archeopteryx
18.05.09, 19:55
Witam,
wybrnęłyśmy z Zosią z jednego kłopotu (Pani Moniko jeszcze raz
dziękuję :), a już mamy następny. Oczywiście czytałam, że zdarzają
się sytuacje kiedy smoczek zaburza technikę ssania, ale sądziłam, że
nas to nie będzie dotyczyć. Podawałam Zosi smoczek naprawdę
sporadycznie (w ciągu dnia, kiedy Młoda była silnie zestresowana, a
piersi nie mogłam podać, np. na spacerze czy u lekarza) i wydawało
mi się, że wszystko gra i buczy.
Mniej więcej tydzień temu zauważyłam, że Zosia podczas karmienia
zaczyna się prężyć, szarpać pierś, wypluwać ją, aż do kompletnego
zdenerwowania i napadu płaczu, jednak kładłam to na karb jej
problemów brzuszkowych. Te jednak chyba powoli mijają (mam
nadzieję), a z karmieniem piersią jest coraz gorzej. Młoda possie
małą chwilkę, zaraz robi się niespokojna no i zaczyna się cudowanie,
którego finałem jest wściekły płacz. Jestem niemal na 100% pewna, że
to w wyniku używania smoczka, no bo jaki może być inny powód?
Oczywiście smoczek natychmiast poszedł w odstawkę. I teraz moje
pytanie - czy jest szansa, że technika ssania na powrót wkroczy na
właściwe tory, a jeśli tak to jak długo to zajmie? Jestem
przygotowana na płacze i napady histerii oraz noszenie, ale
chciałabym wiedzieć ile mniej więcej może to potrwać. Po drugie - za
tydzień muszę wyjechać na cały dzień i Małą zostawię pod opieką
mojej Mamy. Jak najlepiej ją karmić w tym czasie? Tzn. jakimi
narzędziami, bo w tej sytuacji butelka rzecz jasna też odpada.