Dodaj do ulubionych

Ratunku!!!!!!!!!

11.04.04, 13:40
Moj swiat runal mi w gruzach, do niedawna bylam szczesliwa kochajaca i
kochana zona , to wszystko stalo sie tak nagle,sama nie wiem dlaczego, nic
nie wzkazywalo na problemy , w momencie kiedy powiekszyla sie nam rodzina
(adoptowalismy kolejne dzieci 2 dziewczynki , dzeici ktore oboje pragnelismy
i na nie tak czekalismy , moj maz postanowil od nas odejsc , bo znalazl sobie
inna, malolate 18 letnia, mowi ze to kryzys wieku sredniego i ot tak sobie
nas przekreslil.mamy jeszcze jednego synka i wsyglada na to ze bede samotna
matka wychowujaca 3 dzieci, bo nie zgodzilam sie na zadne podzialy tzn synek
przy tacie , coreczki przy mamie.Tak sie panicznie wszystkiego boje, boje sie
zaczynac wszystko od nowa , czy dam sobie rade, czy majac trojke dzieci
jestem w stanie ulozyc sobie zycie?Zaczynam popadac w depresje, nic mnie nie
cieszy,ja go tak kocham, jak to wszystko zniesc.Bylismy ze soba 11 lat , byly
to piekne lata wiec dlaczego?jestem bezradna zagubiona , na dziewczynki
patrze z zalem , czasami obwiniwjac je z tego co mnie spotkalo,pomozcie mi
prosze, bo chyba zwarjuje
Obserwuj wątek
    • edzieckokarenina Re: Ratunku!!!!!!!!! 12.04.04, 11:02
      czy masz kogoś(rodzinę) kto mógłby Ci teraz pomóc?-chociażby materialnie?
      pozdrawiam
    • gosik771 Re: Ratunku!!!!!!!!! 12.04.04, 11:04
      witam,
      mnie mąż zostawił w święta 25 grudnia, mówiąc że nie kocha, że chce odejść, że
      tyle dla mnie poświęcił . A ja? Płacz, strach i ta przeklęta miłość do niego
      rujnowała mni życie. Mamy córeczkę 1,8 m-cy. I tak bardzo łatwo mu było podjąć
      tę decyzję. Wszyscy stawiali nas za wzór miłości, zrozumienia i rodziny. Wiele
      się zmieniło jak przyszło dziecko ale za to nie mogą ją obwiniać. Nie ją. Wiele
      wieczorów spędziłam myśląc dlaczego - ale tak do końca nie wiem dlaczego?
      Dlaczego tak łatwo było mu się odkochać tego nigdy nie zrozumię !!!!
      Teraz troszke czasu minęło, troszkę inaczej na to patrzę, ale jeszcze kocham -
      i to on ma przewagę bo mu jest łatwiej....
      Tobie też się uda. Trzeba postawić sobie cele. Trzeba dążyć do spełnienia
      swoich marzeń. Trzeba nauczyć się żyć razem z dziećmi tak wspaniałymi , i to
      one będę tobie wdzięczne za miłość i troskę którą ich obdarzysz. Wszystko się
      ułoży ja w to wierzę i ty też musisz.....

      mocno ściskam,
      Gosia i cóeczka Maja
    • kasiajulia Re: Ratunku!!!!!!!!! 12.04.04, 11:18
      Jestem w podobnej sytuacji. Od ponad roku sama z Juleńką. Mąż odkochał się, nie
      spodziewałąm się wogóle. Przy pomocy rodziny radzę sobie materialnie, on też
      staje na wysokości zadania, ale to co przeszłam jeszcze się nie skończyło.
      Kocham go, mimo tego co nam zrobił, a raczej mi, bo dla Julii tatą będzie do
      końca życia.
      Świąt nie lubię, to zrozumiała sprawa.
      Ściskam Cię serdecznie, Kochana Anecik2 dasz radę, będzie nieziemsko trudno,
      ale dasz radę. Ja chodzę do specjalisty, do psychologa, żeby stać równo na
      ziemi, to mi pomaga.

      Pozdrawiam serdecznie ze zrozumieniem.
      Kasia i Julia.
      • gosik771 Re: Ratunku!!!!!!!!! 13.04.04, 10:41
        kasiajulia, myślę że jesteśmy w bardzo podobnej sytacji. Powiedz mi gdzie
        chodzisz do psychologa? Mnie też pomoc się przyda i to bardzo.... bo ja go
        nadal kocham .... a dziecko dorasta i będzie trzeba powiedzieć że tata odszedł
        ale ja na to nie mam siły i najgorsze jest to że cały czas czekam i tęsknię,
        usucham .... ale mam nadzieję że kiedyś to minie i zacznę się uśmiechać na
        nowo...
        gosia
        • kasiajulia Re: Ratunku!!!!!!!!! 21.04.04, 21:07
          Gosik.
          Dopadłam kompa przed chwilką.
          Gdybys miałą pytania, pisz na pocztę gazetową. kasiajulia@gazeta.pl
          Podzielę się wszystkim czym mogę.
          Kasia.
        • kasiajulia Gosik771 23.04.04, 22:52
          Napisałam do Ciebie @, na pocztę gazetową.
          Buziaki.
          K.
    • capa_negra Re: Ratunku!!!!!!!!! 13.04.04, 09:54
      Cos mi tutaj nie pasuje - przechodzicie przez trudną procedurę adopcji po raz
      kolejny i do tego 2 dzieci , a mąz ni z tegoni z owego odchodzi do malolaty ??
      Zakladajac, ze ty nie zuwazyłaś symptomów rozpadu związku to nikt z zewnatrz
      kto decydowal o adpcji tez nie ??
      Jakos mi sie to nie je
      • anecik2 Re: Ratunku!!!!!!!!! 13.04.04, 10:03
        Nie nie zauwazylam , bo do niedawna wszystko bylo dobrze, maz sie cieszyl na
        dzieci, odwiedzal je i byl zachwycony, dopiero jak wzielismy je do domu ,
        odbilo mu totalnie, stwierdzil ze go to przerasta.decyzja o adopcji byla nasza
        wspolna decyzja ,i mial sporo czasu na zastanowie sie czy tego chce, bo od
        momentu poznanaia dzieci do rozprawy koncowej bylo 2 miesiace czasu.Jest to dla
        mnie szok , bo naprawde swietnie sie rozumielismy , i nie rozumie ze tak
        inteligentny czlowiek zachowuje sie w tym momencie dla mnie jak prostak,
        krzywdzi mnie i przede wszystkim dzieci, a jeszcze stawia warunki, to takie
        upokarzajace.bylam w stanie na niego czekac, powiedzialam wyszum sie jak
        potrzebujesz, ale nie rozbijaj tej rodziny, bo on sam mowi ze wie doskonale ze
        ta gowniara go wczesniej czy pozniej kopnie w tylek(a moze nie?), ale on stawia
        wszystko na jedna karte
        • capa_negra Przepraszam, że watpiłam 13.04.04, 11:38
          Ale poprostu nie mieści mi sie w głowie, że facet który zdecydowal sie
          swiadomie przyjac dzieci na wychowanie , przeszedła cała procedurę mógł tak
          totalnie zgłupieć.
          Mam znajomych, którzy jakiś czas temu adoptowali rodzeństwo .
          Wiem wiec jak to się odbywa i wiem , ze mieli po minięciu pierwszej euforii
          mieli lekki kryzys związany z radyklna zmiana trybu zycia , ale żeby rozstawac
          sie /odchodzić
          To jak rozdwojenie jaźni - z jednej strony dorosły odpowiedzialny wydawałoby
          sie facet, który decyduje sie wziąc na siebie odpowiedzialnośc za inne zycie ,
          a zdrugiej strony gówniarz - porażające
          • chalsia Re: Przepraszam, że watpiłam 14.04.04, 00:02
            Mnie się tez to zupełnie nie mieści w głowie.

            Nie mam pojecia co napisac, bo jak dla mnie w takiej sytuacji, po prostu nie ma
            słów, które były by odpowiednie.
            Mogę tylko tyle - BAAARDZOOOO współczuję.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
    • zalotnica Re: a to dlaczego..? 14.04.04, 01:28
      anecik2 napisała:

      > bo nie zgodzilam sie na zadne podzialy tzn synek
      > przy tacie , coreczki przy mamie.

      Trzeba bylo mu oddac cala trojke, nastolatka szybko miala
      by goscia dosyc...
      • maminka_wiktorynki Re: a to dlaczego..? 23.04.04, 22:53

        > Trzeba bylo mu oddac cala trojke, nastolatka szybko miala
        > by goscia dosyc...
        Powiedział co wiedziała!!!
        Bo to jest odzież ze sklepu!!!
    • bea.bea Re: Ratunku!!!!!!!!! 20.04.04, 19:37
      Współczuje ci, bardzo, ale mam dla ciebie też słowa otuchy.
      Popatrz na sytuacje pozytywnie.
      jesteś jeszcze młodą kobietą, mądrą , której los ofiarował wolność.
      może to teraz zabrzmi jak banał, ale pozbyłaś się oszusta, i człowieka
      nieodpowiedzialnego.
      I to jest plus, może będzie ci cięzko, ale jesteś warta wielu dobrych rzeczy
      które jeszcze na ciebie czekają, zobaczysz.
      A facet...pokazał ile jest wart, za 11 lat jego 18nastka będzie iała 28 i
      pewnie będzie już dla niego za stara...i zmieni sobie na młodszą.
      Żyj swoim życiem, dasz sobie Swietnie rade...i jeszcze będziesz dziękować
      losowi za to co ci ofiarował...wolność...A jeśli przyjdzie ci do głowy wybaczyć
      draniowi...to postaw mu wysoko poprzeczke, i bierz dla siebie
      duuuuużżżżoooo....za to co ci zrobił smile
      pozdrawiam Beata...pamiętaj jesteś świetną kobietą...wartą wszystkiego co
      najlepsze
    • renpul Re: Ratunku!!!!!!!!! 24.04.04, 14:55
      Anecik2 nie wariuj. Pokaż mu, że jesteś silna, choć serce boli nie daj się.
      Bądź stanowcza, kulturalna, serdeczna i "udawaj że szanujesz jego decyzję".
      Powtarzaj mu to do znudzenia przy każedj okazji. Niech wie co stracił. Naucz
      się udawać niech widzi, że bez niego sobie dobrze radzisz i kwitniesz a nuż
      zatęskni. A jak nie to "nie był tego wart"
      Ja byłam w związku z facetem przez 7 lat, nie mieliśmy dzieci, ale też mi
      wyciął taki numer. Młodsza, nowa, kusiła itd... Teraz jestem z kimś innym i
      jest o niebo lepiej.
      A twój stan rozumię, huśtawka nastrojów od nienawiści do euforii, ale to powoli
      minie. Masz dzieci, masz dla kogo żyć (nie obwiniaj ich ale kochaj i w tym
      znajdź na razie swój sens życia), lekarstwem byłby jakiś przyjaciel taki od
      serca, życzliwy.
      Męża zostw, staraj się nim nie interesować, jak cię odwiedzi to bądź miła,
      spytaj czy chce się widywać z dziećmi i kiedy? Ustal zasady, ty tu rządzisz!
      Rób to z taktem
      Jak będzie chciał o was rozmawiać to powiedz mu, że go kochasz ale nie podoba
      ci się to co zrobił mimo, że miał do tego prawo. I daj mu do zrozumienia, żeby
      się dostosował do twoich wymagań bo ty układasz już sobie życie na nowo i nie
      ma w nim zbyt wiele czasu dla niego. Może trochę delikatniej ale coś w tą
      stronę.
      Ja (choć byłam załamana i pełna żalu) mojego byłego gdy przyszedł 2 czy 3 raz z
      kolei (chyba z ciekawości)zapytałam po co przychodzi? a co mam nie przychodzić?
      mogę wyjść - powiedział (mały szantarzyk) od kiedy to ja cię interesuję, wyjdź
      jak chcesz - powiedziałam i miałam go z głowy.
      Teraz widzę, że ta nowa nim rządzi i dobrze ma co chciał, należało mu się. A ja
      jestem miła i sympatyczna jak się widzimy, niech mu będzie bardziej żal wink
      Ta 18-tka twojego to jeszcze się nim znudzi - zobaczysz. I przyjdzie na
      kolanach. Bo niby dokąd miałby wtedy pójść jak nie tam gdzie dostał tyle ciepła
      (dlatego bądź miła). Ale wtedy postaw jasno warunki, zgódź się na próbę a
      będziesz miała go w garści.
      A jak nie wróci to lepiej dla ciebie (z czasem zrozumiesz dlaczego - teraz to
      jeszcze boli to może mi nie uwierzysz)ale jesteś warta kogoś lepszego, kto
      bardziej cię będzie rozumiał i z kim nie będziesz musiała walczyć resztę życia
      i mieć obawy, pójdzie znowu czy nie pójdzie.
      Trzymaj się, przeżyjesz to, nie ty jedna masz taką sytuację. Popłacz sobie
      czasem jak musisz w samotności - też daje ulgę. Zrób coś dla siebie, coś zmień
      w swoim życiu (może fryzurę) spraw sobie jakąś przyjemność i zaszalej, spełnij
      ukryte marzenie.
      Życzę powodzenia, trzymam kciuki, Pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka