Dodaj do ulubionych

kiedy koniec?

13.08.09, 17:14
Bardzo często czytam to forum, czasami prosiłam o poradę.

Karmię piersią mojego 4 miesięcznego synka, ale karmienie jest dla mnie bardzo
stresującą częścią macierzyństwa. Czasami myślę, że dziecię byłoby
szczęśliwsze gdyby mama nie karmiła, bo sama byłaby spokojniejsza.

jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale zdecydowaną przeciwniczką terroru
laktacyjnego, którego sama jestem ofiarą.

Gorące aktywistki karmienia piersią szczycą się długiiiimi karmieniami i
uważają to za coś najwspanialszego na świecie, tutaj moje pytanie:

Jak uważacie...do kiedy karmienie dziecka jest uważane za coś cudownego,
zdrowego i pięknego? ilu letniego dziecka NIE POWINNO się już karmić piersią?
Kiedy staje się to "niezdrowe" w sensie...nie nie wiem...psychicznym?

Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: kiedy koniec? 13.08.09, 17:49
      Nie ma gornej granicy wieku, od ktorego karmienie piersia jest
      szkodliwe. Mozna karmic tak dlugo, jak dlugo to odpowiada mamie
      i/lub dziecku. Fakt, jesli karmieniu piersia towarzysza ciagle
      jakies bardzo negatywne emocje , to IMHO rzeczywiscie lepiej dac
      sobie spokoj, nie o to chodzi, zeby po trupach do celu, za wszelka
      cene. Piszesz o terroryzmie laktacyjnym, o tym, ze karmienie jest
      dla Ciebie bardzo stresujace, mysle, ze wiele osob chetnie (i
      bezinteresownie) by Ci pomoglo, gdybys sprecyzowala, w czym problem
      i co takiego stresujacego jest dla Ciebie w karmieniu piersia, ze
      traktujesz je w kategoriach meczarni? Przykrego obowiazku?
      • lavjja Re: kiedy koniec? 13.08.09, 17:58
        mruwa9, dziękuję za chęć pomocy...myślę, że akurat w moim przypadku (mam
        obsesję, że mam mało pokarmu) nikt mi nie pomoże, bo teorię dokładnie znam.

        w tym wątku raczej chciałabym wiedzieć co znaczy stwierdzenie:

        "Mozna karmic tak dlugo, jak dlugo to odpowiada mamie
        > i/lub dziecku"

        czy zwolennicy karmienia piersią nie widzą nic
        ...dziwnego/nieprawidłowego/przesadnego w karmieniu np 5 latka?
        • jutycha Re: kiedy koniec? 13.08.09, 18:24
          A widzialas/znasz 5 latka karmionego piersia?
          • lavjja Re: kiedy koniec? 13.08.09, 18:26
            jutycha napisała:

            > A widzialas/znasz 5 latka karmionego piersia?


            to akurat nie ma znaczenia...ale znam 4 latka...chodzi mi o stanowisko/pogląd

            • mruwa9 Re: kiedy koniec? 13.08.09, 18:37
              To tylko kwestia przezyc estetycznych otoczenia (a kto kaze karmic
              kilkulatka publicznie), bo pokarm czy karmienie samo jako takie
              szkodliwe dla dziecka nie bedzie (jesli nikogo nie dziwi 4-latek
              pijacy mleko krowie, to czemu mialoby dziwic picie mleka wlasnego
              gatunku?) Zreszta z doswiadczen mam dlugokarmiacych (ja akurat az
              tak dlugo, tj. powyzej 2 lat, nie karmilam) wynika, ze miedzy 2 a 3
              rokiem dzieci odstawiaja sie zupelnie same, mozesz zajrzec na forum
              forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html
              i sobie poczytac, jesli chcesz.
              • lavjja Re: kiedy koniec? 13.08.09, 18:45
                dzięki za odpowiedź.

                u mnie w rodzinie dziecko 3,5 letnie nie odstawiło się samo i dalej jest
                karmione piersią...ja np myślę, że to za długo, ale to tylko moje zdanie
                • mruwa9 Re: kiedy koniec? 13.08.09, 18:56
                  Dopoki to nie przeszkadza mamie (bo moim zdaniem to mama powinna
                  miec decydujace zdanie, kiedy zakonczyc karmienie), dopoty niech sie
                  karmia na zdrowie. ich sprawa.
                  • anulka20001 Re: kiedy koniec? 13.08.09, 21:25
                    Nie wiem czy pozostałe narody też tak mają ale Polacy generalnie
                    lubią bawić się w ekspertów i doradców zwłaszcza w dziedzinach o
                    których pojęcia nie mają. Moja bratowa karmi córkę już prawie 1,5
                    roku i wszyscy dookoła (poza moim bratem i mną, mój ma dopiero 7
                    miechów) twierdzą że powinna zakończyć karmienie. A przecież to jej
                    piersi, jej mleko i jej sprawa. A powodów jest niby cała masa:że
                    Zuzia jest za duża na karmienie, że jest uzależniona, że to jest
                    chore itp. Zgadzam się z Mruwą. Moim zdaniem to mama i dziecko
                    powinni decydowac kiedy koniec z karmieniem i nie należy sie
                    kierować gustami otoczenia.
    • magurb Re: kiedy koniec? 13.08.09, 21:41
      juz wiem dlaczego dziwi cie tak temat picia piwa i karmienia
      piersia, moze lepiej nie karm skoro tak sie terroryzujesz?
      • lavjja Re: kiedy koniec? 14.08.09, 13:50
        magurb napisała:

        > juz wiem dlaczego dziwi cie tak temat picia piwa i karmienia
        > piersia, moze lepiej nie karm skoro tak sie terroryzujesz?

        sorry, ale nie rozumiem? i nie widzę związku

        p.s. dokładnie wiedziałam, że będzie atak na tego posta...szkoda

    • basiak36 Re: kiedy koniec? 13.08.09, 23:56
      > jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale zdecydowaną przeciwniczką terroru
      > laktacyjnego, którego sama jestem ofiarą.

      Czemu jestes ofiara? Tego ze karmisz dziecko wlasnym mlekiem? W ciazy tez sie
      dziecko karmi przez pepowine, i bywa ze ciaza jest nielatwa, z problemami. Wtedy
      nie mowimy o sobie jako o 'ofiarach' raczej:) Po prostu akceptujemy ze czasem
      jest latwo a czasem trudniej.

      >
      > Gorące aktywistki karmienia piersią szczycą się długiiiimi karmieniami i
      > uważają to za coś najwspanialszego na świecie, tutaj moje pytanie:
      >
      > Jak uważacie...do kiedy karmienie dziecka jest uważane za coś cudownego,
      > zdrowego i pięknego?

      No zdrowe mleko jest raczej caly czas. W Polsce zalecaja do 3 roku zycia
      podawanie mleka modyfikowanego zastepujacego pokarm matki wiec logicznie rzecz
      biorac takie dziecko nadal mleka matki potrzebuje.
      Co do tego kiedy sie karmic juz nie powinno: kiedy dziecko sie odstawia bo juz
      mleka nie potrzebuje.
      • lavjja Re: kiedy koniec? 14.08.09, 13:52
        basiak36 napisała:

        > > jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale zdecydowaną przeciwniczką terr
        > oru
        > > laktacyjnego, którego sama jestem ofiarą.
        >
        > Czemu jestes ofiara? Tego ze karmisz dziecko wlasnym mlekiem? W ciazy tez sie
        > dziecko karmi przez pepowine, i bywa ze ciaza jest nielatwa, z problemami. Wted
        > y
        > nie mowimy o sobie jako o 'ofiarach' raczej:) Po prostu akceptujemy ze czasem
        > jest latwo a czasem trudniej.
        >
        czy ja gdziekolwiek napisałam, że jestem ofiarą karmienia piersią??
        ofiarą terroru laktacyjnego a nie karmienie piersią.


        p.s.
        • basiak36 Re: kiedy koniec? 14.08.09, 14:14
          > czy ja gdziekolwiek napisałam, że jestem ofiarą karmienia piersią??
          > ofiarą terroru laktacyjnego a nie karmienie piersią.

          To moze wytlumacz jak jest z tym byciem ofiara tego terroru. Bo jesli piszesz o
          terrorze, to oznacza to przymus, wiec domyslilam sie ze jestes do czegos
          zmuszana. A oczywiscie nie powinno tak byc.
          • lavjja Re: kiedy koniec? 14.08.09, 14:35
            nawet miałam napisać w jakim sensie mówię o terrorze laktacyjnym...ale ostracyzm
            niektórych osób skutecznie zniechęca..

            ja dzięki terrorowi laktacyjnemu i temu że wmówiłam sobie, że MUSZĘ karmić
            piersią wpadłam w depresję poporodową. Karmić karmię, ale wiele mnie to
            kosztowało, głównie w sensie psychicznym...a stres ciągle mam...i to nie
            dlatego, że karmię, ale dlatego że osoby dookoła wmówiły mi, że MUSZE
            karmić...czasem lepiej jest powiedzieć "nie stanie się nic złego jeśli dasz
            butelkę" zamiast "karm!, karm! przystawiaj!przystawiaj!" ...


            no nic, wątek był o czymś innym...


            • basiak36 Re: kiedy koniec? 14.08.09, 14:59
              lavjja napisała:

              > nawet miałam napisać w jakim sensie mówię o terrorze laktacyjnym...ale ostracyz
              > m
              > niektórych osób skutecznie zniechęca..

              To ze ktos interpetuje Twoja wypowiedz tak a nie inaczej, chyba nie powinno
              zniechecac:)

              a stres ciągle mam...i to nie
              > dlatego, że karmię, ale dlatego że osoby dookoła wmówiły mi, że MUSZE
              > karmić...czasem lepiej jest powiedzieć "nie stanie się nic złego jeśli dasz
              > butelkę" zamiast "karm!, karm! przystawiaj!przystawiaj!" ...

              Jesli mowilas wyraznie ze nie chcesz karmic a inni mowili ze masz karmic to
              faktycznie przegiecie i moge tylko wspolczuc...
              Jesli mowilas ze chcesz karmic i chcialas karmic i dostawalas rady typu
              'przystawiaj' to raczej byly to rady ktore sa za tym karmieniem.
              Co do stresu zwiazanego z samym karmieniem, doskonale to rozumiem bo sama tak
              mialam z pierwszym dzieckiem i niemilo to wspominam. Niemniej nie odczuwalam
              nigdy czyichs rad typu 'przystawiaj' jako terroru, skoro wyraznie mowilam ze
              chce karmic.
              A rady o butelce mnie denerwowaly bo gdybym butelke chciala dac to bym dala.
              Przy drugim dziecku psychicznie czulam sie super, bo mialam juz zupelnie inne
              podejscie, tzn pelne zrozumienie i akceptacje tego jak wygladaja pierwsze
              tygodnie z dzieckiem non stop na piersi.

              Wyglada na to ze mialas przykre doswiadczenia, przy takich ciezko jest myslec o
              karmieniu piersia jako o czyms co mogloby trwac dluzej.
              • lavjja Re: kiedy koniec? 14.08.09, 15:59
                upragniony synek przyszedł na świat w terminie, poród sn, bardzo ciężki i długi.
                Dziecko z zamartwicą i zapaleniem płuc, potem doszło trombocytopenia.
                Od razu po porodzie Małego zabrali na Patologię noworodka. Zobaczyłam go po raz
                pierwszy następnego dnia. Od pierwszego dnia po porodzie odciągałam mleko, żeby
                pobudzić laktację, w nocy nastawiałam budzik co dwie godziny i ściągałam po 20ml
                i zanosiłam mojemu synkowi, żeby podali mu strzykawką. NIe pozwolili mi go
                przystawiać bo za słaby...to był początek mojego karmienia.
                Jak wrócilismy do domu Mały w ogóle nie chciał jeść, mleko mi tryskało, a on
                rzucał sie przy piersi, dostawał napadów wrzasku, ciągle płakał więc wszyscy
                mówili, że głodny...w co i ja początkująca matka uwierzyłam, ale butelki nie
                chciał (on sam zdecydował, że jest piersiowy, bo gdyby zassał butlę już dawno
                byłby na mieszance). NIe miałam wyjścia musiałam jakoś akarmic dziecko, a że
                butelki nie chciał to chociaż te parę mililitrów wcisnęłam mu pomiędzy przerwami
                zakrztuszenia się ...i to było TO piękne karmienie. Do tego dwa razy zastój z
                gorączką i bólami, ale nie ważne, zrobiłabym wszystko żeby jadł, żeby wisiał na
                piersi po 2h.

                Potem przyszedł piękny czas, Mały ładnie jadł, czasem nawet zasnął przy piersi,
                za każdym razem jak jadł spokojnie mówiłam "dziękuję Ci Panie Boże za tę chwilę"
                i tak było przez miesiąc.
                Butelki nadal nie chciał, wypróbowałam różne smoki, rożne mleka, nic z tego.
                Teraz jest tak, że wspomagam się SNS-em (z moim mlekiem)...mały je co 1h, myslę,
                że zaspokaja jedynie pierwszy głód i tyle mu wystarcza na ten moment. To nie
                jest to to karmienie, które wymarzyłam sobie w ciąży.

                NIe mam wyjścia, bo mały nie chce butelki, muszę karmić go piersią, odciągać
                pokarm...
                Marzę o czasie kiedy zacznie jeść inne posiłki, nie dla wygody tylko dla spokoju
                ducha, że się najada.

                i uważam, że byłabym szczęśliwsza gdyby mały wypijał po te 150ml z butelki.

                Najgorsze zdanie jakie słyszałam w momentach kryzysowych to : "wyluzuj się,
                karmienie jest w głowie", wiem, że to prawda, ale ktoś kto bardzo chce i słyszy
                taką radę jeszcze bardziej siebie obwinia i jeszcze bardziej mu nie wychodzi.

                Muszę jednak stwierdzić, że jak biorę Małego w nocy do karmienia i mam pełne
                piersi, Mały jest spokojny, słyszę miarowe połykania to bardzo się cieszę, ale
                takich karmień jest 10% wszystkich...
                • basiak36 Re: kiedy koniec? 14.08.09, 18:40
                  > Dziecko z zamartwicą i zapaleniem płuc, potem doszło trombocytopenia.
                  > Od razu po porodzie Małego zabrali na Patologię noworodka. Zobaczyłam go po raz
                  > pierwszy następnego dnia. Od pierwszego dnia po porodzie odciągałam mleko, żeby
                  > pobudzić laktację, w nocy nastawiałam budzik co dwie godziny i ściągałam po 20m
                  > l
                  > i zanosiłam mojemu synkowi, żeby podali mu strzykawką. NIe pozwolili mi go
                  > przystawiać bo za słaby...to był początek mojego karmienia.

                  Faktycznie koszmarny poczatek.,, a wystarczylo zeby pozwolili dziecko przytulac,
                  a mleko podawali bez uzycia butelki.

                  Potem przyszedł piękny czas, Mały ładnie jadł, czasem nawet zasnął przy piersi,
                  > za każdym razem jak jadł spokojnie mówiłam "dziękuję Ci Panie Boże za tę chwilę
                  > "
                  > i tak było przez miesiąc.
                  > Butelki nadal nie chciał, wypróbowałam różne smoki, rożne mleka, nic z tego.
                  > Teraz jest tak, że wspomagam się SNS-em (z moim mlekiem)...mały je co 1h, myslę
                  > ,
                  > że zaspokaja jedynie pierwszy głód i tyle mu wystarcza na ten moment.

                  Ale co sie wlasciwie dzieje? Czemu wspomagasz sie SNSem? Jesli dziecko jest
                  zdrowe, nie ma problemow ze ssaniem w nocy z tego co piszesz? Ma kontakt ze
                  smoczkiem? Co sie dzieje jak dajesz sama piers w dzien? jak przybiera na wadze?

                  Niestety jestes jedna z mam, tak jak ja kiedys, ktore nie trafily na odpowiednia
                  pomoc, tylko na hasla o tym ze karmic jest dobrze i w ogole. Dlatego kiedy moj
                  synek mial 8 tyg poszlam po fachowa pomoc laktacyjna, a sama zaczelam sie
                  doksztalcac w temacie, potem studia z laktacji:) Przy drugim dziecku juz dzieki
                  temu bylo zupelnie inaczej. I najgorsze jest to ze przy pierwszym tez tak moglo byc.
    • mj77 Re: kiedy koniec? 16.08.09, 16:05
      nie ma podanego konkretnego wieku do którego należy karmić piersią, zresztą kto
      miałby sprawdzać matki, czy rzeczywiście karmią. jakieś zalecenia są i wiadomo,
      że przeciwciała zawarte w mleku matki są najlepsze dla dziecka.
      za terrorem laktacyjnym też nie jestem, sama byłam jego ofiarą przy pierwszym
      dziecku. Każdą robioną butelkę mieszanki prawie opłakiwałam, że jestem złą
      matką, bo mam mało mleka, bo nie lubię karmić, byłam zła na córkę, że nie chce
      sama ssać.
      Teraz przy drugim bardziej lajtowo podchodzę do tematu, nikt nie ma prawa kazać
      mi karmić piersią ani twierdzić, że jestem gorsza od tych, które karmią piersią.
      Obydwie córki nie chciały ssać same, musiałam odciągać laktatorem i podawać z
      butelki. Teraz kiedy nie chce mi się ściągać, albo bolą mi brodawki - podaję
      butlę i cieszę się córkami.
      moja rada dla Ciebie (wiem, że nie jest to tematem twego wątku, ale rada sama
      się nasuwa) jeśli nie lubisz karmić piersią - nie rób tego. Ty o tym decydujesz
      i to jest twoje życie i Twoje dziecko. Wszystkie rady o karmieniu odrzuć na bok
      i posłuchaj serca.
      powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka