, radosne,
      nigdy nie miały kolki, nie mają żadnej alergii mimo braku jakiejkolwiek diety.
    • mika_p Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 16.02.09, 22:22
      Koleżanki karmią mlekiem modyfikowanym, nie mieszanką mlekozastępczą, tak? Jak
      myślisz, jak twoja córeczka by na to mleko zareagowała? Skoro jestes na diecie,
      to zapewne nienajlepiej, bo inaczej dieta nie byłaby ci potrzebna.
      Taki urok twojego dziecka i tyle.
      • amelllia Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 08:44
        Moje dziecko jest na bebilonie pepti i bardzo mu to mleko smakuje.
        NIe odważyłabym się powiedzieć, że mieszanka zawsze jest lepsza od
        mleka kobiecego, ale wiem po paru przypadkach, że czasem tak jest.
        Niekiedy nikt, zaden lekarz ani matka nie są w stanie wychwycić, co
        w mleku szkodzi dziecku. Ale dezyzję musisz podjąć sama i musisz być
        do niej przekonana. Skoro Twoje dziecko nie ejst wesołe i ma takie
        dolegliwości to na pewno dobrze to na jego rozwój nie wpływa. Ja od
        początku wychodziłam z załżenia, że najważniejsze jest szczęście
        mojego dziecka i jego apoków a nie jakakolwiek ideologia. I dlatego
        kied płakal ciagle, nie przybierał, miał kolki i byl bardzo
        niespokojny podałam butelkę. I nie żałuję, bo przynajmniej od
        tamtego momentu zaczął łądnie spać i mógł się w spokoju rozwijać.
    • mrymrysiek Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 09:09
      Biedne jesteśmy - mamy alergików. Karmienie piersią sprawia że bierzemy na
      siebie całą odpowiedzialność za stan zdrowia dziecka. Co by nie mówić jest to
      obciążające psychicznie. Ale niestety azs jest bardzo niewdzięczne, nie pozwala
      na pełną poprawę nawet przy całkowitym odstawieniu alergenu (zdaniem mojej
      p.alergolog).
      Moja maleńka córeczka bardzo silnie reagowała. Staliśmy o krok od nutrinogenu -
      mała miała aż obrzęki, puchła. Jadłam tyle co kot napłakał (teraz zresztą też
      niewiele więcej). W końcu trafiłam do dobrej alergolog która wprowadziła maści,
      w tym jedną ze sterydem(najsłabszym) oraz fenistil. Karmienie tylko piersią
      zaleciła utrzymywać. Zdjęła trochę ze mnie odpowiedzialność za stan skóry małej
      mówiąc że mogłabym nawet mineralną wodę pić tylko a i tak wysypka by była. No i
      pomogło. Maści sterydowe stosujemy doraźnie, teraz może raz na tydzień. Ja na
      diecie, mała na moim mleczku, czuje się lepiej.
      Gdybym odstawiła, co zalecił mi już nie jeden pediatra, to:
      niekoniecznie wysypki by przeszły, miałabym problem z rozszerzaniem diety u
      dziecka, dziecko straciło by wszystkie łatwo przyswajalne składniki odżywcze
      oraz utraciło by możliwość stopniowego, szybciej następującego uodporniania się
      na alergeny pokarmowe. Niestety katar, zapalenia oskrzeli może być znakiem że
      działają też alergeny wziewne na co zmiana sposobu odżywiania dziecka również
      nie wpłynie (wszystko zdaniem mojej alergolog:)
      Nie stresuj się, karm dalej, czerp z tych chwil szczęście i wesołość dziecka. Z
      czasem mała będzie odporniejsza. Nie bierz wszystkiego na siebie - alergia, azs
      to paskudna choroba i to ona jest winna a nie Twoje mleko.
      Rozpisałam się ale jest to temat mi bardzo bliski. Chyba podstawa to trafić do
      dobrego alergologa o co niestety nie jest łatwo.
      • magda1039 Przeychylam się do postu amelki 17.02.09, 09:17
        I choć stwierdzam to z cięzkim sercem - u mnie jest tak samo, choć
        bardzo , najbardziej na świecie chcialam karmić piersią niewyszło -
        mała traciła na wadze, płakała całe dnie i calutkie noce, ja
        zmęczona , niewyspana, niedojedzona, zmęczona...płakałam razem z
        nią...wytrzymałam tak 3,5 miesiąca i podałam mieszankę- od tamtej
        pory dziecko śpi całe noce bez ani jednego karmirnia, w dzień jest
        niezwykle pogodna, nie płacze wogóle, naprawdę uwierzcie że nie
        płacze, bawi się smieje.... jast o 100% lepiej, i choć nadal boli
        mnie serce ze niedałam rady karmić jej piersią to uważam że takie
        karmienie nie miało sensu - niemiałam już sił ja , i nie mogłam
        paczeć jak ona wciąz płacze... z głodu...pozdrawiam
    • kocica27 Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 09:56
      Ja też mam alergika - synek ma azs od 4 miesiąca życia. Niedługo kończy 8
      miesięcy. Też karmię piersią (ale nie klasycznie, tylko odciągam i podaję w
      butelce), też jest mi przykro, że tak się staram, jestem na diecie itd., a mały
      jest chory, ale co zrobić. Też różni "mądrzy" mi doradzali, bym podawała
      sztuczne, bym "zbadała" swój pokarm, bo pewnie to on go uczula (no zabić bym
      mogła za takie teksty, ale muszę uprzejmie tłumaczyć, że pokarm matki najlepszy
      itd.) Wydaje mi się, że na sztucznym mogłoby być jeszcze gorzej. Moje mleko
      przynajmniej wzmacnia jego system odpornościowy i jest większa szansa, że
      organizm z tego wyjdzie, "zapomni" z wiekiem.
      Chociaż też czuję ogromny ciężar tej sytuacji - mam wyrzuty sumienia, że jestem
      tak tępa, że nie potrafię znaleźć alergenu, że innym matkom się to udało i teraz
      wiedzą, czego im nie wolno, a wysypka ładnie zeszła. U nas wysypka nie zeszła
      całkowicie, ale się bardzo zmniejszyła i złagodniała - ma mniejszy obszar i jest
      mniej intensywna, więc jakaś poprawa jest. Staram się koncentrować na tym, jak
      jeszcze mogę dziecku pomóc. Dobieram kosmetyki, bardzo ostrożnie rozszerzam
      dietę i cieszę się z małych sukcesików, że np. podałam dynię i mu nie
      zaszkodziło. W ogóle mój humor jest funkcją koloru jego policzków...
      Niestety, takie życie. Jedne matki nie muszą się jakoś specjalnie starać i mają
      zdrowe dzieci, inne stają na głowie a i tak jest coś źle...
    • kartoflana Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 10:33
      No to ja ci powiem jak by to było na sztucznym - tak samo.
      Albo dużo gorzej. Ja przeszłam na sztuczne karmienie w takiej
      sytuacji jak ty. Na nutramigen. Nie dość, że dziecko nie chciało
      tego dziadostwa pić na początku to: ulewało, płakało, azs miało na
      tym ponad 3 miesiące, nie przybierało na wadze, jadło tak jak z
      piersi: nieregularnie, małe porcje, często. Nabiegałam się z tymi
      butelkami...A w wieku 6 miesięcy miało potężnego rotawirusa.
      Nie polecam. Teraz z drugim dzieckiem walczę o karmienie piersią,
      Jestem na ścisłej diecie, spodnie mi z tyłka zaczynają spadać (ale
      to akurat duży tego plus), ale daję radę.
      • kartoflana Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 10:35
        I jeszcze jedno. Córka, bo o niej mowa miała na tym nutramigenie
        takie azs, że trafiłyśmy do szpitala. Tam pierwsze pytanie: czemu
        nie karmię piersią? A drugie: jakiego proszku do prania używam?
        Używałam loveli, kazali zmienić na jelp i to był przełom... :)
        • amelllia Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 11:54
          Moj syn też ma AZS niestety ale od czasu, gdy zmieniłam bebilon
          sojowy na pepti wszystko ładnie się cofnęło.
          Co do proszków - lovela lubi uczulać. Zwróćcie uwagę, że na niej
          jest napisane, że przy praniu ubranek niemowlęcych trzeba zrobić
          dodatkowe płukanie. Na Jelpie nie ma takiego "przykazania". Ja po
          paru miesiącach prania w loveli (która w końcu syna uczuliła)
          przeszłam na jelp i uważam, że to też pomoglo w walce z AZS

          Ciekawa jestem, co postanowiła autorka wątku i jak się ma jej
          dzieciaczek.
          • kadewu1 Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 12:14
            Autorko wątku: ZAWSZE możesz przejść na sztuczne mleko. W odwrotną stronę to nie
            będzie niestety możliwe. Rób, jak chcesz, to twoje dziecko.

            Tak jak piszą dziewczyny, nie ma żadnej gwarancji, że na sztucznym będzie lepiej.

            Po trzecie, zwróć uwagę, że mieszanki to mleko SZTUCZNE (przetworzne). Zwierzęta
            karmione (pędzone) sztucznymi paszami też są przeważnie roślejsze, piękniejsze i
            grubsze, niż te karmione naturalnie, ekologicznie itd. A jak o się ma do ich
            zdrowia? Dlaczego kierujesz się pozorami?

            Po czwarte, ciągle skupiamy się na infekcjach, katarach i tego typu głupotach.
            Wybacz, ale na katar nikt nie umarł. Pomyśl, że matki karmiące chronią swoje
            dzieci przed nowotworami, miażdżycą, cukrzycą itd. Jest różnica? Wiesz, jak
            żałuję, że mnie nie karmiono piersią?

            W Japonii matki karmią najdłużej. Japończycy sa najbardziej długowiecznym
            narodem świata. Myślisz, że jest związek? Ja tak myślę.

            Kasia mama Jasia, alergika, lat 3 (w przyszły poniedziałek)
            • fk4i4 Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 12:26
              Jpończycy jedzą też najwięcej ryb, myślisz że ma to związek?
              Japońska dieta jest bardzo zdrowa, może to dlatego, nie macie
              wrażenia, ze trochę przesadzacie czasami.
              Pewnie Hitlera matka własnym mlekaiem nie karmiła i dlatego woja
              wybuchła.
              dla ścisłości, sama karmię
              • kadewu1 Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 12:38
                Jeśli wydaje ci się, że mnie sprowokujesz, to się mylisz. Mam takie zdanie,
                jakie wyraziłam powyżej. Japończycy bardzo się już zamerykanizowani, także pod
                względem diety, uważam więc, że kluczowe dla ich zdrowia jest karmienie mlekiem
                (które jest tam normalne nawet do 4 lat) Co do Hitlera, zapewne istnieją
                odpowiednie źródła, do których cię odsyłam, przedstawisz nam tu wnioski? Sama
                jestem bardzo ciekawa, a nie władam dostatecznie językiem niemieckim.

                Z perspektywy 3 lat karmienia alergika z podejrzeniem astmy, uważam, że zrobiłam
                rzecz najlepszą z możliwych. Dziecko pluło Nutramigenem oraz mlekiem kozim -
                wierzę z jego poczucie smaku :-).

                To tyle ode mnie. To chyba będzie już jeden z ostatnich moich postów na forum,
                więc nie denerwuj się aż tak bardzo. I czytaj uważnie wypowiedzi, które komentujesz.

                KmJ
                • 987ania Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 15:41
                  Co do proszków, u mojej koleżanki sprawdził się polski Dzidziuś.
    • cibora Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 17:48
      Witam!
      Staś ma dziewięć i pół miesiąca. Do skończenia sześciu miesięcy był tylko na moim mleku. Potem zaczęłam powolutku rozszerzać dietę, ale do dziś głównym jedzeniem jest cyc (w nocy nawet co 1,5-2 godziny). Rośnie jak na drożdżach (waży już 11700g). Kolki nie maił nigdy, brzuszek go też nie bolał. Nie miał do tej pory nawet kataru. Jest ruchliwy, non stop zadowolony i uśmiechnięty. A najbardziej zadowolony jest jak widzi, że szykuję się do wyjęcia cyca :-))
      Owszem, uczulenie ma, ale udało się wyeliminować z mojej diety alergeny: marchewka, dynia, kurczak i jest spokój.
      Myślę, że choroby i katary to nie tylko kwestia pokarmu. My na przykład nie zabieramy go do sklepów, kina i innych miejsc, gdzie jest dużo prychających ludzi. Nie dajemy go całować. Nie pozwalamy przychodzić do domu ludziom chorym.
      I nawet jak jesienią ja się przeziębiłam Stasiowi nic nie było.
      Pozdrawiam!
      Agnieszka i Staś (3.05.2008)
    • w_isienka Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 17.02.09, 21:11
      Jesli chodzi o mieszanki dla alergików to niestety wybór jest mały - w grę
      wchodzi albo Nutramigen albo Bebilon Pepti.
      Jesli te dwa "mleka" nie podpasują dziecku to jest problem - puszka 425g Neocate
      (mieszanki elemantarnej dla dzieci z ciężką postacią alergii) kosztuje 170 zł,
      ewentualnie można się starać sprowadzać z zagranicy Elacare (ale tu w grę
      wchodzi cała papierologia związana z dokumentami wypełnianymi przez lekarza dla
      ministerstwa i apteki, która ma to mleko sprowadzić).
      Myślisz, że wybierając mieszankę nie będziesz się zastanawiała czy to mleko
      uczula? Otóż nic bardziej mylnego. Mam dziecko z ciężką postacią alergii - i
      karmię Nutramigenem i mam tysiące wątpliwości. Niczego to nie załatwia, a jeśli
      zdecydujesz się przejść na "butlę" musisz mieć świadomość, że może to być "bilet
      w jedną stronę" - ale to już Twoje ryzyko i Twoja decyzja.
      Mam koleżankę, której pierwsze dziecko było w 100% na Nutramigenie i jest
      zdrowe, i nie choruje, drugie (bite 7 m-cy karmione piersią) - łapie wszystkie
      choroby jak leci.
      Z dziećmi jest różnie - nie przewidzisz...
      Reasumując:z mlekiem matki jest tak, że jest najlepszym pokarmem dla dziecka, a
      gdy karmienie piersią jest niemożliwe wtedy pozostają hydrolizaty.
    • semi-dolce Re: no to jak z tym mlekiem matki jest? 19.02.09, 00:47
      Moim zdaniem powód jest gdzie indziej niż różnica w mleku. Matki karmiące
      sztucznie nie myślą o tym czy mleka nie za mało, czy się najada - zawsze mogą
      dorobić więcej mieszanki, mają normy. Mogą wyjść z domu na dłużej - dziecko może
      nakarmić kazdy i cycków nie rozsadza. Nie mają problemów z poszarpanymi,
      pękającymi brodawkami. Widzą dokładnie ile dziecko zje. Nie stresują się tak, to
      i dzieci szczęśliwsze. Ja się stresowałam, młody sie nie najadał, cycki bolały i
      było źle. I tak sobie usiadłam i sie rozpłakałam i powiedziałam sobie, że dość.
      Najwyżej przejdę na mieszankę. Żaden problem i w każdej chwili mogę. I nic się
      dziecku nie stanie. I nikomu nic do tego, to moja i tylko moja decyzja i to ja
      wiem, co najlepsze dla mojego dziecka. Powiedziałam sobie, że popróbuję jeszcze
      kilka dni, ale już bez przejmowania się. Kiedy darł się z głodu - dałam
      mieszankę. Kiedy miał takie dni, że szarpał brodawki do krwi - odciągałam i
      dawałam z butelki. I się nie przejmowałam. I stał się cud - karmię tylko swoim
      mlekiem, czasem z piersi, czasem z butelki, jak mi wygodnie, i mam tego mleka
      tyle, że codziennie zamrażam jakies pół litra nadwyżki. Wystarczyło wyluzować i
      obydwoje, ja i mój syn, jestesmy szczęśliwsi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka